akksk
26.06.09, 22:30
Zrobiłam najgłupszą rzecz w życiu zakochałam się w żonatym,
dzieciatym mężczyźnie,a teraz.............cierpię, a może traktuję
go jak deskę ratunkową, sama nie wiem.
8 miesięcy temu poznałam mężczyznę, rozmowa między nami wyglądała
jakbyśmy znali się wiele lat.Jest między nami 13 lat różnicy, ja
jestem matką samotnie wychowująca dziecko, aczkolwiek nie szukam
ojca dla małego. Zaczęliśmy się spotykać,od początku wiedziałam, że
ma żonę i dzieci i że przebywaja oni poza granicami Polski( on tu
pracuje).Oboje nie chcieliśmy angażować się w coś więcej, ale im
więcej spotkań im więceń sms-ów dziennie coraz bliżej byliśmy
siebie. Pewnego razu gdy powiedziałam mu, że nie możemy się dłużej
spotykać( już się w nim zakochałam, ale mu tego nie mówiłam), on
odpowiedział mi abym nie marnowała jego miłości do mnie, był to dla
mnie strzał Amora. Nie potrafiłam go zostawić,liczyłam na to,że
będziemy razem, że mam jakąś czansę być nim. Od tamtej pory nasza
miłość się rozwija-rozwijała. Najbardziej cierpię gdy jego rodzina
przyjeżdża do niego bądź on wyjeżdża do nich. Spędzamy ze sobą duzo
czasu on zachowuje się jak mój partner życiowy, razem śpimy, budzę
się przy jego boku, ale to nie daje mi szczęścia. Jestem pewna, że
po 15 latach małżeństwa nie zostawi rodziny dla mnie, kiedyś
powiedział mi, że nie może tego zrobić z powodu dzieci( to jest
śpiewka każdego żonatego faceta). Chciałabym to zakończyć ale nie
mam odwagi, może dlatego że on mi pomaga w każdej kwestii, może
dlatego że nie chcę utracić z nim kontaktu bo jest wartościowym
człowiekiem,a może dlatego bo go kocham!