kobie-ta123
08.07.09, 18:16
Może nie jestem z tego świata, ale zastanawiam do czego kobbieta
może być zdolna. Mam na myśli kobietę, dojrzałą nie jakąś 16-latkę.
Od 8,5 lat jestem z obecnym moim mężem. Długo nie mogłam się
zdecydować, czy mogę mu zaufać. Swoje piekło już przeżyłam. Zdrada
długo boli. Po 6 latach znajomości zdecydowaliśmy się na dziecko
razem zamieszkaliśmy. Po niespełna 1,5 roku odezwała się do niego
jego była kobieta. Przez lata nie pamiętała o nim /wiem, że swego
czasu wyszła za innego/ dopiero gdy się dowiedziała od wspólnej
znajomej o nowej sytuacji Roberta zaczęła do niego dzwonić. Potem
wmówiła mu, że tylko on może jej pomóc, że on jest jedyny na
świewcie. Chwyciło... Na szczęście, a może wcale nie na
szczęście "znalazłam" takiego sms-a "... myślami jestę przy Tobie".
To były pierwsze święta mojej córeczki. Przeżyłam załamanie. Robert
zakończył tamtą znajomośc, ale nieufnośc została. Po roku doszłam do
siebie. Zaczęliśmy normalnie życ. Już jesteśmy małżeństwem. On nosi
obrączkę, wydawało się, że jest ok. Niedawno znalazłam kartkę do
mężą z infantylnym miłosnym wierszykiem z podpisem zakochana
pielęgniareczka i że zazdrości jego żonie. Nie powiedziałam mu o
swoim odkryciu. Boję się. Boję się, powiedzieć, że go kontroluję,
boję się kolejnej zdrady. Jestem w 8 miesiącu ciąży. Przecież ta
kobieta to wie.... Wiem, że Robert nas nioe zostawi, ale nie mam
pewności do czego są w stanie posunąć się jeszcze dorosłe kobiety.
Dlaczego nie zastanowią się, że mogą wyrządzić krzywdę innym. Bogu
ducha winnym kobietą ich dzieciom. Czy żądza jest aż tak silna?