Dodaj do ulubionych

Głód seksualny po rozstaniu

18.07.09, 00:24
Jestem w dość patowej sytuacji. Jakiś czas temu rozstałam się z facetem,
ponieważ przypadkiem dowiedziałam się o tym, że zaczęła go interesować
inna-mówiąc w wielkim skrócie. Spotykali się potajemnie, przy czym kłamał mnie
w żywe oczy. Bolało, jednak nie tak bardzo jak mogłam się tego po sobie
spodziewać. Zdałam sobie sprawę, że jakoś specjalnie mnie to nie ubodło, nie
sprawiło ogromnego zawodu, choć z pewnością nie należało do najmilszych
rzeczy. Po prostu od jakiegoś czasu coś intuicyjnie przeczuwałam, nie
angażowałam się emocjonalnie, byłam trochę na dystans, przestałam traktować go
jak obiekt pożądania, jak swojego faceta. Taki przechodzony związek,
naturalnie do siebie nie pasowaliśmy. Dziewczyna była gwoździem do trumny.
Teraz z nikim się nie spotykam, choć istnieje wielu adoratorów, jednak nie są
oni w moim guście. Nie umawiam się z facetami dla samej draki, żeby się
nazywało. Ci których aktualnie znam są beznadziejni. Poza tym to wszystko
nadal jest zbyt świeże, jestem nieufna, nie chce mi się angażować...ale tutaj
właśnie pojawia się problem. Nie mam z kim uprawiać seksu! Nie należę do osób,
które pójdą do łóżka bez uczuć, kiedy druga strona nic dla mnie nie znaczy.
Strasznie, ale to strasznie ściska mnie na myśl o męskim nagim ciele, chodzę
po ścianach i nie wiem co ze sobą zrobić.
Wiem, że to trochę obrzydliwe, być może nieetyczne, ale kilkakrotnie po fakcie
oficjalnego zerwania przespałam się już z byłym. Było mi dobrze, ale miałam po
tym trochę moralniaka. Wszystko byłoby ok, gdyby on, był poważnym i dojrzałym
facetem, który potrafi na taki układ iść.
Niestety, jak większość, nie rozumie chyba, że mam swoje potrzeby. Mówi (!),
że czuje się wykorzystywany. Gdybym była facetem, nie zastanawiałabym się
tylko korzystała z okazji. Ale on, ilekroć do tego dochodzi wybebesza później
stare brudy, wywleka coś, komentuje, sprawia mi przykrości i tylko dzięki jego
zachowaniu czuję się źle.
Wiem, że brzmi to idiotycznie i stawia mnie w złym świetle, opisałam to dość
chłodno, ale chciałam trzymać się konkretów. Czuję się trochę jak frajerka,
ale jednocześnie sfrustrowana baba, która w kółko myśli o jednym. Nasza
sytuacja jest dobitnym dowodem na to, że jeśli facet nie może Cię mieć, nawet
jeśli z jego winy rozstaliście się, męska duma nie będzie pozwalała mu na
spotykanie się z Tobą w innym układzie, jeśli uczucia są nadal.
Mam wrażenie (kiedyś nawet sam o tym na spokojnie mi mówił), że nasze
spotkania go bolą, bo uświadamia sobie co stracił, choć wiedział że związek
nie ma przyszłości, to jednak jest to jak rozdrapywanie strupa. Powiedział mi
także, że wtedy się łudzi i cały jego światopogląd, to że jest sam, burzy mu
się jak domek z kart i nie potrafi tego ogarnąć i uporządkować.
Z tamtą dziewczyną się już nie spotyka. Wiem, że to trochę chaotyczne, że to
ja znam go najlepiej, wiem czego się po nim spodziewać, ale tak naprawdę nie
wiem czy jest sens rozmowy z nim i próby ustanowienia jakiegoś konkretnego
charakteru naszych spotkań, po tym co mi zrobił...CHociaż naprawdę-teraz na
myśl o tym chce mi się bardziej śmiać;)
Uff, dziękuję za dotrwanie do końca, proszę o jakieś konkretne odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • kitek_maly Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 00:56

      Przykro mi, że tak się stało. :( Smutna to wiadomość.

      Hm wydaje mi się, że tak jak w większości takich sytuacji - oszukujesz sama
      siebie, że to tylko seks i nic więcej a tak naprawdę ciągle się do niego (eksa)
      przywiązujesz. Polecałabym jednak nie seksić się z eks, bo to do niczego dobrego
      nie prowadzi a żeby uporać się z przeszłością, i zacząć zauważać fajnych facetów
      na horyzoncie, musisz najpierw grubą kreską oddzielić ją od teraźniejszości.
      • fashionisfun Dzięki Kitku 18.07.09, 01:15
        Zgadam się z Tobą i cieszę się, że masz podobne zdanie:-)
        Szkoda tylko, że praktyka nie jest już tak łatwa. Nie mydlę sobie oczu, on mnie
        nawet jakoś specjalnie już nie kręci, ale nie potrafię nie myśleć o seksie,
        doprowadza mnie to do szaleństwa!
        Wiem też, że sypiając z nim, oczekiwałabym później chwilowych chociaż,
        czułości, intymnego okazania sobie przywiązania, wiadomo, kobieta się
        przywiązuje. Być może tylko teraz układ wydaje mi się tak prosty.
        Ale z drugiej strony, nie chcę wskoczyć bylejakiemu i nieodpowiedniemu facetowi
        do łóżka, tylko dlatego, że cierpię na permanentny brak seksu. To byłby dla mnie
        koniec świata, czułabym się beznadzienie:/
        Wiem Kitku, że masz rację, to też zastanawiam się i do głowy wpadają mi
        najdziksze i najgłupsze pomysły, np. żeby zacząć łykać jakieś leki, które w
        skutkach ubocznych mają spadek libido. Jestem zdesperowana. Całą sprawę
        komplikuje fakt, że on był moim pierwszym i nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
        Eh:(
        • amuga Re: Dzięki Kitku 18.07.09, 01:24
          Glebiej poznaj i wprowadz do dzialania:
          cougar.eb.com/dictionary/onanism
          • fashionisfun Re: Dzięki Kitku 18.07.09, 01:28
            Hihi, dzięki, poznałam i stosuję od 12 r.ż. Teraz jednak wiem czym jest dobry
            seks z odpowiednią osobą i porównuję to do myślenia o lodach, a ich jedzeniem.
            Niebo, a ziemia. Zupełnie bez sensu. Ale dzięki za dobre chęci;-)
    • jan_hus_na_stosie Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 01:34
      Twoja szlachetność i wielkie cierpienie dogłębnie mnie poruszyły.
      • fashionisfun Janie, 18.07.09, 01:45
        Janie, kpina czy ironia w tak śliskich tematach naprawdę nie jest wskazana.
        Czytuję Twoje wypowiedzi i z większością się zgadzam tak jednak tu, nie wiem czy
        Twoja kąśliwa uwaga jest na miejscu.
        Jaka szlachetność? Wobec kogo? Ktoś mnie zranił, swoje przecierpiałam, poszłam
        jednak do rozum do głowy i oczekuję na dalszy rozwój wypadków, z tym, że sama
        jestem zmieszana i nie bardzo wiem co robić.
        Sam fakt istnienia tak prymitywnych, czasem uwarunkowanych czysto biologicznie,
        popędów jest wystarczająco wstydliwa, zwłaszcza u kobiet, dlatego też proszę,
        nie dokładaj mi. Wieczne domysły czy środowisko uzna, czy się już puszczam czy
        nie, czy siebie szanuję itd. tworzy wystarczająco nieprzyjemną presję.
        Nie jest mi wbrew pozorom łatwo. Również z samą sobą i tym co czuję! A owy tekst
        napisałam pod wpływem bardzo dobrego humoru, więc może dlatego wydawał się tak
        lekki. Problem jednak jest i sama zastanawiam się co będzie dalej, ponieważ nie
        widzę w tym żadnego optymalnego rozwiązania. Problemem jest coś we mnie, czego
        zmienić nie mogę, za co mnie zatem piętnować?
        • erillzw Re: Janie, 18.07.09, 02:05
          Powiedz Ty mi fashionsun czy on jeden jest na tym swiecie ze to z
          nim chcesz sypiac? Szczegolnie, ze ani Cie nie kreci a potem jeszcze
          przykrosci robi..
          Poped, popdem ale warte to? Nie lepiej kolokwialnie mowiac pojsc i
          poderwac kogos? Poznac kogos niezobowiazujaco??
          Skoro nie masz problemu sypiac z bylym nie sadze bys miala problem z
          sypianiem z kims przypadkowym - to nie jest ani ironia ani obrazanie
          Ciebie.
          • fashionisfun W porządku 18.07.09, 02:12
            Zrozumiałam, to jednak nie w moim stylu:)
            • jan_hus_na_stosie Re: W porządku 18.07.09, 02:15
              fashionisfun napisała:

              > Zrozumiałam, to jednak nie w moim stylu:)

              tylko Ci się tak wydaje
              • fashionisfun Re: W porządku 18.07.09, 02:29
                Oby Twoje słowa nie były przepowiednią czegoś czego bym bardzo,ale to bardzo nie
                chciała.
                Bo na dzień dzisiejszy, to, że brakuje mi seksu, który wprost uwielbiam, nie
                zmienia faktu, że się tym nie brzydzę.
                Chodzenie do łózka z kimś kogo się nie kocha, nie lubi, nie szanuje, dobrze nie
                zna napawa mnie obrzydzeniem.
        • jan_hus_na_stosie Re: Janie, 18.07.09, 02:07
          fashionisfun napisała:

          > Ktoś mnie zranił, swoje przecierpiałam, poszłam
          > jednak do rozum do głowy

          i w tym swoim cierpieniu i rozumie w głowie spotykasz się na seks z byłym i
          jeszcze masz do niego pretensje, że nie chce być zwykłym dodatkiem do swojego penisa
          • fashionisfun Czytaj ze zrozumieniem 18.07.09, 02:14
            Teraz już nie cierpię. Spotykania się, także zaprzestałam. Letarg. Sytuacja stoi
            w miejscu.
            Nie jest dodatkiem. Lubię go i cenię jako człowieka. Gdybym była facetem, nie
            widziałabym w tym problemu i szczerze powiedziawszy nie rozumiem go.
            • fashionisfun Re: Czytaj ze zrozumieniem 18.07.09, 02:56
              Poza tym jest osobą, która swego czasu ogromnie dużo dla mnie znaczyła, dużo
              także mu zawdzięczam. Odkrył we mnie piękno i kobietę a że zniszczył to...cóż,
              tylko na własne życzenie. Brzydzę się kłamstwem w takim przypadku tak samo jak
              przypadkowym 'niezobowiązującym' seksem.
    • mrs.solis Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 05:10
      Zaprzeczasz sama sobie. Piszesz,ze nie mozesz isc do lozka z kims
      kogo nie kochasz i nic dla ciebie nie znaczy po czym sypiasz z
      eksem,ktory malo cie obchodzi. Jak eks sie na ciebie wypnie wtedy
      szybko znajdziesz jego zastepstwo do lozka i przestaniesz tu jeczec
      o tym jaka to porzadna jestes.
      • bakejfii Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 06:04
        Czytam ze zrozumieniem .
      • fashionisfun Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 12:18
        Zranił mnie jako facet, co nie umniejsza znaczenia tego, że był dla mnie ważnym
        człowiekiem.
        Nie dziel tego tak zdecydowanie i dychotomicznie, świat uczuć jest trochę
        bardziej skomplikowany niż "kocham, nie kocham", "obchodzi mnie, nie obchodzi"
    • mamba8 Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 11:19
      No rozumiem twój problem doskonale :/ i jeszcze w dodatku jak kogos
      nowego interesujacego poznasz to nie chcesz sie rzucac na niego z
      samego poczatku przez swoje libido :/

      Niestety jedyne co mozesz zrobic to umawiac sie z kims na seks bez
      zobowiazan i nie tworzyc z tym kims glebszej relacji. Jesli bedzie
      to wiecej niz jeden to ulatwi to, ze sie nie przywiazesz. A w
      miedzyczasie jak spotkasz osobe z ktora chcialabys stworzyc zwiazek
      to bedziesz mogla z nich/niego czasowo/stale zrezygnowac.

      Innej rad nie ma.
    • shirlie Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 12:50
      Jak bedziesz nadal z nim sypiala,beda na ciebie mowic przechodzona kobieta.Poza
      tym jestes niekonsekwentna.Nie sadze abys byla dobra partia dla innego mezczyzny.
    • murzynier Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 13:03
      fashionisfun napisała:

      > proszę o jakieś konkretne odpowiedzi.

      i wy, kobiety, macie czelność pisać, że facetami rządzą ich penisy
      • fashionisfun do murzynier 18.07.09, 14:33
        Tak, MY kobiety. Miło, że jestem ich przedstawicielką co nie oznacza, że mówię i
        myślę w sposób, który przytoczyłeś.
      • kitek_maly Re: Głód seksualny po rozstaniu 18.07.09, 14:42

        > i wy, kobiety, macie czelność pisać, że facetami rządzą ich penisy

        I wy faceci ciągle nie widzicie, że kobiety nie są jedną, wielką, jednorodną
        masą, ale jednak się między sobą różnią i nie wszystkie myślą i piszą to samo.
        Dlaczego Fashion ma odpowiadać za to co piszą inne?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka