margulinka
28.07.09, 14:51
Tak sie zastanawiam czy mialam prawo poczuc sie dotknieta pewnym
pytaniem weterynarza. Mianowicie, podczas ostrej walki kota z wetem
(biedak dzien wczesniej mial cos wyciskane z pewnego gruczolu co
jest bardzo bolesne), zwierzak pamietal te przykre zdarzenia i
zrobil w gabinecie istna wojne ;) drapanion, syczeniom, warczeniom i
gryzieniu nie bylo konca :/ bylam w szoku... lekarz sie zapytal, kto
go w domu nauczyl takich zachowan?? Zatkalo mnie bo kot w domu jest
spokojny, owszem, miewa swoje humory ale takiej agresji jeszcze nie
widzialam na oczy. To oczywiste, ze zachowanie bylo podyktowane
strasznym bolem i stresem zwierzecia. Dlatego pytanie weta wydalo mi
sie wrecz obrazliwe, a nawet podwazylo jego kompetencje ;) osoby,
ktore znaja sie na kotach - co o tym sadzicie? Czy rzeczywiscie "zle
wychowalam" kota? Zapytal ponadto, czy kot moze wszedzie chodzic po
domu gdzie i czlowiek, odpowiedzialam, ze tak... Kot to nie
pies...co o tym sadzicie?