Dodaj do ulubionych

Pytanie do kociarzy :-)

28.07.09, 14:51
Tak sie zastanawiam czy mialam prawo poczuc sie dotknieta pewnym
pytaniem weterynarza. Mianowicie, podczas ostrej walki kota z wetem
(biedak dzien wczesniej mial cos wyciskane z pewnego gruczolu co
jest bardzo bolesne), zwierzak pamietal te przykre zdarzenia i
zrobil w gabinecie istna wojne ;) drapanion, syczeniom, warczeniom i
gryzieniu nie bylo konca :/ bylam w szoku... lekarz sie zapytal, kto
go w domu nauczyl takich zachowan?? Zatkalo mnie bo kot w domu jest
spokojny, owszem, miewa swoje humory ale takiej agresji jeszcze nie
widzialam na oczy. To oczywiste, ze zachowanie bylo podyktowane
strasznym bolem i stresem zwierzecia. Dlatego pytanie weta wydalo mi
sie wrecz obrazliwe, a nawet podwazylo jego kompetencje ;) osoby,
ktore znaja sie na kotach - co o tym sadzicie? Czy rzeczywiscie "zle
wychowalam" kota? Zapytal ponadto, czy kot moze wszedzie chodzic po
domu gdzie i czlowiek, odpowiedzialam, ze tak... Kot to nie
pies...co o tym sadzicie?
Obserwuj wątek
    • margulinka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 14:59
      to "kot to nie pies" dotyczylo tego, ze kota nie da sie wytresowac,
      jak psa, a nie tego ze psow sie nie wpuszcza wszedzie :-) zreszta
      myslalam, ze domowe zwierzaki wszedzie sobie chodza po domu, gdzie
      chca... no chyba, ze mamy jakies pomiezczenie z jedzeniem albo
      rzeczami ktore zwierzeta moglyby poniszczyc, ale jesli nie, to nie
      rozumiem takiego pytania :/
      • mef8 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:10
        Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby któryś z moich kotów dał się wychować (w takim
        rozumieniu, o jakim mówił ten wet). A już z pewnością nie tak, żeby nie
        wariowały u weta. Owszem, mogę je przyzwyczajać do tego, że do garderoby się nie
        wchodzi, czy że na balkonie nie można spacerować po barierce - ale i tak nie
        oznacza, że je wychowałam i że one to rozumieją. Głupi ten weterynarz moim zdaniem.
      • kkk Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:11
        hehe nie przejmuj się ;)
        Jesli nie potrafił sobie poradzić z syczącym kotem to jak radzi
        sobie z agresywnym ogromnym psem??
        taki z niego wet jak z koziej dupy trąba! :D:D
        Mam bardzo charakterną kocice, nie znosi weterynarzy, w domu jest
        słodką mruczącą damą...
        Kiedy wet boi isę do niej zblizyć bo ta sie stroszy - mówię -
        sokojnie panie doktorze, przeciez to nie tygrys ;)
        I robi mu się wstyd
        www.voila.pl/360/6ao1p/?1
      • hermina25 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:11
        ej,to jakiś dziwny lekarz,powinien wziąć pod uwagę fakt,że zwierzak był
        zestresowany-gabinetem wet,zaistniałą sytuacją i związanym z tym bólem,a skoro
        on zachowanie kota zwala na właścicieli,to sorry,ale dupa z niego,a nie wet :)
      • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:13
        Jesteś w błędzie, częstym zresztą. Ludzie są niesłychanie mało konsekwentni
        wobec kotów - zakładając, że są to zwierzęta niezwykle niezależne. Pozwalają im
        więc na wszystko. Widać z Twojego posta, że tak właśnie czynisz. Domowe
        zwierzęta chodzą tam, gdzie im pozwolisz. Powiedz - skoro kota nie da się
        wytresować, pozwalasz mu wchodzić na stół podczas swojego posiłku? Pewnie go
        wyganiasz. Ale zapewne spaceruje sobie po stole, gdy przy nim nie jesz. I tak
        właśnie wygląda ludzkie niezdecydowanie. Kot, jak większość zwierząt nie pojmuje
        sprzecznych sygnałów.
        Jest mnóstwo miejsc, gdzie nasz kot nie wchodzi - pierwszym jest sypialnia,
        którą wolimy trzymać z dala od sierści. Innym chociażby szafki kuchenne i sama
        kuchenka, gdzie może się poparzyć. Pytanie weterynarza było więc bardzo zrozumiałe.

        Natomiast pierwsza kwestia - kociak musiał nieźle wariować, skoro przyzwyczajony
        do różnych zwierzęcych zachowań weterynarz zareagował takim stwierdzeniem. Inna
        rzecz, że moim zdaniem sama doprowadziłaś do tego, że kocia reakcja na nową
        sytuację jest tak ostra. Kot uczony najróżniejszych zachowań w domu i u
        weterynarza reaguje spokojniej, choć bez wątpienia nie jest posłuszny jak krowa.
        Garfield jest zabawny, ale to człowiek rządzi w domu, nie zwierzę.
        • hermina25 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:21
          powiem Ci,że mogę 10 razy zrzucać moje sierściuchy ze stołu,a i tak to nie
          pomaga,myślę ,że zasada skojarzeń nie zda egzaminu u kota (co u psa da się
          zastosować)...koty nie reagują na podniesiony głos,nie przyjdą też do nogi,kiedy
          zawołasz kici kici...
          Nie bardzo wiem,jak można samemu doprowadzić do tego,że kociak panicznie boi się
          weterynarza...
          jak napisałam wyżej,koty doskonale wyczuwają co się wokół nich dzieje,a gabinet
          wet,na pewno nie przysparza im pozytywnych doznań.
          • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:32
            W takim razie oba moje koty są tak naprawdę psami. I na kici kici reagują i na
            ton głosu (nie podniesiony - przeciwnie, koty mają niezwykle wyczulony słuch i
            wysoki, głośny głos je drażni. Niski, stanowczy i powtarzany do znudzenia kodują
            z odpowiednią komendą). Powiem Ci więcej - starszego nauczyliśmy reagować na
            imię. Młodszego nie dało rady, ale pracujemy nad tym.
            • hermina25 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:40
              cóż,moje koty są ewidentnie nie wychowane w takim razie :)
              łażą gdzie chcą (pomijając blat kuchenny),drapią wszystko oprócz drapaczki,włażą
              do szafek,śpią na stole i obgryzają mi kwiatki :)
              rozmawiałam z nimi na ten temat wielokrotnie,upominałam,psikałam nawet
              wodą(zwłaszcza jak drapały moją nową kanapę)i co? Prócz 3 dniowego,kociego
              focha,na nic się to wszystko zdało :)
              • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:46
                ;)
                Próbowałaś rozsądnych, rzeczowych argumentów?
                Moim zdaniem powinnaś im głośno cytować jakieś naukowe, psychologiczne analizy
                wpływu drapania wszystkiego poza drapaczką na częstotliwość wymieniania żwirku w
                kuwecie.
                • hermina25 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:53
                  oj,stosując szantaż rzadszej wymiany żwirku,wyszła bym na tym jak zabłocki na
                  mydle ;)
                  moim potworom wystarczy jedna zapomniana kupka,a już załatwiają swoje potrzeby
                  poza kuwetą ,a to nie jest dla mnie miłe ;)
            • margulinka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:40
              moj tez reaguje na imie, ale nie uwazam zeby to byl jakis sukces. U
              weterynarza byl ze 4 razy - kastracja, pozniej jakas kontrola,
              pozniej lekarz go badal bo mial problem ze struwitami, dostawal
              zastrzyki, wszystko grzecznie. Teraz po roku zachorowal na cos
              innego, bal sie, ale rzucac sie jak wscieklak zaczal dopiero przy
              tym jakims wyciskaniu plynu z gruczolow. Widocznie tak to bolalo,
              tym go usprawiedliwiam, czlowiek jak cos cholernie boli tez sie
              rzucalby, po to sa znieczulenia. Po prostu pytanie weta obrazilo
              mnie z deka, odpowiedzialam mu ze to widocznie reakcja na stres i na
              niego, bo co moglam powiedziec :/ W ogole tak rzucal tym moim kotem
              ze mialam ochote z tamtad wyjsc ://
              • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:45
                To albo wet się zachowywał nieprofesjonalnie, albo kociak agresywnie. Nie było
                nas przy tym. Jesli zaś wet rzucał kotem, to ja bym rzuciła wetem. Co innego
                agresja zwierzęcia, co innego złość lekarza i jego nieprawidłowe zachowania.

                Margulinka z tym imieniem miałaś niebywałe szczęście, bo z reguły koty mają
                daleko wołanie do nich imieniem. No chyba, że się moim imiona po prostu nie
                podobały. Ostatecznie jednego nazwałam Królik. :)
                • putea Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 16:24
                  moje 4 koty reaguja na swoje imie..sposrod 4 przyjdzie dokladnie ten, ktorego
                  wolam z drugiego pokoju. pod warunkiem, ze chce oczywiscie :)
                • plastelinka.czerwona Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 18:20
                  > To albo wet się zachowywał nieprofesjonalnie, albo kociak agresywnie.

                  Ja stawiam na weta. Oczyszczanie gruczołów jest bardzo bolesne( są usytuowane
                  tuż przy odbycie) czasami jest potrzebne znieczulenie.
        • alpepe Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:23
          popieram, kotka moich rodziców NIGDY nie miewała humorków, wyjątkiem była odmowa
          jedzenia, kiedy to tęskniła za rodzicami, którzy wyjechali do sanatorium. Tak
          samo z zachowaniami agresywnymi, raz się postawiła... na dużego psa, bo chyba
          miała w pobliżu kocięta, nie pamiętam dokładnie. U weterynarza nigdy nie
          przejawiała agresji, strach owszem.
    • weekenda Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:12
      zmień weta
      • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:19
        Czemu?

        Niech zmieni nastawienie do kota. To nie jest przecież puszczana wolno zabawka.
        Straszny ból i niechęć do weterynarzy koduje się w kociaku na podobnych
        zasadach, co uczenie pewnych zachowań. Ludzie, którzy uważają, że kota nie da
        się wychować są moim zdaniem mało myślący. Co w sytuacji, gdy poza niewychowanym
        kotem w domu pojawi się dziecko? Pozwolicie kotu być tak samo swobodnym jak
        zawsze? Nie będzie stresu, że zadrapie, pogryzie, warknie? Uczenie małych
        zachowań (a raczej ich oduczanie metodą palca po nosie czy pryskania odrobiną
        wody i niskim, stanowczym "nie wolno") jest może czasochłonne, ale przekłada się
        na kocie zachowanie we wszystkich momentach. I przy weterynarzu i przy bólu.
        Jeśli niechcący nadepniecie mu na ogon pozwolicie mu się podrapać do krwi bo
        przecież poczuł ból? A jeśli zrobi to wasz 4 letni synek?
        • margulinka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:21
          szpilka, nie rozumiem co sugerujesz - mam moze maltretowac kota w
          domu, zeby byl do tego przyzwyczajony u weta? Porownujesz prztyczka
          w nos jak czegos nie wolno do wyciskania gruczolow przy jajkach?
          super
          • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:30
            Widzę, że nie rozumiesz.

            Napisałam - kota się wychowuje. Małymi krokami (prztyczek w nos jest zachowaniem
            kocicy wobec własnego potomstwa.. no może raczej taki klaps łapką w nos)uczy się
            kota, że tego nie wolno, tamtego nie wolno. Tu możesz wejść, tu nie. Przez sześć
            miesięcy oduczałam kota wchodzenia do sypialni przy otwartych drzwiach. Dzisiaj
            już tego nie robi. Przy każdym zrzucaniu go ze stołu trzeba było go łagodnie,
            lecz stanowczo przytrzymać, mówiąc osławione "nie wolno". Po setnym razie
            zakodował "nie wolno" z rzeczą, której robić nie należy. Gdy ostatnio
            odwiedziliśmy weterynarza wystawił pazury i się przyczaił (znacie tę pozycję
            kocią przed atakiem). Na jedno moje "nie wolno" uspokoił się i położył. Przy
            samym zastrzyku (bolesnym, jak mi powiedział wet, sugerując, bym go chyba
            przywiązała) nie był spokojny, ale mój ton i mój głos trzymał go w miejscu dużo
            spokojniej, niż samo przytrzymywanie.

            O to mi chodzi. O wychowywanie. Wiadomo, że będzie źle reagował na weterynarza.
            Ale może jęczeć i usiłować się wymknąć albo rzucić z pazurami do oczu. Jest
            różnica.
            • wacikowa Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 18:49
              Współczuję Twojemu kiciusiowi.
              • mamba8 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 22:11
                No, ale czemu? Zwierzak powinien słuchać poleceń swojej pani i już.
                A to czy jst dobry weterynarz czy nie faktycznie można poznać po tym
                czy pies czy kot na niego reaguje. To już sam właściciel czuje i
                jest w stanie ocenić.
        • putea Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 16:32
          kot nadepniety na ogon odczuwa straszny bol i jezeli udrapnie zawade, to nie
          dlatego, by zrobic komus, nawet dziecku, kuku, tylko po to, by usunac przeszkode
          i bol z nia zwiazany. odruch pawlowa to sie nazywa. mysle, wiec to wie. A ten
          akurat przyklad nie ma nic do czynienia z wychowaniem.
          i poniewaz mysle, ucze myslenia dziecko wychowujac je. czescia tego jest wiedza,
          ze kotu nie depcze sie po ogonie.

          i o ile zrozumialym jest uczenie kota pewnych zachowan, o tyle nie pojmuje, jak
          mozna to robic za pomoca brudnej kuwety czy kara za probe stlumienia bolu.biedne
          te Twoje koty.
          • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:09
            Czas się nauczyć czytania ze zrozumieniem. Poważne zdanie na ten temat wyraziłam
            wcześniej, kuweta była żartobliwą wymianą zdań.

            A co do odruchu Pawłowa - myślę, że zanim zaczniesz używać pojęć, powinnaś
            poznać ich znaczenie. Pawłow zajmował się odruchami wyuczonymi u psów.
            Wyuczonymi, więc nie bezwarunkowymi, jakim byłoby gryzienie czy drapanie w
            reakcji na ból. Swoją drogą, dobry trop - próbuję powiedzieć, że można kota
            nauczyć nie reagować agresją na przypadkowe nadepnięcie. O tym, że tak się da
            świadczą chociażby zwierzęta pracujące na terapii z dziećmi. I o ile psy pod tym
            względem są o wiele podatniejsze na wychowywanie i szkolenie, o tyle istnieje
            felinoterapia. I chociaż nie każda rasa kocia nadaje się do pracy z dziećmi, o
            tyle cierpliwe i długotrwałe uczenie kota za pomocą głosu, konkretnego ruchu i
            nagród daje efekty.

            Więc proszę czytać uważniej, a nie pitolić trzy po trzy nad biednym kotkiem,
            któremu żadna krzywda się nie dzieje nigdzie poza wyobraźnią forumowiczki.
            • wacikowa Taaa Hitler też kochał swoje psy! 28.07.09, 19:18
              :)
        • weekenda Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 16:32
          a temu, że skoro wet został wetem a nie kuma natury kota to marny z
          niego wet
    • 0ffka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:20
      Masz rację.
      Szkoda że moja kota nie ma takiego charakteru jak Twój kocur.
      Kiedyś będąc maleństwem została uszkodzona przez wetkę. Baba tak ją złapała na
      tylną łapkę, że kicia przez rok na nóżkę utykała i miała na niej zgrubione żyły,
      które było czuć pod futerkiem.
      Tą wetke-kapo omijam szerokim łukiem.
      • 0ffka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:22
        Acha... ta moja kicia jest zawsze posłuszna u weta, jak cielaczek :(((
        • margulinka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:24
          moj tez byl posluszny, ale zazwyczaj jedyne co do dostawal zatrzyki,
          a tak wariowac zaczal jak mu lekarka wyciskala cos kolo pupy,
          podobno to tragicznie boli :/ wiec kot sie rzucal. Na drugi dzien
          jak inny lekarz mu tak chcial zajrzec to kot histerii dostal :/
          Wczesniej byl zestresowany ale posluszny (wlasnie z tego stresu
          chyba) ale widocznie to wyciskanie przechylilo szale :/
          • kkk Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:32
            Mój kot w domu jest grzeczny, nie łazi po blacie (jak widze..hehe),
            nie drapie mebli tylko drapak, korzysta wzorowo z kuwety.
            Ale... u weterynarza zmienia się w dzika bestie :/ i jak mam go
            tego 'oduczyć' - jeśli u weta jest max 2 razy w roku - profilaktyka.
            Tak reaguje, mazłe wspomnieni ai już.
    • ozlem Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 15:37
      >lekarz sie zapytal, kto go w domu nauczyl takich zachowan??

      w takich sytuacjach nie trzeba się zatykać, tylko odpalić idiocie, że w domu codziennie z kotem ćwiczycie techniki obrony przed vetami zadającymi głupie pytania...

    • putea Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 16:23
      kazdy kot jest inny, nie kazdego da sie wychowac w podobny sposob, sugerowany
      przez Szpilke.
      mam 4 koty, z czego tylko 2 reaguja na ''nie wolno'', pozostale 2 maja to w
      glebokim poszanowaniu. przy silniejszych srodkach nacisku kot po prostu odsuwal
      sie ode mnie i z miziastego kompana mialam w domu omijajacego mnie szerokim
      lukiem, przerazonego wroga. moze i dopielabym swojego, tylko po co? przeciez nie
      o to chodzi.
      jesli chodzi o wizyty u weta, 3 reaguja strachem i mozna im zrobic wszystko a
      jeden zamiania sie w krwiozercza bestie. i co ? i to, ze do tego kota potrzebuje
      kompetentnego weterynarza, ktory wie, jak kota opanowac, by zrobic mu to, co
      robic nalezy. miedzy innymi to swiadczy rowniez o jego kompetencjach.
      moim zdaniem trafilas na weta nie majacgo zbytniego pojecia o kotach.
      • margulinka Re: a powiedzcie mi jeszcze, czy ... 28.07.09, 16:39
        jak odpowiedzialam mu ze to widocznie reakcja na stres to on
        pokrecil glowa i stwierdzil ze mial do czynienia z wieloma kotami i
        ich zachowaniami, czyli sugerowal ze "rozpuscilam" kota, czy tez ze
        nauczylam go agresji, w sumie to nie wiem o co mu dokladnie
        chodzilo. Fakt, ze widok byl przerazajacy :/ ale pytaniem zbil mnie
        z tropu. Czyli "dobrze wychowany" kot siedzialby cicho popiskujac
        gdyby wet wlasnie robil cos co bo bardzo, bardzo boli? Nie chce mi
        sie wierzyc :-) nie chodzi o zastrzyk tylko o cos bolesniejszego. A
        powiedzcie mi czy kiedy moj kot z nienacka skacze mi na noge i
        ucieka to jest agresja czy zaczepka i zabawa? Bo juz sama nie
        wiem :/ czasem sie z nim bawie "w chowanego" i kot niekiedy
        jedynie "przestrasza mnie", kiedy mnie znajduje, a czasem nie ucieka
        od razu tylko chce sie gryzc, nie wiem wiec czy traktuje mnie jak
        drugiego kota do zabawy czy to juz agresja? Bywa ze ugryzie bolesnie
        ale wtedy koncze zabawe i "szalej" mu przechodzi.
        • putea Re: a powiedzcie mi jeszcze, czy ... 28.07.09, 16:44
          moje w ten sposob sie bawia, a ze sa w grupie, drapania i jatki zalatwiaja
          miedzy soba. kiedy ktorys przesadzi, dochodzi do lapoczynow i zabawa skonczona.
          moj pierwszy kot wlasnie w ten sposob sie ze mna '' bawil''. w efekcie
          wygladalam jak krwisty sznycel, wiec szybciutko zalatwilam mu kolege, bo jak tu
          karac 8 tygodniowe kocie. i sprawa rozwiazala sie sama. moja reka sluzy do
          glaskania i miziania, atakuje sie czworonoznych kumpli majacych ochote
          przewalcowac sie po mieszkaniu :)
          • margulinka Re: a powiedzcie mi jeszcze, czy ... 28.07.09, 16:48
            uff, czyli jednak moj kot nie planuje przeprowadzic eksterminacji na
            mnie ;) czesto jak chodze po pokoju w kolko np jak gadam przez tel
            to obserwuje moje stopy i po chwili mam atak :-) jak mu nie pozwalam
            to patrzy sie na mnie duzymi slepiami i wydaje przeciagly dzwiek...
            nie lubie tego bo musze sie ostroznie oddalic zeby nie zrobil mi
            dziury w nodze zebem i przekupic jedzeniem, ale tak mi sie wydawalo
            ze on po prostu musi sie jakos bawic, a drugiego kota nie mamy...
            kiedys u siostry zakumplowal sie z innym czworonogiem i mialysmy
            jedna kulke toczaca sie od pokou do pokoju. A ten wet mnie wkurzyl
            lekko :/ w sumie chyba lubi zwierzeta, ale przyznaje ze moj kot go
            poranil niezle wiec pewnie sam nie wkurzyl tez ;/
      • szpilka_du Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:16
        Są różne szkoły i owszem, jeden na sto kociaków nie nauczy się pewnych rzeczy i
        już. Koniec kropka. Dotyczy to zwłaszcza kotów ze schronisk, maltretowanych,
        albo starych kotów zabranych z ulicy przez hycli.
        Ale jeśli chce się kota trzymać w domu i nie chodzić na paluszkach to się kota
        uczy. Długo. Czasem bardzo. Zajmowaliśmy się kociakami przygotowanymi pod
        terapię i nawet z małymi idzie opornie. Ale idzie.

        Acha, silniejszych środków nacisku od przytrzymania, wskazania palcem, "nie
        wolno" i w ostateczności pac palcem po nosie nie wyobrażam sobie. I kota też
        nie. Silniejsze są zwykłą przemocą wobec zwierzęcia. I owszem, nie działają.

    • ania78p zmień weta 28.07.09, 16:41
      na takiego który lubi zwierzęta
    • amaia_v Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 16:50
      mialam kota agresora, gryzł ludzi dotkliwie, wyrzadzał szkody, byl b agresywny
      gdzie popelnilam blad ?;)
      ale nasz wet twierdzil, ze jeden na iles tam ma taki zly charakter:)
      i ze nic zrobic nie mozna(poza nauczeniem czystosci itp.) z ta jego natura

      moj obecny kot- na codzien przytulanka, skrzywdzony tez pokazuje pazurki- to
      chyba naturalne?reakcja obronna

    • wanioliowa Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 18:38
      mój kot na starego weta reagował panicznym strachem a na koncie miał jedynie
      szczepionki i obcinanie pazurków.

      I nie dziwię się - bo to biedne zwierze nagle zostaje schwytane przez jakiegoś
      wielkiego obcego chłopa, trzymane jak niewolnik a dodatkowo zaczyna się coś
      kombinować przy jego małym ciałku. I raczej kot nie rozumie pojęcia - ze to dla
      jego dobra.

      zmień weta.
    • qw994 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 18:47
      Zmień weterynarza. Mój w pełni akceptował walczącą kotkę.
      • b-b1 Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:42
        Twój kot prawdopodobnie ma wyciskane gruczoły okołoodbytowe-jest to bolesny
        zabieg-jeden z moich psów ma go raz w miesiącu i drze się wniebogłosy.
        Wychowanie kota z reakcją na ból ma niewiele wspólnego.
        Mój kot jest wychowany-reaguje na imię na zawołanie na "fe". Jak ktoś słusznie
        zauwazył kot nie wszystkie dźwięki lubi, więc nauka nie wchodzenia na stół,
        szafki kuchenne, piec polegała na wrzucaniu do kuchni pustej puszki z
        drobniakami, kiedy on wędrował tam, gdzie nie powinien. Metoda skojarzeń działa
        rewelacyjnie.

        Tylko jak nauczyć kota poprawnej reakcji na ból? Czy to jest możliwe?
        Nawet najlepiej wyszkolony pies czasami ma ochote "złapać" weta, albo tego, kto
        go trzyma(czyli przewaznie nas) podczas bolesnego zabiegu-to odruch nie mający
        nic wspólnego z wychowaniem(każdy behawiorzysta to potwierdzi)-więc uważam, że
        nie ma się co kota czepiac, że niewychowany-tylko czas zmienić weta.
        Mój kot jest u weta spokojny-da sobie łapkę ogolić(jak trzeba było) nie wyciaga
        pazurów w ogóle-choć w samochodzie podczas dojazdu do lecznicy drze się okropnie
        i gryzie koszyk-znaczy taki ideał to on nie jest-trzeba podszkolić :D
    • karolajna83g Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:22
      A fe!
      Skoro psa można wychować, to i kota również, chyba, że te sierściuchy są
      niereformowalne.
      Ostatnio pilnowałam koleżance mieszkania, razem z takim właśnie lokatorem.
      Za każdym razem jak wskakiwał na szafkę, traktowałam go ścierą...No bo ile można
      sprzątać po kocie? Ciągle ta sierść. Najgorsze jak siedziałam na kanapie i
      jadłam śniadanie i kot nagle wskoczył mi na stół!!!!Myślałam, że zabije!
    • skarpetka_szara Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:38
      Facet sobie zartowal a ty od razu obrazona. FE!!! Na tym swiecie
      juz nie ma humoru.
    • mahadeva Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:39
      ze byl niekompetentny
    • rraaddeekk Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 19:43
      Kot nie ma wstępu do sypialni, kuchni, łazienki i garderoby.
      Zresztą niechętnie bywa w domu.
      Większość czasu spędza w grodzie.
      Tylko zimą częściej bywa w domu.
      Jednak w domu nie mam kuwety.
      Kot stojąc pod drzwiami wydaje odgłosy paszczą,gdy czuje potrzebę
      fizjologiczną.
      • sootball Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 20:35
        Jak to kto go tak wychował? Kot zapamiętał ból związany z poprzednim zabiegiem,
        a przyczyną bólu był pan weterynarz, zatem śmiało można powiedzieć, że to pan
        weterynarz uwarunkował taką reakcję.
        Od jednego z wetów słyszałam opinię, że rzadko w gabinetach goszczą mniej
        przewidywalne istoty, niż koty :)
        Mój kot chodzi wszędzie. Czasem łazi po stole podczas obiadu i nie mamy z tym
        problemu. Nie bardzo rozumiem sens takiego pytania. Że niby nauczony moresu, wie
        że tu i tam mu nie wolno, a w gabinecie u weta znosi ból spokojnie?
        Wydaje mi się, że koty szybko kojarzą coś, co sprawia im przyjemność. Mój mąż
        nauczył kota, że zawsze po południu jest porcja miękkiego whiskasa i teraz kot
        sam nam o tym przypomina, tuż przed 18.00 przychodzi się dopominać i jest bardzo
        konsekwentny :)
        Bardzo szybko pojął, że karton w czyichs dłoniach często oznacza mleko, a
        szelest zdejmowanego sreberka - jogurt.
        A w której szafce znajduje się wskaźnik laserowy kot skojarzył chyba za drugim
        razem kiedy się z nim bawiłam. Teraz nie można tej szafki otworzyć spokojnie ;)
        Reagowania na imię, ani przynoszenia skarpetek nie udało nam się go nauczyć (moi
        znajomi tego dokonali :D)
        Kot rzadziej atakuje stopy, jeśli często się z nim bawisz. Młodemu kotu
        wystarczy przymocować papierek na nitce do wysuniętej szuflady i masz go z głowy
        na długie godziny, starszy jest na to trochę za leniwy. Ale na sznurek, albo na
        wskaźnik laserowy już nie :)

        Jeśli mieszkasz w Trójmieście, to mogę polecić nalepszego weta pod słońcem :)
    • lacido Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 21:16
      margulinka napisała:

      Zapytal ponadto, czy kot moze wszedzie chodzic po
      > domu gdzie i czlowiek, odpowiedzialam, ze tak...

      znaczy nie ma żadnych granic?
      • margulinka Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 21:51
        sa, drzwi wejsciowe (bo to kot domowy) i ściany, a tak, chodzi/lezy
        gdzie chce. I tak mieszkanie mam male, wiec jak mu zabronie gdzies
        wchodzic to juz w ogole zanudzi sie na smierc. Poza tym, jak tylko
        cos zamkne na klamke to kot prawie od razu dostaje checi wejscia
        akurat tam ;) chyba aby sprawdzic, czy cos ciekawego sie tam nie
        dzieje. Sootball - no wlasnie, dlatego tez jego pytanie wydalo mi
        sie dziwne i bezsensowne :/ nie wiem, moze moj byl nad wyraz
        agresywny, bo darl sie i wywijal niemilosiernie, pokaleczyl lekarza :
        ( jutro znowu tam jedziemy, ma dostac zastrzyk, mam nadzieje ze
        jesli nie bedzie mu szperal przy gruczolach to zniesie to lepiej
        • lacido Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 22:00
          znaczy do zlewu na talerz tez?
          • sootball Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 22:58
            w zlewie to mokro jest przecież, fuj :))
            • lacido Re: Pytanie do kociarzy :-) 29.07.09, 13:59
              mokro? no nie wiem, ja zakręcam kran ;), moja kocica namiętnie spała w zlewie
              albo w umywalce
        • sootball Re: Pytanie do kociarzy :-) 28.07.09, 23:03
          też bym się darła, a oprawcę dziabnęłabym pazurem w oko.
          Wet pokaleczony, wkurzył się, palnął coś, a może i tak czasem jest, że koty
          uczone w domu żeby czegoś nie robiły pod wpływem głosu właściciela lepiej się
          zachowują u weta...
          Na kocią nudę najlepszy jest drugi kot :)
          • lesialesia Re: Pytanie do kociarzy :-) 29.07.09, 08:43
            moj kot tez sie drze jak opetany, zanim jeszcze wet go dotknie ;) na szczęście
            od lat mamy tego samego weterynarza więc jest przyzwyczajony i nigdy nie mowi ze
            go zle wychowalismy ;p
    • kora3 bez paniki :) 29.07.09, 08:53
      Pan doktor mał pewnie na mysli, ze kotek jest rozpieszczony - tak mi
      sie złozyło to pytanie i kolejne tego pana.
      Wg mojej oceny kociej natury on za bardzo nie zna - tu masz racje.
      Koty bardzo dobrze pamietaja nieprzyjemne i przyjemne sytuacje,
      kojarza je z miejscem i daną osobą nic wiec dziwnego, ze kot na
      wspomniene bólu, jaki mu zadano u weta zareagował od razu agresywnie
      na to miejsce i osobe.

      pytanie, czy moze wszedzie chodzic swiadczy własnie o tym, ze wet ma
      kocura za rozpieszczonego :) - niewiele przy tym wie o kotach jako
      istotach :) Kota bardzo trudno "wytresowac" w odróznieniu od psa.
      To ze kotek przybiega do czlowieka na zachęte z jego strony wynika
      nie z tego, ze nauczylismy tego kota:) - wynika z tegom, ze dany kot
      nas nauczył, ze z nim sie tak da i ma na to ochote :)

      na Twoim miejscu, o ile kotek nie jest w trakcie jakiejs bardzo
      powaznej terapii zmieniłabym mu weta. Wyciskanie gruczołu to nic
      miłego dla zweizraka, fakt, ale skoo kotu sprawiło aż taki ból, to
      chyba ten pan wet nie jest dosc delikatny.
      Moje dwa koty i pies mają regularnie to robione, entuzjazmu zadne
      nie wykazuje, ale po żadnym też nie widze wielkiego cierpienia.
      szybko o tym zapominają, a to znaczy, ze pewnie zabolało, ale nie za
      bardzo.
    • zosia_sa_mosia Re: Pytanie do kociarzy :-) 29.07.09, 09:27
      Mój Ojciec Dyrektor również był spanikowany u weterynarza i nie zgoniłabym tego
      na brak wychowania. Skoro boli, to trzeba się bronić:)
    • merda Re: Pytanie do kociarzy :-) 29.07.09, 10:27
      Faktycznie niektorzy weterynarze zachowuja sie jakby pierwszy raz na
      oczy dane zwierze widzieli.
      Koty sa bardzo zroznicowane pod wzgledem charakteru i trzeba miec do
      nich duzo cierpliowosci,kompetentny wet powinnien o tym wiedziec i
      nie zadawac dziwnych pytan.
      Moj kot,lezy na stole podczas posilkow,spi ze mna w lozku,w mojej
      szafie,gryzie dla zabawy po nogach i rekach,kiedy jestem w domu ma
      wstep do wszystkich pomieszczen i jakos nie mam mieszkania
      zdemolowanego,a ja nadal zyje:)Dla mnie to nie jest ropieszczanie
      tylko normalne zachownie,przeciez nie zamkne go w klatce.
      Zazwyczaj jest spokojnym kociakiem,ale zamienia sie w bestie jak
      widzi inne koty w poblizu oraz podczas wizyty u weterynarza :)Po
      pierwsze pewnie dlatego,ze wyczuwa inne koty, a po drugie nie lubi
      jesli ktos obcy, robi mu cos, co mu sprawia niezrozumialy
      bol.Logiczne,tez bym sie rzucala na jego miejscu :)
      Nastepnym razem na pytanie weta: kto go w domu nauczyl takich
      zachowan,z usmiechem i niby zartem odpowiedz: ja,a teraz niech pan
      sie zajmnie uprzejmnie kotem,bo kaze mu, panu oczy wydrapac ;-)
      Glupie pytanie,glupia odpowiedz :)
    • pijawka_lekarska Re: Pytanie do kociarzy :-) 30.07.09, 01:16
      Współczuję twojemu kotu. I radze zmienić weta.
      Nie, nie powinien zadawać takich pytań. Na studiach weterynaryjnych jest coś
      takiego jak psychologia zwierząt, behawiorystyka i poskramnianie zwierząt w
      stanie wzburzenia.
      Kota nie da się "źle wychować", bo jest z natury indywidualistą. Psy maja inna
      naturę, może ten weterynarz specjalizował się głównie w chorobach psów, lub byl
      po prostu "psiarzem" z zamilowania...
      Jednemu z moich kotów też zdarzyło się syczeć, warczeć i podejmować próby obrony
      czynnej za pomocą zębów i pazurów u weterynarza. Ale pani weterynarz podeszła do
      sprawy mądrze i umiejętnie.
      Mój kot nie dalej jak dwa dni temu syczał na mojego narzeczonego, a dziś mruczał
      mu na kolanach :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka