Gość: siekier82 Re: Dzieci się bawią IP: *.forward.pl 28.12.03, 11:02 To jest przerazające, że rodzice nie są w stanie zauważyć jak odurzony dzieciak przychodzi do domu. Jeszcze bardziej absurdalna wydaje mi sie sytuacja w której dzieci piją z rodzicami alkohol- to jest granica której nie powinno sie przekraczać.Ja choć mam 21 lat czuje sie nieswojo na samą myśl, że miałbym pić z moim ojcem wódkę, sporadycznie zdarza sie nam wypić razem po jednym piwie oglądając mecz, ale o wódce nie ma mowy. Zachowanie tych dzieciaków jest niewłaściwe, ale co gorsze w porównaniu z moimi znajomymi i mna w wieku 15-16 lat ci młodzi ludzie są o wiele bardziej zdemoralizowani. Ja sporą część dzieciństwa spędziłem na ulicy, ale masz czas płynął na jezdzie na rowerze, graniu w piłkę, łowieniu ryb. Jak kupiliśmy jedno piwo to było ono na trzech i wszyscy chodzili weseli bo skosztowali zakazany owoc. Dzis ta granica przesuwa sie w stronę narkotyków, szybkiego seksu. Ta młodzież podchodząc do życia tak konsumpcyjnie, hedonistycznie niejako skazuje siebie na nieszczęściw w dorosłym życiu....... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 11:17 tak, szkoda tylko ze nie napisaliscie jak bawia sie dorosli. Bo co alkohol po 18 roku zycia mniej szkodzi?? Zrobcie reportaz o tym ilu ludzi zostalo zabitych w wypadkach samochodowych przez pijanych (doroslych, jakze mądrych i rozwaznych) kierwocow... i zanim zaczniecie krytykowac malolatow zastanowcie sie kto daje im przyklad i kto ich wychowuje... najlatwiej powiedziec bo to taka szkola, bo to zalezy od dziecka... Nie chce przez to powiedziec ze takie imprezy sa dobre. Ale nim zaczniecie krytykowac nastolatkow zastanowcie sie jak WY sie bawicie:P To tak jak nazywanie faceta ktory zmienia kobiety jak rekawiczki "kobieciarzem", a kobiety z wieloma facetami "dziwka". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kujon_14 Re: Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 12:18 chodzę do wmiarę dobrej szkoły dziewczyny ubierają się w miniówy i takie tam ale moim zdaniem nie przekraczają granic. tylko raz byłam na prawdziwej imprezie z alkoholem. Nie piłam. Może dlatego że nikt mnie specjalnie nie częstował bo mam opinie kujona, ale i tak świetnie się bawiłam. uważam że alkochol nie jest taki zły ale no cóż baz przesady. nie spotkałam się z jakąś dyskryminacją z powodu odmowy picia. Myślę że świat wokół mnie jest dość "poprawny". To nieprawda że wszystkie dziewczyny tracą cnotę juz w przeczkolu. Ja jeszcze nigdy nie uprawiłam seksu i jest mi z tym dobrze. nigdy nie brałam i się cieszę. tak naprawdę to nigdy się nawet nie całowałam ale z tego to się już nie cieszę:P Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 40-latek Re: Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 13:09 Tak,też przeczytałem ten artykuł i wypowiedzi małolatów o ich imprezowaniu.Artykuł -owszem jest wstrząsający-ale co niestety stwierdzam z ubolewaniem na wskroś prawdziwy.Sam jestem już ponad 40-latkiem i tak z racji ciekawości socjologiczno-psychologicznych obserwuję obecną młodzież/ wśród rodziny,znajomych,sąsiadów/ i nie sposób nie zauważyć,że obecne pokolenie młodzieży jest diametralnie zupełnie inne od jeszcze poprzedniego czyli akurat mojego pokolenia.Przede wszystkim zauważmy,że obecni nastolatkowie jest to pierwsze pokolenie młodzieży wyrosłe w zupełnie już innej naszej nowej rzeczywistości ( akurat minęło 14 lat naszego kapitalizmu).Jeszcze 20 lat temu nie było powszechnego dostępu do alkoholu/ były kartki przede wszystkim/,nie było video,gier komputerowych,tv kablowej,pubów,polskich wersji zagranicznych czasopism,wolnego rynku,była cenzura,nie było takiego zalewu pornografii jak teraz,dostępu do narkotyków itd.itp,jednym słowem nie było tego,co jest dostepne w Polsce od 14 lat.A na to wszystko nakłada się jeszcze pogoń rodziców za bytem,za pieniądzem od rana do wieczora a co za tym idzie kompletny brak kontaktu,rozmów z dziećmi,a więc rozlużnienie stosunków rodzinnych,idąc dalej tym tokiem myślenia brak wzorców,jednocześnie czerpanie negatywnych wzorców przez młodzież np.z czasopism,gdzie o seksie mówi się praktycznie w tonie rozrywkowym,z masy filmów,gier komputerowych,które uczą agresji,braku poszanowania dla starszych osób.To wszystko powoduje niestety taki konsumpcyjny,swobodny styl życia.To też-niestety-jest cena gwałtownych zmian ustrojowych w Polsce. Zastanawiam gdzie się podział-obecny jeszcze w poprzednim czyli moim sprzed 20 lat pokoleniu- np.respekt wobec nauczyciela,policjanta/ wtedy milicjanta?/,rodziców itd. W kazdym pokoleniu zawsze istniał tzw.konflikt pokoleń,zawsze była młodzież dobra i zła / ale w tym pokoleniu ta "zła" młodzież jest o wiele gorsza od złej młodzieży w innych pokoleniach/.Też mnie bulwersuje i zastanawia,skąd w dużej części obecnej młodzieży bierze się tyle pokładów agresji?-chętnie przeczytam wypowiedzi młodych.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Artur skad ??.... IP: *.dialsprint.net 29.12.03, 05:27 Chyba wymieniles wszystkie czynniki. Ogolnie to nikt chyba nie ma pomyslu jak to powstrzymac. Zmierzamy do samodestrukcji na ogromna skale.Jedno jest pewne, byly dwie wojny swiatowe to i bedzie trzecia. To jest tylko kwestia czasu.Mam nadzieja ze my nie doswiadczymy tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bayuś Re: Dzieci się bawią IP: *.udn.pl 28.12.03, 17:20 Piłem, paliłem, ćpałem ale się też nie całowałem. I żałuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KaTkA Re: O CO WAM WSZYSTKIM CHODZI?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.03, 09:34 Zupełnie was nie rozumiem... Mam 17 lat, nie należe do żadnej elity czy jak wy to tam nazywacie, muzyki słucham różnej i to chyba niczego nie zmienia? Pale papierosy ale nie dlatego, że chce przyszpanować jaka to ja jestem fajna i w ogule, tylko dlatego, że mam taką ochotę. Na imprezki a i owszem chodze, alkoholu zawsze jest sporo ale to co? Jak ktoś chce to pije. Wkur* mnie te wszystkie cierpiętnice, które mówią, że nie są zapraszane na imprezy, bo nie palą i nie piją. Wcale tak nie jest! Może nie są zapraszane bo są jakieś "inne"?? Nie chodzi mi o negatywne znaczenie tego słowa! Chodzi raczej o to, że może niedopasowały się do tego toważystwa, może im nie pasuje sposób życia tych imprezowiczów i tak naprawdę nie chcą chodzić na te ich głupie impry? Co do szkół to też przesadzacie... No aż żal za dupe ściska jak czytam co żeście nasmarowali... prawda jest taka, że narkotyki, alkohol, nawet dresy czy skini są wszędzie; w każdej szkole. A to, czy zdam mature w Kochanowskim czy na Mandarynki (skąd pochodzi artykół) to nikogo nie obchodzi! A uwierzcie mi, prawdopodobieństwo zdania matury w obu szkołach jest podobne, powiem inaczej - mocno zbliżone. Możecie mi wierzyć. Więc zastanówcie się zanim coś tu napiszecie, co może zostać wyśmiane. Nie twierdzę również, że moja wypowiedź nie zostanie wyśmiana, to nie zależy ode mnie... Aha, jeszcze jedno. Co myślicie o słowie "zajebisty"? Bo mi się wydaje, że jego ewolucje można bez ogródek porównać do ewolucji życia nastolatków... Przemyślcie temat... PoZdRo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mycha 16 Re: Dzieci się bawią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.03, 12:54 Bez przesady to nie jest tak na prawde. Moze pije sie piwo, wódke, wino, szampana czasem ktos ziolo ma, ale sex nie jest tak powszechny. Na moim porzednim sylwestrze była cześć mojej klasy (ok 12 osob) i tylko jedna osoba żygała i później do konca roku miała przerąbane(polewki mieli wszyscy), dupci żadna dziwczyna nikomu nie dała. Oczywiście była "butelka" ale w to i dzieci w przedszoku grają ;) Szczeże mówiąc nie kręca mnie takie imprezy na których wszyscy zamykaja się w pokojąch i pieprzą się...hmmm... raczej na takich nie bywam. Jak na jakiejś imprezie dziewczyna robi z siebie dziwke to zwyczaj jest obiektem żarcików. Bardzo zabawnie próbuje zwrócić na siebie uwagę. Teraz tylko się martwie, że rodzice przestaną puszczać mnie na bibki jak przeczytają "Wysokie...". Ps zauwazylisci ze w tym artykule wiele osob mowi jest tak i tak robi sie to i tamto ale ja tego nie robie... to moze jakiś margines jest tu opisany(nie mówie o społecznym) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natka Re: Dzieci się bawią IP: *.topole.waw.pl 28.12.03, 13:54 Kompletnie nic mnie w tym tekście nie zdziwiło. mam 19 lat, jak byłam w liceum, aż do 4 klasy nie piłam i nie paliłam, chodziłam na bezużywkowe imprezy, miałam przyjaciół, którzy pili i palili, ale nigdy mnie do tego nie namawiali, i mimo to świetnie sie dogadywaliśmy. Ale zawsze miałam świadomość tego, co się dzieje dookoła. Sprawa jest prosta-młodzież dojrzewa o wiele wiele szybciej niż kiedyś, dlatego takie imprezy w wieku lat 15 są czymś normalnym. Nie mówię, że pozytywnym, ale też nie do końca negatywnym. Alkohol i używki (choć to sporne) są dla ludzi.Ale nie rozumiem dlaczego wszyscy odganiają od siebie odpowiedzialność. Rodzice zrzucają na szkołę, dzieci na rodziców...Tylko, że nikt nie pomyśli, że taki 15-latek już ma swój rozum! Wiadomo, pewne wartości wynosi sie z domu, ale człowiek w tym wieku już dokonuje samodzielnych wyborów! Dalczego nikt o tym nie napisał? Taki młody człowiek może powiedzieć rodzicom, że idzie na jakąś kulturalną domówkę, a wylądować w chamskiej mordowni. To jest jego wybór. Może w tej mordowni zostać, albo po prostu wrócić do domu. Ale zostaje, upija się, daje dupy....itp itd. Mnie to nie dziwi, to niestety stał się normą. Ale nie ma co roztrząsać się nad skutkami, ale szukać genezy tego problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bodo Re: Dzieci się bawią IP: *.rtk.net.pl 28.12.03, 14:19 w pierwszej chwili zastanawiałem się, czy ten artykuł jest rzetelny, tzn. czy portretuje reprezentatywną grupe nastolatków. a po chwili uzmysłowiłem sobie: jakie to ma znaczenie? niechby to dotyczyło tylko 1 procenta naszej młodzieży, to wystarczy żeby czuć się zagrożonym! bo przecież skąd się wziął ten 17-latek, który pijany wjechał samochodem w ludzi wracających z pasterki? wyobraźcie sobie, co on robił ZANIM wsiadł taki nawalony do auta... PIŁ I DOBRZE SIĘ BAWIŁ!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aniapakero Re: Dzieci się bawią 28.12.03, 14:20 Dlaczego???!!! Dlaczego teraz taki artykul? I tak juz mnie matka nie chciala puscic na sylwka to jeszcze jej teraz moze cos odwinac! Wszystko co jest napisane w GW jest dla niej wyrocznia... Naprawde ten artykul jest mocno przesadzony. Nie przesadzajmy. Trunkow jest zawsze duzo to fakt, ale reszta? To zalezy od ludzi. Jak sie zna swoje towarzystwo to nikt nie upija sie w trupa. Ogolnie brzydze sie ludzi pijanych, wiec jezeli nie mam na cos takiego ochoty, to wybieram taka impreze gdzie tego nie bedzie. Mimo niektorych wypowiedzi, 15-latkowie tez mama mozgi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ANTYMICHNIK Re: Dzieci się bawią IP: *.aster.pl / *.aster.pl 28.12.03, 22:19 dla neiktórych wyrocnzią jest Radio Maryja, a dla innych Gazeta Wyborcza... a najważniejsze to potrafić samemu wyciągać wnioski i nie wierzyć we wszystko co się czyta... warto wierzyć sobie i swoim przekonaniom ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marta S Re: Dzieci się bawią IP: *.acn.pl 29.12.03, 02:19 usiadłam, przeczytałam ten artykul i dopadla mnie taka chwila refleksji... mam 17 lat( niestety prawie 18 , mimo iz uwazam ze jeszcze nie doroslam :( ) do klubow nie chodze bo po pierwsze nie lubie muzyki techno, po drugie ludzi ktorzy bawia sie przy tej muzyce (oczywiscie znajduja sie wyjatki potwierdzajace regule), poza tym irytujace jest, ze na trasie stolik-toaleta okazje do kupienia kwasow ma sie conajmniej raz, kiedy dotrze sie juz do toalety okazuje sie ze do ponad polowy nie da sie wejsc z wielu przyczyn...ale o higienie i czystosci pisac teraz nie bede. dodam takze ze uwazam ze teksty tych wyzelowanych chlopcow w spodniach big stara ( bo do tych choc troszke lepszych klubow nie wpuszczaja w dresach i adidasach) i ala eleganckich bucikow ze srebrna klamra, sa conajmniej uwlaczajace godnosci dziewczyn, tych szanujacych i znajacych swoja wartosc dziewczyn. kiedy slysze tekst w stylu "ee chlopaki, fajna dupa" lub " ee Marcin a twoja dupa wpadnie dzis na impre" a w odpowiedzie " a kurwa nie wiem chuj mnie to obchodzi" to autentycznie mi slabo... dupa? to tak teraz okresla sie dziewczyne? swoja droga z kas sie to musialo wziasc ... najpewniej wlasnie z takich imprez gdzie panienki majace 14 lat i ktore dowiedzialy sie juz co to okres,cnota ,prezerwatywa i odmiennosc plciowa postanowily pobawic sie w doroslosc. tylko ze ta zabawa udowadniaja jakie sa glupie i niedojrzale. inna sprawa imprezy domowe. bardzo popieram ta forme spedzania czasu ze znajomymi, tylko ze te imprezy na ktorych ja bywam wygladaja nieco inaczej. zaczne moze od tego ze o takiej domowce nie dowieaduje sie pol osiedla i w efekcie nie zbiega sie do domu 50 osob z czego 90% nie wiadomo skad jest. pozniej sie dziwic ze cos z domu zginelo. poza tym cos takiego moze doprowadzic ewentulanie do zniszczenia domu czy mieszkania a przeciez nie o to chodzi. kwestia alkoholu... dobra zabawa , uwazam,ze nie polega na zawodach kto wychleje wiecej i jak go wezmie. mona napic sie piwa, oczywiscie, chcesz-pijesz. jednego dnia ma sie ochote wypic innego nie. kropka. co do papierosow zawsze jest tak ze jesli juz ktos wogole pali to pali na balkonie lub korytarzu ew. w innym pomieszczeniu. ale ja obracam sie w towarzystwie ludzi uprawiajacych intensywnie sport, wiec pali naprawde nieliczna grupa. nie mowie ze jestem swieta. oczywiscie. raz przeholowalam z akoholem. wiem jak to jest , dziekuje raczej sie nie powtorzy. musze zaznaczyc ze nie byl to przypadkowy incydent. stalo sie to na imprezie z moimi najblizszymi przyjaciolmi .. mialam pewnosc ze po pierwsze ktos sie mna zajmie a poza tym np. nie da mi alkoholu do napicia jak poprosze o wode mineralna lub niezmaca czy bog wie co jeszcze. wogole podstwa jakiejkolwiek dobrej zabawy opiera sie u mnie na zaufaniu do osob w towarzystwie ktorych sie bawie. papierosow nigdy nie palilam i palic nie bede bo uwazam ten nalog za najbardziej bezsensowny( o tym zapomnialam napisac przy opisywaniu mojej wizji klubow .. gdzie oddycha sie dymem papierosowym a nie tlenem) jointy.. palilam raz... poza bolaca glowa nic sie nie dzialo - czytaj nie podoba mi sie , na pweno wiecej palic nie bede. do czego zmierzam. jak wszyscy a przynajmniej duza wiekszosc ludzi w moim wieku chodze do liceum ( w warszawie) na bardzo dobrym okolo 40-50 mijescu w rankingu i potrafie bawic sie jak czlowiek.. bo z komentarzy wypowiadajacych sie wczesniej maloatow to dochodze do wniosku ze zachowuja sie oni gorzej niz zwierzeta.. zwierzeta znaja przynajmniej umiar. chodze do pubow. spotykam sie ze znajomymi. wypije piwo jedno, moze dwa. siedzimy i gadamy. nie potrzebujemy niewiadomo czego zeby dobrze sie bawic. nie uwazam aby dobra zabawą bylo lezenie w toalecie z glowa w muszli klozetowej. chodzi o to ze nie raz i nie dwa odpowiedzialam NIE na propozycje ganji, papierosow, alkoholu ,czegokolwiek, a mimo to mam kupe znajomych i przyjaciol. nikt nie odwrocil sie ode mnie tylko dlatego ze nie chcialam zapalic papierosa. LUDZIE to jest jakies chore, aby swoje znajomosci uzalezniac od takich spraw. uwazam ze kazdy ma swoj rozum. i dochodze do wniosku ze ja tych znajomych mam nadal, poniewaz nie sa to ani dresiaze, ani "ziomale"( co to za slowo... stworzone chyba z mysla o gowniarzach), tylko normalni , znjacy swoja wartosc i swiadomi posiadania mozgu ludzie. jeszcze jedna rzecza ktora straszliwie mnie razi to fakt ze czesto widze na ulicy dziewczyne , dobrze , dosc eleganco ubrana dziweczyne idaca za reke z chlopakiem ktory juz na pierwszy rzut oka wyglada jak fleja nie mowiac o tym ze trzyma w reku piwo lub co gorsza jakiegos taniego winiacza czy wódke. mi by bylo zwyczajnie wstyd. dodatkowa kwestia sa rodzice. moja mama wie o wsyzstkim,trudno sie nie zorientowac kiedy po pamietnej a raczej niepamietnej imprezie alkoholowej mama przez 3 dni parzyla mi miete i inne zielarskie wymysly abym wrocila do siebie. rozmwiam z rodzicami o wiekszosci rzeczy ktore robilam. dodam ze rodzice maja do mnie pelne zaufanie i np. nie musze kombinowac jak by tu pojsc na impreze. rodzice znaja mnie na tyle, ze potrafia uwierzyc ze niezrobie nic wbrew sobie "bo inni tak robia". moze dlatego ze to co robie miesci sie w garnicach zdrowego rozsadku, normy, poszanowania sojej osoby etc. jestem pewna ze gdybym miala na "swoim koncie" robienie laski jakiemus obcemu chlopakowi...z reszta ..jakiemu kolwiek.. to nie poszczycila bym sie tym. jednak nie mam i miec nie bede. mimo swobody slowa w moim domu( rodzice ukonczyli wyzsze studia) nie wyobrazam sobie sytuacji w ktorej mama przychodzi z zakupow i mowi masz Martusia kupilam ci papierosy... to jest chore. uwazam ze sa rowniez granice kontaktow z rodzicami. ciesze sie ze znam rodzicow zdanie. jednoczesnie chyba wszyscy zdaja sobie sprawe z tego ze nie jest ono (przynajmniej swiadomie) barne bardzo pod uwage, mimo to , to wlasnie oni nauczyli mnie wyczowac granice na ile moge sobie pozwolic... mam na mysli kazda kwestie. na sam koniec mojego wywodu( sorry mialo byc krotko ale to temat rzeka) zwracam sie rodzicow aktualnych nastolatkow. nie zabraniajcie chodzic swoim dzieciom na imprezy, chyba ze po dluzszym zastanowieniu stwierdzicie ze nie nauczyliscie ich wyczowania garnicy przyzowitosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KR$ Re: Dzieci się bawią IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 29.12.03, 13:50 Marto, Z tego co piszesz to bardzo fajna z Ciebie dziewczyna. Trzymaj tak dalej - osądzaj mądrze co jest dla Ciebie dobre i używaj życia tak by ono nie użyło Ciebie. Pij alkohol - umiarkowanie, spróbuj i dragów i seksu - to wszystko dla ludzi - pamiętaj jednak - wszystkiego z umiarem i godnie. Natomiast serdecznie odradzam Ci palenie bo żadna paląca kobieta nie jest sexy - czy można byc pociągająca gdy się zwyczajnie śmierdzi? Pzdr Oby więcej dziewczyn takich jak Ty! Odpowiedz Link Zgłoś
marta.sielska Re: Dzieci się bawią 30.12.03, 16:05 Dzieki za te mile slowa KR$ i za takie zdanie, palenie mi nie odpowiada kompletnie a co do sexu i dragow, to wiem ze wszystko jest dla ludzi... ale na te tematy na forum nie bede sie rozwodzic, bo moim zdaniem to zbyt intymny temat ;) pozdrawiam Marta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Prezes (ur.1987) To nie jest złe IP: *.chello.pl 28.12.03, 14:14 Proszę nie uważać modelów zachowań przedstawionych w powyższym reportażu za patologię. To jest normalne i nie ma w tym nic złego. A czy Twoje dziecko będzie chodziło do tej szkoły czy do innej - tu na prawdę nie ma różnicy. Uwierzcie mi, jestem nastolatkiem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tristan1984 Re: To nie jest złe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 20:05 To jest normalne? Mowisz,ze jestes nastolatkiem.Wiesz ja klasyfikuje ludzi pod wzgledem przydatnosci spolecznej na wartosciowych i bezwartosciowych. Mlodziez bezwartosciowa szlaja sie nocami po balangach i robi takie rzeczy o ktorych wspomina autor tego beznadziejnego artykulu,a mlodziez wartosciowa uczy sie i stara jakos praktycznie wykorzystac czas.Jesli dla Ciebie chlanie wódy, ćpanie i ruchanie jest sensem zycia lub jego istotna czescia to bardzo mi Ciebie zal, bo znaczy to po prostu,ze jestes czlowiekiem,ktory tak naprawde bezmyslnie robi to na co tylko przyjdzie mu ochota. Tak robia zwierzeta, czlowieczenstwo do czegos obliguje.Mam nadzieje, ze jestes refleksyjna jednostka i nie potraktujesz tego jako obelge. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiek jak miałem 15 lat... IP: *.chello.pl 28.12.03, 14:23 jak miałem 15 lat to ćpałem już od roku (ale tylko amfe i trawke), piłem browary (niezapomniany Okocim mocny...ech... to były piwa), waliło się z chłopakami winiaki, jabole, likiery. kumpel tak pił, że miał na osiedlu ksywe; "jedyny czternastolatek, który nikgdy nie trzeźwieje" (JCKNT). Żyganie po dragach i jabolach to był standart. Wszyscy po pijaku wyrywali panny (też zazwyczaj zalane). Żeśmy nie trzeźwieli. Pamiętam, że w ósmej klasie na koniec szkoły miałem poloneza. Nie tańczyłem bo zamiast na próby chodziłem na boisko palić jointy z ziomkami. Jadło się też awiomarin (po większej ilości haluny), wciągaliśmy paracetamol sproszkowany do nosa (połączony z browarami daje kopa), wąchaliśmy rozpuszczalniki. pamiętam, że ziom po zakończeniu roku w ósmej klasie tak sie nafutrował w parku, że świadectwo zgubił i prawie by go do liceum nie przyjeli. A panny waliły równiutko. na wakacjach po 8 klasie w trzech kumpli pojechaliśmy - po jednej nocy przebudziliśmy się w namiocie. Cali w bełtach, wszystko zażygane, filmy nam sie pozrywały i tak żeśmy leżac w schabach schabili na siebie... W liceum to już nikt nie trzeźwiał. panny potrafiły jabole walić na ławce przed lekcjami. A ciągnięcie laski po klopach to była norma. wypas. jabole to było główne zajęcie renomowanego liceum. Ach jabole.... Truskawka któlowała. Nie zdażyło mi się pójść na impreze i jej pamiętać. Nie pamiętam ani jednych wakacji - tylo jakieś obrazy w nieładzie - lasy, rzeki, jakieś namioty - ale gdziei kiedy nie pamiętam. W 2 klasie liceum to już potrafiliśmy wywalic po 26 browarów na łba jednego wieczora. Człowiek był zalany przez 3 następne dni... Piekne czasy... wspaniałe... bełty, blanty, jabole, dupy... A teraz człowiek schleje się dwa razy w miesiącu i rano ma moralniaka, że traci czas, że się nie uczy, że się źle prowadzi... Studia, praca, kariera... szybciej, więcej, mądrzej. A kiedyś było idealistą - żadnej szkoły, żadnych pieniędzy - tylko muza i jabole.... Qrwa!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alpagowiec Re: jak miałem 15 lat... IP: *.chello.pl 28.12.03, 14:35 Ja 15 lat miałem dwa lata temu i stwierdzam że byłem troche zapóżniony bo większość tych rzeczy zacząłem robić dopoiero w wieku 16 lat (nie licząc picia wódy) picie jaboli traktowałem jako zajecie meneli. Pić zacząłem je dopiero w I klasie liceum na warszawskiej Pradze. Co do gibonów paliłem bardzo mało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: człowiek Re: jak miałem 15 lat... IP: *.chello.pl 28.12.03, 14:51 he he - alpagowiec normalny kolo jesteś. nudzą na tym forum niemiłosiernie. cnota i wychowanie... nie ma lepszej szkoły niż chlanie i ćpanie - kto przez to przejdzie i się nie skończy - to już sobie ze wszystkim poradzi. najsłabsi odpadają - i dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuzanna_z_Jablonny Re: jak miałem 15 lat... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 22:32 ech Czlowieku, jestes nedzna lajtowa podrobka mnie. nie liznales nawet namiastki hardkoru, ale wroze Ci dobra przyszlosc i odrazu mianuje cie flaferem i kolesiem do dymania. Czuuj sie wyrozniony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lizz (też 15 lat) Do rodziców i nietylko - chory artukuł!!!!!!!!!!!!! IP: *.acn.waw.pl 28.12.03, 14:27 Wzięli jakieś bachory ze szkoły, o której pierwszy raz słyszę i myślą, że mają pełny obraz dotyczący imprez licealistów. Ciekawe zatem, dlaczego nie wybrali takich szkół jak np. Poniatowski lub Zmichowska...A dzieciom, które się wypowiadały chodziło oczywiście o popisanie się się przed klasą (jakby było czym) - "a ile ja to wypiłem, a ile wypaliłeeeem" itp. 2, 3 osoby na sto nie palą??? Ciekawe...Chodzę do zwykłej, przeciętnej szkoły. W mojej klasie na 25 osób palą 3(tak się składa, że ci gorsi uczniowie). Nigdy nie byłam na imprezie, na której był seks i narkotyki, a wcale nie jestem z tego powodu odrzucona przez klasę a tym bardziej nieszczęsliwa. Myślę, że "dzięki" temu artukułowi wiele osób nie będzie mogło iść na żadną imprezę, bo rodzice zwyczajnie się przestraszą - czemu się zresztą nie dziwię... Zaciekawiły mnie również reakcje rodziców dzieci w tymże artykule (matka pije z dziećmi, nie zwraca uwagi, że jej dziecko jest spite itd.) Co o tym myślicie??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amelii Re: Do rodziców i nietylko - chory artukuł!!!!!!! IP: 62.233.213.* 28.12.03, 14:37 I teraz wszyscy rodzice po przeczytaniu tego artykułu boją się puścić swoje dzieci na jakąkolwiek impreze...przecież ludzie w tym wieku nie muszą się zachowywać tak jak ci z liceum. Mam 15 lat i nie uważam żeby by.ło aż tak strasznie z młodzieżą. Wszystko zależy od osoby... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monic apropo opisanej szkoly IP: *.acn.pl 28.12.03, 15:24 jasne, że nie trzeba być w jakiej szkole-mordowni, żeby uczestniczyć w imprezkach z zielonm, alko i sexem po kątach. w elytarnych lo też to ma miejsce. jednak należy pokreślić, że opisane w artykule lo nie slynie z dobrej renomy, jest ednym z najgorszych w rankingu i najbardziej dresiarską szkołą. W innym liceach nie ma tyle dresiarstwa, jest inna kultura picia i imprezowania. Bo jakie to dresiarstwo ma wzorce? Ojca budowlańca, który chodzi wiecznie nawalny i wyzywa matkę? Starszą siotrę, która puściła się z drecholem i zaszła w ciążę? Ci ludzie nie mają ambicji, nie szanują innym, nie mają co zrobić z wolnym czasem, to chlają do upadłego, wciągają białe i przelatują laski:/ Ja skończyłam tak zwane elitarne liceum - pirwsza piątka. Jasne, że na imprezach było sporo alko, ale zielone i szlugi mało kto jarał. Czasem ktoś przecholował i rzygał - ale od tej chwili znał już swój umiar. O dawaniu dupy mowy nie było. I przede wszsytkim była jakaś kultura imprez. Także czytając ten artykuł trzeba wziąć poprawkę na to, że dresiarstwo imprezuje w trochę bardziej hardkorowy sposób niż reszta młodzieży. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZłA Re: apropo opisanej szkoly- NO COMENTS! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.03, 11:59 Ty jakaś psychiczna jestes? Do lekarza się udaj a nie bedziesz tu zapuszczała ściemy w stylu "bo tam są dresiarze...". Chcę tylko powiedzieć tobie i innym "prawdziwkom" z elitarnych szkół, że 112 LO pozbawione jest ludzi noszących dresy. Proste, nie ma w naszej szkole nawet 15 ludzi ubierających się w ten sposób. I jeśli uważasz siebie za lepszą od nas, ludzi z mandarynki, to się grubo mylisz i kiedyś przejedziesz się na takim stwierdzeniu. Bo prawda jest taka, że ty jakieś gówno w proszku masz we łbie i nic innego, tylko prostak i człowiek pozbawiony kszty mózgu jest w stanie stwierdzić coś opieracjąc się na pogłoskach. Byłaś w tej szkole? Uczyłaś się w niej? Więc skąd mopżesz wiedzieć jak tam jest?!? Zastanów się dziewczyno co wyniosłaś z tej swojej szkoły? Chamstwo, grubiaństwo i prostolinijność? Chyba tak.. Wieć zastanów się nad tym kogo nazywasz dresem, bo jedynym dresem jakiego zauważyłam jesteś ty. BeZ PoZdRoWiEń Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: do złej Re: apropo opisanej szkoly- NO COMENTS! IP: *.acn.pl 01.01.04, 17:11 nie badz smieszna. Nie masz argumentów, to robisz osobiste ucieczki obrażając mnie. To akurat świadczy o twoim poziomie! Do twojej wiadomości - mam znajomych -z podwórka, bo mieszkam w okolicach, który uczą się w LO na Mandarynki i są to zwykłe dresy i moja droga i nie trzeba nosić dresu, by być drecholem! Po drugie chodziłam swego czasu do podstawówki na Mandarynki, czasem zdaza mi się jeszcze wpadać w odwiedziny do nauczycielek i widzę jakie towarzystwo się tam kręci. Po trzecie, widze, że jednak coś w stwierdzeniu, że to najbardziej dresiarskie liceum musi być, skoro tak ię uniosłaś honorem! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tristan1984 Re: do monic spraw kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.03, 13:08 Czytajac twoj komentarz, utwierdzilem sie w przekonaniu,ze amerykanskie zabiegi zmierzajace do zachowania poprawnosci politycznej maja jednak sens.To co napisalas moze jest i prawda,ale naucz sie jednej rzeczy.Chodzi mi mianowicie o o to,ze chocbys nie wiem jak dobra przedstawila argumentacje potwierdzjaca jakas teze z dziedziny nauk spolecznych to nie powinnas przy tym chwytac sie za argumentacje emocjonalna.Mnie na przyklad obrazilas piszac o ojcu budowlancu... co to ma do rzeczy? Co do dresiarstwa to nie oceniaj ludzi tak pochopnie,bo pozory niekiedy myla.Takie uogolnienie nikomu na dobre nie wychodzi.Znam kilku studentow prawa na UW,ktorzy o dziwo sa tzw. dresiarzami, choc w miare kulturalnymi.A co do samej tresci komentarza, to nie chwal sie dobrym imieniem swojej szkoly,bo znieslawiasz ja tym tylko.Nie ma czym sie chwalic,bo szkole srednia konczy kazdy duren,a moim zdaniem jesli czlowiek dwudziestoparoletni mowi o tym jaka to dobra szkole skonczyl to swiadczy to o braku innych sukcesow w zyciu zawodowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monic Re: do monic spraw kilka IP: *.acn.pl 01.01.04, 17:27 Co do ojca budowlańca, masz rację - zwracam honor. Przywołałam taki przykład tylko wyłącznie dlatego, że mam koleżankę, którą owy ojciec budowlaniec po powrocie z pracy, zalany w cztery dupy, maltretuje nie tylko psychicznie ale fizycznie, stąd moje skojarzenie. Co do prawa na UW - tak się składa, że jestem studentką właśnie tego kierunku i powiem ci, że większość dresiartwa, jest akurat na wieczorowych, gdzie żeby się dostać nie trzeba mieć wielkich osiągnąć. Pewnie się zdziwisz, ale koleguję się też z jednym dresem, gdyż nie jest on z tzw patologicznego dresiarstwa, a jedynie pasuje mu taki styl. I jest wartościowym i mądrym człowiekiem. Co do mojego liceum. Było to jak napisałam tak zwane elytarne liceum, utrzymujące się na górze listy rankingu, jednak nie miało nic do zaoferowania oprócz zblazowanej, rozpuszcznej, bogatej młodzieży. To czego się nauczyłam i co osiągnęłam w życiu i do czego dążę nie zawdzięczam wcale liceum, ale sobie, pracy jaką włożyła piebając z zajęć dodatkowych na zajęcia i przygotowując się sama do egzaminów. Nauczycele zwyczajnie nas olewali, a poziom szkoły kształtowany był tylko i wyłącznie dzięki temu, że młodziesz chodziła na dodatkowe zajęcia, z których wynosiła wiedzę. I podczas licealnych czasów bywałam na równych imprach: na maksymalnie menelskich melanżach - bo w naszej paczce był punk, ale i na 'ekskluzywnych' przyjęciach, gdzie obowiązywały stroje wieczorowe. Wszędzie była trawka, alko i papierosy, ale raz jeszcze powtarzam, że o dawaniu dupy po kątach nie było mowy, tak jak i o zarzygiwaniu całego mieszkania. I przede wszystkim była inna kultura imprezowania. Zdarzyło mi się uczestniczyć w imprezach oraganizowanych przez sąsiadów z LO na Mandarynki i tak tych imprach poprostu się chlało do upadłego. pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tristan1984 Re: do monic spraw kilka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.04, 18:36 :) Tez jestem studentem prawa i wyobraz sobie jestem w dodatku takim "tępakiem ze studiów wieczorowych". Zartuje sobie, nie odbierz tego broń Boże jako uszczypliwość z mojej strony tylko raczej może raczej moje rozgoryczenie z tego powodu. Cieszę się, że mamy podobne zdanie co do elitarności szkół.Moje imprezy też bywały mocno zakrapiane alkoholem. Nie bywałem zbyt często w środowiskach dresiarskich, bo raczej też dominowało wśród moich znajomych zamiłowanie do muzyki rockowej itp. ;) Wydaje mi się jednak, że znaliśmy umiar i potrafiliśmy się zachowac adekwatnie do sytuacji.Przede wszystkim nigdy nie przeginaliśmy... PS.A co do Prawa na UW i rekrutacji studentów na studia wieczorowe to lekko się zdziwiłem. Niby trzeba było zdobyć te minimum 70 punktów,żeby w ogóle ktoś rozpatrzył podanie, a tak naprawdę mam w grupie ludzi, którzy dostali z egzaminu 60 punktów... Poziom wiedzy niektórych "studentów" jest naprawdę żenujący. Człowiek, który studiuje prawo powinien chyba przynajmniej wiedzieć w jakich latach Francja była republiką,cesarstwem, powinien wiedzieć,że Mieszko I był tylko księciem, a nie królem polskim, człowiek studiujący prawo powinien wiedzieć coś o wojnie w Afganistanie,Wietnamie,Korei,o konflikcie Kubańskim. To nie jest tak,że ja uważam się za "oświeconego",ale istnieje coś takiego jak elementarna wiedza o świecie, ktorą człowiek powinien się wykazywać,a już student napewno.Przykro mi tylko,że z liczbą punktów 99 zostałem zakwalifikowany do kategorii studentów gorszego rzędu,ale coż pretensje moge mieć tylko do siebie:) A tak swoja drogą to na ktorym jesteś roku?:) Bo ja oczekuje wlaśnie swojego pierwszego egzaminu na tym wydziale;) I mam nadzieję , że nie ostatniego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: monic do tristan1984 IP: *.acn.pl 14.01.04, 21:37 EOT jeśli chodzi o wątek 'tak się dzieci bawią' co do prawa. Też jestem na wieczorowych i bynajmniej nie mam z tego powodu kompleksów. Jestem na III roku i w momencie, w którym zdawałam na WPiA trzeba było mieć 112/120pnk, żeby dostać się na dzienne. Ja miałam 96. Egzamin to loteria i łud szczęścia, o czym już niedługo przekonasz się:/ Żeby dostać się na wieczorowe można było w ogóle nie zdawać egzaminu, a i tak byłoby się przyjętym. Największa rzeź jest na logice, odpadają głównie śmierdzące lenie i Ci, którzyjak mówisz nie mają podstawowych wiadomości, a prawo studiują tylko dlatego, że mamusia czy tatuś chcą wykształcić swją pociechę na tak zwanym etytarnym kierunku:/ Niesttey odpadają też osoby, które się uczą, ale szczęścia nie mają. Ja w porównaniu do liceum uczę się naprawdę sporo, bo zwyczajnie nie mam szczęścia. Jeśli czegoś nie wykuję z pewnością trafię na to na egzamie;) Po pierwszym roku odpada średnio 1/3 przyjętych, więc tu występuje tzw. selekcja naturalna;) A z logiką macie łatwiej, odkąd ukazał się nowy podręcznik. Ja kułam się jeszcze z Ziembińskiego. No i przede wszystkim rób testy, bo teoria to raczej strzelanie, a gdy zrozumiesz rzeczy rachunkowe, to masz zal w kieszeni:) Zresztą po czasie stwierdzam, że logika była jednym z przyjemniejszych przedmiotów. Mało kucia, dużo na zrozumienie. Drugi rok za to, to hardcore:)))) pozdr, jakbyś miał jakieś pyt to pisz:) i sorry, ze tak późno odpisuję. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hotaru_tomoe Do rodziców i nietylko - chory artukuł!!!!!!! IP: *.freebsd.lublin.pl / *.freebsd.lublin.pl 28.12.03, 19:32 czemu wszyscy gadają że 15 lat to liceum?nie rozumiem was...LUDZIE TO JEST JESHCZE GIMNAZJUM I NIE WYOBRAZAM SOBIE TEGO ZEBY MOJE KOLEŻANKI I JA DAWAŁY DUPY NA PRAWO I NA LEWO a jestesmy zwykłymi lubianymi nastolatkami kóre sie zaprasza na wszystkie imprezy(na tego sylwestra o mało co miałam nie iśc przez ten artykuł)z alkocholem też jest inaczej ludzie moze lubią sobie troche wypić ale napewno nie żygają na prawo i na lewo bo to nam nie sprawia zadnej przyjemności z papierosami jest róznie ale niewiele osób pali bo wtedy sie zabija zapach ładnych perfum uważam ze ten artykuł jest zdecydowanie przesadzony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dharmata Popieram IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.03, 22:00 Gość portalu: Lizz (też 15 lat) napisał(a): > Wzięli jakieś bachory ze szkoły, o której pierwszy raz słyszę i > myślą, że mają pełny obraz dotyczący imprez licealistów. szkoły. Są różni ludzi, są różne zachowania. Znam dzieci w wieku 13-15 lat którzy palą, ćpają i uprawiają sex, ale też znam osoby które są bardzo poważne, i inteligentne jak na swój wiek. Wszystko zależy od wychowania przez rodziców, później szkoła wychowuje i ulica. A co do palenia to jakies ponad 10 lat temu w technikum u mnie w klasie. 1 rok - 5 palczy papierosów 1 trawka, 5 - rok 17 papierosy, 5 trawke, 1 klejarz, 1 jakies tabletki zarł i znalzł sie w psychiatryku (4 rok)//na 30 osób. Wiec wszystko zalezy od wlasnego charakteru, i wychowania rodziców, bo na bagnie może wyrosnąć kwiat lotosu, a na pięknej łące wśród kwiatów chwast. Ale myśle że rodzice znają swoje dzieci i wiedzą gdzie je puszczają. A jeszcze co do matek to tez spotkałem takie co piły ze swoimi dziecmi, i nie tylko pily, papierosy, trawka. W koncu w młodości byli tacymi 15 latkami. Odpowiedz Link Zgłoś
conena najbardziej z całego artykułu podoba mi się 28.12.03, 15:17 pseudo jednego z bohaterów LATEKSOWY ROZPRUWACZ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: artur_dent Re: Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 15:33 Mam 15 lat. Po przeczytaniu artykułu wypadły mi gały... Ja sobie po prostu takich rzeczy nie wyobrażam. Do tej pory wydawało mi się że jestem normalnym nastolatkiem. Teraz mam wątpliwości. Alkohol pije bardzo rzadko (kilka łyków piwa jak mój tata albo brat pije, tak raz na kilka miesięcy), z powodu bardzo prozaicznego - nie lubię. Mówię tylko o tych lżejszych trunkach, jak właśnie piwo, wino czy szampan, bo tylko takich próbowałem. Fajki - jedna z plag mojego życia. Palą moi rodzice, i mama i tata, i od około 2 lat prowadzę krucjatę przeciwko papierosom. Za każdym razem jak widzę że ktoś pali, mówię po prostu "Nie pal" - metoda psychologiczna :). Na razie nie odnosi większych efektów, ale ja mam czas... Kilku moich znajomych pali, też z tym walczę, ale oprócz tego to jak najnormalniejsi ludzie na świecie. O narkotykach nie będę się wogóle wypowiadał, bo nie widziałem na oczy. Tegorocznego sylwestra organizuję u siebie. Zaprosiłem najbliższych znajomych, będzie z 10 osób. Ludzi z alkoholem nie wpuszczam. Jestem pewien, że będziemy się świetnie bawić. Tymbardziej że na imprezy nie chodzę, generalnie spędzam czas, jak moje szanowne dwie przedmówczynie, w teatrze. Znam dużo takich ludzi jak one (całe szczęście) - nie pijących, nie ćpających, nie palących, którzy są z tego dumni. I tylko z takimi się zadaję. Jeśli chodzi o rodziców, to mam świetnych. Mówię im WSZYSTKO, i chyba dzięki temu jakoś się nam układa (chociaż muszę przyznać, że dość często się kłócimy, żeby potem się przeprosić :)). Najbardziej zdziwiły mnie przedstawione w artukule reakcje rodziców, typu "mama się nie zdziwiła, przecież nie jest głupia i wie co się robi w sylwestra". Przecież to jest nieme przyzwolenie i następnym razem dziecko znowu pójdzie na imprezę i się schleje... Żeby nie mieć problemów i uniknąć odpowiedzialności, ja po prostu nie zamierzam mieć dzieci :). Chciałbym jeszcze wspomnieć o pewnej ciekawej rzeczy. Dwa tygodnie temu mieliśmy godzinę wychowawczą. Tak sobie gadamy o czymśtam, i nagle nasza pani (nie darze jej sympatią, notabene) mówi coś takiego: "A kto z was palił kiedyś fajki?". Moja klasa strasznie się podnieciła, że to niby taka fajna, szczera pani. Mój kolega się spytał: "A po co to pani?", a ona: "A, tak z ciekawości się pytam". Mnie zatkało. Potem był alkohol, "Kto z was się zalał w trupa?" itd. Żałowałem tylko że zadzwonił dzwonek i nie zdążyliśmy "przerobić" seksu... I jak ta szkoła ma wychowywać... Na koniec również przyłączam się do czyjejś opinii - jest dużo facetów wierzących w prawdziwą romantyczną miłość. Dlatego nie łamcie się dziewczyny i trwajcie w swojej postawie, a może kiedyś się spotkamy... pozdrawiam i życzę udanego sylwestra Artur Dent Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: SERek Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 16:17 szczetrze mówiąc to tak jest i tak będzie - ale jedynie kto to może zmienić to rodzice - chlanie wódy - to będzie - ale z umiarem - jak starzy chleją to i dzieci będa - jak starzy wiedzą kiedy skończyc - i tego nauczą dzieci - to nie będą musieli się wstydzić za ich pociechy - narkotyki - to zależy jakich mają znajomych =- i od tego czy znaja umiar - a zabraniając to nic nieda - młodziesz robi wszystko na złość To moje zdanie - jak coś jeszcze to dopiszę. SERek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaniaa Re: Dzieci się bawią IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.03, 17:32 po pierwsze artykuł opisuje chyba gimnazjalistów, u nas było tak samo w gimnazjum, jedne towarzystwa potrafia się bawić inne nie, a z tym seksem to przesada, naprawdę. teraz mam 17 lat i zmieniło sie trochę środowisko, niektórzy ciut zmądrzeli. teraz w zalezności od tego na co mam ochotę sama wybieram bezalkoholową noc w gronie przyjaciół czy dzika orgia wśród ludzi ze szkoły (przesadziłam, ale te imprezy sa juz bliższe obrazowi z artykułu). uważam za wysoko szkodliwe czytanie takich artykułów przez rodziców. wybieram sie na sylwestra z moim chłopakiem i będę tam najmłodsza. moja mam po tym artykule przyszła do mnei przerażona... mało co nie zabronila mi jechać. martwic to sie mogla w zeszłym roku. spędzilam sylwestra z chłopakiem w domu, byli moi rodzice,tata nie poszedł spac zanim on nie wyszedł, a i tak kochaliśmy się przez większośc wieczoru. z obecnym nie zamierzamy... kiedys byl taki artykul o zyciu seksualnycm nastolatków, chyba też staszewskiego, mama nie pozwalała mi zostawać samej w domu, a jak jeszcze wiedziala, że chłopak ma przepustke. jak ktos pisze takie artykuły to niech ma świadomośc, że utrudnia niektórym życie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A. Re: Dzieci się bawią IP: *.acn.waw.pl 28.12.03, 16:48 Ku pokrzepieniu serc, chciałabym napisać, że owszem, a jest jeszcze młodzież, która potrafi się bawić kulturalnie, bez dodatkowych wspomagaczy. Co więcej, nie tylko potrafi, ale nie wyobraża sobie innej imprezy i wierzcie mi, naprawdę bawimy się kapitalnie! Być może należę do mniejszości, ale jeżeli ktoś dobrze się bawi jedynie wtedy, kiedy jest totalnie nieświadomy tego co robi, to jest mi przykro. Współczuję i życzę Wam czasu na chwilkę refleksji nad tym, co jest dla Was tak naprawdę ważne w życiu. P.S.Ja mam 18 lat, a moi znajomi, z którymi będę witać Nowy Rok będą ode mnie i młodsi, i starsi, a jaka szkoła - to nie jest tu najważniejsze. Buźka! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Davem Re: Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.03, 17:05 Niech zrobią podobny sondaż w jakimś bardziej renomowanym liceum a później ludzi straszą!!! Szkoda że jeszcze nie zrobili w zawodóce - to by dopiero były wspomnienia!!! Żygać mi się chce na widok takich ludzi:/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Afrodyta w czerni Re: Dzieci się bawią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.03, 18:13 To znowu ja. Wiecie, czytam te wszystkie Wasze komentarze i czasem się załamuję, w jakiej błogiej nieświadomości żyją niektórzy. Mianowicie chodzi mi o to, że czytam oburzone głosy, że co to jest ! nastolatkowie też mają swój rozum !też mogą myśleć i dokonywać świadomych wyborów ! nieprawda ! Czy Wy naprawdę tak myślicie ? Czy Wy myślicie że dzisiejszy piętnastolatek zastanawia się nad tym, co widzi dookoła siebie ? Niestety, muszę Was zmartwić. Ostatnio rozmawiałam z piętnastolatkiem, synem bogatego biznesmena i spytałam go tak po prostu: "jaki jest sens życia ?", on na to, że nie wie, bo się nie zastanawiał. Zdziwiona pytam: "nigdy ????", on: "nie, nigdy. A PO CO ?". Pytam "jak to po co?" Mówi, że nigdy się nad tym nie zastanawiał, bo interesuje go tylko dzisiejszy dzień. A ja: "nigdy nie zastanawiało cię po co wogóle żyjesz ????" "Nie. Jestem więc ktoś chciał żebym się urodził, po co mam się nad tym zastanawiać ? Wisi mi to". Co by nie powiedzieć, przytkało mnie. Zupełnie, szok kompletny. Myślałam, że chociaż powie: "kasa, panienki i piwsko", ale nie, nawet tego nie powiedział. Rodzice, może zastanówcie się nad tym i wyciągnijcie wnioski. Dobrze Wam radzę, zanim nie będzie za poźno ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolek Re: Dzieci się bawią IP: *.rtk.net.pl 28.12.03, 20:23 wiesz, nieszczęście polega na tym, że ci tzw. mądrzy (jak ty) lubią walic z grubej rury i się oburzać. to u takich (jak TY) standard... ja studiuję na dobrym,m wybranym przez siebie i można powiedzieć dość elitarnym kieunku - trochę w życiu przeczytałem - ale na twoje pytanie , gdyby mi je ktoś tak z głupia fran zadał - od razu nie miałbym tez odpowiedzi - choć daleko mi do bycia synem bogatego biznesmena... gdy miałem 15 lat, o ile potrafię sobie przypomnieć, pomyślałbym chyba, że jesteś walnięta, stawiając mi takie pytania... - a nie byłem z tych pjących, ćpających i sekszących się (znacie takie słowo? - o jednej dziewczynie w naszej klasie mówiło się, że lubi "się seksić") więc może - nadzwyczaj wyrafinowana umysłowo Afrodyto! - spuść z tonu i nie rób wiochy - bo trzeba wiedzieć jakie pytanie można zadać 15-latkowi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anka9009 Re: Dzieci się bawią IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.03, 22:35 ja myslalam jak mialam 15 lat, a ten artykul to bzdura. jednoczesnie naiwni dorosli nie dajcie nsie nabrac na renomowane licea. wszedzie jest ak samo. jedni potrfia sie bawic, inni nie. to tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piromanka Ja byłam na sylwku... IP: *.intermedia.com.pl 28.12.03, 19:40 w zeszłum roku byłam na sylwku u 17-letniego brata mojej koleżnaki. Moja mama zdawała sobie sprawe z tego, co sie tam będzie działo, ale wiedziała też, ze chociaż mam jedną z gorszych opinii w szkole, to nie zrobiłabym nic, czego mogłabym rzałować. Znałam wcześniej wiekszość ludzi na tej imprze, chocia byli i tacy, których nie znał nawet gospodarz. Bawiłam sie super i w tym roku ide tam ponownie. Ale tym razem moja mama chyba wie, ze ja tez skosztuje napojów "wyskokowych" :)) Odpowiedz Link Zgłoś
orvokki Najbardziej mnie dziwią... 28.12.03, 22:36 takie rzeczy: - że ktoś napisał, że nie ma się czym przejmować, bo to normalne. Wszyscy tak robili i robią. Skoro patologia staje się normą, to trzeba tą normę zaakceptować i nie załamywać nad nią rąk. - że ktoś inny napisał, że teraz młodzież szybciej dojrzewa i stąd takie zjawiska. Ładne mi wyznaczniki dojrzałości. A mnie się dotąd naiwnie zdawało, że człowiek może się nazwać dojrzałym wtedy, gdy odpowiada za siebie, gdy na siebie pracuje, wtedy, gdy wie, czego chce i umie do tego dążyć... - rodzice, którzy ignorują fakt, że dziecko przychodzi kompletnie nawalone do domu... Wszystko niby jest dla ludzi (chociaż żadnego dobra nie potrafię się dopatrzeć w papierochach...) - ale dla ludzi, którzy umieją z tych rzeczy korzystać. Czym innym jest kieliszek wina do obiadu czy z lekka zakrapiana imprezka dla rozluźnienia atmosfery, a czym innym upijanie się do nieprzytomności. Te dzieciaki robią sobie krzywdę (i owszem, jak ktoś słusznie napisał, dorośli zachowujący się w ten sposób również) - jak dla mnie kryje się za tym brak szacunku dla samego siebie, brak poczucia własnej wartości czy wręcz nienawiść do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: FilaSek Re: Dzieci się bawią IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.03, 23:38 mam 17 lat, mieszkam w małym miasteczku i przeraża mnie to co tu czytam. u nas co prawda trochę trudniej dostać jakieś narkotyki, ale poza tym jest całkiem podobnie. rozumiem że taki wiek skłania do experymentów, ale bez przesady. sam nie piję i nie palę ale to tylko mój wybór i nie mam zamiaru nikogo do tego zmuszać, ale smuci mnie wielu rówieśników nie wyobraża sobie imprezy bez tego. Może jestem trochę bardziej śmiały, jednak to takie chlanie na rozkręcenie to według mnie wyjście dla cieniarzy. A już najbardziej dobił mnie fragment o dawaniu dupy na lewo i prawo. I ten kretyn Arturek. Straszne. Czy są na sali jeszcze jakieś normalne nastolatki ? coś mało rąk w górze .... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Natalia Re: Dzieci się bawią IP: *.chello.pl 29.12.03, 00:32 Mam 18 lat jestem z Warszawy i chodze do nie koniecznie dobrej szkoly (niestety to sie okazalo dopiero puzniej) To nie prawda ze tacy sa wszyscy nastolatkowie. To zalezy wylacznie od ciebie czy bediesz zachowywal sie tak czy inaczej, zalezy rowniez od ludzi z jakimi sie zadajesz. mozna isc na latwizne i przebywac z idiotami ktorzy nic poza chlaniem i j***baniem nie widza (zanada) ale naprawde mozna znalezc (i to wcalnie nie problem) ludzi ktorzy reprezentuja soba poziom. Ktos napisal ze mlodziez opisana w tym artykule jest z dresiarsiarsiej szkoly (ja niestety tez :(( ) i jeszeli oni naleza do takiej grupy to artykul wcale nie jest przesadzony (niestety) przedstawie historie (prawdziwa) z zycia mojej szkoly jestem 4-to klasistka LE kot= 16 lat w kibelkach oczywiscie siekiera (bo koty pala, Wejsc sie nie da ) w jednej kabinie ok 4 osob i pada nauczuciel od ekonomi (facet) wszystkie kotki pety przez otwarte okno, jedna dziewczynka refleksu nie miala to nie zdazyla, reszta uciekla zostala tylko ona oko w oko z panem od ekonomi nauczyciel z usmiechem na ustach wymysla slodka kare za zlapanie na goracym uczynku nauczyciel> najpierw statutowo 50 zl. uczennica> nie mma pieniedzy n> to szufelka w lapke i do okola szkoly pety zbierac (ku ogolnemu zaskoczeniu osob przypatrujacych sie biegowi wydazen) uczennica odpowiada - nie moge jestem w ciazy nie powinnam sie schylac nauczyciel oczy w slup gapie rowniez szczeka opada jak sie slyszy cos takiego (niestety ona naprawde byla w ciazy) to akurat przyklad ale moja klasa to ludzie naprawde na poziomie (najlepsza w szkole) na imprezkach kazdy robi naco ma ochote chce palic to pali nie chce to nie nikt nikogo nie zmusza nikt sie nie nasmiewa nie drwi wszystko zalezy od srodowiska i od ludzi z ktorymi sie spotykamy ps na naszych imprezach nikt nikomu dupy dupy nie dawal!! a osoby ktore w jakis sposob przesadzily mialy gigantycznego moralniaka pozadrawiam Normalna 18-to latka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Afrodyta w czerni Re: Dzieci się bawią IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.03, 03:57 Drogi Studencie elitarnegi kierunku. Tak, przyzwyczaiłam się do różnych opinii na temat moich wypowiedzi, o czym zresztą już pisałam. Chciałam powiedzieć że: po pierwsze to nie było pytanie zadane z głupia frant. Po drugie, nie chodzi o to, że nie dostałam odpowiedzi od razu, człowiek i tak miał czas by się zastanowić, chodzi o to że on nie odpowiedział, bo NIGDY się nad tym nie zastanawiał ! Wiesz, nie wydaje mi się, bym była zbyt wyrafinowana w tym co myślę i mówię, chyba są ludzie bardziej wyrafinowani. Sądzę, też, że nie oburzam się tak łatwo, wydaje mi się to tylko przykre, że ludzie w ten sposób myślą (albo nie myślą). Po czym odróżniasz oburzenie od opisu faktów ? Człowiek składa się z czegoś więcej niż przewodu pokarmowego, zakończonego z jednej strony otworem do wrzucania żarcia a z drugiej do wydalania. Między uszami ma również takie urządzenie jak mózg, które powinno mieć chociaż kilka fałdek i służy ono do myślenia a nie tylko odbierania bodźców przyjmnościowych, więc skoro każdy od urodzenia ma to urządzenie, to od urodzenia powinien zacząć choć trochę myśleć. A więc nie jest to oburzenie, tylko nadzieja na to że ludzie robią z tego dobry użytek, bo mogą. Jeśli mi zarzucasz osądzanie i oburzenie, to jak zaklasyfikować Twoją wypowiedź wobec mnie ? Chyba dziwnie definiujesz oburzenie i nieszczęście bo są to oceny a nie opisy faktów. Po studencie elitarnego kierunku studiów oczekuję bardziej neutralnego i obiektywnego języka, który nie jest naszpikowany presupozycjami i niczym nie podbudowaym dydaktyzmem. A co do pytania o sens życia, to nie tylko można, ale i należy zadać je piętnastolatkowi, bo choć nie koniecznie będzie umiał na nie odpowiedzieć, to może chociaż zacznie poszukiwać tej odpowiedzi zamiast kolejnej balangi. To właśnie brak zastanowienia się nad tego typu pytaniem sprawia, że większość piętnastolatków, traktuje innych ludzi (także swoich równieśników) przedmiotowo, jako obiekty, które można wykorzystać li tylko do realizacji własnyh przyjemności, powierzchownyh znajomości i własnego egoizmu. Jeśli w porę nie zacznie sobie zadawać takiego pytania, nie dostrzeże, że właśnie tak żyje i że najbardziej niszczy to jego samego. Może Twój protest wynika z tego, że czujesz własny dyskomfort z powodu unikania przez Ciebie rozważenia tego właśnie pytania ? Wiedza książkowa i akademicka wyniesiona z nawet najbardziej elitarnego kierunku studiów nie przynosi odpowiedzi na to pytanie, ale świetnie zajmje uwagę co pozwala odsuwać tę kwestię od siebie. To tyle na ten temat. Pozdrawiam Cię miło Lolku. Dziwi mnie również powtarzanie się sloganów, że "Używki są dla ludzi". Niemowlę to też człowiek, więc ciekawe czy autorzy tych stwierdzeń uważali by za równie oczywiste podanie kawy, amfetaminy, nikotyny czy alkoholu swoim półrocznym dzieciom, one przecież też są ludźmi ? A więc dla jakich ludzi ? Kto z nich i na podstawie jakich kryteriów jest w stanie wyznaczyć granice, kiedy można tego używać bez szkody dla organizmu a także w jakiej ilości ? Czy któraś z tych światłych osób ma pojęcie o rozwoju mózgu i całego układu nerwowego między pierwszym a dwudziestym piątym rokiem życia, oraz jakie skutki fizyczne, biologiczne i neurologiczne powoduje podawanie używyek bardzo młodemu organizmowi, który przecież dopiero się rozwija ? Komórka mózgowa to jest coś bardzo małego i wrażliwego. Alkoholu używa się przecież także do np. dezynfekcji, dlatego, że jest zdolny zabić i zniszczyć małe organizmy biologiczne - wirusy i bakterie, takie właśnie jak komórka mózgowa, bo ona to też orgainzm biologiczny. Dlatego należy wiedzieć kiedy, w jakiej ilości, z jakich powodów i komu można podać te używki. Nikotyna przynosi wyłącznie szkody i nie jest dla ludzi, poza tym, kiedy występuje jako składnik leków. Tak samo narkotyki, np. morfina, podane choremu cierpiącemu ciężkie bóle są jakby czymś innym niż zażywane przez normalnych i zdrowych ludzi wyłącznie w celu odurzenia. Jeszcze do sprawy poszerzania percepcji. Tzw. poszerzanie percepcji (ciekawe co dokładnie to dla Was znaczy?), które zawdzięcza się narkotykom, będącaym przecież substancjami chemicznymi to tak naprawdę lipa. Poszerzanie percepcji moim zdaniem powinno się odbywać drogą duchową i intelektualną, czego najlepszym przykładem chociażby Leonardo da Vinci, który z pewnością miał znacznie szerszą percepcję niż nawalony amfą młody człowiek. Jego życie było z pewnością ciekawsze niż imprezowiczów. Warto jest również zauważyć jaki pożytek ze swojej poszerzonej percepcji robił da Vinci, a jaki imprezowicze. Poszerzona percepcja i zniekształcone widzenie rzeczywistości występuje również w schizofrenii, którą przecież uważamy za ciężką chorobę, która powoduje spustoszenie emocjonalne i fizyczne w życiu chorego. A więc w jaki sposób i na podstawie czego określacie dla kogo i kiedy są używki i jaką cenę płaci się za ich stosowanie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaRYLA Re: Dzieci się bawią IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.03, 01:31 Alkoholu > używa się przecież także do np. dezynfekcji, dlatego, że jest > zdolny zabić i zniszczyć małe organizmy biologiczne - wirusy i > bakterie, takie właśnie jak komórka mózgowa, cHYBA TWOJA!!!!!!!! A Leonarda znałaś osobiście? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Naga prawda IP: *.am.gdynia.pl 29.12.03, 09:47 Przeczytałem większość komentarzy i włosy stają mi dęba. Pojawiło się kilka uwag nt. niezbyt dobrej opinii o tym LO, "ale w innych szkołach na pewno tak nie jest". Powiedzmy sobie szczerze - im "lepsza" szkoła i im "lepsza" młodzież, tym gorzej! Bo mają więcej do odreagowania! W tygodniu dzieciaki siedzą i kują (z własnej woli albo przez pie*niętych rodziców), a potem MUSZĄ to jakoś odreagować. I dobrze jest, gdy realizują się w harcerstwie czy w chórze kościelnym, ale TO SĄ SKRAJNE PRZYPADKI. Nie możemy porównywać dzisiejszej młodzieży do "naszych" czasów: gdy my mieliśmy po 15 lat szczytem buntu młodzieńczego były długie włosy (co rodzice wtedy mówili...). Czasy się zmieniły - na gorsze. Dzisiejszą młodzież trudniej zainteresować czymś, co my uważamy za słuszne i ciekawe - w dobie internetu, krwawych filmów i programów w stylu BAR czy IDOL pojęcia książka, dobro, miłość nic nie znaczą. Podam przykład: 14latek, intelignetny, wysoka średnia itp. - wielki fan realityshow, z ktroych czerpie wiedze o zyciu. Nie chce słuchać (nie)życiowych rad, kwitując je półuśmieszkiem albo mówiąc otwarcie: "co ty wiesz o życiu. czasy się zmieniły". Co do dawania d...: tak właśnie jest. Ale ile osób się przyzna rodzicom czy nawet w anonimowej ankiecie? Calkowicie nieprzystosowani do życia w... "naszym", starym społeczeństwie. Ale w "nowym" sobie poradzą: tu liczy się kasa, image, sława. Nic więcej nie jest ważne. To nie jest jeden przypadek na 1000... Wiem z doświadczenia. To raczej my sobie nie poradzimy... Przerażające... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ZłA Re: Naga prawda IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.03, 12:16 Brawo... To jest to, o co chodzi... Czasy się zmieniają i nikt nie jest w stanie tego zmienić. Razem z czasami zmieniają się ludzie; niektórzy na lepsze, inni na gorsze. To normalne. Moja mama akceptuje mnie taką jaką jestem, mój slang, wygląd i rodzaj muzyki, której słucham. Dlaczego? Dlatego, że wie jak to jest być młodym człowiekiem posiadającym swoje ideały, wyznającym dziwne zasady. Rozumie mnie, bo nie zapomniała o swoim wieku dorastania, o czasach kiedy to słuchało się Perfektu, Lady Panku i wielu innych zespołów, które dobrowadzały nasze babcie do zawrotu głowy. Zgadzam się, że im lepsza szkoła tym większe zagrożenia. Winna jest ta cała presja działająca na młodego. Ale co poradzić, bez wiedzy i nauki nie będziemy mieli niczego. Jeśli przestaniemy się uczyć zostaniemy pracownikami zakładu komunalnego czy Bóg wie jakiego jeszcze. Fakt, tacy ludzie są potrzebni, ale... :) No właśnie... Szczerze powiedziawszy szanse na zdobycie dobrej pracy (w tych czasach to chyba jakiejkolwiek...)mają taką samą uczniowie z Kochanowskiego czy Staszica i z Niemcewicza (LO opisane w artykule). Jeśli chodzi o studia, to sytuacja jest bardzo podobna. Nie ma reguły, poza tym Niemcewicz jest nową szkołą więc -powiedzmy szczerze- jak można mówić o renomie? POZDRAWIAM Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pipa Re: Dzieci się bawią IP: *.katowice.supermedia.pl 29.12.03, 10:06 a ja będę pił i palił do zola, jak zwykle, czego i innym życzę! nie jestem nastolatkiem,niestety.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lolek Re: Afrodyta w Czerni - kto to? IP: *.rtk.net.pl 29.12.03, 12:03 Kto jest właścicielka tego pretensjonalnego pseudo? Ktoś tu czytuje jej wywody w całości ("in extenso")? to jakas walnięta kaznodziejka... a pewnie myśli, że ma "dar" pedagogiczny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ronn Re: Dzieci się bawią IP: *.chello.pl 29.12.03, 15:17 hahahah :) przeciez w KAZDEJ szkole tak jest. Przyklad. Chodzilem do najlepszego liceum w Plocku. na 22 osoby w klasie 16 pilo na umor (wszyscy plci meskiej i pare dziewczyn) rowniez 60% palilo. Zastanowcie sie. Uwazacie, ze alkohol to tylko kretynizm? Moj kolega, ktory zawsze pije najwiecej mial 6 z matury rozszezonej z maty (pisemnej i ustnej) 5 z fizy i z chemi i dochodzil do finalow konkursow i dostal sie na najlepszy wydzial politechniki warszawskiej (z reszta tak samo ja, nieskormnie mowiac, ja) Up the Irons Odpowiedz Link Zgłoś
lampion Re: Dzieci się bawią 29.12.03, 15:26 mam 19lat i zawsze mnie irytowalo to dziwaczne podejscie niektórych przedstawicieli pokolenia moich rodzicow. Do rzeczy; Jestem na 1 roku jednej z najlepszych uczelni w polsce,ucze się swietnie,slucham dobrej muzyki;jazzu,rozwijam się,ogladam mnostwo filmow kina niezaleznego,britney spears mnei nie kreci,wygladam normalnie,ot może po prostu staram się ubierac modnie i ladnie, nie rzucam się w oczy. Jak wiele moich kolezanek. Ale pamietam doskonale jak mysla 15latki i wiem,ze dla nich(tak samo jak dla mnie wtedy) czyms niezwyklym było-po prostu się upic, takie pierwsze ‘inne’ imprezy. Fakt,ze teraz czasy zmieniaja się coraz szybiej,ja w wieku 15lat nawet nie pomyslalam,żeby robic laski chlopakom z imprez(swoja droga,nawet nie wiezialam co to wtedy jest),ale teraz kiedy jestesmy bombardowani seksem,coraz mldosze dzieci tego chca-ale wciąż traktuja to jak zabawe. to jest ZLE-ale najpierw chce zaczac od samego alkoholu i narkotykow. Nie wiem jak było,kiedy moi rodzice byli w moim wieku,ale nie generalizujcie ,ze mlodziez teraz na imprezach tylko pije i cpa-fakt- ja na imprezach pije i cpam,ale potrafie się bawic i bez tego. Panuje nad tym i to czy się upije/odurze nie determinuje mojego nastroju Mam przyjaciolke,która wygrywala w czasach liceum olimpiady,miala najlepsza srednia w renomowanym liceum- w zdobyciu tego wszystkiego nie przeszkadzaly jej dzikie coweekendowe imprezy z hektolitrami alkoholu i nierzadko pelne narkotykow. Dla wielu mlodych ludzi teraz narkotyki i alkohol na imprezach to cos zupelnie normalnego,trzeba się chyba pogodzic-a przynajmniej być swiadomym,ze czym jest ziolo wie już niestety 13letni dziecko,ze narkotyki tego typu pojawiaja się na prawie kazdej imprezie,ze w klubie wystarczy podejsc do KOGOKOLWIEK i dostac tablete albo kreske fety. I niestety-i to jest WASZA-starszych-wina ;na nic zdaja się wielkie artykuly we wprostach,polityce etc o narkotykach. Zauwazylam,ze mniej wiecej przed kazdymi wakacjami pojewiaja się w kazdej wiekszej gazecie reportaze o narkotykach,slowniczki z nazwami- zazwyczaj juz nieaktualne. I co z tego,skoro moi rodizce,wyksztalceni,inteligentni pytaja się mnie po kilku miesiacach w jaki sposób się pali trawe,czy ja się może pije(??). I jeszcze jeden stereotyp-ze po narkotyki czy alkohol siegaja zazwyczaj dzieci,których rodzice sa tak zapracowani,ze nie maja z imi kontaktu blablabla... Nieprawda! Z moimi rodzicami mam super kontakt,kocham ich bardzo,oni kochaja mnie,pomagam w domu,nigdy mi nie zrobili krzywdy,nie pamietam,żeby kiedykolwiek uderzyli... Nie mowie im o narkotykach,bo wiem ,ze mogloby ich to zmartwic...mala tajemnica tak jak oni maja swoje przede mna. mlodziez nie siega po narkotyki bo ma problem- siega,bo chce się lepiej bawic. Nie chce tu pisac pochwal narkotycznych i pijackich imprez. Nie potepiam takich ludzi,sama czasem się tak bawie,ale wiem,ze można i bez tego. Pamietam siebie kilka lat temu,kiedy kazd impreza musiala być polewana mnostwem alkoholu,pamietam te pijackie 18tki Wyroslam na czlowieka,moi znajomi tez, inteligentni na swietnych uczelniach. Takie prawo mlodosci,przypomnijcie sobie was-jak byliście w waszym wieku. Tanie wina? Czy to wam w czyms przeszkodzilo? Odpowiedz Link Zgłoś
lampion Re: Dzieci się bawią 29.12.03, 15:33 z tym dawaniem dupy ja sie nie spotkalam. fakt,ze na kazdej imprezie ktos sie z kims caluje'te pijackie 18tki' ;)))) niekotrzy odwalaja coswiecej,ale jeszcze nie spotkalam sie z sytuacja opistywana w tym artykule. to jzuchyba zalezy tylko i wyalcznie od towarzystwa,w moim jest podobnie jak jzu jakas dziewcyzna tu napisala- jezeli ktoras z nas ciut przesadzi to zawsze sie pilnujemy,nie zostawiamy np.kolezanki,ktora spi zamroczona;) samej w pokoju etc. ale z drugiej strony,kolega mi opowiadal kiedys o swoich imprezach,gdzie 14latki (on ma 22lata) same mu sie pchaja na kolanka i rece w rozporek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Afrodyta w czerni Afrodyta w Czerni - to ja IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.03, 17:35 Witaj Lolku - studencie elitarnego kierunku studiów. Cieszę się, że podoba Ci się mój pseudonim. Mi także się on podoba. Pytasz kim jestem, więc spieszę Ci z odpowiedzią. Jestem piętnastoletnią uczennicą kompletnie nieelitarnego warszawskiego gimnazjum i ponieważ mam pełną świadomość tego, że jest to gimnazjum nieelitarne, poszukuję odpowiedzi na ważne pytania, na własną rękę, nie licząc na uzyskanie potrzebnej mi wiedzy ze szkoły. Dlatego również liczyłam na to, że czegoś mądrego, a nie powierzchownego bełkotu, pełnego ocen i nieżyczliwości mogę spodziewać się po studencie elitarnego kierunku studiów, człowieka starszego ode mnie o dobrych kilka lat, wydawałoby się doroślejszego i dojrzalszego. A ponieważ spodziewałam się, że taki właśnie jesteś, zdziwiły mnie Twoje wypowiedzi, tak powierzchowne i gniewne. Wiele to mówi o Tobie. Niewiele potrafisz dać od siebie innym. Zupełnie nie rozumiem dlaczego próbujesz mnie obrazić i dotknąć, to wszystko. To właśnie świadczy o Tobie, a nie o moich wypowiedziach. Poza tym, zapewne właśnie Ty czytasz moje wypowiedzi w całości, o czym świadczy Twoja odpowiedź. Twoje odpowiedzi pokazały, że jesteś osobą, z którą nie ma sensu poważnie rozmawiać, wystarczy Ci powierzchowny bełkot, a ponieważ mój czas jest również dla mnie cenny, toteż jest to już moja ostatnia odpowiedź na Twoje listy, za które Ci mimo wszystko dziękuję. Odpowiedz Link Zgłoś
bokaj Re: Afrodyta w Czerni - to ja 03.01.04, 15:41 Gość portalu: Afrodyta w czerni napisał(a): > Witaj Lolku - studencie elitarnego kierunku studiów. Cieszę się, > że podoba Ci się mój pseudonim. Mi także się on podoba. Pytasz > kim jestem, więc spieszę Ci z odpowiedzią. Jestem > piętnastoletnią uczennicą kompletnie nieelitarnego warszawskiego > gimnazjum i ponieważ mam pełną świadomość tego, że jest to > gimnazjum nieelitarne, poszukuję odpowiedzi na ważne pytania, na > własną rękę, nie licząc na uzyskanie potrzebnej mi wiedzy ze > szkoły. Dlatego również liczyłam na to, że czegoś mądrego, a nie > powierzchownego bełkotu, pełnego ocen i nieżyczliwości mogę > spodziewać się po studencie elitarnego kierunku studiów, > człowieka starszego ode mnie o dobrych kilka lat, wydawałoby się > doroślejszego i dojrzalszego. A ponieważ spodziewałam się, że > taki właśnie jesteś, zdziwiły mnie Twoje wypowiedzi, tak > powierzchowne i gniewne. Wiele to mówi o Tobie. Niewiele > potrafisz dać od siebie innym. Zupełnie nie rozumiem dlaczego > próbujesz mnie obrazić i dotknąć, to wszystko. To właśnie > świadczy o Tobie, a nie o moich wypowiedziach. Poza tym, zapewne > właśnie Ty czytasz moje wypowiedzi w całości, o czym świadczy > Twoja odpowiedź. Twoje odpowiedzi pokazały, że jesteś osobą, z > którą nie ma sensu poważnie rozmawiać, wystarczy Ci > powierzchowny bełkot, a ponieważ mój czas jest również dla mnie > cenny, toteż jest to już moja ostatnia odpowiedź na Twoje listy, > za które Ci mimo wszystko dziękuję. ja też czytam to forum uważnie i powiem tyle: nie jestem studentem "elitarnym" - jestem facetem dość normalnym. fora w internecie mają to do siebie, że każdy może udawać każdego. ty wydajesz mi się postacią wymyśloną - bo sztuczną niemożebnie! jeśli masz naprawdę 15 lat - to może jest inaczej: to co wydaje się pretensjonalne do mdłości, jest uroczo naiwne po prostu. jesli masz 15 lat... ale jeśli jesteś babką starszą - to jesteś ciężkostrawna. i tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tristan1984 Re: Dzieci się bawią - PO CO RZEZBIC W GOWNIE. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 17:51 Czy widzi ktos sens w robieniu reportazu takiego typu? Autor artykulu musi miec niezle nasrane w glowie i byc swoja droga niezlym zbokiem, zeby wyluchiwac takich zwierzen z ust 15 letnich "lolitek" ktore, az pieja z radosci,ze udalo im sie zrobic z reportera "wielkiej gazety" wala. Nie widze sensu,zeby robic z marginalnego zjawiska reguly. Artykul nikomu nie otwiera oczu, on tylko zwraca nasza glowe w innym kierunku. Niewlasciwym moim zdaniem jest to, ze autor stara sie powiedziec nam,ze tak jest wszedzie.Czlowiek usiluje zrobic z siebie guru-socjologa, ale chyba nie zna podstaw badan tego typu.Nie wie,czym jest statystyka i popelnia charakterystyczne bledy jakie moga powstac przy wniskowaniu indukcyjnym. Stwierdza,ze postanowil porozmawiac szczerze z mlodzieza,czym sugeruje,ze postara sie dotrzec do ogolu. Zaprezentowal tylko ta najbardziej zdegenerowana czesc grupy,czym zdecydowanie szkodzi chociazby opinii szkoly i jej uczniom. Bardzo niefachowa robota. Prawda jest taka,ze jednak nie kazdy pali trawke i daje dupy na lewo i prawo. Chociaz z tym alkoholem to moze i bym sie zgodzil... Polacy to pic lubia;) Jednym slowem artykul o niczym i bez sensu, mial byc wielka burza moim zdaniem jest niewypalem. Stadm przypomina mi to rzezbienie w gownie... sam nie wiem czego facet chcial dowiesc.Chcial pewnie pokazac,ze poziomem zdegenerowania doganiamy pewnie Anglikow i Francuzow,ale chyba mu nie wyszlo,bo nikt nie traktuje tego artykulu powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tristan1984 A po co rzezbic w gównie??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.03, 17:54 Czy widzi ktos sens w robieniu reportazu takiego typu? Autor artykulu musi miec niezle nasrane w glowie i byc swoja droga niezlym zbokiem, zeby wyluchiwac takich zwierzen z ust 15 letnich "lolitek" ktore, az pieja z radosci,ze udalo im sie zrobic z reportera "wielkiej gazety" wala. Nie widze sensu,zeby robic z marginalnego zjawiska reguly. Artykul nikomu nie otwiera oczu, on tylko zwraca nasza glowe w innym kierunku. Niewlasciwym moim zdaniem jest to, ze autor stara sie powiedziec nam,ze tak jest wszedzie.Czlowiek usiluje zrobic z siebie guru-socjologa, ale chyba nie zna podstaw badan tego typu.Nie wie,czym jest statystyka i popelnia charakterystyczne bledy jakie moga powstac przy wniskowaniu indukcyjnym. Stwierdza,ze postanowil porozmawiac szczerze z mlodzieza,czym sugeruje,ze postara sie dotrzec do ogolu. Zaprezentowal tylko ta najbardziej zdegenerowana czesc grupy,czym zdecydowanie szkodzi chociazby opinii szkoly i jej uczniom. Bardzo niefachowa robota. Prawda jest taka,ze jednak nie kazdy pali trawke i daje dupy na lewo i prawo. Chociaz z tym alkoholem to moze i bym sie zgodzil... Polacy to pic lubia;) Jednym slowem artykul o niczym i bez sensu, mial byc wielka burza moim zdaniem jest niewypalem. Stadm przypomina mi to rzezbienie w gownie... sam nie wiem czego facet chcial dowiesc.Chcial pewnie pokazac,ze poziomem zdegenerowania doganiamy pewnie Anglikow i Francuzow,ale chyba mu nie wyszlo,bo nikt nie traktuje tego artykulu powaznie. Odpowiedz Link Zgłoś