Dodaj do ulubionych

coś sie wypaliło chyba...

17.08.09, 21:58
ochChcę się trochę wyżalić,a może ktoś mi cos podpowie, doradzi. Od
kilku miesięcy spotykam się z bardzo fajnym facetem. Zakochaliśmy
się w sobie, byly cudowne chwile, ale ostatnio...coś się
popsulo,sama nie wiem - wypaliło? Spotykamy się prawie codziennie,
sypiamy ze sobą,zawsze mamy o czym rozmawiać i jesteśmy spragnieni
seksu ze sobą. Tzn tak bylo caly czas...a od jakiegos czasu - moze 2-
3 tygodni...jakoś gorzej. Obecnie beznadziejnie. Nie mamy wlasciwie
o czym rozmawiac,nie uprawiamy seksu, jakoś tak obojętnie sie miedzy
nami zrobilo,jak bysmy byli starym malzenstwem. Kocham go i nie chę
rozstania,ale jeżeli tak ma byc nadal...Probowalam go pytac,czy cos
sie stalo,co jest nie tak,ale on mowi,ze wszystko ok. Nie wierze w
to. Nie wierze,że nie czuje tego,ze tak sie miedzy nami popsulo
strasznie. Zdolowana jestem...:-( Moze ktos mi cos poradzi?
Obserwuj wątek
    • vandikia Re: coś sie wypaliło chyba... 17.08.09, 22:00
      za mało szczegółów
      podobno jeśli silna namiętność szybko łączy, to równie szybko się
      wypala i to się zdarza niestety
      może nie kochacie się tylko zafascynowaliście się sobą, może z
      jednej strony to tylko fascynacja..
      a może chwilowe i przejściowe zmęczenie materiału
      • mesz Re: coś sie wypaliło chyba... 17.08.09, 22:05
        Ta namietnosc nie polączyla nas tak szybko...Na początku traktowalam
        go dosc...hhmm...lekko...nie interesowal mnie,ale byl taki wytrwaly
        i sie bardzo staral,wiec w koncu cos sie we mnie poruszylo no i
        pozwolilam mu sie zdobyc. No i zaczely sie napawde cudowne
        chwile...A teraz tak beznadziejnie...sama nie moge w to uwierzyc ani
        tego zrozumiec...Po prostu mam wrazenie,ze juz go do mnie "nie
        ciągnie"...a jesli tak jest naprawde,to chcialabym to
        skonczyc.Tymczasem on zaprzecza...Juz nie wiem co o tym
        myslec,przeciez wiem,co czuje - tzn że jest źle.
        • vandikia Re: coś sie wypaliło chyba... 17.08.09, 22:07
          To może on jest typem, który jak nie może kogoś zdobyć, to się
          nakręca, a jak zdobędzie to mu emocje opadają po jakimś czasie?
          Przeczekaj może, nie wypytuj ciągle, wyczujesz czy jest dobrze czy
          coraz gorzej.
          Każdy ma poza tym gorsze chwile, dni, tygodnie. Czasem się to odbija
          na związku.
          • pan_i_wladca_mx Re: coś sie wypaliło chyba... 17.08.09, 22:43
            vandikia dobrze prawi
            poza tym, a jezeli naprawde sie wypalilo? wiesz, jezeli na poczatku (?) zwiazku
            odczuwasz cos takiego to dobrze nie jest
            • mesz Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 06:31
              Wiem, po kilku miesiącach powinno być chyba ciągle cudownie...Może
              za dużo czasu razem spędzamy i stąd nagle taka rutyna i brak tej
              ekscytacji...Ale mimo wszystko ja go kocham i on mnie też - tak
              przynajmniej mówi. Tylko co to za miłość, skoro go do mnie "nie
              ciągnie" ? Tak sobie myślę, że jeżeli naprawdę jest to uczucie,to
              może warto poczekać, z drugiej strony ta sytuacja mnie męczy i
              martwi bardzo...:-(
        • bugmenot2008_2 Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 10:34
          > Ta namietnosc nie polączyla nas tak szybko...Na początku traktowalam
          > go dosc...hhmm...lekko...nie interesowal mnie,ale byl taki wytrwaly
          > i sie bardzo staral,wiec w koncu cos sie we mnie poruszylo no i
          > pozwolilam mu sie zdobyc.

          jak czytam takie kawalki to... :/ ksiezniczka laskawie pozwolila mu sie zdobyc -
          faktycznie, silne podstawy zwiazku

          co do reszty to ciekaw jestem czy jak juz "pozwolilas mu sie zdobyc" to nadal ON
          sie staral a ty laskawie pozwalalas sie adorowac czy moze (o zgrozo!) dalas cos
          z siebie? bo jesli staral sie tylko on to ja sie wcale nie dziwie, mnie tez by
          sie znudzilo
          • mesz Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 11:21
            oj może to tak głupio zabrzmiało...po prostu na początku go za
            bardzo nie chciałam, potem się wszystko zmieniło. Zaczęlam się
            starac no i robię to nadal, on zresztą to widzi i często mi o tym
            mówił, że go to cieszy. Właśnie się obawiam, ze zaczęłam się starać
            za bardzo, że trochę zapomniałam o jakiejś kokieterii, moze chwilami
            niedostępności, że za szybko zobaczył, że "ma mnie w garści" ...
    • nothing.at.all Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 09:01
      O związek trzeba dbać!
      Może tylko była fasynacja, zakochanie, a nie przerodziło się to w
      miłość. Po jakimś czasie codzinność zabija i trzeba się starać.
      A może to taki typ, że jak zdobędzie to już się nie stara.
      • mesz Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 09:16
        "po jakimś czasie codzienność zabija" - ale czy kilka miesięcy to
        nie za szybko ? Mimo że nie jestem już taka młoda, nie mam zbyt
        wielu związkow na koncie,raczej krotkie, niewiele znaczące
        znajomosci. Może po prostu nie potrafię być w związku,choć wydaje mi
        się, ze naprawdę się staram, tzn. w tym wypadku. On zapewnia, że
        jego uczucia się nie zmieniły, a ja czuję, że jest inaczej...i jak
        to rozwiązać... Może zbyt szybko powiedzialam, ze kocham i to za
        mocno okazuję,tzn wlasnie za bardzo sie staram...i on jest mnie juz
        calkowicie pewny i dlatego już się tak nie stara... Sama nie wiem...
        • nothing.at.all Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 10:21
          Nie ma reguły. Czasami jest to kilka miesięcy, a czasami kilka lat.
          Musicie rozmawiać, razem starać się, robić coś co sprawia Wam
          przyjemność, proponować różności, zajmować się sobą nawzajem, ale
          także sobą osobno. Często ludzie spędzają ze sobą 24h i to jest
          początkiem kryzysu, bo jest codzienność, nie ma możliwości
          zastęsknienia, pomyślenia o drugiej osobie, gdyż zawsze jest obok.
          Nie licz na to, że zawsze będą identyczne motyle jak na początku.
          Zwiazek przechodzi różne fazy, po jakimś czasie jest stabilizacja i
          wtedy trzeba pracować razem aby to funkcjonowało, cieszyć się sobą,
          zaskakiwać się, a nie jak stare dobre małżeństwo.
          Nie wiem czy się nie stara...byc może. Spróbuj porozmawiać, dopytaj
          co i jak. Bo może faktycznie Ty widzisz różnicę, a on nie.
    • mesz Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 10:25
      dziękuję :-)
    • gradosr60 Re: coś sie wypaliło chyba... 18.08.09, 10:38
      Tak odpowiem- nie kochasz go - kochasz sama siebie - bo niby piszesz
      ze kochasz ale jesli tak ma byc nadal...
      Przyzwyczajaj sie ze na pocztaku jest tak a pozniej inaczej. Tyle w
      temacie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka