Dodaj do ulubionych

odpisać jej czy nie?

25.08.09, 10:16
jakis czas temu pisałam tu o zauroczeniu mojego męża inną kobietą.
powodem był podobno mój brak zainteresowania nim, brak ciepła,
rutyna w naszym związku. jakos to sobie teraz układamy, nie jest
łatwo. problem jednak nie w tym. dostałam wcześniej anonimowego smsa
z internetu od kogos zyczliwego z inormacją, ze mąż zainteresował
się kimś, ze jest warta grzechu. to było wtedy. a wczoraj przyszedł
kolejny sms, w którym były rady dla mnie typu; "dbaj o niego, daj mu
ciepło, bo on je w sobie ma, ja o tym wiem napewno". i teraz
zastanawiam się co z tym zrobić. zignorować? odpisać? jeśli tak to
co? co powinna zrobić w tej sytuacji mądra kobieta ?
Obserwuj wątek
    • kokosowa_ja Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 10:28
      Moim zdaniem zignoruj sms-a, nie odpisuj bo teraz są miłe i zyczliwe wiadomosci
      ale na ile zyczliwe tez nie wiesz i dokladne intencje tych smsow, odpiszesz
      napisze Ci nie wiadomo co a Ty nuwierzysz bo bedziesz myslec to ta dobra osoba
      napewno pisze prawde i cos jeszcze zniszczysz, lepiej trzymac dystans do takich
      spraw.
    • plastelinka.czerwona Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 10:32
      Zignoruj. Po co masz się wdawać w pyskówki.
    • wacikowa Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 10:46
      Zapytaj męża.
      Może on skoro zaczął to stanie na wysokości zadania i zakończy.
      W końcu prawdziwego faceta poznaje się po tym jak kończy;)
    • soulshunter Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 10:46
      A czy to przypadkiem nie jest sms wyslany z nr 7281 ;)? Proby odpisania koncza
      sie kwota 2,44zl/sms.
    • mahadeva Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 10:50
      powiedziec to mezowi i ze sobie nie zyczysz i niech sie wezmie w
      garsc, bo inaczej rozwod
      • zapachwiatru Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 10:58
        pokazalam mu tą wiadomość. był zaskoczony i trochę się podłamał bo
        ma swiadomosc, ze to oznacza znów moje schizy zwiazane z tą kobietą.
        tak jak pisalam wczesniej nie jest nam teraz łatwo, ta sprawa (choć
        podobno nic powaznego miedzy nimi się nie wydarzyło) wciąż do nas
        wraca, ciągle maglowalismy ten temat. ostatnio jednak jakby juz
        trochę mniej jej między nami było. powoli wszystkoo zaczyna wrcac do
        normy. no i ten sms. boje się, ze tak juz moze byc zawsze. ze ona
        wciąż o nim myśli i nie da nam spokoju.
        • bugmenot2008_2 Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 12:12
          no no, im czesciej bedzie maglowana tym wiecej bedzie "spokoju" miedzy wami, we
          wszystkim trzeba znac umiar, nawet w praniu komus mozgu jesli nie chcesz zeby
          ten ktos uciekl
      • bakejfii Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 12:45
        Dac lage na te nowiny.
    • kora3 zignorowac 25.08.09, 10:57
      wg mnie

      baba tylko czeka, zebys sie wdała z nia w dyskusje o twoim mezu. czy
      partnerze i potem bedzie się upajac, jakich "mądrych rad" ci
      udzieliła
      • zapachwiatru --- 25.08.09, 11:20
        zastanawia mnie jeszcze skąd ona ma mój numer telefonu ?
        • pan_i_wladca_mx Re: --- 25.08.09, 11:29
          uwierz mi, jak baba sie nagrzala to wie pewnie tez dokladnie kim jestes i gdzie
          pracujesz
        • kora3 A tego to nie wiem 25.08.09, 12:58
          ale mogla
          - spisać z telefony twego małzonka w chwili jego nieuwagi
          - dostac od kogoś ze znajomych pod pretekstem koniecznosci
          skontaktowania się
          - dostać od kogos ze współpracownkow np. dzwoniąc do twej pracy,
          kiedy cię nie było i przedstawiajac się jako poszukująca cie pilnie
          bliska znajoma
          to wszystko oczywiscie w sytuacji, gdy numer jest preywatny, jeśli
          słuzbowy na ogół łatwo go dostać w sekretariacie firmy
    • nothing.at.all Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 11:24
      Nie wdawaj się w taką smsową dyskusję. To zaczepny sms.
      Układajcie sobie wspólnie powoli wszystko, a takie zaczepki
      ignorujcie.
      • zapachwiatru Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 11:33
        a jak sie znajduje człowieka po numerze jego telefonu? albo
        odwrotnie? bo juz nie mogę się w tym połapać. znów zaczynam mysleć,
        ze to mąż jej dał moje namiary..... matko, cała się trzęsę, znów się
        to zaczyna...
        • butterflymk Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 11:37
          a po co miałby dac jej Twój numer?
          uwierz mi, na pewno facet nie chce kłopotów na własne życzenie
          To ta laska jest szurniąta.
          A Ty się nie denerwuj tylko wyśmiej ich że mają problemy
          emocjonalne...
    • butterflymk co za bezczelność... 25.08.09, 11:35
      Wiesz, moim zdaniem to laska trochę sobie za duzo pozwala..
      z tego co pisze do Ciebie, najwyraźniej Twój mąz zrezygnował z niej
      dla Ciebie ale to nie jest żadne "brawo"... dla niego...
      Ja bym tą laskę -na teraz- olała ale na pewno żądałabym wyjaśnień od
      męża oraz otworzyła mu oczy że raczej źle dobiera sobie kochanki.
      Na pewno chciałabym żeby mi powiedział kim ona jest skoro sobie
      pozwala na manipulacje sms'owe ( żenada ) waszego zycia.
      A męża współczuję i życzę Ci dużo siły ;D
      • zapachwiatru Re: co za bezczelność... 25.08.09, 11:50
        przed chwila znow napisała, ze przeprasza za wczorajszy sms, ze
        pomyliła numery i nie był do mnie. jaaasne. a ja sprawdziłam w
        bilingu męża i jest tam jej nr...... masakra. to jednak ona.
        odpisalam, ze ma sie odczepic od mojej rodziny, bo wiem, ze tez ma
        sporo do stracenia. no i mam juz w glowie nowy film... wczoraj
        wieczorem mąż na chwilę pojechał cos załatwic, ale długo nie wracał.
        był w domu przed północą. i w kilkanascie minut potem przyszedł od
        niej ten sms. i co? mam wierzyc ,ze sie nie spotkali??? a dzis mąz
        od rana jest w pracy, pewnie juz sie z nia kontaktowal, bo zaczęła
        mnie przepraszac. niezła jazda. wymiekam.
        • butterflymk Re: co za bezczelność... 25.08.09, 11:59
          Wogóle załatwiasz tą sprawę ze złą osobą...
          Na co Ci sie kontaktować z ta laską która jest jakas emocjonalnie
          rozpieprzona, widać.....
          Przecież sprawa dotyczy najbardziej Ciebie i męża a każde z was
          udaje że nic nie wie i nic sie nie dzieje....
          Teraz każdy ruch twojego meza w którym nie będziesz go kontrolowac
          wzrokiem będize odbierany przez Ciebie jako spotkanie ich ze sobą.
          A nie wiesz jak załatwiają takie sprawy kochankowie? Właśnie tak ze
          uspokajają żonę że juz ok, koniec, spoko luz. Żóna uspokojona juz
          nie cierpi bo nie widzi i nie ma pojęcia i ciągu dalszym...
        • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:19
          kochana mozna wierzyc w nieustajace zbiegi okolicznosci...

          sadze, ze tamta kobieta powie ci wiecej prawdy niz twoj maz.bo ma interes w tym.

          zastanow sie nad jednym spokojnie- aby po wielu meisiacach od rozstania ona
          wypisywala do ciebie musialaby byc emocjonalnie niezrownowazona osoba, totalnie
          zdesperwoana a wrecz chora.
          jest?

          jesli cie przeprosila to znaczy wg mnei jedno- tak jej zalezy an twoim malzonku,
          ze boi sie ze on ja zostawi za kare.wiec gotowa jest ciebie nawet przepraszac.

          czemu te uczucia sa w niej tak zywe i wywyoluja takie emocje, ze wypisuje do
          ciebie po nocach?skoro go nie widuje od dlugiego czasu.

          sama sobie odpowiedz...sadzisz ze jest histeryczka, ktora pije po nocach i
          teskni?pare miesiecy? no jakis ulamek szansy jest...ale jaki
          • magd.a Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:36
            > sadze, ze tamta kobieta powie ci wiecej prawdy niz twoj maz.bo ma interes w tym


            jesli ktos "ma interes w tym" to mówi to co mu profity przyniesie, a nie "prawdę".

            > czemu te uczucia sa w niej tak zywe i wywyoluja takie emocje, ze wypisuje do
            > ciebie po nocach?skoro go nie widuje od dlugiego czasu.

            mój ex wypisywał do mnie smsy 4 lata po rozstaniu, bo se lubił dać upust swoim
            wzruszającym(tylko jego) uczuciom. czy to znaczy, ze ja go prowokowałam, jesli
            przez te lata mu nie odpisywalam ani go nawet nie widziałam?


            Los zdradzanej żony i kochanki bywa podobny. Obie są okłamywane (żaden facet nie
            mówi o tej drugiej superlatyw), obie, gdyby wiedziały co ten facet mówi o nich
            do tej drugiej, rzuciłyby go w diabły z dużym kopem w d... .
            Rzadko który facet zerwie układ z kochanką słowami "laska, nie chce z toba już
            być, daj mi spokoj na zawsze, wole zonę" ,
            raczej to teksty "ach, kocham cie ale inaczej nie mogę postąpić! ach rodzina to
            taka wazna sprawa, nie mogę być taki podły wobec dzieci i żony, teraz nie mogę
            jej zostawić, ale to co ty mi dałaś zapamiętam na zawsze, chciałbym byś była
            szczęśliwa, jeśli kiedys coś będziesz potrzebowac panmiętaj że na mnie możesz
            liczyc, blablablablabla"
            albo "zona zniszczyła by mnie finansowo, odcięła by mnie od dzieci, zatruła by
            nam życie, nie mogę cię na to narażać! gdybyśmy się spotkali w innych realiach!
            ...buu"
            albo "jesteś wspaniała, z nikim mi tak dobrze nie było, myślałem już ze ze soba
            skończę a wtedy pojawiłas się Ty, ach, oh, ale mam zobowiązania, nie mogę odejśc
            od rodziny, chlip chlip, oh żegnaj ukochana, nawet nie wiesz jak bardzo cierpię,
            blablabla"



            Autorka:
            Jeśli ten facet Ci odpowiada to olewasz schizy kochanki bo lepszy taki, niż jego
            brak, ( sama się nie nakręcasz w gonienie za kochankami tylko wymagasz, ze facet
            ma posprzatać po swojej zdradzie, przestac cie jego syfem obciązać i basta)
        • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:27
          i jeszcze jedno- ty robisz jemu przysluge przeganiajac ja
          bo nie dowiesz sie w ten sposob prawdy

          ona nie jest twoim wrogiem, jest nim twoj maz
          i byc moze obie was dreczy o oszukuje
          a ty zlosc na niej wyladowujesz, pomagasz mezowi pozbyc sie niewygodnego swiadka

          kobiety czasem popelniamy blad-rzucajac sie rywalce do oczu, a glowny winowajca
          stoi z boku i patrzy jak dwie kobiety zalatwiaja sprawe za niego, obrazajac sie
          wzajemnie
          dzieki temu uwierzysz jemu
          znienawidzisz ja- i uwierzysz w kazde jego slowo
          tyle, ze moim zdaniem on moze klamac


          nie miej pretensji do zakochanej kobiety ze dostaje szalu, miej pretensje do
          niego, ze pozwolil i pozwala na to...
          jakos musial ja doprowadzic do takiego stanu

          to nie ona jest problemem, gydby on nie chcial jej dawno nie byloby w waszym zyciu

          choc mi duzo czasu zajelo przyznanie sie do tego
          chcialam mu wierzyc..i ja oskarzalam..pisalam jak ty, ze ma zniknac.zniknela a
          ja nie poznalam polowy jego klamstw dzieki czemu on do dzis smieje mi sie w
          twarz, zaprzecza
          dzis wiem, ze fatalnie to rozegralam, skupiajac zlosc na tamtej kobiecie, bogu
          ducha winnej bo zakochanej w klamcy
          • zapachwiatru Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:30
            a czemu mialabym wierzyc obcej kobiecie? skąd pewność, ze ona powie
            mi prawdę? przeciez ona chce sie mnie pozbyć.
      • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 11:58
        mozliwe, ze tamta kobieta msci sie czy probuje manipulowac, wprowadzac miedzy
        was napiecie

        mozliwe, ze jak kazda kochjaca kobieta chcesz widziec zlo w tamtej a w nim
        niewinnego misia, ktory juz naprawia swoj blad a tamta odprawil

        moze nie dopuszczasz do siebie mysli, ze twoj maz nie zakonczyl tamtej
        znajomosci jak nalezy?

        ja bym byla czujna a nie przyjmowala jego wersje...choc wiem,ze bardzo chcesz mu
        wierzyc
        tylko czasem okazuje sie, ze on nie odprawil jej wcale tak kategorycznie, ze
        zerwal wszekie kontakty ie pozostawiajac nadziei

        nie chce siac twojego zwatpienia, tym bardziej, ze chcesz bardzo byc z mezem
        nie denerwuj sie tylko postaraj sie ustalic czy on jest uczciwy wobec ciebie a
        tamta zniknela z jego zycia na zawsze...

        kontaktow na linii zona-kochanka nie popieram, zwykle obie strony nie mowia
        prawdy probujac cos ugrac dla siebie, i malo kulturalnie sie to odbywa bo emocje
        biora gore, czasem jednak moze warto zapytac kogos o co chodzi?
        sama nie wiem, zalezy jaka to byla kobieta.

        ale udawac, ze nic sie nie stalo, jest jak mowi maz, a tamta z
        zazdrosci...zawsze bym sie juz zastanawiala czy sie nie oszukuje na wlasne
        zyczenie... on przeciez juz raz cie oszukal.skad pewnosc, ze tym razem mowi prawde?
      • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:05
        a zeby maz mial szanse udowodnic, ze nie klamie tylko tamta wariatka cie dreczy-
        kaz mu napisac do niej, skontaktowac sie z kategorycznym zadaniem pozostawienia
        was w spokoju, przypomnieniem ze to dawno koniec i pomylka.tak abys ty miala
        dostep do tej wymiany.do jej odpowiedzi.

        jesli nie ma nic do ukrycia i chce ratowac rodzine tak bez oporow powinien
        zrobic.jesli nic go nie laczy z tamta, jesli mu na jej uczuciach nie zalezy.
        po jego reakcji sama ocenisz...

        to brzmi jak wojna i bagno,chwytanie sie malo kulturalnych sposobow wiem ale...

        ja kiedys -postawiona w sytuacji bez wyjscia, po wielu kolejnych klmastwach i
        powtarzajacych sie syt typu wlasnie mail do jakiejs pani-zazadalam takiej
        konfrontacji i tylko potwierdzilam swoje najgorsze przypuszczenia. a klamal tak
        pieknie..tak przekonujaco..nie zaluje bo zmarnowalabym zycie.

        czasem warto przezyc koszmar aby poznac prawde, a nie zyc w klamstwie.w
        ostatecznym rozrachunku sie to oplaca.
        a ludzie po zdradzie ratujac sie klamia, staraja, bagatelizuja tamta znajomosc.
        • zapachwiatru Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:21
          właśnie zastanawiam się jak z nim rozmawiac kiedy wróci dzis z
          pracy. nie jestem kobietą-bluszczem, uwiązaną przy facecie.
          powiedziałam mu, że jeśli mu na mnie nie zależy droga wolna. nie
          zamierzam marnować zycia. wolę być sama niz męczyć się w złym
          związku. z drugiej strony najłatwiej jest wszystkoo skończyć po
          pierwszym błędzie. jestesmy razem 17 lat, mamy dwoje dzieci. i teraz
          rozważam- czy to ona mu się sama narzuca po tym jak probował
          zakonczyc tą znajomość na moją prośbę, czy on daje jej wciąż jakieś
          nadzieje. tylko po co ona do mnie pisze?
          dziś wszystko muszę zrozumieć, albo powie mi całą prawdę albo się
          rozstaniemy.
          • butterflymk Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:39
            od tego zacznij, od rozmowy z nim....
            skoro stawiwsz sprawe tak że dajesz mu droge wolną
            to niech on Ci konsekwentnie wytłumaczy o co chodzi z tą lafiryndą :)
            która pewnie miała nadzieje na niego a on jej to zepsuł.
            no niestety ciężko odbudować całe zaufanie i na pewno nie jest to
            łatwa sprawa...
            ale poniekąd dałas sie jej w to wplatac w jej intrygi odpisując jej.
            To dziwne że własnie ona się odzywa do ciebie. Kochanki racej tak ne
            postepują więc może ona po prostu naprawdę myślała że sie
            rozstaniecie...
            • zapachwiatru Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:54
              wszystko zaczęło sie podobno od tego,ze on nie czuł juz od jakiegos
              czasu mojego zainteresowania, ciepła, nasz sex tez nie wyglądal
              najlepiej. taka typowa małzenska rutyna. bąkał cos ,ze mu z tym źle.
              i wtedy ona-jego kolezanka od dawna podobno- zaprosiła go na kawę.
              pani psycholog, z klasą, zrownowazona, spokojna, usmiechnęta. ale
              samotna. nie jakas dzika małolata. mówił,ze widzial w niej cechy,
              ktorych u mnie mu zaczęło brakować. głównie ciepło. pewnie
              wyciągnęła z niego jego bolączki. chocby ten wczorajszy sms- o
              tym,ze mam o niego dbać- mowi sam za siebie. podobno spotkali sie
              kilka razy na kawie. kiedy wszystko wyszło na jaw, byłam wsciekła o
              to,ze pozwalał mi bagatelizowac swoje problemy, skoro były dla niego
              takie wazne. ze nie powiedział mi wyraznie i dobitnie,ze jest mu
              ostatnio źle. wystarczyło o tym porozmawiać. zarządałam
              kategorycznie, zeby zakonczył tą znajomosc. uprzedził mnie, ze to
              trochę potrwa, bo nie znają sie od tygodnia. ale zgodził sie. bardzo
              się męczyłam, ale powoli zaczynałam mu ufać. stosunki miedzy nami
              rowniez wracały do normy. rozmawiamy o tym, myslałam, ze z tamtą juz
              koniec. no i ten wczorajszy sms.......
              • magd.a Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:57
                > kategorycznie, zeby zakonczył tą znajomosc. uprzedził mnie, ze to
                > trochę potrwa, bo nie znają sie od tygodnia. ale zgodził sie.


                no łaskawe panisko :):):):)))
              • march_ewus Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:59
                zapachwiatru napisała:

                > pani psycholog, z klasą, zrownowazona

                z kochanki chce się stać psychoanalitykiem z poradni małżeńskiej.
                może i same intencje ma dobre, ale co najmniej nie na miejscu.
                • bakejfii Re: co za bezczelność... 25.08.09, 13:03
                  Wtych watkach nic tylko seks ,seks i chlop do obrzydzenia.Dajcie juz sobie na
                  wstrzymanie ten seks,seks i facet.
                  • march_ewus Re: co za bezczelność... 25.08.09, 13:06
                    załóż jakiś "inny", interesujący, zachęcający do dyskusji, a na pewno dużo z nas
                    skorzysta
              • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 15:13
                niestety lekcewazysz glosy rozsadku
                winisz siebie( nbie bylam dosc dobra) , tamta kobiete( wykorzystala syt)
                meza w zasadzei wcale...i sadze ze on wysilac sie nie musi za bardzo zebys
                uwierzyla w jego slowa
                sama go tlumaczysz...

                a zszokowalo mnie" zgodzil sie skonczyc ale uprzedzil, ze to potrwa"...

                nie dziwie sie ze faceci zdradzaja skoro sa kobiety, ktore im na to pozwalaja,
                potem czekaja az on zakonczy wzruszajajca historyjke z pania ktora go
                rouzmiala,a zona w domu czeka i obwinia siebie ze nie byla dosc ciepla... szok
                • zapachwiatru Re: co za bezczelność... 25.08.09, 15:21
                  masz złe doswiadczenia i chyba dlatego tak jednostronnie patrzysz na
                  sprawę. powtarzam- nie wiem czy mnie zdradził. a jeśli nie? mam go
                  bezpodstawnie krzywdzić zarzutami? widziałam jak reagował na moje
                  podejrzenia. to nie jest tak, ze on jest zły a ja dobra. a jeśli to
                  naprawdę tylko dobra przyjaciółka, która go zrozumiała, wysłuchała i
                  doradziła jak naprawić nasze stosunki? wiem, ze to brzmi naiwnie,
                  ale nie mozna wykluczyc takiej opcji. nie oskarżam nikogo na
                  podstawie domysłów. ale jesli okaze się, ze mnie ciągle oszukuje, że
                  to nadal ciągnie albo ze to znacznie więcej niz zwykła znajomość to
                  od niego odejdę. dlatego muszę z nim porozmawiać. dodatkowo jeszcze
                  na własną rekę sprawdzam jeszcze jedną opcję.
                  • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 15:31
                    pozostaje mi zyczyc ci aby twoja wersja byla prawdziwa

                    tyle, ze ludzie z zewnatrz widza nieraz nieco wiecej..ze mnie sie smiali jak
                    tumaczylam. egzaltowalam sie. tworzylam romantyczne teorie.a prawda byla dosc
                    banalna.a nawet bardzo banalna.wrecz ordynarna:)
                    no ale czlowiek zakochany jzu tak ma.poza tym nikt nie chce wierzyc w zdrade bo
                    to boli.

                    ale zycze ci oczywiscie zeby w twoim przypadku bylo inaczej!
                    powodzenia
              • bcde No i się wyjaśniło, dlaczego miał/ma kochankę 26.08.09, 03:39
                wszystko zaczęło sie podobno od tego,ze on nie czuł juz od jakiegos
                czasu mojego zainteresowania, ciepła, nasz sex tez nie wyglądal
                najlepiej. taka typowa małzenska rutyna. bąkał cos ,ze mu z tym źle.
                [...] mówił,ze widzial w niej cechy,
                ktorych u mnie mu zaczęło brakować. [...] kiedy wszystko wyszło na jaw, byłam
                wsciekła o to,ze pozwalał mi bagatelizowac swoje problemy, skoro były dla niego
                takie wazne. ze nie powiedział mi wyraznie i dobitnie,ze jest mu ostatnio źle.
                wystarczyło o tym porozmawiać.

                Kpisz sobie? Byłaś wściekła, że "pozwolił ci bagatelizować swoje problemy" (ten
                zarzut jest tak niedorzeczny, że aż śmieszny; to jest mistrzostwo w przerzuceniu
                winy)? Że "nie powiedział wyraźnie i dobitnie", tylko "bąkał coś"?
                On próbował rozmawiać, ale nie słuchałaś. Miałaś go w d...
                Nie szkoda mi cię, bo sobie zasłużyłaś na to, co przechodzisz.
          • zniespodzianka Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:42
            A ja trochę z innej strony. Widzę, że tutaj kobiety od razu doszły
            do wniosku, że winny jest mąż i "kochanka".
            Myślę, że tak naprawdę zaczynamy się interesować kimś innym kiedy w
            związku czegoś brakuje. Uważam, że ta kobieta nie powinna do Ciebie
            pisać i jest to przesada, ale z drugiej strony może mieć rację. Może
            Twój mąż nie czuje się do wystarczająco kochany. A ta kobieta być
            może naprawdę dobrze mu życzy i uważa, że skoro Ty wygrałaś, to
            powinnaś bardziej o niego dbać. Z tego co piszesz faktycznie wynika,
            że rozmawiał z nią o tym smsie, ale to jeszcze nie znaczy, że coś
            między nimi jest. Może rozmawiał, by ją ochrzanić. Może zamiast się
            zastanawiać nad nią zaplanuj Wam romantyczny wyjazd we dwoje.

            • pan_i_wladca_mx ło matko 25.08.09, 13:35
              ło matko, jak ktos sie zeni/wychodzi za maz z przyczyn naturalnych a nie
              wymuszonych, to chyba obiecuje drugiej osobie, ze bedzie jej wierny nie? jezeli
              w malzenstwie szwankuje, jezeli jedna strona czuje sie jak maly, biedny mis to
              jego psim obowiazkiem bylo poinformowanie zony o tym stanie i wdrozenie planu
              ratunkowego! a nie spotkania z mila pania, ktora ma to co zona stracila
              • emma_ja Re: ło matko 25.08.09, 15:17
                a dlaczego nie?
                z pania bylo fajnie, stala sie czescia jego zycia, z ktorej on nie zrezygnuje z
                dnia na dzien- o czym malzonke poinfromowal.a ona wyrazila zgode.w ramach
                samoukarania za brak ciepla i kiepski seks.

                zona plawi sie w poczuciu winy, ze w sumie sama zawinila.
                wiec czeka az on laskawie zalatwi sprawe. a on? no zalatwia...

                teraz dwie na wyscigi daja mu cieplo.
                niezle
          • emma_ja Re: co za bezczelność... 25.08.09, 12:49
            pewnie, ze nie namawiam do rozstania pochopnego po tylu latach

            dla mnie wystarczajcym dowodem jest jej numer w jego bilingach
            to znaczy, ze zlamal obietnice
            skoro on kontynuje te znajomosc to znaczy, ze ona jest dla niego wazna z
            jakiegos powodu, a ze tobie bedzie mowil ze to nic nie znaczy i ona wypisuje to
            chyba oczywiste.gydby chcial to by sie jej dawno pozbyl.


            to wygalda na klasyczny przyklad "przepraszam, uspokojam, potem znow dzownie do
            kochanki, zonie mowie ze tamta mnei zmusila"...i tak latami mozna- zwodzic obie

            mozna wybaczyc blad
            ale tutaj widze sklonnosc do recydywy...z jakiegos powodu ta pani nie zniknela
            (no moze nawiedzona i dreczy go ;()

            powinnas sprawy postawiac jasno, kategorycznie, nie wierzyc bezkrytycznie w jego
            deklaracje, zazadac zerwania z nia kontaktow, moze nawet w twojej obecnosci, tak
            abys ty miala na to dowod! a nie jego obietnice bez pokrycia

            spokojnie jzu z nim rozmawialas, zaufalas- a on zawiodl

            i jeszcze jedno- ludzie postawieni w syt zagrozenia staraj sie.ale czy za rok
            jak syt sie uspokoi- on nadal bedzie wierny?watpie
            nie jest nawet teraz

            ja jestem pewna, ze zalezy mu na zonie po tylu latach, zonie z klasa, z ktora go
            wiele laczy- ale to nie znaczy jak widac, ze nie bedzie cie zdradzal

            do kochanki nie chce odejsc, bo to ryzykowne, ale zony przestac zdradzac tez
            jakos mu sie nie udaje- nie podoba mi sie ten twoj maz, tchorz, wygodny

            beznadziejna historia, wspolczuje
    • durneip Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 12:51
      > rutyna w naszym związku. jakos to sobie teraz układamy, nie jest
      > łatwo.

      taa, układamy sobie. ty se układasz.

      > co? co powinna zrobić w tej sytuacji mądra kobieta ?

      jesień średniowiecza małżonkowi, a potem na smycz i do grzejnika, zeby już nic
      nie musiał załatwiać po nocach (choć bogiem a prawdą nie ma o co walczyć).
      • emma_ja Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 13:00
        ja odpisalam tylko raz takiej pani, bedac na skraju wytrzymania

        i to co sie dowiedzialam- bylo bezcenne
        a wersja przedstawiana przez mojego chlopaka...hm jednostronna;)

        wlosy mi na glowie sie zjezyly kiedy czytalam jej wersje, ale potem wszytsko sie
        ulozylo w calosc zgrabnie

        jego tlumaczenia? oczywiscie ona oszalala z zazdrosci, chce nas zniszczyc za to
        ze on ja porzucil, msciwa itd.

        kosztowal mnie to wiele-kontakt z tamta pania, ale nie zaluje bo zylabym w
        WIELKIEJ nieswiadomosci
        szkoda, ze 2 lata uwazalam, ze nalezy byc eleganckim, miec klase i na jej
        zaczepki nie odpowiadalam albo kazalam jej zamilknac

        ciesze sie, ze poznalam jej wersje bo klamalby mnie do konca zycia- bowiem jej
        mowil zupelnie co innego
        dlatego zachowywala sie jak wariatka a ja zachodzilam w glowe co ona wyprawia i
        wysylalam ja mailowo do psychiatry skoro po 2 latach nie radzi sobie z
        rozstaniem...i sluchalam jego tlumaczen niesamowitych.
        no i okazalo sie jakie to bylo rozstanie...i czemu szalala..

        przezycie traumatycznie, pare kg mnie kosztowalo i uszczerbek na honorze i godnosci
        w ostatecznym rozrachunku-warto bylo
        • zapachwiatru Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 13:46
          dzęki dziewczyny, trochę mi sie rozjasniło po Waszych wpisach. tzn
          jest kilka opcji- przyczyn smsa od tej pani, ale poczekam na ciąg
          dalszy. uspokoiłam się teraz, nie ma sensu pozwolic się sprowokować.
          być moze jej wlaśnie na tym zależy. myślę teraz o rozmowie z mężem;
          jak ją dobrze poprowadzić, by nie dac ponieść się emocjom, co mi się
          wczesniej zdarzało. muszę to wreszcie mądrze rozwiązać, bo mam dość
          takich niespodzianek i tego poczucia nieswiadomości własnej
          sytuacji.
    • oposka Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 13:50
      a czy pomyślałaś może ,że nie ma żadnej kochanki ? Skoro piszesz rutyna może Twó maż zauważył to znacznie wcześniej niż Ty sama i owa wymyslona kochanka jest aktem jego rozpaczy ? Wiem to zupełnie inna teoria ale mężczyzni to duzi chłopcy którzy zrobią wszystko aby kobieta zwróciła na nich swoją uwagę . Fakt ,ze moze się zauroczyć zupełnie inną kobieta nie oznacza od zaru płomiennego romansu i kochanki na boku . Pamiętaj o tym .

      P.s Uwierz mi to autentyczna historia
      • zapachwiatru Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 13:54
        dlatego tez nie nazwałam jej nigdy kochanką a koleżanką. zakładam,
        że mogło się zdarzyć między nimi wszystko albo nic. chyba nigdy sie
        tego nie dowiem.
        • adela38 Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 19:37
          Masz jej numer, to zadzwon do niej i umow sie na kawe.Pogadaj z nia i wtedy sama
          ocenisz. Nie musisz mu nic o tym mowic wczesniej.
          Z doswiadczenia- jak kobieta szuka z toba kontaktu, to najwyrazniej sama nie
          jest pewna na czym stoi , czyli podejrzewa klamstwo.Posluchaj jej wersji,
          ewentualnie powiedz jej swoja, potem bedziesz sie zastanawiac co dalej.
    • oposka Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 19:39
      wiesz tak mi jeszcze przyszło do głowy nie daj się sprowokować i pokaż swoją klasę a tym bardziej nie daj mężowi pokazać ,że nie panujesz nad tym wszystkim .Na pewno jesteś zadbaną kobietą ale mimo to postaraj się jeszcze bardziej to niech on będzie zdezorientowany a nie Ty. Wiem łatwo się o tym pisze ale cieżko to wykonać ale moim zdaniem warto
    • animusfelina Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 19:54
      W tej sytuacji mądra kobieta sms-a kasuje, uśmiecha się do siebie i jest zadowolona z tego, że ex (niedoszłą) - kochankę krew zalewa aż tak, że do pisania anonimowych wiadomości się zniża...
    • izabellaz1 Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 19:56
      Olej...chyba, że masz zamiar znaleźć i oskalpować;)
    • tarantinka Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 21:11
      na twoim miejscu spotkałabym się z tą kobietą, wersja że jest
      emocjonalną wariatko - desperatko - manipulatorka jakoś do mnie nie
      przemawia.
      • jane-bond007 Re: odpisać jej czy nie? 25.08.09, 21:19
        do mnie tez nie ;)

        w pierwszym momencie mialam Ci odp zebys wykasowala i zapomniala ale
        po przeczytaniu Twoich wypowiedzi jednak bym sie spotkala :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka