agata-gata
25.08.09, 17:07
mam znajomą, 20-kilkuletnią, niby na pozór normalną. było wszystko
ok, dopóki nie miala psa. od kiedy ten się pojawił świat zaczął się
kręcić wokół niego, pies jest najważniejszą osobą (?) w jej życiu. z
pracy spieszy się do domu, bo pies jest sam, bo musi go nakarmić i
pobawić się. na kawę ze znajomymi nie pójdzie, bo nie do każdej
kawiarni może wejść z psem.. nie widzi pogardliwych uśmieszków
ludzi .. gdy chce sie z kimś spotkać, wybiera miejsca, do których
można zabrać psa (w zasadzie powinnam napisać 'psie dziecko') jest
obrażona na caly świat, gdy ktoś np. w sklepie zwroci uwagę, żeby
nie wchodzić z psem .... jej rozumowanie przebiega mniej więcej
tak "jak można nie kochac takiego slicznego pieska", "dlaczego on
mógłby komuś przeszkadzać, przecież on jest taki piękny"
da się to leczyć ?