3_karolcia
05.09.09, 12:15
Witam
Od kilku lat znam fajnego faceta. Do tej pory kontakty nasze były
tylko koleżeńskie, choć niejednokrotnie kolega dawał do zrozumienia
że jest mną zainteresowany i chciałby sie ze mną umowić. Mnie też
sie podobał, ale byłam zajeta.
Teraz jestem wolna kobietą, wiec kiedy znowu pytał o spotkanie -
zgodziłam sie, zaproponowałam termin. Nie mógł w tym terminie. OK.
Rozumiem. Myślałam że zaproponuje jakiś inny dzień a on NIC.
Kontaktujemy sie nadal. Nie poruszam juz tego tematu. A On za każdym
razem twierdzi, że chciałby sie ze mną spotkać, umówić... i na tym
sie konczy....:( Zero konkretów
Dodam że oboje jesteśmy po 30-tce, wiec taka zabawa w "ciuciu babkę"
powinna byc już za nim...
Czy ja jestem kretynką czy on kretynem?, bo czegoś tu nie
rozumiem...Po co to całe pieprzenie o spotkaniu?