Dodaj do ulubionych

Do Magratt - Pilne !!!

03.02.06, 18:48
Witam Panią,
kupiłam kilka dni temuy mieszkanie w bloku 18 przy Kondratowicza, poprzedni
właściciele zapłacili czynsz za miesiąc styczeń 2006, a ja chyba juz powinnam
zapłacić za luty 2006, jednak od kilku dni próbuję dodzwonić sie do
Spółdzielni i jaka na razie bez efektu! Proszę mi powiedzieć jak mam robić
opłaty skoro nie mam książeczki opłat jak mam ją uzyskać???
Zaznaczam,że na codzień mieszkam w Krakowie tak więc czatowanie przed dzwiami
Spółdzielni codziennie od rana do wieczora jest niemożliwe.A w Warszawie jak
na razie bywać bede raczej sporadycznie...
Czekam na odpowiedź, z nadzieją,że istnieje możliwość przesłania mi książeczki
opłat pocztą na adres w Krakowie.

Pozdrawiam serdecznie
C.
Obserwuj wątek
    • magratt Re: Do Magratt - Pilne !!! 03.02.06, 19:18
      Witam Nową Sąsiadkę,
      w naszej społdzielni nie ma i nie było ksiązeczek opłat, płaciliśmy czynsz i
      wszystkie opłaty na konto albo gotówką do kasy. W momencie ogłoszenia upadłości
      zniknęła możliwość płacenia gotówką, wszelkie należności regulujemy przelewem
      lub wpłatą na konto.
      Podaję numer: 48 1090 1841 0000 0000 8403 3506 , Bank Zachodni WBK 7 Oddział
      Warszawa. Nazwa to oczywiście Społdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa w upadłości,
      03-285 Warszawa, ul. Kondratowicza 18. Może być przelew elektroniczny, termin do 10.
      Pozdrawiam
      mk
      • cymbeline Re: Do Magratt - Pilne !!! 03.02.06, 20:20
        super, dzięki wielkie, tylko jeszcze prosze mi napisać, ile mam wpłacać? smile))
        Powinnam chyba dostać jakieś rozliczenie ile na co mam płacić???
        Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za taki expresowy odzewsmile
        • magratt Re: Do Magratt - Pilne !!! 03.02.06, 22:13
          Myślałam że poprzedni właściciel coś powiedzieli. My dostalismy wyliczenia, ale
          to było jeszcze przed upadłością. Niektore rzeczy są liczone od metra niektore
          od osoby. Podaję po kolei: eksploatacja podstawowa 3,01zł za m 2, ogrzewanie
          1,86zł/m, podgrzeanie wody(zaliczkowo)0,75 zł/m, zimna woda, ścieki
          (zalicz.)0,57zl/m, ochrona 48,36zł za lokal, konserwacja dźwigów 14,34zł za
          osobe, wywóz śmieci 4,31 zł za osobę. Woda i ogrzewanie są rozliczane później
          według wskazań liczników, woda co kwartał (mniej więcej) ogrzewanei po
          zakończeniu sezonu grzewczego. Wskazania wodomierzy daje się samemu do stróżówki
          lub biura. Jezeli masz wykupione miejsce postojowe w garażu wielopoziomowym to
          opłata jest 39,93 m-cznie, jeżeli w podziemnym to nie wiem, może ktoś kto ma
          takie miejsce powie Ci. Fundusz remontowy do tej pory opłacalo się dwa razy w
          roku, 30 kwietnia i 30 października, 50 groszy za metr za miesiąc na osobne
          konto. Pewnie teraz będzie na to samo co czynsz, ale nie wiem , zapytam się w
          najbliższym czasie. Remontowy może poczekać do kwietnia, na razie nie było
          nowych wytycznych. To teraz pozostaje trochę liczenia smile
          Pozdrawiam
          • cymbeline Dzięki wielkie Magratt !!! 03.02.06, 23:19
            Bardzo mi pomogłaśsmile))
            Skoro tak Cię wykorzystuję,to jeszcze jedno pytanko:
            złatwiłam Stoen,ale zostala mi jeszcze gazownia,czy mozesz mi dać namiary na
            gazownię,np. telefon do nich?

            P.S. Łomatko,jak ja Ci się odwdzięczę....smile
            Dzięki wielkie!
    • magratt Re: Do Magratt - Pilne !!! 04.02.06, 11:19
      Przesyłam adres do strony gazowni warszawskiej tam znajdziesz wszystko. Nasza
      filia BOK to Praga północ. ulica Kłopotowskiego.
      www.mzg.com.pl
      pozdrawiam
      mk

      • smootek Re: Do Magratt - Pilne !!! 16.02.06, 23:00
        W garażu podziemnym poza wyznaczonymi miejscami parkują samochody. Jeśli można
        sprzedać te miejsca - czemu tego nie zrobić - jeśli jak widać są chętni; jeśli
        nie sprzedawać - to pewnie warto pobierać czynsz - bo inczej wydaje się, że to
        działanie nie fair w stosunku do innych karnie płacących.

        a po trzecie - czemu ochrona nie interweniuje...
        • magratt Re: Do Magratt - Pilne !!! 17.02.06, 09:38
          Przy najbliższej okazji zapytam o te samochody, czy płacą. Parkowaliśmy
          niedawno dodatkowy samochód w garażu wolnostojącym, kosztowało 6,10 za dobę. Mo
          że tamci na tej samej zasadzie? Umowy najmu też są zawierane.
          • smootek Re: Do Magratt - Pilne !!! 17.02.06, 10:14
            Dzięki za odpowiedź. Tylko jak zawrzeć umowę najmu na miejsce, którego
            fizycznie nie ma - nie ma numeru, nie ma miejsca, nie ma kasy. Tylko auto stoi.
            I czy ktoś policzył, ile kasy się nam należy za ten czas odstały. Z
          • pieskuba Re: Do Magratt - Pilne !!! 17.02.06, 10:20
            jeśli faktycznie tak jest, że ktoś parkuje 'na dziko' to uprzejmie przypominam,
            że za miejsce trzeba było zapłacić ponad trzydzieści tysięcy a miesięcznie
            płaci się słono za jego utrzymanie i moje poczucie sprawiedliwości burzy się na
            takie sprytne rozwiązania.

            pieskuba
          • smootek Re: Do Magratt - Pilne !!! 01.03.06, 17:45
            No i co ustaliłaś?
            Czy mamy oficjalnie nowe miejsce do parkowania spełniające normy prawa
            budowlanego z odpowiednim numerem i załatwieniem wszystkich formalnośći
            wpisania "na stan" - bo nagle metraż użytkowy się rozszerzył.
            Czy był i jest za nie odprowadzany czynsz - a jeśli nie czy wiadomo, ile nam
            się za to należy i czy ktoś zadba, by te należności zostały uregulowane?
            Bo nieoficjalnie - ciągle w użyciu...
            • magratt Re: Do Magratt - Pilne !!! 02.03.06, 12:07
              Niedługo ma być spotkanie i wtedy sprobuję. Ile jest tych miejsc
              zajmowanych "na dziko" i czy parkuje tam stale ten sam pojazd, czy różne.
              Rozumiem że chodzi o garaż podziemny. Czy ktoś zaobserwował podobne praktyki w
              wielopoziomowym ?
              • smootek Re: Do Magratt - Pilne !!! 05.03.06, 19:49
                Wiem o jednym - bo je widzę wyjeżdzając. Akurat teraz parkuje tam jedno auto ,
                w zeszłym roku stało inne. Wystarczy zapytać ochronę - regularnie odwiedzają
                garaż.
              • smootek Re: Do Magratt - Pilne !!! 16.03.06, 18:33
                No i co tam słychać na zebraniu?
                • magratt Po spotkaniu zarządu i rady 23.03.06, 18:34
                  Dowiedziałam się że żaden samochód nie parkuje bez płacenia, nawet jeżeli stoi
                  na miejscu bez numerka.
                  Poza tym będzie zakaz gry w piłkę na terenie osiedla, a kotki pewnie zostaną
                  wywiezione do schroniska. Regulamin rozliczania ciepła jest w trakcie tworzenia,
                  więc może wreszcie się doczekamy rozliczenia.
                  Spotkania nie odbywaja sie zbyt często bo wszyscy jesteśmy ludźmi pracy i trudno
                  nam znaleźć wolną chwilę jednocześnie.
                  • smootek Re: Po spotkaniu zarządu i rady 23.03.06, 20:44
                    Po pierwsze:
                    A jakie są zasady parkowania na miejscu bez numerka? Jeśli miejsce nie ma
                    właściciela - to musi być jakaś umowa - ale tego chyab nie ma na stanie?
                    Jak to jest księgowane - jeśli spółdzielnia nie wykazała tego miejsca w księdze
                    wieczystej - to jak może wykazać czerpanie dochodów właśnie z niego?
                    Możesz opisać to od strony formalnej - czy to taka "kreatywna księgowość".
                    Rozumiem, że jeśli to jest oplacane - to jest tego dokumentacja - czy mozesz
                    ustalić - OD KIEDY są zaksięgowane te opłaty? Od miesiąca, roku?
                    Rozumiem, że WSZYSTKIE opłaty muszą być wnoszone przez BANK (bo inaczej nie dsa
                    się nic zapłacić tej sółdzielni) - więc chyba można zobaczyć potwierdzenia tych
                    wpłat od początku parkowania.

                    Po drugie:
                    Rozumiem, zatem że każdy moze parkować na tym miejscu - pod warunkiem, że jest
                    akurat WOLNE i wniesie się opłatę. Sprawdzę - znajomi proszę o możliwość
                    parkowania. Zatem, gdy wprowadzę samochód - mam tylko zaplacić ochronie? I
                    ochrona nie może mi nić powiedzieć. Opowiem więc o szczegółach takiej procedury.

                    Po trzecie:
                    Tylko nie wiem, na kogo mam się powołać jak znajomi zaparkują - bo jakoś nie
                    słyszałem, by Syndyk wieszał ogłoszenie o zasadach korzystania z nieoznaczonych
                    miejsc na parkingu...

                  • smootek Nieoczekiwana zmiana miejsc 24.03.06, 20:34
                    Najciekawsze, że mimo tego opłacenia - nagle samochód "przestawił" się na
                    onumerkowane miejsce. Jeśli stał całkiem legalnie - skąd ta zmiana?
                    Jeśli możesz - rzuć okiem na te kwity, co świadczą o opłaceniu na tym
                    nienumerowanym miejscu - bo to kolejna dziwna sprawa...
                    • magratt Re: Nieoczekiwana zmiana miejsc 26.03.06, 19:14
                      A czy przedtem tamto miejsce numerowane było wolne? Jesli nie jest wykupione ani
                      wynajęte, można było się umówić że samochód będzie stal tam, a może sie
                      zwolniło? Wynająć można kazede miejsce, nie musi mieć numerka ani być wpisane
                      do księgi wieczystej,ważne żeby stojący tam samochód nie przeszkadzał innym
                      użytkownikom. Jeżeli jest to miesięczna umowa, to płaci się przelewem, za
                      postoje jedno- lub kilkudniowe można płacić gotówką w dyżurce, dostaje się
                      przepustkę tymczasową z adnotacją o zapłaceniu gotowką. Tak więc jezeli ktoś ze
                      znajomych chce zaparkować na krótko, to może, ograniczenie to tylko ilość
                      wolnych miejsc. W garażu wolnostojącym jest ich pod dostatkiem, nie wiem jak to
                      wygląda w podziemnym, czy są jeszcze wolne miejsca. Oglądać kwitow nie moge, w
                      tej chwili wszystkie rozliczenia, zawieranie umów, księgowość społdzielni
                      prowadzi syndyk. Zarząd spółdzielni może się tylko zajmować sprawami
                      wewnętrznymi, czyli kontaktami z mieszkańcami w sprawach porządkowych.
                      • smootek Sprawy porządkowo-ogródkowe 29.03.06, 21:54
                        WIelkimi krokami wiosna idzie - nareszcie.
                        Ale będzie miała znowu głośne oblicze ogródków piwnych i pizzowychsad
                        Syndyk lekceważy problem - a wydaje się, że nie dotyczy on tylko osób
                        mieszkających bezpośrednio nad przybytkami gastronomicznymi.
                        Rozumiem, że do 22.00 - czyli do momentu obowiązywania ciszy nocnej musimy
                        znosić hałasy - ale jeśli możesz - napisz, co wg Ciebie można zrobić, by po tej
                        godzinie ogódki kończyły swą działalność? Czy Gmina wydaje jakieś pozowolenia w
                        tej sprawie??? Jestem mocno zmęczony całą sprawą, która wraca - jest mi
                        przykro, bo naprawdę argumenty, jakie wysuwają właściciele, że działając do
                        22.00 nie zarabiają jakoś nijak nie chcą do mnie trafić - bo czemu z takich
                        materialnych powodów nie mam prawa się wyspać? Ogródki zwijać się bedą koło
                        północy, potem jeszcez sprzątanie itd.
                        Czy naprawdę musi nas czekać znowu walka w tej sprawie? Może dałoby się to
                        jakoś ustalić - raz na zawsze.
                        • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 20.04.06, 20:23
                          Rozwiązania problemu przez syndyka nie możemy oczekiwać, oficjalne stanowisko
                          jest takie ze to co się dzieje poza budynkiem nie jest sprawą społdzielni. A co
                          bylo robione do tej pory? Wiem o rozmowach z ochroną i pismach do syndyka, czy
                          ktoś probował czegoś więcej? Bo wzywanie policji do ludzi, ktorzy siedzą
                          grzecznie przy stolikach i rozmawiają wydaje mi się przesadą, chociaż mnie te
                          rozmowy też przeszkadzają, jeżeli odbywają się w środku nocy. Może zaczniemy od
                          napisania miłego listu do pana Enzo Rossi, z podpisami zainteresowanych
                          lokatorów. List mogę napisać, czy ktoś zechce na ochotnika pozbierać podpisy?
                          • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 21.04.06, 07:50
                            Grzeczne rozmawiane przeplatane głośnym śmiechem po 22.00 bardzo przeszkadza.
                            Mimo to NIGDY w takiej sytuacji nie wezwałam policji. Później jednak następuje
                            SPRZĄTANIE połączone z targaniem ciężkich, metalowych stolików do środka przy
                            akompaniamencie zdrowego łomotu. I to już WEWNĄTRZ osiedla, w BUDYNKU, czyli na
                            terenie jurysdykcji naszego syndyka :o) Latem zaczyna się to ok 23.30 - 0.30 i
                            trochę trwa (godzinkę - półtorej). I dlatego właśnie te ogródki nie powinny
                            wcale istnieć, albo powinny być LIKWIDOWANE o 22.00 i ani minuty później. Ze
                            względu n ciszę nocną i uciążliwość sprzątania, które powinno się przed 22.00
                            SKOŃCZYĆ!!!. Z panem Enzo próbowałam już miłych rozmów, potem przyszedł etap
                            niemiłych rozmów, przeszliśmy też fazę dzikich awantur. Na razie zawieszenie broni.

                            Chętnie podpiszę list, ale o ile Enzo nie kupił lokalu pizzerii, to jest tylko
                            jego najemcą i nie z nim powinno się rozmawiać, tylko z właścicielem. Ale może
                            cegoś nie wiem :o)

                            pieskuba
                            • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 21.04.06, 19:58
                              List ma być na początek, żeby nie było że od razu zaczynamy z tzw.grubej rury.
                              Jeżeli nie poskutkuje(gdy nie poskutkuje), pomyślimy o czymś mniej miłym.
                              • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 21.04.06, 22:00
                                Bardzo, bardzo się cieszę, że nie jestem już sama z tym problemem :o)

                                pieskuba
                                • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 22.04.06, 14:38
                                  A ja tam nie wierzę w jakiekolwiek zmiany.
                                  KASA rzadzi - a nie prawa ludzi do spokojnego odpoczynku we własnym domu.
                                  I gdyby byli goście, którzy chcieliby siedzieć do 3.00 w nocy - to zapewne by
                                  tak było. Przecież ta pizza to nie z miłości do Sanownychy Klientów - tylko z
                                  miłości do zysków.

                                  Szanowny Pan E. wie o tym, że nam przeszkadza od dawna. I spokojnie robi tak
                                  dalej. Były listy do właściciela, syndyka, itd.

                                  I nic - więc kolejna petycja zapewne odniesie skutek taki sam jak poprzednie.

                                  A Syndykowi gratuluję poczucia odpowiedzialności - nie rozumiem, w jaki sposób
                                  można twierdzić, że ogródek lokalu znajdującego się w budynku nie jest
                                  powiązany z tym,że lokalem??? i najemca nie ma obowiązku zachowania ciszy
                                  nocnej - bo jeśli to co dzieje się na chodniku nie jest pod jego nadzorem - to
                                  ochrona nieustannie porzuca miejsce swej pracy spcerując wokół budynku. ITD.
                                  To bardzo wygodne - jak ludzie czekają - przysyła się młodziaka jako
                                  reprezentanta, jak są trudne sprawy wymagające zdecydowanego stanowiska - brak
                                  odwagi. A jakoś nie widać sukcesów w sprzedaży lokali... i brak jakich kolwiek
                                  działań, które mają przygotować ludzi do czasów posyndykowych. Czy ma być tak,
                                  ze Pan Syndyk skasuje ostatnią pensję i tyle go zobaczymy... I co będzie wtedy?
                                  On znjadzie kolejne syndykowisko - a my zostaniemy z otwartym pytaniem -
                                  spółdzielnia? wspólnota? w błogiej nieświadomości co lepsze. Tak jest wygodnie -
                                  też usłyszymy - ja nie jestem od tego, by się tym zajmwoać. Formalnie pewnie
                                  tak. Ale czy praca syndyka tylko na tym polega, by doczekać do ustawowego
                                  końca? I zniknąć.

                                  Słowem - z ogródkiem będzie dokładnie tak jak w ostatnich latach - powstanie
                                  ogródek, będą hałasy do późna w nocy, nikt nic nie zrobi, będzie kasa i nasze
                                  poczucie bezradności wobec zwykłej checi zysku bez względu na to, że narusza to
                                  prawa innych.


                                  • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 22.04.06, 18:21
                                    smootek napisał:


                                    > Szanowny Pan E. wie o tym, że nam przeszkadza od dawna. I spokojnie robi tak
                                    > dalej. Były listy do właściciela, syndyka, itd.

                                    A czy ktoś ma jakieś potwierdzenia ze te listy zostały złożone lub wysłane?

                                    >
                                    > A Syndykowi gratuluję poczucia odpowiedzialności - nie rozumiem, w jaki sposób
                                    > można twierdzić, że ogródek lokalu znajdującego się w budynku nie jest
                                    > powiązany z tym,że lokalem???

                                    Też nie rozumiem, próbuję zebrać argumenty do drugiego podejścia, pierwsze bylo
                                    z opisanym skutkiem.

                                    >Czy ma być tak, ze Pan Syndyk skasuje ostatnią pensję i tyle go zobaczymy... I
                                    co będzie wtedy?
                                    > On znjadzie kolejne syndykowisko - a my zostaniemy z otwartym pytaniem -
                                    > spółdzielnia? wspólnota? w błogiej nieświadomości co lepsze. Tak jest wygodnie
                                    > -
                                    > też usłyszymy - ja nie jestem od tego, by się tym zajmwoać. Formalnie pewnie
                                    > tak. Ale czy praca syndyka tylko na tym polega, by doczekać do ustawowego
                                    > końca? I zniknąć.

                                    No cóż, tak właśnie jest. Syndyk jest tu w konkretnym celu przeprowadzenia
                                    procesu upadłości spółdzielni. Nie ma żadnego obowiązku organizowania naszego
                                    dalszego życia we wspólnocie lub nawet nowej spółdzielni. Po likwidacji SBM ZM
                                    przestanie również istnieć zarzad i rada nadzorcza. Nie ma dobrego wujcia ani
                                    troskliwej mamusi która się nami zajmie i powie co dalej. Zostanie grupa
                                    doroslych ludzi, właścicieli mieszkań i dalej to nasza sprawa co będzie. Jeżeli
                                    nie utworzymy społdzielni, wspólnota powstanie sama, z mocy prawa. Od nas tylko
                                    zależy jak będziemy nią zarządzali. Jeżeli nijak, to chynba czeka nas zarządca z
                                    urzędu, jak przeczytałam w wypowiedzi sąsiada z zz na wątku s-pnia czy
                                    wspólnota. Zdaję sobie sprawę co mniej więcej trzeba robić, nawet mogę
                                    spróbaowac przy pomocy innych oczywiście, zorganizować w swoim czasie zebranie,
                                    na którym będzie można podjąć jakieś konkretne decyzje. Ale jeżeli ktoś chce miż
                                    wplyw na to co się dzieje, to powinien na takim zebraniu się zjawić. A tu
                                    będzie tak: jeżeli zebranie zostanie zwolane w dzień powszedni, to nikt nie
                                    bedzie mógł przyjść bo pracuje, a jak w weekend, to jedzie na działkę. Tak czy
                                    owak nikt nie może, a potem ma pretensje ze coś nie jest po jego myśli.
                                    Sprobujmy więc chociaż raz uniknąć takiej sytuacji. Mogę sie zobowiązać do
                                    przypilnowania terminu, a szanownych sąsiadów proszę o gremialne uczestnictwo w
                                    zebraniu, gdy już będzie zorganizowane.Uczestnictwo aktywne oraz zakjęcie sie
                                    sprawami ważnymi, a nie tym ze pan A patrzy krzywo na pana B i w dodatku
                                    przechodzi przez ulice na czerwonym świetle.
                                    Na dziś wystarczy, i tak potwornie sie rozpisałam.
                                    Pozdrawiam, życzę miłej niedzieli i dobrych pomysłów.
                                    MK
                                    • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 22.04.06, 23:30
                                      > A czy ktoś ma jakieś potwierdzenia ze te listy zostały złożone lub wysłane?
                                      Wszystkie potwierdzenia ma Syndyk. Jeśli nie zasłużylismy płacąc mu pensję
                                      przez dwa lata na to, by doradził co ma być dalej - to chyba na porządek w
                                      papierach zasługiwać nie musimy - idziesz i sprawdzasz co i kiedy wpłynęło i
                                      jaka była odpowiedź.

                                      > nie rozumiem, w jaki sposób można twierdzić, że ogródek lokalu znajdującego
                                      się w budynku nie jest powiązany z tym,że lokalem???
                                      Liczysz, że dostaniesz II. odpowiedź i będzie inna? Najłatwiej jest nie widzieć
                                      i twierdzić, że ogródkami nie trzeba się zajmować.

                                      > Syndyk jest tu w konkretnym celu przeprowadzenia
                                      > procesu upadłości spółdzielni. Nie ma żadnego obowiązku organizowania naszego
                                      > dalszego życia we wspólnocie lub nawet nowej spółdzielni. Po likwidacji SBM ZM
                                      > przestanie również istnieć zarzad i rada nadzorcza.

                                      I czemu ów Syndyk o tym nie mówi reszcie? I nie chodzi przecież tylko
                                      o "formalne obowiązki" - może chodzi o zwykłą uczciwość, odpowiedzialność za
                                      los kilkuset właścicieli mieszkań, lokali. Przecież nie trafilismy pod zarząd
                                      syndyka z własnej woli, ten człowiek dobrze wie, w jakiej byliśmy sytuacji i
                                      przez co przeszliśmy.
                                      Czy to zbyt wiele oczekiwać, że ludzie, którzy przecież najlepiej wiedzą o tym,
                                      co z tą spółdzielnią dzieje się teraz i może się jeszcze dziać poinformują
                                      resztę, by był czas, aby się do tego przygotować? Od kogo mam jako lokator
                                      oczekiwać informacji? - przecież, gdy nic nie wiadomo to plotka urasta do rangi
                                      prawdy. Nie chcę dowiadywać się jakiś półprawd, ćwierć prawd itd. przy
                                      wynoszeniu śmieci lub z rozmów w windzie. Oczekuje, że dostaniemy informacje na
                                      piśmie, za któe ktoś weźmie odpowidzialność wynikającą z kompetencji tej osoby.
                                      Kropka. I w mojej ocenie taką osoba powinien być Syndyk i inne osoby
                                      wspomagające go w zarządzaniu.

                                      Po kilku latach udało się wznowić budowę Rembielińskiej - też pod wodzą
                                      Syndyka. I jakoś mimo tego, że tam przekręt był większy dopłaty do metra były
                                      niższe niż u nas. A tu co się wydarzyło?
                                      Jeśli nie będzie Syndyka i SBM - KTO BĘDZIE WTEDY STRONĄ reprezetującą
                                      lokatorów oszukanych przez założycieli SBM, WIR-PRIM, KARTECH? Czy wszystko ot
                                      tak pójdzie w niepamięć i dziarsko założy nam się "z urzędu" wspólnota razem z
                                      tymi, którzy tu mieszkają - a nie mają czystych rąk?

                                      Czy nikt już nie pamięta jak to było, gdy dokonywały się zmiany władz - czy
                                      wtedy było miło i przyjemnie - i czy Ci, którzy zrobili ten przewał pokornie
                                      powiedzieli - "Przepraszamy, nie wyszło, teraz bawcie się sami, kasy już nie ma
                                      i nie będzie."
                                      Dopóki nie zostanie wyjasnione co i jak tu się wydarzyło - to przynajmniej ja
                                      mocno czuję, że istenieje ogromna groźba, że nasi dobro(nie)czyńcy powrócą.
                                      Przeiceż się znają się, zarządzali tą spółdzielnią i wiedzą o tym wiecej niż
                                      zwykła osoba. A ja nie mam ani siły, ani ochoty, by znowu "sejmikować".
                                      To miejsce wymaga sprawnego zarządzania - ale bez rozliczenia przeszłości nie
                                      będzie to możliwe. Będzie "bylejakość" - ja się nie dziwię, że ludziom dziś się
                                      nie chcę brać odpwiedzialności - to czego się nauczyli Ci, którzy się
                                      angażowali to to, że niczego dzięki temu nie zyskają, oprócz bycia
                                      zastraszanym, nie zyskają wdzieczności reszty, itd.
                                      Zamiast grzebać sie w brudach i beznadziei - lepiej zostawić to innym, jechać
                                      na działkę - w końcu nikt tego budynku nie rozbierze. Chyba tylko brak mediów
                                      spowodowałby zdziwienie i protesty. I tak będzie, gdy nie będzie Syndyka.
                                      Wątpię, czy znajdzie się chętny na objęcie zarządzania w imieniu wspólnoty...
                                      Masz rację, że nie tu dobrego wujcia ani troskiliwej mamusi - w ogóle z
                                      dobrocią i troskliwością jakoś deficytowo... chyba, że trzeba było szybko
                                      zrobić przelew na kilka milionów smile - wszystko zgodnie z umową.
                                      I pewnie tak jak syndyk trafił z urzędu - tak i zarządca "z urzędu" się
                                      przytrafi.
                                      Wybacz mój pragmatyzm - w obecnej sytacji nie wierzę, że uda Ci się
                                      zmobilizować ludzi. Będzei jak piszesz - frekwencja mionimalna, Ci którym
                                      będzie się coś chciało zrobić będą w mniejszości - albo pojawią się Ci, którzy
                                      sie zorganizują (ale raczej dla ochrony swoich interesów - tak jak było
                                      dawniej). Nie mam już złudzeń. Zostaliśmy oszukani, nikt do dziś nie wyjaśnił
                                      mi CZEMU mamy uwierzyć, że było inaczej, zapomnieć i pogodzić się z tym.

                                      > pan A patrzy krzywo na pana B...
                                      Tu akurat chyba nie masz racji - w tej krainie szczęśliwości nikt już nie
                                      patrzy na nikogo krzywo. Wszyscy zadowoleni. Czekają na zwrot nadpłat smile
                                      Przecież nie może być tak, że ktoś zabrał i nie odda.
                                      Przecież to byłoby niesprawiedliwe.
                                      Nikt nie zabrał? Zniknęło.
                                      Aha...






                                      Czemu nie nie mówi oficjalnie Zarząd, Rada Nadzorcza? Czemu?
                                      • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 23.04.06, 11:18
                                        > A czy ktoś ma jakieś potwierdzenia ze te listy zostały złożone lub wysłan
                                        > e?
                                        > Wszystkie potwierdzenia ma Syndyk. Jeśli nie zasłużylismy płacąc mu pensję
                                        > przez dwa lata na to, by doradził co ma być dalej - to chyba na porządek w
                                        > papierach zasługiwać nie musimy - idziesz i sprawdzasz co i kiedy wpłynęło i
                                        > jaka była odpowiedź.

                                        Nie chodziło mi o to co ma syndyk, tylko czy osoby które pisały do syndyka lub
                                        do kogoś innego, mają kopię z potwierdzeniem i datą, najlepiej na pieczątce, że
                                        złożyli takie pismo. Moze się to przydać w przyszłości. A w papierach syndyka
                                        nie wolno mi grzebać.

                                        > I czemu ów Syndyk o tym nie mówi reszcie?
                                        Nikomu nie mówi, sama "wydukałam logicznie"

                                        > Wybacz mój pragmatyzm - w obecnej sytacji nie wierzę, że uda Ci się
                                        > zmobilizować ludzi. Będzei jak piszesz - frekwencja mionimalna, Ci którym
                                        > będzie się coś chciało zrobić będą w mniejszości - albo pojawią się Ci, którzy
                                        > sie zorganizują (ale raczej dla ochrony swoich interesów - tak jak było
                                        > dawniej). Nie mam już złudzeń.

                                        Może mimo wszystko trzeba sprobować. Czy przyjdziesz na zebranie posyndykowe,
                                        gdy już do niego dojdzie?
                                • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 23.04.06, 11:19
                                  pieskuba napisała:

                                  > Bardzo, bardzo się cieszę, że nie jestem już sama z tym problemem :o)
                                  >
                                  > pieskuba

                                  Czy do tej pory byłaś całkiem sama? Czy może udało sie zbrać jakieś podpisy
                                  innych lokatorów?
                                  • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 23.04.06, 13:57
                                    No cóż. Wiele osób podpisało sprzeciw wobec planowanej zgodzie Rady Nadzorczej
                                    budynku na podawanie w pizzerii alkoholu. Sprzeciw ten został w całości
                                    odrzucony przez Radę Nadzorczą, jako niewiarygodny (niektóre podpisy złożyli
                                    nieletni lub najemncy lokali). Rada Nadzorcza nie skorzystała z propozycji
                                    wzięcie pod uwagę jedynie podpisów lokatorów, których ten problem może boleśnie
                                    dotyczyć, czyli tych z klatek A1 i A2. Poparła wniosek właściciela pizzerii o
                                    przyznanie koncesji na podawanie alkoholu i zobowiązała go do zamykania lokalu o
                                    22.00.

                                    Koncesja została przyznana, ludzie siedzą przy piwie dużo dłużej niż przy samej
                                    pizzy, prowadzący pizzerię mają postanowienia Rady Nadzorczej w głębokim
                                    poważaniu. Sprzątanie słychać tylko u mnie, lokatorzy obok wpadają do swojego
                                    mieszkania tylko sporadycznie, więc problem ich nie dotyczy, a Syndyk na moją
                                    prośbę o wsparcie napisał że "SBM ZM rozumiemy przez dobro większości
                                    mieszkańców a nie realizowanie często sprzecznych żądań pojedyńczych lokatorów".
                                    Innymi słowy, moja pojedyńcza prośba o zgodną z prawem ciszę po 22.00 jest
                                    sprzeczna z prawem większości do naruszania tej ciszy (i prawa). To bardzo
                                    swoiste rozumienie demokracji. Po takiej odpowiedzi opadły mi ręce i próbawałam
                                    ju tylko rozmów z prowadzącymi pizzerię, ale oni mają w oczach tylko złotówki.
                                    Ot i cała historia :o(
                                    • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 23.04.06, 22:22
                                      Jak rozumiem, podpisy były zbierane tylko pod protestem przeciwko przyznaniu
                                      pizzerii koncesji na alkohol. Pismo do syndyka napisałaś już wyłącznie we
                                      własnym imieniu. Masz oczywiście potwierdzenie złożenia oraz pisemną odpowiedź
                                      syndyka? Czy Ty lub ktokolwiek inny składał jeszcze jakieś pisma w tej sprawie i
                                      ma potwierdzenie przyjęcia i/lub odpowiedź na piśmie? I ostatnie pytanie, czy
                                      podjęłabyś się zebrania podpisow pod listami, ktore wysłalibyśmy lub złożyli teraz?
                                      • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 23.04.06, 23:30
                                        Zacznę od ostatniego - chętnie podpiszę list w tej sprawie, ale nie mogę już
                                        zbierać podpisów. Kosztowało mnie to wszystko tyle stresów, że po prostu nie
                                        podejmuję się. Zyskałam opinię furiatki, bo różne sprawy załatwiane są "na moje
                                        konto". Pani, która wespół wzespół z Enzo prowadzi tę pizzerię miała do mnie
                                        pretensje, że ciągle wzywam jej policję, zdarzyło się jej to nawet dwa razy w
                                        ciągu wieczoru. Nie jest to prawda. Poinformowałam o tym tę Panią, raczej mi
                                        nie uwierzyła. Twierdzi, że potrafi dowiedzieć się od policji kto dzwoni i
                                        dostaje moje nazwisko. Wniosek - jest ktoś równie niezadowolony jak ja, tylko
                                        posługuje się moimi danymi, bo tak jest wygodniej.

                                        Jestem jak widzisz ostatnią osobą, która powinna się angażować. Tylko wtedy,
                                        gdy problemem zajmie się ktoś inny, Enzo i syndyk będą mogli zobaczyć, że nie
                                        jestem jedyną osobą, której na tym zależy.

                                        Nie mam pojęcia, czy ktoś pisał w tej sprawie, wiem, kto narzeka. Wiem, u kogo
                                        w domu śmierdzi cały dzień pizzą.

                                        Tak, mam odpowiedź syndyka, nawet fragment cytowałam.

                                        pieskuba
                                      • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 14.05.06, 14:48
                                        Niedługo minie miesiąc od momentu, gdy pisałaś, że zajmiesz się sprawą zamykania
                                        ogródków o 22.00. Czy można zapytać o efekty Twej interwencji u syndyka?
                                        • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 16.05.06, 21:31
                                          Niezupełnie mialam sie zająć, na pewno nie jako zarząd, w tej roli mogę się
                                          zajmować sprawami członkowskimi oraz proponowaniem syndykowi pewnych rzeczy,
                                          którymi on się zajmie albo nie zajmie. W tym przypadku po dwóch rozmowach, nawet
                                          dość burzliwych, z syndykiem oraz innymi osobami stwierdzam że w tej chwili na
                                          interwencję faktycznej władzy spółdzielni w tej sprawie nie możemy liczyć.
                                          Pytałam czy ktoś ma jakiekolwiek kopie pismi zlóżonych dotyczczas i pokwitowania
                                          czy zostaly zlożone, ale wygląda na to ze chyba nikt. Żeby zacząć działać trzeba
                                          jednak najpierw gformalnie złożyć pismo lokatorow do syndyka. Jeżeli nie
                                          poskutkuje, będzie podstawa do zwrócenia sie do innych władz: gminy, policji,
                                          straży miejskiej. Ale zanim cokolwiek sie do nich wyśle, trzeba mieć dowód że
                                          sie próbowalo na własnym podwórku. Pieskuba ma odpowiedź, w ktorej syndyk
                                          stwierdza ze nie może uwzględniać pojedyńczej prośby, to może uwzględni w
                                          większą ilość protestujących. Napisałam przedtem że mogę przygotować listy, ale
                                          potrzebny jest ktoś do zbierania podpisów, ja nie mogę. Wobec tego oczekuję
                                          propozycji, czy jest ktoś chętny do zebrania podpisów? Jeżeli tak, proszę o
                                          sygnał, nawet rozpoczęłam kilka listów, ale tkwią na dyku niedokończone. Dopóki
                                          nie zakończy się proces upadłości, pozostaje ta jedna droga.
                                          • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 17.05.06, 00:42
                                            > W tym przypadku po dwóch rozmowach, nawet
                                            > dość burzliwych, z syndykiem oraz innymi osobami stwierdzam że w tej chwili na
                                            > interwencję faktycznej władzy spółdzielni w tej sprawie nie możemy liczyć.

                                            NA JAKIE WIĘC INTERWENCJE ZE STRONY TEJ UWPADAJĄCEJ SPÓŁDZIELNI MOŻEMY LICZYĆ?
                                            -> PROKURATURA - NIC! nic nie wiadomo, nagle dość pokaźna liczba prawników
                                            zniknęła i nie daj znać reszcie co stanie się dalej?
                                            -> AWARIE - NIEWIELE I ZA PÓŹNO - zamek w A2 na sznurek od miesiąca - hi, hi...
                                            -> PARKOWANIE poza oficjalnymi miejscami -> DOZWOLONE
                                            -> INSTALACJA KUBEŁKOWA ZALEWAJĄCA ELEWACJĘ OBOK OCHRONY - OK!
                                            -> OPONY - brak możliwości wydania mniej niż 100pln na przesadzenie kwiatków
                                            -> ZBYT MAŁA LICZBA POJEMNIKÓW NA ŚMIECI - oszczędności
                                            -> BRAK? KONSULTACJI ARCHITEKTONICZNEJ (tego nie wiem, ale jak ogladam
                                            zestawienie gresu posadzkowego i terakoty ściennej - mam takie wątpliwości)
                                            -> BRAK DBAŁOŚCI O WYGLĄD ELEWACJI/TARASu
                                            -> BRAK KSZTAŁTOWANIA ZIELENI ZGODNIE Z PROJEKTEM - KTÓRY PONOĆ BYŁ - bo
                                            jednego dnia rośnie sosna - potem sosna znika - rosnę tuje... dość nasadzenia
                                            przypadkowe - bo popatrzcie co sie stanie za kilka lat ze świerkami pod
                                            balkonami...
                                            -> NIE WIADOMO, JAKA JEST POLITYKA SPRZEDAWANIA LOKALI - bo jeśli przez tak
                                            długi czas brak wymiernych efektów - to może lepiej zatrudniać
                                            takiego "fachowca" od zaspokajania wierzycieli tylko w ostatnim miesiącu?
                                            będzie taniej... nie zdziwię się, jeśli lokale znajdą w cudownyc sposób
                                            nabywców za pięć dwunasta...
                                            -> USUWANIE USTEREK - do dziś czekam na ich usunięcie - zgodnie z protokołem
                                            odbioru sprzed lat... skończyło się na obietnicach np. wymiany porysowanych
                                            szyb - ktos o tym jeszcez pamięta?
                                            -> LUDZIE, KTÓRZY BIORĄ KASĘ nie starają się działać na rzecz społeczności - bo
                                            nic nie można - nawet jak ktoś taki jak TY wejdzie do władz - to rozkłąda ręce
                                            i mówi, że jak nie będzie syndyka - to sie odmieni - moim zdaniem będzie tylko
                                            gorzej. Mnie też się odechciewa. Bo to ich praca - i całkowity brak kontroli.
                                            Coś mi to przypomina.
                                            -> ROZLICZENIE CW CO - kiedy? I jak się ma to, że lokale użytkowe niesprzedane
                                            ogrzewane są minimalnie? Ciekawe, czy lokatorzy mieszkań nad nimi nie
                                            sponsorują ich ogrzewania - bo jaka jest przenikalność ciepła przez stropy nie
                                            przygotowane do tego... i głowa w piasek.
                                            -> ... a tu możecie sobie dopisać pewnie jeszcze kilka spraw

                                            To zastanawiam się czemu płacimy JEDEN Z WYŻSZYCH CZYNSZÓW W OKOLICY?
                                            A syndyk odejdzie jesienią - gdy OGRÓDKÓW już nie będzie...
                                            Czy naprawdę, by móc domagać się elemntarnego poszanowania praw do ciszy po
                                            22.00 trzeba będzie wzywać policję każdego dnia? Ciekawe czy jeśli tam, gdzie
                                            mieszka syndyk byłoby podobnie - i nikt nie chciał się zając taką sprawą miałby
                                            podobne zdanie? Ciekawe jak mijają dni, gdy ma się taką władzę, by móc mówić -
                                            nic nie zrobię, nikt nie spowoduje, bym zrobił, otwarcie mogę sobie pozwolić na
                                            to, by korzystać z waszych pieniędzy - bez zobowiązań. Ciekawe. Podobne to
                                            tego, co się działo na Drewnianej - bo jakoś odmienianie arogancji i
                                            lekceważenia na lepszą i gorszą mi nie odpowiada.

                                            Jak po tych awanturach, bezradności oponowej - bezradności wszechogarniajcej
                                            tak naprawdę - oceniasz swoją decyzję o tym, by działać? Co mogą zrobić ludzie
                                            z taką władzą, która jest zadumana i bez woli rozumienia roli kształtowania
                                            relacji z tymi, którzy ją finansują?
                                            Jak to wygląda w kontekście przyszłości? Beznadziejnie żałośnie.
                                          • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 17.05.06, 08:43
                                            Magratt, napisz ten list i daj znać, gdy go będziesz miała. Można go wyłożyć u
                                            ochrony i powiesić na klatkach A1 i A2 ogłoszenia, że list w takiej a takiej
                                            sprawie tam się znajduje. Kto zechce, ten przeczyta i podpisze (lub nie).
                                            Ganianie od drzwi do drzwi jest krępujące i czasochłonne.

                                            pieskuba
                                            • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 17.05.06, 10:19
                                              ...tylko czemu trzeba podsuwać tak podstawowe pomysły?
                                            • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 17.05.06, 13:18
                                              > Kto zechce, ten przeczyta i podpisze (lub nie).
                                              I wtedy nie będzie wątpliwości - komu przeszkadza a komu nie. I może wtedy
                                              będzie jasne - czy odpowiadać na potrzeby lokatorów - czy mówić, że to sprawa
                                              nie absorbująca większej grupy osób. Bo to fajne wytłumaczenie - jeśli
                                              przeszkadza jednej osobie - to może nie warto narażać swego autorytetu. Ciekawe
                                              od ilu osób przeciw hałasom miłościwie panujący uzna, że trzeba interweniować?
                                              Przypomina się sprawa zbierania podpisów i skuteczne podważenie prawie setki
                                              zebranych podpisów...
                                              > Ganianie od drzwi do drzwi jest krępujące i czasochłonne.
                                              Podpisywanie bez presji u prac. ochrony odbywa się też bez wywierania żadnej
                                              presji. Zresztą taki sposób wyrażania woli przydałby się też w innysch sprawach.
                                              Wtedy byłoby ciekawie, gdyby większość zobowiązała Władze do zrobienia tego czy
                                              owego - w sumie chyba mamy do tego prawo, realizując swe zobowiązania wobec SBM.
                                              Chyba, że hołdujemy zasadom czysto feudalnym, gdzie cała władza skupia się w
                                              rękach tych co wiedzą najlepiej i nie warto się tym tłumem zajmować, będąc
                                              przekonanym o swej wszechwiedzy, nieomylności, itd.
                                              Na razie jest tak, że niemówienie o problemach, brak dialogu ze społecznością
                                              oznacza -> nie mamy zobowiązań, nie ma problemów. I zostają propozycje
                                              zawstydzające - jak odwracanie głowy. To propozycje niepoważne - wobec całkiem
                                              poważnych pieniezy wyssanych w przszłości i pobierancyh obecnie.
                                              Po co wieszać informacje, że wybrano tego czy owego, po co wieszać regulaminy -
                                              z zakreslonymi opresyjnymi działaniami. Chętnie przypomniałbym po raz kolejny o
                                              służebnej roli osób, które odpowiadają za losy tego miejsca "z urzędu". Może
                                              powinniśmy je spisać? podkreślić na zielono i czekać.
                                              • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 18.05.06, 19:23
                                                >smootek napisał
                                                >NA JAKIE WIĘC INTERWENCJE ZE STRONY TEJ UWPADAJĄCEJ SPÓŁDZIELNI MOŻEMY LICZYĆ?
                                                -> PROKURATURA - NIC! nic nie wiadomo

                                                Zażalenie zostało złożone, na pracę prokuratury NAPRAWDĘ nie mamy wpływu.

                                                > PARKOWANIE poza oficjalnymi miejscami -> DOZWOLONE
                                                Dozwolone za opłatą, to chyba dobrze?

                                                -> OPONY - brak możliwości wydania mniej niż 100pln na przesadzenie kwiatków
                                                -> ZBYT MAŁA LICZBA POJEMNIKÓW NA ŚMIECI - oszczędności
                                                -> BRAK? KONSULTACJI ARCHITEKTONICZNEJ (tego nie wiem, ale jak ogladam
                                                zestawienie gresu posadzkowego i terakoty ściennej - mam takie wątpliwości)

                                                Gdyby wydawano więcej pieniędzy też by bylo źle bo za dużo wydano. Już niektóre
                                                osoby probowaly liczyć zużyte kwitki kasowe. Z tymi śmieciami naprawdę powinno
                                                byc więcej pojemników, ale dobrze ze ktoś o tym przypomina, jezeli teraz sobie
                                                zapiszę na kartce sprawy do przedstawuienia syndykowi, to powiem przy następnej
                                                wizycie. Jak się tam przychodzi na chwilę i jest duzo różnych sprawvto naprawdę
                                                trudno o wszystkim myśleć jednocześnie.

                                                Pisma do syndyka w sprawie antresoli, zamków i śliskich zimą plytek przed
                                                wejściem zosytały napisane.

                                                -> ROZLICZENIE CW CO - kiedy?
                                                Robi sie. Już prawie na ukończeniu.

                                                >I jak się ma to, że lokale użytkowe niesprzedane
                                                ogrzewane są minimalnie?
                                                Liczymy na to ze po wyremontowaniu antresoli znajdą sie chętni do zakupu lokali
                                                użytkowych. Bo sama gdybym teraz miala kupić taku lokal, to po obejrzeniu sufitu
                                                nad wejściem szybko bym zrezygnowała.

                                                Syndyk nie odejdzie dopóki ne zakończy sprawy upadłości, oby iudalo mu sie
                                                wreszcie sprzedać te lokale. Bo jak nie, to źle to wroży lokatorom
                                                nieprzewłaszczonych mieszkań. Sprzedaż po zbyt małej cenie zresztą też.

                                                >...tylko czemu trzeba podsuwać tak podstawowe pomysły?
                                                No cóż co dwie głowy to nie jedna, a juz 3 lub 4 to jeszcze lepiej. Przykro mi
                                                że nie jestem taka bystra jak niektórzy, ale proszę o wybaczenie mojej tępoty i
                                                podsunięcie czasem jakiegoś dobrego pomysłu, nawet najbardziej podstawowego.

                                                >Bo to fajne wytłumaczenie - jeśli przeszkadza jednej osobie - to może nie warto
                                                narażać swego autorytetu

                                                A co jeżeli są tu też ludzie którzy bardzo chca aby ogródki byly czynne do 1 w
                                                nocy? Mogą zaprotestować. Zaznaczam ze ja jestem zwolenniczką wczesnego
                                                zamykania, ale dopuszczam istnienie ludzi którzy mają inne zdanie.

                                                >I zostają propozycje zawstydzające - jak odwracanie głowy. To propozycje
                                                niepoważne -

                                                Propozycja nie patrzenia na oponki z założenia miała byc niepoważna, szkoda ze
                                                została potraktowana z powagą godną lepszej sprawy.

                                                >po co wieszać regulaminy - z zakreslonymi opresyjnymi działaniami.
                                                Przypominam że sam byłeś przeciwnikiem grania w piłkę na terenie osiedla, mnie
                                                to osobiście nie przeszkadzało, ale ustąpiłam przed większością.


                                                • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 18.05.06, 19:39
                                                  magratt napisała:

                                                  > A co jeżeli są tu też ludzie którzy bardzo chca aby ogródki byly czynne do 1 w
                                                  > nocy? Mogą zaprotestować.

                                                  Magratt, zadziwiasz mnie... I tobie umknęło pojęcie ciszy nocnej,
                                                  rozpoczynającej się nie wcześniej i nie później,tylko o 22.00? I nieśmiało
                                                  przypominam, że to właśnie ci, którzy chcą by ogródki działały do pierwszej w
                                                  nocy mieli już pierwsze lato, gdy działały właśnie tak jak ONI chcieli, nie raz
                                                  do pierwszej właśnie. To może teraz kolej na nas? Tych, co chcą, by w nocy było
                                                  cicho? Uprzejmie przypominam, że nasze protesty jak na razie wszyscy mają w...

                                                  W trosce o zaspokojenie woli większości troszczysz się o prawo łamiących prawo
                                                  do łamania prawa?

                                                  pieskuba
                                                  • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 18.05.06, 19:57
                                                    pieskuba napisała:


                                                    >
                                                    > W trosce o zaspokojenie woli większości troszczysz się o prawo łamiących prawo
                                                    > do łamania prawa?
                                                    Taki moj los że wszystko widzę z dwóch stron, ale sercem jestem z
                                                    "wcześniakami". Czy dostałaś maila z pismem do syndyka?


                                                    > pieskuba
                                                  • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 18.05.06, 20:15
                                                    Dostałam, odpisałam, dziękuję!

                                                    pieskuba
                                                  • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 18.05.06, 21:12
                                                    "W trosce o zaspokojenie woli większości troszczysz się o prawo łamiących prawo
                                                    do łamania prawa?"
                                                    No to chyba jest dowód lingwistycznej całkiem błękitnej krwi smile)))))))
                                                    Parobkom na pohybel tongue_out
                                                • smootek Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 18.05.06, 21:09
                                                  >A co jeżeli są tu też ludzie którzy bardzo chca aby ogródki byly czynne do 1 w
                                                  >nocy? Mogą zaprotestować. Zaznaczam ze ja jestem zwolenniczką wczesnego
                                                  >zamykania, ale dopuszczam istnienie ludzi którzy mają inne zdanie.
                                                  Tylko, że tu nie chodzi o INNE ZDANIE - tylko o respektowanie prawa o ciszy
                                                  nocnej.
                                                  Jak zmienią prawo - podporządkuje się. A w wypadku, gdy prawo chroni tych,
                                                  którzy chcą spać po 22.00 - to należy je respektować. PRZEKONAJ MNIE< ŻE JEST
                                                  INACZEJ. I WYTŁUMACZ MI CZEMU TRZEBA OD LAT DOPOMINAĆ SIĘ O TAK PODSTAWOWE
                                                  SPRAWY?
                                                  A teraz jest tak, że jest całkowita samowola i rządza kasy wygrywa. Nie
                                                  rozumiem też czemu SYNDYK może decydować się na nicnierobienie? NIE ROZUMIEM -
                                                  do kogo mam się odwołać - do Fundacji Helsińskiejsmile))))))))))))))))))))))) To
                                                  żałosne, że trzeb o tym ciąglę i ciągle pisać. KTO MA SIĘ TYM ZAJĄĆ?
                                                • jaag13 Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 03.08.06, 21:21
                                                  W poście margatt z 18.05 napisała:
                                                  -> ROZLICZENIE CW CO - kiedy?
                                                  > Robi sie. Już prawie na ukończeniu

                                                  Jest początek sierpnia, woda i owszem rozliczona. A czy wiadomo coś o
                                                  rozliczeniu CO?
                                                  • smootek No i co z CO 03.08.06, 23:11
                                                    Jak w ogóle Ci nie wstyd pytać? smile
                                                    Będzie kiedy będzie - nie keidy być powinno - i nic na do tego - jak widać w
                                                    tej i innych sprawach.

                                                    Tektura na antresolce, odpadająca elewacja, wariacje na temat tego, ile kolorów
                                                    i rodzajów gresu można położyć między wiatrołapem a windą?

                                                    A wszystko to dla nas. Jakoś się nie cieszę.
                                                    I jak przyjdzie ekipa i wystawi tuje z trawnika, by zamienić go w boisko - też
                                                    nie.


                                                  • jaag13 Re: No i co z CO 04.08.06, 21:26
                                                    Witam
                                                    Ano jakoś nie wstyd mi pytać wink))))
                                                    Choć mieszkamy w różnych klatkach to doskonale wiem co to odpadająca elewacja,
                                                    wiecznie nieczynna winda, niedomykające się drzwi od klatki, źle działający
                                                    samozamykacz w furtce itd itp... Podziwiam codziennie Naszą piękną antresolę i
                                                    naprawdę serdecznie współczuję sąsiedztwa ogródków.
                                                    Nie zmienia to jednak faktu, że chciałbym wiedzieć co z rozliczeniem CO z
                                                    bardzo prozaicznego dla mnie powodu: do wody zawsze mam dopłatę a z CO mam
                                                    zwrot (no chyba żebym się mylił wink

                                                    Pozdrawiam
                                                    jaag13
                                            • magratt Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 17.05.06, 21:53
                                              Jak tylko znajdę trochę wolnego, skończę. Dziś nie mam za bardzo czasu, moze uda
                                              się jutro. Planowałam napisać od razu kilka listów z podpisami, a potem
                                              dostarczać je w odpowiedniej kolejności. Czy to dobry pomysł? Dam znać gdy
                                              skończę. Czy masz możliwośc wydrukowania ?
                                              • pieskuba Re: Sprawy porządkowo-ogródkowe 17.05.06, 22:20
                                                Jasne, bez problemu.

                                                pieskuba
                                                • smootek Fanaberie? 20.05.06, 08:55
                                                  Pizzeria skończyła sprzątanie po północy. O 6.30 mistrz kosiarki zaczął kosić
                                                  trawnik. A firma ochroniarska zarobiła kolejne złotówki.
                                                  Nie mogę spać - i w dodatku sam za to płacę smile
                                                  To jak to jest z tym regulaminem i działaniami ochrony? Dzieci stanowią łatwy
                                                  cel - a starsi łamiący zasady już nie... Taki nowy etos pracy?
                                                  • smootek Rozliczenie CO - KIEDY!? n/t 22.09.06, 18:52
                                                  • smootek Cisza 24.09.06, 23:11
                                                    Miało być bardziej dialogowo - a jest jak zwykle. Jedyna korespondencja dotyczy
                                                    wizyt kominiarza - i należy uznać, że to najważniejsze wydarzenia, jakie ans
                                                    spotykają. A szkoda.
                                                  • smootek Re: Cisza 29.09.06, 23:21
                                                    Trwa. A niedługo kolejna rocznica upadłości. I jedno co pewne - upadłość
                                                    postępuje.
                                                  • smootek Re: Rozliczenie CO - KIEDY!!! 06.10.06, 22:26
                                                    Zamiast rozliczenia mamy TAJEMNICZĄ uchwałę, o czym donoszą ogłoszenia. Tylko,
                                                    jaki ich sens, jeśli zawierają NIC?
                                                  • magratt Re: Rozliczenie CO - KIEDY!!! 07.10.06, 18:00
                                                    smootek napisał:

                                                    > Zamiast rozliczenia mamy TAJEMNICZĄ uchwałę, o czym donoszą ogłoszenia. Tylko,
                                                    > jaki ich sens, jeśli zawierają NIC?

                                                    Uchwała uchwalona, to znaczy rozliczenie coraz bliżej.
                                                  • smootek Re: Rozliczenie CO - KIEDY!!! 08.10.06, 22:03
                                                    Ale CO w sprawie CO w tej uchwale jest smile ???
                                                  • magratt Re: Rozliczenie CO - KIEDY!!! 09.10.06, 21:11
                                                    smootek napisał:

                                                    > Ale CO w sprawie CO w tej uchwale jest smile ???

                                                    Rada nadzorcza uchwaliła nowy regulamin rozliczania ciepła, trochę za duży żeby
                                                    go umieszczać w gablocie, ale można poczytać w biurze.
                                                  • smootek Re: Rozliczenie CO - KIEDY!!! 09.10.06, 22:19
                                                    A może jakieś najistotniejsze dla nas zmiany/ważne ustalenia itd.
                                                    Może bym i poszedł i poczytał, ale zakładam, że nie będzie tam punktu o
                                                    wyciąganiu konsekwencji wobec tych, co rozliczenie poprzedniego sezonu
                                                    grzewczego robią tuż przed rozpoczęciem kolejnego... prawda?
                                                    I jak zwykle - bez przepraszam albo powiedzenia CZEMU tak się stało. Bo po co
                                                    przepraszać i wyjaśniać.
                                                    Może na kolejne rozliczenie poczekamy 2 lata i też nikt nie zwróci na to
                                                    uwagi...
                                                  • magratt Re: Rozliczenie CO - KIEDY!!! 10.10.06, 09:59
                                                    Poprawka: regulamin jest wywieszony w gablotce naprzeciw ochrony. Zmiany są
                                                    niewielkie, dotyczą przede wszystkim rozliczania wyłącznie na podstawie wskazań
                                                    ciepłomierzy. Następne rozliczenie powinno być wcześniej niż tegoroczne,
                                                    ostatecznie praktyka czyni mistrza, nieprawdaż?
                                                  • smootek Praktyka - zwlekania i ignorancji 10.10.06, 10:09
                                                    smile
                                                    Przyjmując podobne założenia powinniśmy już od dawna posiadać najbardziej
                                                    efektywny zarząd, który korzystając z przebogatej praktyki opóźniania
                                                    wszystkiego, co da się opóźnić i ignorowania wszystkich, poza sobą i własnym
                                                    osądem dotyczącym tego, co dla reszty najlepsze.

                                                    Myślę, że wreszcie doczekamy się decyzji w sprawie zamykania ogródków ze
                                                    względu na złe warunki atmosferyczne, któe mogłyby wpłynąć na pogorszenie stanu
                                                    zdrowia właścicieli, zgodnie z polityką ochrony prawa do łamania prawa.

                                                    I może grzyb, taras i elewacja same odpadną, zdając sobie sprawę, że stopniowe
                                                    odpadanie w ramach protestu jest mało skutecznesmile

                                                    Jak tam wyniki skargi złożonej do Sędziego?
                                                  • magratt Re: Praktyka - zwlekania i ignorancji 10.10.06, 10:42
                                                    Taras w remoncie, grzyb i elewacja czekają na swoją kolej, pieniędzy mało.
                                                    O jakiej skardze mówisz ? Wszystko co tu się dzieje, dzieje się z wiedzą
                                                    sędziego. Na razie udało się uzyskać zezwolenie na przeznaczenie części
                                                    funduszu remontowego na remont tarasu.
                                                    W sprawie ogródkow jest małe zwycięstwo, jeżeli nie poskutkuje( juz pewnie w
                                                    nowym sezonie) bedzie podstawa żeby się zwrócić do władz zewnętrznych.
                                                    A swoją drogą usłyszalam od pewnej mieszkanki naszego osiedla że osoby
                                                    protestujące przeciw hałaśliwym ogródkom są chyba jakieś nienormalne.
                                                  • smootek Re: Praktyka - zwlekania i ignorancji 10.10.06, 21:36
                                                    > A swoją drogą usłyszalam od pewnej mieszkanki naszego osiedla że osoby
                                                    > protestujące przeciw hałaśliwym ogródkom są chyba jakieś nienormalne.
                                                    Chętnie zaproszę Tę Panią, by spróbowała sobie spokojnie pooglądać TV,
                                                    posłuchać muzyki, porozmawiać ze znajomymi lub najzwyklej usnąć - w nieustannym
                                                    gwarze, przerywanym perlistym śmiechem Panny Blond co Włocha Chciała, po
                                                    północy towarzyszyć załodze w przesuwaniu stołów, gruchotaniu garami a potem
                                                    słuchać odpalania czarnego rumaka i nawoływania pieska... mam pisać więcej?
                                                    Ot i cała prozaiczna aNORMALNOŚĆ od kilku już lat. Kończy się czasem ok. 1 -
                                                    1.30 w nocy. Zapraszam do skosztowania.

                                                    Dobrze, że taras przestanie straszyć. Oby jak najprędzej.
                                                  • zzdrum Re: Praktyka - zwlekania i ignorancji 14.10.06, 11:33
                                                    Tak sobie podczytywałem po sąsiedzku wasze forum. Do tej pory wasze problemy z
                                                    gastronomią składałem na karb podnoszonej przez was słabej izolacyjności
                                                    akustycznej etc.

                                                    Ten post przekonał mnie, że się myliłem problemem jesteście wy i wasza
                                                    roszczeniowa i pieniacza postawa. Przez takich jak wy ulice naszych miast są
                                                    wieczorem puste i martwe w odróżnieniu od reszty cywilizowanego swaita w którym
                                                    tak lubimy /lubicie?/ spedzać wakacje.

                                                    Przytyki do "Panny", psa, kreseł, żywotne zainteresowanie tępieniem "problemu"
                                                    ogródków na starówce, nawet uruchamianie samochodu wam przeszkadza. Z takim
                                                    nastawieniem drogi smootku wraz z pieskubą faktycznie pomyliliście adresy -
                                                    trzeba było kupić dom na zabitej dechami wiosze /dodatkowy plus - na prowincji
                                                    krótsze kolejki do sądu, gdzie niewatpliwie ciągalibyście sąsiada za to, że ryk
                                                    dojonych bladym świtem krów niesie sie kilometrami w porannych mgłach/.

                                                    W okolicy jest jeszcze kilka lokali, wszystkie na parterach, mają ogródki,
                                                    mieszkają nad nimi ludzie. Nikt nie wszczyna wojen i lamentuje, że go krzywdzą.

                                                    Lojalnie uprzedzam, pracuję do późna wieczór, jeśli zwalczycie wiadomy lokal
                                                    bedę co noc przejeżdżał pod waszymi oknami stawał z piskiem oponi i
                                                    odpalał "rumaka" z głośną przegazówką. LEGALNIE NA PUBLICZNEJ DRODZE. Będę miał
                                                    z tego jako normalny człowiek zdecydowanie mniejsza satysfakcję niz wy z
                                                    waszych "zwycięstw" ale zawsze coś.

                                                    Jesteście kwintesencją "polactwa" wszystkich najgorszych cech naszej nacji
                                                    przejawiających się w słynnym "byle nie na moim podwórku!".

                                                    Jesteście małymi złośliwymi vide:"Panna Blond co Włocha Chciała" ludzikami i
                                                    życzę wam takich sukcesów w waszej walce jakie odnosi wasze zdychające z
                                                    nadmiaru postów forum, nawet wasi sąsiedzi mają widać dość żółci wylewanej
                                                    przez was wiadrami.
                                                  • pieskuba Re: Praktyka - zwlekania i ignorancji 14.10.06, 12:48
                                                    No, mam nadzieję, że Ci ulżyło :o)

                                                    Pozdrawiam cieplutko,
                                                  • pieskuba A, jeszcze jedno :o) 14.10.06, 12:56
                                                    Absolutnie nie chciałabym, żeby pizzerię zlikwidowano. Ludzie lubią to miejsce,
                                                    jedzenie podobno jest pyszne, atmosfera miła. Chcę jedynie, by nie hałasowali
                                                    po 22.00, wtedy, gdy śpią moje dzieci, a raczej, gdy powinny spać, a nie
                                                    śpią :o)
                                                    Zresztą ostatnimi czasy problem się zmniejszył nieco, nie bardzo więc rozumiem,
                                                    skąd ten Twój nagły napad agresji słownej, drogi zzdrum?

                                                    A co do hamowania i odpalania - weź sobie ten pomysł, zwiń go w ciasny rulonik
                                                    i rozważ starannie znaczenie słowa czopek :o)

                                                    Pozdrawiam,
                                                  • zzdrum Re: A, jeszcze jedno :o) 14.10.06, 22:07
                                                    Napad agresji? Raczej obrzydzenie wywołane tym pełnym pogardy, złośliwości i
                                                    jadu postem. Nie lubię takich ludzi jak ty Panno Coś Chciała Godnego Siebie
                                                    Polaka. Przeczytaj co mnie sprowokowało.

                                                    A co do mojego pomysłu to zwiń sobie troszkę srajtaśmy w dwa ciasne ruloniki i
                                                    zatyczki do uszu zmajstruj. Odpalanie samochodu /rumaka/ w nocy na publicznej
                                                    drodze w mieście wam przeszkadza? Myślcie ZANIM coś napiszecie bo to już na
                                                    paranojeę zakrawa.
                                                  • pieskuba Re: A, jeszcze jedno :o) 14.10.06, 22:47
                                                    Odpalaj sobie co chcesz i kiedy chcesz, dobry człowieku :o)

                                                    P.S. Nie jestem panną od dwunastu lat, młodzieńcze :o)

                                                    I lepiej już nie pisz, bo jak widać po efektach nie pomaga Ci myślenie ani
                                                    ZANIM ani POTEM :o)

                                                    I jeszcze jedno - kultura nakazuje pisać "Ty" wielką literą. I odczep się, bo
                                                    Twojemu Włoskiemu Przyjacielowi nie zamierzałam i nie zamierzam zrobić krzywdy,
                                                    rozmawiałam z nim i panią Olą, efekty są takie, że jest ciszej, o co Tobie u
                                                    licha chodzi???
                                                  • zzdrum Re: A, jeszcze jedno :o) 14.10.06, 23:09
                                                    Pisanie ty wielką literą jest oznaką szacunku.

                                                    Ja ciebie nie szanuję, więc nie wiem czemu miałbym cię wielka litera pisać.

                                                    Nie szanuję ludzi złośliwych pełnych jadu i pogardy dla innych.

                                                    Twój zasie stan cywilny jest mi dalece obojętny.

                                                    Chodzi mi o pogardę dla innych płynącą z wiadomego postu.
                                                  • pieskuba Re: A, jeszcze jedno :o) 14.10.06, 23:38
                                                    Jeśli mogę prosić - zacytuj ten fragment z pogardą - bo NAPRAWDĘ nie wiem o
                                                    czym mówisz.
                                                  • zzdrum Re: A, jeszcze jedno :o) 15.10.06, 11:27
                                                    smootek napisał:

                                                    (...)
                                                    > Chętnie zaproszę Tę Panią, by spróbowała sobie spokojnie pooglądać TV,
                                                    > posłuchać muzyki, porozmawiać ze znajomymi lub najzwyklej usnąć - w
                                                    > nieustannym
                                                    > gwarze, przerywanym perlistym śmiechem Panny Blond co Włocha Chciała, po
                                                    > północy towarzyszyć załodze w przesuwaniu stołów, gruchotaniu garami a potem
                                                    > słuchać odpalania czarnego rumaka i nawoływania pieska... mam pisać więcej?
                                                    > Ot i cała prozaiczna aNORMALNOŚĆ od kilku już lat. Kończy się czasem ok. 1 -
                                                    > 1.30 w nocy. Zapraszam do skosztowania.
                                                    (...)

                                                    Czego nie rozumiesz? Smootka nie znasz? Czy może "Panna Blond co Włocha Chciała"
                                                    to wyraz szacunku? Czarnego rumaka zazdrościcie czy drażni was przywiązanie do
                                                    rodzimych marek? Czy uruchomienie /nawet ciemną nocą/ samochodu na DRODZE
                                                    PUBLICZNEJ to zbrodnia?

                                                    Jak już napisałem, miałem was za sympatycznych, inteligentych ludzi cierpiących
                                                    z powodu niedostatecznej izolacji akustycznej budynku. Powyższy post wraz z
                                                    postem dociekającym sposobu "rozwiązania problemu" ogródków na starówce
                                                    spowodował zmianę mojej oceny. Jesteście inteligentymi i nieprzystosowanymi do
                                                    życia w społeczeństwie wrednymi pieniaczami. Chyba, że się mylę, a powyższy
                                                    post przepełniony jest szacunkiem dla innych i miłością bliźniego Panno Coś
                                                    Chciała Godnego Siebie.

                                                    ps Zauważyłaś, że wasze forum zdechło? Może nie tylko mnie mierzicie?
                                                  • pieskuba Re: A, jeszcze jedno :o) 15.10.06, 22:44
                                                    Smootka anam.
                                                    Ale za jego wypowiedzi nie odpowiadam, z nim polemizuj :o)

                                                    Opowiem Ci krótką historyjkę, jeśli zechcesz przeczytać: Odwiedziła mnie kiedyś
                                                    przyjaciółka, z naszego osiedla, Enza bardzo lubi - z wzajemnością - wpadają do
                                                    siebie, rozmawiają, piszą esemesy na imieniny. Ale to jednak moja przyjaciółka.
                                                    Opowiadałam o wieczorno nocnych hałasach - nie bardzo chciała mi wierzyć.
                                                    Przyszła kiedyś do mnie na kawę wieczorkiem - tak koło 20.00. A tu nagle
                                                    zgrzrzrzrzyt!! Co to, pyta zaskoczona przyjaciółka? A to stolik u Enza
                                                    przesunięto. Uwierzyła, bo słyszała.
                                                    Zajrzyj do GT - lokal mały, sufit wygłuszony, przytulnie. To wszystko pochłania
                                                    dźwięki. U Enza - duży metraż, terrakota i lotnisko. Powyżej 300 m2
                                                    niewykończonego lokalu, który działa jak pudło rezonansowe. A jeszcze wyżej
                                                    moje mieszkanie. Tak, jesteśmy ofiarami akustyki, a nie pieniaczami, ale
                                                    oczywiście możesz pozostać przy swojej opinii.

                                                    Ważna jest jeszcze ogólna postawa - można posprzątać cicho i potem zachowywać
                                                    się również cicho, wiedząc, że wyżej mieszkają ludzie i chcą spać. Ale można
                                                    też inaczej - bardzo hałasować przy sprzątaniu, potem nawoływać się na
                                                    zewnątrz, bardzo głośno żegnać nawzajem, krzyczeć coś do siebie, głośno się
                                                    śmiać - chociaż to już n.p. północ. Widzisz, liczy się całość. Gdyby
                                                    czymkolwiek okazali, że się starają zachowywać ciszę - tak jak teraz, gdy
                                                    magratt (jest w radzie nadzorczej osiedla), która również mieszka w tej klatce
                                                    zajęła się sprawą na poważnie i skontaktowała się z właścicielem lokalu. Nie.
                                                    Nasze prośby spotykały się wyłącznie z lekceważeniem i obelgami.

                                                    No ale nie mieszkasz tutaj, więc wiesz lepiej.

                                                    Niesprawiedliwie mnie oceniasz, ale cóż. Muszę jakoś z tym żyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka