wiesia140 29.03.10, 00:14 Tu możemy rozważać teksty biblijne, które sprawiają nam szczególną trudność , albo są ciekawe , frapujące . Tu też jest miejsce na dyskusję o roli Biblii w naszej kulturze. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wiesia140 Re: Wątek biblijny 29.03.10, 00:21 Zapraszam do pisania , jak tylko skończą się rozważania Wielkopostne przyszpilimy go do góry. Odpowiedz Link
sulla List św. Pawła do Efezjan 6:14 29.03.10, 10:13 "Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz, którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o pokoju." Tak mi się dziś wylosowało Słowo. Znamienne, ze to właśnie dziś. Bywa, że pod presją świata zaczynamy wątpić w sens tego, co robimy. Zaczynamy się może zastanawiać - po co to wszystko? Czy nie lepiej, nie łatwiej jest nie przejmować się aż tak, nie "fanatyzować", nie przywiązywać aż tak dużej wagi? Czy naprawdę trzeba chodzić do kościoła, modlić się, czytać Pismo? Pewnie, ze nie trzeba! Ale jednak to robimy - bo to jest dobre. "Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne". Jeśli zaś coś jest pożyteczne, to robi,my to dlatego, ze chcemy, nie dlatego, że nam każą. Trzeba zadać sobie pytanie - o co nam w życiu chodzi. Czy o to, by być "fajnym", czy by być sprawiedliwym. By żyć "łatwo", czy żyć "prawdziwie". Czy zapewniać sobie i innym "rozrywkę", czy głosić Dobrą Nowinę. Jeśli więc wiemy, co dla nas w życiu ważne, nie bójmy się stanąć w obronie tego. Odpowiedz Link
wiesia140 Re: List św. Pawła do Efezjan 6:14 06.04.10, 17:42 " Co znaczy żyć prawdziwie" , dla mnie to życie w zgodzie z sumieniem, trudne i nie zawsze wychodzi , ale warto próbować. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: 1 Kor 1,12 26.04.10, 19:06 "Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa" - 1 Kor 1,12 Zdanie które w pewien sposób obrazuje podziały do których doszło w gminie korynckiej wskutek jej podziału na tzw. partie albo ugrupowania religijne. Dlaczego doszło do nich już w pierwszych latach chrześcijaństwa? Dochodzi do nich już wtedy gdy żyja jeszcze naoczni świadkowie nauczania Chrystusa. Co było powodem tych rozbiezności. Stosunkowo łatwo wytłumaczyć genezę i naturę pierwszych trzech partii; do ich powstania doszło albo wskutek źle zrozumianej roli szafarza sakramentu chrztu - ochrzczeni przez Pawła wiązali się z jego osobą, nawróceni przez Apollosa tworzyli oddzielne ugrupowanie, albo trwali wiernie przy ideologii, której obrońcą - jak się zdaje - był Kefas, rezydujący, co prawda, w Jerozolimie, lecz mający swoich zwolenników na całym ówczesnym świecie chrześcijańskim. Jednak jak wyjaśnić i do kogo odnosi się sformułowani dotyczące jakby czwartej partii - tych, co są Chrystusa? Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem wydaje się stwierdzenie że czwartej partii czyli -umownie nazwijmy ich - chrystusowców - po prostu nie było. Słowa 'A ja Chrystusa" miałyby być deklaracją Pawła tak właśnie reagującego na oświadczenie tych co mówili: ja Pawła, ja Apollosa, a ja Kefasa. Otóż Paweł oznajmia: "A ja jestem Chrystusa". Oświadczenie to jest równoznaczne z pouczeniem, że tak powinni twierdzić wszyscy. Kościół - Chrystus nie może dzielić się na partie i ugrupowania. Wszyscy należymy tylko i wyłącznie do Chrystusa. Wszyscy winniśmy tworzyć to tylko ugrupowanie. Tak więc na terenie gminy korynckiej istniały tylko trzy ugrupowania. Zamiast nich powinna była - zgodnie z poleceniem Pawła - powstać jedna - i tylko jedna wspólnota ludzi powiązanych nierozłącznie z Chrystusem. Możę szkoda że nam dzisiaj ,w trakcie tych sporów politycznych, nie ma kto powiedzieć że tak naprawdę jest tylko jedna nadrzędna wartość nadrzędna - a jest nią Polska. To, że różnimy się i mamy często bardzo różne recepty na to, jaka powinna być, nie powinno zasłaniać właśnie tego nadrzędnego faktu iż wszyscy powinniśmy znaleźć w niej miejsce. A że czasem mamy przemozną chęć powiedzieć drugiemu człowiekowi kilka cierpkich słów? - na pewno nieraz i powiemy, ale po wszystkim jednak warto pomyśleć że przecież na pewno on też chce dobrze. Tak na kanwie tych słów Pawłowych nasunęły mi się takie refleksje Odpowiedz Link
wiesia140 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 10:08 Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego"(Mt 18,3). Odpowiedz Link
11.jula Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 10:24 Jak dzieci. Czyli jacy? Może kochający szczerą, bezinteresowną miłością, może ufający bez granic, nie stawiający pytań - dlaczego. Dlaczego nie mogę robić co chcę, dlaczego mam ograniczenia. Dzieci wiedzą, że rodzice stawiają im wymagania i pewne zakazy w trosce o ich dobro, i choć dzieci się buntują, po latach to doceniają. Jak dzieci, czyli jacy... ? Odpowiedz Link
wiesia140 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 10:31 ufni jak dzieci , kochający czystą bezinteresowną miłością Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 13:46 Jedno z najbardziej ważnych zdań zwartych w Ewangelii i jednocześnie jedno z najczęściej cytowanych. Znalazłem takie oto rozważanie biskupa Kazimierza Romaniuka poświęcone temu wersowi. Myślę że słowa jednego z najlepszych biblistów pomogą nam wszystkim w lepszym rozumieniu tego zdania. "Skierowana do apostołów zachęta, by stali się jako dzieci dotyczy nas wszystkich. Właściwie jest to nie tyle zachęta, co raczej przestroga i to bardzo poważna. Od owego stania się lub nie stania "jako dzieci" zależy nasze wejście lub nie wejście do królestwa niebieskiego. Ostrzeżenie Chrystusa jest całkiem jednoznaczne: "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jako dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego" - Mt 18,3. Sprawa jest zatem bardzo ważna. Musimy sobie uświadomić dokładnie, do czego więc sprowadza się istota dziecięctwa? Jak rozumiał to określenie Jezus i jak my winniśmy dziś pojmować ostrzeżenie Jezusa? W ascetycznych - choć nie tylko ascetycznych - wyjaśnieniach przestrogi zauważa się dość często, że Jezus żądał od swych uczniów, żeby byli prości, niewinni, czyści, szczerzy, pokorni - gdyż takie to właśnie przymioty składają się na istotę dziecięctwa. Ale czy rzeczywiście każde dziecko jest święte, proste, niewinne, pokorne i czyste? A Jezus zdaje się czynić aluzję do dzieci jako takich, a nie do wybranych tylko, niezwykłych jednostek. To co zwykło się przypisywać w tych komentarzach dzieciom w ogóle, w gruncie rzeczy odnosi się chyba tylko do niektórych, do wybranych dzieci. Wbrew pozorom, Biblia - ani Stary, a ni Nowy Testament, a w tym ostatnim ani Jezus ani Paweł - nie idealizują dzieci. Wśród przypowieści Jezusa znajduje się opowiadania o rozkapryszonych dzieciach, którym przygrywano skocznie, lecz one nie chciały tańczyć i nie ogarniał ich smutek, kiedy im żałośnie zawodzono (Mt 11, 16-19). Św. Paweł, wyraźnie podirytowany, pisze do Koryntian: "A ja nie mogłem, bracia, przemawiać do was jak do ludzi duchowych, lecz jak do cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. Mleka wam dałem, a nie pokarm stały, boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni" (1 Kor 3,1n). Kolejny wiersz jest jeszcze bardziej wymowny: "Ciągle jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli bowiem jest między wami zawiść i niezgoda..." (w. 3). Wynika z tego, że dziecięctwo - dokładniej niemowlęctwo - jest synonimem cielesności, niedojrzałości i różnych kłopotów, które się z tym wiążą. Do wygłoszenia przestrogi o niebezpieczeństwie rozminięcia się z Królestwem Niebieskim został Jezus sprowokowany pytaniem uczniów o to "Kto właściwie jest największy w Królestwie Niebieskim"? (Mt 18,2). Sytuacja jest dość jednoznaczna: apostołowie marzą o wielkości; co więcej, każdy z nich chciałby być największym. Stąd owo pytanie, wyrażające chęć dowiedzenia się, co należy zrobić, jakich użyć sposobów, żeby osiągnąć ową pozycję największego. W odpowiedzi na powyższe pytanie Jezus przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Jeśli się nie odmienicie i staniecie jako dzieci..." Dziecko miałoby więc być zaprzeczeniem postawy uczniów, dobijających się o wyższość w Królestwie Niebieskim. Dziecko - to istota poprzestająca na małym, bez dążeń, bez chęci wybijania się ponad innych. Z kontekstu następującego wynika nawet, że dziecko - to istota poniżająca się dobrowolnie. "Kto się więc uniży jak dziecko, ten jest największy w Królestwie Niebieskim". Tak więc wydawać by się mogło, że dziecko - to istota, której nawet nie przyjdzie do głowy, by marzyć o wielkości, o wywyższeniu się ponad innych, o zajmowaniu pozycji znaczniejszej w swoim otoczeniu. Otóż doświadczenie życia codziennego wskazuje na coś zgoła przeciwnego. Zjawisko tzw. przypochlebiania się, żeby nie powiedzieć wręcz lizusostwa, prowadzi do odmiennych wniosków. Dziecko jest zazdrosne o miłość rodziców, pragnie być lepsze, bardziej wyróżniane, bardziej dostrzegane. Dziecko ma swoje ambicje. Tak jest dzisiaj i chyba nie ma powodów do przypuszczeń, że było całkiem inaczej w czasach Jezusa. Zwraca się jednak uwagę - i chyba słusznie - że w przestrodze Jezusa nie chodzi o zabiegi dziecka, lecz o wysiłki dorosłych, by stali się podobnymi do dzieci. Mają tak postępować i tak się uniżać, aby doszli do stanu, w jakim znajdują się dzieci, przy czym nie tyle może chodzi o odtworzenie subiektywnego sposobu odczuwania dzieci, ile raczej o pozycję, jaką im wyznaczono w ówczesnym świecie żydowskim. Samo z siebie niejedno dziecko żyje najróżniejszymi pragnieniami, ambicjami i bardzo chce coś znaczyć. Wszelkie tzw. popisywania się dzieci, ich zachowywanie się obliczone na to, że są podziwiane, dostrzegane, cenione - wszystko to zdaje się zaprzeczać przypuszczeniu, jakoby dziecko z natury było pozbawione ambicji, chęci znaczenia, akcentowania swojej obecności, określonego stanowiska. Rzecz w tym, ze owe pragnienia nie są respektowane przez starszych. A może chodziło o to, żeby apostołowie zapragnęli po prostu trwać przy boku Pana, garnąć się do Niego jak dzieci? Nieważne są - zdaje się mówić Jezus - wasze miejsca w przyszłości. Zabiegajcie o to, by być blisko Pana; reszta należy do Niego. Dziecko myśli chyba podobnie. Jest to z pewnością jeden z pozytywniejszych rysów dziecięctwa, ale chyba nie wyczerpuje całej istoty tego stanu. Spójka łącząca czasowniki "odmienić się" i "stać się" - to tzw. kai epexegeticum, czyli kai wyjaśniające. W tej sytuacji wyrażenie "stać się jako dziecko" wyjaśnia, na czym ma polegać istota owej odmiany. Przekształcona w formalny nakaz przestroga ta brzmiałaby wręcz: odmieńcie się, to znaczy stańcie się jako dzieci. Komentując tekst Mt 18,3 - lub jego odpowiednik u Marka - wielu egzegetów zauważa słusznie, że dziecko to istota bezradna, szukająca instynktownie pomocy i opieki u starszych. Słuszność tego spostrzeżenia jest uzasadniona ostatnim zdaniem przestrogi Jezusa: "I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię Moje, Mnie przyjmuje" - (Mt 18,5). Nie można nie przyjąć, nie można się odwrócić od dziecka szukającego pomocy u starszych. Jeśli nie zasługuje ono nawet na takie potraktowanie z racji panujących powszechnie przekonań, to należy je tak potraktować ze względu na Jezusa, który zresztą utożsamia się z dzieckiem. Czy nie jest to przypadkiem klucz do zrozumienia tajemnicy Wcielenie? Czy Słowo Przedwieczne nie dlatego stało się bezradnym dziecięciem, żeby tym łaskawiej było przyjęte przez ludzi? Jeżeli godne jest nagany nieprzyjęcie, odrzucenie dziecka szukającego pomocy i wsparcia u starszych, to już na miano formalnej zbrodni zasługuje, w imię tej samej bezradności dziecka, dawanie mu okazji do grzechu. Jest przecież nie przygotowane jeszcze do walki ze złem, jest absolutnie bezbronne. Prawie z pewnością stanie mu się krzywda, a wszystko to z powodu starszych, od których wyszła okazja do grzechu. Nic dziwnego, że ostrzeżenie Chrystusa jest tak bardzo surowe: "Lecz kto by sie stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza" (Mt 18,6). Przy wyjaśnianiu tekstów biblijnych mówiących o dziecięctwie i dzieciach rzadko kiedy zwraca się uwagę na to, co stanowi istotę usilnych pragnień każdego dziecka; na jego marzenie o dojrzałości, o tym, by stać się jak najrychlej dorosłym. Każde dziecko pragnie "być duże", i usiłując przyśpieszyć nadejście tej chwili w czym i gdzie może - zarówno w dobrem jak i złem - naśladuje starszych. Wynika to miedzy innymi z faktu odsuwania dzieci od wielu spraw dostępnych dla ludzi dorosłych, przy czym motywacja jest ciągle taka sama: jak będziesz duży, jak dorośniesz, jak będziesz samodzielny, jak się przygotujesz do życia. Nic tedy dziwnego, że dziecko chce być z każdym dniem większe, że pragnie jak najprędzej dobrnąć do stanu upragnionej dojrzałości. Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 13:56 Czy w wypowiedziach Jezusa można dopatrzyć się takich rysów w pojmowaniu dziecięctwa? Trzeba przyznać, że trudno byłoby znaleźć jakiś konkretny tekst w którejś z czterech Ewangelii. Natomiast nie ulega wątpliwości, że na tej idei głównie buduje św. Paweł swoją teologię dziecięctwa Bożego. Temat owego dziecięctwa pełni zresztą tylko określoną funkcję przy prezentacji innego, bardziej ważnego tematu antropologii Pawła. Chodzi o tzw. dynamizm życia nadprzyrodzonego. Obowiązkiem każdego chrześcijanina jest troska o ustawiczne wzrastanie w doskonałości. Wyznawcy Chrystusa, prawdziwe dzieci Boże, muszą się czuć z każdym dniem większymi, bardziej dorosłymi. Być dzieckiem - znaczy to więc pragnąć usilnie duchowego wzrostu, przybywać wewnętrznie dnia każdego, rozrastać się w Panu. Przy takim rozumieniu natury dziecięctwa nie ma też żadnych trudności w pojmowaniu zachęty Jezusa, byśmy stali się jako dzieci. Nie musimy być naiwni, niedojrzali jak dzieci; nie musimy pozbywać się naszych ambicji i planów na przyszłość; nie musimy dobrowolnie zmierzać do tego, by nas za nic miano, by się z nami nie liczono. Mamy być coraz więksi w oczach Boga, mamy marzyć o naszej dojrzałości moralnej; i nie tylko zresztą marzyć ale stawać się rzeczywiście doskonalszymi. Oto istota dziecięctwa Bożego, które św. Paweł tak scharakteryzował: "Nie przestajemy za was modlić się i prosić ... abyście już postępowali w sposób godny Pana, w pełni Mu się podobając, wydając owoc wszelkich dobrych czynów i rosnąc przez głębsze poznanie Boga" (Kol 1,9n). Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Szukając prawdy 19.05.10, 19:00 Często w dyskusjach używamy argumentu - w Piśmie tak napisano, więc tak trzeba to interpretować, kto inny zaś mówi - nieprawda -to moja interpretacja jest słuszna, następna osoba też będzie sie upierać przy swojej interpretacji. Gdzie jest więc prawda i kto ma słuszność? Szukając odpowiedzi na powyższe pytania znalazłem w "Wyznaniach" sw. Augustyna taki fragment: "Kiedy więc słyszę, jak ludzie mówią: "Mojżesz miał to na myśli" albo: "Nie, Mojżesz miał na myśli tamto", sądzę że tak trzeba w duchu pobożności odpowiedzieć: "Czemu nie miałby na myśli i tego i tamtego, skoro obie opinie są prawdziwe?" A jeśliby ktoś dostrzegł w jego słowach jeszcze trzecie albo i czwarte znaczenie, albo jakąkolwiek liczbę znaczeń, czemuż nie mielibyśmy przyjąć, że wszystkie te znaczenia dostrzegał Mojżesz, przez którego Bóg jedyny dostosował Pismo Święte do umysłów wielu ludzi, aby wszyscy w nim widzieli prawdy, lecz nie wszyscy te same prawdy w poszczególnych miejscach? Co do mnie, oświadczam z całą szczerością i stanowczością, że gdyby mnie powołano do napisania tekstu wyposażonego w najwyższą powagę, wolałbym tak go ująć, żeby w moich słowach rozbrzmiewały echem wszystkie prawdy jakie by ktokolwiek w omawianym zagadnieniu mógł dostrzec, niż bym miał tak wyraźnie narzucać jakąś jedną prawdę, ze to wykluczyłoby wszelkie inne interpretacje, choćby nie zawierały żadnego fałszu, od którego trzeba by się odciąć. Nie będę, o Boże mój, wątpił lekkomyślnie, że na taki dar zasłużył sobie Mojżesz u Ciebie. Kiedy zapisywał owe słowa, uświadamiał sobie i przemyśliwał wszystkie prawdy, jakie w nich my zdołaliśmy odnaleźć, a także te, których odnaleźć jeszcze nie zdołaliśmy ani teraz odkryć nie umiemy, a które jednak są w tych słowach zawarte." - Wyznania XII, 31. Myślę że warto te słowa biskupa Hippony zapamiętać, zwłaszcza gdy będzie nas kusić aby uważać swoją interpretację za jedynie słuszną. A w ogóle to czytajmy Augustyna!! Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Władza udzielona Synowi przez Ojca 04.06.10, 20:36 Jezus oświadczył im: uroczyście zapewniam wasyn nie może nic od siebie , jeśli nie widzi działającego Ojca.Wszystko bowiem, ci On uczyni, czyni również Syn Ojciec kocha Syna u ukazuje Mu wszystko, co sam czyni:ukaże Mu nawet większe dzieła od tych, aby wzbudzić wasz podziw, Ponieważ tak jak Ojciec wskrzesza umarłych i daje życie, tak też i Syn obdarza życiem tych, których chce. Ojciec bowiem , nie osądza nikogo, lecz całą władzę sądzenia przekazał Synowi, aby wszyscy oddawali taką część synowi, jaką oddają Ojcu. Kto nie czci Syna , ten nie czci także Ojca, który Go posłał. Uroczyście zapewniam was: kto posłuszny jest mojej nauce i kto wierzy w Tego , który Mnie posłał, ma życie wieczne i nie będzie sądzony, lecz przeszedł , ze śmierci do życia. uroczyście zapewniam was: Nadchodzi godzina- a właściwie już jest- kiedy zmarli usłyszą wołanie Syna Bożego, Ci , którzy Go usłyszą, będą żyli. Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak też sprawił ,że Syn ma je w sobie. Przekazał mu również władzę sądzenia, gdyż jest On Synem Człowieczym, Przestańcie się dziwić. nadchodzi godzina, kiedy wszyscy , którzy spoczywają w grobach usłyszą Jego wołanie i wyjdą z nich. Ci, którzy czynili dobro , zmartwychwstaną do życia, ci natomiast, którzy czynili zło, zmartwychwstaną na sąd. Ja nie mogę sam nic uczynić od siebie. tak osądzam jak słyszę od Ojca i mój sad jest sprawiedliwy, gdyż kieruję się wolą Tego, który mnie posłał Jan 5,19-30 i Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Władza udzielona Synowi przez Ojca 04.06.10, 20:41 ten fragment chodził za mną od wczoraj więc go tu zamieszczam , bo to bardzo ważna rzecz, sam Chrystus opisuje swoje Bóstwo i swoją wieź z Bogiem Ojcem i warunki ,które mamy spełnić , aby być zbawionym " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/ Odpowiedz Link
wiesia140 Re:szukajcie 17.06.10, 21:28 "Jezus powiedział do swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuję; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą... Odpowiedz Link
wiesia140 Re: krzyż i uczeń 17.06.10, 21:31 Łk 14, 25-33 ... "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. ... Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem." "...Dałem Ci mojego Syna, abyś w Nim zobaczyła moją miłość względem Ciebie. Każda chwila przybliża nas ku sobie, z każdym dniem jesteś bliżej wieczności, lecz czy chcesz zamieszkać w moim Królestwie, które dla Ciebie przygotowałem? (strona www.adonai.pl) Odpowiedz Link
wiesia140 Re: wybór Pana i mamona 17.06.10, 21:32 Łk 16, 1-13 "...żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i mamonie." Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Biblia w literaturze 17.06.10, 21:55 Przypomniał mi się wiersz Kasprowicza pt :" Salome" Wklejam tu jego treść: O przyjdź! O boski przyjdź proroku! Salome ciebie woła z płomieniami w oku! Na tę słoneczną miłości polanę, pomiędzy żądz rozkwitłe czarodziejskie zioła Salonie cię woła! O przyjdź!... Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane, niby wieków pożaru krwawiące się łuny, w złocistej harfy uderzyła struny I śpiewa... O przyjdź!... O przyjdź, proroku blady! Ogień żywy obleje twe liliowe skronie, ogień żywy na licu-ć przygasłym zapłonie od mych gorących warg! Salome, białolistny kwiat Herodyjady, zerwany ręką Grzechu z świadomości drzewa, w pożarne wieków łuny rzuca pieśń swą krwawą, swą nieskończoną pieśń — I woła cię, proroku! Przyjdź! W królewskiej komnacie kazałam służebnicom rozesłać kobierce, utkane z miękkiej wełny owiec z Galaadu; majestat ciężkich kotar otula me łoże, moje łabędzie puchy!... Ach! jak się trwożę! Jak lęka się ma dusza, aby promyk złoty nie przedarł się zuchwale do mojej tęsknoty! By jakiś listek mirtowy, gdy wiatr z kryjówek gaju ciche szumy płoszy, To nawiązanie do historii o śmierci Jana Chrzciciela, Salome była pasierbicą Heroda Antypasa , tańcząc przed nim , spodobała , mu się do tego stopnia, że przyrzekł jej spełnić wszystko o co poprosi. ta ulegając namowom matki , poprosiła o głowę Jana Chrzciciela. Matka nie znosił go , gdyż wytykał Herodowi i jej grzeszny związek i wzywał ich do nawrócenia. Czy ktoś pokusi się o dokładniejszą interpretację? Odpowiedz Link
andrzej585858 Re: Hiob 26.06.10, 20:48 Codziennie dotykają nas różnego rodzaju problemy, jakże często nawet najbliżsi udzielają nam złych rad, i jakże często chcemy wtedy odpowiedzieć nieraz w bardzo gwałtowny sposób. W pismach św. Grzegorza Wielkiego papieża znalazłem taki oto komentarz do pewnego fragmentu księgi Hioba: H 2,10 - "W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi wargami" Na dwa sposoby grzeszymy wargami: albo gdy mówimy rzeczy niesprawiedliwe, albo gdy milczymy o rzeczach sprawiedliwych. Gdyby milczenie nie było czasami winą, prorok nie mówiłby: "Biada mi, ponieważ milczałem - Iz 6,5. Zatem błogosławiony Hiob we wszystkim, co uczynił, w żadnym calu nie zgrzeszył przeciwko Temu, który go karcił, ani nie przemilczał słusznej odpowiedzi wobec tej, która mu radziła. Nie zawinił więc ani mową, ani milczeniem, bo składał dzięki karcącemu Ojcu i udzielił nauk mądrości źle doradzającej żonie. Wiedział, co winien ofiarować Bogu, a co bliźniemu. Stwórcy mianowicie cierpliwość, a żonie - mądrość. Dlatego odpierając zarzuty pouczył żonę, a składając dziękczynienie pochwalił Stwórcę. Któż zaś z nas, gdyby doznał jednej tylko rany z całego jego potężnego cierpienia, nie zostałby od razu w głębi swego wnętrza powalony i złamany? Oto zaś Hiob, zewnętrznie powalony z powodu ran na ciele, wewnątrz, w warowni swego ducha, trwa z podniesionym czołem. (...) Lecz pradawny nieprzyjaciel gotuje swe zasadzki tym gorliwiej, im wiekszą ponosi klęskę. Skoro umilkła skarcona żona, wnet zachęcił do dzialania innych, którzy mieli się posunąć do obraźliwego strofowania. Jak bowiem wcześniej starał się uderzać poprzez częste doniesienia o stratach majątkowych, tak teraz usiłował wedrzeć się do tego mocnego serca poprzez częste ranienie go zniewagami słownymi". Jakże aktualny wydal mi się powyższy komentarz. Nie można milczeć zarówno wtedy gdy dzieje się zło. Nie wolno milczeć także wtedy gdy to co jest sprawiedliwe jest atakowane w sposób bezwzględny, czy to świadomie, czy też jakże często nieświadomie, nawet przez osoby nam najbliższe. Odpowiedz Link
wychowanie-w-wierze Re: przeniesione z wątku do sebaldy 24.08.10, 14:23 Ponieważ dyskusja zeszła na tematy biblijne , moderator przenosi tutaj posty dotyczące Biblii Odpowiedz Link
wychowanie-w-wierze Re: post kim 24.08.10, 14:25 A ja uważam, że najważniejszy jest człowiek, a nie prawda. Bo prawdy, całej prawdy, nie mamy możliwości poznać. Zaczynając od spraw przyziemnych (jak chociażby jakikolwiek konflikt w rodzinie), a na sprawach najważniejszych kończąc (nie wiemy, jaka tak naprawdę jest wola Boga). Pamiętajmy, że jedną z podstawowych "wykładni" w chrześcijaństwie jest Pismo św. i tu musimy mieć świadomość, że żadna z ksiąg nie zachowała się w takiej formie, jak została zapisana przez autora natchnionego przez Ducha św. Więc trudno do prawdy - takiej nieskażonej - dotrzeć. Dlatego dla mnie najważniejsza jest miłość i próba zrozumienia drugiej strony. Próba zrozumienia jego racji i założenie, że kieruje się dobrymi intencjami. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie i zobaczyć, że ludzie są dobrze, że jest więcej dobra na świecie, że więcej dobra od ludzi doświadczamy, niż zła. Odpowiedz Link
wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 14:25 Sugerujesz ,że Pan Bóg dopuścił do tego , aby Jego słowo zostało zmienione? Odpowiedz Link
wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 14:26 Biblia była pisana pod natchnieniem Ducha św, miej ty zaufanie do tego Boga. Odpowiedz Link
wychowanie-w-wierze Re: post kim 24.08.10, 14:28 Wiesiu, pisałam pracę magisterską m.in. z Biblii (konkretnie z księgi Hioba). Takie są literackie fakty. To nie były czasy płyt CD i ksero. Księgi były przepisywane ręcznie, niestety na przestrzeni lat były wprowadzane zmiany, również merytoryczne. Część zmian była wynikiem zwykłych ludzkich błędów podczas przepisywania, niektóre zmiany były wprowadzane celowo, aby dostosować Biblię do potrzeb aktualnej "polityki" (stąd wynikają m.in. różnice merytoryczne w St. Testamencie). Nie jestem teologiem, pracę pisałam z literaturoznawstwa, więc nie wnikałam zbyt w aspekt duchowy. Pytasz, czy Bóg na to pozwolił? Przecież człowiek ma wolną wolę. Nie wiem, czy te zmiany dokonały się zgodnie z Bożą wolą, nie wiem. Odpowiedz Link
kim5 Re: post wiesi 24.08.10, 14:32 Wiesiu, ja piszę o tzw. prawdzie historycznej, nie twierdzę, że te zmiany nie były natchnione. Tego nie wiem. Myślę, że nikt tego nie wie, bo w sprawach wiary nie opieramy się tylko na wiedzy, ale również na zaufaniu czy domniemaniu. Odpowiedz Link
wiesia140 Re: post wiesi 26.08.10, 01:23 * Chwalę Cię, Panie, całym sercem, opowiadam wszystkie cudowne Twe dzieła. Cieszyć się będę i radować Tobą, psalm będę śpiewać na cześć Twego imienia, o Najwyższy. Bo wrogowie moi się cofają, padają, giną sprzed Twego oblicza. Boś Ty przeprowadził mój sąd i wyrok, zasiadając na tronie – Sędzio sprawiedliwy. Zgromiłeś pogan, zgubiłeś występnych, imię ich na wieczne czasy wymazałeś. Upadli wrogowie – w wieczyste ruiny, miasta poburzyłeś – przepadła o nich pamięć. o Confitebor tibi, Domine, in toto corde meo, narrabo omnia mirabilia tua. Laetabor et exsultabo in te, psallam nomini tuo, Altissime. Cum convertuntur inimici mei retrorsum, infirmantur et pereunt a facie tua. Quoniam fecisti iudicium meum et causam meam, sedisti super thronum, qui iudicas iustitiam. Increpasti gentes, perdidisti impium; nomen eorum delesti in aeternum et in saeculum saeculi. Inimici defecerunt, solitudines sempiternae factae sunt; et civitates destruxisti: periit memoria eorum cum ipsis. o Źródło: Ps 9:2–7 Odpowiedz Link
wiesia140 Re: post wiesi 27.08.10, 21:02 Adam i Ewa w raju www.polskina5.pl/data/Motywy/e/cranach_lucas_adam_i_ewa_w_raju.jpg Odpowiedz Link
wiesia140 Re: post wiesi 27.08.10, 21:05 uczta Baltazara www.polskina5.pl/data/Motywy/b/Uczta_Baltazara.jpg Odpowiedz Link
wiesia140 Re: Wątek biblijny 14.02.11, 18:04 biblia.wiara.pl/doc/719286.Walczyl-z-Bogiem Odpowiedz Link