Dodaj do ulubionych

Wątek biblijny

29.03.10, 00:14
Tu możemy rozważać teksty biblijne, które sprawiają nam szczególną
trudność , albo są ciekawe , frapujące . Tu też jest miejsce na
dyskusję o roli Biblii w naszej kulturze.
Obserwuj wątek
    • wiesia140 Re: Wątek biblijny 29.03.10, 00:21
      Zapraszam do pisania , jak tylko skończą się rozważania Wielkopostne
      przyszpilimy go do góry.
    • sulla List św. Pawła do Efezjan 6:14 29.03.10, 10:13
      "Stańcie więc do walki przepasawszy biodra wasze prawdą i oblókłszy pancerz,
      którym jest sprawiedliwość, a obuwszy nogi w gotowość głoszenia dobrej nowiny o
      pokoju."


      Tak mi się dziś wylosowało Słowo. Znamienne, ze to właśnie dziś.

      Bywa, że pod presją świata zaczynamy wątpić w sens tego, co robimy. Zaczynamy
      się może zastanawiać - po co to wszystko? Czy nie lepiej, nie łatwiej jest nie
      przejmować się aż tak, nie "fanatyzować", nie przywiązywać aż tak dużej wagi?
      Czy naprawdę trzeba chodzić do kościoła, modlić się, czytać Pismo? Pewnie, ze
      nie trzeba! Ale jednak to robimy - bo to jest dobre. "Wszystko mi wolno, ale nie
      wszystko jest pożyteczne". Jeśli zaś coś jest pożyteczne, to robi,my to dlatego,
      ze chcemy, nie dlatego, że nam każą.
      Trzeba zadać sobie pytanie - o co nam w życiu chodzi. Czy o to, by być "fajnym",
      czy by być sprawiedliwym. By żyć "łatwo", czy żyć "prawdziwie". Czy zapewniać
      sobie i innym "rozrywkę", czy głosić Dobrą Nowinę.
      Jeśli więc wiemy, co dla nas w życiu ważne, nie bójmy się stanąć w obronie tego.
      • wiesia140 Re: List św. Pawła do Efezjan 6:14 06.04.10, 17:42
        " Co znaczy żyć prawdziwie" , dla mnie to życie w zgodzie z sumieniem,
        trudne i nie zawsze wychodzi , ale warto próbować.
        • andrzej585858 Re: 1 Kor 1,12 26.04.10, 19:06
          "Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa" - 1 Kor 1,12

          Zdanie które w pewien sposób obrazuje podziały do których doszło w gminie
          korynckiej wskutek jej podziału na tzw. partie albo ugrupowania religijne.
          Dlaczego doszło do nich już w pierwszych latach chrześcijaństwa? Dochodzi do
          nich już wtedy gdy żyja jeszcze naoczni świadkowie nauczania Chrystusa. Co było
          powodem tych rozbiezności.
          Stosunkowo łatwo wytłumaczyć genezę i naturę pierwszych trzech partii; do ich
          powstania doszło albo wskutek źle zrozumianej roli szafarza sakramentu chrztu -
          ochrzczeni przez Pawła wiązali się z jego osobą, nawróceni przez Apollosa
          tworzyli oddzielne ugrupowanie, albo trwali wiernie przy ideologii, której
          obrońcą - jak się zdaje - był Kefas, rezydujący, co prawda, w Jerozolimie, lecz
          mający swoich zwolenników na całym ówczesnym świecie chrześcijańskim.
          Jednak jak wyjaśnić i do kogo odnosi się sformułowani dotyczące jakby czwartej
          partii - tych, co są Chrystusa?

          Najbardziej racjonalnym rozwiązaniem wydaje się stwierdzenie że czwartej partii
          czyli -umownie nazwijmy ich - chrystusowców - po prostu nie było.
          Słowa 'A ja Chrystusa" miałyby być deklaracją Pawła tak właśnie reagującego na
          oświadczenie tych co mówili: ja Pawła, ja Apollosa, a ja Kefasa. Otóż Paweł
          oznajmia: "A ja jestem Chrystusa". Oświadczenie to jest równoznaczne z
          pouczeniem, że tak powinni twierdzić wszyscy. Kościół - Chrystus nie może
          dzielić się na partie i ugrupowania. Wszyscy należymy tylko i wyłącznie do
          Chrystusa. Wszyscy winniśmy tworzyć to tylko ugrupowanie.
          Tak więc na terenie gminy korynckiej istniały tylko trzy ugrupowania. Zamiast
          nich powinna była - zgodnie z poleceniem Pawła - powstać jedna - i tylko jedna
          wspólnota ludzi powiązanych nierozłącznie z Chrystusem.

          Możę szkoda że nam dzisiaj ,w trakcie tych sporów politycznych, nie ma kto
          powiedzieć że tak naprawdę jest tylko jedna nadrzędna wartość nadrzędna - a jest
          nią Polska.
          To, że różnimy się i mamy często bardzo różne recepty na to, jaka powinna być,
          nie powinno zasłaniać właśnie tego nadrzędnego faktu iż wszyscy powinniśmy
          znaleźć w niej miejsce.
          A że czasem mamy przemozną chęć powiedzieć drugiemu człowiekowi kilka cierpkich
          słów? - na pewno nieraz i powiemy, ale po wszystkim jednak warto pomyśleć że
          przecież na pewno on też chce dobrze.
          Tak na kanwie tych słów Pawłowych nasunęły mi się takie refleksje
          • wiesia140 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 10:08
            Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa
            niebieskiego"(Mt 18,3).
            • 11.jula Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 10:24
              Jak dzieci. Czyli jacy? Może kochający szczerą, bezinteresowną
              miłością, może ufający bez granic, nie stawiający pytań - dlaczego.
              Dlaczego nie mogę robić co chcę, dlaczego mam ograniczenia. Dzieci
              wiedzą, że rodzice stawiają im wymagania i pewne zakazy w trosce o
              ich dobro, i choć dzieci się buntują, po latach to doceniają.
              Jak dzieci, czyli jacy... ?
              • wiesia140 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 10:31
                ufni jak dzieci , kochający czystą bezinteresowną miłością
                • andrzej585858 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 13:46
                  Jedno z najbardziej ważnych zdań zwartych w Ewangelii i jednocześnie jedno z
                  najczęściej cytowanych.
                  Znalazłem takie oto rozważanie biskupa Kazimierza Romaniuka poświęcone temu
                  wersowi. Myślę że słowa jednego z najlepszych biblistów pomogą nam wszystkim w
                  lepszym rozumieniu tego zdania.

                  "Skierowana do apostołów zachęta, by stali się jako dzieci dotyczy nas
                  wszystkich. Właściwie jest to nie tyle zachęta, co raczej przestroga i to bardzo
                  poważna. Od owego stania się lub nie stania "jako dzieci" zależy nasze wejście
                  lub nie wejście do królestwa niebieskiego. Ostrzeżenie Chrystusa jest całkiem
                  jednoznaczne: "Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jako dzieci, nie
                  wejdziecie do Królestwa Niebieskiego" - Mt 18,3. Sprawa jest zatem bardzo ważna.
                  Musimy sobie uświadomić dokładnie, do czego więc sprowadza się istota
                  dziecięctwa? Jak rozumiał to określenie Jezus i jak my winniśmy dziś pojmować
                  ostrzeżenie Jezusa?

                  W ascetycznych - choć nie tylko ascetycznych - wyjaśnieniach przestrogi zauważa
                  się dość często, że Jezus żądał od swych uczniów, żeby byli prości, niewinni,
                  czyści, szczerzy, pokorni - gdyż takie to właśnie przymioty składają się na
                  istotę dziecięctwa. Ale czy rzeczywiście każde dziecko jest święte, proste,
                  niewinne, pokorne i czyste? A Jezus zdaje się czynić aluzję do dzieci jako
                  takich, a nie do wybranych tylko, niezwykłych jednostek. To co zwykło się
                  przypisywać w tych komentarzach dzieciom w ogóle, w gruncie rzeczy odnosi się
                  chyba tylko do niektórych, do wybranych dzieci.

                  Wbrew pozorom, Biblia - ani Stary, a ni Nowy Testament, a w tym ostatnim ani
                  Jezus ani Paweł - nie idealizują dzieci. Wśród przypowieści Jezusa znajduje się
                  opowiadania o rozkapryszonych dzieciach, którym przygrywano skocznie, lecz one
                  nie chciały tańczyć i nie ogarniał ich smutek, kiedy im żałośnie zawodzono (Mt
                  11, 16-19). Św. Paweł, wyraźnie podirytowany, pisze do Koryntian: "A ja nie
                  mogłem, bracia, przemawiać do was jak do ludzi duchowych, lecz jak do
                  cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. Mleka wam dałem, a nie pokarm stały,
                  boście byli niemocni; zresztą i nadal nie jesteście mocni" (1 Kor 3,1n). Kolejny
                  wiersz jest jeszcze bardziej wymowny: "Ciągle jeszcze jesteście cieleśni. Jeżeli
                  bowiem jest między wami zawiść i niezgoda..." (w. 3). Wynika z tego, że
                  dziecięctwo - dokładniej niemowlęctwo - jest synonimem cielesności,
                  niedojrzałości i różnych kłopotów, które się z tym wiążą.

                  Do wygłoszenia przestrogi o niebezpieczeństwie rozminięcia się z Królestwem
                  Niebieskim został Jezus sprowokowany pytaniem uczniów o to "Kto właściwie jest
                  największy w Królestwie Niebieskim"? (Mt 18,2). Sytuacja jest dość jednoznaczna:
                  apostołowie marzą o wielkości; co więcej, każdy z nich chciałby być największym.
                  Stąd owo pytanie, wyrażające chęć dowiedzenia się, co należy zrobić, jakich użyć
                  sposobów, żeby osiągnąć ową pozycję największego. W odpowiedzi na powyższe
                  pytanie Jezus przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: "Jeśli się nie
                  odmienicie i staniecie jako dzieci..." Dziecko miałoby więc być zaprzeczeniem
                  postawy uczniów, dobijających się o wyższość w Królestwie Niebieskim. Dziecko -
                  to istota poprzestająca na małym, bez dążeń, bez chęci wybijania się ponad
                  innych. Z kontekstu następującego wynika nawet, że dziecko - to istota
                  poniżająca się dobrowolnie. "Kto się więc uniży jak dziecko, ten jest największy
                  w Królestwie Niebieskim". Tak więc wydawać by się mogło, że dziecko - to istota,
                  której nawet nie przyjdzie do głowy, by marzyć o wielkości, o wywyższeniu się
                  ponad innych, o zajmowaniu pozycji znaczniejszej w swoim otoczeniu.

                  Otóż doświadczenie życia codziennego wskazuje na coś zgoła przeciwnego.
                  Zjawisko tzw. przypochlebiania się, żeby nie powiedzieć wręcz lizusostwa,
                  prowadzi do odmiennych wniosków. Dziecko jest zazdrosne o miłość rodziców,
                  pragnie być lepsze, bardziej wyróżniane, bardziej dostrzegane. Dziecko ma swoje
                  ambicje. Tak jest dzisiaj i chyba nie ma powodów do przypuszczeń, że było
                  całkiem inaczej w czasach Jezusa.

                  Zwraca się jednak uwagę - i chyba słusznie - że w przestrodze Jezusa nie chodzi
                  o zabiegi dziecka, lecz o wysiłki dorosłych, by stali się podobnymi do dzieci.
                  Mają tak postępować i tak się uniżać, aby doszli do stanu, w jakim znajdują się
                  dzieci, przy czym nie tyle może chodzi o odtworzenie subiektywnego sposobu
                  odczuwania dzieci, ile raczej o pozycję, jaką im wyznaczono w ówczesnym świecie
                  żydowskim. Samo z siebie niejedno dziecko żyje najróżniejszymi pragnieniami,
                  ambicjami i bardzo chce coś znaczyć. Wszelkie tzw. popisywania się dzieci, ich
                  zachowywanie się obliczone na to, że są podziwiane, dostrzegane, cenione -
                  wszystko to zdaje się zaprzeczać przypuszczeniu, jakoby dziecko z natury było
                  pozbawione ambicji, chęci znaczenia, akcentowania swojej obecności, określonego
                  stanowiska. Rzecz w tym, ze owe pragnienia nie są respektowane przez starszych.

                  A może chodziło o to, żeby apostołowie zapragnęli po prostu trwać przy boku
                  Pana, garnąć się do Niego jak dzieci? Nieważne są - zdaje się mówić Jezus -
                  wasze miejsca w przyszłości. Zabiegajcie o to, by być blisko Pana; reszta należy
                  do Niego. Dziecko myśli chyba podobnie.

                  Jest to z pewnością jeden z pozytywniejszych rysów dziecięctwa, ale chyba nie
                  wyczerpuje całej istoty tego stanu. Spójka łącząca czasowniki "odmienić się" i
                  "stać się" - to tzw. kai epexegeticum, czyli kai wyjaśniające. W tej sytuacji
                  wyrażenie "stać się jako dziecko" wyjaśnia, na czym ma polegać istota owej
                  odmiany. Przekształcona w formalny nakaz przestroga ta brzmiałaby wręcz:
                  odmieńcie się, to znaczy stańcie się jako dzieci.

                  Komentując tekst Mt 18,3 - lub jego odpowiednik u Marka - wielu egzegetów
                  zauważa słusznie, że dziecko to istota bezradna, szukająca instynktownie pomocy
                  i opieki u starszych. Słuszność tego spostrzeżenia jest uzasadniona ostatnim
                  zdaniem przestrogi Jezusa: "I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię Moje,
                  Mnie przyjmuje" - (Mt 18,5). Nie można nie przyjąć, nie można się odwrócić od
                  dziecka szukającego pomocy u starszych. Jeśli nie zasługuje ono nawet na takie
                  potraktowanie z racji panujących powszechnie przekonań, to należy je tak
                  potraktować ze względu na Jezusa, który zresztą utożsamia się z dzieckiem. Czy
                  nie jest to przypadkiem klucz do zrozumienia tajemnicy Wcielenie? Czy Słowo
                  Przedwieczne nie dlatego stało się bezradnym dziecięciem, żeby tym łaskawiej
                  było przyjęte przez ludzi?

                  Jeżeli godne jest nagany nieprzyjęcie, odrzucenie dziecka szukającego pomocy i
                  wsparcia u starszych, to już na miano formalnej zbrodni zasługuje, w imię tej
                  samej bezradności dziecka, dawanie mu okazji do grzechu. Jest przecież nie
                  przygotowane jeszcze do walki ze złem, jest absolutnie bezbronne. Prawie z
                  pewnością stanie mu się krzywda, a wszystko to z powodu starszych, od których
                  wyszła okazja do grzechu. Nic dziwnego, że ostrzeżenie Chrystusa jest tak bardzo
                  surowe: "Lecz kto by sie stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy
                  wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w
                  głębi morza" (Mt 18,6).

                  Przy wyjaśnianiu tekstów biblijnych mówiących o dziecięctwie i dzieciach rzadko
                  kiedy zwraca się uwagę na to, co stanowi istotę usilnych pragnień każdego
                  dziecka; na jego marzenie o dojrzałości, o tym, by stać się jak najrychlej
                  dorosłym. Każde dziecko pragnie "być duże", i usiłując przyśpieszyć nadejście
                  tej chwili w czym i gdzie może - zarówno w dobrem jak i złem - naśladuje
                  starszych. Wynika to miedzy innymi z faktu odsuwania dzieci od wielu spraw
                  dostępnych dla ludzi dorosłych, przy czym motywacja jest ciągle taka sama: jak
                  będziesz duży, jak dorośniesz, jak będziesz samodzielny, jak się przygotujesz do
                  życia. Nic tedy dziwnego, że dziecko chce być z każdym dniem większe, że pragnie
                  jak najprędzej dobrnąć do stanu upragnionej dojrzałości.

                  • andrzej585858 Re: bądźcie jak dzieci 04.05.10, 13:56
                    Czy w wypowiedziach Jezusa można dopatrzyć się takich rysów w pojmowaniu
                    dziecięctwa? Trzeba przyznać, że trudno byłoby znaleźć jakiś konkretny tekst w
                    którejś z czterech Ewangelii. Natomiast nie ulega wątpliwości, że na tej idei
                    głównie buduje św. Paweł swoją teologię dziecięctwa Bożego. Temat owego
                    dziecięctwa pełni zresztą tylko określoną funkcję przy prezentacji innego,
                    bardziej ważnego tematu antropologii Pawła. Chodzi o tzw. dynamizm życia
                    nadprzyrodzonego. Obowiązkiem każdego chrześcijanina jest troska o ustawiczne
                    wzrastanie w doskonałości. Wyznawcy Chrystusa, prawdziwe dzieci Boże, muszą się
                    czuć z każdym dniem większymi, bardziej dorosłymi. Być dzieckiem - znaczy to
                    więc pragnąć usilnie duchowego wzrostu, przybywać wewnętrznie dnia każdego,
                    rozrastać się w Panu.

                    Przy takim rozumieniu natury dziecięctwa nie ma też żadnych trudności w
                    pojmowaniu zachęty Jezusa, byśmy stali się jako dzieci. Nie musimy być naiwni,
                    niedojrzali jak dzieci; nie musimy pozbywać się naszych ambicji i planów na
                    przyszłość; nie musimy dobrowolnie zmierzać do tego, by nas za nic miano, by się
                    z nami nie liczono. Mamy być coraz więksi w oczach Boga, mamy marzyć o naszej
                    dojrzałości moralnej; i nie tylko zresztą marzyć ale stawać się rzeczywiście
                    doskonalszymi. Oto istota dziecięctwa Bożego, które św. Paweł tak
                    scharakteryzował: "Nie przestajemy za was modlić się i prosić ... abyście już
                    postępowali w sposób godny Pana, w pełni Mu się podobając, wydając owoc
                    wszelkich dobrych czynów i rosnąc przez głębsze poznanie Boga" (Kol 1,9n).
                    • andrzej585858 Re: Szukając prawdy 19.05.10, 19:00
                      Często w dyskusjach używamy argumentu - w Piśmie tak napisano, więc tak trzeba
                      to interpretować, kto inny zaś mówi - nieprawda -to moja interpretacja jest
                      słuszna, następna osoba też będzie sie upierać przy swojej interpretacji. Gdzie
                      jest więc prawda i kto ma słuszność?

                      Szukając odpowiedzi na powyższe pytania znalazłem w "Wyznaniach" sw. Augustyna
                      taki fragment:

                      "Kiedy więc słyszę, jak ludzie mówią: "Mojżesz miał to na myśli" albo: "Nie,
                      Mojżesz miał na myśli tamto", sądzę że tak trzeba w duchu pobożności
                      odpowiedzieć: "Czemu nie miałby na myśli i tego i tamtego, skoro obie opinie są
                      prawdziwe?" A jeśliby ktoś dostrzegł w jego słowach jeszcze trzecie albo i
                      czwarte znaczenie, albo jakąkolwiek liczbę znaczeń, czemuż nie mielibyśmy
                      przyjąć, że wszystkie te znaczenia dostrzegał Mojżesz, przez którego Bóg jedyny
                      dostosował Pismo Święte do umysłów wielu ludzi, aby wszyscy w nim widzieli
                      prawdy, lecz nie wszyscy te same prawdy w poszczególnych miejscach? Co do mnie,
                      oświadczam z całą szczerością i stanowczością, że gdyby mnie powołano do
                      napisania tekstu wyposażonego w najwyższą powagę, wolałbym tak go ująć, żeby w
                      moich słowach rozbrzmiewały echem wszystkie prawdy jakie by ktokolwiek w
                      omawianym zagadnieniu mógł dostrzec, niż bym miał tak wyraźnie narzucać jakąś
                      jedną prawdę, ze to wykluczyłoby wszelkie inne interpretacje, choćby nie
                      zawierały żadnego fałszu, od którego trzeba by się odciąć. Nie będę, o Boże mój,
                      wątpił lekkomyślnie, że na taki dar zasłużył sobie Mojżesz u Ciebie. Kiedy
                      zapisywał owe słowa, uświadamiał sobie i przemyśliwał wszystkie prawdy, jakie w
                      nich my zdołaliśmy odnaleźć, a także te, których odnaleźć jeszcze nie zdołaliśmy
                      ani teraz odkryć nie umiemy, a które jednak są w tych słowach zawarte." -
                      Wyznania XII, 31.

                      Myślę że warto te słowa biskupa Hippony zapamiętać, zwłaszcza gdy będzie nas
                      kusić aby uważać swoją interpretację za jedynie słuszną. A w ogóle to czytajmy
                      Augustyna!!
                      • wiesia140 Re: Władza udzielona Synowi przez Ojca 04.06.10, 20:36
                        Jezus oświadczył im: uroczyście zapewniam wassmirkyn nie może nic od siebie ,
                        jeśli nie widzi działającego Ojca.Wszystko bowiem, ci On uczyni, czyni również
                        Syn Ojciec kocha Syna u ukazuje Mu wszystko, co sam czyni:ukaże Mu nawet większe
                        dzieła od tych, aby wzbudzić wasz podziw, Ponieważ tak jak Ojciec wskrzesza
                        umarłych i daje życie, tak też i Syn obdarza życiem tych, których chce. Ojciec
                        bowiem , nie osądza nikogo, lecz całą władzę sądzenia przekazał Synowi, aby
                        wszyscy oddawali taką część synowi, jaką oddają Ojcu. Kto nie czci Syna ,
                        ten nie czci także Ojca, który Go posłał. Uroczyście zapewniam was: kto
                        posłuszny jest mojej nauce i kto wierzy w Tego , który Mnie posłał, ma
                        życie wieczne i nie będzie sądzony, lecz przeszedł , ze śmierci do życia.
                        uroczyście zapewniam was: Nadchodzi godzina- a właściwie już jest- kiedy
                        zmarli usłyszą wołanie Syna Bożego, Ci , którzy Go usłyszą, będą żyli.
                        Podobnie jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak też sprawił ,że Syn ma
                        je w sobie.
                        Przekazał mu również władzę sądzenia, gdyż jest On Synem Człowieczym,
                        Przestańcie się dziwić. nadchodzi godzina, kiedy wszyscy , którzy spoczywają
                        w grobach usłyszą Jego wołanie i wyjdą z nich. Ci, którzy czynili dobro ,
                        zmartwychwstaną do życia, ci natomiast, którzy czynili zło, zmartwychwstaną
                        na sąd. Ja nie mogę sam nic uczynić od siebie. tak osądzam jak
                        słyszę od Ojca i mój sad jest sprawiedliwy, gdyż kieruję się wolą Tego,
                        który mnie posłał

                        Jan 5,19-30
                        i
                        • wiesia140 Re: Władza udzielona Synowi przez Ojca 04.06.10, 20:41
                          ten fragment chodził za mną od wczoraj więc go tu zamieszczam , bo to
                          bardzo ważna rzecz, sam Chrystus opisuje swoje Bóstwo i swoją wieź z
                          Bogiem Ojcem i warunki ,które mamy spełnić , aby być zbawionym
                          " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
                          pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
                          • wiesia140 Re:szukajcie 17.06.10, 21:28
                            "Jezus powiedział do swoich uczniów: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a
                            znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Albowiem każdy, kto prosi, otrzymuję; kto
                            szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą...
                            • wiesia140 Re: krzyż i uczeń 17.06.10, 21:31
                              Łk 14, 25-33

                              ... "Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. ... Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem."

                              "...Dałem Ci mojego Syna, abyś w Nim zobaczyła moją miłość względem Ciebie. Każda chwila przybliża nas ku sobie, z każdym dniem jesteś bliżej wieczności, lecz czy chcesz zamieszkać w moim Królestwie, które dla Ciebie przygotowałem? (strona www.adonai.pl)
                              • wiesia140 Re: wybór Pana i mamona 17.06.10, 21:32
                                Łk 16, 1-13

                                "...żaden sługa nie może dwom panom służyć. Gdyż albo jednego będzie
                                nienawidził, a drugiego miłował; albo z tamtym będzie trzymał, a tym wzgardzi.
                                Nie możecie służyć Bogu i mamonie."
    • wiesia140 Re: Biblia w literaturze 17.06.10, 21:55
      Przypomniał mi się wiersz Kasprowicza pt :" Salome"
      Wklejam tu jego treść:

      O przyjdź!
      O boski przyjdź proroku!
      Salome ciebie woła z płomieniami w oku!
      Na tę słoneczną miłości polanę,
      pomiędzy żądz rozkwitłe czarodziejskie zioła
      Salonie cię woła!
      O przyjdź!...
      Salome, kłęby włosów rozwiawszy miedziane,
      niby wieków pożaru krwawiące się łuny,
      w złocistej harfy uderzyła struny
      I śpiewa...
      O przyjdź!...
      O przyjdź, proroku blady!
      Ogień żywy obleje twe liliowe skronie,
      ogień żywy na licu-ć przygasłym zapłonie
      od mych gorących warg!
      Salome, białolistny kwiat Herodyjady,
      zerwany ręką Grzechu z świadomości drzewa,
      w pożarne wieków łuny rzuca pieśń swą krwawą,
      swą nieskończoną pieśń —
      I woła cię, proroku! Przyjdź! W królewskiej komnacie
      kazałam służebnicom rozesłać kobierce,
      utkane z miękkiej wełny owiec z Galaadu;
      majestat ciężkich kotar otula me łoże,
      moje łabędzie puchy!...
      Ach! jak się trwożę!
      Jak lęka się ma dusza, aby promyk złoty
      nie przedarł się zuchwale do mojej tęsknoty!
      By jakiś listek mirtowy,
      gdy wiatr z kryjówek gaju ciche szumy płoszy,

      To nawiązanie do historii o śmierci Jana Chrzciciela, Salome była
      pasierbicą Heroda Antypasa , tańcząc przed nim , spodobała , mu się do tego
      stopnia, że przyrzekł jej spełnić wszystko o co poprosi. ta ulegając namowom
      matki , poprosiła o głowę Jana Chrzciciela. Matka nie znosił go , gdyż
      wytykał Herodowi i jej grzeszny związek i wzywał ich do nawrócenia. Czy
      ktoś pokusi się o dokładniejszą interpretację?
      • andrzej585858 Re: Hiob 26.06.10, 20:48
        Codziennie dotykają nas różnego rodzaju problemy, jakże często nawet najbliżsi
        udzielają nam złych rad, i jakże często chcemy wtedy odpowiedzieć nieraz w
        bardzo gwałtowny sposób.
        W pismach św. Grzegorza Wielkiego papieża znalazłem taki oto komentarz do
        pewnego fragmentu księgi Hioba:

        H 2,10 - "W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi wargami"

        Na dwa sposoby grzeszymy wargami: albo gdy mówimy rzeczy niesprawiedliwe, albo
        gdy milczymy o rzeczach sprawiedliwych. Gdyby milczenie nie było czasami winą,
        prorok nie mówiłby: "Biada mi, ponieważ milczałem - Iz 6,5. Zatem błogosławiony
        Hiob we wszystkim, co uczynił, w żadnym calu nie zgrzeszył przeciwko Temu, który
        go karcił, ani nie przemilczał słusznej odpowiedzi wobec tej, która mu radziła.
        Nie zawinił więc ani mową, ani milczeniem, bo składał dzięki karcącemu Ojcu i
        udzielił nauk mądrości źle doradzającej żonie. Wiedział, co winien ofiarować
        Bogu, a co bliźniemu. Stwórcy mianowicie cierpliwość, a żonie - mądrość. Dlatego
        odpierając zarzuty pouczył żonę, a składając dziękczynienie pochwalił Stwórcę.
        Któż zaś z nas, gdyby doznał jednej tylko rany z całego jego potężnego
        cierpienia, nie zostałby od razu w głębi swego wnętrza powalony i złamany? Oto
        zaś Hiob, zewnętrznie powalony z powodu ran na ciele, wewnątrz, w warowni swego
        ducha, trwa z podniesionym czołem.
        (...) Lecz pradawny nieprzyjaciel gotuje swe zasadzki tym gorliwiej, im wiekszą
        ponosi klęskę. Skoro umilkła skarcona żona, wnet zachęcił do dzialania innych,
        którzy mieli się posunąć do obraźliwego strofowania. Jak bowiem wcześniej starał
        się uderzać poprzez częste doniesienia o stratach majątkowych, tak teraz
        usiłował wedrzeć się do tego mocnego serca poprzez częste ranienie go zniewagami
        słownymi".

        Jakże aktualny wydal mi się powyższy komentarz. Nie można milczeć zarówno wtedy
        gdy dzieje się zło. Nie wolno milczeć także wtedy gdy to co jest sprawiedliwe
        jest atakowane w sposób bezwzględny, czy to świadomie, czy też jakże często
        nieświadomie, nawet przez osoby nam najbliższe.
        • wychowanie-w-wierze Re: przeniesione z wątku do sebaldy 24.08.10, 14:23
          Ponieważ dyskusja zeszła na tematy biblijne , moderator przenosi
          tutaj posty dotyczące Biblii
          • wychowanie-w-wierze Re: post kim 24.08.10, 14:25
            A ja uważam, że najważniejszy jest człowiek, a nie prawda. Bo
            prawdy, całej prawdy, nie mamy możliwości poznać. Zaczynając od
            spraw przyziemnych (jak chociażby jakikolwiek konflikt w rodzinie),
            a na sprawach najważniejszych kończąc (nie wiemy, jaka tak naprawdę
            jest wola Boga). Pamiętajmy, że jedną z podstawowych "wykładni" w
            chrześcijaństwie jest Pismo św. i tu musimy mieć świadomość, że
            żadna z ksiąg nie zachowała się w takiej formie, jak została
            zapisana przez autora natchnionego przez Ducha św.
            Więc trudno do prawdy - takiej nieskażonej - dotrzeć. Dlatego dla
            mnie najważniejsza jest miłość i próba zrozumienia drugiej strony.
            Próba zrozumienia jego racji i założenie, że kieruje się dobrymi
            intencjami. Wystarczy rozejrzeć się dookoła siebie i zobaczyć, że
            ludzie są dobrze, że jest więcej dobra na świecie, że więcej dobra
            od ludzi doświadczamy, niż zła.
            • wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 14:25
              Sugerujesz ,że Pan Bóg dopuścił do tego , aby Jego słowo zostało zmienione?
              • wychowanie-w-wierze Re: post wiesi 24.08.10, 14:26
                Biblia była pisana pod natchnieniem Ducha św, miej ty zaufanie do
                tego Boga.
                • wychowanie-w-wierze Re: post kim 24.08.10, 14:28
                  Wiesiu, pisałam pracę magisterską m.in. z Biblii (konkretnie z
                  księgi Hioba). Takie są literackie fakty. To nie były czasy płyt CD
                  i ksero. Księgi były przepisywane ręcznie, niestety na przestrzeni
                  lat były wprowadzane zmiany, również merytoryczne. Część zmian była
                  wynikiem zwykłych ludzkich błędów podczas przepisywania, niektóre
                  zmiany były wprowadzane celowo, aby dostosować Biblię do potrzeb
                  aktualnej "polityki" (stąd wynikają m.in. różnice merytoryczne w St.
                  Testamencie).
                  Nie jestem teologiem, pracę pisałam z literaturoznawstwa, więc nie
                  wnikałam zbyt w aspekt duchowy.
                  Pytasz, czy Bóg na to pozwolił? Przecież człowiek ma wolną wolę. Nie
                  wiem, czy te zmiany dokonały się zgodnie z Bożą wolą, nie wiem.
                • kim5 Re: post wiesi 24.08.10, 14:32
                  Wiesiu, ja piszę o tzw. prawdzie historycznej, nie twierdzę, że te
                  zmiany nie były natchnione.
                  Tego nie wiem.
                  Myślę, że nikt tego nie wie, bo w sprawach wiary nie opieramy się
                  tylko na wiedzy, ale również na zaufaniu czy domniemaniu.
                  • wiesia140 Re: post wiesi 24.08.10, 14:34
                    rozumiem o co ci chodzi
                    • wiesia140 Re: post wiesi 26.08.10, 01:23
                      * Chwalę Cię, Panie, całym sercem, opowiadam wszystkie cudowne Twe dzieła.
                      Cieszyć się będę i radować Tobą, psalm będę śpiewać na cześć Twego
                      imienia, o Najwyższy.
                      Bo wrogowie moi się cofają, padają, giną sprzed Twego oblicza.
                      Boś Ty przeprowadził mój sąd i wyrok, zasiadając na tronie – Sędzio
                      sprawiedliwy.
                      Zgromiłeś pogan, zgubiłeś występnych, imię ich na wieczne czasy wymazałeś.
                      Upadli wrogowie – w wieczyste ruiny, miasta poburzyłeś – przepadła o nich
                      pamięć.
                      o Confitebor tibi, Domine, in toto corde meo,
                      narrabo omnia mirabilia tua.
                      Laetabor et exsultabo in te,
                      psallam nomini tuo, Altissime.
                      Cum convertuntur inimici mei retrorsum,
                      infirmantur et pereunt a facie tua.
                      Quoniam fecisti iudicium meum et causam meam,
                      sedisti super thronum, qui iudicas iustitiam.
                      Increpasti gentes, perdidisti impium;
                      nomen eorum delesti in aeternum et in saeculum saeculi.
                      Inimici defecerunt, solitudines sempiternae factae sunt;
                      et civitates destruxisti: periit memoria eorum cum ipsis.
                      o Źródło: Ps 9:2–7
                      • wiesia140 Re: post wiesi 27.08.10, 00:21
                        www.polskina5.pl/data/Motywy/b/Pieta.jpg
                        • wiesia140 Re: post wiesi 27.08.10, 21:02
                          Adam i Ewa w raju www.polskina5.pl/data/Motywy/e/cranach_lucas_adam_i_ewa_w_raju.jpg
                          • wiesia140 Re: post wiesi 27.08.10, 21:05
                            uczta Baltazara www.polskina5.pl/data/Motywy/b/Uczta_Baltazara.jpg
    • wiesia140 Re: Wątek biblijny 14.02.11, 18:04
      biblia.wiara.pl/doc/719286.Walczyl-z-Bogiem
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka