Dodaj do ulubionych

Zapis w konstytucji

    • samboraga tośmy się mylili:) 16.11.06, 15:54
      przepraszam, że znowu, chciałam już dać spokój wątkowismile
      ale natknęłam się na rozwiązanie problemu z naszej dyskusji, w GN,
      wklejam poniżej fragment z wersji elektronicznej pisma (więc chyba legalnie?smile

      Kościół kobiet nie zabija
      Przemysław Kucharczak

      Bezwzględni księża każą kobietom rodzić, nawet kiedy zagrożone jest ich życie! –
      wykrzykują feministki. I jak często zdarza się ludziom w stanie zacietrzewienia,
      plotą bzdury.
      Nawet my, świeccy katolicy, zwykle niewiele wiemy o nauczaniu Kościoła w sprawie
      tych przypadków, w których życie ciężarnej matki i dziecka jest zagrożone.
      Tymczasem teolodzy od lat wypowiadają się na ten temat. Mówią, że kobieta ma
      moralne prawo ratować swoje życie, nawet jeśli będzie się to wiązało z
      niebezpieczeństwem dla życia jej dziecka. Dodają jednak, że nigdy nie można przy
      tym stosować środków, które bezpośrednio uderzyłyby w życie tego dziecka, które
      matka nosi pod sercem.

      Każdemu z takich przypadków trzeba się dobrze przyjrzeć, bo to niezwykle
      delikatna materia. Czy na przykład ciężarna kobieta ma przyjąć lekarstwo,
      którego skutki uboczne mogą być niebezpieczne dla jej poczętego dziecka? Czy
      kobieta może się na to zgodzić, gdy kompetentni lekarze widzą w tym jedyny
      ratunek dla jej życia? – Jest to moralnie dopuszczalne – mówi ks. dr Grzegorz
      Stephan, teolog moralista. – Wierząca matka powinna jednak wsłuchać się w głos
      sumienia, bo wola Pana Boga może być inna! Nie można odrzucać głosu sumienia,
      które podpowiada, że trzeba poświęcić swoje życie dla uratowania dziecka. Bo
      życie nienarodzonego dziecka nie jest życiem mniejszej wartości niż życie matki
      – podkreśla.

      A gdyby Gianna wybrała siebie?
      Włoszka Gianna Beretta Molla miała 39 lat, kiedy zaszła w ciążę po raz czwarty.
      Niestety, miesiąc później lekarz stwierdził u niej coś oprócz ciąży: włókniaka,
      czyli guza nowotworowego na macicy. Gianna sama była lekarką, więc wiedziała
      dokładnie, co jej grozi. Jednak zdecydowanie powiedziała lekarzom: „Jeśli chodzi
      o dokonanie wyboru między mną a dzieckiem, proszę się w ogóle nie wahać. Proszę
      wybrać – żądam tego – dziecko. Ratujcie je”. Tak się stało. W kwietniu 1962 roku
      kobieta urodziła zdrową córeczkę. Tydzień później jednak sama zmarła. Jan Paweł
      II ogłosił Giannę Berettę Mollę świętą. Jednak co byłoby, jeśli ta kobieta nie
      zdobyłaby się na taki heroizm? Gdyby ratowała własne życie jakimiś godnymi
      metodami terapeutycznymi, których uboczne działanie byłoby niebezpieczne dla
      życia jej córeczki? Czy popełniłaby wtedy grzech? Otóż niekoniecznie. – Kościół
      nigdy nie zgodzi się na bezpośrednią aborcję, czyli zabicie dziecka. To
      absolutnie wykluczone – mówi ks. dr Grzegorz Stephan. – Jednak czasem lekarze
      muszą dokonać wyboru, czy swój wysiłek skoncentrować na ratowaniu matki czy
      dziecka. O tym muszą decydować w sumieniu i na podstawie ich najlepszej wiedzy
      lekarskiej. Taka sytuacja jest moralnie dopuszczalna – dodaje.

      Według księdza Stephana, lekarze najróżniejszych specjalności podejmują czasem
      wybory, które są w jakiś sposób do tej sytuacji podobne. Na przykład, gdy mają w
      szpitalu jedną aparaturę ratującą życie, a kilku pacjentów, których trzeba do
      niej pilnie podłączyć. Którego podłączyć najpierw? Kiedy wreszcie lekarz już
      wybierze jednego z pacjentów, to przecież nie znaczy, że próbuje zabić
      pozostałych. To wciąż jest ratowanie życia. Tak samo ratowania w pierwszej
      kolejności życia ciężarnej matki nie można nazwać aborcją, zabiciem dziecka.

      • kulinka3 Re: tośmy się mylili:) 16.11.06, 17:27
        Prawdę mówiąc, nie poczuwam się do pomyłki.
        Poniższy arykuł potwierdza to, co pisałam na ten temat w naszym wątku.


        • samboraga Re: 16.11.06, 18:22
          Tak samo ratowania w pierwszej
          > kolejności życia ciężarnej matki nie można nazwać aborcją, zabiciem dziecka.

          tu Ci przyznaję rację, rzeczywiście ileś postów wyżej uznałam tę sytuację za
          działanie aborcyjne
      • mader1 Re: tośmy się mylili:) 16.11.06, 20:33
        Ja nie. Pisałam, że w takiej sytuacji NIGDY nie będzie zgody na " zabicie"
        matki z urzędu.Życie matki i życie płodu będzie traktowane na równi poważnie.
        Parę postów wyżej.
        A lekarze, którzy znęcali się nad Tobą czy dziewczynami w podobnej sytuacji
        byli niekompetentni. Nie wiem, czy medycznie - może potrafią leczyć. Ale nie
        znają ustawy - a powinni, bo przecież działają wewnątrz tej ustawy w wielu
        sytuacjach.
        • samboraga więc mówiąc za siebie - ja się pomyliłam... 16.11.06, 23:29
          ...w odczytaniu EV i DEklaracji

          > Ja nie. Pisałam, że w takiej sytuacji NIGDY nie będzie zgody na " zabicie"
          > matki z urzędu.Życie matki i życie płodu będzie traktowane na równi poważnie.
          > Parę postów wyżej.> A lekarze, którzy znęcali się nad Tobą czy dziewczynami w
          podobnej sytuacji
          > byli niekompetentni. Nie wiem, czy medycznie - może potrafią leczyć. Ale nie
          > znają ustawy - a powinni, bo przecież działają wewnątrz tej ustawy w wielu
          > sytuacjach.

          szkoda, że tak ich dużo, tych 'nieznającyh'sad

          litera prawa teoretycznie nie jest martwa, w innej słynnej sprawie sąd przyznał
          rację rodzinie obarczonej ciężką wadą genetyczną (kobieta chciała usunąć drugą
          ciążę, ale lekarze zmusili ją do urodzenia drugiego dziecka), jednak rozprawa
          potwierdzająca zgodę na aborcję i rację kobiety odbyła się już po narodzinach
          dziecka, choregosad więc rzeczywiście, wymiarowi sprawiedliwości nic nie można
          zarzucić - tylko rodzina ma dwoje ciężko chorych dziecisad((
          'powinniśmy' działać zgodnie z prawem takim jakie ono jest, ale niestety to
          marzenie - jedni ze strachu, inni z nadgorliwości, by się przypodobać, jeszce
          inni z nadgorliwości, bo źle interpretują - nawet w nurcie oficjalnym ustawa nie
          jest przestrzeganasad(( sankcje za jej złamanie są nierównomierne i bardziej
          opłaca się być 'nadgorliwym' i nie dokonać oficjalnej aborcji (bo przecież
          wszystkie są brane pod lupę) niż postąpić kontrowersyjnie i jej dokonać a potem
          się tłumaczyć (kontrowersyjnie, bo w medycynie nie zawsze 2x2=4), za
          udowodnienie aborcji grozi więzienie, za udowodnienie 'niekompetencji lekarza'
          (czy jak to sobie nazwiemy) chyba niewiele (choć możliwe że jest coś związanego
          z prawem wykonywania zawodu - ale wtedy to już z innej ustawy, no i zwykle
          ciężko udowodnić 'błąd lekarski'), za lekarza odpowiada szpital, a szpital jest
          ubezpieczony, kuty prawnikami na cztery nogi, pewnie co najwyżej można sądzić
          się z powództwa cywilnego o odszkodowanie za straty materialne czy moralnesad



          • mader1 Re: więc mówiąc za siebie - ja się pomyliłam... 17.11.06, 09:05
            to jest duży problem.
            jeżeli prawo bowiem jest opacznie rozumiane i źle stosowane dzieje się bardzo
            źle. Po to ono bowiem jest ustanowione, żeby je stosować. Inaczej wyjątki nie
            miałyby sensu.
            Dlatego pomyślałam o jakiś szkoleniach w tej dziedzinie - musi być chyba gdzieś
            jakieś zaniedbanie, jeżeli łamanie stosowania ustawy jest nagminne. Może...
            lekarzom to też wszystko nie wydaje się tak oczywiste...
            Co do procesów o aborcję...
            Z pewnością to nic przyjemnego mieć taki proces, jednak... Jezeli zosatła ona
            dokonana w oparciu o medyczne przesłanki... Wtedy nawet gdy proces jest
            wytoczony, takze opiniują w nim biegli lekarze. Więc, o ile zosała dokonana w
            dobrej wierze, w świetle solidarności zawodowej, z którą mamy do czynienia
            nawet w ewidentnych sytuacjach zaniedbania, udowodnienie praktycznie powinno
            być niemożliwe.
            Musiałabym porozmawiać z lekarzem - czego oni konkretnie się boją przesuwając
            terminy, odsyłając od jednego do drugiego. Czy nie zachowują się jak
            niedecyzyjni urzędnicy, bo aż tak oswoili się z ryzykiem śmierci w swoim
            zawodzie ?
            • samboraga Re: 17.11.06, 10:06
              > Musiałabym porozmawiać z lekarzem - czego oni konkretnie się boją przesuwając
              > terminy, odsyłając od jednego do drugiego. Czy nie zachowują się jak
              > niedecyzyjni urzędnicy, bo aż tak oswoili się z ryzykiem śmierci w swoim
              > zawodzie ?

              w każdym razie problem istniejesad
              zapis konstytucyjny czy zmiana ustawy na b. restrykcyjną pogłębi istniejącą
              bezwładność decyzyjną lekarzy, nawet w przypadkach, co do których moralnie
              wszyscy się zgadzamy czyli ratowania życia matki
            • rycerzowa Re: więc mówiąc za siebie - ja się pomyliłam... 17.11.06, 10:22
              Lekarze po prostu nie chcą mieć kłopotów.
              Nie chcą, by rozniosło się po mieście, że na ich oddziale "dokonuje się aborcji".
              Dyrekcja publicznego szpitala zależna jest od władzy politycznej.
              A poza tym może się okazać, że danemu lekarzowi potem ksiądz odmówi
              katolickiego pochówku.
              Taki pryncypialny lekarz może mieć dobrze prosperującą prywatną "fabrykę aniołków".
              Oczywiście, nie każdy ma.

              Czy Samboraga myliła się aż tak bardzo?
              Przecież zgodnie z wymienionym tekstem " n i g d y nie można
              przy tym stosować środków, które bezpośrednio uderzyłyby w życie tego dziecka".
              Nigdy!

              Jeszcze jedno zdanie:
              "Bo życie nienarodzonego dziecka nie jest życiem mniejszej wartości niż życie
              matki".
              Nikt nie zaprzeczy tej oczywistej prawdzie - życia nie można wartościować.

              Ale śmierć można.
              Śmierć istoty świadomej, obdarzonej zdolnością do cierpienia jest śmiercią
              zadaną "ze szczególnym okrucieństwem".
              • mader1 Re: więc mówiąc za siebie - ja się pomyliłam... 17.11.06, 10:35
                > Ale śmierć można.
                > Śmierć istoty świadomej, obdarzonej zdolnością do cierpienia jest śmiercią
                > zadaną "ze szczególnym okrucieństwem".

                Zabójstwo czy morderstwo, stopień winy i kary - ale nie samą śmierć.
                Zwłaszcza, że o stopniach swiadomosci i odczuwaniu bólu nie możemy się
                wypowiadać
                OT
                Jeszcze niedawno - gdy mój brat był mały- pisano, że noworodek nie może
                odczuwać bólu. W związku z tym szereg operacji czy bolesnych zabiegów - w tym
                operacje serca ! - wykonywano bez znieczulenia ! Obecnie to wstydliwy temat,
                ale nieoficjalnie lekarze przyznają, że część zgonów następowała prawdopodobnie
                w wyniku bólu nie do opisania.
                Możemy postępowac zgodnie z najlepszej wiedzą, zachowując dobrą wolę i
                staranność. Natomiast nie wiemy na pewno.

                A tak na marginesie. Umiejętność przyznania się do pomyłki - chocby niewielkiej
                jest ważną cnotą. Bardzo rzadką.
            • otryt Nie w szkoleniach problem 17.11.06, 11:26
              mader1 napisała:

              >Dlatego pomyślałam o jakiś szkoleniach w tej dziedzinie - musi być chyba gdzieś
              >jakieś zaniedbanie, jeżeli łamanie stosowania ustawy jest nagminne. Może...
              >lekarzom to też wszystko nie wydaje się tak oczywiste...

              Pomyśl Mader, z jednej strony nagminne łamanie ustawy w prywatnych gabinetach
              idące w dziesiątkach tysięcy aborcji na życzenie. I rosnące na tym fortuny
              części lekarzy. A z drugiej strony bardo trudne, nieliczne przypadki (takie o
              jakich mówi Skrzynka), gdy dziecko i tak nie ma szans. I w tych trudnych
              przypadkach, często ci sami lekarze unikają podjęcia decyzji, piętrzą
              trudności. Jak często znamy taką sytuację z lekarzami innych specjalności, to
              co jest niewykonalne w przychodni lub szpitalu w ramach ubezpieczenia, u tego
              samego lekarza za pieniądze nagle staje się proste, łatwe i możliwe. Trzeba
              było tak od razu mówić. Jest taki gorzki dowcip. Kto jest największym
              zwolennikiem ustawy chroniącej życie? Środowiska katolickie? Błędna odpowiedź.
              Lekarze ginekolodzy! Problem nie tkwi w szkoleniach, ale w obłudzie. Wszyscy
              widzą, że ustawa jest nagminnie łamana. I nikt z tym nic nie robi. Dlaczego???
              Nawet na tym forum ten wątek pomija się milczeniem. I wątek solidarności z
              będącymi w potrzebie. A mamy przecież prawo jako obywatele zgłosić do
              prokuratury doniesienie o podejrzeniu popełnieniu przestępstwa, gdy np.
              przeczytamy ogłoszenie w prasie o przywracaniu miesiączek. Gdy społeczeństwo
              obłudne i zakłamane nic nie da idealny zapis w Konstytucji. Od mentalności
              aborcyjnej, jaka była powszechna w czasach PRL do prawdziwej ochrony życia jest
              długa droga, praca organiczna na całe pokolenia. Nie da się tego zrobić na
              skróty wyżywając się głównie w sferze symboli, unikając jednocześnie całego,
              konkretnego trudu z tym związanego. Łatwiej powiesić krzyż niż realizować
              papieską zasadę: "nie ma solidarności bez miłości" lub "jedni drugich brzemiona
              noście".
            • isma Re: więc mówiąc za siebie - ja się pomyliłam... 17.11.06, 12:51
              O ile wiem, w Polsce do tej pory nie bylo zakonczonych wyrokiem przyznajacym
              racje rodzicom procesow o odmowe aborcji.
              W sprawie Wojnarowskich wyrok dotyczy odszkodowania za odmowe wykonania badan
              prenatalnych, a nie "zlego urodzenia".
              Sprawy Alicji Tysiac nie rozpatrywal zaden sad polski, postepowanie przez
              trybunalem w Strasburgu jest w fazie wstepnej.
              • samboraga Re: więc mówiąc za siebie - ja się pomyliłam... 17.11.06, 14:54
                > O ile wiem, w Polsce do tej pory nie bylo zakonczonych wyrokiem przyznajacym
                > racje rodzicom procesow o odmowe aborcji.
                > W sprawie Wojnarowskich wyrok dotyczy odszkodowania za odmowe wykonania badan
                > prenatalnych, a nie "zlego urodzenia".
                > Sprawy Alicji Tysiac nie rozpatrywal zaden sad polski, postepowanie przez
                > trybunalem w Strasburgu jest w fazie wstepnej.

                dziękuję za sprostowanie, zajrzałam pobieżnie do samej ustwawy, tego już nie
                sprawdzałam
                badania prenatalne są traktowane przez wielu lekarzy jako 'wstęp do aborcji'crying i
                jest to temat na kolejny podwątek, ale żeby juz nie mnożyć aspektów tematu
                głównego to dodam tylko, że jeśli chodzi o przestrzeganie prawa to kobieta miała
                do tych badań prawo, lekarz odmówił-tak?
      • mamalgosia ks dr Stephan 16.11.06, 21:33
        o, miałam z nim wykładysmile Ależ klerycy mu nadali brzydką ksywkę.
        Ale wiedzę ma
    • rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 16.11.06, 22:50
      samboraga napisała:

      > Tymczasem teolodzy od lat wypowiadają się na ten temat. Mówią, że kobieta ma
      > moralne prawo ratować swoje życie, nawet jeśli będzie się to wiązało z
      > niebezpieczeństwem dla życia jej dziecka. Dodają jednak, że nigdy nie można
      prz > y
      > tym stosować środków, które bezpośrednio uderzyłyby w życie tego dziecka,
      >


      O ile rozumiem, ciężko chora kobieta może zażyć lek, który może uszkodzić płód,
      a nawet wywołać poronienie, ale nie ma prawa np. usunąć macicy z nowotworem,
      nawet jeśli to byłaby jedyna szansa na życie.
      Nie ma też prawa usunąć płodu w razie tzw. zakażenia wewnątrzmacicznego, nawet
      jeśli wiadomo, że to skończy się śmiercią kobiety (i dziecka).
      To nie jest wydumane - to przypadek mojej koleżanki.


      • skrzynka3 Re: Zapis w konstytucji 17.11.06, 08:23
        No wlasnie to samo przyszlo mi do glowy. Lek ratujacy matke ale toksyczny dla
        plodu tak ale juz operacja nowotworu szyjki (czesto trzeba usunac cala macice)
        nie.
        Inny przyklad ktorego bylam swiadkiem jako mlodziutka stazystka. Dziewczyna w
        pierwszej ciazy przy okazji rutynowych badan krwi miala wykryta ostra bialaczke
        szpikowa. Postac ktora z jednej strony dawala szanse na remisje i przeszczep
        przy szybko podjetym agresywnym leczeniu z drugiej nie dawala zadnych szans na
        dotrwanie bez leczenia chocby do czasu kiedy dziecko bedzie mozna sprobowac
        ratowac. Tylko bylo male ale.. nie bylo takiego ktory odwazylby podac sie Jej
        agresywna chemie w czasie ciazy sad ze wzgledu na ogromne zagrozenie zakazeniami
        i krwotokiem (z drugiej strony wiadomo bylo ze plod chemii i tak nie przezyje
        ale matka nie przezylaby poronienia do ktorego doszloby juz w trakcie
        leczenia). Jedynym sposobem ratowania dziewczyny bylo jak najszybsze przerwanie
        ciazy i wejscie z leczeniem.Na marginesie- dziewczyna weszla w remisje i
        doczekala przeszcepu - czyli jedno zycie udalo sie uratowac.
        Podobnie przy ciazy pozamacicznej -nie czeka sie przeciez (o ile uda sie ja
        wykryc wczesniej) az jajowod peknie tylko usuwa sie go razem z zyjacym jeszcze
        plodem.
        Te przyklady nie sa po to zeby zaciemniac i mnozyc watpliwosci. Tylko po to
        zeby pokazac, ze nie naprawde nie wszystko w medycynie da sie ujac w proste i
        jasne rozwiazania i schematy.
        Do tego to wszystko byly sytuacje (jak dla mnie przynajmniej) jednoznaczne-
        dziecko nie mialo i taz zadnych szans na zycie, matke mozna bylo probowac
        ratowac. A przeciez nie zawsze jest tak czarno-bialo.
    • samboraga mam nadzieję, że nasi posłowie nie wezmą przykładu 19.11.06, 16:27
      w Nikaragui wprowadzono zakaz całkowity:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3743290.html
      najpierw był zapis w Konstytucji, teraz zmieniono ustawę, aby ją "dostosować" do
      gwarancji konstutucyjnych, więc niestety 'można'...sad mam nadzieję, że nasi
      skrajni posłowie nie postawią sobie za punkt honoru dogonić Ameryki...crying
      i tam, i tu dużą rolę odgrywają ambicje politycznesad((
      • mader1 Re: mam nadzieję, że nasi posłowie nie wezmą przy 19.11.06, 22:26
        może i by mieli ten punkt honoru, ale lubią być politykami nie tylko tu i
        teraz , ale i w przyszłości. Nie są samobójcami.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka