Dodaj do ulubionych

sposoby na lęk

26.08.08, 22:29
Może jakieś domowe?
Jestem po wymianie smsów z Pewną Forumowiczką, tak sobie próbujemy
walczyć z lękiem szkolnym - przypuszczam, że ona jednak walkę
prowadzi z lepszym skutkiem.
Tak: leczyć farmakologicznie nerwice lękowe, teapie i inne cuda -
czasochłonne, pieniądzochłonne i często daremne...
Ale takie codzienne lęki: przed podróżą (i wizjami rozbitego
samochodu), przed złymi skutkami chorób dzieci, przed dniem
jutrzejszym, przed jakimiś obowiązkami którym w naszych oczach nie
potrafimy podołać, przed władzą nad nami fatalnego szefa...
No jak sobie radzić?
Jeśli ufać - to jak się do tego ufania zabrać?
Nie myśleć?
Jak sobie radzicie na co dzień z takimi "zmartwieniami na zapas"?
Czekolada i spacer z dzieckiem? Posprzątanie klatki schodowej?
Proszę, poradźcie
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: sposoby na lęk 26.08.08, 23:20
      W zasadzie sobie nie radzę. No bo chyba to nie jest radzenie sobie,
      skoro ciągle mnie lęki nachodzą. A może radzeniem sobie można
      nazwać pójście w modlitwę w takich przypadkach. Lęk nie znika, ale
      już nie jestem z nim sama.
      ...Będzie bardziej osobiście. ...Byłam (przypadkiem? wink w każdym
      razie nie planowałam sobie tego smile na modlitwie z uzdrowieniami.
      Trochę najeżona, bo ja wakacyjnie, a tu mówią, że ludzie z krzyżami
      itd. Ale postanowiłam - skoro jestem w kościele, jest wystawiony
      Najświętszy Sakrament, skoro jestem przekonana o obecności Jezusa,
      to czemu nie podejść do tego inaczej. Zaczęłam rozmawiać z
      Bogiem. ...Po jakimś czasie usłyszałam, że jest tu kobieta,
      która ma fatalistyczne myśli. ...Nie musiałam to być (choć o tych
      strachach akurat Bogu mówiłam). Może chodziło o kogoś innego.
      A może nie. Nie ma to jednak dla mnie znaczenia. Najważniejsze
      były dalsze słowa, ktore wzięłam do siebie: aby żyć tu i teraz
      służyć łaskami, jakie mam od Boga.
      To "tu i teraz" mnie trzyma smile Przywołuję te słowa, gdy
      mnie "nachodzi".
      • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 07:39
        mama_kasia napisała:

        > W zasadzie sobie nie radzę. No bo chyba to nie jest radzenie
        sobie,
        > skoro ciągle mnie lęki nachodzą.
        Właśnie, Kasiu tego nie wiem. Jesli pomimo nich robimy co należy, to
        jednak sobie radziy. Radzimy sobie z rzeczywistością, ale z lękiem
        to może faktycznie nie? Np: dziś mam wielki lęk przed konferencją.
        nikt mnie tam nie zje, nie zabije. Ale nałoży tyle obowiązków (w tym
        połowę niepotrzebnych i idiotycznych), któe mnie zaleją i załamią.
        No więc się boję. Działąnie pomimo lęku będzie: bo przecież pojadę
        na tę konferencę (choć włóżku z laptopem mi dobrze). Ale drżenie w
        środku ogromnesad

        A może radzeniem sobie można
        > nazwać pójście w modlitwę w takich przypadkach. Lęk nie znika, ale
        > już nie jestem z nim sama.
        Tak właśnie myślałam. Na pewno wielu osobom na tym forum pomaga
        modlitwa.


        > ...Będzie bardziej osobiście. ...Byłam (przypadkiem? wink
        Oczywiście, że przypadkiemsmile


        > To "tu i teraz" mnie trzyma smile Przywołuję te słowa, gdy
        > mnie "nachodzi".
        To wiem od odawna. I próbuję od dawna. Czasem się udaje - jesli
        dotyczy odleglejszych strachów (pewna znajoma odwlekała lęki mówić:
        Jeszcze zdążę się bać, mam czas. To też trochę działało). Mniej
        działa jesli to przed czym czujemy lęk jest bardzo bliskie w czasie
        lub właśnie trwa
    • minerwamcg Re: sposoby na lęk 26.08.08, 23:32
      Modlitwa. W dużej dawce. Do Miłosierdzia Bożego.
      • dorotkak Re: sposoby na lęk 26.08.08, 23:52
        podpisuje sie pod tym co napisala minerwa, poza tym zaufanie - jesli tego nie
        braknie, wierz mi, ze po pewnym czasie problemy "same" sie rozwiazuja.
        • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 07:42
          zapytałam o zaufanie. Jak zaufać? Czy nie jest tak, że jednemu
          łatwiej ufać, a innemu trudniej? Co to znaczy ufać? Czy dziecko uczy
          się zaufania rodzicom? Nie. Dane lub nie dane.
      • minerwamcg Re: sposoby na lęk 27.08.08, 01:29
        Aha, no i jeszcze mam taki akt strzelisty, który powtarzam na wdechu
        i wydechu jak mantrę smile Nauczyłam się tego od pewnego kapucyna smile

        Zmiłuj się nade mną, Boże, zmiłuj się nade mną (na wdechu)
        Bo w Tobie ufa dusza moja (wydech).

        Takie "oddychanie Bogiem". Tyleż w tym modlitwy, co jak najbardziej
        ziemskiego uspokajania oddechu - ale przecież Bóg sam jest
        lekarzem.
        • k_j_z Re: sposoby na lęk 27.08.08, 07:39
          o zaufaniu chciałam napisać zanim przeczytałam wszystkie posty i
          zobaczyłam, ze było ale co tam.
          Powtórzę.
          Zaufanie u mnie zawsze podstawa.
          Jeśli coś idzie źle tzn nie tak, jak ja myślałam, że będzie dobrze
          to zawsze przychodzi taka myśl, że przecież Ty Boże wiesz lepiej i
          to, co wybrałeś nie bedzie złe, nawet jeśli teraz nie mogę czegoś
          zobaczyć.
          O lekach codziennych nie myślę.
          Teraz przede mną czas próby.
          Ignacy za miesiąc wyjeżdża do Wrocławia na studia.
          To ponad 300 km.
          Wizyty w domu raz w miesiącu albo rzadziej.
          Sam w obcym mieście bez wsparcia.
          Trudno bedzie.
          • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 07:45
            Czyli żadnych "ułatwiaczy"?
            Czyli fundamentalne pytanie: jak wierzyć gdy się nie wierzy?
            Jednym wiara dana innym nie?
            Eh...
            • minerwamcg Re: sposoby na lęk 27.08.08, 09:30
              Ależ Mamałgosiu, gdzie tam wiara, jakie zaufanie? To k_j_z i Dorotka
              K. są takie mocne. Bo ja nie. U mnie w takich razach modlitwa to
              jest wołanie "Panie, zmiłuj się!", tak, jak woła się "ratunku!". Do
              zaufania to od tego jeszcze sto mil, na razie taka modlitwa to jest
              po prostu wrzask przerażonego dziecka i nic więcej. Powrzeszczę
              sobie i pomaga smile Szef pomaga z góry, a powrzeszczenie o pomoc - z
              dołu smile
              No i słusznie Arthur podpowiada, pomaga pluszenie. Przytulenie się
              do ciepła drugiej połówki, tak, że wyraźnie czujesz
              tę "drugopołówkowatość". Grzanie skóry o skórę i serca o serce, i
              nigdy nie zawodzącą odpowiedź "Dobrze będzie, prawda?" "No
              oczywiście, a jak by miało być?" I zawsze jest. Czasem bardzo
              trudno. Ale dobrze.
          • maika7 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 10:29
            > Ignacy za miesiąc wyjeżdża do Wrocławia na studia.
            > To ponad 300 km.
            > Wizyty w domu raz w miesiącu albo rzadziej.
            > Sam w obcym mieście bez wsparcia.
            > Trudno bedzie.

            Sam jedzie? Nie będzie miał tam nikogo znajomego na początku?
            Mój Starszy jedzie po raz drugi. Życze Ci serdecznie, zeby ten "czas próby"
            wypadł pomyslnie. W tym roku żegnam Starszego ze spokojem, zaufaniem i ciepłymi
            myslami, ze "sobie poradzi". A ja sobie miło potęsknię smile

      • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 07:41
        Zazdroszczę, że działa.
    • nati1011 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 07:49
      jak znajdziecie jakiś super to dajcie znać wink))

      Tak seria to ja odważna już byłam. Najbardziej u progu dorosłości.
      Wydawało się, ze na koniec świata mogę pójść i nic mnie nie złamie.
      Tak naprawde zaczęłam się bać jak urodziłam dziecko. Bo już wtedy
      nie chodziło tylko o mnie, Musiałam zapewnić bezpieczęństwo nie
      tylko sobie, ale i maleństwu. Poza tym trzeba było zaczac dbać o
      siebie - żeby miał kto to dziecko wychować. Nawet mój mąż zaczał
      wtedy ostrożniej jeździć. Wcześniej zdarzało mu się na drodze
      zaszaleć. Odkąd mamy dzieci - nawet jak jedzie sam - to pamieta, ze
      ma do kogo wracać.

      Pamiętam swoje strachy i lęki. Czasami takie pierwotne, zwierzęce,
      gdy dosłownie wyłam do księżyca. Mało tego, te leki potrafiły tak
      długo we mnie tkwić, że potem miesiącami bałam się np bólu. Bez
      zaufania Bogu chyba się nie da. Mnie pomagały 2 zdania: niczego się
      nie boję (raczej jako pragninie) bo Ty Boże jesteś ze mna. I: nie
      przyjdzie na ciebie pokusa większa niż możesz znieść (to niedokłanie
      ale o to chodzi). Na spokojnie pomagała mi literatura. I świetny
      fragment o strachu z Listów starego diabła - że ludzi boja się
      różnych rzeczy - zapominając, ze po pierwsze nie moga one przyjśc
      wszystkie na raz - i zapominają, że sam strach też jest próbą i
      pokusą.

      Z perspektywy czasu wiem, ze strach można (trochę) oswoić. Ja wiem,
      zę mnie paraliżuje, wiec staram sie o nim nie myśleć za dużo. Też
      boję się choroby czy innych rzeczy, ale staram się o tym nie myśleć
      na codzień. A jak już mnie dopadnie to szybciutko szukam sobie
      zajęcia. smile)
      • nati1011 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 08:15
        Nie udało mi się pozbyć leku do końca. Nadal mam silną nerwicę
        wegetatywną. Tzn - mój organizm reaguje fizycznie na strach. Żeby
        było "śmieszniej" ta reakcja jest często odłożona w czasie. Nie mam
        problemu przed egzaminem, ale raczej na pewno pochoruję kilka dni
        po - jak stres już puści.

        Zdecydowanie mniej boję sie rzeczy abstrakcyjnych - wojny,
        kataklizmu itp bardziej osobistych - choroby, straty, braku
        pracy.... Ale z biegiem lat coraz lepiej sobie z tym lekiem radze.

        I tak na marginesie - leki pomagają w ostrej fazie - na codzień
        lepiej traktować je jako ostateczność.
        • minerwamcg Re: sposoby na lęk 27.08.08, 09:33
          Nati powiada:

          >Nie mam
          > problemu przed egzaminem, ale raczej na pewno pochoruję kilka dni
          > po - jak stres już puści.

          A to dość częste. W zespole, którym kieruję, mam teraz bardzo
          cierpiącą dziewczynę, która kilka tygodni temu... obroniła
          magisterkę. Powinna być szczęśliwa, w końcu studiowała zaocznie
          kosztem wielkich wyrzeczeń - i na pewno będzie, jak się już
          pozbiera.
        • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 15:33
          A ja właśnie z egzaminami w ogóle nie miałąm problemów. Jakiś stres
          był,a le zupełnie w normie. Nie boję się też np. hospitacji,
          wizytacji, zajęć otwartych, wywiadówek... czyli takich spraw,
          których mogłabym się bać bez wstydu.
          Dziwne
    • nordynka1 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 09:54
      modlitwa, jak jest już źle i siedzę w lęku za długo to spowiedź, no
      i eucharystia
      tak "na gorąco" - zajęcie się czymś, bieżącymi sprawami
      Ale co to za lęki te moje w porównaniu o to co Ty przeszłaś
      Mamałgosiu...
      Myśle teoretycznie bo takiej próby nie przeszłam - ale wydaje mi się
      że gdybym była w sytuacji bez wyjścia (śmiertelna choroba czy coś
      podobnego)to oddałabym ją Bogu no bo skoro ja nie mam mocy nic
      zmienić..

      znam osobę która zyje w lęku permanentnie - lęk towarzyszy jej we
      wszystkim - przejęła go od mamy i nie da się już tego zmienić;
      zwykłe codzienne sprawy - pójście od pracy, tam konfrontacja z
      innymi ludźmi, podjęcie wysiłku rozwiązywania bieżących problemów z
      dnia i tych w nieco dlaszej perspektywie jak troska o dom rodzinę
      dzieci itd napawa ją nieustającym lękiem. Ma wklęsłą klatkę
      piersiową - wciśniętą lękiem. I czuje nieustanny ucisk na nią. Izyje
      z tym choc cięzko bardzo. Pomaga izolacja od innych iświata. Ale tak
      się nie da bo to nie leczy.
      Kurcze, może trzeba pomodlić się nad nią o uwolnienie..tak teraz
      myślę głośno..
      • otryt Re: sposoby na lęk 27.08.08, 10:32
        nordynka1 napisała:

        >lęk towarzyszy jej we wszystkim - przejęła go od mamy

        Sposób reagowania lękiem bardzo często bywa dziedziczny. Przejmujemy
        go z mlekiem matki. Towarzyszy nam od urodzenia, bo czulismy przez
        skórę, jak bała się matka, ojciec. I taka reakcja uległa utrwaleniu.
        Dlatego warto pracować nad tym, aby dalej nie przekazywać tego swoim
        dzieciom. Jak to było u naszych rodziców?


        • mama_kasia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 10:42
          Właśnie, jak nad tym pracować? Mam wrażenie, że praca i tak nic
          nie daje, że lęk przechodzi mimo tego, iż mam świadomość.
          Dostrzegam to i to się dzieje na moich oczach.
          Myślę, że mając świadomość takiego dziania się, można to
          jedynie oswajać. Pomagać, aby dzieci wiedziały, skąd u nich
          lęk, aby wiedziały, że mozna i warto sobie z nim radzić.
          Ale niech się go nie wypierają - skoro i tak jest?

          Czy myślicie, że lęk może znikąć i że właśnie do tego
          należy dążyć?
          • otryt Wypłyń na głębię... 27.08.08, 12:10
            mama_kasia napisała:

            >Pomagać, aby dzieci wiedziały, skąd u nich
            >lęk, aby wiedziały, że mozna i warto sobie z nim radzić.
            >Ale niech się go nie wypierają - skoro i tak jest?

            Sama sobie odpowiedziałaś. Myślę, ze rozpoznanie źródła lęku stanowi
            połowę sukcesu. I uznanie, że on istnieje w nas. Wypieranie nigdy
            niczemu dobremu nie służy. Niektórzy pokrywają lęk np. agresją albo
            innymi dziwnymi zachowaniami. Myślę, że najbardziej skuteczną metodą
            jest świadome wejście w sytuację, która budzi w nas lęk. Gdy boimy
            się psa – kupić sobie psa. Gdy boimy się wystąpień publicznych –
            starać się to robić, oczywiście uprzednio przygotowując się. Itd.,
            itd.

            Gdy byłem dzieckiem topiłem się w jeziorze. Na szczęście odratowano
            mnie. Jednak lęk przed wodą się pojawił i pozostał na długie lata.
            Miałem nawet kłopoty z nauką pływania na uczelnianym basenie. 200
            metrów na kartę pływacką przepłynąłem – to był szczyt moich
            możliwości, gdy miałem 20 lat. Gdy miałem 30 lat moja żona nauczyła
            mnie pływać poprawnie, tak że mogłem już pływać kilometrami. Ale
            tylko pływając wzdłuż brzegu jeziora. Gdy wypływałem na głębię
            pojawiało się zmęczenie, ruchy robiły się szybsze i bardziej
            chaotyczne, zdarzyło się napić wody. Gdy to zauważyłem zdałem sobie
            kiedyś sprawę z tego, że ten lęk przed wodą cały czas we mnie jest.
            Jedynym sposobem było wypłynięcie na głęboką wodę. I to zrobiłem.
            Jezioro mające 800 metrów szerokości. Pilnowałem tylko tego, aby
            ruch był płynny i wolny, cały czas przypominając sobie jak mantrę,
            że wzdłuż brzegu potrafię przepłynąć znacznie więcej. Po
            przepłynięciu tam i z powrotem pozbyłem się tego lęku. Myślę, że
            można poprowadzić analogię do lęków w innych dziedzinach.
            Jednoczesna własna praca i zaufanie Bogu są chyba najlepszym
            sposobem na przezwyciężenie lęków. Biblijne "Wypłyń na głębię" też
            dotyczy tej sprawy. Historia Mojżesza to historia wyzwalania się z
            lęku, jaki narodził się w malutkim dziecku rzuconym w koszyku na
            groźne fale Nilu. Kolejne plagi egipskie i kolejne wizyty Mojżesza u
            faraona to etapy wyzwalania się z lęku, to przełamywanie się i wiara
            w to, ze Bóg pomoże, przyniesie odpowiednie słowa na język, gdy
            będzie mówił do faraona. Pamiętamy jak bardzo nie chciał iść do
            faraona za pierwszym razem i jak bardzo urósł jako mężny człowiek,
            ojciec narodu, gdy szedł tam po raz dziesiąty. Czasem tych etapów
            musi być aż 10. Pozdrawiamsmile



            • mama_kasia Re: Wypłyń na głębię... 27.08.08, 13:33
              Kolejne plagi egipskie i kolejne wizyty Mojżesza u
              > faraona to etapy wyzwalania się z lęku, to przełamywanie się i wiara
              > w to, ze Bóg pomoże, przyniesie odpowiednie słowa na język, gdy
              > będzie mówił do faraona. Pamiętamy jak bardzo nie chciał iść do
              > faraona za pierwszym razem i jak bardzo urósł jako mężny człowiek,
              > ojciec narodu, gdy szedł tam po raz dziesiąty. Czasem tych etapów
              > musi być aż 10.

              Aż się wzruszyłam... Ale tak jest, tak właśnie jest...
              ...Tylko czasami (przez małą chwilkę) ma się dosyć, ale Bóg
              trafia do mojego rozumu w zaskakująco szybki sposób smile
              Tu mi się też sprawdza to, co pisała Maika - szkoda czasu na lęk.
              • otryt Re: Wypłyń na głębię... 27.08.08, 14:00
                Bardzo długo nie mogłem zrozumieć dlaczego Bóg zatwardzał serce
                faraona, że cofał on wcześniej daną obietnicę Mojżeszowi, że wypuści
                z niewoli jego lud. Faraon uwredniał się, by Mojżesz mógł dojrzeć do
                roli jaką mu Bóg wyznnaczył. Ta ciągła zabawa w ciuciubakę -
                przyznam, że denerwowała mnie. Jednak coś w tych ciągłych
                powtórzeniach musiało być. Nigdy nie wątpliłem w sens boskich
                działań, choć ich nie rozumiałem.

                Każdy z nas może posiadać koło siebie takiego wrednego, złośliwego
                faraona.

                Takich powtórzeń jest więcej w Biblii, np gdy Chrystus pyta Piotra,
                czy go kocha? Tutaj z kolei Piotr w jakiś sposób dojrzewa do roli mu
                wyznaczonej.
                • mamalgosia faraon 27.08.08, 15:49
                  Faraon był zły i nie chciał wypuścić Izraelitów, bo taki był z niego
                  łajdak i tyle. Bóg nie maczał w tym palców. jedynie na tej zasadzie,
                  że jest Przyczyną wszystkiego, stąd to wyrażenie, że Bóg zatwardził
                  serce faraona. Gdzie byłąby odpowiedzialność za grzech, gdyby to Bóg
                  nam zatwardzał serca?
                  Tak słyszałam i tak wierzęsmile
                  • minerwamcg Re: faraon 27.08.08, 16:17
                    > Faraon był zły i nie chciał wypuścić Izraelitów, bo taki był z
                    niego
                    > łajdak i tyle.

                    W dodatku nie znał Józefa.

                    Bóg nie maczał w tym palców. jedynie na tej zasadzie,
                    > że jest Przyczyną wszystkiego, stąd to wyrażenie, że Bóg
                    zatwardził
                    > serce faraona. Gdzie byłąby odpowiedzialność za grzech, gdyby to
                    Bóg
                    > nam zatwardzał serca?

                    A tego nie wiemy. "Nasz Bóg jest w niebie, czyni wszystko, co
                    zechce". Może właśnie dla dobra Mojżesza Bóg dopuscił, że faraon
                    mógł się popisać całą wredotą? Pamiętaj, że dla Boga nie istnieje
                    następstwo czasów. Dla Niego złe skłonności faraona były potrzebne
                    do Jego planów, więc je wykorzystał - ale faraonowa wredota i
                    Mojżeszowe kołatanie istniały współcześnie.
                  • otryt Re: faraon 27.08.08, 16:58
                    Cytaty z Ks. Wyjścia

                    1 Pan odpowiedział Mojżeszowi: «Oto Ja uczynię cię jakby Bogiem
                    faraona1, a Aaron, brat twój, będzie twoim prorokiem. 2 Ty powiesz
                    mu wszystko, co ci rozkażę, a Aaron, brat twój, będzie przemawiał do
                    faraona, ażeby wypuścił Izraelitów ze swego kraju, 3 Ja zaś uczynię
                    nieustępliwym serce faraona i pomnożę moje znaki i moje cuda w kraju
                    egipskim. 4 Faraon nie usłucha was, toteż wyciągnę rękę moją nad
                    Egiptem i wywiodę z Egiptu moje zastępy, mój lud, synów Izraela z
                    pośrodka nich, wśród wielkich kar. 5 I poznają Egipcjanie, że Ja
                    jestem Pan, gdy wyciągnę rękę przeciw Egiptowi i wyprowadzę z
                    pośrodka nich Izraelitów».

                    ***

                    12 Ale Pan uczynił upartym serce faraona, tak iż nie usłuchał ich,
                    jak zapowiedział Pan Mojżeszowi.

                    ***

                    1 I rzekł Pan do Mojżesza: «Idź do faraona, ponieważ uczyniłem
                    twardym serce jego i jego sług, abym mógł czynić znaki swoje wśród
                    nich, 2 i abyś opowiadał dzieciom twoim i wnukom, co zdziałałem w
                    Egipcie. A znaki moje czyniłem między nimi, aby wiedzieli, że Ja
                    jestem Pan».

                    ***

                    20 Ale Pan uczynił upartym serce faraona, i nie wypuścił [on]
                    Izraelitów.

                    ****


                    27 Pan uczynił upartym serce faraona i nie chciał ich wypuścić. 28 I
                    rzekł faraon: «Odejdź ode mnie! Strzeż się i nie zjawiaj się już
                    przede mną! Skoro się tylko zjawisz przede mną, umrzesz». 29 I rzekł
                    Mojżesz do faraona: «Będzie, jak powiedziałeś. Nie zjawię się więcej
                    przed tobą».

                    ****

                    9 Pan rzekł do Mojżesza: «Nie usłucha was faraon, aby stały się
                    liczniejsze cuda w ziemi egipskiej». 10 Mojżesz i Aaron wykonali
                    wszystkie cuda przed faraonem. Lecz Pan uczynił upartym serce
                    faraona, tak iż wzbraniał się wypuścić Izraelitów ze swego kraju.

                    (Ks Wyj 7-11)

                    mamalgosia napisała:

                    >Faraon był zły i nie chciał wypuścić Izraelitów, bo taki był z
                    >niego łajdak i tyle.

                    To prawda. Był wielkim grzesznikiem. Bóg zapowiada na początku, że
                    uczyni serce faraona upartym. (Mojżesz dowiaduje się w ten sposób,
                    że walka będzie długa i trudna) Jednak nie czyni tego od razu przy
                    pierwszych plagach. Na początku sam z siebie faraon jest uparty a
                    jego serce twarde. Potem jednak coś się zmienia, faraon zaczyna
                    mówić o swoim grzechu, skłonny jest posłuchać Mojżesza i wypuścić
                    jego lud, gdy plagi mu doskwierają. Gdy jednak plagi ustają serce
                    znów się robi twarde. Od jakiegoś momentu 5 razy pojawia się, że to
                    Bóg uczynił serce faraona twardym. Cały ten obraz z punktu widzenia
                    faraona pokazuje wg mnie dynamikę grzechu. I nadal pozostaje jakaś
                    tajemnica.

                    Niesamowita jest boska pedagogika. To samo zdarzenie Mojżesza leczy
                    z lęku, faraona z grzechu.



          • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 15:46
            mama_kasia napisała:

            > Właśnie, jak nad tym pracować? Mam wrażenie, że praca i tak nic
            > nie daje, że lęk przechodzi mimo tego, iż mam świadomość.
            Ja też widzę, że pracowanie nad tym nic nie daje. Daje jedynie to,
            że sprawniej się działa POMIMO lęku i może umiejętniej się go
            maskuje?



            > Czy myślicie, że lęk może znikąć i że właśnie do tego
            > należy dążyć?
            Tak, tak właśnie myślę
        • mamalgosia otrycie 27.08.08, 15:45
          Już dawno odkryłąm, że moja postawa lękowa może mieć podstawy w
          wychowaniu przez bardzo lękliwą Babcię, no i geny też po niej jakieś
          mam.
          I BARDZO nie chcę tego przekazać dzieciom! Nawet chyba kiedyś
          zakłądałam taki wątek.
      • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 15:37
        nordynka1 napisała:

        > modlitwa, jak jest już źle i siedzę w lęku za długo to spowiedź,
        no
        > i eucharystia
        Nordynko, też tego próbuję. Ale Bóg nie daje mi odczuć ulgi


        > tak "na gorąco" - zajęcie się czymś, bieżącymi sprawami
        > Ale co to za lęki te moje w porównaniu o to co Ty przeszłaś
        > Mamałgosiu...
        Nie, Nordynko! Nie mówię o tym. To było uzasadnione, zresztą minęło.
        Takiego strachu się nie wstydzę.
        Chodzi mi o takie małe lęki - tzn duże lęki przed obiektywnie małymi
        sprawami, przed niezaistniałymi jeszcze faktami. Takich, o których
        może lepiej nawet nie mówić, bo są śmiesznesad



        >
        > znam osobę która zyje w lęku permanentnie - lęk towarzyszy jej we
        > wszystkim - przejęła go od mamy i nie da się już tego zmienić;
        No włąśnei - dokłądnie o tym mówię. Ciekawa rzecz: moja Przyjaciółka
        ma podobnie. Z objawami wegetatywnymi. No i co z tą osobą, o której
        piszesz? Jak sobie próbuje z tym radzić?


        > Kurcze, może trzeba pomodlić się nad nią o uwolnienie..tak teraz
        > myślę głośno..
        Chyba jednak bardziej o uzdrowienie. Tak ja myślę
        >
        >
        >
        • nordynka1 Re: sposoby na lęk 28.08.08, 18:08
          No i co z tą osobą, o której
          > piszesz? Jak sobie próbuje z tym radzić?

          nie radzi sobie z tym lękiem, żyje z tym choć to trochę zycie
          utrudnia, o, niczego nie próbuje
          to taka osoba która przyjmuje pokornie to na co nie ma wpływu, choć
          męczy się, mówi "trudno, nic nie poradzę" i żyje dalej, ma tym
          trudniej, że to jest mężczyzna do którego się przecież wymaga
          zdecydowania, odwagi, przedsiębiorczości itd itp...

          Tak, modlitwa potrzebna
      • mamalgosia izolacja 27.08.08, 15:44
        Rzeczywiście czasem pomaga. Chyba na zasadzie takiej, że jak się ma
        klaustrofobię to lepiej unikać windy
    • maika7 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 10:38
      > Może jakieś domowe?

      1. racjonalizacja.
      cos, co sie wyraża zdaniem, ktore już kiedyś cytowalam "co ma być to bedzie a
      jak już będzie to trzeba będzie się z tym zmierzyć".
      Więc dpopóki tego "czegoś" nie ma, to nie ma.

      2. skąpstwo
      skąpstwo czasowe - szkoda mi czasu na lekanie sie, w tym czasie moge pogadac z
      kims, przytulić kogoś, przeczytac coś itd....

      3. to, co pisze Minerwa - drugopołówkowatość i poczucie, ze jak mi sil
      zabraknie, to drugapołowka ich pozyczy.
      • ekan13 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 11:53
        Kurcze blade wyjdzie na to, że ja jakaś nawiedzona jestem, ale znów jedyne co mi przychodzi na myśl to...Bibliasmile))

        Zawsze znajduję tam odpowiedź na swoje lęki. Fakt, że jest dla mnie księgą żywą, zczytaną, popisną, pod ręką.
        Tam odnajduje szystkie swoje lęki i lekarstwa na nie.
        Tam znajduję siebię pełną lęku i małej wiary, która chce iść po falach, by zaraz krzyczeć "Panie, ratuj mnie!" i słyszę "Odwagi, to Ja, nie bój się!".
        Tam znajduję siebie wołającą "Jesusie, zmiłuj się nade mną!" kiedy jestem niewidoma bardziej niz dwaj niewidomi razem wzięci, którzy szli za Nim i słyszę "Wierzysz, że moge to uczynić?

        I gdy tak szukam i znajduję to wiem, że jedyne co mogę zrobić z tymi wszystkimi lękami, to przekuć w trzy słowa "Jezu ufam Tobie".

        Nie wiem czy jest do dane, czy nabyte. Nie było tak zawsze, a raczej od momentu gdy jak mantrę zaczęłam powtarzać nie moja, lecz Twoja wolą się stanie, tak jak On, gdy się po ludzku bał..
        • otryt Re: sposoby na lęk 27.08.08, 12:21
          ekan13 napisała:

          >wyjdzie na to, że ja jakaś nawiedzona jestem, ale znów jedyne co m
          >i przychodzi na myśl to...Bibliasmile))

          Dobry trop podajeszsmile W Biblii słowa "nie lękajcie się" są na
          każdym kroku. Ktoś to ponoć zliczył i jest tego chyba 365. Jan Paweł
          II otwierając swój pontyfikat też mówił nam "nie lękajcie się". I
          powtarzał to po wielokroć. Bóg nie chce, abyśmy się lękali.
          Pozdrawiamsmile

          • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 21:50
            Ja zliczyłąm i nie jest 365
        • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 15:51
          No ale jak "Jezu, ufam Tobie", skoro nie ufam?
          To po pierwsze.
          A po drugie: są niewierzący niemający lęków i są głęboko wierzący z
          lękami.
      • mamalgosia Re: sposoby na lęk 27.08.08, 15:50
        o, tak jak lubię: w punktach, rzeczowosmile
        1 - najczęściej próbuję stosować, bo nie mam innego wyjścia. Ale
        objawy fizyczne pozostają 9skurcz żołądka, drżenie rąk, biegunka...)
        3 - tak jest!!

        2 - nigdy tego nie stosowałam. Spróbuję!!
    • nati1011 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 15:51
      dla mnie najgorsza była ostatnia ciaża. Coś potwornego.Wiele razy
      wydawało mi sie, że juz nie wytrzymam, ze nie dam rady. Ale zawsze,
      jak powiedziałm, ze już dość, ze wiecej nie zniosę, nastęowała ulga
      i dolegliwosci znikały lub ustępowały. Dawało mi to siłe by
      przetrwać kolejne ataki, bo miałam pewność, ze wystarczy
      poprosić ....
    • mader1 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 16:35
      Nie mam czasu pisać, więc tylko krótko
      1. racjonalizacja lęków.Im więcej doświadczeń, że nieszczęścia
      często przychodzą z niespodziewanej strony, tym więcej
      prawdopodobieństwa, że nie ma co się bać.
      2. modlitwa i moja i kogoś za mnie.W sytuacji, gdy bardzo sobie nie
      radzę po prostu poproszenie Boga o chwilę ulgi i ufność, że On to
      jakoś wymyśli, jeżeli już nie mogę. Zauważenie tej chwili ulgi w
      czasie głupiutkiej, wesołej rozmowy z sąsiadką czy rozmowy z
      przyjacielem, która jest kojąca, czy oglądania filmu czy przytulenia
      do męża czy dziecka smile
      3.msza św. lub choćby chwila adoracji.
      4.jakiś wysiłek fizyczny - wykonanie jakichś czynności, najlepiej
      męcząch i mechanicznych.
      5. zajęcie się problemem kogoś innego, pomoc komuś, kto potrzebuje.
      Zauważenie, że inni też mają problemy, lęki i " jakoś to jest"
      6. Muzyka. Nawet jak nie jestem przekonana - puszczenie czegoś
      wesołego i zatańczenie ku uciesze dzieciaków lub podglądających
      sąsiadów.
      7. Czasem nic nie pomaga, ale wtedy staram się zachować choć
      kawałeczek rozumu - to mija z czasem.
    • emiola71 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 17:50
      Jeżeli się lękam o coś co mnie czeka, czyli ma niedługo nadejść i to
      np. jutro lub za kilka dni i nie mogę odgonić od siebie różnych
      myśli, jak to będzie, wówczas czytam taki wiersz :

      Dzisiaj jest dzień, aby być szczęśliwym!
      Właśnie dziś, nie jest Ci dany żaden inny dzień,
      tylko dzisiejszy.
      Dany po to, aby żyć, być zadowolonym i radosnym.
      Wczoraj już przeminęło.
      Jutro: dopiero nadejdzie.
      Dzisiejszy dzień jest jedyny, niepowtarzalny.
      Masz go w swoich rękach.
      Uczyń ten dzień swoim najlepszym dniem.
      Jeśli go dziś tak nie przeżyjesz,
      będzie stracony.
      Nie zasępiaj swojej twarzy
      niepokojami i kłopotami jutra.
      Nie obciążaj swego serca
      wczorajszą iedą.
      Żyj świadomie tym dniem,
      dniem dzisiejszym!

      Jeśli dziś nie potrafisz być szczęśliwy,
      nie spodziewaj się, że jutro zdarzy się cud!
      Żeby rzeczywiście żyć, musisz żyć już teraz.
      To właśnie dziś bądź szczęśliwy!
      • mader1 Re: sposoby na lęk 27.08.08, 18:02
        dziękuję, przyda się smile
    • mader1 a czy każdy lęk... 27.08.08, 19:55
      trzeba zwalczyć , pokonać ?
      Może on jest czasem zupełnie racjonalną, ostrzegawczą reakcją
      organizmu ?
      Może lęk przed brutalem czasem jest tak silny, że nakazuje się
      oddalić ? a inaczej miłość by przeważyła ?
      I jeszcze inny przykład ....
      Kiedyś miałam w pracy kolegę, który zorientował się po jakimś
      czasie, że bardzo boi się jeździć samochodem. A trudno było w tym
      miejscu pracować, nie posługując się autem. Przez jakiś czas
      walczył. Okazało się, że " wypłynięcie na głębię", racjonalizaja nie
      za bardzo pomaga. Codzienna walka sporo go kosztowała, choć potrafił
      oczywiście ten lęk na tyle opanować, by jeździć. Po jakimś czasie
      stwierdził, że wysiłek jes niewspółmierny do efektów. w dodatku nie
      ma siły potem już na wysiłki w innych momentach - a ma dzieci, żonę
      i fajniej byłoby mieć siły też na inne trudniejsze chwile... Zmienił
      pracę - na szczęście mógł. Zarabia w niej mniej.
      Uważacie, że powinien walczyć ?
      • mamalgosia Re: a czy każdy lęk... 27.08.08, 21:55
        mader1 napisała:

        > trzeba zwalczyć , pokonać ?
        Moim zdaniem tak. Nie wiem, cyz zwalczyć (bo ja np nie umiem
        zwalczyć), ale nei dać się mu zdominować. Tzn nie może lęk dyktować
        takiego a nie innego zachowania. Nie mówię, że zawsze udaje mi się
        zwalczyć lęk (bynajmniej!!), ale uważam, że to człowiek powinien
        panowac nad lękiem a nie odwrotniesad


        > Może on jest czasem zupełnie racjonalną, ostrzegawczą reakcją
        > organizmu ?
        Racjonalną jest strach. Taka zresztą chyba jest encyklopedyczna
        różnica definicyjna.


        > Może lęk przed brutalem czasem jest tak silny, że nakazuje się
        > oddalić ? a inaczej miłość by przeważyła ?
        A co to jest miłość? Może ani lęk ani miłość nie powinny dyktować
        takiego a nie innego zachowania?

        > oczywiście ten lęk na tyle opanować, by jeździć. Po jakimś czasie
        > stwierdził, że wysiłek jes niewspółmierny do efektów.
        O! To to!!! Właśnei tosad Co z tego, że zwalczę, jeśli koszt
        poniesiony mnie dobije? Tak, mader, to chyba sedno
        mieć siły też na inne trudniejsze chwile...

        Zmienił
        > pracę - na szczęście mógł. Zarabia w niej mniej.
        > Uważacie, że powinien walczyć ?
        No dobre pytanie.smile
        • mamalgosia cd 27.08.08, 22:07
          wysłąłam zanim skończyłam.
          Jak najbardziej dobrze, że kolega zmienił pracę - bo życie sobie
          trzeba ułatwiać, a nie utrudniać. Ale podjął tę decyzję rozumowo. To
          nie było tak, że bał się prowadzić samochód, wysiadł na środku
          ronda, porzucił samochód, porzucił pracę i został bez środków do
          życia.
          Nie chodzi o to, by zawsze działać wbrew lękowi. Ale by to nie on
          decydował, co zrobimy.

          To oczywiście teoretycznie
          • franula Re: cd 27.08.08, 22:18
            ja przyziemnie - nie wiem co zrobic ze strachem przed porodem...
            • isma Re: cd 28.08.08, 00:08
              Uznac, ze nie masz wyjscia. Nie da sie prolongowac ciazy wink)).

              Slubny do dzis ze mnie rechocze, jak sobie przypomni moj tekst nad ranem w
              Przemienienie Panskie, po mniej wiecej osmiu godzinach niezbyt konsekwentnego (i
              niezbyt dolegliwego) wybierania sie M. na swiat, brzmiacy mniej wiecej: "Eeeee,
              no co jest, idziemy stad. Ja albo chce dziecko zaraz, albo rezygnuje!"

              Poniewaz wybieranie sie, jak nadmienilam, bylo niezbyt dolegliwe, to spokojnie
              moglam sie zebrac i wyjsc, i nikt by tego nie zauwazyl wink)). Ale mimo wszystko
              chyba jednak zrezygnowac tak z kretesem by sie nie dalo wink)).
            • mamalgosia Re: cd 28.08.08, 07:22
              Franulo, to całkiem normalne. Choć ja sie bałam nienormalniesmile
              Przed pierwszym porodem bałąm się nieznanego, a przed drugim -
              znanegosad
              I nic się z tym nie dał zrobić. Strach ustąpił gdy zaczęła sie akcja
              porodowa, wtedy już tylko było dzianie się (niekonieznie miłe).
              I nie wiem, cyz jest wiele kobiet, które porodu się nie boją.
              Może próbuj sobie sprawiać małę przyjemności - szczególnie te, które
              po porodzie będą przez jakiś czas neimożliwe
      • a_weasley Re: a czy każdy lęk... 28.08.08, 15:41
        mader1 napisała:

        > Uważacie, że powinien walczyć ?

        Uważam, że dobrze zrobił.
        Życie cały czas w stresie może być przyczyną wielu groźnych chorób. Ten stres
        czynił go gorszym pracownikiem, mężem, ojcem, gorszym człowiekiem ogólnie rzecz
        biorąc. W dodatku prowadząc z duszą na ramieniu stwarzał zagrożenie
        bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
        Każdy powinien robić to, do czego ma predyspozycje. Twój kolega nie miał
        predyspozycji do prowadzenia samochodu. Zdarza się.
    • nati1011 klaustrofobia 28.08.08, 08:45
      to jak wam tak swietnie idzie to poradźcie jescze coś na latanie.

      Mam lekką klaustrofobię. NIe znoszę zamkniętych ciasnych
      pomieszczeń. Windą jeżdżę z koniecznosci - ale poza niepokojem, nie
      mam od razu duszności czyczegoś takeigo. ale jak się raz zacięłam to
      dostałam histerii. NIe wyobrażam sobie np przeciskania się przez
      wąskie ciasne korytarze. Duszno robi mi się już w zamkowych wieżach -
      te krete. ciasne schody i maciupkie okienka. Nie lubię kolejek
      górskich (za wysoko) i małych łódek (na duzych statkach jest ok) -
      Bezpiecznie czuję się, jak wiem, ze mam wyjście ewakuacyjne -
      przytłaczały mnie tunele górskie póki nie odkryłam, ze mają wyjścia
      awaryjne smile))

      Od dziecka mam problemy z oddychaniem. I wystarczy jeden cieżki
      wdech i robi mi się duszno - a potem to juz leci ...

      Tak najpewniej to czuję się stąpając po ziemi. A maz zaprosił mnie
      do Wiednia - na upartego można by jechać samochodem, ale od nas to
      jakieś 1500 km.

      W sumie nie tyle boję się tego samolotu, co zamkniętej puszki, z
      której nie można wyjść. Mam se kupić spadochron?! wink)

      Może macie jakieś pomysły?
      • mamalgosia Re: klaustrofobia 28.08.08, 14:14
        nati1011 napisała:

        > to jak wam tak swietnie idzie to poradźcie jescze coś na latanie.
        Ale, ale: komu świetnie idzie???

        O fobiach czytałam niedawno, ale nic konstruktywnego. Przykro mi,
        żadnej rady nie mamsad
        • nati1011 Re: klaustrofobia 28.08.08, 14:21
          mamalgosia napisała:
          > Ale, ale: komu świetnie idzie???
          >


          no radzenie świetnie idzie wink))

          To nam chyba wogóle najlepiej wychodzi wink
        • ekan13 Re: klaustrofobia 28.08.08, 20:31

          >
          > O fobiach czytałam niedawno, ale nic konstruktywnego. Przykro mi,
          > żadnej rady nie mamsad
          >
          >
          Hmm i nawet w Biblii nie znajdzieszsmile
          Ja mam fobię wężową, a w tym temacie Biblia jest mojej fobii wyjatkowo nie przychylnasmile))
          • nati1011 Re: klaustrofobia 29.08.08, 07:52
            no i prawdopodobieństwo spotkania węża duzo mniejsze niż zaciecia
            się w windzie smile))
          • nati1011 Re: klaustrofobia 29.08.08, 07:55
            Ja po prostu nie lubię ciasnych, dusznych pomieszczeń (nawet jeżeli
            to wielka, ale zatłoczona katedra) bo po prostu jest mi wtedy trudno
            oddychać. sad
          • mmb Re: klaustrofobia 05.08.09, 10:13
            No jak to Biblia nieprzychylna:
            Mk 16, 17-18
            " 17 Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy
            będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; 18 węże brać będą do rąk, i jeśliby
            co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci
            odzyskają zdrowie. "

            Filipian 4, 13 "Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia."

            smile
      • mader1 Re: klaustrofobia 29.08.08, 13:13
        Pociąg. Serio. Trudniej zatrzymać i otworzyć samolot niż windę -weź
        to pod uwagę. Albo mocne środki uspokajające.
    • trolka72 Re: sposoby na lęk 29.08.08, 10:09
      Powtarzam sobie "Nie bój się, wypłyń na głębię, jest przy tobie
      Chrystus" na zmianę z "Wyluzuj czapkę i nie daj się zjeść".
      Jestem z natury i wychowania mężna, jak coś mnie spotyka, to mówię
      sobie- jak masz anbrać wprawy z radzeniem sobie z trudnymi
      sytuacjami jak nie w trudnych sytuacjach? jestem wdzieczna za to
      dziedzictwo, ale mam świadomość,ze nie wiem, jak bym się zachowała w
      chwilach prawdziwej próby.
    • mmb Re: sposoby na lęk 05.08.09, 10:16
      Ja mam lęk przestrzeni, w górach czuję duży dyskomfort psychiczny wink

      Gdy idę i się boję nucę sobie słowa hymnu:
      "Uwielbiajcie Pana ludzkich serc bijące dzwony,
      padnij na kolana przed nim ludu utrudzony,
      On osuszy Twoje łzy, On ratunkiem będzie Ci.."
      Bardzo mi to pomaga.
      • mader1 Re: sposoby na lęk 05.08.09, 13:14
        bardzo go lubię smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka