mamalgosia
26.08.08, 22:29
Może jakieś domowe?
Jestem po wymianie smsów z Pewną Forumowiczką, tak sobie próbujemy
walczyć z lękiem szkolnym - przypuszczam, że ona jednak walkę
prowadzi z lepszym skutkiem.
Tak: leczyć farmakologicznie nerwice lękowe, teapie i inne cuda -
czasochłonne, pieniądzochłonne i często daremne...
Ale takie codzienne lęki: przed podróżą (i wizjami rozbitego
samochodu), przed złymi skutkami chorób dzieci, przed dniem
jutrzejszym, przed jakimiś obowiązkami którym w naszych oczach nie
potrafimy podołać, przed władzą nad nami fatalnego szefa...
No jak sobie radzić?
Jeśli ufać - to jak się do tego ufania zabrać?
Nie myśleć?
Jak sobie radzicie na co dzień z takimi "zmartwieniami na zapas"?
Czekolada i spacer z dzieckiem? Posprzątanie klatki schodowej?
Proszę, poradźcie