Dodaj do ulubionych

cuda na codzień :))

16.08.09, 11:18
za tvn24:

Uniknęli pewnej śmierci
SPADOCHRONIARH I 11-LATKA MIELI FART

O niezwykłym szczęściu może mówić dwójka Brytyjczyków.
Spadochroniarz Paul Lewis spadł z wysokości 600 metrów nie odnosząc
poważniejszych obrażeń. Ogromnego farta miała również pewna 11-
latka, która wyskoczyła z samochodu kilka sekund przed tym, jak auto
runęło w przepaść.
Paul Lewis, czterdziestoletni spadochroniarz z dwudziestoletnim
doświadczeniem, filmował właśnie innego amatora podniebnych wrażeń.
Dziewczyna skakała z wysokości 10 tysięcy stóp (3300 metrów). Kiedy
Lewis był na wysokości 3 tysięcy stóp (ponad 900 metrów), jego
spadochron zawiódł. Spadochroniarz miał zapasowy, ale ten również
nie otworzył się całkowicie. Mężczyzna spadł więc 600 metrów w dół i
wylądował na metalowym dachu hangaru lotniska.

Lewis może mówić o niesamowitym szczęściu. Trafił do szpitala z
obrażeniami głowy i szyi, ale jak mówią lekarze, jego stan jest
stabilny, a on sam - w dobrym nastroju. Lądował na morzu.
"Jestem zdumiony, że żyjesz"
Mówić w tym przypadku o szczęściu to za mało. Pewien Irlandczyk
leciał... czytaj więcej »

Historia zna inne przypadki spadochroniarzy, którzy spadli z dużej
wysokości. Jednym z najbardziej spektakularnych jest historia Shayny
Richardson, Amerykanki, która przeżyła upadek z wysokości ponad 1,8
km. Gdy trafiła do szpitala, okazało się, że była w ciąży. Zarówno
ona, jak i dziecko przeżyli.

Kaskaderski skok 11-latki

Refleks nie zawiódł za to pewnej 11-latki z Wielkiej Brytanii.
Dziewczynka siedziała w zaparkowanym samochodzie słuchając muzyki.
Przez przypadek zwolniła dźwignię ręcznego hamulca, a stojące na
klifie auto zaczęło powoli staczać się w przepaść. 11-latka
próbowała zaciągnąć hamulec z powrotem, ale bez skutku. Wyskoczyła
więc z samochodu sekundy przed tym, jak spadło w piętnastometrową
przepaść - najpierw na skały, a potem do wody.

Dziewczyna trafiła do szpitala z drobnymi obrażeniami.

Według służb ratunkowych, gdyby nie iście kaskaderski skok, nie
przeżyłaby upadku. - Gdyby została w samochodzie chociaż sekundę
dłużej, nie miałaby szans - ocenili ratownicy.
---------------------------------------
No i niech ktoś jeszcze wątpi, że nasze włosy policzone smile)

Człowiek strzela Pan Bóg kule nosi. Mnie najbardziej wzruszyła ta
skoczka w ciaży, która spadła z prawie 2 km i przeżyła razem z
dzieckiem smile)
A przecież po ludzku ci ludzie nie mieli żadnych szans
Obserwuj wątek
    • 11.jula Re: cuda na codzień :)) 16.08.09, 19:24
      A ja wam opowiem całkiem odwrotna historię, przykrą niestety. Blisko
      mojej miejscowości ze 3 m-ce temu był tragiczny wypadek. Młody, 32-
      letni chłopak, mąż i ojciec 2 małych dzieci jechał samochodem, nie
      szybko, normalnie. Niewiadomo czemu zjechał na przeciwny pas i
      uderzył w drzewo, ponieważ nie jechał szybko, nic powaznego sie nie
      stało. Wysiadł z tego auta i pewnie był w szoku, bo wyleciał na
      ulice prosto pod nadjeżdżającego tira. Auto się zatrzymało, wysiedli
      kierowcy i świecili latarkami pod samochód, ale jego tam nie było.
      Okazało sie, że jakoś spod tego tira sie wydostał prosto pod
      nadjezdżającą ciężarówkę, ta go potrąciła, odrzuciła tak, że wpadł
      pod kolejne auto, no ono niestety juz go zabiło. Bardzo było głosno
      u nas o tym, no i swoisty szok. Jednak każdy ma swoja date u góry
      zapisaną, ci o których pisała Nati przezyli coś, co wydawało by sie
      nie do przezycia, bo jeszcze nie nadszedł ich czas. Ten biedny
      chłopak miał pisana smierć na tej drodze.
      • ekan13 Re: cuda na codzień :)) 22.08.09, 16:30
        Ja nie wierze, że każdy ma z góry zapisaną datę smierci i jej miejsce. Byłoby to zaprzeczeniem danej nam wolności.
        To, że ten mężczyzna zrobił kiedyś prawo jazdy, kupił samochód i nim jechał było jego wolną decyzją i Bóg nie zaplanował mu smierci na tej drodze i w tych okolicznośćiach.

        A cuda na codzień się zdarzają, tylko wtedy z reguły zasługi przypisujemy "szczęśćiu", w każdym innym przypadku jest to dopust Boży...
        • mamalgosia Re: cuda na co dzień :)) 22.08.09, 17:12
          wolność w odniesieniu do śmierci to akurat mamy znikomą
          • ekan13 Re: cuda na co dzień :)) 23.08.09, 13:46
            mamalgosia napisała:

            > wolność w odniesieniu do śmierci to akurat mamy znikomą

            Nie możemy jej odsunąć w czasie w nieskończoność ale przyśpieszyć możemy w kazdej chwili. Nie mówię tu o tym czy to dobre, czy złe ale o samym fakcie możliwości wolnego wyboru.
            • mamalgosia Re: cuda na co dzień :)) 23.08.09, 14:36
              Przyspieszyć możemy, to fakt. Ale niewiele poza tym. Jednak "wolny
              wobór" nie bardzo mi tu pasuje.
              Ale ja ogólnie mam problem z wolną wolą człowieka (z praktyką, bo
              terię znam), więc pewnie tu leży
              pies pogrzebany
    • ewa_anna2 Re: cuda na codzień :)) 22.08.09, 18:15
      Dziewczynka cudem ocalała z katastrofy lotniczej.
      Ludzie, którzy mimo awantury nie dostali biletu na feralny lot....

      Tak w ogóle lubię oglądać na Discovery program "O krok od śmierci".
      Niektóre wypadki świadczą o wielkiej determinacji człowieka, jest on
      w stanie, jeśli ma siłę i motywację przeżyć przez jakiś czas w
      nieludzkich warunkach. Np. tydzień w puszczy amazońskiej, na
      afrykańskiej sawannie. I jak wiele zależy też od "przypadku" -
      natknięcie się na łódkę, która akurat daną trasą płynie raz na pół
      roku, wyruszenie na ratunek, żeby ratować przyjaciół.

      Ekan i mamalgosia, uważam, że obie macie rację. Nie chcę znać daty
      swojej śmierci, ale jest gdzieś ona zapisana (znana Bogu).
      Niektórzy radzą się wróżek (ja nie). I jeśli np. mam umrzeć 24
      lipca, to umrę niezależnie, czy wybiorę się na przejażdżkę
      samochodem, czy trzęsąc się ze strachu będę w domu siedziała. Bo w
      domu też się zdarzają wypadki.
      Mogę zginąć i wzorowo poruszając się na drodze. Ostatnio
      przechodziłąm na pasach, jeden kierowca się zatrzymał, a drugi
      wyprzedzał na trzeciego i zatrzymał się tuż przede mną.
      Może to bardziej chodzi o to, żeby w tej kwestii zaufać Bogu i być
      przygotowanym na śmierć, niezależnie, czy ma się 20, 40, czy 80 lat.
      • tolka11 Re: cuda na codzień :)) 22.08.09, 18:53
        To ja wam napiszę o moim synu, bo wg mnie to, co przyniosło muż
        życie, co przeszedł i jaki jest teraz, to cud. Wymodlony i
        wypracowany.
        Miłosz jest naszym drugim dzieckiem, oprócz niego jesteśmy
        rodzicami nastoletnie donoszonej Judyty i prawie trzyletniej Sary z
        33 tygodnia:


        Miłosz urodził się nagle w 28 tygodniu ciąży 6 lat temu. Dlaczego?
        Teraz już wiemy, ze przyczyną była infekcja wewnątrzmaciczna i
        konflikt serologiczny - przeciwciała narastały i niszczyły malucha.
        Wazył 880 gram i dostał 1 pkt Apgar. Urodził się w zamartwicy, nie
        oddychał, nie ruszał się.
        Co przeszedł? Przez 40 dni był pod respiratorem, miał zapalenie
        płuc, zapalenie otrzewnej, 3 transfuzje wymienne, wylewy krwi do
        mózgu II/III stopnia, wodogłowie pokrwotoczne, wadę mózgu, brak
        odbioru w lewym uchu, miał też przepuklinę pachwinową obustronną.
        Spędził na oddziale 70 dni. Wypisano go w stanie wegetatywnym bez
        rokowań. Wszyscy mi współczuli. A ja uparcie przez łzy powtarzałam:
        dasz radę synku, dasz radę.
        Zaraz po powrocie do domu okazało się, że w lewym oku ma retinopatię
        V stopnia (nieodwracalna utrata wzroku) i jaskrę, a w prawym
        retinopatię III stopnia. Pomoc znaleźliśmy w Warszawie. 2 x
        przeszedł operacje lewego oka, usunięto jaskrę i częściowo
        przyklejono siatkówkę. na lewe oko widział zarysy do 1,5 m. W prawym
        ma wadę wzroku - niedużą.
        Pierwszy rok to było: 2 operacje usunięcia przepukliny, 2 operacje
        oka, rezonans mózgu, który wykazał, że wodogłowie zanikło
        samoistnie. Słuch ma rewelacyjny, wczesniakom często rozwija się
        później.
        Przez 10 m-cy, mimo rehabilitacji Vojtą, młody pozostawał w stanie
        wegetatywnym, bez ruchu, bez kontaktu. Potem przeszlismy na NDT
        Bobath. I ruszyło fizycznie: jak miał 14 m-cy chodził. Mówić zaczął
        w wieku 3 lat. Sikać na nocnik w wieku 3,5 lat.
        W wieku 5 lat okazało się, że jaskra zaatakowała ponownie lewe oko,
        szukaliśmy pomocy na całym świecie. Nikt nie może pomóc. Oko jest w
        zaniku.
        Miłosz jest fajnym, zwyczajnym sześciolatkiem, który wymaga pomocy
        logopedy i neurologopedy - kłopoty z wyraźnym mówieniem. Miał
        zaburzenia emocji, ale poradziliśmy sobie z nimi. Ot zwyczajny
        chłopczyk.
        • maryanne22 Re: cuda na codzień :)) 24.08.09, 10:25
          I nas spotkał w ostanim tygodniu dla przeogromny cud. Jechaliśmy nad
          morze z dzieciakami. 8 km od ceelu mieliśmy bardzo poważny wypadek.
          Zderzyliśmy się czołowo z jadacym z przeciwka samochodem, potem w
          tył wjechał nam jadacy za nami (po czym wpadł do rowu) a na koniec
          jak postawiło nas w poprzek w tylnie drzwi, gdzie siedziała nasza 4
          letnia córeczka uderzył trzeci samochód. Oprócz kilku siniaków nic
          nam nie jest. Wierzę, że to Pan Bóg włożył swoje ręce miedzy
          samochody i uniknęliśmy śmierci.
          • mamalgosia Re: cuda na co dzień :)) 24.08.09, 12:25
            niesamowite...

            Ostatnio jakoś boję się podróży. Takich przez całą Polskę.

            Myślę, ze nad Wami Ktoś rzeczywiście czuwał w sposób szczególny
          • nati1011 Re: cuda na codzień :)) 24.08.09, 15:28
            naprawde niesamowite. Oczywiście współczuję wypadku, ale czytając
            Twój post to przepełnia mnie radość.
    • anik801 Re: cuda na codzień :)) 01.09.09, 18:02
      Koleżanka mojej siostry miała przez całą ciążę(przez różnych lekarzy)
      oznajmiane,że urodzi dziecko z zespołem Downa.Oczywiście doradzano
      jej przerwanie ciąży.Nie zgodziła się i całą ciążę przygotowywała
      się do tej trudnej chwili,gdy zobaczy swoje chore dziecko.Czytała
      wiele książek jak wychowywać takie dziecko i jak mu pomagać.
      Przygotowywała rodzinę,by nie było szoku.W momencie,gdy jej dziecko
      przyszło na świat okazało się,że jest zupełnie zdrowe!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka