samotna.ja
09.09.09, 00:05
Jestem somotną kobietą po trzydziestce.
Właściwie zawsze byłam sama, nigdy nie byłam w jakimś poważnym
związku.
Jako młoda dziewczyna byłam gruba, chorobliwie nieśmiała, taka
brzydula, na którą nikt nie zwracał uwagi.
Ciężką pracą nad sobą zmieniłam swój wygląd, można powiedzieć
radykalnie, trwało to kilka lat.
Obecnie jestem szczupłą, zadbaną kobietą.
Jednak zmiana wyglądu nie zmieniła mojego życia.
Zawsze wierzyłam w to, że miłości nie należy szukać, że sama się
znajdzie.
Niestety nie znalazła się i chyba się już nie znajdzie.
Staram się zagłuszać moją samotność.
Praca, studia, kursy, aerobiki itp.
Jednak po tym wszystkim wracam do domu, do pustego łóżka i znowu ta
okropna pustka.
Tak, tak sexu też strasznie mi brakuje.
Nie potrafie i nie chce umawiać się z kimś tylko w tym celu.
Wiem powinnam więcej wychodzić, kluby, imprezy.
Jednak nie mam z kim, koleżanki w parach, pilnują domowego ogniska,
a jak gdzieś wychodzą to z partnerami, nie chcę być piątym kołem u
wozu.
Tak więc tkwie w tej swojej samotności, nie widząc wyjścia.
Straciłam wiarę w to, że coś może się zmienić.
Musiałam się wygadać, dla odmiany, zamiast ryczeć w poduszkę.
W realu nie mam odwagi na taką szczerość, zresztą każdy ma swoje
problemy, nie chcę znajomych dręczyć moimi.