05.03.11, 22:42
Czy Wy, którzy nie byliście przez nikogo kochani (pomijam tu miłość rodzicielską, ponieważ wydaje mi się czymś innym i doprawdy nie pojmuję czemu to uczucie nazywa się tak samo) wierzycie w to, że miłość w ogóle istnieje? Czy nie jest jedynie wymysłem np. po to by nadać wzniosłego znaczenia prostym potrzebom fizycznym? O czym właściwie są te wszystkie piosenki, wiersze, książki zrozumiałe dla mnie na równi z mechaniką kwantową? Jak to możliwe i czy w ogóle jest możliwe by dwoje obcych sobie ludzi się pokochało, czy to tylko bujda ekranowa?
Obserwuj wątek
    • czarodziejka99 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:02
      Istnieje miłośc......ja akurat byłam kochana...znam to uczucie....ale kazda milośc trwa tyle na ile zasługuje i z tym się musze zgodzic....to jest jak "magnes dusz"........www.youtube.com/watch?v=AA0qnpcxo9w

    • jejek11 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:05
      czasem się zastanawiam, czy to co zdarzało mi sie czuć, było właśnie "tym", czy tylko intelektualną podróbką uspołecznionego umysłu.

      wydaje mi się, że miłosć wzajemna jest możliwa, ale jest z gatunku rzeczy, które zdarzają się innym (jak wygrana w totka, kariera etc.)

      Nie ma rzeczy niemożliwych...ale niektóre jakoś mi się nie przytrafiają.
        • noajdde Re: Czy Wy 05.03.11, 23:30
          Czyli nie tylko ja jestem w tych sprawach analfabetą. To pocieszające wink A może oni wszyscy robią z nas głupa, znaczy się wciskają ludziom kit, sprzedają ckliwe piosenki albo kwiaty i czekoladki na Walentynki? To dopiero lipa, pamiętam, że kiedyś w szkole było mi nawet głupio z tego powodu, że nigdy nie dostałem "walentynki". Całe szczęście, że większość swej młodości spędziłem w rzeczywistości socjalistycznej i nie załapałem się na zbyt wiele tych "radosnych dni".
          • sadgirl25 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:34
            ja też jestem w miłości analfabetką.właśnie chciałam to napisać.tak jakby ludzie mówili jakimś językiem,pisali wypracowania,a ja nie znam liter alfabetu.to tragiczne,że aż śmieszne.dobranoc
          • tibarngirl Re: Czy Wy 14.03.11, 12:02
            nie masz co się łamać, chyba jesycye gorsze jest dodać taką 'walętynkę' tylko po to, aby koledzy/ koleżanki z klasy mogli się pośmiać, że w ogóle ktoś taki jak Ty jest wyczytywany przy rozdawaniu tych tandetnych kartek (a gdy by uwierzył, że dostał ją naprawdę, chyba by ze śmiechu zdechli).
      • noajdde Re: Czy Wy 05.03.11, 23:20
        Mam podobne odczucia. To jak konfrontacja z wirtuozem. Uwertury to dla niego banał a ja nawet nie umiem czytać nut. Może nawet bym TO przegapił. Podoba mi się określenie "z gatunku rzeczy, które zdarzają się innym". Nie wiem, czy przyznanie, że nie mam na coś wpływu, jest prawdą czy jedynie próbą usprawiedliwiania samego siebie.
        • sadgirl25 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:25
          jeśli chodzi o mnie to ja niedawno zrozumiałam,że na niektóre rzeczy po prostu nie mam wpływu.zrozumiałam,że nie wszystko jest dla wszystkich.wiem jedno,miłość na pewno nie jest dla mnie i dlatego jej nie chcę,nie szukam,nie czekam na nią.
          • noajdde Re: Czy Wy 05.03.11, 23:37
            Ten stan rzeczy można chyba zaakceptować, gdyby tylko nie te wszechobecne reklamy, no i fabuła większości filmów ma wplecione te abstrakcyjne wątki. Gdzieś czytałem nawet, że głównym motorem działań mężczyzn, tak jak nauki, osiągania sukcesu zawodowego są kobiety. To z kolei wyjaśniałoby dlaczego odczuwam taką bezcelowość i pustkę.
              • noajdde Re: Czy Wy 05.03.11, 23:47
                O to dobresmile
                Właśnie sobie przypomniałem. Kiedyś miałem psa (wybacz, że Cię z nim zestawiam), jak coś nabroił to chował głowę pod fotel myśląc zapewne, że go nie widać. Ale było go widać, tyle, że jego świat był dużo prostszy.
                • sadgirl25 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:52
                  pewnie wziąłeś to za żart,ale ja naprawdę tak robię(choć pewnie uznasz mnie za dziwaczkę).
                  a co do zwierząt,masz rację ich świat jest dużo łatwiejszy
                  • noajdde Re: Czy Wy 06.03.11, 00:02
                    Niezupełnie wziąłem to za żart. Może w swych działaniach nie jestem aż tak radykalny ale... Nie rozglądam się za kobietami, nie przyglądam się im jak moi koledzy i nie obgaduję ponieważ wiem, że i tak w jej oczach jestem nikim. Z tego też powodu jestem trochę odludkiem. Kiedy mieszkałem we Wrocławiu, na rynku wieczorem byłem tylko kilka razy. Nie lubię patrzeć na coś czego mógłbym pragnąć i nigdy nie mieć.
                    • sadgirl25 Re: Czy Wy 06.03.11, 00:08
                      też tak mam.nie patrzę na facetów bo w ich oczach jestem nikim,jestem dla nich niewidzialna i przeźroczysta,ja dla nich po prostu nie istnieję.oni wolą te super laski,co z tego,że w środku puste,ale piękne na zewnątrz
                      • kajetan_123 Re: Czy Wy 14.03.11, 14:59
                        Miłość przychodzi własnie wtedy, gdy na nia nią nie czekasz. Odpychasz tą myśl, a ona i tak Cię spotka. Sama się zdziwisz jak wspaniale może być, jak wszystko się zmienia a najbardziej Ty smile Wystarczy tylko spojrzeć na faceta trochę inaczej, czyli: nie zastanawiać się co on sobie myśli albo zaraz pomyśli. Wiem, że to co pisze to dla Ciebie jakieś dyrdymały i bzdety. Też tego nie rozumiałem i wsciekałem się jak inni tak mówili. I doskonale wiem że Ciebie nie przekonam smile Mimo to pisze, bo czytałem Twoje posty i wiem że niejeden facet by się z Tobą umówił...wink
                        • xzarovichx Re: Czy Wy 14.03.11, 17:17
                          kajetan_123 napisał:

                          > Miłość przychodzi własnie wtedy, gdy na nia nią nie czekasz. Odpychasz tą myśl,
                          > a ona i tak Cię spotka.

                          A mnie zastanawia kto wymyśla takie głupoty.
                        • sadgirl25 Re: Czy Wy 15.03.11, 00:08
                          Wybacz,że powiem prawdę,ale nie masz racji mówiąc,że niejeden facet by się ze mną umówił.Nie wierzę w to,tak jak w wiele innych rzeczy,w miłość też nie.A na facetów nie patrzę,zresztą to już napisałam wyżej.
                          • kajetan_123 Re: Czy Wy 15.03.11, 15:44
                            smile
                            "Są w życiu rzeczy, w które trzeba wierzyć, by je zobaczyć."
                            Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, ja tylko teraz jak czytam takie posty to żałuję, że straciłem kilkanaście lat samotnego życia tylko dlatego że bałem się popatrzeć prosto w oczy i uśmiechnąć do kobiety, bo zawsze myślałem, że to ja jestem gorszy od niej. Ciągle w duchu wyobrażałem sobie że istnieje na swiecie jakas kobieta, która spojrzy na mnie bezinteresownie i uśmiechnie się...ale niestety. Widać byłem dla nich brzydki, przeźroczysty i nikim...a tu okazało się że dla wartościowych kobiet uroda nie ma aż takiego znaczenia, ale nie wiedziałem tego wtedy.
                            I żałuję, że wtedy nie znałem takich nieśmiałych i samotnych kobiet...
                            • noajdde Re: Czy Wy 15.03.11, 18:27
                              Czy masz już 80 lat? Bogaty w tą wiedzę uważasz, że jest już za późno?
                              W moim przypadku zasób wiedzy nie wystarczy. Nie zmiania to ani mojego wyglądu ani niskiego poczucia własnej wartości.
                              • kajetan_123 Re: Czy Wy 15.03.11, 18:46
                                Ha, ha! No nie 80 lat to jeszcze nie, po prostu już przestałem szukać bo sama mnie znalazła...tak zupełnie przypadkiem, chociaż broniłem się rękami i nogami.
                                Tu nie chodzi o wiedzę, ani o jakieś niestworzone mądrości ani o nic innego tylko żeby spróbować. I tyle.
                                Znaleźć w sobie tą odrobinę odwagi, potem olać wszystko i powiedzieć sobie: a co mi zależy, niech się śmieją i tak nic nie tracę.

                                uśmiecham się do Was i pozdrawiam gorąco smile
                                • noajdde Re: Czy Wy 16.03.11, 17:36
                                  W takim razie pogratulować. Mnie się takie rzeczy nie zdarzają. Nikt mnie nigdy nie znalazł i nie znajdzie bo i nikt by nikogo podobnego nie szukał (kto by się pchał w takie nieszczęście). Próbuję i owszem, tylko tego czego mam możliwość, miłości w tym raczej nigdy nie będzie.
                                  • polka-dot Re: Czy Wy 16.03.11, 18:19
                                    Wiem, że czerpiesz jakąś perwersyjną przyjemność z pisania takich rzeczy, ale może jednak postaraj się trochę bliżej trzymać prawdy wink
                                    • noajdde Re: Czy Wy 16.03.11, 21:36
                                      Chciałbym by ta odrobina perwersji stanowiła dla mnie pełnię szczęścia. Niestety tak nie jest i niestety większość forumowiczek mieszka daaaleko ode mnie wink
        • jejek11 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:34
          Nie wiem, czy przyzna
          > nie, że nie mam na coś wpływu, jest prawdą czy jedynie próbą usprawiedliwiania
          > samego siebie.

          wiem, że czasem mam wpływ, wiem, że uciekałam kilka razy, wiem też, że nic nie robię, żeby zmienić swoją sytuację. Nie mogę za nic winić losu, chociaż przy innym układzie cech życie byłoby łatwiejsze.

          może celowo kierujemy swoim życiem tak, by nie uczyć się "nut"
      • beja_81 Re: Czy Wy 05.03.11, 23:33
        jejek11 napisała:
        > czasem się zastanawiam, czy to co zdarzało mi sie czuć, było właśnie "tym", czy
        > tylko intelektualną podróbką uspołecznionego umysłu.

        mam podobnie... też nie wiem czym to uczucie było...może to była podrasowana przyjaźń...?
    • sardonically86 Re: Czy Wy 06.03.11, 00:10
      hmm, dopiszę się, bo i temat ciekawy;P
      Znam wiele różnych par, małżeńskich i niemałżeńskich. Więcej niż połowę z nich wiąże ze sobą wyłącznie dom/wspólne finanse/kredyty/dzieci a wszystko wskazuje na to, ze szczerze się nie cierpią. Pozostali są albo w fazie zauroczenia (jednostronnego najczęściej) albo przyjaźni, z zastrzeżeniem że żaden z tych stanów nie jest szczególnie trwały.

      To samo w sobie nie jest jeszcze dowodem na nieistnienie miłości - na tej samej zasadzie można by udowadniać, że nie istnieją czerwone krowy, bo widziało się tylko łaciate;P

      Sądzę, że z miłością jest trochę tak jak ze szczęściem. Wystarczy być młodym, zdrowym, bogatym i głupim, jeśli tylko któryś z tych czynników jest brakujący, to szanse maleją;P
      • tapatik Re: Czy Wy 15.03.11, 22:39
        sardonically86 napisała:

        > Sądzę, że z miłością jest trochę tak jak ze szczęściem. Wystarczy być młodym, zdrowym,
        > bogatym i głupim, jeśli tylko któryś z tych czynników jest brakujący, to szanse maleją;P

        Ciekawe, jakie to bogactwa miał mój dziadek, gdy się hajtał z babcią...
    • whenisnow Re: Czy Wy 06.03.11, 10:56
      Myślę, że nie powinniśmy traktować miłości jako jakiejś idei, oderwanej od człowieka. To coś ściśle związanego z naszymi konkretnymi uczuciami i postawami, nie jest dana z góry jako coś stałego, tylko zmienia się (rozwija) wraz z nami. Miłość znana z książek czy piosenek rzeczywiście może być abstrakcją, ale szczerze mówiąc myślę, że przedstawiana tam najczęściej wizja miłości z tą prawdziwą ma niewiele wspólnego.
      A tak w ogóle miłość poznaje się chyba raczej przez kochanie niż być kochanym.
    • limoo Re: Czy Wy 06.03.11, 15:03
      Może to tylko ciąg reakcji chemicznych...fenyloetyloamina, odpowiedniki amfetaminy - dopamina i norephetamina, oksytocyna, feromony i endorfina ?
      Może to tylko irracjonalna fantazja ?
      A może Wierzy się w nią tylko wtedy, gdy się jej doświadcza, nie wiem...
      Dla mnie dziś i teraz po prostu nie istnieje.
    • a-g-l-a-j-a Re: Czy Wy 06.03.11, 16:23
      Pewnie, że jest(!)
      Musi być(!)
      Potrzebuję czegoś takiego... odrobiny uczucia... a jeżeli potrzebuję to znaczy, że to jest. I coraz częściej wydaje mi się, że może.. moooooooże potrafiłabym kochać... ale to moooże.
    • xzarovichx Re: Czy Wy 06.03.11, 19:04
      Cóż.....ludzie bardzo lubią nadawać głębsze znaczenia różnym zjawiskom czy procesom. A wszystko sprowadza się do chemii, biologii i takich tam kwestii.
      Zwróćmy uwagę na to że niektóre osoby cieszą się ogromnym powodzeniem i mnóstwo osobników płci przeciwnej się w nich zakochuje, inni natomiast nie wzbudzają większego zainteresowania. Znaczyłoby to że istnieje zestaw cech dzięki którym dany osobnik może wywoływać takie zjawisko w innych osobach. Niby banalne i oczywiste ale jakoś nie pasuje do tych wzniosłych wymysłów o bliżej nieokreślonym magicznym czymśwink

    • jejek11 Re: Czy Wy 06.03.11, 20:32
      ...a tak naprawdę - to czy istnieje, czy nie, nie ma żadnego znaczenia, bo w naszej (że tak kolektywnie napiszę) sytuacji niczego to nie zmieni.
      • oszukany.32 Re: Czy Wy 16.03.11, 21:43
        Nie istnieje. Istnieje za to przyjaźń, jedyne czyste niewyrachowane uczucie.
        Jeśli miłość by "istniała" to skąd te:
        setki niemowlaków w śmietnikach
        morderstwa, skrobanki, pedofilia z udziałem taty, wujka
        zdrady, skoki w bok, seksy grupowe na imprezach integracyjnych smile

        To bujda, jestem w stanie jeszcze uwierzyć w "zakochanie" czyli chemię bo ona trwa od 1-2 do 3-5 lat. Potem przecież i tak już niczego nie ma, tylko jakieś "przywiązanie" słabsze 100x od "głupiej" przyjaźni.
        • baenzai Re: Czy Wy 17.03.11, 01:22
          oszukany.32 napisał:

          > Nie istnieje. Istnieje za to przyjaźń, jedyne czyste niewyrachowane uczucie.

          taa, jasne... a ile to się słyszy o przyjaciołach co się pokłócili o pieniądze, kobietę/faceta lub z innych, często dosc błahych powodów... i też się słyszy o różnych morderstwach "a tak się lubili, od podstawówki siedzieli razem w ławce a tu jeden drugiego zabił" tongue_out

          zresztą jak się czyta o różnych ludziach, którzy (z różnych względów) spadali na dno to się zazwyczaj okazuje, że w tych złych chwilach mieli wsparcie głównie od partnera a "przyjaciele" się pierwsi odwrócili
        • beja_81 Re: Czy Wy 17.03.11, 19:26
          > Jeśli miłość by "istniała" to skąd te:
          > setki niemowlaków w śmietnikach
          > morderstwa, skrobanki, pedofilia z udziałem taty, wujka
          > zdrady, skoki w bok, seksy grupowe na imprezach integracyjnych smile

          no wiesz, codziennie dzieci w śmietnikach się nie znajduje...zresztą całej reszty też nie "doświadczamy" każdego dzień...choć wydaje się, że takie procedery dominują, bo media muszą jakoś na siebie zarobić, a tylko tragiczne fakty przyciągają przeciętnego widza, czytelnika.

          Choć faktem jest, że to czego nie widzimy na co dzień (w Twoim przypadku - miłość, w moim np. przestępczość) nie znaczy, że nie istnieje...
        • coelka Re: Czy Wy 17.03.11, 19:44
          Bo miłośc oparta na przyjaxni jest najlepsza, miłośc od przyjaxni rózni sie tym ze jest jeszcze pociag fizyczny a przyjaxń to uczucie, które tak jak miłosc rodzi sie z czasem, porzebne sa wspolne zainteresowania, rozmowy, wspólne poznawanie sie, rodzace sie zaufanie z czasem, lu. Ja mam przyjaciółke nie jest idealne za bardzo nie lubi czytac i w tej sferze zainteresowań troche mnie czegós brakuje, natomast wiem ze moge jej ufac ona mi tez nigdy o zadne pieniadze sie nie kociłysmy ja jaj miałam to jej pozyczyłam oddawał kilka lat , była szczerośc i odrazu wiedzialam ze bedzie kilka lat oddawac nigdy nie powiedziam ani słowa ze mogłaby oddac szybciej. ja tez moge na nia liczyc i jest to chyba jedyna osoba na która moge liczyc tak naprawde, nigdy sobie nie wypominamy mowimy co kazda ma powiediec i nie wracamy do tematu. Jak idzemy na impre raz ja stawiam raz ona i nikt nie wypomina nigdy nic i o to chodzi a duzo ludzi głupie 5 zeta sobie wypomni, chociaz ja np. mowie szczerze jak teraz płaczesz to sama jestes winna bo ostrzegałam rok temu i ona nie ma pretensji i o to chodzi .a nie tylko o imprezy i wspólne picie i zabawe bo to za mało
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka