nie mam z kim iść na wesele:(

29.03.11, 16:37
Mam zaproszenie do kuzynki na dwudniowe wesele w te święta, a ja nie mam z kim iśćsad
Jeden chłopak z którym miałam iść to mnie wystawił, a teraz to ja już nikogo nie znajdę.
Kuzynka mieszka 350 km odemnie więc to jest wyjazd na conajmiej na 3 dni i no i żadna z koleżenek nie "użyczy" mi swojego chłopaka na tyle dni. Co innego jakby to był jeden dzień.
Tak się akurat złożyło, że na weselu nie będzie prawie nikogo w moim wieku, oprócz dwóch dziewczyn, które mają mężów i dzieci, a tak to ciotki i wujkowie, osoby po 30 ( same małżeństwa), dzieci, no i młodzież w wieku 12-16 lat.
Jak nie pójdę to kuzynka się obrazi, a jak pójdę to pewnie przez całe dwa dni będę siedziała z ciotkami i będę musiała tańczyć z pijanymi wujkami, albo zajmować sie dziećmi.
Nie wiem co zrobić
Nie nawidzę tej samotnościsad
    • coelka Re: nie mam z kim iść na wesele:( 29.03.11, 18:37
      A czy warto ciagac na wesela kogos obcego , jakiegos kumpla moim zdaniem nie.Zreszta mnie kiedys zaprosił na wesele ktos prawie obcy spotkalismy sie pre razy i zapytała czy pójde, oczywiscie odmowilam. Powiedziałam ze wesele to impreza rodzinna i głupio bym sie czuła jakbym poszła co bylo zgodne z prawda.Mnie tez sie zdarzylo byc na weselu samej i nikomu nawet nie przyszło do głowy bym jakies dzieci bawiała a bawilam siie fajnie z róznymi ludxmi. Pozdro.
      • coelka Re: nie mam z kim iść na wesele:( 29.03.11, 18:38
        Jakbym poszła z tym gosciem wtedy na wesele to było by bez sensu, zreszta sam przyznał jak odmowiłam ze mam racje ale pewnie wiekszośc lasek by poszła.
      • elizka_n Re: nie mam z kim iść na wesele:( 29.03.11, 21:53
        widomo, że obcego nikogo bym nie brała na wesele
        ten chłopak z, którym miałam iść to dobry znajomy i nie był dla niego problem żeby iść, bo zna moją mamę, mojego tatę, dziadka i ciocię. Poprostu poznał niedawno dziewczynę i ona jest strasznie o niego zazdrosna, więc mimo, iż zapewniał mnie od grudnia, że pójdzie to teraz odmówił.
        Nie jestem na niego zła za to, że nie idzie tylko za to, że dopiero teraz mi o tym powiedział.

        Jakby to wesele było blisko to poprostu poszłabym na ślub i na obiad, a potem bym się zmyła do domu albo poszłabym z którymś z chłopaków moich przyjaciółek, bo oni są raczej chętni na takie wyjścia a przyjaciólki nie mają nic przeciwko.

        Najwyżej pójdę, ale zmyje się do pokoju o 20 i udam, ze się żle czuje
        Nie lubię kłamać ale w tym wypadku to będzie najlepsze rozwiązanie
    • polka-dot Re: nie mam z kim iść na wesele:( 29.03.11, 19:34
      Ja też uważam, że wesele to rzeczywiście impreza rodzinna i zabieranie na nią obcej "osoby towarzyszącej" (tzn. kogoś, z kim się nie jest w związku) uważam za idiotyczny pomysł. Niestety bardzo rozpowszechniony. Gdyby tak nie było, to może na weselu moża by było kogoś poznać, tak jak to dawniej bywało. Ale w obecnej sytuacji, niestety masz rację - w najlepszym razie czeka Cię zabawa z dziećmi. Wiem, bo sama byłam sama na wszystkich weselach, na których musiałam być. Mimo wszystko wolę to, niż ciągnąć ze sobą jakiegoś przypadkowego faceta.
      Ja też mam zaproszenie na wesele - po świętach. I też pójdę sama i tym razem. W dodatku jestem osobą po 30-tce wink. W drugim dodatku - wesele jest mojego kuzyna, którego pamiętam jako dzidziusia w beciku... Na szczęście odbędzie się w sąsiedniej miejscowości, mam zamiar przyjechać swoim samochodem, wódki weselnej sobie oszczędzę i będę mogła dzięki temu się wyrwać kiedy będę chciała. A najprawdopodobniej będę chciała zaraz, jak tylko będzie można wstać od stołu nie wzbudzając zainteresowania smile

      Ech życie, życie...
    • tapatik A ja byłem na takim weselu. 29.03.11, 21:41
      Kumpela mnie kiedyś zaprosiła, bo nie miała z kim iść.
      Skubana na parkiecie miała równie dobrą kondycję co ja.

      Natomiast faktem jest, że gdy ja sam miałem wesele rok temu, to poszedłem sam, bo nie wpadłem na pomysł, aby szukać kogoś w Internecie. W efekcie kuzyni koniecznie mnie chcieli wyswatać z kimś big_grin a to już nie było miłe...
    • 100kropek Re: nie mam z kim iść na wesele:( 30.03.11, 10:12
      ja bym poszła sama smile...albo wcale smile, tylko u mnie w rodzinie i wśród znajomych wiedzą że ja wesel nie lubię, głównie ze względu na charakter imprezy - nie chodzi o to że dwoje ludzi razem, tylko o muzykę , orkiestrę itp. Nie daję po prostu rady smile.
      Byłam kiedyś sama wraz z kuzynką - nie było czasu posiedzieć smile
      Ja bym się zastanowiła czy chcesz jechać...taka odległość, zawsze się można wytłumaczyć. Tylko ja tu jestem złym doradcą sad
      • elizka_n Re: nie mam z kim iść na wesele:( 30.03.11, 13:02
        jeżeli nie byłyby to święta to bym raczej nie jechała, a tak to to przez całe święta musiałabym siedziec sama, bo rodzice i moje młodsze rodzeństwo jadą, a tu na miejscu nie mam żadnej rodziny, gdyż wszyscy mieszkają właśnie tam gdzie odbywa się wesele
        • 100kropek Re: nie mam z kim iść na wesele:( 30.03.11, 13:31
          to nie pozostaje nic innego jak życzyć Tobie udanej zabawy... a do świąt jeszcze daleko smile...może znajdzie się chętny na "rozweselenie" wink
          • elizka_n Re: nie mam z kim iść na wesele:( 30.03.11, 19:12
            może się jeszcze znajdziesmile
            Napiszę po weselu jak było
            Mąż kuzynki zaoferował, że będzie ze mną tańczył, bo jak stwierdził, że oni idąc na imprezy wolą się bawić z innymi, bo siebie mają na codzieńsmile wiec może nie będzie tak źle
            • sadgirl25 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 30.03.11, 20:54
              Na pocieszenie powiem Ci tylko tyle,że ja przez ostatnie dziesięć lat byłam w takiej sytuacji kilkakrotnie.Kuzynki i kuzyni ze strony rodziców mieli śluby,wesela, ja na wszystkich byłam sama.Nie chciałam na nie iść,ale poszłam bo nie chciałam im odmawiać i robić im przykrości,w końcu to nie ich wina że było tak jak było.Jakoś przeżyłam,patrzyłam na to wszystko jak przez mgłę.Pozdrowienia
              • tapatik Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 00:03
                Czyli Ty sama przeżywałaś te wesela jako katusze, ale dzielnie na nie chodziłaś, bo kuzynom będzie przykro? A Tobie nie było przykro?
                • polka-dot Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 12:06
                  Ja robiłam tak jak Sadgirl. Dokładnie. Tyle, że nie po to, żeby kuzynom nie było przykro, ale dlatego, że tak trzeba i już, bo inaczej rodzina (chodzi głównie o rodziców kuzynów) się obrazi. A jak wychodzi za mąż najlepsza koleżanka, to raczej trudno powiedziec, że ja w tym nie bedę uczestniczyc, bo nie mam chłopaka. A jak za mąż wychodzi siostra, to w ogóle nawet myśl, że można nie pójśc, przez głowę nie przejdzie. To wesele akurat wspominam najgorzej - musiałam zostac do rana, stresowac sie wszystkimi niedociągnięciami obsługi i tym, że siostra się stresuje. I chociaż byłam świadkiem, więc mogłoby sie wydawac, że było mnie widac, nikomu nawet nie przyszło do głowy, żeby mnie poprosic do tańca. Już naprawdę lepiej się bawiłam na weselu koleżanki, gdzie trafiłam do stolika ze średnią wieku 60+ i każdy z panów wziął sobie za punky honoru, żeby przynajmniej raz ze mną zatańczyc wink
                  • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:22
                    polka-dot napisała:

                    > Ja robiłam tak jak Sadgirl. Dokładnie. Tyle, że nie po to, żeby kuzynom nie był
                    > o przykro, ale dlatego, że tak trzeba i już, bo inaczej rodzina (chodzi głównie
                    > o rodziców kuzynów) się obrazi.

                    Widzę, że tresura społeczna ma ogromną moc oddziaływania.

                    Co to znaczy "tak trzeba"?
                    • polka-dot Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 23:15
                      Wiesz, taki bunt w stylu "robię tak, jak mi się podoba i mam w dupie wszystko i wszystkich innych" jest charakterystyczny dla okresu adolescencji, ale już po osiągnięciu dojrzałości człowiek zaczyna rozumieć, że nie warto zrażać wszystkich wokół do siebie. Gdybym się uparła, to bym nie poszła, ale uznałam, że w tej sprawie akurat nie warto. W sprawach ważnych kieruję się własnym osądem, a nie tym, co ktoś pomyśli. I wystarczy.
                      • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 01.04.11, 21:40
                        polka-dot napisała:

                        > Wiesz, taki bunt w stylu "robię tak, jak mi się podoba i mam w dupie wszystko i
                        > wszystkich innych" jest charakterystyczny dla okresu adolescencji,

                        Musiałem zajrzeć do encyklopedii, żeby się dowiedzieć, że adolescencja to po łacinie "wiek dojrzewania". smile
                        Aha, i nie masz racji - są ludzie dorośli, którzy też tak postępują. I to nie jest bunt, ale postawa asertywna.

                        > ale już po osiągnięciu dojrzałości człowiek zaczyna rozumieć, że nie warto zrażać wszystkich
                        > wokół do siebie.

                        Ale równocześnie ma prawo do wyrażania własnego zdania i decydowania, czy chce iść na imprezę rodzinna na której się będzie źle czuł, czy też jednak zostać w domu.

                        > Gdybym się uparła, to bym nie poszła, ale uznałam, że w tej
                        > sprawie akurat nie warto. W sprawach ważnych kieruję się własnym osądem, a nie
                        > tym, co ktoś pomyśli. I wystarczy.

                        Cytuję Twój poprzedni post :
                        "Tyle, że nie po to, żeby kuzynom nie było przykro, ale dlatego, że tak trzeba i już, bo inaczej rodzina (chodzi głównie o rodziców kuzynów) się obrazi. "

                        Czyli nie jest prawdą, że kierujesz się własnym osądem, bo kierujesz się osądem rodziny.
                        • polka-dot Re: Chyba sobie żartujesz. 01.04.11, 21:52
                          Tapatiku:

                          > > Gdybym się uparła, to bym nie poszła, ale uznałam, że w tej
                          > > sprawie akurat nie warto. W sprawach ważnych kieruję się własnym osądem,
                          > a nie
                          > > tym, co ktoś pomyśli. I wystarczy.
                          >
                          > Cytuję Twój poprzedni post :
                          > "Tyle, że nie po to, żeby kuzynom nie było przykro, ale dlatego, że tak trzeba
                          > i już, bo inaczej rodzina (chodzi głównie o rodziców kuzynów) się obrazi. "
                          >
                          > Czyli nie jest prawdą, że kierujesz się własnym osądem, bo kierujesz się osądem
                          > rodziny.

                          Npisałam: w sprawach ważnych. Cudze wesele to po prostu kilka(naście) godzin spędzonych w określony sposób. Nie zaliczam tego do spraw szczególnie dla mnie ważnych.
                          Postaraj się czytać ze zrozumieniem smile
                          • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 01.04.11, 23:56
                            polka-dot napisała:

                            > Npisałam: w sprawach ważnych. Cudze wesele to po prostu kilka(naście) godzin
                            > spędzonych w określony sposób. Nie zaliczam tego do spraw szczególnie dla mnie ważnych.

                            Teraz tak piszesz, bo zarzuciłem Ci brak konsekwencji.
                            Tymczasem sama napisałaś wcześniej, że wesele to okropna i stresująca impreza, jeśli się jest samotnym.

                            > Postaraj się czytać ze zrozumieniem smile

                            Możesz być pewna, że umiem czytać ze zrozumieniem.
                            Co więcej potrafię odpowiadać na argumenty i nie atakować jednocześnie drugiej osoby.

                            Nie chce mi się dłużej czytać Ciebie.

                            *PLONK*
                • sadgirl25 Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 19:35
                  Wiesz Tapatik,skoro już pofatygowałeś się żeby zadać to mądre pytanie to powiem Ci jak było.W mojej rodzinie śluby i wesela trwały/-ją od 2000 roku(miałam wtedy 18 lat).Było ich około 10.Jak napisałam na wszystkich byłam sama bo nie miałam z kim iść.Masz rację do cholery,było mi przykro ale co miałam zrobić.Zresztą dla wszystkich było jasne że ja będę sama.Został jeszcze tylko jeden 21 letni kuzyn ale przyrzekłam sobie że gdy on będzie się żenił,po prostu nie pójdę.Nie zniosę tego więcej.Żebyś nie myślał,że jestem jakimś straszydłem,to powiem Ci że podobno jestem ładna,zgrabna,inteligentna,mądra,wykształcona,dobra.Po prostu fajna dziewczyna jak wiele osób mi mówi.Tylko co z tego.Zostawię to bez komentarza.
                  • sadgirl25 Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 21:29
                    Zapomniałam dodać,że ja mówiłam poważnie,nie żartowałam ale zresztą jakie to ma znaczenie.Żadne bo to nic nie zmieni.
                    • polka-dot Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:01
                      Ja wiem, że nie żartowałaś. Właściwie każdy rozumny człowiek wie, że dla samotnej kobiety wesele to okropna impreza, z której jednak nie ma się jak wywinąć. Więc robimy dobrą minę do złej gry i idziemy, bo tego się od nas oczekuje. Bo na tym głównie polega dorosłe życie, ze trzeba robić rzeczy, na które sie nie ma ochoty. Na pocieszenie pozostaje jedynie fakt, ze koperta, która trzeba z tej okazji wręczyć, może być o połowę chudsza. Ale to bardzo kiepskie pocieszenie. Wesele jest okropna imprezą dla samotnej kobiety, nawet jeśli ona jest młoda (ciągle młoda, jeszcze młoda?), ładna, inteligentna, miła, dobra, sympatyczna. A może zwłaszcza wtedy.

                      Jak ktoś twierdzi, że można póść na wesele samemu (samej) i dobrze sie bawić, to chyba nie zauważył, że jestesmy na forum dla nieśmiałych.

                      A Ty się nie łam Sadgirl, zauważyłam, że przynajmniej samoocena Ci się poprawiła. Zawsze to jakiś krok naprzód smile
                      • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 23:34
                        Przypominam, że w kulturalnej dyskusji atakujemy pogląd, a nie rozmówcę, więc bądź tak miła na przyszłość i nie sugeruj, że jestem bezrozumny, bo mam inne zdanie na omawiany temat.

                        Ja się kilka razy wywinąłem z pójścia na wesele. Po prostu poinformowałem rodzinę, że nie idę.
                        Dlaczego ja mam patrzeć na to, czego się ode mnie oczekuje?
                        Nie jestem w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich.

                        > Bo na tym głównie polega dorosłe życie, ze trzeba robić rzeczy, na które sie nie ma
                        > ochoty.

                        Życie masz tylko jedno. Jak je przeżyjesz, takie ono będzie. Jeśli chcesz być cierpiętnicą, to się męcz.
                        • polka-dot Re: Chyba sobie żartujesz. 01.04.11, 14:36
                          Już Ci odpowiedziałam parę postów wyżej. Albo nie chciało Ci się przeczytać, albo nie chcesz mnie zrozumieć. Trudno. Podejrzewam jenak, że gdybym napisała, że zamiast iść na wesele będę sobie siedzieć samotnie w domu, napisałbyś, że powinnam wyjść do ludzi, wyrwać się ze swojej skorupy, że trzeba próbowac itp. itd.

                          > Dlaczego ja mam patrzeć na to, czego się ode mnie oczekuje?

                          Oczywiście nie musisz. Ale wiedz, że w takim układzie Ty też nie masz prawa się spodziewać, że ktoś bedzie sobie zawracał głowę tym, czego Ty oczekujesz.
                          • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 01.04.11, 23:37
                            polka-dot napisała:

                            > Już Ci odpowiedziałam parę postów wyżej. Albo nie chciało Ci się przeczytać,
                            > albo nie chcesz mnie zrozumieć.

                            Albo pisałem odpowiedź na innego posta i nie zauważyłem, że pojawiło się coś nowego.

                            > Trudno. Podejrzewam jenak, że gdybym napisała, że
                            > zamiast iść na wesele będę sobie siedzieć samotnie w domu, napisałbyś, że powinnam
                            > wyjść do ludzi, wyrwać się ze swojej skorupy, że trzeba próbowac itp. itd.

                            No to źle podejrzewasz.

                            > > Dlaczego ja mam patrzeć na to, czego się ode mnie oczekuje?
                            >
                            > Oczywiście nie musisz. Ale wiedz, że w takim układzie Ty też nie masz prawa się
                            > spodziewać, że ktoś bedzie sobie zawracał głowę tym, czego Ty oczekujesz.

                            Czyli jednak muszę patrzeć na to, czego oczekują inni.
                    • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:23
                      sadgirl25 napisała:

                      > Zapomniałam dodać,że ja mówiłam poważnie,nie żartowałam ale zresztą jakie to ma
                      > znaczenie.Żadne bo to nic nie zmieni.

                      Właśnie ma znaczenie. Jeśli wiesz co Cię boli, to możesz znaleźć na to lekarstwo.
                      • sadgirl25 Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:33
                        nie mogę.nie umiem.zamykam ten bezsensowny temat.
                  • baenzai Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:04
                    sadgirl25 napisała:

                    > podobno jestem ładna,zgrabna,inteligentna,mądra,wykształcona,dobra.Po prostu
                    > fajna dziewczyna jak wiele osób mi mówi.

                    Czyli albo masz zbyt wysokie wymagania albo po prostu to kwestia braku szczęścia i okazji (albo jedno i drugie).
                    • polka-dot Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:11
                      Ale proszę skończmy już z tymi zbyt wysokimi wymaganiami, bo to się robi nudne. Prawie wszyscy faceci mają zbyt wysokie wymagania. Im wolno?
                      • sadgirl25 Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:20
                        Odpowiem Wam obojgu za jednym razemsmile

                        Polka, to z tym żartowaniem było do Tapatikasmile
                        Rodzice zawsze dawali kasę(większość),ja tylko dokładałam małą jej część.
                        A moja samoocena jest taka jak kiedyś,czyli szczerze niska,bo mam ku temu powody.przytoczyłam tylko słowa innych ludzi,którzy tak mi mówią,to w większości zamężne kobiety,które chcą mnie pocieszyć że nikogo nie mam.

                        A co do drugiej odpowiedzi,to ja naprawdę nie mam wymagań,normalny,przeciętny,dobry człowiek.Po prostu szczęścia nie mam.I tyle.
                        • baenzai Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:46
                          sadgirl25 napisała:

                          >Po prostu szczęścia nie mam.I tyle.

                          Ech, co ja bym dał gdyby moim jedynym problemem był brak okazji czy szczęścia. ; ) Wtedy wystarczyłoby sobie tylko tą okazję stworzyc. No ale mam niestety więcej wad utrudniających poznanie kogoś. wink
                          • sadgirl25 Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:48
                            A jakie to wady?
                      • baenzai Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:21
                        polka-dot napisała:

                        > Ale proszę skończmy już z tymi zbyt wysokimi wymaganiami, bo to się robi nudne.
                        > Prawie wszyscy faceci mają zbyt wysokie wymagania. Im wolno?

                        Nie zauważyłem żeby "prawie wszyscy faceci" odrzucali przez dłuższy czas kręcące się wokół nich panienki (a tylko w takiej sytuacji można mówic o "zbyt wysokich wymaganiach").
                  • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:19
                    sadgirl25 napisała:

                    > Został jeszcze tylko jeden 21 letni kuzyn ale przyrzekłam sobie że gdy on będzie się żenił,
                    > po prostu nie pójdę.

                    I należało tak od razu.

                    > Żebyś nie myślał,że jestem jakimś straszydłem,to powiem Ci, że podobno jestem
                    > ładna,zgrabna,inteligentna,mądra,wykształcona,dobra.

                    Tak się nie reklamuj, bo jeszcze kogoś zainteresujesz smile
                    • sadgirl25 Re: Chyba sobie żartujesz. 31.03.11, 22:24
                      To nie była reklama bo nie jestem towarem na sprzedaż.Przytoczyłam słowa innych,pocieszających mnie ludzi,to wszystko.
                      • tapatik Re: Chyba sobie żartujesz. 01.04.11, 23:24
                        sadgirl25 napisała:

                        > To nie była reklama bo nie jestem towarem na sprzedaż.Przytoczyłam słowa innych
                        > ,pocieszających mnie ludzi,to wszystko.

                        Czy to źle, że ktoś zauważa w Tobie wrażliwą dziewczynę?
        • ricardo2601 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 01.04.11, 18:36
          Z miła chęcią pobawie sie na weselu i potowarzysze Tobie.
    • kriskk73 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 30.03.11, 22:46
      Pisz na pocztę- dogadamy sięsmile
    • piorex12 nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 16:20
      Ja chodziłem sam i dobrze sie bawiłem
    • xzarovichx Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 22:40
      Heh a ja nigdy nie byłem na weselu. Ale na pewno gdybym miał kiedyś taką możliwość i zdecydował się iść to na pewno sam, nie ma sensu szukać jakichś przypadkowych ludzi.
      Pamiętam że na studniówkę też musiałem iść sam i bawiłem się zupełnie nieźle.
      • sadgirl25 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 22:50
        ja swojej studniówki 10 lat temu nie chcę pamiętać,wymazałam z pamięci to wydarzenie.
        nie ma czego wspominać
      • polka-dot Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:10
        Ja na studniówce też byłam sama. Wtedy jeszcze byłam naiwna i sądziłam, że to ważne wydarzenie i że będę żałować, jesli nie pójdę. Żałowałam, że poszłam, ale to było tak dawno temu, że prawie już nic nie pamiętam.
        • xzarovichx Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:14
          To nie jest szczególnie ważne wydarzenie, ale ja na pewno bym żałował gdybym nie poszedł. Już chyba lepiej byłoby przekonać się że impreza kompletnie nie wypaliła.
        • sadgirl25 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:17
          Mnie koleżanki z klasy "przymusiły".Dzień przed,w piątek,ubrałam niebieską sukienkę i łzy mi poleciały jak tak stałam przed lustrem,nie miałam z kim nawet poloneza zatańczyć,potem o wszystkim zapomniałam na ileś tam lat aż do dzisiaj
          • polka-dot Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:24
            Moja studniówka była w tak zamierzchłych czasach, że nie stać mnie było wtedy nawet na kupienie sukienki. Jakimś dziwnym trafem udało mi się pożyczyć od kuzynki.
            No i ja też tego słynnego poloneza nie zatańczyłam. Ech... nie będzie o czym wnukom opowiadać... wink ach, zapomniałam, przecież nie będzie żadnych wnuków...

            Może już się tak nie dołujmy smile
            • sadgirl25 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:28
              Ok,Polkasmile
              Chyba jesteś bardzo podobna do mnie z charakteru.Jak myślisz?
              • polka-dot Re: nie mam z kim iść na wesele:( 01.04.11, 14:28
                Myślę, że niezupełnie smile. A właściwie to wydaje mi się, że jesteśmy zupełnie różne wink. Ale pomimo tego mamy chyba sporo podobnych doświadczeń i sądzę, że nasza przyszłość też rysuje się podobnie...
            • xzarovichx Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:34
              A ja myślę że może trochę dramatyzujecie z tą studniówkąsmile U mnie z owym polonezem też był problem, ale trafiło się ostatecznie jakieś dziewczę z innej klasy i nie było aż takiego obciachu.....choć na początku było nieciekawiesmile
              • sadgirl25 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:42
                No tak,dramatyzuję jak zawsze.
                Po prostu było mi przykro bo każdy miał z kim iść
                A teraz po latach dalej stoję w tym samym punkcie
                Dobranoc
                • xzarovichx Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:46
                  Wcale tak różowo nie było. Pamiętam że ludzie przychodzili z jakimiś koleżankami/kolegami, czy kuzynkami/kuzynami. Ja na długo przed studniówką wiedziałem że pójdę sam, więc nie było mi jakoś szczególnie przykro, zdążyłem się z tym po prostu oswoićsmile
              • polka-dot Re: nie mam z kim iść na wesele:( 01.04.11, 14:46
                Nie, nie dramatyzuję. To tylko taki off-topic smile. Studniówkę przebolałam już dobrych kilkanaście lat temu smile. Ale skoro już o tym wspomnieliście i zaczęłam to sobie przypaminać, to wydało mi sie, że to w zasadzie mógłby być taki symbol mojego życia: siedzę samotnie przy stoliku, patrzę jak inne pary tańczą tego poloneza i udaję, że nie jest mi przykro, że w tym nie uczestniczę.
        • baenzai Re: nie mam z kim iść na wesele:( 31.03.11, 23:51
          Skoro byłaś sama to co robiłaś na samym początku, podczas poloneza? Bo chyba każda studniówka się zaczyna od poloneza tańczonego w parach. Resztę imprezy można jakoś samemu wytrzymac ale ten początek? Dla mnie to byłaby masakra np. stac i się przyglądac jak inni tańczą. Dlatego nie poszedłem. wink
    • jejek11 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 01.04.11, 20:39
      Wesela są okropne, tłuste jedzenie i pijani spoceni wujaszkowie pod 50..
      Staram się unikać.
    • dzikus0099 Re: nie mam z kim iść na wesele:( 01.04.11, 22:03
      hej wez mnie,ja dobra zabawe lubie.poskakamy i co tylko, az twe lico bedzie milknac,damy czadu na 102 ze nas wszyscy beda sie bac!
    • noajdde Re: nie mam z kim iść na wesele:( 02.04.11, 10:20
      Nie lubię wesela, zwłaszcza, iż mam świadomość tego, że los jego głównych bohaterów nigdy nie będzie mi dany. Najgorzej wspominam to kuzynki. Pamiętam, że było mi przykro z tego powodu, że nie potrafiłem się bawić, że wniosłem na wesele element smutku. Na tego typu imprezach najbardziej żałuję tego, że nie potrafię i nie mam odwagi tańczyć. Zresztą wyobrażam sobie jak wielkim dyskomfortem byłoby dla ewentualnej partnerki tańczyć z kimś takim jak ja. Dlatego unikam jak ognia tongue_out
    • elizka_n Re: nie mam z kim iść na wesele:( 10.05.11, 20:12
      Trochę czasu od weselu kuzynki minęło, a miałam napisać jak było więc piszęsmile

      Powiem szczerze, bardzo miło wspominam to weselesmile. Bawiłam się świetnie. Pewnie dlatego, że jak tylko mam dobry humor to potrafię bawić się z ludźmi w każdym wieku, a na wesele poszłam pozytywnie nastawiona. No i pewnie też dlatego, że fajni ludzie byli.

      Prawie cały czas tańczyłam (kuzynami, z mężami kuzynek, ze znajomymi pary młodej), ciągle ktoś prosił mnie do tańcasmile.
      Byłam również "popularna" wśród chłopaków siedemnastoletnichsmile, którzy bardzo chętnie ze mną gadali, żartowali i tańczyli, mimo, że jestem od nich starsza o ok. 6 lat.

      Jestem bardzo zadowolona, że dałam się namówić na pójście na to wesele. I cieszę się, że nie wpadłam na pomysł, żeby wziąć jako osobę towarzyszącą kogoś kogo w ogóle nie znam tylko dlatego, żeby nie iść samej.
      • coelka Re: nie mam z kim iść na wesele:( 10.05.11, 22:45
        Widzisz , byo fajnie, to dobrze , ze miałas dobry chumor i , że sie wybawiałaś.
      • polka-dot Re: nie mam z kim iść na wesele:( 11.05.11, 22:22
        Widać niektóry osobom są fajne rzeczy pisane, a innym jakoś nigdy nie. Ja też poszłam na wesele kuzyna sama i gratuluję sobie tylko tego, że byłam na tyle asertywna, żeby ulotnić się stamtąd po 3 godzinach. I tak nikt się nie zorientował, że wyszłam tak wcześnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja