Dodaj do ulubionych

Zerwałem...

22.04.13, 19:26
1,5 miesiąca temu zerwałem z kobietą z którą byłem przez 5 lat. Z kobietą którą kochałem do szaleństwa. I którą wciąż kocham. Za którą strasznie tęsknię i o której myślę przez cały czas.
"Skoro tak ją kochałeś to dlaczego skończyłeś ten związek" zapytacie? Odpowiedź jest jedna: czasami miłość to za mało...
Jak wyglądał mój związek najlepiej pokazuje tekst piosenki "Zazdrość" zespołu Hey... Można wyguglać jeśli ktoś jest ciekawy. Ta osoba była o mnie skrajnie zazdrosna i niewiarygodnie zaborcza. Gdybym został z nią, obawiam się że wkrótce zmieniłbym się z pieska trzymanego na bardzo krótkiej smyczy.
Nie, nie próbuję się tu usprawiedliwiać. Wiem, że skrzywdziłem tę osobę. Wiem, że bardzo zabolało ją moje odejście. Ale uwierzcie mi - po 5 latach bezskutecznych prób wytłumaczenia, że np. wyjście na kilka godzin do przyjaciół raz w miesiącu nie jest końcem świata i stuprocentowym dowodem mojej zdrady. Że nieodpowiadanie na smsa przez 15 minut nie oznacza że właśnie w tej chwili radośnie posuwam smukłą blondynkę... Boże - gdybym miał choć w 10% takie powodzenie u kobiet jakie ona mi przypisywała, pan Casanowa wpadłby w poważne kompleksy... Tysiące razy powstrzymywałem się o krok od zerwania po kolejnym pokazie fochów i histerii których przyczyną było to, że np. chciałem przez kilka godzin pobyć sam na sam z książką, filmem w telewizji czy gierką na komputerze...
Wszyscy dookoła radzili mi, żebym skończył ten związek, bo jest toksyczny. I to bardzo. Ja jednak kochałem. Bardzo. W końcu jednak nie mogłem już dłużej. I zerwałem. W niezbyt ładny - przyznaję sposób...
Ona sama czuje się oszukana, pisze na swoim ulubionym forum w wątku o rozstaniu z facetem o tym jak bardzo ją skrzywdziłem. A ja mam poczucie winy. Chociaż kobieta - rzekomo - bardzo zakochana i świata poza mną nie widząca, na wieść że zrywam zareagowała "OK. Żegnaj". I tylko tyle. A i po jej wypowiedziach widzę że bardzo szybko podniosła się po tym "ciosie".
Wiem że ma do mnie ogromny żal. I ja do siebie też, bo mogłem to inaczej rozegrać. Wytłumaczyć dlaczego podjąłem taką właśnie decyzję... Choć gdybym się zaczął zastanawiać, prawdopodobnie zawahałbym się jak wiele razy przedtem. I nic by z tego nie wyszło. No i jak już powiedziałem - strasznie za nią tęsknię.
Nie chcę do niej wracać. Wiem że decyzja o końcu związku była słuszna. Chciałbym jednak napisać do niej. Wytłumaczyć co się właściwie stało. W nadziei że może chociaż przestanie mnie nienawidzić... I może przestanie mnie nienawidzić jej syn - którego pokochałem jakby był moim własnym dzieckiem. I za którym również bardzo tęsknię...
Napisać?
Obserwuj wątek
    • blue_velvett Re: Zerwałem... 22.04.13, 20:28
      Spotkać się, gdy emocje trochę opadną... w neutralnym miejscu i bez udziału dziecka... odbijanie piłeczki przez pisanie maili nie uzdrowi atmosfery... tak myślę... skoro powiedziałeś A, należy powiedzieć B... a jeśli trzeba to i C...
      • lz123 Re: Zerwałem... 22.04.13, 20:36
        Nie sądzę żeby ona chciała się ze mną spotkać. Jak sama napisała na tym swoim forum "Mój eks już dla mnie nie istnieje". Zabolało. Bardzo...
        • najall Re: Zerwałem... 22.04.13, 21:12
          Rozumiem, że zabolało. Żadne rozstanie nie jest łatwe, coś się kończy. Ale, z drugiej strony, c chciałeś osiągnąć, żeby Cię nadal kochała, szanowała, skoro piszesz, że rozstałeś się znią w nieelegancki sposób. Dlaczego miałbyś teraz wciąż dla niej 'istnieć'? Weź też pod uwagę, że to przemawia zdradzona duma i tyle.

          A toksycznych związków nie warto jest przeciągać w nieskończoność...
        • marta-765 Re: Zerwałem... 22.04.13, 21:19
          Dzieciaki glupie, dupe na kolano i wytrzaskac. Milość to powazna sprawa, uczucia miłości nie mozna ukryc, i mozna byc czasami byc blisko ludzi jezeli czujesz do kogoś przymus przyciagania wzajemnego, to zadna zbrodnia, natomiast ciezką zdrada jest sex, nad tym mozna zapanowac, ale to tez jest wpisane w ludzka nature, i mozna wybaczyć. Gorzej gdy ludzkie plotki biora góre, ludzka zawiśc i zazdrość, to już jest bardzo zle, tłum jest grozny, to bezmózgi tlum ukrzyzował Jezusa. co powiedziala Margaret Taczer /. Nie chwalcie sie szczesciem ludzka zawiść wam nie daruje tego.
        • blue_velvett Re: Zerwałem... 22.04.13, 21:37
          Dlatego zaznaczyłam, że spotkać się warto, ale gdy emocje opadną... w tej chwili Ty też nie jesteś ich pozbawiony... ona ma zaś prawo do swoich i dobrze, że się wykrzyczy... niektórym to pomaga... natomiast nawiązywanie dialogu i liczenie na konstruktywną rozmowę w tej sytuacji jest niedorzeczne...
          • lz123 Re: Zerwałem... 22.04.13, 21:48
            Nie wiem czy kiedykolwiek będę zdolny do myślenia o niej bez emocji. Widzisz - wciąż ją kocham. I chyba zawsze będę... I nie - nie chcę do niej wrócić. A i ona również nie ma na to ochoty. Wszystko czego chcę, to wytłumaczyć dlaczego zrobiłem to co zrobiłem. Bo - ze swojego punktu widzenia - nie miałem innego wyjścia. Ona prawdopodobnie sądzi inaczej. Może ma rację - kto wie? Może zrywając zniszczyłem jedyną prawdziwą miłość która spotkała i spotka mnie w życiu? Chyba będę się nad tym zastanawiał już zawsze... Ale wiem, jak by moje życie wyglądało gdybym tego nie zrobił...
            • blue_velvett Re: Zerwałem... 22.04.13, 22:01
              Tego nie możesz wiedzieć... możesz jedynie podejrzewać... natomiast jedyne, co możesz, jeżeli zakładasz, że nie ma powrotu, to przekonać się jak będzie wyglądało Twoje życie bez niej... i jedna rada... po jakimś czasie, nie wiem jakim, więc Ci nie powiem, bo to u każdego biegnie inaczej, spróbuj spojrzeć na sprawę z dystansu... jeśli założysz już dzisiaj, że masz życie spaprane do końca, to w zasadzie pozostaje Ci tylko się tego trzymać i... zapewne będzie ono spaprane...
              Nie poddaj się... daj sobie czas... wiem, co mówię, uwierz mi...smile
              • marta-765 Re: Zerwałem... 22.04.13, 22:15
                Smieszy mnie gdy ludzie mowia ze np sie rozwodzą, to jest tylko podpisanie formalności. A milość to jest uczucie,to jest np wiatr, bezksztaltny i nie ujarzmiony, zamkniesz go w konserwie, to ja rozwali i sie uwolni. hi hi hi.
                • marta-765 Re: Zerwałem... 23.04.13, 18:57
                  Piszesz z posłuchaleś "ludzi" straszne, by ludzie dorosłemu czlowiekowi układali zycie, i tak ci ułożyli że jesteś na skraju załamania nerwowego. Tez mam złe doswiadczenia z życia gdy robiłam tak żeby ludzie byli zadowoleni, nie byłam soba bylam malowaną lalką, w szpilkach, teraz lecze chore nogi, i nikt mi nie pomoże. Niech ich szlag trafi , dzisiaj na pudelku obsmarowali Magde Gesler, prawie wszyscy, dlaczego ???
    • lena_80 Re: Zerwałem... 24.04.13, 17:27
      Czasami miłość to za mało...
      Smutne to. Podobno w zdrowych związkach praktykuje się zasadę "ile miłości tyle wolności", ale gdzie jest granica?
      Piszesz, że nie potrafiła zaakceptować Twojego wyjścia na kilka godzin do przyjaciół, a czy kiedykolwiek zabrałeś ją do przyjaciół ze sobą?
      Mam nadzieję, że przez te 5 lat bycia razem rozmawialiście dużo o zazdrości, jej przyczynach... Może Twoja kobieta została kiedyś zdradzona, może nie miała wystarczająco dużo miłości w dzieciństwie? A może dawałeś jej powody?

      Ja bym walczyła o to uczucie. Ze wszystkich sił... Miłość to coś wyjątkowego, reszta to kwestia dogadania się. Może rozejrzyj się za jakąś psychoterapią dla par?
      • lz123 Re: Zerwałem... 24.04.13, 18:19
        Wielokrotnie proponowałem wspólne wyjście. Poszła raz, po czym stwierdziła że na dalsze kontakty nie ma ochoty. Co nie przeszkadzało jej za każdym razem kiedy ich odwiedzałem wysyłać mi smsów o treści "Dobrze się bawisz ze swoją blond przyjaciółeczką?). Ci przyjaciele to było małżeństwo. Zakochane w sobie bez pamięci. Ale oczywiście skoro ich odwiedzałem to tylko dlatego, żeby podrywać "blond przyjaciółeczkę"...
        I tak - rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. I wiele razy próbowałem wytłumaczyć jej, że miłość nie polega na zamknięciu kogoś w złotej klatce. Bez skutku... Ja nie byłem o nią zazdrosny. Ona o mnie - bardzo.
        Wierz mi - zrobiłem wszystko co w mojej mocy żeby uzmysłowić jej, że nie ma absolutnie żadnych powodów aby być zazdrosna. O kogokolwiek. Moje argumenty odbijały się jak grochem o ścianę.
        A oprócz zazdrości była również ogromna zaborczość. Chęć kontrolowania mnie na każdym kroku. Histerie i sceny kiedy chciałem odwiedzić swoją matkę i spędzić u niej raptem 2 dni ("czy twoja mamusia kazała Ci już mnie rzucić?"). Wysyłanie smsów i wiadomości na GG praktycznie bez przerwy (kiedys policzyłem - potrafiła wysłać 300 smsów w ciągu 2 dni). Mógłbym dłuuuugo opowiadać...
        Nie wiem co jeszcze mógłbym zrobić żeby uratować tę miłość. Bo z mojej strony to była miłość. Z jej chyba też, choć chora... Ale miłość to nie wszystko...
        A teraz tęsknię za nią strasznie. Czasami czuję że po prostu wariuję sam w pustym mieszkaniu. Ale wiem, że jeśli do siebie wrócimy (nawet gdyby było to możliwe, a nie sądzę) to znów będzie tak samo. I dla własnego dobra powinienem się trzymać z dala od jedynej kobiety w moim życiu której powiedziałem "kocham Cię"...
        • al1313 Re: Zerwałem... 28.04.13, 00:42
          Nie wiem jak tam dokładnie między Wami było ale może mimo wszystko wysyłałeś jej jakieś sprzeczne sygnały...??? Może wytłumaczę na własnym przykładzie...

          Otóż mój partner może i faktycznie mnie nie zdradzał ale czułam się zdradzona i też były momenty, że wariowałam. Pojawiło się dziecko i on zaczął się ode mnie odsuwać. Przestałam go interesować, pociągać, zapomniałam co to seks, rozmowy, czułość... Zapomniałam co to znaczy kochać się, być z kimś. Zostałam sama. W dodatku on mi nie pomagał przy synku. Zostałam sama. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego. Bardzo cierpiałam. Oszalałam. Po raz pierwszy w życiu sprawdziłam jego telefon. Dużo tam znalazłam, a mianowicie miał wręcz "gorącą" linię z dziewczyną naszego wspólnego przyjaciela. Fakt, to ona była nachalna ale on nie robił nic aby temu zaradzić. I zaczęło się - zaczełam mu robić wyrzuty z tego powodu. Zwariowałam na jakiś czas z tego powodu. Nie miałam racji - nie zdradzał mnie z nią... Jednak sytuacja się nie poprawiła... On nadal nas (mnie i synka olewa). Czemu tak nagle??? Nie potrafię tego zrozumieć, on się pokrętnie tłumaczy i ja wariuję i jestem zazdrosna (czasem nawet o to, że potrafi mieć dziecko w dupie i się nim nie zajmować, ja jestem przy dziecku 24 h na dobę i nie żałuję tego ale chciałabym choć chwilkę odsapnąć...). Chyba przestałam wierzyć w miłość... Nie istnieje miłość poza miłością macierzyńską...
          • al1313 Re: Zerwałem... 28.04.13, 00:43
            A tak poza tym podziwiam Cię za zerwanie...
    • 11magda.lena11 Re: Zerwałem... 24.04.13, 18:19
      Mimo ,że kochasz i tęsknisz możesz wyjść gdzie chcesz i kiedy chcesz . Warto było ?
      Przesłuchałam muzy żeby lepiej zrozumieć Twoje postępowanie ale nadal mam mieszane uczucia. Świadomie wybrałeś tęsknotę a przecież to powolna i okrutna śmierć . Gorsza niż zazdrość , którą można byłoby uleczyć gdybyście tylko chcieli.
      • czarny.onyks Re: Zerwałem... 24.04.13, 23:52
        chorobliwa zazdrość lepsza niż tęsknota??
        żartujesz?
        przecież to jak trucizna...zabija wszystko i wszystkich....
        • 11magda.lena11 Re: Zerwałem... 25.04.13, 00:46
          W tej sytuacji nie ma lepszego wyboru . Jedno i drugie doprowadza do destrukcji nas samych.
          Z tym ,że chorobliwą zazdrość się leczy, a jeśli terapia nie przyniosła żadnych korzyści i dokonało się pewnych wyborów to raczej nie widzę sensu pisania i tłumaczenia się z tego.
          • marta-765 Re: Zerwałem... 25.04.13, 11:54
            300 sms-ow, ja cie krece ! Ja wyslalam jeden i telefon mi padł , tak mi go szkoda, i więż ze swiatem sie urwala,.
            • marta-765 Re: Zerwałem... 28.04.13, 18:07
              Czy dobrze zrobileś czy zle niewiem, napisz za pół roku czy sie zakochaleś po raz drugi. Kiedys czytalam że człowiek gdy sie rodzi juz jest zaplanowany przez wyższą inteligencje, ten plan sie nazywa wiara , nadzieja i miłość, żyjesz i masz jakieś dziwne przeczucie i robisz tak jak czujesz, jezeli temu zapobiegniesz i nie wykonasz , przychodzisz na sw iat po raz drugi by odrobic zadane lekcje. Ja mysle że milość to depresja, czlowiek szuka odpowiedniej osoby, ktora mu w tym pomoze pomoże. wszystko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka