lz123
22.04.13, 19:26
1,5 miesiąca temu zerwałem z kobietą z którą byłem przez 5 lat. Z kobietą którą kochałem do szaleństwa. I którą wciąż kocham. Za którą strasznie tęsknię i o której myślę przez cały czas.
"Skoro tak ją kochałeś to dlaczego skończyłeś ten związek" zapytacie? Odpowiedź jest jedna: czasami miłość to za mało...
Jak wyglądał mój związek najlepiej pokazuje tekst piosenki "Zazdrość" zespołu Hey... Można wyguglać jeśli ktoś jest ciekawy. Ta osoba była o mnie skrajnie zazdrosna i niewiarygodnie zaborcza. Gdybym został z nią, obawiam się że wkrótce zmieniłbym się z pieska trzymanego na bardzo krótkiej smyczy.
Nie, nie próbuję się tu usprawiedliwiać. Wiem, że skrzywdziłem tę osobę. Wiem, że bardzo zabolało ją moje odejście. Ale uwierzcie mi - po 5 latach bezskutecznych prób wytłumaczenia, że np. wyjście na kilka godzin do przyjaciół raz w miesiącu nie jest końcem świata i stuprocentowym dowodem mojej zdrady. Że nieodpowiadanie na smsa przez 15 minut nie oznacza że właśnie w tej chwili radośnie posuwam smukłą blondynkę... Boże - gdybym miał choć w 10% takie powodzenie u kobiet jakie ona mi przypisywała, pan Casanowa wpadłby w poważne kompleksy... Tysiące razy powstrzymywałem się o krok od zerwania po kolejnym pokazie fochów i histerii których przyczyną było to, że np. chciałem przez kilka godzin pobyć sam na sam z książką, filmem w telewizji czy gierką na komputerze...
Wszyscy dookoła radzili mi, żebym skończył ten związek, bo jest toksyczny. I to bardzo. Ja jednak kochałem. Bardzo. W końcu jednak nie mogłem już dłużej. I zerwałem. W niezbyt ładny - przyznaję sposób...
Ona sama czuje się oszukana, pisze na swoim ulubionym forum w wątku o rozstaniu z facetem o tym jak bardzo ją skrzywdziłem. A ja mam poczucie winy. Chociaż kobieta - rzekomo - bardzo zakochana i świata poza mną nie widząca, na wieść że zrywam zareagowała "OK. Żegnaj". I tylko tyle. A i po jej wypowiedziach widzę że bardzo szybko podniosła się po tym "ciosie".
Wiem że ma do mnie ogromny żal. I ja do siebie też, bo mogłem to inaczej rozegrać. Wytłumaczyć dlaczego podjąłem taką właśnie decyzję... Choć gdybym się zaczął zastanawiać, prawdopodobnie zawahałbym się jak wiele razy przedtem. I nic by z tego nie wyszło. No i jak już powiedziałem - strasznie za nią tęsknię.
Nie chcę do niej wracać. Wiem że decyzja o końcu związku była słuszna. Chciałbym jednak napisać do niej. Wytłumaczyć co się właściwie stało. W nadziei że może chociaż przestanie mnie nienawidzić... I może przestanie mnie nienawidzić jej syn - którego pokochałem jakby był moim własnym dzieckiem. I za którym również bardzo tęsknię...
Napisać?