m.a.l.a_syrenka
26.04.16, 23:21
Patrzę sobie, a tu smaczne kąski spadają z góry. Skubnęłam jeden - no pyszny. Zdziwienie moje rosło i rosło. "O co tu chodzi?" - myśl - "Po co ten gościu i jego kolega na brzegu rzucają do wody jedzenie?".
Ale panowie mieli za mało cierpliwosci. Za szybko rzucili robaka na haczyku. Śmiać mi się zachciało. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko wyjeść zanętę, obgryźć przynętę, a haczyk zabierajcie z powrotem...
Trzech facetów się na mnie uwzięło. Dwóch przeprowadziło zwiad dla kolegi i zwabili rybcię w pewną sytuację, trzeci ujawnił się dzisiaj. No i jak ja mam być dobra, grzeczna i w ogóle uwzględnić tą sławną męską wrażliwość, co jest jak Yeti - wszyscy słyszeli, nikt nie widział? Bo o mojej wrażliwości nawet nie śmiem wspominać.