Pamiętacie aferę sprzed 3 lat, z wyciekiem milionów kont, z dużej amerykańskiej randkowni dla zdradzaczy Ashley-Madison ? Właśnie napatoczyłem się, na b fajny artykuł gościa, który miał dostęp do sporej części jej kodu i poczynił ciekawe obserwacje.
Otóż większym skandalem niż sam wyciek, był fakt, że stworzonych było tam ponad 70,000 botów, do flirtowania on-line. Wysyłały one do ludzi tam zalogowanych, miliony wiadomości dziennie, tworząc wrażenie, że bardzo łatwo znaleźć atrakcyjnego partnera / partnerkę, do zdrady.
99.7% botów było płci żeńskiej, a to z tej prostej przyczyny, że zalogowane tam kobiety nie miały najmniejszego problemu, ze znalezieniem chętnego na figle faceta. Sam fakt specjalnie mnie nie dziwi, za to dysproporcja jest dość szokująca, nawet zakładając, dużą przewagę ilościową panów zarejestrowanych w tym serwisie
Kolejna ciekawostka to ta, że w odróżnieniu od firmy z niemal dowolnej innej branży, która wobec pozwów oszukanych klientów poszłaby z torbami, MA ma się w najlepsze, choć tu uzasadnienie jest równie proste: który ze zdradzaczy by ją pozwał ?
Nie sposób chyba się nie uśmiechnąć na myśl, ilu panów niegrzecznie zachowywało się wieczorami przed monitorem, wymieniając namiętne wiadomości z kawałkiem kodu
Swoją drogą, czapki z głów, przed romantycznym kunsztem twórców czatowych algorytmów. A tyle się mówi, o zerowym wyrobieniu towarzyskim programistów No chyba, że mocno wspierały ich doświadczone w tej branży rzemiosła, konsultantki
Podsumowując, z całego serca popieram istnienie takich Ashleyów. Im jest ich więcej, tym więcej zdradzaczy dostanie to, na co zasługuje
gizmodo.com/ashley-madison-code-shows-more-women-and-more-bots-1727613924
gizmodo.com/disgraced-cheating-site-ashley-madison-claims-it-has-mi-1795436093