Dodaj do ulubionych

chyba spieprzyłem

07.09.20, 15:00
Głupia historia.
Mam koleżankę Ulę. Można powiedzieć kumpelę. Znamy się od piaskownicy bo mieszkaliśmy drzwi w drzwi, nasi rodzice się przyjaźnili. O wszystkim rozmawialiśmy jako dzieci i tak nam zostało. Gdy byliśmy nastolatkami to ona mi mówiła o swoich chłopakach a ja jej o swoich wszystkich problemach. W ogóle nie patrzyliśmy na siebie jak chłopak i dziewczyna.
Miewaliśmy jakichś partnerów ale wciąż gadaliśmy z sobą często i o wszystkim. Także o nich. Nie mieliśmy żadnych tematów zakazanych. Nie byliśmy o siebie zazdrośni i nie wstydziliśmy sie siebie. To aż mnie czasem zaskakiwało że jestem w stanie jej mówić o sprawach o których nie powiedziałbym żadnemu kumplowi. Albo że ona rozmawia ze mną o swoich problemach także intymnych damsko-męskich jak z koleżanką.
I jakiś czas temu chyba zawaliłem. Zacząłem umawiać się z kobietą. Z pewnych względów pomyślałem, że nie będę o tym mówił Uli (nie chcę tu wnikać dlaczego, zresztą to nie jest ważne). Nie tylko jej nie powiedziałem. Tak się złożyło że musiałem zacząć kręcić, oszukiwać. Przypadkiem się o tym dowiedziała. Nic nie powiedziała. Ale jakoś dziwnie na mnie popatrzyła. I od tej pory jest inaczej. Nadal gadamy często ale już tak jak kiedyś. Próbowałem wyjaśniać. Ona powiedziała że przecież nic się nie stało. Ale czuję że ona się oddaliła. Bardzo mi tego szkoda. Nie mam z kim pogadać. To już trwa kilka miesięcy. Z tamtą kobietą skończyło się na dwóch randkach a Ulę w jakimś sensie straciłem.
I co teraz? Przeczekać? Ktoś miał taką sytuację?
Obserwuj wątek
    • laskabezpaska Re: chyba spieprzyłem 07.09.20, 15:59
      Miałam podobną sytuację, tylko że z przyjaciółką .
      Poszło o drobiazg.......... pomyślałam - przeczekam , one pewnie pomyślała podobnie.
      I tak od roku nie rozmawiamy ze sobą w ogóle.
      Teraz nawet głupio tak zagadać o niczym.
      Więc nie czekaj, kup wino, piwo... co tam lubicie...ciastka, czipsy i wal do niej czym prędzej.
      Język sam się powinien rozwiązać .... no i przeproś Ulę .... wyjaśnij .
      Powodzenia smile
      • tomekzgor Re: chyba spieprzyłem 07.09.20, 17:02
        laskabezpaska napisała:

        > Miałam podobną sytuację, tylko że z przyjaciółką .

        A ja miałem z kumplem.
        Oczywiście kobiety maczały w tym palce, a ja dla świętgo spokoju nie zrobiłem tak jak powinienem. I nawet nie chodzi o to, że on się dowiedział i źle to ocenił, ale mnie samego to zaczęło gryźć. Czułem się z tym bezndziejnie. Nikomu nie życzę. I jakby ktoś miał taką sytuację, to radzę od razu pójść do kumpla i wszystko wyjaśnić. Dla własnego samopoczucia.
        A najlepiej od razu postąpić tak jak wymagają tego relacje z kumplem - nie kręcić, nie kombinować, nawet jeśli miałoby się zrobić przykrość.
    • po-ranna-kawa Re: chyba spieprzyłem 07.09.20, 16:49
      Jeśli między wami były takie siostrzano-braterskie stosunki i rozmowy na każdy temat, to z pewnością nie chodzi o kobietę, z którą się umówiłeś, ale o kręcenie i kłamanie. Po prostu Ula pierwszy zapewne raz poczuła, że ją oszukałeś. Jest w szoku, bo nie widzi wytłumaczenia dlaczego z powodu jakieś laski przekreśliłeś wartość waszej relacji i przestraszyła ją myśl, że może wcześniej to robiłeś i że może w przyszłości też będziesz robił. Zawiodłeś jej zaufanie. A to jest ciężka do odrobienia sprawa.

      Ja miałam trochę podobną historię. Ale moja była jeszcze bardziej skomplikowana. Bo byliśmy nie tylko świetnymi kumplami, ale też sypialiśmy z sobą od czasu do czasu (głównie ze względu na odległe miejsca zamieszkania). Też godzinami rozmawialiśmy o wszystkim, szczerze do bólu. Byliśmy sobie tak bliscy emocjonalnie, że chyba bliżej się nie da. Zawsze mogliśmy na siebie liczyć – na szczerą rozmowę, wsparcie, radę, szczerą i życzliwą ocenę.
      I ja to spieprzyłam, bo chyba nie zdawałam sobie do końca sprawy, jaką to ma dla mnie wartość. Traktowałam to jako coś, co jest oczywiste i zawsze będzie. Jak powietrze. Przez swoją głupotę i jakieś zauroczenie pozorami zaczęłam kręcić, coś przemilczać, bo wydawało mi się, że tak będzie lepiej, że po co mówić o trudnych sprawach itp. I wtedy się okazało, że przeciągnęłam sprężynę i ona już nie wraca na swoje miejsce. W dodatku sama do siebie zaczęłam czuć niechęć, że to zrobiłam. I z naszego pięknego gmachu została tylko fasada.

      Przy takich niezwykłych kumpelskich relacjach najgorsza prawda jest lepsza niż mataczenie. Nawet jak się wydaje, że tak nie jest. Prawdziwy przyjaciel zrozumie wszystko, może być zły, może opieprzyć, ale będzie dalej przyjacielem. Nie zrozumie jedynie, że się w jego przyjaźń nie wierzy albo że się jej dorobek dla jakiejś głupoty przekreśla. Nie warto tego stawiać na szali z żadnego powodu, a robienie tego z błahych powodów jest szczególnie idiotyczne.

      Czyli zrób, jak radzi Laska, ale nie zdziw się, jeśli proces będzie długtrwały.
      Powodzenia.
    • gyubal_wahazar Re: chyba spieprzyłem 07.09.20, 17:32
      Zachowaj się jak facet. Zaproś Ulę na dobre wino, zaznaczając, że bardzo ci na tym zależy, a potem walnij konkretną skruchę. Nie próbuj się wybielać, mów otwarcie że koszmarnie spieprzyłeś i bardzo ci teraz głupio.

      Dodaj, że wiesz jak bardzo zawiodłeś jej zaufanie i nie liczysz, że odrobisz to jednym winkiem, ale chcesz by wiedziała, jak bardzo zawsze ceniłeś i nadal cenisz jej przyjaźń i obiecujesz, że nigdy już nie wywiniensz podobnego numeru.

      Wytłumacz czym się kierowałeś przemilczając tamtą sprawę (afekt, strach, głupota).

      Na koniec powiedz, że nie oczekujesz niczego, chciałeś tylko by znała prawdę, a dzięki temu może kiedyś odzyskasz to co straciłeś

      Powodzenia !
    • blogaleksandratabor Re: chyba spieprzyłem 07.09.20, 22:42
      Ta dziewczyna, z którą byłeś na dwóch randkach raczej nie była ważna i może przy winie lub piwie wyjaśnisz to swojej kumpeli? Bo czy opowiada się o mało ważnych sprawach? Czasem można je przeoczyć, a u Ciebie wyszło, jakby był to duży temat. Postaraj się spotykać i rozmawiać z Ulą z taka samą częstotliwością jak wcześniej i powoli dojdziecie do siebie. W każdym razie nie tłumacz się za bardzo z tamtej, bo wyjdzie jakby była dla Ciebie ważna.

      Tekst linku
    • heniek.8 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 14:36
      co to znaczy że jest inaczej?
      spowiadałeś się przed nią, potem zataiłeś "grzech", teraz żałujesz i pokutujesz i powziąłeś mocne postanowienie poprawy - już nie będziesz przed nią ukrywał szczegółów swojego pożycia

      z twojej strony trochę wyboistą drogą, ale doszedłeś do tego by mówić całą prawdę

      natomiast to co jest po jej stronie - co mówi, co przemilcza itd - na to nie masz wpływu, nie wiesz czy to co ona mówi teraz i to co mówiła przed popełnieniem grzechu, nie wiesz ile to jest 100%? 75% a może nigdy więcej niż połowę ci nie mówiła
        • heniek.8 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 15:24
          laskabezpaska napisała:

          > Heniu, nie dołuj chłopaka

          nie chciałem, to nie do niego jakieś zaczepki tylko ogólna uwaga rzucona w powietrze
          zresztą wybrałem 100% transparentność - wszystko co pomyślę, wrzucam na forum - w ten sposób unikam sytuacji że atmosfera skwaśnieje tak jak opisano wyżej smile

          skąd wiemy ile procent o swoich osobistych sprawach mówi nam rozmówca? czy oczekujemy że to będzie 100%? czy sami jesteśmy gotowi mówić 100%? czy dajemy mu/jej prawo do "karania" nas jeżeli odkryje że coś jednak zachowaliśmy dla siebie?

          siedzę teraz w klasztorze więc mam czas na rozmyślania tego typu smile
          • artur5501 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 22:02
            heniek.8 napisał:


            > skąd wiemy ile procent o swoich osobistych sprawach mówi nam rozmówca? czy ocz
            > ekujemy że to będzie 100%? czy sami jesteśmy gotowi mówić 100%? czy dajemy mu/j
            > ej prawo do "karania" nas jeżeli odkryje że coś jednak zachowaliśmy dla siebie?
            >
            > siedzę teraz w klasztorze więc mam czas na rozmyślania tego typu smile

            Każde mówiło to co chciało powiedzieć. Nikt nie oczekiwał mówienia wszstkiego. Jedynie tego że jak coś mówi, to mówi jak jest
                  • artur5501 Re: chyba spieprzyłem 09.09.20, 00:22
                    prawda_we_mgle napisała:

                    > Ale po co? Odpowiedziałeś sobie, co tobą kierowało?

                    Nie ma sensu opisywać całej sytuacji bo to zbyt skomplikowane i ma swoja historię. Nie wiem co mną kierowalo. Chyba pomyślalem że mówiąc prawdę może zrobię Uli przykrość, więc nawet o nic nie pytany sam palnąłem na wszelki wypadek jakieś drobne klamstwo. A później okoliczności tak się ułozyły że musiałem brnąć w kolejne krętactwa. I to tak idiotycznie narastalo. A później też przypadkowo zostało obnażone.
                    I wyszedlem na jakiegoś wielopiętrowego manipulatora. Gdyby chodzilo o kogos innego to bym się nie przejmował. Nie raz zdarzylo mi się kłamać. Ale z Ulą mieliśmy od dziecka niepisany układ że trzymamy sztamę

                    Czyli niby chciałem dobrze a wyszło beznadziejnie.
                    • prawda_we_mgle Re: chyba spieprzyłem 09.09.20, 09:09
                      >I wyszedlem na jakiegoś wielopiętrowego manipulatora.

                      Nie wyszedłeś, tylko jesteś. Czemu mamy tendencje od odpychania od siebie kiepskiej prawdy na nasz temat... tak wyszło... wink Nic nie wyszło, tylko raz okłamawszy świadomie brnąłeś dalej. na każdym etapie mogłeś powiedzieć: sorry, odkręcam.
                      Żeby nie było, że cię oceniam - ja tylko wyjaśniam, dlaczego JA SAMA już dawno nie kłamię. Bo nie chcę przed samą sobą UDAWAĆ, że jestem lepsza niż jestem - tylko stanęłam w prawdzie i zaczęłam NAPRAWDĘ BYĆ tym, za kogo siebie uważam.
                      Polecam, fajne uczucie.
                      Napisz jak ci poszło z rozmową z nią.
                      • artur5501 Re: chyba spieprzyłem 09.09.20, 12:51
                        prawda_we_mgle napisała:

                        Nic nie wyszło, tylko raz okłamaw szy świadomie brnąłeś dalej. na każdym etapie mogłeś powiedzieć: sorry, odkręcam.

                        Masz rację. Powinienem. I nawet nie próbuję z tym dyskutować.
      • tomekzgor Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 20:47
        heniek.8 napisał:

        > co to znaczy że jest inaczej?
        > spowiadałeś się przed nią, potem zataiłeś "grzech", teraz żałujesz i pokutujesz
        > i powziąłeś mocne postanowienie poprawy - już nie będziesz przed nią ukrywał s
        > zczegółów swojego pożycia>
        > z twojej strony trochę wyboistą drogą, ale doszedłeś do tego by mówić całą praw
        > dę
        >
        > natomiast to co jest po jej stronie - co mówi, co przemilcza itd - na to nie ma
        > sz wpływu, nie wiesz czy to co ona mówi teraz i to co mówiła przed popełnieniem
        > grzechu, nie wiesz ile to jest 100%? 75% a może nigdy więcej niż połowę ci nie
        > mówiła

        Teraz to walnąłeś jak Milik w meczu z Niemcami. Widać że kompletnie nie rozumiesz o co chodzi. Może zwyczajnie nigdy nie byłeś z kimś w takich przyjacielskich układach. Jakie szczegóły pożycia, jaki grzech? Jakie dociekanie, ile procent prawdy ktoś mówi? To się zupełnie w innej konkurencji rozgrywa. My się nie kontrolujemy wzajemnie, nie kontrolujemy kto z kim ma pożycie. W ogóle pożycie nie ma znaczenia, Mówimy o stosunkach przyjacielskich. Każdy mówi to na co ma ochotę ale nie kręci, nie klamie nie manipuluje.
        • artur5501 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 21:12
          tomekzgor napisał:


          > Teraz to walnąłeś jak Milik w meczu z Niemcami. Widać że kompletnie nie rozumie
          > sz o co chodzi. Może zwyczajnie nigdy nie byłeś z kimś w takich przyjacielski
          > ch układach. Jakie szczegóły pożycia, jaki grzech? Jakie dociekanie, ile pro
          > cent prawdy ktoś mówi? To się zupełnie w innej konkurencji rozgrywa. My się ni
          > e kontrolujemy wzajemnie, nie kontrolujemy kto z kim ma pożycie. W ogóle pożyci
          > e nie ma znaczenia, Mówimy o stosunkach przyjacielskich. Każdy mówi to na co ma
          > ochotę ale nie kręci, nie klamie nie manipuluje.

          Możesz sobie ile chcesz ironizować, ale tak właśnie jest jak napisałeś. Nigdy z Ulą nie rozliczlaiśmy się z niczego. Szczególnie z pożycia. Bo nigdy nie byliśy parą. I nigdy żadne nie mialo nawet takich myśli. To układ z zupełnie innej bajki. I sprowadzanie tego do kwestii damsko-męskich jest zupełnie od czapy.
        • heniek.8 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 21:56
          tomekzgor napisał:

          > Widać że kompletnie nie rozumie
          > sz o co chodzi. Może zwyczajnie nigdy nie byłeś z kimś w takich przyjacielski
          > ch układach.

          tak, nie byłem w czymś takim, mam przyjaciół przeważnie z dawnych lat ale nie mam przyjaciółek

          to że piszesz o "przyjacielskich układach" - odbieram to z twojej strony jakbyś stwierdził "przyjaciele tak robią ale co tam wiesz o przyjaźniach" smile

          no więc nie rozumiem tego
          masz przyjaciela/przyjaciółkę z którą rozmawiasz o swoich partnerach
          nagle w jakiś zagadkowy[1] sposób się stało że rozmawiałeś, ale o jednej z partnerek nic nie powiedziałeś
          nic nie skłamałeś - po prostu tak kierowałeś rozmową żeby ten temat nie wyszedł

          i teraz dla mnie o wiele bardziej ciekawe jest dlaczego to zrobiłeś- dlatego dałem odnośnik przy "zagadkowy"
          natomiast zupełnie nie rozumiem pretensji i roszczeń które mogłaby wnosić druga strona w takiej sytuacji

          gadam z najlepszym kumplem/ przyjacielem (za moich czasów człowiek nie miał tylu przyjaciół co teraz, to chyba kwestia przeniesienia słowa "friend" na polski grunt przez milenialsów) i jeżeli by się okazało że podczas przedostatniej rozmowy nie powiedział mi że mieszka z nim ktoś tam, to czy byłoby to dla mnie powodem żeby kwasić atmosferę? nie powiedział bo w danym momencie nie chciał o tym gadać i tyle
          • artur5501 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 22:22
            heniek.8 napisał:

            > gadam z najlepszym kumplem/ przyjacielem (za moich czasów człowiek nie miał tyl
            > u przyjaciół co teraz, to chyba kwestia przeniesienia słowa "friend" na polski
            > grunt przez milenialsów) i jeżeli by się okazało że podczas przedostatniej rozm
            > owy nie powiedział mi że mieszka z nim ktoś tam, to czy byłoby to dla mnie powo
            > dem żeby kwasić atmosferę? nie powiedział bo w danym momencie nie chciał o tym
            > gadać i tyle

            To oczywiste. Dla nikogo nie byłby powód żeby kwasić atmosferę. Ale gdyby np. podczas tej ostatniej rozmowy kumpel ci się pół godziny żalił jak cholernie czuje się zdołowany bo mieszka sam, a nagle dowiedziałbyś się że od dwóch tygodni mieszka z laską, którą od dawna próbujesz poderwać i on o tym doskonale wie? To może byś poczuł powód żeby kwasić? Ja tak. Nie dlatego że mieszka z laską ale dlatego że jako kumpel powinien mi o tym powiedzieć.
    • gwen75 Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 21:37
      Fajny temat. Każde kłamstwo, nieszczerość, manipulacja oddala ludzi od siebie.
      Ktoś może naiwnie myśleć, że druga strona się nie zorientuje... Może się nie zorientować. Ale równie dobrze może być inaczej. Lub zorientuje się po pewnym czasie. Niedocenienie inteligencji drugiej osoby, potraktowanie jak idiotę to wielki błąd.
      Jak się może poczuć człowiek, gdy sobie uświadomi, że bliska mu osoba potraktowała go jak idiotę, głupca? To chyba jedno z najbardziej pouczających doświadczeń w życiu.
      • po-ranna-kawa Re: chyba spieprzyłem 08.09.20, 22:31
        gwen75 napisał:

        > Fajny temat. Każde kłamstwo, nieszczerość, manipulacja oddala ludzi od siebie.
        > Ktoś może naiwnie myśleć, że druga strona się nie zorientuje... Może się nie zo
        > rientować. Ale równie dobrze może być inaczej. Lub zorientuje się po pewnym cza
        > sie. Niedocenienie inteligencji drugiej osoby, potraktowanie jak idiotę to wiel
        > ki błąd.
        > Jak się może poczuć człowiek, gdy sobie uświadomi, że bliska mu osoba potraktow
        > ała go jak idiotę, głupca? To chyba jedno z najbardziej pouczających doświadcze
        > ń w życiu.

        To prawda.
        Dla mnie wielkim problemem była sama świadomość, że w stanie jakiegoś zaćmienia umysłu wycięłam komuś bardzo bliskiemu kiepski numer. .
        • gwen75 Re: chyba spieprzyłem 10.09.20, 21:39
          Taki błąd można naprawić. Tylko trzeba się zdobyć na odwagę. Wyjaśnić co się zrobiło, przyznać się do winy, przeprosić i obiecać, że nigdy więcej. Tylko wtedy można odzyskać zaufanie. Okazanie szczerości może przywrócić normalność.

          Osoba, która w takiej sytuacji była "ofiarą" raczej nie podejmie się wyjaśnienia sytuacji, bo jej tok rozumowania będzie taki: jeśli powiem, że widzę nieszczerość i krętactwo to pewnie otrzymam odpowiedź, że się mylę, że wymyślam, że cierpię na paranoję. Skoro ktoś raz skłamał, to pewnie dalej będzie brnął w kłamstwa i robił ze mnie idiotę. Jedynym wyjściem z sytuacji jest zwiększenie dystansu.
      • prawda_we_mgle Re: chyba spieprzyłem 09.09.20, 09:15
        kevinjohnmalcolm napisał:

        > Taka przyjaźń jaką opisałeś to coś bezcennego, rzadko się zdarza. Pielęgnuj ją
        > , bo drugiej okazji pewnie już mieć nie będziesz.

        jakiś czas temu utkwiło mi w głowie takie głupawe powiedzonko z fb: "dobrzy ludzie to nie autobusy, następny nie przyjedzie za 10 min.".
        Ono tak prosto, a jednocześnie tak boleśnie dokładnie odzwierciedla stan rzeczy... często wraca mi w myślach... Bo my w dzisiejszych czasach mamy zwyczaj przekreślać ludzi po najmniejszym "sądzę inaczej" - nie patrzymy całościowo na człowieka, a potem żre nas samotność.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka