Dodaj do ulubionych

Gen przegrywu?

26.04.24, 00:05
Czy może raczej niechęć do zmian?
cdn.hejto.pl/uploads/posts/images/1200x900/78fac44bb39da3ab9ced5c30cced4483.png
Znam osobę, która uwielbiała opowiadać o tym, że jej życie jest do rzyci.
Jednocześnie torpedowała WSZYSTKIE moje prośby, aby cokolwiek zmieniła.
Obserwuj wątek
    • permet Re: Gen przegrywu? 26.04.24, 01:19
      a co jezeli zmieniasz wszystko, a nie zmienia sie twoja sytuacja?
      nie nazywam tego genem przegrywu, bo to pewnie tylko okolicznosci, potrzeby i mozliwosci warunkuja, ze zycie jest takie jakie jest. ale też nie wiazalabym tego z niechecia do zmian.
      bardziej obrazowo - podobno czasami nawet jezeli schudniesz 50 kg, nadal pozostajesz spaslakiem. niekoniecznie inni cie tak widza, zazwyczaj sam tak na siebie nadal patrzysz. wiec niby robisz wszystko, aby cos zmienic, zmieniasz, a nadal jestes w tym samym miejscu.
    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 26.04.24, 22:17
      tapatik napisał:
      > Jednocześnie torpedowała WSZYSTKIE moje prośby, aby cokolwiek zmieniła.

      Faktem jest, że niektórzy ludzie dają rady kompletnie od czapy, zupełnie nie pasujące do okoliczności w jakich żyje dana osoba.
      Ale to tylko uwaga na boku, bo wiem o co Ci chodzi, Tapatiku, też takie osoby spotkałem.

      Podobna sytuacja - pamiętam jak wiele lat temu w gronie znajomych opowiadaliśmy o swoich największych marzeniach. Koleżanka wymieniła swoje i narzekała, że tak ciężko je spełnić. Każde z nich bez żadnych wyrzeczeń można by zrealizować w najbliższy weekend. Każde! To nie były wielkie rzeczy w stylu "wejdę na K2 drogą Kukuczki i Piotrowskiego", tylko proste sprawy w stylu "przejadę się do miasta X odległego o 120 kilometrów i zwiedzę kilka zabytków", albo "całe życie marzyłam o kajakowaniu, chciałabym choć raz wsiąść do kajaka". A ona przez kilkadziesiąt lat "nie miała czasu" tego zrobić i "ciągle jej coś wypadało".
      • tapatik Re: Gen przegrywu? 26.04.24, 22:40
        Owszem, ale jak kiedyś zacząłem jej dawać rady, to się oburzyła.
        Ona nie chce żadnych rad, ona chce mieć komu ponarzekać.
        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 26.04.24, 23:56
          Niektórzy po prostu czerpią przyjemność z bycia ofiarą.
      • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 14:12
        Też znam takie przypadki. Kolega narzekal, że ciągle siedzi w domu, nie stać go na podróżowanie (niepracująca żona, trójką nastoletnich dzieci). Poleciłam kilka tanich destynacji, nie da się, za drogo. Poleciłam rower. Rower kosztuje. Poleciłam poznanie okolicy, w której mieszka, pieszo. Stwierdzil, że nie ma odpowiednich butów.
        🤣🤣🤣

        Może znajoma chciała, żebyś Ty ją zabrał?
        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 23:35
          okruchlodu napisała:
          > Może znajoma chciała, żebyś Ty ją zabrał?

          Zdecydowanie nie - miała ukochanego męża, dzieci, dom i zdecydowanie nie planowała nic zmieniać w swoim życiu. Po prostu gen niemocy. Obserwuje to u wielu ludzi - na okrągło ględzą że chcieliby zrobić to lub tamto, a jak przychodzi co do czego to zawsze coś stoi na przeszkodzie. A potem znowu opowiadają jak by chcieli...
          Nie ma na to lekarstwa, oni po prostu nie chcą niczego faktycznie robić, lubią tylko opowiadać.
    • yppah Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 00:13
      A byles proszony o te rady? 😉 Otoz to.

      Ludzie przewaznie lubia spiewac piosenke, ktora juz znaja. Dlatego np. ofiary nie odchodza od oprawcow. Psychologicznie to prosty mechanizm: w swojej koleinie poruszasz sie najsprawniej, masz wycwiczone reakcje, znasz to wszysto i wiesz, czego sie spodziewac. Zmiana wymaga odwagi. Ale tez prawda jest taka, ze wlasciwa zmiana to ta, ktorej energia sama cie ciagnie. Po prostu tego chcesz. Czesto ludzie tych zmian nie chca, a mowienie o nich tak, jakby byly relanym celem czy marzeniem zaspokaja po prostu inne potrzeby.
      • tapatik Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 23:02
        Nie byłem proszony o te rady.
        Dawałem je, bo miałem dość słuchania narzekania. Mi też się zdarza od czasu do czasu ponarzekać, ale jeśli jest mi źle, to staram się ten stan zmienić. Tutaj nie było chęci zmiany, tylko chęć narzekania.
        • yppah Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 13:39
          Ta osoba wiedziala wszystko to, co jej doradzales, zanim powiedziales, co powiedziales. Jesli ktos faktycznie potrzebuje rady, prosi o nia. Czasem wie, co ma zrobic, zreszta, ale i tak prosi, bo chce to uslyszec od kogos innego.

          Nieproszone rady zapokajaja nasze wlasne, egostyczne potrzeby. Co nie znaczy, ze ja, zdajac sobie z tego sprawe, tego nie robie. Ale staram sie to kontrolowac. I raczej obrac w zart.
    • stasi1 Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 12:11
      Marne życie jest przewidywalne, prawie nic nie zaskoczy, więc ma pewną pozytywną wartość. Zmiana może przynieść problemy więc ludzie się z tego wycofują . Znajomą narzeka jaki ma nie funkcjonalny dom. Ja na to przecież możesz kupić własny, nie mieszkać w rodzinnym. Przynajmniej dwie jej podwładne kupiły sobie mieszkania, samodzielnie bez mężów. Więc da się
    • trentino Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 18:53
      A jakie to rady? Może słynne "wyjdź do ludzi" albo "idź pobiegać"? A może kultowe "idź na terapię" ?
      • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 22:14
        A co złego z tymi radami?
        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 11:56
          okruchlodu napisała:
          > A co złego z tymi radami?

          To, ze od czasu rozwoju technologii, nawet udzial w terapii, nie gwarantuje wyjscia do ludzi(a) wink

          A powazniej - taka terapia nie zmienia otaczajacej obiektywnej rzeczywistosci, wiec moze pomoc tylko na wyimaginowane problemy. Przykladowo problemem damskiego przegrywu jest fakt, ze na Tinderze sa dziesiatki par ale zaden z facetow nie przyjezdza nowym BMW, tylko 15 letnim Golfem a do tego nie maja 1.90m. I tu terapie moze pomoze. Dla odmiany problemem meskiego przegrywu jest brak par na Tinderze. Moze stad inne spojrzenie na terapie wsrod kobiet i mezczyzn. I moze tez dlatego jesli komus ujebie noge, to facet (no przynajmniej ja) poradzi aby zainwestowal w najlepsza proteze na jaka go stac i ktora pomoze mu jakos egzystowac w spoleczenstwie a kobieta mu powie, zeby to przegadal z terapeuta.
          • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 13:33
            Jeśli gustuje się do lasek, które oczekują nowego BMW to trzeba sobie to BMW kupić... lub zmienić grupę docelową.

            Terapia to nie samo 'przegadywanie'. To tez szukanie rozwiązań. Terapeuta też pewnie by zapytał 'dlaczego pan sobie nie kupi protezy'.
            • tapatik Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 19:24
              okruchlodu napisała:

              > Jeśli gustuje się do lasek, które oczekują nowego BMW to trzeba sobie
              > to BMW kupić... lub zmienić grupę docelową.

              Nowe BMW to 135.000 PLN. Wolę kupić stary samochód za 1/10 tej kwoty, a resztę przeznaczyć na podróże w ciekawe miejsca, nawet gdybym miał tam pojechać sam.
              No ale ja mam widocznie dziwne priorytety.

              > Terapia to nie samo 'przegadywanie'. To tez szukanie rozwiązań.
              > Terapeuta też pewnie by zapytał 'dlaczego pan sobie nie kupi protezy'.

              Z tym się zgodzę. To jest poszukiwanie rozwiązania problemu pacjenta, ale takiego rozwiązania, które pacjent zaakceptuje.
              Poza tym zadając pytania zmusza pacjenta do przemyślenia i wyciągnięcia wniosków.

              Podobno rolę pełnią niektóre książki dotyczące samorozwoju. One nie dają ci gotowych recept na życie, one powodują, że zaczynasz widzieć życie z innej perspektywy.
              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 20:08
                tapatik napisał:

                > okruchlodu napisała:
                >
                > > Jeśli gustuje się do lasek, które oczekują nowego BMW to trzeba sobie
                > > to BMW kupić... lub zmienić grupę docelową.
                >
                > Nowe BMW to 135.000 PLN. Wolę kupić stary samochód za 1/10 tej kwoty, a resztę
                > przeznaczyć na podróże w ciekawe miejsca, nawet gdybym miał tam pojechać sam.
                > No ale ja mam widocznie dziwne priorytety.

                Alternatywnie nie mozesz sobie pozwolic na nowe BMW I wybranie sie w fajne miejsca. Byc moze tymze BMW i byc moze z fajna kobieta
                • tapatik Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 21:29
                  flirting.shadow napisał:

                  > Alternatywnie nie mozesz sobie pozwolic na nowe BMW I wybranie sie
                  > w fajne miejsca. Byc moze tymze BMW i byc moze z fajna kobieta

                  Nie do końca rozumiem sens Twojej wypowiedzi.

                  Myślę, że jestem w stanie kupić nowe BMW, ale wolę pojechać starym samochodem w ciekawe miejsce.
                  Byłbym też w stanie zabrać ze sobą jakąś ciekawą kobietę.
                  Natomiast jeśli by się okazało, że ta kobieta nie chce wsiąść do mojego samochodu, bo jest za mało prestiżowy, to wolę być sam.
                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 21:36
                    - Cieply obiad w biurze kosztuje cztery dychy. Wole zjesc zimny albo odgrzewany w mikrofali a za oszczedzona kwote kupic ksiazke.
                    - Byc moze nie mozesz sobie pozwolic na cieply obiad ORAZ ksiazke.

                    Bardziej zrozumiale?
                    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:00
                      flirting.shadow napisał:
                      > - Byc moze nie mozesz sobie pozwolic na cieply obiad ORAZ ksiazke.

                      Można iść na kompromis, za 50 tysięcy można kupić bardzo przyzwoity używany samochód, który starczy na długie lata, a resztę przeznaczyć na podróże i przygodę. Tego co przeżyjemy nikt nam nie odbierze, to nigdy się nie zużyje, zostanie z nami na zawsze. Popieram podejście Tapatika, mając do wyboru być czy mieć, zawsze wybieram być.

                      A dziewczynę dla której samochód jest wyznacznikiem jakości faceta też omijałbym bardzo szerokim łukiem.
                      • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:26
                        kevinjohnmalcolm napisał:
                        > . Tego co przeżyjemy nikt nam nie odbierze, to nigdy się nie zużyje, zostanie
                        > z nami na zawsze. Popieram podejście Tapatika, mając do wyboru być czy mieć, z
                        > awsze wybieram być.

                        No dobrze. Poki co wszystkie (tzn 2?) forumki, ktore sie wypowiedzialy napisaly, ze wolalyby takiego faceta jak Wy. Byc moze (zalezy od daru) moglibyscie godzinami ciekawie opowiadac o tych przygodach. Zakladam rowniez, ze zaden z Was nie zignorowalby zagubionego dziecka. I jak efekty na rynku matrymonialnym? 🧐

                        I nie moge byc kontrprzykladem, bo sam nie mam nowego BMW. Mam natomiast (mam nadzieje big_grin) jedno 31 letnie smile I nie chodzi o to, ze fura, skora i komora to podstawa, ale jesli ktos mysli, ze uzytkujac 10 letnie, rozklekotane Punto jest postrzegany tak samo jak ktos jezdzacy swiezym BMW, to niestety, ale jest oderwany od rzeczywistosci.
                        • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:22
                          Postrzegany przez kogo? Przez jakies blachary? 😉

                          Znam kogos z czerwonym ferrari, tak sie smiesznie sklada. Na cale szczescie najpierw usiadlam z nim do stolu w domu znajomego, ZANIM sie dowiedzialam, czym przyjechal, bo inaczej nie byloby fajnej rozmowy z sympatycznym czlowiekiem. Komunikacja byla tak dobra, ze wychodzilismy z tego domu w nastroju, ze chcemy dwie nowe znajomosci kontynuowac (w sumie bylo nas 5, bylam jedyna kobieta i znalazlam sie tam jako lepsza - albo i gorsza - polowa jednego z biesiadnikow, bo reszta byla singlami, tak, ten z ferrari tez).

                          Cos we mnie umarlo, jak zobaczylam ten samochod. A potem sie to jakos tak magicznie rozplynelo…. Stracilam zapal. Czy musze dodawac, kto mial najtanszy samochod sposrod tych 4 mezczyzn? W sumie moglam byc mila i sie z nim przejechac, bardzo sie chcial ta fura pochwalic. Ale cos we mnie glosno i stanowczo mowilo ‘nie’. Nie wiem, czy jakas kobieta dzis jezdzi tym samochodem. Ale nie wydaje mi sie, zeby dalo sie za milosc zaplacic w ten sposob.

                          Efekty na rynku nic do tego nie maja paradoksalnie. Szukasz jednej osoby sposorod 8 mld. Po prostu jest to trudna do wygrania loteria. Drogi samochod zone moze i przywiezie, ale… kto to wlasciwie bedzie? 🙂
                          • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:32
                            yppah napisała:
                            > Drogi samochod zone moze i przywiezie, ale… kto to wlasciwie bedzie? 🙂

                            Mam kumpla, który jest dość bogaty i ma drogi efektowny samochód. Na randki zawsze pożyczał od kumpla mały miejski samochodzik, bo szukał kandydatki na żonę, a nie blachary.
                            • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:53
                              Mam kumpla, który jest dość bogaty i ma drogi efektowny samochód. Na randki zawsze pożyczał od kumpla mały miejski samochodzik, bo szukał kandydatki na żonę, a nie blachary.

                              No wlasnie. Czytalam w necie komentarze nt tego programu o rolnikach, ze idzie to w slepa uliczke, bo w prezentacjach rolnikow ujawnia sie liczbe hektarow, wiec ci z efektowna dostaja listy od zainteresowanych nie nimi. Nie wiem, na ile to prawda, ale pachnie prawda.
                          • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:55
                            yppah napisała:
                            > Cos we mnie umarlo, jak zobaczylam ten samochod. A potem sie to jakos tak magic
                            > znie rozplynelo…. Stracilam zapal. Czy musze dodawac, kto mial najtanszy samoch
                            > od sposrod tych 4 mezczyzn?

                            Dobrze by bylo, bo jesli on, to faktycznie mogl wzbudzic niesmak big_grin
                            Tak czy inaczej swoja historia udowodnilas, pewnie w niezamierzony sposob, ze nawet sympatyczny i fajny czlowiek moze zostac skreslony za niewlasciwy samochod. I w realnym swiecie to ten za 10k bedzie duzo czesciej niewlasciwym niz taki za 200k.
                            • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:25
                              Najtanszy byl nasz samochod i nie udawaj, ze tego nie wiedziales 😂 Odwracasz ogon kotem, faktyczna teza byla, ze kasa dziala zachecajaco, a nie ze nie mozna trafic z samochodem w gust kobiety i to niweczy potencjalny sukces relacyjny 😉

                              Jestem w stanie wybaczac rozne defekty charakteru, w tym ferrari (choc ferrari niechetnie, bo jednak swiadczy o proznosci, a nie o glebi zainteresowan motoryzacyjnych), ale… no jakos tak czar prysl.

                              • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:43
                                yppah napisała:
                                > ferrari niechetnie, bo jednak swiadczy o proznosci, a nie o glebi zainteresowan motoryzacyjnych

                                Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Znam byłego kierowcę wyścigowego, który ma Ferrari, ale nie po to żeby szpanować, tylko on naprawdę uwielbia takim supersamochodem jeździć, wóz trzyma się on drogi jak przyklejony (dał mi się przejechać - totalny odlot!!). Na co dzień (do pracy, na zakupy, w odwiedziny do znajomych, itd.) jeździ zwykłym popularnym jeździdełkiem. Jest chyba ostatnią osobą, która by chciała się obnosić ze swoim bogactwem, to bardzo skromny normalny człowiek (to się dzieje w Anglii, tam jest sporo takich bogatych, ale zupełnie normalnych osób - wielki kontrast wobec Polski pełnej nowobogackich kolesi pragnących się pokazać).
                                • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:50
                                  Moja opowiesc o ferrari dotyczy USA 🙂 Pewnie, zawsze sa jakies wyjatki, ktore regule nie wadza, byc moze i ja dalam sie poniesc stereotypowi. Na pewno nawet.

                                  Ale jakos tak… no nie wiem, to tak jakby mial drogi zegarek. Przewaznie ludzie rzeczami cos maskuja i to, co maskuja, nie jest fajne.
                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 10:08
                                yppah napisała:
                                > Najtanszy byl nasz samochod i nie udawaj, ze tego nie wiedziales 😂

                                Bralem pod uwage taka mozliwosc, ale nic nie jest pewne. Znajomy ma Porsche 911, ktore (ze wzgledu na wiek) jest warte mniej niz moj.

                                > Odwracasz o gon kotem

                                Dobre, podoba mi sie smile Kradne (o ile nie zapomne) smile

                                > faktyczna teza byla, ze kasa dziala zachecajaco, a nie ze nie mozna
                                > trafic z samochodem w gust kobiety i to niweczy potencjalny sukces relacyjny 😉

                                Czyli podsumowujac kobiety wola mezczyzn, ktorzy jezdza starociem, wynajmujacych pokoj od tych z wlasnym domem itd smile

                                > Jestem w stanie wybaczac rozne defekty charakteru, w tym ferrari (choc ferrari
                                > niechetnie, bo jednak swiadczy o proznosci, a nie o glebi zainteresowan motoryz
                                > acyjnych)

                                Naciagana teza. Bardzo. Oczywiscie jest wielu, ktorzy je kupia tylko dlatego, ze sa drogie i wypada sie w nich pokazac (cos jak torebka Gucci), ale nie mozna dyskutowac z faktem, ze jedne z najpiekniejszych czy najciekawszych pojazdow w historii motoryzacji to jednak Ferrari.

                                • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 19:18
                                  Czyli podsumowujac kobiety wola mezczyzn, ktorzy jezdza starociem, wynajmujacych pokoj od tych z wlasnym domem itd

                                  Mysle, ze nie ma to znaczenia.

                                  Ale moze mam skrzywona perspektywe, bo znam za duzo kobiet, ktore same sobie stawiaja domy, a wrecz je sobie projektuja? Bardziej mnie interesuje, czy mezczyzna woli Calatrave czy Piano niz czy i jaki ma dom. Bardziej mnie interesuje, co czyta i co ma do powiedzenia na temat tego, co przeczytal, jakiej muzyki slucha, jak jest otwarty intelektualnie, czy jest partnerem do dyskusji i takie inne glupoty. Moze po prostu mialam w zyciu szczescie 🙂 A moze raczej celowalam w intelekt zamiast w konto. Dopuszczam tez ewentualnie mysl, ze moge zaslugiwac na to, co w zyciu dostalam 😉

                                  Mnie sie nie podobaja torebki Gucci'ego, to moze dlatego. Wole plecak. Jedyne torebki, ktore mnie ewentualnie kreca, to Prada. Ale w Marfie 😉
                        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:28
                          flirting.shadow napisał:
                          > napisaly, ze wolalyby takiego faceta jak Wy

                          Hmmm... zazwyczaj deklaracje pań nie mają nic wspólnego z późniejszymi ich faktycznymi wyborami, więc patrzyłbym na nie przez palce.


                          > 10 letnie, rozklekotane Punto

                          Dlaczego rozklekotane? 10-letni samochód może być w perfekcyjnym stanie technicznym i bezawaryjnie służyć jeszcze długie lata, jeżeli dotychczas był dobrze traktowany i nadal będzie, a dany model jest mało awaryjny.
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:02
                            Hmmm... zazwyczaj deklaracje pań nie mają nic wspólnego z późniejszymi ich faktycznymi wyborami, więc patrzyłbym na nie przez palce.

                            Smiala teza. Czy sa na to jakies statystyki? 😉 Moze ja mam jakas dziwna banke, bo sobie nie przypominam, zeby jakas dziewczyna zaskoczyla mnie, a zwlaszcza in minus, swoim wyborem partnera. Ale moze to byc kwestia srodowiska, nie wiem. Ty, zdaje sie, pisales, ze nie spotykasz kobiet, ktore swiadomie dziecka nie chcialy. Coz, ja znam ich wiele, choc przeciez wiekszosci o to nie pytam.

                            Wszystko sie na tym swiecie niesymetrycznie rozklada.
                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:05
                              yppah napisała:
                              > Hmmm... zazwyczaj deklaracje pań nie mają nic wspólnego z późniejszymi ich f
                              > aktycznymi wyborami, więc patrzyłbym na nie przez palce.

                              >
                              > Smiala teza. Czy sa na to jakies statystyki?

                              Oficjalnych naukowych nie mam, nie chce mi się szukać, ale za to mam własne wieloletnie obserwacje. Ileż to razy nasłuchałem się od dziewczyn jakiego porządnego faceta byłyby w stanie wyłącznie zaakceptować, żaden leszcz nie miałby u nich szans. Potem miałą okazję poznać ich późniejszego wybranka, który był dokładnym przeciwieństwem opisywanego wcześniej ideału. Ręce opadają...
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:09
                                Nigdy sie nie spotkalam z taka sytuacja. Poza tym, nie wydaje Ci sie, ze moze troche zbyt pochopnie oceniasz, czy ktos jest leszczem czy nie?

                                Ciekawe, ze moje wieloletnie obserwacje sa inne. Moze kazdy widzi tylko to, co potwierdza jego zalozenia? 😉
                                • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:17
                                  yppah napisała:
                                  > moze troche zbyt pochopnie oceniasz, czy ktos jest leszczem czy nie?

                                  Wiesz, jeżeli koleś notorycznie unika pracy, bierze narkotyki, albo jest etatowym Casanovą i zalicza po kolei wszystkie dziewczyny z sąsiedztwa, to trudno o nim mieć inne zdanie...


                                  > Ciekawe, ze moje wieloletnie obserwacje sa inne.

                                  Żyjesz w innym środowisku. Ja opisuję to co od lat widzę.
                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:34
                                    No to masz dwa wyjscia: pozostac w swoim srodowisku i zaakceptowac konsekwencje albo to otoczenie radykalnie zmienic. Kwestia priorytetow w zyciu, nie twierdze, ze druga opcja jest jedyna sluszna.

                                    Co do tego leszcza. Moze byc przy tym wszystkim wrazliwym poeta albo innym artysta i reprezentowac soba jakas nadrzedna wartosc? 😉 A serio: opisujesz jakis ekstremalny przypadek. Jesli stawiasz teze, ze kobiety generalnie deklaruja slodkiego elfa jako preferencje, a potem wybieraja bad boy’a, to nie mam pojecia skad Ty bierzesz te kobiety. Ja takich po prostu nie spotykam. Takze od lat. W ogole nie znam takich facetow. Ale tez i nimi nie pogardzam, jakby co. Widze w nich ludzi, ktorzy mieli mniej szczescia niz Ty czy ja.
                                    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:48
                                      yppah napisała:
                                      > No to masz dwa wyjscia: pozostac w swoim srodowisku i zaakceptowac konsekwencje
                                      > albo to otoczenie radykalnie zmienic.

                                      Już dawno mi radzili na forum, żebym rzucił pracę i wrócił do Polski...


                                      > opisujesz jakis ekstremalny przypadek.

                                      No cóż, nic nie poradzę na to, że mnóstwo, ale to mnóstwo takich przypadków widzę wokół siebie. Najbardziej ekstremalne są związki córek moich znajomych (dziewczyn w wieku studenckim). Gdyby nie to, że znam te dziewczyny od przedszkola i w ostatnich latach wiele razy tłumaczyły mi jak wysokie mają standardy, a potem osobiście bym nie poznał ich wybranków, to w życiu bym nie uwierzył że mogłyby się z tak ekstremalnymi leszczami związać. Nie tylko takie, starsze w okolicach trzydziestki też. To nie mieści się w głowie! Czasem jak obserwuję to co się wokół mnie dzieje, to tracę wiarę w ludzkość. Porządni faceci są latami sami, a im większy imprezowicz, pięknoduch, alkoholik, ćpun, czy Casanova, tym większym powodzeniem się cieszy. Nie na moje nerwy jest taki świat...
                                      • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 03:02
                                        Tak mlode dziewczyny to o tyle slaby przyklad, ze w tym wieku jednak czlowiek dosc slabo zna siebie, innych czy swiat. Ja sie tam im nie dziwie, tez mialam rozne dyskusyjne wyobrazenia na studiach. A potem wystarczylo mi rozumu, zeby je diametralnie zakwestionowac i wybrac fantastycznie na bardzo, bardzo dlugi czas 🙂 Co nie znaczy, ze wczesniej celowalam w leszcze, akurat tak nigdy 😉

                                        Nie chce sie wymadrzac, raczej jest w tym wszystkim element loterii. A moze wybieramy sobie takie zycie przed urodzeniem, Ty sobie akurat wybrales, ze spotkasz kogos wlasciwego pozno i po prostu jeszcze jest za wczesnie 😉
                          • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:06
                            kevinjohnmalcolm napisał:

                            > flirting.shadow napisał:
                            > > napisaly, ze wolalyby takiego faceta jak Wy
                            >
                            > Hmmm... zazwyczaj deklaracje pań nie mają nic wspólnego z późniejszymi ich fakt
                            > ycznymi wyborami, więc patrzyłbym na nie przez palce.

                            Exactement smile

                            > > 10 letnie, rozklekotane Punto
                            >
                            > Dlaczego rozklekotane? 10-letni samochód może być w perfekcyjnym stanie techni
                            > cznym i bezawaryjnie służyć jeszcze długie lata, jeżeli dotychczas był dobrze t
                            > raktowany i nadal będzie, a dany model jest mało awaryjny.

                            Moze byc, ale zwykle nie jest. Niestety samochody sie zuzywaja. Zarowno od jazdy jak i od stania. Nawet sztywnosc nadwozia maleje, pojawia sie wiecej skrzypien plastikow, elementy gumowe parcieja, plastiki twardnieja i w wieku 15 lat potrafia pod palcami sie kruszyc jak spod sernika. Od czasu gdy "szkla" swiatel zaczeli robi z plastiku - matowieja i zolkna itd. Nie ma sensu udowadniac, ze stary samochod za 1/10 ceny jest tak samo dobry jak nowy. Wiem co mowie, bo mialem zarowno kilka kilkunastoletnich jaki i prawie nowy oraz nowy.
                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:34
                              flirting.shadow napisał:
                              > Nie ma sensu udowadniac, ze stary samochod za 1/10 ceny jest tak samo dobry jak nowy.

                              Rzeczywiście, taki za 1/10 ceny nie może być w dobrym stanie, ale taki za 1/3 lub 1/4 ceny? Brać, jeżeli rzeczywiście zadbany. Takie naprawde zadbane są zazwyczaj rzadkością, ale czasem się trafiają.


                              > Wiem co mowie, bo mialem zarowno kilka kilkunastoletnich jaki i prawie nowy oraz nowy.

                              Hmmm... Mój samochód ma duuużo lat, ale ponieważ to niszowy model i na dodatek rzadka wersja, ludzie nie kojarzą i gdy do niego wsiadają i mówię im ile ma lat, to nie mogą uwierzyć że jest tak stary. A jak im podaję przebieg to łapią się za głowę. Jeżdżę, leję benzynę, wymieniam olej, wymieniam części eksploatacyjne i wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Z zewnątrz wygląda bardzo efektownie. Zmatowiałe klosze lamp? Przecież da się je wypolerować, lub wymienić całe lampy na nowe. Elementy gumowe parcieją? Przecież można je wymienić na nowe. Wszystko się da, trzeba tylko chcieć. Jak się dba, to się ma. Znam ludzi, który mają 50-letnie samochody i są one w stanie kolekcjonerskim, wyglądają tak idealnie, jakby były eksponatami w muzeum.
                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 10:17
                                kevinjohnmalcolm napisał:
                                > Hmmm... Mój samochód ma duuużo lat, ale ponieważ to niszowy model i na dodatek
                                > rzadka wersja, ludzie nie kojarzą i gdy do niego wsiadają i mówię im ile ma lat
                                > , to nie mogą uwierzyć że jest tak stary. A jak im podaję przebieg to łapią si
                                > ę za głowę. Jeżdżę, leję benzynę, wymieniam olej, wymieniam części eksploatacy
                                > jne i wszystko działa jak w szwajcarskim zegarku. Z zewnątrz wygląda bardzo ef

                                Nie chwalisz sie, ale moze cos o prymitywnej konstrukcj, gdzie nie ma sie co psuc, cos jak stara Honda Civic, ale norma jest cos innego.

                                > ektownie. Zmatowiałe klosze lamp? Przecież da się je wypolerować, lub wymieni
                                > ć całe lampy na nowe. Elementy gumowe parcieją? Przecież można je wymienić na

                                Jasne, wszystko mozna, ale ida za tym koszty. Nowy komplet reflektorow do BMW E39, ktorego cena rynkowa to ok 10k kosztuje 5k. Alternator potrafi kosztowac rowniez 5k. Uszczelka do drzwi 500? I tak dalej. Juz widze jak wszyscy utrzymuja stary samochod w idealnym stanie.

                                > nowe. Wszystko się da, trzeba tylko chcieć. Jak się dba, to się ma. Znam lu
                                > dzi, który mają 50-letnie samochody i są one w stanie kolekcjonerskim, wyglądaj
                                > ą tak idealnie, jakby były eksponatami w muzeum.

                                Tak. Ale naklad srodkow jakiego wymaga utrzymanie/odrestaurowanie jest wiekszy niz cena nowego samochodu. Zreszta jesli chcesz mnie przekonac, ze 50 letni Jaguar e-type w stanie kolekcjonerskim mowi o czlowieku cos innego niz 10 letnie Punto, to Ci sie udalo smile
              • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 21:59
                > Nowe BMW to 135.000 PLN. Wolę kupić stary samochód za 1/10 tej kwoty, a resztę
                > przeznaczyć na podróże w ciekawe miejsca, nawet gdybym miał tam pojechać sam.
                > No ale ja mam widocznie dziwne priorytety.

                Ja Cie rozumiem. Też bym tak wolała. Ba, szukając faceta też wolałabym takiego, który ma takie priorytety jak Ty. Jeśli jednak komuś podobają się fanki nowych BMW to może albo siedzieć i płakać, że go nie chcą albo sobie taki samochód sprawić. Niestety 'jak się kocha to trzeba się męczyć'. Wiesz, te laski na bank mają jakieś fajne cechy, skoro faceci zawracają sobie nimi głowę.

                > > Terapia to nie samo 'przegadywanie'. To tez szukanie rozwiązań.
                > > Terapeuta też pewnie by zapytał 'dlaczego pan sobie nie kupi protezy'.
                >
                > Z tym się zgodzę. To jest poszukiwanie rozwiązania problemu pacjenta, ale takie
                > go rozwiązania, które pacjent zaakceptuje.
                > Poza tym zadając pytania zmusza pacjenta do przemyślenia i wyciągnięcia wnioskó
                > w.
                >
                > Podobno rolę pełnią niektóre książki dotyczące samorozwoju. One nie dają ci got
                > owych recept na życie, one powodują, że zaczynasz widzieć życie z innej perspek
                > tywy.
                >

                Terapia jest jak dowolny kurs. Można się uczyć samemu a można popracować ze specjalistą. Wszystko ma swoje wady, zalety, że tak Patkofoniką polecę😉.
          • yppah Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 14:16
            Przykladowo problemem damskiego przegrywu jest fakt, ze na Tinderze sa dziesiatki par ale zaden z facetow nie przyjezdza nowym BMW, tylko 15 letnim Golfem a do tego nie maja 1.90m.

            Serio tak uwazasz? Uuu…

            Wczoraj na duzej, ruchliwej ulicy na srodku miasta plakalo dziecko. Zbyt wiele osob sie nie zainteresowalo. Nie ma takiego samochodu w calej galaktyce, ani takiej liczby centymetrow, ktore moglyby konkurowac atrakcyjnoscia z zachowaniem tego faceta, ktory nie dosc, ze zainteresowal sie pierwszy, to jeszcze zaangazowal sie najintensywniej w poszukiwanie rodzicow, a na koniec poszedl the extra mile i powiedzial kilka slow zestresowanemu ojcu.

            Problemem tindera jest tinder. Ludzi sie nie kupuje z wystawy proszku do prania.
            • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 19:22
              yppah napisała:

              > Przykladowo problemem damskiego przegrywu jest fakt, ze na Tinderze sa dzies
              > iatki par ale zaden z facetow nie przyjezdza nowym BMW, tylko 15 letnim Golfem
              > a do tego nie maja 1.90m.

              >
              > Serio tak uwazasz? Uuu…

              To tylko przyklad. Zamiast wzrostu i BMW wstaw sobie dowolne pozadane cechy.

              > Wczoraj na duzej, ruchliwej ulicy na srodku miasta plakalo dziecko. Zbyt wiele
              > osob sie nie zainteresowalo. Nie ma takiego samochodu w calej galaktyce, ani ta
              > kiej liczby centymetrow, ktore moglyby konkurowac atrakcyjnoscia z zachowaniem
              > tego faceta, ktory nie dosc, ze zainteresowal sie pierwszy, to jeszcze zaangazo
              > wal sie najintensywniej w poszukiwanie rodzicow, a na koniec poszedl the extra
              > mile i powiedzial kilka slow zestresowanemu ojcu.
              >
              > Problemem tindera jest tinder. Ludzi sie nie kupuje z wystawy proszku do prania

              Piekna teoria, ale praktyka jest troche inna. Lubisz eksperymenty, wiec zaloz sobie na Tinderze konto srednio atrakcyjnego faceta i sprawdz jaka potega jest dobre serce.
              • yppah Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 19:48
                Moze niezbyt jasno to napisalam, to sie poprawie: nie da sie nic ekstra znalezc na tinderze czy w innych aplikacjach randkowych. Znam kilka zwiazkow z raczej poczatkowej fazy rozwoju tegoz wynalazku, kiedy bylo tam relatywnie malo ludzi, wiec byli relatywnie fajni, ale sa to i tak wlasnie zwiazki tak moze 7/10, czyli 2 koldry prowadzace do 2 sypialni koniec koncow.

                Ludzie tam szukaja przygod na jedna noc. Ten facet, ktorego opisuje, nie zrobilby tam kariery.

                Po prostu to narzedzie jest zludzeniem, bo sprzedajesz tam nie siebie, tylko pewien wyszlifowany, czesto napisany przez kogos innego, bywa ze profesjonalnie obfotografowany, wizerunek siebie, ktory sklada sie z samych nieistotnych rzeczy. Opakowanie.

                To tylko przyklad. Zamiast wzrostu i BMW wstaw sobie dowolne pozadane cechy.

                Nie do konca rozumiem. Czyli co jest zle z tymi kobietami, ktore zle (nie)wybieraja na tinderze?
                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 20:21
                  Nie, na Tinderze i aplikacjach randkowych sa tacy sami ludzie jak gdzie indziej. Realnie jest to jedynie miejsce do poznania kogos nowego gdy zamknelo sie w zyciu rozdzial nauki i wyladowalo w biurze. Potencjalnie mocno sfeminizowanym/zmaskulinhyzzzowym wink I Tinder nie zmienia regul gry, on je tylko podkreca na maxa (tzn w imieniu meskiej czesci spoleczenstwa mam nadzieje, ze sie ich bardziej podkrecic nie da 😅).

                  Olbrzmia dysproporcja plci wsrod osob wolnych oraz ilosc lajkow czy atencji, ktore na Tinderze czy w mediach spolecznosciowych dostaja kobiety sprawia, ze przecietna Malgosia uwaza teraz, ze przecietny Mirek w Golfie to nie jej poziom i ona zasluguje na kogos znacznie lepszego. Bylo to juz na forum dyskutowane (w sumie co nie bylo?) i wszyscy z wyjatkiem kobiet zgodzili sie z tym co teraz napisalem wink
                  • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:48
                    Na tinderze sa seryjni poszukiwacze (znam), seryjni przelatywacze (znam) i ludzie moze i wartosciowi, ale tacy, ktorzy jeszcze nie wiedza, ze nie tedy droga. W poczatkach takich aplikacji, kiedy to byl jeszcze obciach poznawac ludzi w necie, robila to swego rodzaju ‘awangarda’. Ludzie o wiekszym osobowosciowym potencjale do relacyjnego sukcesu: ponadprzecietnie otwarci, sklonni do eksperymentow, antykonserwatywni, kwestionujacy tzw. zdanie ogolu.

                    Ty chyba zartujesz z tym tinderem jako jedynym miejscem 🙂 To jak to jest, ze moje najblizsze relacje pochodza glownie z doroslosci? Ze kazdego roku poznaje nowych ludzi? Czy ja jestem jakas nienormalna, ze ciagle mowie ludziom ‘tak’, odpowiadam wyciagnieta reka na wyciagnieta reke, entuzjazmem na entuzjazm itd.? Ja sie naprawde nie urodzilam taka, ani nie stalam sie taka w efekcie socjalizacji. To byla decyzja, chociaz jej akuszerem jest pewien pogodny, wesoly, zyczliwy swiatu ekstrawertyk, na ktorego sie zdecydowalam niejako wbrew naturalnym sklonnosciom i wbrew jeszcze wielu przesadom i stereotypom na dodatek 😉

                    Napisales w innym miejscu, ze nie masz nowych znajomych z ostatniej dekady. No to trudne pytanie: a co nowego zrobiles w ostatniej dekadzie, czego nie robiles wczesniej? 😉
                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:22
                      yppah napisała:
                      > Ty chyba zartujesz z tym tinderem jako jedynym miejscem 🙂 To jak to jest, ze m
                      > oje najblizsze relacje pochodza glownie z doroslosci? Ze kazdego roku poznaje n
                      > owych ludzi? Czy ja jestem jakas nienormalna, ze ciagle mowie ludziom ‘tak’, od
                      > powiadam wyciagnieta reka na wyciagnieta reke, entuzjazmem na entuzjazm itd.? J
                      > a sie naprawde nie urodzilam taka, ani nie stalam sie taka w efekcie socjalizac
                      > ji. To byla decyzja, chociaz jej akuszerem jest pewien pogodny, wesoly, zyczliw
                      > y swiatu ekstrawertyk, na ktorego sie zdecydowalam niejako wbrew naturalnym skl
                      > onnosciom i wbrew jeszcze wielu przesadom i stereotypom na dodatek 😉

                      Zawsze bylem introwertykiem, na dluzsza mete ludzie mnie meczyli, ale wlasnie zmienilem zdanie i bede ekstrawertykiem? Tak to chyba nie dziala wink Fakt, mialem kiedys szefa wariata i zobaczylem, ze robienie z siebie samego zartow albo czasem i glupka nie boli. Wczesniej raczej czulbym sie z tym nikomfortowo. Ale pewne rzeczy sie nie zmieniaja.


                      > Napisales w innym miejscu, ze nie masz nowych znajomych z ostatniej dekady. No
                      > to trudne pytanie: a co nowego zrobiles w ostatniej dekadzie, czego nie robiles
                      > wczesniej? 😉

                      Bliskich znajomych. I OK, moglem sie pomylic o jednego czy dwoch.
                      Na przyklad pracowalem w 3 roznych krajach.
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:36
                        O tym, jak gleboko wchodzisz w znajomosc, decydujesz Ty. Oczywiscie i druga strona, ale generalnie ludzie czesciej chca niz nie chca, wiec to raczej byla Twoja decyzja, zeby nie wchodzic glebiej. W kazdym momencie zycia mozesz ja zmienic, choc sa momenty, ktore bardziej temu sprzyjaja.

                        Jesli pracowales w 3 krajach, to to raczej sprzyja nowym otwarciom? Czy nie? No chyba ze to byly akurat kraje slynace z zamkniecia na ludzi z zewnatrz.

                        Zawsze bylem introwertykiem, na dluzsza mete ludzie mnie meczyli, ale wlasnie zmienilem zdanie i bede ekstrawertykiem? Tak to chyba nie dziala wink Fakt, mialem kiedys szefa wariata i zobaczylem, ze robienie z siebie samego zartow albo czasem i glupka nie boli. Wczesniej raczej czulbym sie z tym nikomfortowo. Ale pewne rzeczy sie nie zmieniaja.


                        Ludzie z ludzkiej psychologii rozumieja tylko tyle, ile sami przezyli. Fromm albo Jung, nie pamietam 😉 Wg mnie bardzo trafne.

                        Jestesmy wszyscy gdzies na skali pomiedzy introwertyzmem a ekstrawertyzmem. Ale wbrew powszechnym wyobrazeniom nie jestesmy punktem, tylko jakby diapazonem. O tym, gdzie dokladnie jestes w tym diapazonie decyduja ludzie, ktorych spotykasz na swojej drodze. Masz potencjal zmiany, tak jak kazdy. Takie jest w kazdym razie moje doswiadczenie.
                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 12:02
                          > Jesli pracowales w 3 krajach, to to raczej sprzyja nowym otwarciom? Czy nie? No

                          Znajomosciom? Tak. Znajomosciom trwalszym i glebszym? Nie.
                          • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 19:54
                            flirting.shadow napisał:
                            > > Jesli pracowales w 3 krajach, to to raczej sprzyja nowym otwarciom? Czy nie?
                            >
                            > Znajomosciom? Tak. Znajomosciom trwalszym i glebszym? Nie.

                            W samo sedno.
                            Należy wziąć jeszcze pod uwagę fakt, że w różnych krajach ludzie mają różną mentalność, różne podejście do kontaktów międzyludzkich i w jednych jest łatwiej, a w innych znacznie trudniej nawiązywać znajomości z ludźmi. Przykład: porównajmy jak wygląda poznawanie ludzi, znajdowanie przyjaciół i jak głębokie relacje da się nawiązać w Hiszpanii i w Finlandii.
                            • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:18
                              Obaj powinniscie zamieszkac na poludniu. Udzielilaby sie Wam otwartosc i serdecznosc poludniowcow 🙂
                              • permet Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:24
                                jezeli sa introwertykami to albo moglaby ich ta otwartosc i bezposredniosc nieco oswoic, mogliby dac sie temu poniesc, ale mogliby rowniez poczuc sie osaczeni, bo poludniowcy sa glosni, wylewni i czasami zbyt bezposredni.
                                ja z mojego zadupia i takiego troche totalnego odciecia od swiata i ludzi, przenosze się kilka razy w roku wlasnie w takie miejsce, potrzebuje zazwyczaj tygodnia aby się przestawic 😆
                                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 21:06
                                  permet napisała:
                                  > nosze się kilka razy w roku wlasnie w takie miejsce, potrzebuje zazwyczaj tygod
                                  > nia aby się przestawic 😆

                                  A po co tak latasz w te i we wte? Poznalas jakiegos poludniowca? smile
                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 21:08
                                    A po co tak latasz w te i we wte?

                                    Pilota szuka 😉
                                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 18:22
                                  permet napisała:
                                  > jezeli sa introwertykami to albo moglaby ich ta otwartosc i bezposredniosc niec
                                  > o oswoic, mogliby dac sie temu poniesc, ale mogliby rowniez poczuc sie osaczeni
                                  > , bo poludniowcy sa glosni, wylewni i czasami zbyt bezposredni.

                                  W sumie bywam wsrod poludniowcow dosc czesto. Moze bardziej takich polnocnych poludniowcow.
                                  Nigdy mnie nie osaczali ani nie byli zbyt bezposredni. Moze dlatego, ze nie jestem ladna laska 😜
                                  • permet Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 18:58
                                    moze nie czujesz sie osaczony, bo na co dzien masz wiecej kontaktu z ludzmi i nie odczuwasz tej roznicy tak mocno jak ja.
                                    ladna laska nie ma tu nic do rzeczy 😆
                                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:59
                                      permet napisała:

                                      > moze nie czujesz sie osaczony, bo na co dzien masz wiecej kontaktu z ludzmi i n
                                      > ie odczuwasz tej roznicy tak mocno jak ja.

                                      Nie zartuj. Po covidzie widywalem ludzi w biurze raz na tydzien. Jak skonczyl mi sie ostatni kontrakt to nawet to sie skonczylo. W sklepie kasy samoobslugowe itd. Mysle, ze bywaly okresy kilkutygodniowe, ze z nikim nie zamienilem na zywo slowa. Doslownie. Czasem oczywiscie telefon, ale i tak czesto gdy ktos dzwonil, to czulem za zakluca mi spokoj big_grin
                                      • permet Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:47
                                        ok, czyli mozesz mieć podobnie. probuje to neutralizowac wlasnie pobytami na poludniu.
                                        ale zyc na stale bym tam nie potrafila 😆
                                      • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 14:23
                                        flirting.shadow napisał:

                                        > Mysle, ze bywaly okresy kilkutygodniowe, ze z nikim nie zamienilem na zywo
                                        > slowa. Doslownie.

                                        Pamiętam jak w trakcie lockdownu ludzie narzekali, że zaraz pierdolca dostaną. A przecież taki ścisły lockdown trwał u nas tylko kilka tygodni. Ponadto nawet w trakcie ścisłego lockdownu nie było wcale tak, że ludzie dosłownie z nikim nie mieli wtedy kontaktu tylko po prostu musieli znacznie ograniczyć aktywność towarzyską.

                                        Zastanawiam się czy ci ludzie wytrzymaliby np. rok takiej umiarkowanej samotności bez popadnięcia w mocną deprechę/alkoholizm/różne dziwne schizy.
                                        • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 17:19
                                          Zastanawiam się czy ci ludzie wytrzymaliby np. rok takiej umiarkowanej samotności bez popadnięcia w mocną deprechę/alkoholizm/różne dziwne schizy.

                                          Mizantropi tak. Regularni ludzie nie. Stad byly te wszystie akcje, ze maz stal na czatach czy milicja do chaty nie idzie, jak sie zona spotykala pokatnie z fyzjerka. Przeciez nie z tesknoty za fryzjerstwem to sie odbywalo.

                                          Wiekszosc ludzi zle znosi brak innych ludzi w swoim zyciu.
                                          • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 18:23
                                            yppah napisała:

                                            > Zastanawiam się czy ci ludzie wytrzymaliby np. rok takiej umiarkowanej samot
                                            > ności bez popadnięcia w mocną deprechę/alkoholizm/różne dziwne schizy.

                                            >
                                            > Mizantropi tak. Regularni ludzie nie.

                                            Też tak myślę. Oczywiście skutki pewnie byłyby różne w zależności od konkretnego człowieka, ale w niemal każdym przypadku mielibyśmy do czynienia z pogorszeniem kondycji psychicznej.

                                            A taki obrotowy pewnie jeszcze by ich powyzywał od marud. wink

                                            Stad byly te wszystie akcje, ze maz stal
                                            > na czatach czy milicja do chaty nie idzie, jak sie zona spotykala pokatnie z fy
                                            > zjerka. Przeciez nie z tesknoty za fryzjerstwem to sie odbywalo.

                                            Akurat tych akcji z fryzjerami nie przypisywałbym drugiego dna. Po prostu fryzjerzy chcieli zarobić a kobity chciały jako tako wyglądać i tyle. Nie sądzę żeby dla wielu ludzi kontakt z fryzjerem był substytutem wyjścia ze znajomymi na miasto.
                                            • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:10
                                              Akurat tych akcji z fryzjerami nie przypisywałbym drugiego dna. Po prostu fryzjerzy chcieli zarobić a kobity chciały jako tako wyglądać i tyle. Nie sądzę żeby dla wielu ludzi kontakt z fryzjerem był substytutem wyjścia ze znajomymi na miasto.

                                              Smiala teza, ze kobiety potrzebuja fryzjera, zeby jakos wygladac 😉

                                              Nie wiesz nic. Z cala koloryzacja siedzi sie w sumie 3,5 h. Czyli tyle sie gapisz w lustro, bo pelerynka jest tak dluga, ze nawet trudno obslugiwac telefon. Jest to trudne, jesli fryzjer(ka) jest z innej bajki. Zeby nie nazwac tego tortura. Ja do mojego fryzjera mam stosunek wlasciwie milosny i nie chodzi tylko o to, ze jest swietnym kolorysta i ma dryg do dobrego ciecia. Wielu ma. Ma jeszcze "it", choc jest superintrowertyczny i musialam znalezc do niego klucz. Po prostu sie bardzo lubimy i to sie czuje. Nie jest to substytut "na miasto", ale jest to wiecej niz ciecie i kolor.
                                              • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:18
                                                yppah napisała:

                                                > Smiala teza, ze kobiety potrzebuja fryzjera, zeby jakos wygladac 😉
                                                >
                                                > Nie wiesz nic. Z cala koloryzacja siedzi sie w sumie 3,5 h. Czyli tyle sie gapi
                                                > sz w lustro, bo pelerynka jest tak dluga, ze nawet trudno obslugiwac telefon. J
                                                > est to trudne, jesli fryzjer(ka) jest z innej bajki. Zeby nie nazwac tego tortu
                                                > ra. Ja do mojego fryzjera mam stosunek wlasciwie milosny i nie chodzi tylko o t
                                                > o, ze jest swietnym kolorysta i ma dryg do dobrego ciecia. Wielu ma. Ma jeszcze
                                                > "it", choc jest superintrowertyczny i musialam znalezc do niego klucz. Po pros
                                                > tu sie bardzo lubimy i to sie czuje. Nie jest to substytut "na miasto", ale jes
                                                > t to wiecej niz ciecie i kolor.

                                                I myślisz, że podczas lockdownu babki umawiały się na tak długie sesje a nie np. tylko na podcięcie końcówek?
                                                • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:21
                                                  Nie mysle, tylko wiem. Zreszta nie o dlugosc sesji tu chodzi…
                                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:22
                                                yppah napisała:
                                                > est to trudne, jesli fryzjer(ka) jest z innej bajki. Zeby nie nazwac tego tortura.

                                                Ja tak wlasnie dlugo traktowalem wizyty u fryzjera, chociaz moje byly oczywiscie duzo krotsze. Ale wizja gapienia sie na siebie przez pol godziny potrafila mnie skutecznie zniechecic big_grin

                                                • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:31
                                                  Mielismy dobry start tego zwiazku 😀 Facet mial same ochy w komentach i ani pol zdjecia prac. To poszlam, bo jestem ciekawa swiata. Zeby miec lepsza zabawe, powiedzialam mu, ze skoro sie nie znamy, ma w 100% wolna reke. Moze inni ludzie by tak nie zrobili, ale to w koncu tylko wlosy, odrosna. Mam wrazenie, ze to cos zbudowalo miedzy nami. To tylko relacja klientka-uslugodawca. Niby… ale nie do konca 🙂
                                                • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:36
                                                  flirting.shadow napisał:

                                                  > yppah napisała:
                                                  > > est to trudne, jesli fryzjer(ka) jest z innej bajki. Zeby nie nazwac tego
                                                  > tortura.
                                                  >
                                                  > Ja tak wlasnie dlugo traktowalem wizyty u fryzjera, chociaz moje byly oczywisci
                                                  > e duzo krotsze. Ale wizja gapienia sie na siebie przez pol godziny potrafila mn
                                                  > ie skutecznie zniechecic big_grin

                                                  Miałeś włosy à la Zbigniew Wodecki?
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:40
                                                    baenzai napisał:
                                                    > Miałeś włosy à la Zbigniew Wodecki?

                                                    Nie, czesto sie sam maszynka objezdzalem. W zasadzie wciaz to robie. Staram sie nie czesciej niz 1:1 (samodzielnie:fryzjer), ale czasem wychodzi inaczej. W czasach szkoly sredniej mialem dlugie.
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:56
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > baenzai napisał:
                                                    > > Miałeś włosy à la Zbigniew Wodecki?
                                                    >
                                                    > Nie, czesto sie sam maszynka objezdzalem. W zasadzie wciaz to robie. Staram sie
                                                    > nie czesciej niz 1:1 (samodzielnie:fryzjer), ale czasem wychodzi inaczej. W cz
                                                    > asach szkoly sredniej mialem dlugie.

                                                    Ja się strzygę na 4 mm i ostatnia moja wizyta u fryzjera trwała 5 minut. Kiedyś jak preferowałem bardziej wyrafinowane fryzury (czyli popularne: na górze dłuższe, po bokach i z tyłu krótsze) to strzyżenie zamykało się w 15-20 minutach.

                                                    Pół godziny to chyba tylko pędzlaki u barbera spędzają.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:02
                                                    U barbera, panie, to godzina plus!
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:12
                                                    baenzai napisał:
                                                    > Ja się strzygę na 4 mm i ostatnia moja wizyta u fryzjera trwała 5 minut. Kiedyś
                                                    > jak preferowałem bardziej wyrafinowane fryzury (czyli popularne: na górze dłuż
                                                    > sze, po bokach i z tyłu krótsze) to strzyżenie zamykało się w 15-20 minutach.

                                                    A lepiej wygladasz w takich krotkich? Malo kto chyba lepiej wyglada. Chyba, ze kwestia wieku wink
                                                    Tak czy inaczej po co do fryzjera w ogole chodzic? Kup se maszynke i ziuuuuu.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:18
                                                    Tak czy inaczej po co do fryzjera w ogole chodzic?

                                                    Swiece zapachowe, muzyka, czekolada mietowa… 😉
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:05
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > A lepiej wygladasz w takich krotkich? Malo kto chyba lepiej wyglada.

                                                    W zasadzie to prawie nikt nie wygląda lepiej w krótkich. A widziałem w takiej wersji nawet Brada Pitta i Marcina Dorocińskiego. Oczywiście oni i tak wyglądali atrakcyjnie, ale różnica w porównaniu z ich standardową fryzurą jest jednak zauważalna.

                                                    >Chyba, ze
                                                    > kwestia wieku wink

                                                    Między innymi.

                                                    > Tak czy inaczej po co do fryzjera w ogole chodzic? Kup se maszynke i ziuuuuu.

                                                    To nie ma większego sensu skoro płacę 30 pln i chodzę raz na 3-4 miesiące. To są groszowe sprawy.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:10
                                                    baenzai napisał:
                                                    > To nie ma większego sensu skoro płacę 30 pln i chodzę raz na 3-4 miesiące. To s
                                                    > ą groszowe sprawy.

                                                    Ale 3-4 msce to sa pewnie ze 2-3 cm. Jesli lepiej w dluzszyc, to strzyz sie na troche dluzej.
                                                    Jesli w krotszych - to sam. Dla mnie to nawet komfort, bo moge od raz u wziac prysznic i mnie kudly nigdzie nie gryza wink
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:20
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > Ale 3-4 msce to sa pewnie ze 2-3 cm. Jesli lepiej w dluzszyc, to strzyz sie na
                                                    > troche dluzej.
                                                    > Jesli w krotszych - to sam. Dla mnie to nawet komfort, bo moge od raz u wziac p
                                                    > rysznic i mnie kudly nigdzie nie gryza wink

                                                    Mogę zmienić tą częstotliwość na 9-10 tygodni, ale mi się nie chce więc tym bardziej nie chciałoby mi się strzyc samemu. wink Do tego dochodzi ryzyko zacięcia się albo krzywego ostrzyżenia.

                                                    Może gdybym mieszkał na jakiejś wiosce to miałoby to sens, ale w dużym mieście fryzjerów mam praktycznie pod nosem i z reguły wystarczy zapisać się dwa dni przed.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:22
                                                    baenzai napisał:
                                                    > fryzjerów mam praktycznie pod nosem i z reguły wystarczy zapisać się dwa dni pr
                                                    > zed.

                                                    Zapisac sie... To drugi powod dla ktorego nie lubilem do nich chodzic 😂
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:26
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > baenzai napisał:
                                                    > > fryzjerów mam praktycznie pod nosem i z reguły wystarczy zapisać się dwa
                                                    > dni pr
                                                    > > zed.
                                                    >
                                                    > Zapisac sie... To drugi powod dla ktorego nie lubilem do nich chodzic 😂

                                                    A co, masz jakiś lęk przed rozmowami telefonicznymi? smile

                                                    Ja po prostu pytam czy jest jakiś wolny termin w tygodniu po 16:00 i zazwyczaj się znajduje.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:00
                                                    ie, czesto sie sam maszynka objezdzalem. W zasadzie wciaz to robie.

                                                    O, to bardzo dobrze rokuje! To znaczy, ze i do obslugi prostownicy bys sie wyszkolil, jakby jakas kobieta miala krecone wlosy, a lubila proste? 😉
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:05
                                                    yppah napisała:
                                                    > O, to bardzo dobrze rokuje! To znaczy, ze i do obslugi prostownicy bys sie wysz
                                                    > kolil, jakby jakas kobieta miala krecone wlosy, a lubila proste? 😉

                                                    A to nie wystarczy za kucyk od czasu do czasu mocniej pociagnac? wink
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:13
                                                    Nie, nie, za kudly z innej okazji! 😉 Prostownica trzeba jechac tak zdecydowanie i w konkretnym tempie, bez przystankow, bo mozna puscic z dymem, wiem, o czym pisze 😂
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:54
                                                    ktorego to znalazlas do obslugi prostownicy? bo u mnie to narzedzie tortur konieczne, kiedy mam wygladac jak czlowiek, a drzewko mi sie rozjechało, wiadomo.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:58
                                                    ktorego to znalazlas do obslugi prostownicy? bo u mnie to narzedzie tortur konieczne, kiedy mam wygladac jak czlowiek, a drzewko mi sie rozjechało, wiadomo.

                                                    Tego, co z nim gadac nie chcialas 😉 Tylko uwazaj, bo obsluguje tez maszynke, zeby mu sie nie pomylilo!
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:57
                                                    ten, ktory ze mna na powazne tematy gadac nie chce? on z pewnoscia ogolilby mnie na lyso, nawet by mu reka nie zadrzala.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:02
                                                    ten, ktory ze mna na powazne tematy gadac nie chce? on z pewnoscia ogolilby mnie na lyso, nawet by mu reka nie zadrzala.

                                                    No patrz, a takie urocze wrazenie robi! Jak to sie mozna w tym necie pomylic 😉
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:06
                                                    nie no, jest uroczy, ale już nie dla mnie 😉
                                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 17:38
                                          baenzai napisał:
                                          > Zastanawiam się czy ci ludzie wytrzymaliby np. rok takiej umiarkowanej samotnoś
                                          > ci bez popadnięcia w mocną deprechę/alkoholizm/różne dziwne schizy.

                                          Zalezy czy lat 20 czy 40.
                                          • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 17:42
                                            Zalezy czy lat 20 czy 40.

                                            Znaczy kiedy tak a kiedy nie?
                                            • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 17:43
                                              yppah napisała:

                                              > Zalezy czy lat 20 czy 40.
                                              >
                                              > Znaczy kiedy tak a kiedy nie?

                                              20 latki by nie wytrzymaly. Wiekszosc 40 latkow chyba tak.
                                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 17:52
                                                Myslisz? Mam nadzieje, ze sie mylisz, bo to niezdrowo.
                              • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:18
                                Zależy o jakich południowcach mówimy. I przede wszystkim - czy jesteśmy kobietą czy niezbyt atrakcyjnym facetem. Bo jeśli to drugie to nie liczyłbym na jakąś szczególną serdeczność. Trochę sobie podróżowałem po Włoszech i nie zauważyłem u nich jakiejś szczególnej otwartości, większej niż u "ludów północy". Ale na pewno częsty zjawiskiem było szukanie dziury w całym, mnożenie problemów i biurokracja.
                                • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:48
                                  trentino napisał:
                                  > częsty zjawiskiem było szukanie dziury w całym, mnożenie problemów i biurokracja.

                                  Mając kiedyś znajomych Włochów i dużo z nimi rozmawiając o tym jak wygląda życie w ich kraju doszedłem do wniosku, że Włochy są niesamowicie podobne do Polski. Ten sam poziom bałaganu tongue_out
                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 22:14
                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                    > Mając kiedyś znajomych Włochów i dużo z nimi rozmawiając o tym jak wygląda życi
                                    > e w ich kraju doszedłem do wniosku, że Włochy są niesamowicie podobne do Polski
                                    > . Ten sam poziom bałaganu tongue_out

                                    Akurat jeżeli chodzi o bałagan w sensie dosłownym to na całym zachodzie nie jest z tym najlepiej (może poza Szwajcarią). wink

                                    Polskie miasta są jednak bardzo czyste i zadbane. No i generalnie bezpieczniejsze.
                                    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 22:23
                                      baenzai napisał:
                                      > jeżeli chodzi o bałagan w sensie dosłownym

                                      Nie miałem na myśli sensu dosłownego.
                                      Ale masz rację, chyba tylko Szwajcaria jest jak z reklam Milki wink
                    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:46
                      yppah napisała:
                      > jak to jest, ze moje najblizsze relacje pochodza glownie z doroslosci?
                      > Ze kazdego roku poznaje nowych ludzi?

                      Brawo, jesteś bardzo towarzyska i potrafisz poznać ludzi wszędzie. Niestety, nie każdy tak potrafi, nie każdy obraca się w takim środowisku jak Twoje.
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:58
                        Wcale nie jestem az tak towarzyska jak Ci sie wydaje. Towarzyskosc ma dla mnie zawsze pewna cene. Po prostu zauwazylam kiedys - piszac calkowicie metaforycznie - ze podczas wesolej imprezy wiele osob jest sklonnych tanczyc na stole. Ale sposrod tych wielu prawie nikt nie chce na niego wskoczyc pierwszy. Raz ktos taki sie trafia, czesciej nie i wtedy wszyscy traca wesole wspomnienia. Wiec po prostu postanowilam byc ta dziewczyna, ktora wskakuje pierwsza. Oczywiscie nie stalo sie to deus ex machina.

                        Co do srodowiska. A to czasem nie jest tak, ze wybierasz srodowisko…? Moglo mi sie oczywiscie cos pomylic, ale nie pamietam, zeby mi moje przydzielono 😉
                        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:10
                          yppah napisała:
                          > A to czasem nie jest tak, ze wybierasz srodowisko…?

                          Bardzo chętnie. Niestety, żadnego ciekawszego w tym mieście nie byłem w stanie znaleźć mimo kilkunastu lat prób.
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:26
                            To moze trzeba zmienic cos wiecej? 🙂 Minimum miasto?
                        • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 17:55
                          yppah napisała:

                          > Po prostu zauwazylam kiedys - piszac calkowicie metaforyczni
                          > e - ze podczas wesolej imprezy wiele osob jest sklonnych tanczyc na stole. Ale
                          > sposrod tych wielu prawie nikt nie chce na niego wskoczyc pierwszy.

                          Czasami ma miejsce ciekawe zjawisko. Mianowicie jeśli osoba A wskoczy na stół i zacznie tańczyć to wzbudzi aplauz i wesołość, być może pociągając za sobą innych. A kiedy to samo zrobi osoba B to pojawi się u innych co najwyżej uczucie zażenowania. I nie jest to kwestia tego że tej osobie to nie wypada. Albo kiedy osoba A opowiada dowcip, nawet jeśli jest kiepski albo w nieporadny sposób to wszyscy śmieją się do rozpuku. A kiedy robi to osoba B, nawet kiedy dowcip jest dobry i w miarę sprawnie odpowiedziany to następuje grobowa cisza.

                          Uogólniając - są ludzie którzy, zgodnie ze świętymi radami, próbują się udzielać towarzysko, nawiązywać znajomości albo "wychodzić do ludzi". Problem w tym że nie spotykają się z zainteresowaniem.
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:24
                            Mysle, ze te osoby B albo maja kiepski radar na innych, albo - co mi sie wydaje calkiem czeste - sa tak skoncentrowane na sobie, swoim wizerunku w oczach innych, swoich odczuciach, ze im sie ten radar tepi po prostu.
                            • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:13
                              yppah napisała:

                              > Mysle, ze te osoby B albo maja kiepski radar na innych, albo - co mi sie wydaje
                              > calkiem czeste - sa tak skoncentrowane na sobie, swoim wizerunku w oczach inny
                              > ch, swoich odczuciach, ze im sie ten radar tepi po prostu.

                              I zaczyna się - "TO TWOJA WINA PRZEGRYWIE" smile
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:26
                                I zaczyna się - "TO TWOJA WINA PRZEGRYWIE" smile

                                Nic takiego nie napisalam, po prostu mam taka obserwacje! Czepiasz sie jak moja przyjaciolka, ktora usilowalam namowic, zeby wybaczyla drugiej, ze tamta nie oddzwonila, jak covid miala - tez dostalam zjeby, ze jestem pozbawiona wrazliwosci 😉
                          • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:25
                            trentino napisał:
                            > A kiedy to samo zrobi osoba B to pojawi się u innych co najwyżej uczucie zażenowania.

                            W samo sedno. Dlatego wszelkie ogólne rady są nic nie warte, bo nie są dostosowane do danego człowieka znajdującego się w danym środowisku.
                            • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:45
                              W samo sedno. Dlatego wszelkie ogólne rady są nic nie warte, bo nie są dostosowane do danego człowieka znajdującego się w danym środowisku.

                              To zupelnie tak jak statystyki - tez nic nie mowia o danym czlowieku w danym srodowisku 😉
                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:01
                                yppah napisała:
                                > To zupelnie tak jak statystyki - tez nic nie mowia o danym czlowieku w danym sr
                                > odowisku 😉

                                A przejezdzasz badz przechodzisz na czerwonym? Co prawda statystyki mowia, ze to daje duzo wieksza szanse na kolizje badz potracenie niz trzymanie sie zielonego, ale one przeciez nic nie mowia o Tobie w danej chwili i danej okolicy smile
                                • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:03
                                  Wlasnie pol h temu przebiegalam na czerwonym i malo mnie nie rozjechal czerwony sportowy kabriolet wygladajacy drogo, chyba instant karma, ze psy na ferrari wieszalam 😆
                                • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:13
                                  flirting.shadow napisał:

                                  > yppah napisała:
                                  > > To zupelnie tak jak statystyki - tez nic nie mowia o danym czlowieku w da
                                  > nym sr
                                  > > odowisku 😉
                                  >
                                  > A przejezdzasz badz przechodzisz na czerwonym? Co prawda statystyki mowia, ze t
                                  > o daje duzo wieksza szanse na kolizje badz potracenie niz trzymanie sie zielone
                                  > go, ale one przeciez nic nie mowia o Tobie w danej chwili i danej okolicy smile

                                  Nie znam statystyk, ale to akurat nie musi być wcale takie oczywiste.

                                  Jeżeli świeci się czerwone albo w ogóle nie ma oznakowanego przejścia to wiele osób jest bardziej uważna, podczas gdy zielone światło po prostu trochę usypia czujność.
                                • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:52
                                  flirting.shadow napisał:
                                  > przechodzisz na czerwonym?

                                  TAK. W UK jest to całkowicie legalne. Piesi oficjalnie mogą przechodzić na czerwonym, albo poza przejściem dla pieszych. Jeden warunek - robią to na własną odpowiedzialność, bo samochody mają pierwszeństwo. Więc piesi uważają. UK jest jednym z najbezpieczniejszych państw na świecie. Statystyka dowodzi, że zmuszenie pieszych w UK do świadomego przechodzenia i rozglądania się zapewnia wielokrotnie większe bezpieczeństwo niż wmawianie pieszym w Polsce, że mają pierwszeństwo i mogą wchodzić prosto pod samochód bez rozglądania się (co ostatnio regularnie obserwuję podczas pobytów w Polsce).
                          • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:26
                            trentino napisał:

                            > Czasami ma miejsce ciekawe zjawisko. Mianowicie jeśli osoba A wskoczy na stół i
                            > zacznie tańczyć to wzbudzi aplauz i wesołość, być może pociągając za sobą inny
                            > ch. A kiedy to samo zrobi osoba B to pojawi się u innych co najwyżej uczucie za
                            > żenowania. I nie jest to kwestia tego że tej osobie to nie wypada. Albo kiedy o
                            > soba A opowiada dowcip, nawet jeśli jest kiepski albo w nieporadny sposób to ws
                            > zyscy śmieją się do rozpuku. A kiedy robi to osoba B, nawet kiedy dowcip jest d
                            > obry i w miarę sprawnie odpowiedziany to następuje grobowa cisza.

                            To się nazywa charyzma i dynamizm.
                            • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:30
                              baenzai napisał:

                              > trentino napisał:
                              >
                              > > Czasami ma miejsce ciekawe zjawisko. Mianowicie jeśli osoba A wskoczy na
                              > stół i
                              > > zacznie tańczyć to wzbudzi aplauz i wesołość, być może pociągając za sob
                              > ą inny
                              > > ch. A kiedy to samo zrobi osoba B to pojawi się u innych co najwyżej uczu
                              > cie za
                              > > żenowania. I nie jest to kwestia tego że tej osobie to nie wypada. Albo k
                              > iedy o
                              > > soba A opowiada dowcip, nawet jeśli jest kiepski albo w nieporadny sposób
                              > to ws
                              > > zyscy śmieją się do rozpuku. A kiedy robi to osoba B, nawet kiedy dowcip
                              > jest d
                              > > obry i w miarę sprawnie odpowiedziany to następuje grobowa cisza.
                              >
                              > To się nazywa charyzma i dynamizm.

                              Być może tak jest. Tak czy inaczej są ludzie uważający że każdy ma pełen wpływ na takie rzeczy i może się ich nauczyć. I oni potem dają rady innym smile
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:43
                                Pelen nie, ale pewien tak. Tylko nie wszyscy to widza. Szczegolnie ci, ktorzy nigdy nic nie zmienili w sobie.
                                • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:47
                                  Zaraz wejdziemy na poziom dyskusji milionera z żebrakiem smile
                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:52
                                    Bez sensu sie okopujesz. Wiem, bo kiedys bylam taka jak Ty. Ale nie musisz mi wierzyc, ok.
                                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:54
                                      Swoja droga co tu robisz? Chlop na delegacji? Ty na delegacji? Znudzily sie intelektualne rozmowy i trzeba odpoczac z nami? wink
                                      • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:59
                                        Nie odpowiem na to pytanie publicznie. Poczulbys sie nim zaklopotany.
                                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:04
                                          Mam nadzieje, ze nie wdepnalem buciorami w jakas przykra sytuacje. Jesli tak, to przepraszam.
                                          • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:23
                                            Mam nadzieje, ze nie wdepnalem buciorami w jakas przykra sytuacje. Jesli tak, to przepraszam.

                                            Nie szkodzi 🙂
                                    • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:04
                                      yppah napisała:

                                      > Bez sensu sie okopujesz. Wiem, bo kiedys bylam taka jak Ty. Ale nie musisz mi w
                                      > ierzyc, ok.

                                      Nie okopuję się, skąd w ogóle taki pomysł?
                                      Każdy ma jakieś życiowe doświadczenia, każdy się jakoś ukształtował w dzieciństwie czy młodym wieku i wreszcie każdy ma jakiś bagaż genetyczny. W rezultacie wszystko wygląda inaczej i jeden drugiego nie rozumie.
                                      Jak byłem młody to też próbowałem wiele zmienić. Ale okazało się że czego bym nie zrobił to i tak nie ma różnicy smile
            • tapatik Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 21:38
              yppah napisała:

              > Wczoraj na duzej, ruchliwej ulicy na srodku miasta plakalo dziecko.
              > Zbyt wiele osob sie nie zainteresowalo. Nie ma takiego samochodu
              > w calej galaktyce, ani takiej liczby centymetrow, ktore moglyby
              > konkurowac atrakcyjnoscia z zachowaniem tego faceta, ktory nie dosc,
              > ze zainteresowal sie pierwszy, to jeszcze zaangazowal sie
              > najintensywniej w poszukiwanie rodzicow, a na koniec poszedl the extra
              > mile i powiedzial kilka slow zestresowanemu ojcu.

              Dla Ciebie. Inna kobieta mogłaby go skreślić, bo jechał rowerem, a nie BMW.

              > Problemem tindera jest tinder. Ludzi sie nie kupuje z wystawy proszku do prania

              Problemem Tindera w Polsce jest to, że powstał on jako aplikacja randkowa, a u nas jest uważany za aplikację do szukania ludzi do niezobowiązującego seksu.

              Natomiast rzeczywiście coraz częściej ludzie szukają przez Internet, bo tak jest łatwiej.
              • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:05
                tapatik napisał:
                > Problemem Tindera w Polsce jest to, że powstał on jako aplikacja randkowa,
                > a u nas jest uważany za aplikację do szukania ludzi do niezobowiązującego seksu.

                Jest dokładnie odwrotnie - Tinder powstał jako aplikacja do niezobowiązującego seksu (i tak dokładnie jest on postrzegany w UK, do tego właśnie służy), a w Polsce nie wiadomo z jakiego powodu wiele osób uważa go za aplikację do poznawania partnera życiowego.
              • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:08
                > Problemem Tindera w Polsce jest to, że powstał on jako aplikacja randkowa, a u
                > nas jest uważany za aplikację do szukania ludzi do niezobowiązującego seksu.
                >
                > Natomiast rzeczywiście coraz częściej ludzie szukają przez Internet, bo tak jes
                > t łatwiej.
                >

                Zrezygnowalam z Tindera (mam inną aplikacje, która bardziej mi się podoba). Nie zgadzam sie, że ludzie szukają tam tylko seksu. Byłam na dwóch randkach z Tindera i obaj panowie szukali poważnej relacji. Z wieloma takimi miałam też okazję popisać. Oczywiście pisali też do mnie kolesie szukający niezobowiązującego seksu ale byli w mniejszości a zawsze można usunąć parę😉.
                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:28
                  okruchlodu napisała:
                  > Zrezygnowalam z Tindera (mam inną aplikacje, która bardziej mi się podoba). Nie
                  > zgadzam sie, że ludzie szukają tam tylko seksu. Byłam na dwóch randkach z Tind
                  > era i obaj panowie szukali poważnej relacji.

                  I dlaczego sie nie rozwinelo?

                  > Z wieloma takimi miałam też okazję
                  > popisać. Oczywiście pisali też do mnie kolesie szukający niezobowiązującego se
                  > ksu ale byli w mniejszości a zawsze można usunąć parę😉.

                  A zegnasz sie chociaz usuwajac pare?
                  • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 06:52
                    flirting.shadow napisał:

                    > okruchlodu napisała:
                    > > Zrezygnowalam z Tindera (mam inną aplikacje, która bardziej mi się podoba
                    > ). Nie
                    > > zgadzam sie, że ludzie szukają tam tylko seksu. Byłam na dwóch randkach
                    > z Tind
                    > > era i obaj panowie szukali poważnej relacji.
                    >
                    > I dlaczego sie nie rozwinelo?

                    Mam pewien problem z chodzeniem na randki. Nie zakochuje się na 'dzień dobry'. Muszę człowieka trochę poznać, poobserwować. Nie lubię też atmosfery sztuczności poznawania ludzi w ten sposób.
                    Jeden z panów miałby ewentualnie szansę, gdybyśmy się poznali gdzieś bardziej na luzie. Drugi- bardzo fajny ale nie moja bajka.

                    > > Z wieloma takimi miałam też okazję
                    > > popisać. Oczywiście pisali też do mnie kolesie szukający niezobowiązujące
                    > go se
                    > > ksu ale byli w mniejszości a zawsze można usunąć parę😉.
                    >
                    > A zegnasz sie chociaz usuwajac pare?

                    Zależy od sytuacji. Usunelam kilka par panów będących w zwiazach. Pisałam im zwyczajnie, że nie interesuje mnie taki rodzaj relacji i usuwalam parę. Czasami miałam parę i padało jakieś pytanie, odpisywałam inaczej niż pan sobie życzył, następowała cisza po jego stronie... Po kilku dniach usuwalam takie pary. Nie czułam się w obowiązku pisania pożegnań.

                    Chyba jakiś poradnik Tinderowego SV by się przydał.
                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 10:34
                      > Mam pewien problem z chodzeniem na randki. Nie zakochuje się na 'dzień dobry'.
                      > Muszę człowieka trochę poznać, poobserwować. Nie lubię też atmosfery sztucznośc
                      > i poznawania ludzi w ten sposób.

                      Rozumiem, tez nie chadzam na randki.

                      > Jeden z panów miałby ewentualnie szansę, gdybyśmy się poznali gdzieś bardziej n
                      > a luzie. Drugi- bardzo fajny ale nie moja bajka.

                      A tego juz nie rozumiem 🧐 Dwoch fajnych facetow i nic, bo:
                      1. Poznany na randce
                      2. "Nie Twoja bajka".

                      No i jak tu wierzyc, ze kobiety szukaja fajnych facetow i nie maja dziwnych wymagan? smile

                      > Zależy od sytuacji. Usunelam kilka par panów będących w zwiazach. Pisałam im z
                      > wyczajnie, że nie interesuje mnie taki rodzaj relacji i usuwalam parę. Czasami

                      OK, o ile dalas im szanse to odczytac. Eksperyemtowalem sobie troche na T niestety kobiety maja tendencje do usuwania pary bez slowa gdy sie okaze, ze facet szuka czegos innego albo nie spelnia np. kryterium wzrostu. Takie, ktore kulturalnie koncza rozmowe to mniejszosc.


                      • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 11:20
                        > Mam pewien problem z chodzeniem na randki. Nie zakochuje się na 'dzień dobry'.
                        > Muszę człowieka trochę poznać, poobserwować. Nie lubię też atmosfery sztucznośc
                        > i poznawania ludzi w ten sposób.

                        Rozumiem, tez nie chadzam na randki.


                        Zaraz, zaraz… czyli bronisz tego procederu pod tytulem tinder, chociaz doskonale wiesz, ze to nie ma sensu? 😀 W sumie logiczne. Okruch robi de facto to samo, jak sie dokladnie przyjrzec 😉

                        Mysle, ze kolezance po prostu nie kliknelo z tym randkowiczem i nie ma wiekszego sensu dochodzic co konkretnie, bo to nie jest tak ze to czy tamto. To jest jakas magia, jakies “it”, ktore powoduje, ze ludzie sie lacza w pary wlasnie czesto czy czasem czy jak tam WBREW swoim wczesniejszym naiwnym wyobrazeniom o tym, kto do kogo pasuje czy jaki jest “ideal”.
                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 11:45
                          yppah napisała:
                          > Zaraz, zaraz… czyli bronisz tego procederu pod tytulem tinder, chociaz doskonal
                          > e wiesz, ze to nie ma sensu? 😀 W sumie logiczne. Okruch robi de facto to samo,
                          > jak sie dokladnie przyjrzec 😉

                          Nie. Nie chadzam na randki z Tindera, nie chadzam na randki w ciemno, nie chadzam na randki.

                          > Mysle, ze kolezance po prostu nie kliknelo z tym randkowiczem i nie ma wiekszeg
                          > o sensu dochodzic co konkretnie, bo to nie jest tak ze to czy tamto. To jest ja

                          Z drugim moze tak, chociaz mialbym chyba trudnosc okresleniem kogos nie z mojej bajki jako "bardzo fajnym". Najprawdopodobniej jej sie zwyczajnie nie podobal smile
                          Ale jedyna wada pierwszego bylo to, ze sie poznali tam, gdzie probowali sie poznac 🧐
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 12:01
                            yppah napisała:
                            > Zaraz, zaraz… czyli bronisz tego procederu pod tytulem tinder, chociaz doskonal
                            > e wiesz, ze to nie ma sensu? 😀 W sumie logiczne. Okruch robi de facto to samo,
                            > jak sie dokladnie przyjrzec 😉

                            Nie. Nie chadzam na randki z Tindera, nie chadzam na randki w ciemno, nie chadzam na randki.


                            I bardzo dobrze. Ja nigdy w zyciu nie bylam na randce z kims, kogo bym wczesniej nie kochala, a i tak trafila mi sie szostka w totku 🙂 Moze to jest smiala hipoteza, ale opieram ja na obserwacji szerokiego otoczenia: najlepsze rzeczy znajduja tych, ktorzy paradoksalnie nie szukaja albo wtedy, kiedy nie szukaja.
                      • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 16:29

                        > A tego juz nie rozumiem 🧐 Dwoch fajnych facetow i nic, bo:
                        > 1. Poznany na randce
                        > 2. "Nie Twoja bajka".
                        >
                        > No i jak tu wierzyc, ze kobiety szukaja fajnych facetow i nie maja dziwnych wym
                        > agan? smile
                        >

                        Źle się wyrazilam, nie fajny a atrakcyjny. Pomimo wszystko widzę jego zalety.

                        > OK, o ile dalas im szanse to odczytac.

                        Usuwałam parę po wymianie korespondencji.

                        Eksperyemtowalem sobie troche na T niest
                        > ety kobiety maja tendencje do usuwania pary bez slowa gdy sie okaze, ze facet s
                        > zuka czegos innego albo nie spelnia np. kryterium wzrostu. Takie, ktore kultura
                        > lnie koncza rozmowe to mniejszosc.

                        Są zmęczone. Często siedzą na Tinderze któryś rok z rzędu. Nie chce im się tłumaczyć setnemu kolesiowi czego szukają i wchodzić w dyskusję, dlaczego powinny szukać czegoś innego, tego co ten konkretny pan by od nich chcial. Często mają potrzebne info w opisie a panowie i tak myślą, że dla nich zmienią zdanie. A panowie wysyłają te same wiadomości do wielu kobiet, nawet nie czytając opisów. Kobieta myśli wtedy 'eee nawet nie zauważy'. 😉
                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 19:08
                          okruchlodu napisała:

                          >
                          > > A tego juz nie rozumiem 🧐 Dwoch fajnych facetow i nic, bo:
                          > > 1. Poznany na randce
                          > > 2. "Nie Twoja bajka".
                          > >
                          > > No i jak tu wierzyc, ze kobiety szukaja fajnych facetow i nie maja dziwny
                          > ch wym
                          > > agan? smile
                          > >
                          >
                          > Źle się wyrazilam, nie fajny a atrakcyjny. Pomimo wszystko widzę jego zalety.

                          OK

                          > > OK, o ile dalas im szanse to odczytac.
                          >
                          > Usuwałam parę po wymianie korespondencji.

                          Ladnie z Twojej strony.

                          > Są zmęczone. Często siedzą na Tinderze któryś rok z rzędu. Nie chce im się tłum
                          > aczyć setnemu kolesiowi czego szukają i wchodzić w dyskusję, dlaczego powinny s
                          > zukać czegoś innego, tego co ten konkretny pan by od nich chcial. Często mają p
                          > otrzebne info w opisie a panowie i tak myślą, że dla nich zmienią zdanie. A pan
                          > owie wysyłają te same wiadomości do wielu kobiet, nawet nie czytając opisów. Ko
                          > bieta myśli wtedy 'eee nawet nie zauważy'. 😉

                          Jest roznica pomiedzy pomiedzy
                          - Widze, ze szukamy czegos innego. Powodzenia i pa.
                          - Pa.
                          Bam!
                          A:
                          - A jeszcze pozwol, ze zapytam: ile masz wzrostu?
                          - 180
                          Bam!

                          Panie w opisie albo nie maja nic, albo wlasnie, ze szukaja czegos powaznego. Co generalnie nic nie oznacza, bo zadna nie ma w publicznym opisie "Fajnie byloby byc przeleciana raz na jakis czas" smile A sa i takie. Moze nawet niekoniecznie tego szukaja, ale sa na to otwarte i gdy im sie kulturalnie zaproponuje lozko, to dopytaja tylko czy raz czy czy chodzi o regularne spotkania i jesli o regularne, to w odpowiedzi pada cos pomiedzy cicha aprobata a entuzjazmem wink

                          A dlaczego normalne kobiety tyle czasu tam przesiaduja? Wybrzydzaja i tyle. Jest duzo wiecej wolnych mezczyzn niz kobiet. Dla kazdej, ale nie dla kazdego, wystarczy.


                          • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 21:42

                            > Jest roznica pomiedzy pomiedzy
                            > - Widze, ze szukamy czegos innego. Powodzenia i pa.
                            > - Pa.
                            > Bam!
                            > A:
                            > - A jeszcze pozwol, ze zapytam: ile masz wzrostu?
                            > - 180
                            > Bam!

                            Hahaha. Nigdy nie zapytałam faceta o wzrost. Nawet bym o tym nie pomyślała🤭. Co ciekawe faceci sami mi wyjeżdżali z info ile mają wzrostu (oczywiście każdy był powyżej magicznej granicy 180).

                            > Panie w opisie albo nie maja nic, albo wlasnie, ze szukaja czegos powaznego. Co
                            > generalnie nic nie oznacza, bo zadna nie ma w publicznym opisie "Fajnie byloby
                            > byc przeleciana raz na jakis czas" smile A sa i takie. Moze nawet niekoniecznie t
                            > ego szukaja, ale sa na to otwarte i gdy im sie kulturalnie zaproponuje lozko,
                            > to dopytaja tylko czy raz czy czy chodzi o regularne spotkania i jesli o regula
                            > rne, to w odpowiedzi pada cos pomiedzy cicha aprobata a entuzjazmem wink

                            Mam koleżankę tuż po 30. Zaznaczyla, że szuka poważnego związku i nie interesują ja panowie 'dochodzący'. Więc to chyba uczciwe, że ucina bez wdawania się w szczegóły takie potencjalnie nie rokujące znajomości.

                            Dla mnie to dziwne ale ja nigdy nie napisałabym do kolesia, który na swoim profilu zawarł jakąś informację, która świadczy o tym, że nie będzie mną zainteresowany.
                            • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 18:14
                              okruchlodu napisała:
                              > Mam koleżankę tuż po 30. Zaznaczyla, że szuka poważnego związku i nie interesuj
                              > ą ja panowie 'dochodzący'. Więc to chyba uczciwe, że ucina bez wdawania się w s
                              > zczegóły takie potencjalnie nie rokujące znajomości.

                              To byl tylko opis zachowania kobiet, gdy cos im nie pasuje. Innymi powodami natychmiastowego usuniecia pary podczas rozmowy (nie po tygodniu milczenia) bez zadnego komentarza czy pozegnania sa:
                              - "niski" wzrosty, czyli na przyklad tylko 10 cm wiecej od kobiety. Czesto kluczowym kryterium sie okazuje czy bedzie mogla nosic szpilki i wciaz byc nizsza 🤷‍♂️
                              - pochodzenie ze wschodniej Europy.
                              - zart/szpileczka
                              - zbyt odwazna rozmowa
                              - zbyt spokojna rozmowa
                              - brak powodu

                              W sumie polecam takie doswiadczenie. Na poczatku moze troche dziwic albo i zabolec, ale po jakims czasie przechodzi w statystyke i pozwala nabrac dystansu do tego, co kobiety zwykle deklaruja.
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:01
                                - "niski" wzrosty, czyli na przyklad tylko 10 cm wiecej od kobiety. Czesto kluczowym kryterium sie okazuje czy bedzie mogla nosic szpilki i wciaz byc nizsza 🤷‍♂️

                                To niemozliwe! Baby nie sa az tak glupie 😂
                                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:08
                                  yppah napisała:

                                  > - "niski" wzrosty, czyli na przyklad tylko 10 cm wiecej od kobiety. Czesto k
                                  > luczowym kryterium sie okazuje czy bedzie mogla nosic szpilki i wciaz byc nizsz
                                  > a 🤷‍♂️

                                  >
                                  > To niemozliwe! Baby nie sa az tak glupie 😂

                                  Polecam to samo, co Kevinowi, tylko odwrotnie (w sumie mozecie sobie wzejemnie uzyczyc kont wink ) i wyjscie z matrixa wink
                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:10
                                    No dobra! W takim razie ja nie jestem az taka glupia! Boso lubie chodzic 😉
                      • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:00
                        flirting.shadow napisał:
                        > Eksperyemtowalem sobie troche na T
                        > niestety kobiety maja tendencje do usuwania pary bez slowa

                        To miałeś jakiekolwiek pary??? Gratuluję, jesteś mistrzem!
                        Kiedyś będąc totalnie zdesperowany założyłem konto na Tinderze, po 3 miesiącach miałem dokładnie ZERO par, potem usunąłem konto.
                        • permet Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:18
                          pokaz fote, ocenimy 😁
                          a tak powaznie, nigdy nie bawilam sie na tej aplikacji, ale z tego co kojarze to tu mozesz znalezc partnera do seksu, a nie na zwiazek, slubowania itp.
                          gdybym tam miala szukac, to wiadomo, ze nie milosci lecz przygody, szybkiego seksu, czy czegos podobnego. i podejrzewam, ze zwracalabym uwage wylacznie na zdjecia (sa tam w ogole jakieś opisy?) i tylko atrakcyjnych facetow. takich, z ktorymi nie trzeba rozmawiac, by moc pojsc do lozka i żeby bylo to cos (pozadanie, nic wiecej, bo nie o to "wiecej" chodzi).
                          co wcale nie oznacza, ze takiego faceta szukalabym, czy wybralabym do zycia.
                          chodzi o to, ze moze to nie jest najwlasciwsze narzedzie (ten Tinder), żeby szukac kogos na zycie? bo normalnie potrzebujemy czegos wiecej, rozmowy, jakiegos punktu wspolnego, czegos co w czlowieku zaintetesuje
                          • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 22:09
                            permet napisała:
                            > pokaz fote, ocenimy 😁

                            Teraz sie boisz, po tym bys miala koszmary tongue_out O ile piszesz do mnie, bo drzewko...

                            > chodzi o to, ze moze to nie jest najwlasciwsze narzedzie (ten Tinder), żeby szu
                            > kac kogos na zycie? bo normalnie potrzebujemy czegos wiecej, rozmowy, jakiegos
                            > punktu wspolnego, czegos co w czlowieku zaintetesuje

                            Dla kazdego cos milego. Po prostu mobilna apka randkowa, ktora niejako zastapila portale.
                            • permet Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 22:14
                              chyba nie do ciebie. poza tym, po co mi twoja fota? przeciez wiem jak wygladasz, no chyba ze tak zdziadziales, ze jest w tym cos co mnie oczaruje?
                              nie wydaje mi sie zeby ona była randkowa, ale nie bylam, nie wiem.
                        • baenzai Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:29
                          kevinjohnmalcolm napisał:

                          > Kiedyś będąc totalnie zdesperowany założyłem konto na Tinderze, po 3 miesiącach
                          > miałem dokładnie ZERO par, potem usunąłem konto.

                          Trochę trudno mi w to uwierzyć.

                          Nawet jakbyś machnął w opisie, że jesteś Polakiem, nie chcesz mieć dzieci i szukasz laski 10 lat młodszej to jakieś tam matche powinieneś mieć.

                          Z tego co wiem to nie wyglądasz tragicznie (pewnie nie gorzej niż przeciętny Angol).

                          Wiadomo, że rynek jest trudny, ale okrągłe 0 par przez trzy miesiące to jakaś dziwna aberracja.
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:36
                            Nie wiadomo, co on tam napisal, moze jakies straszne rzeczy, ze sie wszystkie baly pisac 😉
                          • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:51
                            baenzai napisał:
                            > Nawet jakbyś machnął w opisie, że jesteś Polakiem, nie chcesz mieć dzieci
                            > i szukasz laski 10 lat młodszej to jakieś tam matche powinieneś mieć.

                            Nie pisałem nic o narodowości, po angielskim opisie nie można się było domyślić. No cóż, nie wyglądałem na imprezowicza, więc zainteresowanie moją osobą wynosiło dokładnie ZERO.

                            Zresztą na zwykłych aplikacjach randkowych moja "stopa zwrotu" wynosiła 3% - na 100 wysłanych wiadomości otrzymywałem średnio 3 odpowiedzi i wszystkie one były od dziewczyn z kompletnie innej planety (miały praktycznie puste profile, pisałem w ciemno).
                            • baenzai Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 21:55
                              kevinjohnmalcolm napisał:

                              > Nie pisałem nic o narodowości, po angielskim opisie nie można się było domyślić
                              > . No cóż, nie wyglądałem na imprezowicza, więc zainteresowanie moją osobą wyno
                              > siło dokładnie ZERO.
                              >
                              > Zresztą na zwykłych aplikacjach randkowych moja "stopa zwrotu" wynosiła 3% - na
                              > 100 wysłanych wiadomości otrzymywałem średnio 3 odpowiedzi i wszystkie one był
                              > y od dziewczyn z kompletnie innej planety (miały praktycznie puste profile, pis
                              > ałem w ciemno).

                              Zaraz tapatik zapyta jak wygląda brytyjski imprezowicz. wink

                              Chociaż sądząc po obrazkach angielskich turystów w Krakowie to bliżej mu jednak z ryja do Wayne'a Ronney'a niż do jakiegoś Davida Beckhama czy innego Robbiego Williamsa.

                              Swoją drogą skąd w Anglii ta moda na pijackie wojaże do Krakowa? Obiło ci się coś o uszy?
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 22:14
                                Swoją drogą skąd w Anglii ta moda na pijackie wojaże do Krakowa? Obiło ci się coś o uszy?

                                Lata temu strategia promocyjna Krakowa na Zachodzie brzmiala: najtansze piwo, a wiec super imprezy. Raczej musialo sie to dziac takze w UK? Specjalisci od marek miast przed tym ostrzegali od poczatku.
                              • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 01:13
                                baenzai napisał:
                                > Swoją drogą skąd w Anglii ta moda na pijackie wojaże do Krakowa?

                                Tani nocleg (zwłaszcza kilkanaście lat temu), tani alkohol, bezpiecznie, interesujące miasto, bez problemu można się dogadać po angielsku, a do tego mnóstwo obłędnie pięknych dziewczyn (których uroda wykracza daleko poza standardową brytyjską skalę).
                          • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:10
                            Z mojej perspektywy to żadna aberracja tylko rzeczywistość smile
                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 18:24
                          kevinjohnmalcolm napisał:
                          > To miałeś jakiekolwiek pary??? Gratuluję, jesteś mistrzem!
                          > Kiedyś będąc totalnie zdesperowany założyłem konto na Tinderze, po 3 miesiącach
                          > miałem dokładnie ZERO par, potem usunąłem konto.

                          To moze byc kwestia lokalizacji. Moze w Twojej okolicy po prostu nie jest powszechny.
                          Zaloz konto jako kobieta, wez zdjecie z thispersondoesnotexist.com/ czy innego zrodla i zobacz ile bedziesz mial par.
                          • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:28
                            flirting.shadow napisał:
                            > Moze w Twojej okolicy po prostu nie jest powszechny.

                            W Anglii??? W samym moim mieście liczba dziewczyn na Tinderze nie do przerobienia, to chyba dziesiątki tysięcy, można całymi dniami przesuwać w prawo i lewo.
                            • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:55
                              kevinjohnmalcolm napisał:
                              > W Anglii??? W samym moim mieście liczba dziewczyn na Tinderze nie do przerobie
                              > nia, to chyba dziesiątki tysięcy, można całymi dniami przesuwać w prawo i lewo.

                              Myslalem, ze Ty bys sie na to nie dal nabrac. Dziesiatki tysiecy, pewnie jeszcze ladnych, dziewczyn w Twoim wieku. to ile w sumie? Dodaj facetow. Czy nie wyjdzie wiecej niz ludnosc miasta? T. po prostu bedzie Ci pokazywal randomowe profile z calego swiata. Magia internetu.
                              • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:08
                                Mi pokazywało stada atrakcyjnych Azjatek. Po prostu randomowe profile lub fejkowe konta. I nawet polubienia się od takich dostaje. Wszystko po to żebyś naiwnie uwierzył że możesz tam coś zdziałać i wykupił konto premium. Tinder to maszynka do robienia hajsu na zdesperowanych facetach smile
                              • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:58
                                flirting.shadow napisał:
                                > Czy nie wyjdzie wiecej niz ludnosc miasta?

                                Jeżeli wyświetlone będą kobiety w promieniu 5 mil, a powiedzmy co piąta dziewczyna w tym mieście ma konto, to będzie ich minimum kilkanaście tysięcy.
              • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:04
                Tak samo, albo nawet gorzej, aplikacje parujace ludzi sa traktowane w USA, z tym ze tam kazdy sie juz zorientowal, ze nic powaznego z tego nie bedzie.
            • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:06
              yppah napisała:
              > Wczoraj na duzej, ruchliwej ulicy na srodku miasta plakalo dziecko. Zbyt wiele
              > osob sie nie zainteresowalo. Nie ma takiego samochodu w calej galaktyce, ani ta
              > kiej liczby centymetrow, ktore moglyby konkurowac atrakcyjnoscia z zachowaniem
              > tego faceta, ktory nie dosc, ze zainteresowal sie pierwszy, to jeszcze zaangazo
              > wal sie najintensywniej w poszukiwanie rodzicow, a na koniec poszedl the extra
              > mile i powiedzial kilka slow zestresowanemu ojcu.

              BTW - wzielas od niego numer? smile
              • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:41
                BTW - wzielas od niego numer? smile

                Jak bym wiedziala, ze chcesz go blizej poznac, to bym wziela 😂
                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 10:25
                  yppah napisała:

                  > BTW - wzielas od niego numer? smile
                  >
                  > Jak bym wiedziala, ze chcesz go blizej poznac, to bym wziela 😂

                  Przeciez wiesz, ze ja wole tych w BMW 😜
                  • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 11:33
                    😂 Nie wiedzialam! Myslalam, ze stawiasz na ludzi ladnych i zeby afer nie krecili o byle co! 😉
                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 11:48
                      yppah napisała:
                      > 😂 Nie wiedzialam! Myslalam, ze stawiasz na ludzi ladnych i zeby afer nie kreci
                      > li o byle co! 😉

                      To tez smile Wszyscy na takich stawiaja, tylko nie wszyscy sie przyznaja. OK, jest wiele kobiet, ktore nie moga funkcjonowac bez regularnych dramatow wink
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 12:22
                        Nie wiem, czy wiele, znam tylko jedna - kolega jest wlasnie w trakcie slabego rozwodu. Ale ladna byla, to sie kiedys ozenil 😂 A ja od pierwszego spotkania wiedzialam, ze to sie zle skonczy.

                        Nie ma co klamac, jak nas ktos fizycznie odrzuca na druga strone planety, to nic z tego nie bedzie. Raczej bym to sprowadzila do seksapilu niz do ladnosci, ale w sumie na jedno wychodzi. Natomiast, hmmm, tego typu pociag plus mily charakter to jest troche malo, moim zdaniem, zeby na tym cos fantastycznego zbudowac.

                        Ale nie oceniam, kazdemu wg potrzeb.

                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 18:56
                          yppah napisała:
                          > Nie ma co klamac, jak nas ktos fizycznie odrzuca na druga strone planety, to ni
                          > c z tego nie bedzie. Raczej bym to sprowadzila do seksapilu niz do ladnosci, al
                          > e w sumie na jedno wychodzi. Natomiast, hmmm, tego typu pociag plus mily charak
                          > ter to jest troche malo, moim zdaniem, zeby na tym cos fantastycznego zbudowac.

                          A czego jeszcze "normalnym" ludziom potrzeba? Para fizykow teoretycznych pewnie moze rozprawiac wieczorami o wiazaniach atomowych i jezdzic regularnie na jakies sympozja, para filozofow moze debatowac o... bog wie czym, ale 80% ludzi jest podobnych do siebie na tyle, ze powyzsze wystarczy + oczywiscie ten magiczny i niewytlumaczalny element sprawiajacy, ze ludzie czuja sie ze soba razem dobrze.
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 19:29
                            Nie wiem, jak tam 80% ludzi, moge mowic tylko o sobie 🙂

                            Dla mnie to o wiele, o wiele za malo... Zdazylam sie zorientowac, ze sie roznie od kobiet, ktore znasz. Czytalam publikacje mezczyzn, ktorych kochalam, w tym wlasnie z zakresu fizyki. Nie jestem fizykiem. Rozumiem, czym sie zajmuja naukowo nasi przyjaciele. Wiem, ze to jest moze troche ekstremalne podejscie, ale mnie interesuje swiat i ma to swoje konsekwencje. Nie wyobrazam sobie byc z mezczyzna, ktory nie ma zainteresowan intelektualnych czy kulturalnych. Ale to jest po prostu moja osobista preferencja, nie oceniam innych, w tym owych 80% 🙂 Natomiast dla mnie jesli nie ma wiezi takze intelektualnej, nie ma po prostu zwiazku.
                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 20:06
                              yppah napisała:
                              > jesli nie ma wiezi takze intelektualnej, nie ma po prostu zwiazku.

                              Otóż to! Rozumiem Cię doskonale. Amory amorami, seks seksem, ale bez możliwości porozmawiania z drugą osobą na różnorodne ciekawe tematy nie ma mowy o trwałym związku.
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 21:31
                                W moim przypadku nie ma nawet mowy o przyciaganiu. Po prostu mnie silnie odrzuca, jak facet jest glupi. No niestety. Ale da sie z tym satysfakcjonujaco zyc, bo jest na tym swiecie troche ludzi, ktorzy mysla - ciagle jeszcze 🙂
          • baenzai Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 16:16
            flirting.shadow napisał:

            > A powazniej - taka terapia nie zmienia otaczajacej obiektywnej rzeczywistosci,
            > wiec moze pomoc tylko na wyimaginowane problemy.

            Myślę, że w przypadku np. jakiejś fobii społecznej terapia behawioralna faktycznie może pomóc.
            • permet Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 16:50
              nie tylko w przypadku fobii spolecznej i nie tylko w sytuacji, kiedy czlowiek nie potrafi wyjsc do ludzi.
              niekiedy pozwala odnalezc spokoj i rownowage.
              i bzdura jest, ze pomaga tylko na wyimaginowane problemy
              • yppah Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 17:26
                Mysle, ze w kwestii terapii wszyscy macie racje. Wielu ludzi wydaje sie byc po terapiach rownie zdezorientowanych jak i przed. Inaczej nie podchodziliby do wielu terapeutow i nie tkwili w nich latami. Zreszta przeciez terapeuta to kapitalistyczna wersja kaplana/starszyzny plemiennej/nestora rodu/najblizszego przyjaciela. Troche jednak mniej efektywna, chyba, i nastawiona na… powrot delikwenta 😉

                Ale i np. ratuje zycie niektorym. W tym mezczyznom (kto wie czy nie czesciej?), wiec nie jest dobrze popierac stereotyp, ze terapia jest nie dla mezczyzn. Celem skutecznej terapii nie jest przeciez zmiana obiektywnej rzeczywistosci, tylko stosunku do tej rzeczywistosci. Mozna to i nazwac ‘wyimaginowanym problemem’, ale… To jest jest jezyk kogos, komu w zyciu wszystko sie udaje, moim zdaniem 🙂 Czlowiek z ujebana noga potrzebuje i protezy, i akceptacji, w sobie, braku nogi. Znaczy nie wiem, mam obie, ale tak podejrzewam.
                • permet Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 18:18
                  wiesz o co chodzi? facet nie moze przeciez okazac slabosci, a szukanie pomocy u terapeuty to przyznanie sie do slabosci. tylko o to im chodzi, tylko dlatego krzycza, ze to dla bab, na ich wyimaginowane problemy.
                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 20:06
                  yppah napisała:
                  > Ale i np. ratuje zycie niektorym. W tym mezczyznom (kto wie czy nie czesciej?),
                  > wiec nie jest dobrze popierac stereotyp, ze terapia jest nie dla mezczyzn. Cel
                  > em skutecznej terapii nie jest przeciez zmiana obiektywnej rzeczywistosci, tylk
                  > o stosunku do tej rzeczywistosci. Mozna to i nazwac ‘wyimaginowanym problemem’,

                  I tu docieramy do sedna. Zgodze sie z tym, ze czesto to jest jedyne co taka terapia moze osiagnac, ale czy to jest rozwiazanie problemu? Raczej ostatnia deska ratunku. Czy pomoze komus, kto dajmy na to ma poparzona polowe twarzy i spotyka sie z ostracyzmem spolecznym na co dzien? Pewnie nie. Czy pomoze komus, komu sie wydaje, ze przez jakas ceche wygladu tak sie dzieje (jak w eksperymencie, w ktory przekonano ludzi, ze im namalowano szpecaca blizne na twarzy (w rzeczywistosci nic nie mieli, bo blizne w miedzyczasie pod pozorem poprawki usunieto) i ludzie ci pozniej stwierdzali, ze sie na nich dziwnie gapiono) - moze. Stad moja hipoteza, ze ci, ktorzy rapartuja skutecznosc terapii nie mieli problemow wynikajacych z otaczajacych ich rzeczywistosci, a z tego, co sie dzialo w ich glowach. Moze "wyimaginowane" to nie najszczesliwsze slowo.

                  O i zeby nie bylo - nie twierdze, ze kobiety nie maja w ogole prawdziwych problemow. Ale te prawdziwe nie sa IMHO rozwiazywane przez terapeutow.

                  > ale… To jest jest jezyk kogos, komu w zyciu wszystko sie udaje, moim zdaniem ?

                  I wieczorem przesiaduje na tym forum? wink
                  • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 02:21
                    Poparzona polowa twarzy to jednak ekstremalny przyklad, ale OK. Skad teza, ze problem tego typu rozwiazuje tylko powrot do poprzedniej twarzy? Rzeczy dzieja sie niezaleznie od naszej woli, w tym poparzenia. Mamy na takie rzeczy ograniczony wplyw. Nasza wolna wola sprowadza sie praktycznie do naszej reakcji na takie zdarzenia. Wiec terapia potencjalnie jednak rozwiazuje problem, ale oczywiscie nie blizn, tylko reakcji delikwenta na reakcje otoczenia na nie. Trudno sie zgodzic, ze to nie wynika z otaczajacej rzeczywistosci. No jednak de facto tak, choc troche posrednio.

                    O i zeby nie bylo - nie twierdze, ze kobiety nie maja w ogole prawdziwych problemow. Ale te prawdziwe nie sa IMHO rozwiazywane przez terapeutow.

                    A jakie sa prawdziwe problemy kobiet? 🙂
                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 10:24
                      yppah napisała:
                      > A jakie sa prawdziwe problemy kobiet? 🙂

                      Takie jak mezczyzn. Zdrowotne, finansowe, rodzinne itd.
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 11:22
                        Mysle ze egzystencjalne i filozoficzne nie sa nieprawdziwe 😜
      • tapatik Re: Gen przegrywu? 27.04.24, 23:15
        "Jeśli nie podoba ci się obecna praca, to ją zmień", bo narzekanie dotyczyło głównie pracy.

        Czemu jesteś tak negatywnie nastawiony do terapii?
        • trentino Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 10:23
          Oho, rady jak były prezydent smile
          Mówiąc bardziej poważnie - czasem występuje coś co nazwałbym pewnego rodzaju syndromem sztokholmskim, kiedy masz fatalną pracę i koszmarnego szefa ale jakoś w tym trwasz no bo przecież gdzieś indziej może być gorzej, a tutaj właściwie aż tak źle nie jest. Szczególnie jeśli nie masz jakichś super kwalifikacji i tak naprawdę zmiana pracy może bardzo niewiele zmienić. Czy zmiana Lidla na Biedronkę to będzie jakiś game changer?

          Terapia dla mnie to trochę przekręt jest. "Leczenie" rozmową nie wydaje mi się szczególnie efektywne, chyba że jesteś jedną z tych osób które najzwyczajniej w świecie potrzebują się po prostu komuś wygadać. Może stąd się bierze przekonanie o skuteczności.
          I piszę to jako osoba która zaliczyła naprawdę pokaźny zestaw zawodowych psychoterapeutów przez wiele lat. Mam raczej kiepskie zdanie o tej profesji. Ale każdy ma swoje zdanie i swoje doświadczenia. Ty możesz uważać że to jest super i ja nie mam z tym problemu.
          • baenzai Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 11:09
            Dodałbym jeszcze, że tak zwane ,,wychodzenie do ludzi'' niewiele daje gdy brakuje jakiegoś punktu zaczepienia.
            • tapatik Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 19:04
              Nie rozumiem, o jaki punkt zaczepienia ci chodzi?
              • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:09
                Nie wiem co miał na myśli Baenzai, ale według mnie chodzi o środowisko w jakim się obracasz - czy są tam osoby nadające na podobnych falach, czy są grupy otwarte na nowe znajomości, czy może jedynie kółka wzajemnej adoracji.
                Łatwo jest zaprzyjaźnić się z jakąś grupą gdy ma się już wielu znajomych przez których poznaje się kolejnych znajomych. Jeżeli zaczyna się od zera, a nie jest się już studentem i wszyscy wokół kursują tylko na trasie praca-dom, praca-przedszkole-dom, lub praca-szkoła-dom i nie mają czasu ani chęci na nic, to ekstremalnie trudno kogokolwiek nowego poznać.
              • baenzai Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:22
                tapatik napisał:

                > Nie rozumiem, o jaki punkt zaczepienia ci chodzi?

                No a w jaki sposób zawierało się znajomości w dzieciństwie? Głównie w szkole i na podwórku. Przychodziło to w sposób naturalny - przykładowo wychodziłeś z piłką pograć w basket i zawsze kogoś tam spotkałeś, a potem była np. zabawa w chowanego albo rozmowy przy trzepaku i tak się tworzyły i rozwijały znajomości. Nawet jak jedna osoba komuś nie podpasowała to w pobliżu były inne.
                W dorosłym życiu to tak nie działa - na siłowni czy jakimś kursie językowym jesteś dla innych ludzi jednym z wielu randomów z którymi można co najwyżej wejść w chwilowe i mocno powierzchowne interakcje. Po prostu zupełnie nic was nie łączy poza tym, że raz w tygodniu spędzacie dwie godziny w tym samym miejscu.
                • tapatik Re: Gen przegrywu? 28.04.24, 22:48
                  To w jaki sposób dorośli poznają kogoś do związku?
                  • j-k maruda ma swoje wymogi. 28.04.24, 23:48
                    tapatik napisał:
                    > To w jaki sposób dorośli poznają kogoś do związku?


                    maruda - vel baenzai - ma swoje wymogi.

                    - bo ja - to moglem poznac kogos wszedzie

                    ( z wyjatkiem meskiej toalety - bo jestem 100 % hetero)

                    PS. .Slubna poznalem na klatce schodowej (akademika)

                    • baenzai Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 00:19
                      j-k napisał:

                      > maruda - vel baenzai - ma swoje wymogi.
                      >
                      > - bo ja - to moglem poznac kogos wszedzie
                      >
                      > ( z wyjatkiem meskiej toalety - bo jestem 100 % hetero)
                      >
                      > PS. .Slubna poznalem na klatce schodowej (akademika)

                      30 lat temu to nawet taki stasi mógł kogoś znaleźć.

                      Teraz o laskę 6/10 rywalizujesz z mężczyznami z całego województwa. Zupełnie inne realia.
                    • kevinjohnmalcolm Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 00:36
                      j-k napisał:
                      > Slubna poznalem na klatce schodowej (akademika)

                      Brzmi zupełnie jak "A ja moją Mariolkę zapoznałem w bibliotece".
                      Nie ma problemu z poznawaniem ludzi gdy się jest studentem. Schody zaczynają się później, a ściana po czterdziestce, kiedy ludzie przestają zupełnie być zainteresowani utrzymywaniem jakichkolwiek znajomości, mają pracę, rodzinę, kilkoro najbliższych znajomych i w tym kręgu się zamykają.
                      • yppah Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 01:10
                        po czterdziestce, kiedy ludzie przestają zupełnie być zainteresowani utrzymywaniem jakichkolwiek znajomości, mają pracę, rodzinę, kilkoro najbliższych znajomych i w tym kręgu się zamykają.

                        Ratunku. To ja zyje na innej planecie w takim razie. Uprawiasz jakis sport, ktory ma cos wspolego z innymi ludzmi na przyklad?
                        • kevinjohnmalcolm Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 01:54
                          yppah napisała:
                          > Ratunku. To ja zyje na innej planecie w takim razie.

                          Zgadza się.


                          > Uprawiasz jakis sport, ktory ma cos wspolego z innymi ludzmi na przyklad?

                          Tak, nawet kilka dyscyplin. Albo uprawia się je samemu, albo w towarzystwie dokładnie jednej osoby.

                          Co dałoby uprawianie sportu grupowego, jeżeli i tak po sesji każdy rozchodziłby się do domu, do swojej rodziny i nie był zainteresowany żadnymi kontaktami towarzyskimi?
                          Generalnie rodzice utrzymują kontakty prawie wyłącznie z innymi rodzicami (przy okazji urodzin dziecka, wszelkich innych spotkań tych dzieci z kolegami/koleżankami z klasy, zebrań w szkole, itd.).
                          • yppah Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 02:07
                            Nie wiem, znam malo rodzicow. Zawsze otwarcie deklarowalam, ze zamierzam dzieci nie miec, i widocznie zloto ciagnelo do zlota 😉 Acz ci dzieciaci, ktorych znam, powiedzmy, dzieci w liceum i wyzej, sa bardzo zainteresowani kontaktami, choc czesto mniej elastyczni czasowo. Nie wszyscy sa tez idiotami, choc mam dosc radykalne zdanie i generalnie uwazam, ze bezdzietnosc jest dodatnio skorelowana z rozumem.

                            Sporty jeden na jeden sie nie licza w tej dyskusji, natomiast cokolwiek uprawianego grupowo, w tym joga (powiedzmy, ze to sport), otwiera pole do kontaktu pozasportowego z ludzmi, ktorzy sa w tym obok Ciebie. No przeciez nie kazdy ma dzieci, w tym niektorzy jeszcze, a niektorzy ‘juz’, bo wylecialy z gniazda.
                            • kevinjohnmalcolm Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 02:13
                              yppah napisała:
                              > Nie wiem, znam malo rodzicow.

                              Gdzie Ty mieszkasz, skoro znasz ludzi bez dzieci? Znam tylko jeden wyjątek, jedną jedyną parę bez dzieci, poza tym wokół mnie dzieci mają WSZYSCY. Zazwyczaj troje, czasem dwoje lub czworo, czasem więcej, nigdy mniej.
                              • yppah Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 02:24
                                Znam tylko jedna pare z czworgiem dzieci. O pokolenie ode mnie starsza. Par bez dzieci znam od cholery, w Polsce i w USA. Duze aglomeracje. Nie chce tak publicznie wyjezdzac ze srodowiskiem, ale typ srodowiska sprzyja, ze tak to ujme ogolnie.
                                • flirting.shadow Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 10:26
                                  yppah napisała:
                                  > Znam tylko jedna pare z czworgiem dzieci. O pokolenie ode mnie starsza. Par bez
                                  > dzieci znam od cholery, w Polsce i w USA. Duze aglomeracje. Nie chce tak publi
                                  > cznie wyjezdzac ze srodowiskiem, ale typ srodowiska sprzyja, ze tak to ujme ogo
                                  > lnie.

                                  LGBTQXX? smile
                                  • yppah Re: maruda ma swoje wymogi. 29.04.24, 11:25
                                    LGBTQXX? smile

                                    😂 Nie, hetero. Znam tylko kilka par nieheteronormatywnych. Nad czym ubolewam!
                              • trentino Re: maruda ma swoje wymogi. 30.04.24, 20:03
                                Faktycznie ciekawe zjawisko. Ja też mam dość zbliżone obserwacje - prawie wszyscy ludzie których znam posiadają dzieci (choć niekoniecznie 3-4), niezależnie od miejsca zamieszkania, a jeśli ktoś jest bezdzietny to zazwyczaj jest to samotny facet.
                          • trentino Re: maruda ma swoje wymogi. 30.04.24, 20:06
                            kevinjohnmalcolm napisał:

                            > yppah napisała:
                            > > Ratunku. To ja zyje na innej planecie w takim razie.
                            >
                            > Zgadza się.

                            A mi to trochę przypomina sytuację sprzed kilku lat kiedy pewna koleżanka zachęciła do założenia sobie apki randkowej. No bo ona (bardzo przeciętne dziewczę) miała tam spore powodzenie więc mi się też na pewno uda.
                            I trudno jej było uwierzyć że ktoś może mieć dokładnie zerowe powodzenie smile
                            • yppah Re: maruda ma swoje wymogi. 30.04.24, 20:14
                              Zaraz, zaraz... to byla reakcja na osobliwa teze, ze po 40-tce ludzie interesuja sie juz tylko swoimi dziecmi. Moze w jakichs koscielnych czy konserwatywnych srodowiskach? W inteligenckich, wielkomiejskich i liberalnych - tak je nazwijmy roboczo - jednak ludzie wychodza ze znajomymi bez dzieci, a i zainteresowania niedzieciowe maja.
                              • trentino Re: maruda ma swoje wymogi. 30.04.24, 20:23
                                yppah napisała:

                                > Zaraz, zaraz... to byla reakcja na osobliwa teze, ze po 40-tce ludzie interesuj
                                > a sie juz tylko swoimi dziecmi. Moze w jakichs koscielnych czy konserwatywnych
                                > srodowiskach? W inteligenckich, wielkomiejskich i liberalnych - tak je nazwijmy
                                > roboczo - jednak ludzie wychodza ze znajomymi bez dzieci, a i zainteresowania
                                > niedzieciowe maja.

                                Nie znam środowisk, jak to określiłaś "kościelnych czy konserwatywnych" więc trudno mi powiedzieć jak to tam wygląda. I tak, ludzie mają zainteresowania i mają do tego swoich stałych znajomych. Albo wchodzą w chwilowe interakcje o czym tu była wcześniej mowa.

                                Swoją drogą.......to co napisałaś zabrzmiało mi trochę jakby pogardą. Tak jakby środowisko konserwatywne było jakieś gorsze. A co więcej nie mogło być inteligenckie i wielkomiejskie.
                                • yppah Re: maruda ma swoje wymogi. 30.04.24, 20:41
                                  Nie ma we mnie pogardy, po prostu widze, ze bardziej tradycyjna czesc mojej dalszej rodziny zyje inaczej niz my. Jej uwaga jest bardziej skupiona na rodzinie. Moi rodzice maja np. mnostwo przyjaciol. Ci przyjaciele maja male wnuki, ale asertywnie odmawiaja "pomocy" przy nich. To jest po prostu inny styl zycia, nie wartosciuje tego.
                              • kevinjohnmalcolm Re: maruda ma swoje wymogi. 30.04.24, 22:09
                                yppah napisała:
                                > reakcja na osobliwa teze, ze po 40-tce ludzie interesuja sie juz tylko swoimi dziecmi.

                                Nic na to nie poradzę, że w moim otoczeniu ludzie rano wychodzą z domu, zawożą dzieci do szkoły, idą do pracy, wracają z pracy, odbierają dzieci i wracają do domu, zawożą dzieci na dodatkowe zajęcia, itd. W weekend jadą z dziećmi np. do ZOO lub na jakąś wycieczkę (razem z innymi rodzicami i innymi dziećmi). Jak się ma dwoje, troje, czworo, pięcioro lub sześcioro dzieci, to ich wychowanie trochę zajmuje. Nikt się nie spotyka z samotnymi facetami, wszystko się kręci wokół rodziny.
                                • obrotowy a dlaczego tego oczekujesz ? 03.05.24, 20:00
                                  kevinjohnmalcolm napisał:
                                  ... czworo, pięcioro lub sześcioro dzieci, to ich wychowanie trochę zajmuje.
                                  Nikt się nie spotyka z samotnymi facetami, wszystko się kręci wokół rodziny.


                                  a oczekujesz, zeby mialo byc inaczej ?

                                  przeciez to oczywiste.
                                  samotni dla "sparowanych"- sa tylko okazjonalna trakcja...
                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 00:08
                    tapatik napisał:

                    > To w jaki sposób dorośli poznają kogoś do związku?

                    Według statystyk głownie na portalach randkowych oraz przez wspólnych znajomych.

                    Ponieważ jednak przeciętny mężczyzna cieszy się relatywnie niewielkim powodzeniem na portalach randkowych oraz trudno mu poznawać nowych znajomych po przekroczeniu pewnego wieku (24, 25 lat) to sytuacja wygląda jak wygląda.
                    • yppah Re: Gen przegrywu? 29.04.24, 01:13
                      Schodzisz z ta cezura wieku jeszcze nizej niz Kevin 😉 No nie zawiedzcie mnie, niech ktos napisze, ze po 15. roku zycia nie da sie juz nikogo poznac 😂
                • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 19:58
                  baenzai napisał:

                  > No a w jaki sposób zawierało się znajomości w dzieciństwie? Głównie w szkole i
                  > na podwórku. Przychodziło to w sposób naturalny - przykładowo wychodziłeś z pił
                  > ką pograć w basket i zawsze kogoś tam spotkałeś, a potem była np. zabawa w chow
                  > anego albo rozmowy przy trzepaku i tak się tworzyły i rozwijały znajomości. Naw
                  > et jak jedna osoba komuś nie podpasowała to w pobliżu były inne.
                  > W dorosłym życiu to tak nie działa - na siłowni czy jakimś kursie językowym jes
                  > teś dla innych ludzi jednym z wielu randomów z którymi można co najwyżej wejść
                  > w chwilowe i mocno powierzchowne interakcje. Po prostu zupełnie nic was nie łąc
                  > zy poza tym, że raz w tygodniu spędzacie dwie godziny w tym samym miejscu.

                  Dodam jeszcze dość oczywistą oczywistość - w wieku 30-40 lat ludzie przeważnie mają swoje rodziny i stałe grono znajomych. Nie mają ani czasu ani potrzeby na więcej.
                  W rezultacie nawiązywane znajomości wyglądają tak jak baenzai napisał - chwilowe spędzanie czasu z kimś w tym samym miejscu w celu zrealizowania jakiejś czynności, niekiedy razem, niekiedy obok siebie. I w zdecydowanej większości przypadków żadna ze stron nie ma ochoty na więcej, z przyczyn której napisałem wyżej.
                  Jeśli jesteś typem który akurat rodziny nie ma a grono znajomych niezbyt liczne (o ile w ogóle jakieś jest) no to masz trochę pecha.



                  • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:38
                    Jeśli jesteś typem który akurat rodziny nie ma a grono znajomych niezbyt liczne (o ile w ogóle jakieś jest) no to masz trochę pecha.

                    Jezu, jak Wy pierniczycie. Zaprosiliscie kiedys na kawe czlowieka, ktory rozklada kolo Was mate na jodze?
                    • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:45
                      Sugerujesz zapraszanie na kawę całkowicie randomowych ludzi?
                      Równie dobrze można spacerować sobie po centrum miasta i zaczepiać przypadkowe osoby (chociaż tutaj ryzykuje się spotkanie z policją)
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:51
                        Zrobilam to dwukrotnie i dwa razy bylo to super doswiadczenie, rozwojowe w jednym przypadku (raz nie joga tylko sztanga, ale wychodzi na jedno). Moj chlop zrobil to raz kilka lat temu i mamy z tego dosc bliskich znajomych, z ktorymi wiele razy wychodzilismy jesc i bylismy u siebie w domach. Mowie oczywiscie nie o ludziach, ktorych widzisz pierwszy raz na oczy, tylko widziales wiele razy, zaczales im mowic czesc, poczules "wspolne fale" itd.
                        • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:58
                          yppah napisała:

                          > Zrobilam to dwukrotnie i dwa razy bylo to super doswiadczenie, rozwojowe w jedn
                          > ym przypadku (raz nie joga tylko sztanga, ale wychodzi na jedno). Moj chlop zro
                          > bil to raz kilka lat temu i mamy z tego dosc bliskich znajomych, z ktorymi wiel
                          > e razy wychodzilismy jesc i bylismy u siebie w domach. Mowie oczywiscie nie o l
                          > udziach, ktorych widzisz pierwszy raz na oczy, tylko widziales wiele razy, zacz
                          > ales im mowic czesc, poczules "wspolne fale" itd.

                          Ok, to chyba mocno inna sytuacja. Ja akurat takich ludzi nie mam w swoim otoczeniu. Chodzę sobie codziennie poćwiczyć ale nie mam z nimi nic wspólnego. Trudno żebym zaczepiał ludzi którym w najlepszym wypadku mówię cześć smile
                          • tapatik Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 18:23
                            trentino napisał:


                            > Ok, to chyba mocno inna sytuacja. Ja akurat takich ludzi nie mam
                            > w swoim otoczeniu. Chodzę sobie codziennie poćwiczyć ale nie mam
                            > z nimi nic wspólnego. Trudno żebym zaczepiał ludzi którym w najlepszym
                            > wypadku mówię cześć smile

                            No to mów coś więcej.
                            "Cześć, co słychać? Gdzie idziesz na grilla?"
                            Przy czym pytaj się tak, aby to zagadana osoba mówiła, a Ty słuchaj.
                            • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 18:28
                              tapatik napisał:

                              > No to mów coś więcej.
                              > "Cześć, co słychać? Gdzie idziesz na grilla?"
                              > Przy czym pytaj się tak, aby to zagadana osoba mówiła, a Ty słuchaj.

                              Ok, to teraz pomóż rozwinąć dialog w zależności od odpowiedzi na drugie pytanie.

                              - Cześć, co słychać?
                              - Stara bida.
                              - Gdzie idziesz na grilla?
                              a) do szwagra
                              b) nigdzie
                              c) sam robię grilla

                              Jak pociągnąć rozmowę w każdej z tych trzech opcji?
                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 18:38
                                > - Cześć, co słychać?
                                > - Stara bida.
                                > - Gdzie idziesz na grilla?
                                > a) do szwagra
                                > b) nigdzie
                                > c) sam robię grilla

                                d) jakiego grilla?
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 18:57
                                a/Co tam u szwagra?
                                b/To co robisz zamiast grilla?
                                c/Ktos przychodzi, czy sam wszystko wciagniesz?

                                d/sojowego! 😉
                    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 22:19
                      yppah napisała:
                      > Zaprosiliscie kiedys na kawe czlowieka, ktory rozklada kolo Was mate na jodze?

                      Z jogą co prawda nie mam nic wspólnego, ale wiele razy próbowałem kogoś zaprosić na kawę/piwo/cokolwiek. Zawsze się kończyło tak samo - nikt nie miał czasu, lub "nie miał czasu" (nie wiem która wersja była prawdziwa).

                      Spotkać się można, ale z osobą którą się już dobrze zna, a nie z kimś kogo się ledwo zna z widzenia (oraz wymiany kilku uwag o pogodzie). A ludzi najlepiej się poznaje przez wspólne działanie, robienie czegoś razem, stąd się wzięły prawie wszystkie moje znajomości w wieku dorosłym. O ile robienie czegoś razem było łatwe w wieku studenckim, to 20 lat później jest to trudne, bo... nikt nic nie robi, tylko chodzi do pracy, a potem siedzi w domu z rodziną.
                      • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 22:21
                        kevinjohnmalcolm napisał:
                        > Zawsze się kończyło tak samo - nikt nie miał czasu

                        Aha, pomijam oczywiście samotnych facetów - z nimi absolutnie nigdy nie miałem problemu umówić się "na piwo", praktycznie za każdym razem reakcja była pozytywna.
                      • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 00:50
                        kevinjohnmalcolm napisał:
                        > Spotkać się można, ale z osobą którą się już dobrze zna, a nie z kimś kogo się
                        > ledwo zna z widzenia (oraz wymiany kilku uwag o pogodzie). A ludzi najlepiej s
                        > ię poznaje przez wspólne działanie, robienie czegoś razem, stąd się wzięły praw

                        Czyli jest nas dwoch majacych podobne odczucia w tym temacie. Mozemy stworzyc front przeciwko forumowym innowiercom wink
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:11
                        To moze powinienes miec cos wspolnego z joga, bo przychodzi tam wiele mlodych, fajnych, w tym introwertycznych kobiet 🙂
                        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:22
                          yppah napisała:
                          > To moze powinienes miec cos wspolnego z joga, bo przychodzi tam wiele mlodych,
                          > fajnych, w tym introwertycznych kobiet 🙂

                          Hmmm... nie wiem jak u Ciebie, ale w moim otoczeniu jogą zajmują się wyłącznie fanatyczne weganki, które nie szczepią swoich dzieci, wyłączają w domu WiFi i walczą z masztami 5G (ale jednocześnie same nie rozstają się z telefonem komórkowym). Trochę nie moje towarzystwo. Proszę, powiedz że u Ciebie jest inaczej i tylko ja na takie dziwne osoby trafiłem...
                          • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:44
                            Mysle, ze sprobuj w innym miejscu, moze w duzym studio? Albo nawet w zwyklym klubie fitness. Ja jestem wegetarianka i kiedys bede weganka - poza tym roznie sie pod kazdym wzgledem od Twojego opisu joginki 😉
                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 03:20
                              yppah napisała:
                              > jestem wegetarianka i kiedys bede weganka

                              Hmm... czy są w ogóle mięsożerne dziewczyny wśród uprawiających jogę?
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:22
                                Sa, bo znam, ale pewnie wiecej na pilatesie 😉 A dlaczego o to zapytales? Musi byc miesozerna?
                                • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:40
                                  yppah napisała:
                                  > A dlaczego o to zapytales? Musi byc miesozerna?

                                  Przepraszam, nie wyobrażam sobie związku z osobą, która robi awanturę o to że "trzymam zwłoki w lodówce", w restauracji wyrywa mi z rąk talerz ze schabowym i wrzeszczy, że "kiedyś otworzę oczy i przestanę jeść mięso".
                                  Ja weganom i wegetarianom nie zaglądam do talerza, niech sobie jedzą co chcą, tylko niech nie narzucają swojego trybu życia innym.
                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 19:54
                                    Przepraszam, nie wyobrażam sobie związku z osobą, która robi awanturę o to że "trzymam zwłoki w lodówce", w restauracji wyrywa mi z rąk talerz ze schabowym i wrzeszczy, że "kiedyś otworzę oczy i przestanę jeść mięso".
                                    Ja weganom i wegetarianom nie zaglądam do talerza, niech sobie jedzą co chcą, tylko niech nie narzucają swojego trybu życia innym.


                                    Strasznie jestes uprzedzony do ludzi... Nigdy nikomu o cos takiego nie robilam awantur. Nawet w sytuacji, kiedy bylam prowokowana przez ludzi z poczuciem winy, bo i tak sie zdarza. Pokochalam miesozerce i nigdy nie widzialam go przez pryzmat "zwlok". Nie wiem, kto tak ma, ale jesli wydaje Ci sie, ze tam maja wszystkie czy wiekszosc kobiet na jodze, to...

                                    Mysle, ze malo masz tolerancji dla swiata 🙂
                                    • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:23
                                      yppah napisała:
                                      > Strasznie jestes uprzedzony do ludzi...

                                      Nic na to nie poradzę, taki jest efekt doświadczeń.

                                      W moim otoczeniu są zarówno weganie jak i weganki. Jeszcze nigdy w życiu nie miałem problemu z facetem niejedzącym mięsa. Nigdy, ale to przenigdy żaden z nich nie miał problemu z tym że jem mięso. Wiele razy siedzieliśmy przy jednym stole, każdy jadł swoje i nikt nie komentował zawartości czyjegoś talerza. Gdy odwiedzał mnie roślinożerny kolega i z uśmiechem i przymrużonym okiem częstowałem go potrawą z mięsem, on też się uśmiechał i odpowiadał, że bardziej by mu smakowała ta druga potrawa (bez mięsa). Wszystko na luzie, sympatycznie, normalnie, na wesoło.

                                      Niestety wszystkie weganki w mojej okolicy należą do "wojujących". Nie da się, po prostu NIE DA SIĘ z nimi porozmawiać na jakikolwiek temat, żeby zaraz nie zaczynały rozmowy o "biednych zwierzątkach". Gdy zobaczą że ktoś je mięso, natychmiast reagują krzykiem i wyzwiskami. Odgrażają się że mięsożercy kiedyś przyznają im rację i przejdą na weganizm. Raz w restauracji doszlo do rękoczynów, gdy okazało się że jedna z osób należących do grupy z którą wyszedłem na obiad była nawiedzoną weganką, próbowała mi wyrwać z rąk talerz ze schabowym. Te osoby mają ewidentnie problemy natury psychicznej, a weganizm jest tylko objawem i wymówką.
                                      Czy ja mam takiego pecha, czy wszystkie kobiety weganki są takie?
                                      Przyznaj, czy sama mając takie doświadczenia nie byłabyś do weganek uprzedzona?


                                      > Nigdy nikomu o cos takiego nie robilam awantur.

                                      Brawo! Czyli jesteś normalną, myślącą, tolerancyjną osobą. Oby więcej takich było!
                                      • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:29
                                        kevinjohnmalcolm napisał:
                                        > Te oso
                                        > by mają ewidentnie problemy natury psychicznej, a weganizm jest tylko objawem i

                                        Mozesz miec racje. To samo dotyczy tez zaimkowcow, przyklejajacych sie do asfaltu aktywistow itd. Mysle, ze to sa objawy zbyt latwego zycia. Te osoby czuja, ze ich zycie nie ma wiekszego znaczenia (w sumie jak wiekszosci w skali globalnej), tyle ze nie moga sie z tym pogodzic i probuja jakos zablysnac.
                                      • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:41
                                        Gdy odwiedzał mnie roślinożerny kolega i z uśmiechem i przymrużonym okiem częstowałem go potrawą z mięsem,

                                        Jak by Ci to powiedziec... Specyficzne masz poczucie humoru. Jestem wegetarianka. Nie czestuje wegan nabialem "tak dla jaj". Przeciwnie, kiedy z nimi jem, pytam, czy im to nie przeszkadza, ze bede jadla przy nich nabial, a nawet staram sie tego nie robic. Miesozercy, ktorzy maja elementarna wrazliwosc, pytaja mnie, czy mi nie przeszkadza, ze przy mnie zjedza mieso... (odpowiadam, ze nie, jesli nie jest to dla Ciebie jasne). Nie wiem niestety, jak Ci to wytlumaczyc. Po prostu staram sie myslec, co czuja inni. Ludzie wybieraja takie diety z powodow etycznych.

                                        Jest w Tobie jakis ton pretensji do swiata. Nie wiem, czy sobie z tego zdajesz sprawe. To jest w sposobie, w jaki piszesz o kobietach i nie jest to fajne.

                                        Nie, nigdy nie spotkalam takiej weganki ani weganina, jak opisujesz. Ani razu, szczerze mowiac.
                                        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:57
                                          yppah napisała:
                                          > Specyficzne masz poczucie humoru.

                                          Dopasowane do odbiorcy. Akurat to był mój dobry kumpel i z nim jak najbardziej można było sobie na takie żarty pozwolić, on sam odpowiadał żartami w podobnym stylu. Z innym gośćmi bym postępował zupełnie inaczej.
                                          Wyobraź sobie, że mam kumpla któremu obiecuję, że będę pamiętał o kwiatkach na jego grobie, a on odwdzięcza się podobnym czarnym humorem. Gość ma wyjątkowo wisielcze poczucie humoru i tak wygląda z nim normalna przyjacielska rozmowa.

                                          Warto dopasowywać się do konkretnego człowieka, a nie działać jak robot według schematu.


                                          > Jest w Tobie jakis ton pretensji do swiata. Nie wiem, czy sobie z tego zdajesz sprawe.
                                          > To jest w sposobie, w jaki piszesz o kobietach i nie jest to fajne.

                                          A mogłabyś rozwinąć temat? Bo rzeczywiście nie zdaję sobie z tego sprawy. Jedno co wiem na pewno - mój styl pisania zupełnie nie pasuje do mojej faktycznej osobowości, podobno jest "agresywny" i "wymądrzający się", podczas gdy w realu jestem ostoją spokoju. Od lat zastanawiam się co zmienić, żeby czytelnicy nie odbierali moich wpisów niezgodnie z moimi intencjami, ale za bardzo nie mam pomysłu.


                                          > Nie, nigdy nie spotkalam takiej weganki ani weganina, jak opisujesz.
                                          > Ani razu, szczerze mowiac.

                                          Zazdroszczę. Bo to co opisałem to była najczystsza prawda, w ogóle nic nie ubarwiałem. Niestety, miałem pecha trafić na solidnie walnięte osoby mające pretensje do świata.
                                          • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:26
                                            Kevin, mnie zastanawia jedno. Znasz, jak to piszesz "wielu!" przedstawicieli kazdej grupy. Byli kierowcy wyscigowi posiadajacy Ferrari, weganie (w tym wojujacy), pary z niemal patologiczna roznica wieku w kazda strone. No cokolwiek komukolwiek przyjdzie do glowy. A nie poznales kobiety spelniajacej kilka kryteriow? 🧐
                                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:49
                                              flirting.shadow napisał:
                                              > > A nie poznales kobiety spelniajacej kilka kryteriow?

                                              Te "kilka kryteriów" eliminuje ogromną, przytłaczającą większość populacji. Przykładowo kryterium "nie chce mieć dzieci" eliminuje 97% kobiet (według polskich badań z 2015 roku jedynie 3% pań naprawdę nie chce mieć dzieci i nie zmieni w przyszłości zdania). Kryterium "wolna" eliminuje ogromną, przytłaczającą większość pozostałych. Ile tysięcy kobiet musiałbym poznać, żeby trafić na jedną, która jest naraz wolna i nie chce mieć dzieci? Załóżmy że poznaję jedną kobietę miesięcznie, ile to stuleci zajmie? A tu dopiero zaczyna się zabawa - gdzie miejsce na pozostałe kryteria, np. żeby dana dziewczyna w ogóle do mnie pasowała, a ja do niej?

                                              Tyle teoria, a jak to wygląda w praktyce? Ta jedna jedyna kobieta którą znam, a która nie chce mieć dzieci, jest już od bardzo dawna zajęta. Koniec tematu.
                                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:06
                                                Ta jedna jedyna kobieta którą znam, a która nie chce mieć dzieci, jest już od bardzo dawna zajęta. Koniec tematu.

                                                Nie wiem, jak to jest mozliwe. Moze powinienes zamieszkac w jakies wielkiej swiatowej metropolii? Naprawde nie jest tak, ze w takim Berlinie tylko jedna kobieta nie chce miec dzieci...
                                              • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:08
                                                a jakie ty masz te pozostale kryteria?
                                                • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:29
                                                  permet napisała:

                                                  > a jakie ty masz te pozostale kryteria?

                                                  Hahaha, podpowiem, że trafiłaś🤭.

                                                  Swoją drogą kiedyś z ciekawości sprawdziłam ile bezdzietnych kobiet vs mężczyzn na portalu randkowym nie chce mieć dzieci i przewaga kobiet była spora.

                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:35
                                                    jestem ciekawa, bo juz ze dwa razy mi mignelo o tym, ze wszystkie kobiety chca miec dzieci (nieprawda, nie chca), teraz czytam, ze tylko jedna sposrod mu znanych nie chce.
                                                    i nie wiem czy jest cokolwiek jeszcze poza tymi nieszczesnymi dziecmi
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:44
                                                    jestem ciekawa, bo juz ze dwa razy mi mignelo o tym, ze wszystkie kobiety chca miec dzieci (nieprawda, nie chca), teraz czytam, ze tylko jedna sposrod mu znanych nie chce.
                                                    i nie wiem czy jest cokolwiek jeszcze poza tymi nieszczesnymi dziecmi


                                                    Ma jesc mieso. Nie wiem, czy to ma jakis zwiazek, ale Shadow uwaza, ze od miesa rosnie libido 😉

                                                    Ide, bo sie juz dzis za duzo w tych internetach dowiedzialam, a robic nie ma komu 😂
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:46
                                                    czekaj, ale ja o kevina kryteria chyba pytalam. nie o flirtkowe libido
                                                  • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 23:17
                                                    Daj mu chwilę, pewnie jeszcze pisze🤭
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 01:06
                                                    okruchlodu napisała:
                                                    > Swoją drogą kiedyś z ciekawości sprawdziłam ile bezdzietnych kobiet vs mężczyzn
                                                    > na portalu randkowym nie chce mieć dzieci i przewaga kobiet była spora.

                                                    A ja sprawdziłem doświadczalnie jak to wygląda.
                                                    Zazwyczaj są do wyboru trzy opcje:
                                                    - chcę dzieci
                                                    - nie chcę dzieci
                                                    - niezdecydowana

                                                    Oto wnioski wyciągnięte z aktywnego spędzenia kilku lat na portalach randkowych:

                                                    Te które zaznaczyły "chcę dzieci" odpadają. Załatwione.

                                                    Z niezdecydowanymi będzie trochę lepiej? Niestety, dokładnie w dokładnie każdym przypadku, gdy udało mi się z taką nawiązać kontakt, okazywało się że koniecznie chciała mieć dzieczi, tylko z niewiadomego powodu zaznaczyła "niezdecydowana". Wstydziła się przyznać, czy co? Każda bez wyjątku chciała mieć dzieci!

                                                    No dobrze, ale te które zaznaczyły "nie chcę dzieci" to już naprawdę nie chcą dzieci?
                                                    Pudło. Prawie wszystkie dzieci mieć chciały, tylko "nie teraz", albo "kiedy znajdą odpowiedniego partnera", itd.
                                                    Załamka...
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 01:32
                                                    Jeszcze sa kobiety, ktore nie chca miec dzieci, bo juz maja - dzieci nastoletnie i w gore tez odpadaja?
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 01:59
                                                    yppah napisała:
                                                    > Jeszcze sa kobiety, ktore nie chca miec dzieci, bo juz maja

                                                    Skoro już je mają, to z samej definicji odpadają.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 08:28
                                                    Skoro już je mają, to z samej definicji odpadają

                                                    Jesli to nie tajemnica - dlaczego? Co Ci przeszkadzaja dzieci, ktore sa ludzmi doroslymi i ktore beda zajmowaly minimalna przestrzen w zyciu ich matki?
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 08:34
                                                    yppah napisała:

                                                    > Skoro już je mają, to z samej definicji odpadają
                                                    >
                                                    > Jesli to nie tajemnica - dlaczego? Co Ci przeszkadzaja dzieci, ktore sa ludzmi
                                                    > doroslymi i ktore beda zajmowaly minimalna przestrzen w zyciu ich matki?

                                                    Pewnie chodzi o to, że te dzieci mogą potem mieć swoje dzieci a Kevin nie chce robić za przybranego dziadka. wink
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 08:44
                                                    W dzisiejszych czasach te wiezi miedzypokoleniowe sa juz tak luzne (a adresy tak odlegle), ze chyba nie jest to konieczne, zeby Kevin byl “dziadkiem”, o ile w ogole te hipotetyczne wnuki by nastaly? 😀
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 10:57
                                                    Kevin, a dlaczego nie chcesz dzieci? To nie atak, sam raczej nie chce. I realnie to chyba tez zbyt pozno zeby sie rozmyslic.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 11:28
                                                    Ludzkosc wyginie albo dzieci sie bedzie hodowac w przyszlosci na farmach. Coraz wiecej osob sie orientuje, ze cale to manie dzieci to od cholery czasu, kasy i wysilku, a satysfakcja... jak sie trafi wink
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 12:32
                                                    Nie bedzie sie hodowac, bo przyszlosc nas nie potrzebuje. Ale przedluzanie gatunku mamy w genach (inni to aberracja). Przyroda o nic innego sie nie troszczy, wiec ludzkosc nie wyginie.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 13:00
                                                    Nie mow hop, jeszcze nie zaczelismy na dobre wojny. Dopiero gdzieniegdzie sie tli...

                                                    Predzej czy pozniej ciaza zostanie wyprowadzona poza organizm kobiety, jestem tego pewna.
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 12:14
                                                    mi jeszcze na pytanie o dodatkowe kryteria nie odpowiedzial, nie mecz go kolejnymi, nie chce to nie.
                                                    ale wydaje mi sie, ze ty jeszcze mozesz sie rozmyslic i zostac poznym (nawet nie az tak bardzo) ojcem.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 13:02
                                                    Dzis pozny ojciec to jakies 70-80 🙂
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 21:49
                                                    yppah napisała:
                                                    > Dzis pozny ojciec to jakies 70-80 🙂

                                                    Chyba w Hollywood.
                                                    Dzieciak bedzie mial okazje isc w zalobie na studniowke.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:05
                                                    Tosia Kondrat miala inne zdanie 🙂 Znam tez jednego profesora z dzieciakiem at 60.

                                                    Mysle, ze wszystkie te dzieci wola zyc niz nie zyc, to ostatnie nawet na pewno 🙂
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:18
                                                    yppah napisała:

                                                    > Tosia Kondrat miala inne zdanie 🙂

                                                    Przecież Marek Kondrat ma u nas podobny status co gwiazdy Hollywood w USA.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:28
                                                    Kondrat ok, ten profesor… no w sumie tez gwiazda 😀 Ale moj pradziadek tez mial dzieci pozno, a byl tylko urzednikiem! 😂
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:22
                                                    flirting.shadow napisał:
                                                    > Kevin, a dlaczego nie chcesz dzieci?

                                                    A ja zapytam: dlaczego Ty chcesz je mieć?
                                                    Ja się każdej napotkanej osoby nie pytam dlaczego nie zajmuje się wspinaczką lodową, nie nurkuje na bezdechu, albo nie skacze ze spadochronem (przecież to takie wciągające zajęcia, jak można o nich nie marzyć???). Nie oczekuję, że miłośnik biotechnologii albo fizyki kwantowej ukończy polonistykę i zostanie nauczycielem polskiego w szkole. Niech każdy idzie swoją drogą, niech podąża za własnymi zainteresowaniami. Jest tyle różnych zajęć do wyboru, dlaczego koniecznie musi to być wychowywanie dzieci?
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:36
                                                    Kevin sie zbiesil, to ja moge odpowiedziec za siebie 😉

                                                    Ja chce nie miec, bo nie ma we mnie energii matki. Zawsze to wiedzialam, choc paradoksalnie slysze ciagle, ze bylabym dobra matka. Nie chce nikogo wychowywac, mam znacznie lepszy kontakt z doroslymi. Dorosli mnie bardziej ciekawia.

                                                    Jest na pewno na poczatku, kiedy rodzi sie dziecko, jakas magia w tym, ze to jest pol mnie a pol ukochanego czlowieka, ze jest podobne do nas obojga. Ale potem przychodzi ogromny wysilek, ktory trzeba wlozyc w rodzicielstwo i trzeba miec do tego procesu serce i cierpliwosc.

                                                    Zawsze tez czulam, ze dziecko jest niejako kosztem relacji z mezczyzna. W sensie przestrzeni, uwagi, czasu, ktore zajmuje.

                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:43
                                                    yppah napisała:
                                                    > Kevin sie zbiesil, to ja moge odpowiedziec za siebie 😉

                                                    Może się trochę zbiesiłem, ale pytanie było w rodzaju "dlaczego nie lubisz pomidorowej?". Nie lubię i już! Albo "dlaczego nie lubisz rodzynków w serniku, przecież wszyscy je uwielbiają". No cóż, nie lubię i już...


                                                    P.S. Szacunek za szczerą wypowiedź na Twój temat.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:47
                                                    Dzieki 🙂 Mysle, ze Shadow byl po prostu ciekawy, jak to widzisz, szczegolnie ze sam zadeklarowal wahanie w tej kwestii.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:57
                                                    yppah napisała:
                                                    > Dzieki 🙂 Mysle, ze Shadow byl po prostu ciekawy, jak to widzisz

                                                    Ależ ja do niego żadnych pretensji nie mam, bo bardzo fajny gość.
                                                    Tyle tylko że na to pytanie nie da się moim zdaniem udzielić odpowiedzi.

                                                    Gdybym chciał mieć dzieci, to pewnie bym wiedział dlaczego, zdawałbym sobie sprawę z tego że czegoś mi w życiu brakuje. Tymczasem, skoro mi niczego nie brakuje...
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:04
                                                    Mysle, ze to jest znamienne, ze ciagle pytamy: dlaczego nie chcesz miec dzieci? Zamiast: dlaczego chcesz miec dzieci?

                                                    🙂
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:15
                                                    yppah napisała:
                                                    > Mysle, ze to jest znamienne, ze ciagle pytamy: dlaczego nie chcesz miec dzieci?
                                                    > Zamiast: dlaczego chcesz miec dzieci?

                                                    Biorąc pod uwagę wypowiedzi osób które przez ostatnie 20 lat komentowały moją niechęć do rozmnażania się, mogę śmiało wysnuć wniosek, że ludzie mają dzieci wyłącznie z następujących powodów:
                                                    - żeby miał kto podać szklankę wody na starość
                                                    - żeby miał kto odziedziczyć majątek
                                                    - no i koniecznie: żeby dzieci zaopiekowały się starymi rodzicami
                                                    - żeby linia rodu się nie skończyła
                                                    - aha, oczywiście, żeby na starość mieć opiekę
                                                    - żeby nazwisko nie zginęło
                                                    - pisałem już? żeby dzieci się zajęły starymi rodzicami
                                                    - i tak dalej...

                                                    Przecież to skrajni egoiści!
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:22
                                                    Zgoda, nie ma nawet jednego powodu do posiadania dzieci, ktory nie bylby egoistyczny. Niezaleznie od tego, z ktorej strony spojrzec jest to spelnienie swoich potrzeb, zachcianek.

                                                    Co nie znaczy, ze samo wychowanie to sielanka. Czeto duzo wyrzeczen dajacych jednak zwykle satysfakcje.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:28
                                                    flirting.shadow napisał:
                                                    > Co nie znaczy, ze samo wychowanie to sielanka.
                                                    >Czeto duzo wyrzeczen dajacych jednak zwykle satysfakcje.

                                                    Cała sztuka polega na tym, żeby satysfakcję odczuwali nie tylko rodzice, ale także dzieci.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:41
                                                    Cała sztuka polega na tym, żeby satysfakcję odczuwali nie tylko rodzice, ale także dzieci.

                                                    W samo sedno…
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 00:12
                                                    Zgoda, nie ma nawet jednego powodu do posiadania dzieci, ktory nie bylby egoistyczny

                                                    Mysle, ze ciagle wiele osob ma dzieci, bo “sie ma”. Bo wszyscy w otoczeniu mieli, bo tak, bo to jest “naturalne”. Niejako defaultowo i troche, prawde mowiac, bezmyslnie. Swiadomy wybor to to jest jednak raczej w pewnych srodowiskach poki co.
                                                  • obrotowy Gen w y g r y w u :) 03.05.24, 16:18
                                                    yppah napisała:
                                                    > Zamiast: dlaczego chcesz miec dzieci?


                                                    Bo sa urocze - te male ludziki - egoistyczne prawda ?

                                                    PS. cos dla leniuchow: - a wychowywalem je malym palcem lewej reki (poswiecajac im tak malo uwagi)

                                                    - a mimo to wyrosly na porzadnych i uczciwych ludzi...

                                                    to chyba jakis gen "wygrywu" ? - boc przecie: "laska Panska na pstrym koniu jezdzi"... smile
                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:50
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > Kevin, a dlaczego nie chcesz dzieci? To nie atak, sam raczej nie chce. I realni
                                                    > e to chyba tez zbyt pozno zeby sie rozmyslic.

                                                    Pewnie po prostu nie lubi dzieci. smile

                                                    Mnie jednak zastanawia trochę coś innego.

                                                    Kevin jest 40+ i szuka kilka lat młodszej. Czyli pewnie 36-latka byłaby dla niego całkiem ok. Taka kobieta może mieć jednak odchowane nastoletnie dziecko. Ciekawi mnie czemu takie opcje też wyklucza. Przecież takie dziecko żyje już głównie swoim życiem i nawet na wakacje ze starymi nie musi wyjeżdżać.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:03
                                                    baenzai napisał:
                                                    > Taka kobieta może mieć jednak odchowane nastoletnie dziecko.

                                                    A jaka różnica ile ono ma lat?
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:06
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:
                                                    > A jaka różnica ile ono ma lat?

                                                    Dokończę, bo wysłałem za wcześnie.
                                                    Czy wiek dziecka zmieni jej sposób myślenia? Czy zmieni jej priorytety w życiu? Czy zmieni wyrobione przez kilkanaście lat nawyki?
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:07
                                                    Chyba chodzi o to, ze przewaznie ludzie niegarnacy sie do rodzicielstwa nie lubia po prostu dzieci (w sensie bardzo mlodych ludzi). I czesto akceptuja czyjes dzieci dorosle. Co nie znaczy, ze Ty musisz. Po prostu jestesmy ciekawi, co Cie az tak odpycha w samym fakcie cudzego rodzicielstwa.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:20
                                                    yppah napisała:
                                                    > przewaznie ludzie niegarnacy sie do rodzicielstwa nie lubia po prostu dzieci

                                                    Ależ lubię dzieci, z wieloma dogaduję się znacznie lepiej niż z ich rodzicami. Jaki to ma związek z priorytetami życiowymi? Czy fakt że ktoś lubi raz na kilka tygodni lub miesięcy wypić butelkę piwa musi automatycznie oznaczać, że ta osoba powinna założyć browar?
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:46
                                                    OK, czyli rozumiem, ze Ty po prostu nie jestes zainteresowany rola ojca. I bardzo dobrze. Mam nadzieje, ze bedzie wiecej takich mezczyzn, bo ja niestety spotykalam w zyciu tylko zainteresowanych “przedluzaniem nazwiska”. Nigdy w realnym zyciu nie spotkalam mezczyzny, ktory by deklarowal w ogole zero dzieci w zyciu, a baby tak. Tak do konca to nie wiem, czy nie jestes botem, ale mam nadzieje, ze nie 😉
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 00:14
                                                    yppah napisała:
                                                    > OK, czyli rozumiem, ze Ty po prostu nie jestes zainteresowany rola ojca. I bard
                                                    > zo dobrze. Mam nadzieje, ze bedzie wiecej takich mezczyzn, bo ja niestety spoty
                                                    > kalam w zyciu tylko zainteresowanych “przedluzaniem nazwiska”. Nigdy w realnym
                                                    > zyciu nie spotkalam mezczyzny, ktory by deklarowal w ogole zero dzieci w zyciu,
                                                    > a baby tak. Tak do konca to nie wiem, czy nie jestes botem, ale mam nadzieje,
                                                    > ze nie 😉

                                                    You've got a match! smile
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 00:32

                                                    You've got a match! smile

                                                    Niektorych sie dowcipy trzymaja w tym patriotycznym dniu! 😂
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 00:58
                                                    Ja mam swoje dowcipy. Wy bedziecie miec siebie 😜
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 01:05
                                                    A Ty kto wlasciwie, ksiadz? 😂 Bo na randki nie chodzisz i blogoslawic Bogu ducha winnych ludzi chcesz? 😀
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 01:14
                                                    Taki byl plan jak bylem gnojkiem. Widzialem ile zbieraja na tace i to mial byc moj pierwszy krok przed kariera w sporcie wymagajacym duzych inwestycji finansowych big_grin
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 01:26
                                                    Bardzo dobry plan, z ktorej strony nie spojrzec!😉 My mielismy proboszcza, do ktorego wszystkie laski wzdychaly! Jak go przeniesli, to wycieczki niewiast pielgrzymowaly do tej nowej parafii. Tak ze kasa i powodzenie wsrod wiernych gwarantowane! 😀
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 01:29
                                                    yppah napisała:
                                                    > ja niestety spotykalam w zyciu tylko zainteresowanych “przedluzaniem nazwiska”.

                                                    Tak samo jak ja znam tylko jedną kobietę, która nie ma i nie chce mieć dzieci. Wszystkie pozostałe albo dzieci już mają (i to w dużych ilościach), albo planują je wkrótce mieć. Gdy czytam artykuły biadolące że mało dzieci się rodzi i kobiety teraz nie są zainteresowane macierzyństwiem, to natychmiast zacznam podejrzewać, że albo ktoś się naćpał i wypisuje bzdury, albo Polacy mieszkający w UK to zupełnie inny gatunek niż ci mieszkający w Polsce.


                                                    > Tak do konca to nie wiem, czy nie jestes botem, ale mam nadzieje, ze nie 😉

                                                    He, he...
                                                    Musisz odpalić test Turinga big_grin
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 01:51
                                                    Nie wiem, dlaczego emigranci z PL maja tyle dzieci - kwestia dostepu do wiekszej kasy? Bezpieczenstwo socjalne? Generalnie zastepowalnosc pokolen raczej bedzie spadac na Zachodzie i nie da sie na dluzsza mete zadnymi darmowymi przedszkolami tego zalatwic. Po prostu ludzie juz nie tylko technicznie seks od prokreacji oddzielili, ale i mentalnie dojrzewaja do swiadomosci, ze to nie jest obowiazek. W koncu co generacja, to wzrasta odsetek bezdzietnych. Zdaje sie, ze niezbyt gwaltownie, ale w sposob staly.

                                                    Moze czesc ludzkosci sie wyspecjalizuje w rodzicielstwie 😉
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 18:19
                                                    yppah napisała:
                                                    > Nie wiem, dlaczego emigranci z PL maja tyle dzieci

                                                    Podejrzewam, że podstawową przyczyną jest fakt, iż ogromna większość Polaków w UK pochodzi z małych miast, miasteczek, wsi oraz wioch zabitych dechami. To inna mentalność, tam posiadanie mnóstwa dzieci było zawsze normą. Jedynie w największych miastach rodziło się jedno lub dwoje dzieci, bo na wsi troje to było wręcz minimum.

                                                    Drugą przyczyną jest wzrost.... Nie! Nie chodzi bezpośrednio o zarobki, liczy się coś innego.
                                                    Drugą przyczyną jest stabilność i bezpieczeństwo. Polacy w UK wiedzą, że cokolwiek się stanie, cokolwiek nastąpi, bez najmniejszego problemu znajdą pracę z której będą się w stanie utrzymać, a gdy kompletnie im się powinie noga, dostaną zasiłek, z którym spokojnie dadzą radę przeżyć trudny okres. Samotne matki mają wręcz komfortową sytuację, nie muszą się przejmować finansami, ani brakiem dachu nad głową, mogą się zająć rodzeniem kolejnego dziecka z kolejnym partnerem.

                                                    Po prostu kumulacja tradycji posiadania wielu dzieci oraz bardzo dobrych warunków do ich wychowania.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 03.05.24, 20:40
                                                    Wydaje mi sie, Kevin, ze jestes otoczony srodowiskiem, ktore kompletnie do Ciebie nie pasuje.Twoje zyciowe preferencje nie sa tradycjonalistyczne czy malomiasteczkowe. I to niezupelnie chodzi o to, ze w takim srodowisku trudno o kobiete, jakiej bys chcial. Chodzi o stosunek do swiata, ktore to srodowisko w Tobie generuje. Niezbyt entyzjastyczny, jesli dobrze widze 😉

                                                    Mysle, ze dosc dlugo tam mieszkasz i byc moze nie lubisz zmian. Ale jest sie na nie nie zdecydujesz, spore ryzyko, ze wszystko pozostanie tak, jak jest. Im dalej w las, tym w wiekszych bedziesz koleinach i za dekade juz tylko cud Cie uratuje - moze jakas Galatea spadnie z nieba, nigdy nie wiadomo.

                                                    Ale wydaje mi sie, ze miejsce, w ktorym tkwisz moze byc kluczem. Oczywiscie wartosc tej opinii moze byc tez zadna, to jest tylko wrazenie na podstawie kilku dni lektury tego, co piszesz. Moge sie mylic. Ale cos mi tak wyglada, ze po prostu nie pasujesz do miejsca, w ktorym jestes. A moze trzeba sobie zrobic rok przerwy od pracy zawodowej i wyruszyc w jakas podroz po swiecie? 🙂 Znam kogos, kto tak zrobil i kogo to diametralnie zmienilo. A moze trzeba zamieszkac w NYC. A moze cos jeszcze innego.

                                                    I jeszcze jedno - ewidentnie jestes inteligentny. To jest miecz obosieczny i widac to w Twoich dyskusjach na forum. Masz "aparat", ktory jest bardzo sprawny w obronie optyki, ktora dawno przyjales i ktora chcesz podtrzymac. Wszyscy tak robimy, bo tak jest latwiej. Z tym ze nie wszyscy zawsze. Co nie znaczy, ze nie widze w Tobie potencjalu. Wlasnie dlatego to pisze, ze widze.

                                                    Fortune favors the bold <- tak bym podsumowala te wszystke dyskusje introwertyzm vs ekstrawertyzm, szczescie vs pech, ferrari vs golf, statystyka taka vs smiaka vs dowody anegdotyczne... Albo we wspolczesnej seksowniejszej wersji: Fear is the little-death that brings obliteration. Wiesz kim jest Aron Ralston? Ta historia miala ogromny wplyw na moje zycie. Bardzo, ale to bardzo dokladnie ja przemyslalam.

                                                    Powodzenia 🙂
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 01:30
                                                    yppah napisała:
                                                    > Wydaje mi sie, Kevin, ze jestes otoczony srodowiskiem, ktore kompletnie do Ciebie nie pasuje.
                                                    > ...
                                                    > ...

                                                    Wow, już dawno nikt tak mądrze do mnie nie napisał. Masz 100% racji, to środowisko nie jest z mojej bajki, kompletnie do mnie nie pasuje. Niestety mimo wielu prób nie potrafię w okolicy znaleźć lepszego.

                                                    Z rokiem przerwy niby dobry pomysł, tylko że wtedy nie miałbym już powrotu do pracy, która jest absolutnie wyjątkowa i dla niej teraz siedzę w UK (wyjechałem w zupełnie innym celu, praca z unikalną specjalizacją sama po kilku latach do mnie przyszła - to jak wygrana w Lotto!).

                                                    Na razie biorę namiot i wyjeżdżam w Szkockie pagórki. W poniedziałek święto w Anglii, więc biorąc 4 dni urlopu będę miał 9 dni wolnego.

                                                    Do przeczytania! smile
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 01:59
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:
                                                    > Z rokiem przerwy niby dobry pomysł, tylko że wtedy nie miałbym już powrotu do p
                                                    > racy, która jest absolutnie wyjątkowa i dla niej teraz siedzę w UK (wyjechałem
                                                    > w zupełnie innym celu, praca z unikalną specjalizacją sama po kilku latach do m
                                                    > nie przyszła - to jak wygrana w Lotto!).

                                                    Warto tyle z zycia poswiecac dla pracy?
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 02:05
                                                    Warto tyle z zycia poswiecac dla pracy?

                                                    No wlasnie. Doskonale pytanie.

                                                    Kevin, skladasz cale zycie na oltarzu pracy. Mam nadzieje, ze jest naprawde zajebista, skoro to ta wybrana kochanka…
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 02:34
                                                    flirting.shadow napisał:
                                                    > Warto tyle z zycia poswiecac dla pracy?

                                                    Tylko że to nie jest po prostu praca, do której rano się z niechęcią idzie, a z której po południu się z ulgą wychodzi. To coś z czego czerpię radość życia, zajęcie oferujące ciekawe wyzwania umysłowe, coś z zupełnie innej kategorii. Gdybym się zwolnił, to do końca życia bym przeklinał tę decyzję, bo przez wszystkie kolejne lata musiałbym robić coż bardzo przyziemnego i nieciekawego.


                                                    Yppah, jest jeszcze inny problem z przeprowadzką. Wielu moich znajomych po długich latach wróciło do Polski. Mimo że jakąś tam pracę znaleźli i teoretycznie względnie dobrze żyją, to nadal po latach nie mogą się do Polski przyzwyczaić, wszystko ich drażni. Do tego, tak samo jak nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki (Heraklit z Efezu), tak nie udało im się wrócić do Polski którą zostawili kilkanaście lat wcześniej, do starych znajomych, łatwości poznawania ludzi. Znajomi się zmienili, stali drętwi, zaściankowi, trudni w obyciu, wszyscy mają dzieci i nimi się zajmują, nie ma powrotu do starego stylu życia. Pary które wróciły miały przynajmniej siebie, ale samotni faceci, którzy wrócili z nadzieją że ich życie się nagle odmieni, stali się jeszcze bardziej samotni.
                                                    Słabo to widzę...

                                                    Znikam, bo jutro rano długa droga przede mną.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 03:00
                                                    Domyslamy sie, ze ta praca jest super. Jak by taka nie byla, dawno by Cie tam nie bylo.
                                                    Nie rozumiem natomiast, dlaczego uwazasz, ze alternatywa jest koniecznie cos przyziemnego i nieciekawego? Przeciez jestes inteligentny, juz raz okazales sie warty super drogi zawodowej. Czyzbys mial imposter syndrome? 😉

                                                    Nie sadze, ze powinines wracac do Polski. Na swiecie sa wiecej niz dwa kraje.

                                                    Dokonczymy jak wrocisz. Dobrej drogi.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 10:14
                                                    yppah napisała:
                                                    > Nie sadze, ze powinines wracac do Polski. Na swiecie sa wiecej niz dwa kraje.

                                                    Swoja droga chyba mniej niz polowa obecnie tu forumujacych siedzi permanentnie w Polsce.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 10:13
                                                    kevinjohnmalcolm napisał:

                                                    > flirting.shadow napisał:
                                                    > > Warto tyle z zycia poswiecac dla pracy?
                                                    >
                                                    > Tylko że to nie jest po prostu praca, do której rano się z niechęcią idzie, a z
                                                    > której po południu się z ulgą wychodzi. To coś z czego czerpię radość życia,
                                                    > zajęcie oferujące ciekawe wyzwania umysłowe, coś z zupełnie innej kategorii. G
                                                    > dybym się zwolnił, to do końca życia bym przeklinał tę decyzję, bo przez wszyst
                                                    > kie kolejne lata musiałbym robić coż bardzo przyziemnego i nieciekawego.

                                                    Wychodzi na to, ze zyjesz, aby pracowac, a nie pracujesz, zeby zyc. Poniekad to rozumiem, bo czesto w zyciu singla czesc robocza dnia, to jedyna, kiedy sie cos dzieje. Wciaz...

                                                    > Yppah, jest jeszcze inny problem z przeprowadzką. Wielu moich znajomych po dłu
                                                    > gich latach wróciło do Polski. Mimo że jakąś tam pracę znaleźli i teoretycznie
                                                    > względnie dobrze żyją, to nadal po latach nie mogą się do Polski przyzwyczaić,
                                                    > wszystko ich drażni.

                                                    Wszystko ich drazni? Nigdzie nie jest idealnie, ale chyba masz dziwnych znajomych. Drazni ich brak takich scenek? www.youtube.com/watch?v=rQpm5a4y5XE ? W warszawskim metrze za czysto i za spokojnie? Ze lekarze nie lecza wszystkiego paracetamolem? Pogoda czesto nie rozpieszcza, ale Polska to o niebe lepsze miejsce do zycia niz, dajmy na to, 2 dekady temu.

                                                    Do tego, tak samo jak nie wchodzi się dwa razy do tej sa
                                                    > mej rzeki (Heraklit z Efezu), tak nie udało im się wrócić do Polski którą zosta
                                                    > wili kilkanaście lat wcześniej, do starych znajomych, łatwości poznawania ludzi
                                                    > . Znajomi się zmienili, stali drętwi, zaściankowi, trudni w obyciu, wszyscy ma
                                                    > ją dzieci i nimi się zajmują, nie ma powrotu do starego stylu życia. Pary któr
                                                    > e wróciły miały przynajmniej siebie, ale samotni faceci, którzy wrócili z nadzi
                                                    > eją że ich życie się nagle odmieni, stali się jeszcze bardziej samotni.
                                                    > Słabo to widzę...

                                                    Niby tak. Z drugiej strony masz multum Polek do ktorych tesknisz oraz gorsze warunki do posiadania dzieci niz w UK (jak sam piszesz). Wiec szansa znalezienia kobiety spelniajacej twoje kryteria rosnie o kilka rzedow wielkosci. smile

                                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 11:05
                                                    flirting.shadow napisał:

                                                    > Wychodzi na to, ze zyjesz, aby pracowac, a nie pracujesz, zeby zyc. Poniekad to
                                                    > rozumiem, bo czesto w zyciu singla czesc robocza dnia, to jedyna, kiedy sie co
                                                    > s dzieje. Wciaz...

                                                    Ja to tak rozumiem, że Kevin jest odpowiednikiem polskiego piłkarza w Premier League a ty mu proponujesz przejście do Legii Warszawa. wink
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 11:35
                                                    Drazni ich brak takich scenek? www.youtube.com/watch?v=rQpm5a4y5XE ?

                                                    Hmmm… Slyszales kiedys o protestach kobiet przeciwko prawu antyaborcyjnemu? 🙂
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 11:46
                                                    yppah napisała:

                                                    > Drazni ich brak takich scenek? www.youtube.com/watch?v=rQpm5a4y5XE ?
                                                    >
                                                    > Hmmm… Slyszales kiedys o protestach kobiet przeciwko prawu antyaborcyjnemu? 🙂

                                                    To przeciez pisalem Kevinowi, ze w PL bedzie latwiej o kobiete, ktora nie chce dzieci wink

                                                    Ja wiem, ze PL to zascianek. Brak wariatow biegajacych z maczetami, brak cpunow, ktorych na ulicach Kalforni jest pewnie wiecej niz w calej Polsce, jedne z najnizszych wspolczynnikow przemocy czy gwaltow w Europie itd, ale niektorym wciaz moze sie tu podobac wink
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 12:02
                                                    Czy Ty moze jestes moim bratem? 😉 Bo on tez zawsze z tym aspektem Kaliforni wyskakuje 😀

                                                    A skad wiesz ile jest gwaltow? Wiesz ile jest zgloszonych gwaltow. Co prawda Kevin nie jest kobieta, ale Polska nie jest krajem dla kobiet. Byc moze tego nie widzisz, bo nie masz po prostu dla kogo tego widziec, ale tak jest. I nie chodzi o to, ze jak ide do marketu budowlanego kupic sobie tarcze do szlifowania betonu, to sie robi sensacja na dwie alejki. Ale od tego sie zaczyna…
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 12:44
                                                    yppah napisała:
                                                    > Czy Ty moze jestes moim bratem? 😉 Bo on tez zawsze z tym aspektem Kaliforni wy
                                                    > skakuje 😀

                                                    A to nie prawda? Kolega byl teraz i podsylal fotki ze spaceru po Seattle (OK, to chyba nie Kalifornia). W jeden poranek widzial wiecej niz przez kwartal w Polsce pewnie. A i tak najciekawszych scen nie dokumentowal, bo bal sie o telefon.

                                                    > A skad wiesz ile jest gwaltow? Wiesz ile jest zgloszonych gwaltow. Co prawda Ke
                                                    > vin nie jest kobieta, ale Polska nie jest krajem dla kobiet. Byc moze tego nie

                                                    Mozna popatrzec na wspolczynnik zabojstw zeby miec jakies obiektywny porownanie. Mysle, ze mozna przyjac, ze ofiary zabojstw nie zglaszaja tego w zadnym kraju.
                                                    UK, Szwecja, Francja - niemal 50% wiecej niz Polska.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 15:01
                                                    Skoro Zachod jest tak obrzydliwy, to dlaczego nie widze w Polsce fali emigrantow z Zachodu? 🙂

                                                    Widze natomiast, ze przechodzimy do zasadniczych roznic swiatopogladowych. Szybko nam poszlo 😉 Odpowiem Ci na to szerzej wieczorem.

                                                    Nigdy sie nie balam o telefon w USA. Ani o siebie.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 15:05
                                                    Chcialabym tez na jedna rzecz odpowiedziec na priva. Czy to jest OK? Nie ma sprawy, jesli nie chcesz.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 16:56
                                                    Jasne, ze OK.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 13.05.24, 23:45
                                                    yppah napisała:
                                                    > Polska nie jest krajem dla kobiet.

                                                    Co prawda sytuacja wygląda zupełnie inaczej i nie aż tak tragicznie jak próbują nam wmówić Wysokie Obcasy, czy inna ultrafeministyczne mizoandryczne pisma, ale całkowicie potwierdzam że Polska nie jest krajem dla kobiet. Miałem okazję zobaczyć jak wygląda życie w innych krajach. Dużo ścieków w Wiśle upłynie zanim to się w Polsce zmieni.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 15.05.24, 00:09
                                                    Wiesz co Kevin? Ty dlatego jestes sam w domu, ze Ci sie wszystko pomylilo. Normalnie bym pomyslala, ze sie za duzo szkockiej opiles, ale zeby woda mineralna az taki efekt dawala? Moze to hiperwentylacja? 😉

                                                    Jak cos moze byc jednoczesnie mizoandryczne i ultrafeministyczne, skoro najfajniejsi mezczyzni sa ultrafeministami?
                                                  • tapatik Re: Gen przegrywu? 15.05.24, 22:44
                                                    yppah napisała:

                                                    > Jak cos moze byc jednoczesnie mizoandryczne i ultrafeministyczne,
                                                    > skoro najfajniejsi mezczyzni sa ultrafeministami?

                                                    A tak łopatologicznie to o co chodzi?
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 13.05.24, 23:39
                                                    flirting.shadow napisał:
                                                    > Wychodzi na to, ze zyjesz, aby pracowac, a nie pracujesz, zeby zyc.

                                                    NIE
                                                    Zdecydowanie to nie tak. Pracuję jedynie po to żeby żyć. Jeżeli jednak już koniecznie muszę pracować, nie trafiłem głównej wygranej w Lotto i pracy w żaden sposób nie da się uniknąć, to lepiej robić coś, co jest ciekawe, odkrywcze, postępowe i mieć z tego trochę satysfakcji.


                                                    > Ze lekarze nie lecza wszystkiego paracetamolem?

                                                    Z tym paracetamolem to legendy rozsiewane przez Polaków, którzy nie potrafią się po angielsku dogadać i są oburzeni, że brytyjski lekarz nie przepisuje antybiotyku na byle kichnięcie. Zaręczam, w UK jest mnóstwo dobrych lekarzy przepisujących skuteczne leki.


                                                    > Niby tak. Z drugiej strony masz multum Polek do ktorych tesknisz oraz gorsze wa
                                                    > runki do posiadania dzieci niz w UK (jak sam piszesz). Wiec szansa znalezienia
                                                    > kobiety spelniajacej twoje kryteria rosnie o kilka rzedow wielkosci. smile

                                                    Fajnie, tylko że mnie to już nie obchodzi, skończyłem już szukać, teraz to musztarda po obiedzie. Rada może by była dobra 10 lat temu, ale teraz sprawa jest definitywnie zakończona.

                                                    Przez wiele lat "atakowałem" portale randkowe, to była jedna wielka porażka. Nie mam pojęcia jakim cudem niektórzy uzyskują odpowiedzi od co trzeciej dziewczyny, u mnie odpowiadała najwyżej co trzydziesta, a i tak to była osoba kompletnie nie z mojej planety.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 02:21
                                                    Wow, już dawno nikt tak mądrze do mnie nie napisał. Masz 100% racji, to środowisko nie jest z mojej bajki, kompletnie do mnie nie pasuje. Niestety mimo wielu prób nie potrafię w okolicy znaleźć lepszego.

                                                    Dzieki! Ja jestem Bene Gesserit vel Kronika Akaszy, we mnie sa odpowiedzi na wszystkie pytania 😀

                                                    Mysle, ze powinienes sie glebiej i odwazniej zastanowic nad motywami swojego postepowania, moze w tej Szkocji bedziesz mial okazje zaczac. Gdzies tu, chyba w innym watku, zaczelam z Shadowem dyskusje o szczerosci, ktora porzucilam w polowie drogi, bo jakos mi tak wyszlo, ze jest to zbyt trudne publicznie, a moze nawet niepotrzebne. Ale jednak napisze, bo wydaje mi sie to wazne: to, czy czlowiek jest sam ze soba szczery, poznaje sie po tym, ze ma to konkretny koszt emocjonalny. Jesli Cie to nic nie kosztuje albo sprawia przyjemnosc, to jest ekshibicjonizm (jak ta wymiana zdan o pozycjach w sasiednim watku). Jesli moglbys latwo siebie/rozmowce oszukac, a wybierasz, ze nie, choc jest to nieprzyjemne - to jest szczerosc.

                                                    Mysle, ze swiadome zycie wymaga takiej szczerosci w waznych sprawach czy na roznych zakretach.

                                                    Mysle, ze pytanie, na ktore powinienes sobie odpowiedziec brzmi: dlaczego wybierasz prace?

                                                    Milej podrozy! 🙂

                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 19:37
                                                    ja jak zawsze nie na temat, ale tak już mam 😆widze swiat diuny. czytałas? (wlaciwie kogo pytam, na pewno czytalas) jak oceniasz ekranizacje? jestem bardzo ciekawa, bo jakos nawet nie mialam z kim o tym pogadac, bo nikt kto ogladal, nie czytal.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 19:46
                                                    Ja czytalem, ale nic nie pamietam, bo z 25 lat temu sad
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 20:07
                                                    ja chyba troche mniej niz 25 lat temu 😆 a obejrzales obie czesci? jak wrazenia? ja podczas czytania wykreowalam zupelnie inny swiat, wiec rozjazd byl niesamowity 😁
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 04.05.24, 21:33
                                                    Wrazen z 1ki juz nie pamietam. Zreszta coraz trudniej mi ogladac filmy. Rzadko kiedy mnie wciagaja. Czesto odpale Netflixa, zajrze do mojej listy, po czym machne reka i odpale cos z czasow mlodosci. Przelece najlepsze sceny dla przypomnienia w 20 min i out.
                                                    Pamietam jednakze, ze w 1ce wkurzalo mnie wszechobecne "buuuuuu". Tworcy sciezki dzwiekowej sie nie popisali. 2ke chyba ogladalo mi sie przyjemniej. Aczkolwiek tez na raty.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 05.05.24, 00:20
                                                    O pierwszej sie nie wypowiem, bo zajeta bylam w kinie czym innym 😉 Druga bardzo polecam, na mailu masz dlaczego. Macie oboje, bo ze zmeczenia niedowidze i myslalam, ze FS tez nie widzial. Ale jak to na raty? No chyba nie w chalupie na TV? 😉

                                                    Do IMAX-a idzcie. Mnie sie tak podobalo, ze chcialam isc drugi raz, rzadko mi sie to zdarza. Ale to jest absolutnie do ogladania w kinie. I to najlepiej tak, zeby nie bylo ludzi z popcornem.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 05.05.24, 00:21
                                                    Kupilam sobie ksiazke, ale czeka w kolejce.
                                                  • permet Re: Gen przegrywu? 05.05.24, 00:30
                                                    na 1 dostalam piaskiem po oczach 😆
                                                    ale 2 juz chyba w kinach skonczyli puszczac.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 05.05.24, 11:55
                                                    yppah napisała:
                                                    > Do IMAX-a idzcie. Mnie sie tak podobalo, ze chcialam isc drugi raz, rzadko mi s
                                                    > ie to zdarza. Ale to jest absolutnie do ogladania w kinie. I to najlepiej tak,
                                                    > zeby nie bylo ludzi z popcornem.

                                                    A to ciekawe, bo to byl wlasnie pierwszy film od dawna, ktory mialem ochote obejrzec w kinie. Nawet poszedlem do jedngo (i to IMAXa) w Bergamo (akurat przechodzilem z tragarzami - czesto tamtedy przechodze), ale sie okazalo, ze we Wloszech zdecydowanie dominuje dubbing. A ze ja po wlosku tylko "ragazza' i "spogliarsi" to niestety musialem odpuscic i obejrzalem na laptopie. Tak, na raty smile
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 05.05.24, 22:23
                                                    A ze ja po wlosku tylko "ragazza' i "spogliarsi"

                                                    LOL

                                                    No tak, to jest niestety raczej traktat filozoficzny niz kinematografia o spogliarellistkach 😉
                                          • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:43
                                            No tak, tylko ze przytoczyles ten przyklad z humorystycznym proponowaniem wegeczlowiekowi mieska jako ilustracje "normalnej" relacji z wegefacetami (w kontrze do mniej fajnych z wegekobietami). A tu sie okazuje, ze dystynkcja jest nie po genderze, tylko po bliskosci relacji 😉

                                            Nie przejmuj sie za bardzo moim zdaniem. Kazdy i tak jest odbierany inaczej przez roznych ludzi, mimo ze napisal to samo do wszystkich. Moze zle trafilam, na Twoj kiepski humor czy cos. Po prostu wszystko, co przeczytalam malo ton zarzutu. Pod adresem kobiet. Np. ze nawiedzone (jak te weganki) albo co innego deklaruja, a co innego robia itd. Na ton zachwytu jeszcze sie nie natknelam 😉 Jakos to koresponduje z ogolnym konserwatyzmem - takie w kazdym razie robisz na mnie wrazenie. Tzn. jestes bardzo przywiazny do swoich sadow i chyba malo sklonny do rzucania wyzwan wlasnym przekonaniom? Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze nie jestes czlowiekiem, ktory bylby w stanie przyjaznic sie z kims diametralnie innym od siebie. Np. o pogladach politycznych z drugiego konca spektrum czy o totalnie innej osobowosci.

                                            Ale to jest tylko moje wrazenie, na podstawie w sumie kiepskiej, bo niewielu postow, zreszta jestem tylko randomem z sieci. Na mnie tez kiedys reagowano od "uroczo troszeczke pyskata" po "kawal pindy". Wszyscy tak maja. Ktos, kogo najbardziej cenie z forow gazety sprzed lat (za blyskotliwosc, wiedze, otwarty i tworczy umysl, wyjatkowa wrazliwosc i inteligentne, odwazne poczucie humoru), przez niektorych odbierany byl jako, oglednie mowiac, niezbyt dobrze wychowany egzemplarz 😉

                                            Mysle, ze tak naprawde jestes po prostu troche zdezorientowany. Moze faktycznie masz pecha i trafiasz na jakies dziwne baby, nie wiem. Ale mysle tez, ze przydaloby Ci sie nie zakladac z gory, ze "wszystkie weganki" itd. Bo to sie z tego robi samospelniajaca sie przepowiednia potem...
                                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:10
                                              yppah napisała:
                                              > wydaje mi sie, ze nie jestes czlowiekiem, ktory bylby w stanie przyjaznic sie z kims
                                              > diametralnie innym od siebie. Np. o pogladach politycznych z drugiego konca
                                              > spektrum czy o totalnie innej osobowosci.

                                              Hmm... Chyba nie trafiłaś. Wśród kumpli mam przykładowo wyznawcę PiS - to w zasadzie dobry człowiek, tylko o bardzo konserwatywnych poglądach w kilku konkretnych kwestiach (omijamy wrażliwe tematy i jest dobrze). Miałem też kumpla mocnego ekstrawertyka, showmana z parciem na szkło, jakoś bez problemu znajdowaliśmy wspólny język (niestety teraz mieszka daleko). Dogadam się z mnóstwem ludzi pod warunkiem że oni chcą dogadać się ze mną i nie narzucają mi siłą swoich poglądów.


                                              > Moze faktycznie masz pecha i trafiasz na jakies dziwne baby, nie wiem. Ale mysle tez,
                                              > ze przydaloby Ci sie nie zakladac z gory, ze "wszystkie weganki" itd.

                                              Po kontaktach z opisanymi wegankami naprawdę ciężko się zastanawiałem czy to ja miałem pecha, czy może wszystkie kobiety weganki takie były. Niestety, żebym nie wiem jak chciał, nie zmienię faktu że na takie fanatyczki trafiłem i opisane historie miały faktycznie miejsce.
                                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:21
                                                Rozumiem, ze takie historie mialy miejsce, ale przeciez to nie byly setki weganek wyrywajacych Ci talerz... 😉

                                                PiS to nie jest drugi koniec spektrum.
                                                • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 00:48
                                                  yppah napisała:
                                                  > PiS to nie jest drugi koniec spektrum.

                                                  Dla mnie jest.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 01:39
                                                    yppah napisała:
                                                    > PiS to nie jest drugi koniec spektrum.

                                                    Dla mnie jest.


                                                    No wlasnie potwierdzasz moje pierwsze wrazenie 🙂 Tolerancja dla wyborcy PiS jest latwa, a juz szczegolnie, ze milczycie.

                                                    Gdybys glosowal na Razem i przyjaznil sie z wyborca Konfy i jeszcze podejmowal wysilek dyskusji (cywilizowanej) to to bylo to, o czym pisze 🙂
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 02:04
                                                    yppah napisała:
                                                    > Gdybys glosowal na Razem i przyjaznil sie z wyborca Konfy i jeszcze podejmowal
                                                    > wysilek dyskusji (cywilizowanej) to to bylo to, o czym pisze 🙂

                                                    Cywilizowana dyskusja z wyznawcą Konfy?
                                                    Opowiedz jakiś inny dowcip. tongue_out
                                                    Aż takim mistrzem nie jestem. Potrafię prowadzić rzeczową dyskusję bazującą na faktach, czyichś konkretnych doświadczeniach (nawet subiektywnych!), ale nie na dogmatach i ewidentnych kłamstwach.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 08:40
                                                    Cywilizowana dyskusja z wyznawcą Konfy?
                                                    Opowiedz jakiś inny dowcip.


                                                    Jestes bardzo dogmatyczny. I najwyrazniej malo ciekawy ludzi 🙂 Nie jestem mistrzynia. Jestem po prostu intelektualnie otwarta i nie ulegam stereotypom. I lubie nieustannie rzucac wyzwania swoim tzw. ugruntowanym przekonaniom. Nie podzielam pogladow libertarianskich, co nie znaczy, ze uwazam je za “ewidentne klamstwa”. Szczepie sie, co nie znaczy, ze nie jestem ciekawa argumentow przeciw i mechanizmow, ktore ludzi sklaniaja do “nie”. I mysle, ze taka rozmowa jest znacznie ciekawsza np. od wysluchiwania kogos, kto z pozycji klasistowskich atakuje wyborcow PiS. Pewne rzeczy mam juz dawno za soba 🙂

                                                    Mysle, ze wiele Cie omija, ale rob, jak uwazasz 🙂
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:11
                                                    yppah napisała:
                                                    > Jestes bardzo dogmatyczny. I najwyrazniej malo ciekawy ludzi

                                                    NIE. Po prostu nie znoszę rozmawiać z osobami, które nieustannie wmawiają mi kłamstwa jako prawdę. Moje dotychczasowe rozmowy z konfiarzami wyglądały tak, że podawali mi "fakty" i wyciągali z nich "wnioski". Po powrocie do domu robiłem własne dochodzenie, podczas którego znajdowałem dowody iż wszystko na co powoływali się konfiarze to były bzdury. Podczas następnego spotkania demonstrowałem im niezbite dowody na ich kłamstwa, a oni natychmiast się wykręcali "ale ja czegoś takiego nie mówiłem".

                                                    Ja wiem, że niektórzy czują przyjemność z kopania się z koniem, ale ja do takich osób nie należę. Dyskusja powinna być merytoryczna i opierać się na weryfikowalnych faktach.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:22
                                                    Jezu jaki Ty jestes zasadniczy! 😉 Dyskusja moze byc rozna. Nie zawsze merytoryczna. Moze byc tez zabawna i wesola. Ja z panami z portierni mojego biurowca nie gadam o Wittgensteinie.

                                                    W rozmowie chodzi o relacje z drugim czlowiekiem. Ale spoko, to each their own 🙂
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:25
                                                    yppah napisała:

                                                    > Dyskusja moze byc rozna. Nie zawsze merytoryczna. Moze byc tez zabawna i wesola.

                                                    Wiesz co, jeżeli ktoś w zacietrzewieniu mi wmawia kłamstwa i rzuca oszczerstwa pod adresem osób, które żadnego z zarzucanych czynów nie popełniły, to nie jest to ani zabawne, ani wesołe.
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 22:26
                                                    Jakich osob? Kogos bliskiego?
                                          • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:22
                                            Kevin, tak z ciekawości - miastowe Brytole ogarniają, że jabłko z jabłoni można sobie tak po prostu zerwać i zjeść?

                                            Bo podobno sporo Amerykanów tego nie wie. big_grin

                                            Oni serio myślą, że jadalne owoce i warzywa to są tylko te ze sklepu, a jabłka z jabłoni pod ich domem wiszą tam tylko dla ozdoby.

                                            I nie, to nie jest jakaś urban legend, bo mówiła o tym jakaś laska na tik toku i komentujący z USA przyznawali jej rację, że w Stanach zjadanie czegoś prosto z drzew/krzewów nie jest praktykowane. Dave z USA też nagrał o tym filmik.

                                            Zastanawiam się czy wśród Brytoli też się zdarzają tacy ignoranci.

                                            Zacytuję jeden komentarz odnośnie Szkotów:

                                            To niestety może dotyczyć nie tylko USA. Znajomą która mieszka w Szkocji mówiła że gdzieś na osiedlu gdzie mieszka były krzaki jeżyn i jak dojrzały poszła je zbierać. Ludzie co przechodzili mówili aby tego nie robila bo to się nie nadaje do jedzenia. Mało tego. Ona nie wiedziała jak są jeżyny po angielsku i wyszukała w słowniku. Ale potem ci ludzie co ją ostrzegali nazywali to black berry więc uznała że widać w słowniku było źle. Ale potem podeszła do niej jakaś starsza Szkotka i powiedziała że się cieszy że ktoś to zbiera. I że one nazywają się po angielsku tak jak znalazła w słowniku. A głupi ludzie nie dość że nie wiedzą że to da się jeść to nawet zapomnieli jak się to nazywa.
                                            • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:37
                                              a jabłka z jabłoni pod ich domem

                                              A gdzies Ty w Stanach jablon pod chalupa widzial? Zaraz by Ci Home Owner Association pogrozki przyslalo, ze to niezgodne z wytycznymi i nalezy sciac, a w to miejsc dac trawe z metra albo sosne lub jalowiec i dookola ten pierdzielony mulch 😂 A sprobowalbys nie sciac...
                                              • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:44
                                                yppah napisała:

                                                > a jabłka z jabłoni pod ich domem
                                                >
                                                > A gdzies Ty w Stanach jablon pod chalupa widzial? Zaraz by Ci Home Owner Associ
                                                > ation pogrozki przyslalo, ze to niezgodne z wytycznymi i nalezy sciac, a w to m
                                                > iejsc dac trawe z metra albo sosne lub jalowiec i dookola ten pierdzielony mulc
                                                > h 😂 A sprobowalbys nie sciac...

                                                HOA dba głównie o estetykę przedniej części domu. Co generalnie sprowadza się do tego, że powinieneś mieć zadbany trawnik przed domem a nie np. ogródek z warzywami albo wielki płot. W tylnej części jak najbardziej możesz sobie posadzić jakąś jabłoń czy inne drzewko.

                                                Przy ulicach też rosną czasem jabłonie.
                                                • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 23:05
                                                  Mylisz sie, jesli sadzisz ze chodzi o zadbanie. W HOA chodzi tylko o Bareje. Kto jest w HOA, z cyrku sie nie smieje... Scisle okreslone jest wszystko, nawet liczba stop przeswitu pod galeziami mojego drzewa przy chodniku. Ktorym nikt nie chodzi oczywiscie. Dopiero susza przerwala te ich deale z producentami trawy, bo stala spiewka latem byla: trwa wyschla, uzupelnic!
                                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 00:56
                                              baenzai napisał:
                                              > Oni serio myślą, że jadalne owoce i warzywa to są tylko te ze sklepu

                                              Kilkanaście lat temu natknąłem się na wyniki badań na brytyjskich dzieciach w wieku 8-14 lat. Jedna trzecia z nich nie miała pojęcia że mleko pochodzi od krowy, dla nich to był po prostu napój kupowany w sklepie. Też mniej więcej jedna trzecia nie miała pojęcia że frytki są robione z ziemniaków!


                                              > podeszła do niej jakaś starsza Szkotka i powiedziała że się cieszy że ktoś to zbiera.

                                              Starsi ludzie doskonale wiedzą co to są jeżyny, potrafią nawet czasem zbierać grzyby, itd. Dla średniego i młodszego pokolenia to abstrakcja. Generalnie UK to kraj, w którym ludzie się boją wszystkiego, całym krajem rządzi Health & Safety. Wiesz że gdy w Anglii spadną 2 centymetry śniegu, to nauczyciele w panice dzwonią do wszystkich rodziców, żeby zwolnili się z pracy i przyjechali zabrać dzieci do domu, bo śnieg to ogromne zagrożenie? Do tej pory nie udało mi się wydusić od żadnego przedstawiciela szkoły na czym to zagrożenie polega w środku suchej, ciepłej murowanej szkoły.
                                        • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:06
                                          Miesozercy, ktorzy maja elementarna wrazliwosc, pytaja mnie,
                                          > czy mi nie przeszkadza, ze przy mnie zjedza mieso... (odpowiadam, ze nie, jesl
                                          > i nie jest to dla Ciebie jasne). Nie wiem niestety, jak Ci to wytlumaczyc. Po p
                                          > rostu staram sie myslec, co czuja inni. Ludzie wybieraja takie diety z powodow
                                          > etycznych.

                                          Moja przyjaciółka kupiła sobie kanapę z naturalnej skóry. Gdy zapraszała mnie, wgetariankę, na imprezę posadziła nas w innym pokoju bo nie chciała robić mi jakiejś przykrości z faktu obcowania ze skórą. Nie był to dla mnie problem ale było mi milo, że w ogóle pomyślała i zapytała mnie, gdy impreza przenosiła się w wygodniejsze rejony, czy będe się z tym czuła ok.

                                          Mam wrażenie, że to właśnie wegetarianie i weganie są częściej ofiarami 'oceniania'. Nawet pod niewinnym artykułem w gazecie, gdzie ktoś próbuje pokazać w sposób bardzo wyważony cierpienie zwierząt hodowlanych, wylewa się wiadra pomyj, tak na wszelki wypadek, żeby nie przyszły im do głowy poważniejsze kroki.
                                          • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:18
                                            okruchlodu napisała:
                                            > Moja przyjaciółka kupiła sobie kanapę z naturalnej skóry. Gdy zapraszała mnie,
                                            > wgetariankę, na imprezę posadziła nas w innym pokoju bo nie chciała robić mi ja
                                            > kiejś przykrości z faktu obcowania ze skórą. Nie był to dla mnie problem ale by
                                            > ło mi milo, że w ogóle pomyślała i zapytała mnie, gdy impreza przenosiła się w
                                            > wygodniejsze rejony, czy będe się z tym czuła ok.

                                            Ale wiesz, ze ta skora pochodzi ze zwierzatka, ktore przy odrobinie szczescia mialo lepsze zycie niz my? Lazi sobie po lace, zre trawe i tyle. Do szkoly nie musi chodzic, to pracy itd smile A do tego wyzywi czlowieka przez kilka miesiecy? Zatwardzialym wegetarianom/weganom, ktorzy troszcza sie o zwierzatka polecam sie przejsc po lace/polu po tym jak przejedzie globogryzarka, brona itp w ramach uprawy kapusty na przyklad. Zobaczycie ile zwierzatek jest rozerwanych na drobne kawaleczki. Wiem, ze nie sa takie slodkie jak mala krowka, szczegolnie dlugowlosa, ale zycie jest zycie i nie bylbym pewien, ze weganin odpowiada za mniej zyc niz milosnik burgerow.

                                            Wracajac do skory na kanapie. Prawdopodobnie ta kanapa za 20 lat bedzie wygladala jak nowa. Sztuczna skora natomiast to straszny syf, ktore zacznie sie luszczyc i rozpadac po kilku latach i zanieczysci srodowisko.

                                            To tak do przemyslenia smile
                                            • okruchlodu Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:47
                                              Moi niedoszli teściowie mieszkali na wsi. Zrobiłam po okolicach tysiące kilometrów pieszo i rowerem.

                                              Mali rolnicy nie hodują już krów. W okolicy pozostała tylko masówka. Nie będę Ci pisać jak wygląda hodowla krów ale to nie reklama Milki. Zresztą wierzę w Twoją umiejętność obsługi YY jeśli kiedyś będziesz miał taką potrzebę.
                                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:54
                                                okruchlodu napisała:
                                                > Mali rolnicy nie hodują już krów. W okolicy pozostała tylko masówka. Nie będę C
                                                > i pisać jak wygląda hodowla krów ale to nie reklama Milki. Zresztą wierzę w Two
                                                > ją umiejętność obsługi YY jeśli kiedyś będziesz miał taką potrzebę.

                                                Te, ktore ja widzialem w ostatnich latach byly hodowane mniej wiecej tak:
                                                www.shutterstock.com/video/clip-9922181-cows-on-field-luxembourg-countryside?consentChanged=true
                                                Masowka pewnie wyglada gorzej. Te u moich dziadkow mialy troche gorzej (w oborze, bo i tak duzo czasu spedzaly na lace).
                                            • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:51
                                              Mam wrażenie, że to właśnie wegetarianie i weganie są częściej ofiarami 'oceniania'.

                                              Bo ludzie maja poczucie winy. Najwiekszy problem ze mna mial zawsze kolega pracujacy dla przemyslu miesnego...

                                              Shadow, ja mam sofe obita bawelna, sztuczna skora nie jest konieczna. Nie jestesmy w stanie zapobiec calemu cierpieniu swiata (zaraz ktos wyjedzie z argumentem, ze salata tez czuje), ale mysle, ze mozna robic to, co mozna. I jednak wydaje sie, ze swiadomosc krowy moze byc wyzsza niz robaczka. Aczkolwiek celnie z ta glebogryzarka...

                                              Pytanie bym miala: czy jakbys mial sam te krowy zabijac, to czy jednak nie przerzucilbys sie na zbieractwo? Cos mi mowi, ze w Twoim przypadku owszem, bys sie przerzucil... 🙂
                                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:06
                                                yppah napisała:
                                                > Pytanie bym miala: czy jakbys mial sam te krowy zabijac, to czy jednak nie prze
                                                > rzucilbys sie na zbieractwo? Cos mi mowi, ze w Twoim przypadku owszem, bys sie
                                                > przerzucil... 🙂

                                                Zbieractwo? W naturalnych warunkach, bez zmechanizowanego rolnictwa, daje nikle szanse na przezycie.
                                                Weganizm przed era smoothie, w ktorych kazdy skladnik pochodzi z innego kontynentu pewnie tez by nie zawojowal tlumow wink
                                                Radochy z zabicia krowy bym nie mial, pewnie na poczatku nawet problem, ale jak trzba, to trzeba wink
                                                Na YT mozna zobaczyc jak wyglada lancuch pokarmowy i jak konczy wiekszosc zwierzat. Wydaje sie, ze koniec z rak humanitarnego rzeznika to jedna z lepszych opcji w swiecie natury.
                                                • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:12
                                                  Wydaje sie, ze koniec z rak humanitarnego rzeznika to jedna z lepszych opcji w swiecie natury.

                                                  Sa badania, ktore pokazuja, ze pracownicy rzezni maja sie kiepsko emocjonalnie na tle srednej w spoleczenstwie.

                                                  OK, to ogrodnictwo zamiast zbieractwa (nota bene kiedys ludzie tak zyli, Dzika Kuchnie Luczaja sobie kup 😉).

                                                  Juz nie opowiadaj, ze bys nie wyzyl bez zabijania krow. Tygrys nie ma wyboru. Ty nie jestes tygrys 😉

                                                  Smoothie nie lubisz?
                                                • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 22:29
                                                  flirting.shadow napisał:

                                                  > Na YT mozna zobaczyc jak wyglada lancuch pokarmowy i jak konczy wiekszosc zwier
                                                  > zat. Wydaje sie, ze koniec z rak humanitarnego rzeznika to jedna z lepszych opc
                                                  > ji w swiecie natury.

                                                  Tygrysy, lwy i lamparty też są w sumie dość humanitarne, bo od razu duszą ofiarę.

                                                  Kiedyś widziałeś filmik jak waran z komodo pożera jakąś sarenkę ŻYWCEM. Do tego ta sarenka była w ciąży. Likaony też są nieźle popierdolone. Magia natury.
                            • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:35
                              yppah napisała:
                              > ubie fitness. Ja jestem wegetarianka i kiedys bede weganka - poza tym roznie si

                              Nie rob tego, albo przemysl chociaz smile Weganie sie chyba czesto brzydko starzeja, co nie powinno dziwic jesli wezmie sie pod uwage, ze objadaja sie blonnikiem a nie przyjmuja prawie w ogole kolagenu. Jedyny plus, to ze rzadko maja nadwage, bo ciezko dostarczyc nadmiar kalorii z ogorka.
                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 10:08
                                Weganie sie chyba czesto brzydko starzeja

                                A moze ja moge zbrzydnac, bo mam z czego troche zejsc? 😜
                                • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:21
                                  yppah napisała:
                                  > A moze ja moge zbrzydnac, bo mam z czego troche zejsc? 😜

                                  To tylko sie cieszyc. Ale weganie pewnie tez pierdza, przepraszam - emituja metan, i srodowiska, ktore chca ograniczyc hodowle bydla, za kilka lat moga sie wziac za wegan, wiec bym sie z tym tak nie obnosil wink

                                  W sumie z weganka moglbym jesc z tego samego talerzyka. Ja bym wyzeral miesko (jak babcia uczyla) i troche ziemniaczkow a ona reszte. Romantyzm 10/10 big_grin
                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:29
                                    Nie wiem, czy moglbys z jednego, bo weganki sa zazwyczaj proeko i jedza z chlopem jednym widelcem, zeby ograniczyc zuzycie wody! 😉

                                    Mnie tez babcia uczyla, ze najwazniejsze to zjesc miesko, ale ja te maczuge odrzucilam juz 20 lat temu 😉
                                    • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:42
                                      yppah napisała:
                                      > Nie wiem, czy moglbys z jednego, bo weganki sa zazwyczaj proeko i jedza z chlop
                                      > em jednym widelcem, zeby ograniczyc zuzycie wody! 😉

                                      I wola Tesle od Ferrari. Teraz wszystko jasne smile

                                      > Mnie tez babcia uczyla, ze najwazniejsze to zjesc miesko, ale ja te maczuge odr
                                      > zucilam juz 20 lat temu 😉

                                      Zupelnie powaznie - probowalem przez kilka tygodni zostac w ramach testow czystym miesozerca (carnivore). Nie udalo sie niestety, za barczo ciagnelo mnie do slodkosci czy po prostu makaronu, pieczywa - wegli jednym slowem (mieczak jestem), ale duza podaz miesnych tluszczy, moze cholesterolu, powoduje kilka ciekawych efektow. Stad, miedzy innymi, moj sceptycyzm co do weganizmu.
                                      • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:49
                                        Uwazaj z tym cholesterolem, zebys nie wyladowal na inhibitorach PCSK 9.

                                        A co to za ciekawe efekty? 🙂
                                        • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:57
                                          yppah napisała:
                                          > Uwazaj z tym cholesterolem, zebys nie wyladowal na inhibitorach PCSK 9.

                                          To szeroki i chyba mocno dyskusyjny temat.

                                          > A co to za ciekawe efekty? 🙂

                                          Zaczyna sie od biegunki 😂 ale przechodzi smile Potem przychodza inne:
                                          - Sny. Normalnie od bardzo dawna albo mi sie nic nie sni, albo nie pamietam snow. Wtedy mialem pierwsze sny moze od dekady albo dwoch?
                                          - Niektorzy chyba okreslaja to jasnoscia umyslu. Normalnie czasem nie moge sobie przypomniec slow. Czy to jakiegos polskiego slowka czy nazwiska muzyka, ktore bardzo dobrze znam i slucham regularnie. Moze to autosugestia, ale wtedy nie zaobserwowalem takiego zjawiska.
                                          - Libido jak dwie dekady wczesniej. Wiec lepiej do testow przystapic po znalezieniu partnera. Nalepiej zeby on(a) tez byl(a) chetny/a, bo kobiety tez czesto raportuja taki efekt smile
                                          • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 12:09
                                            To ciekawe, co piszesz, bo nigdy nie mialam takiej jasnosci myslenia i intensywnosci wszystkiego, jak bezposrednio po porzuceniu miesa (przez wiele miesiecy). Kiedy podpuscilam do diety wege meza (kardiolog mnie entuzjastycznie poparl, mlody i ututylowany naukowo), to, ze tak to ujme oglednie, wlasnie nie bylo na co narzekac 😉 Poza tym czlowiek ladnie pachnie po owocach! 😉

                                            Ale dla mnie kluczowe sa kwestie etyczne po prostu.
                                • obrotowy tia... viem... :) 05.05.24, 15:48
                                  yppah napisała:

                                  > Weganie sie chyba czesto brzydko starzeja...


                                  tia... viem... smile

                                  - "a tonący brzydko sie chwyta" smile
                      • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:17
                        Kevin, Ty jestes wyjatkowy egzemplarz. Albo wyjedziesz do innego kraju, albo tylko cudem spotkasz jakas babe pasujaca do Ciebie. UK znam osobiscie tylko z regularnego przesiadania sie na LHR, ale opierajac sie na zdaniu o tym kraju mojego bliskiego przyjaciela mieszkajacego w Londynie od lat i znajomych angielskich ekspatow w Pradze i USA, mysle, ze to nie jest kraj dla Ciebie. Rozumiem, ze trzyma Cie tam satysfakcjonujace zycie zawodowe. Tylko czy warto tak ustawiac priorytety…
                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:50
                    trentino napisał:

                    > Dodam jeszcze dość oczywistą oczywistość - w wieku 30-40 lat ludzie przeważnie
                    > mają swoje rodziny i stałe grono znajomych. Nie mają ani czasu ani potrzeby na
                    > więcej.
                    > W rezultacie nawiązywane znajomości wyglądają tak jak baenzai napisał - chwilow
                    > e spędzanie czasu z kimś w tym samym miejscu w celu zrealizowania jakiejś czynn
                    > ości, niekiedy razem, niekiedy obok siebie. I w zdecydowanej większości przypad
                    > ków żadna ze stron nie ma ochoty na więcej, z przyczyn której napisałem wyżej.
                    > Jeśli jesteś typem który akurat rodziny nie ma a grono znajomych niezbyt liczne
                    > (o ile w ogóle jakieś jest) no to masz trochę pecha.

                    W sumie to ciekawi mnie ile osób ma taką naprawdę bliską paczkę znajomych jak np. w serialu Friends. wink

                    Jak czasem się przysłuchuję takim typowo normickim rozmowom to tak zwane normictwo gada zazwyczaj, że coś tam robiło/gdzieś tam było z partnerem, siostrą i szwagrem albo z jakąś psiapsiółą (ewentualnie z dwiema psiapsiółami).

                    Większa grupa znajomych zazwyczaj pojawia się w kontekście imprez typu Sylwester czy Majówka (tak jakby pozostali znajomi pojawiali się w ich życiu tylko od święta).
                    • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 20:58
                      Jesli zawsze masz do kogo zadzwonic o 2 w nocy, kiedy cos sie zdecydowanie wali w Twoim zyciu, w sensie, ze kazdego dnia jest ktos, kto ten telefon odbierze, tygodniami, i bedzie z Toba rozmawial tyle, ile potrzebujesz, choc jest srodek tygodnia i jutro praca, to znaczy, ze wiecej nie trzeba. Zadnego Friends. Tak bym ten dyskurs nt introwertyzm vs. ekstrawertyzm i konsekwencje podsumowala.
                      • trentino Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:00
                        yppah napisała:

                        > Jesli zawsze masz do kogo zadzwonic o 2 w nocy, kiedy cos sie zdecydowanie wali
                        > w Twoim zyciu, w sensie, ze kazdego dnia jest ktos, kto ten telefon odbierze,
                        > tygodniami, i bedzie z Toba rozmawial tyle, ile potrzebujesz, choc jest srodek
                        > tygodnia i jutro praca, to znaczy, ze wiecej nie trzeba.

                        Coś mi mówi że to nie jest zbyt częste zjawisko. Pomijam tutaj rodzinę oczywiście.
                        • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:08
                          Coś mi mówi że to nie jest zbyt częste zjawisko. Pomijam tutaj rodzinę oczywiście.

                          Nie mam takiej rodziny. Tzn. rodzina odbierze, ale nie chodzi przeciez o to, zeby ktokolwiek odebral, tylko ktos o Twojej wrazliwosci, madry, wystarczajaco uwazny i czuly, kto nie bedzie Cie pchal w zla strone, tylko na przyklad pomoze Ci ocalic w sobie czlowieczenstwo.

                          Mysle, ze trzeba tak zyc, zeby inni mieli swiadomosc, ze moga w takiej sytuacji zadzwonic do Ciebie, zawsze. I ten Twoj fight club wcale nie musi byc bardzo liczny, wystarczy kilka osob. Mysle, ze niewiele rzeczy jest w zyciu wazniejszych.
                      • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:02
                        yppah napisała:
                        > Jesli zawsze masz do kogo zadzwonic o 2 w nocy, kiedy cos sie zdecydowanie wali
                        > w Twoim zyciu, w sensie, ze kazdego dnia jest ktos, kto ten telefon odbierze,
                        > tygodniami, i bedzie z Toba rozmawial tyle, ile potrzebujesz, choc jest srodek
                        > tygodnia i jutro praca, to znaczy, ze wiecej nie trzeba.

                        Ladnie napisane. Przypomnialo mi to pewien epizod z zycia.
                      • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:12
                        yppah napisała:

                        > Jesli zawsze masz do kogo zadzwonic o 2 w nocy, kiedy cos sie zdecydowanie wali
                        > w Twoim zyciu, w sensie, ze kazdego dnia jest ktos, kto ten telefon odbierze,
                        > tygodniami, i bedzie z Toba rozmawial tyle, ile potrzebujesz, choc jest srodek
                        > tygodnia i jutro praca, to znaczy, ze wiecej nie trzeba. Zadnego Friends.

                        Jak to w ogóle nie lubię gadać przez telefon. smile

                        Poza tym mi w sumie nie chodzi o jakieś wsparcie emocjonalne tylko ogólnie o spędzanie z kimś wolnego czasu.
                        • permet Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:18
                          i wystarczy ci tylko, ze bedziesz mial z kim pojsc do kina, na grzyby, czy pograc w planszowki?
                          a nie cenisz wyzej posiadania osoby, z ktora bedziesz mogl przegadac pol nocy o tym co zle, co boli, co cieszy, co smieszy?
                          • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:43
                            permet napisała:

                            > i wystarczy ci tylko, ze bedziesz mial z kim pojsc do kina, na grzyby, czy pogr
                            > ac w planszowki?

                            Jakaś tam ,,chemia'' musi oczywiście być, to chyba oczywiste.

                            > a nie cenisz wyzej posiadania osoby, z ktora bedziesz mogl przegadac pol nocy o
                            > tym co zle, co boli, co cieszy, co smieszy?

                            W przypadku mężczyzn taki typ relacji rzadko występuje. Wynika to ze stereotypu, że mężczyzna nie może publicznie okazywać słabości ani zbytnio się uzewnętrzniać przed światem.

                            Kiedyś niejaki noajdde był nazywany marudą nawet przez niektórych forumowiczów płci męskiej. A mówimy o forach dla samotnych gdzie (teoretycznie) poziom tolerancji, empatii i zrozumienia powinien być nieco wyższy niż w przypadku ogółu społeczeństwa.
                            • permet Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 22:26
                              napisales, ze chodzi ogolnie o spedzanie z kims wolnego czasu, do tego potrzebujesz chemii? 🤨

                              sugerujesz, ze faceci nie potrafia/nie potrzebuja przegadac pół nocy, czy tez nie chca gadac o czyms istotniejszym, glebszym, problematycznym, bo to niemeskie?
                              myslisz się.
                              1. potrzebuja i potrafia
                              2. facet, z którym mozna porozmawiac o wszystkim co siedzi w jego glowie, takze o strachach i obawach, staje sie atrakcyjniejszy.
                              • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 23:03
                                permet napisała:

                                > napisales, ze chodzi ogolnie o spedzanie z kims wolnego czasu, do tego potrzebu
                                > jesz chemii? 🤨

                                No a jak to sobie inaczej wyobrażasz?

                                Wolny czas powinno się spędzać z osobami, z którymi jest pewna nić porozumienia, do których czuje się jakąś większą sympatię, z którymi dobrze się rozmawia, w których towarzystwie można w miarę swobodnie się poczuć.
                                Nie muszę z takimi osobami gadać o problemach osobistych czy egzystencjonalnych, ale jakaś chemia musi istnieć.
                                • permet Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 23:23
                                  podchodze do wielu rzeczy zadaniowo (moze zbyt, nie wiem) i to co ty nazywasz "spedzaniem czasu wolnego" chyba nazwalabym czasem poswieconym hobby. i tu wychodze z zalozenia, ze nie musze lubic sie z ludzmi, ktorzy strzelaja ze mna z luku (byleby tylko nie zajsc komus zbyt za skore, bo wiadomo to jednak jakas tam bron 😉). nie potrzebuje tu chemii.
                                  jak idziesz na ryby z panem Mieciem (lat prawie 80) to tez nie po to zeby o gwiazdozbiorach czy literaturze iberoamerykanskiej rozmawiac, ale zeby w totalnej ciszy patrzec na splawik i zeby sie nikt nie wpierdalal, ze siedzisz sam nad woda (nie sam, masz Miecia).

                                  wydaje mi sie jednak, ze ty potrzebujesz czegos wiecej, bo piszesz o porozumieniu.

                                  a w ogole to probowalam z ciebie wyciagnac czy tylko o to spedzanie czasu chodzi (zadaniowe bardzo) czy jednak bardziej o czlowieka, ktory zazwyczaj daje wiecej mozliwosci niż tylko pojscie na kregle.
                                  • baenzai Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 23:48
                                    permet napisała:

                                    > podchodze do wielu rzeczy zadaniowo (moze zbyt, nie wiem) i to co ty nazywasz "
                                    > spedzaniem czasu wolnego" chyba nazwalabym czasem poswieconym hobby. i tu wycho
                                    > dze z zalozenia, ze nie musze lubic sie z ludzmi, ktorzy strzelaja ze mna z luk
                                    > u (byleby tylko nie zajsc komus zbyt za skore, bo wiadomo to jednak jakas tam b
                                    > ron 😉). nie potrzebuje tu chemii.
                                    > jak idziesz na ryby z panem Mieciem (lat prawie 80) to tez nie po to zeby o gwi
                                    > azdozbiorach czy literaturze iberoamerykanskiej rozmawiac, ale zeby w totalnej
                                    > ciszy patrzec na splawik i zeby sie nikt nie wpierdalal, ze siedzisz sam nad wo
                                    > da (nie sam, masz Miecia).

                                    Nie, nie chodzi mi o spędzanie czasu na wspólnym hobby tylko ogólnie na spotkaniach towarzyskich, wspólnym śmieszkowaniu i tak dalej. Oczywiście zdarza się, że bliscy znajomi interesują się podobnymi rzeczami, ale nie jest to warunek konieczny do utrzymywania zażyłych relacji. Może przecież być tak (i dość często się zdarza), że ktoś spotyka się na jakichś konwentach anime czy rajdach rowerowych z jakimiś randomami podzielającymi jego zainteresowania, ale większość wolnego czasu spędza ze znajomymi, którzy interesują się zupełnie innymi rzeczami.

                                    Oczywiście dobrze byłoby mieć też takich przyjaciół ,,od serca'' (którym można się zwierzyć z różnych rzeczy), ale to jest tak rzadko spotykane jak ,,prawdziwa miłość'' więc nawet sobie tym głowy nie zawracam. wink Moim zdaniem taką przykładową depresją nie należy się ,,chwalić'' ani kolegom ani partnerce. Zresztą z rodzinką biologiczną też różnie to bywa.
                                    • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 00:01
                                      biologiczna rodzina to wcale nie musza byc najblizsi czy bliscy ludzie.
                                      nie rozmawialbys ze swoja kobieta o depresji? powaznie? nie powiedzialbys kobiecie, ze chorowales/chorujesz na nia?
                                      a gdyby cie dopadla wlasnie kiedy jestes w zwiazku? ukrywałbyś to przed nia? udawalbys, ze nic sie nie dzieje? przeciez po to jest sie z kims w zwiazku, by moc miec kogos, przy kim mozesz byc soba, dla kogo mozesz byc wsparciem, ale tez po to, aby pozwolic temu komus byc obok siebie najbardziej jak to mozliwe.
                                      inaczej to nie ma sensu.
                                      • baenzai Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 00:09
                                        permet napisała:

                                        > biologiczna rodzina to wcale nie musza byc najblizsi czy bliscy ludzie.

                                        No o tym właśnie mówię. Zresztą niektóre sprawy spadkowe są najlepszym dowodem. wink

                                        > nie rozmawialbys ze swoja kobieta o depresji? powaznie? nie powiedzialbys kobie
                                        > cie, ze chorowales/chorujesz na nia?
                                        > a gdyby cie dopadla wlasnie kiedy jestes w zwiazku? ukrywałbyś to przed nia? ud
                                        > awalbys, ze nic sie nie dzieje? przeciez po to jest sie z kims w zwiazku, by mo
                                        > c miec kogos, przy kim mozesz byc soba, dla kogo mozesz byc wsparciem, ale tez
                                        > po to, aby pozwolic temu komus byc obok siebie najbardziej jak to mozliwe.
                                        > inaczej to nie ma sensu.

                                        Był kiedyś wątek na reddicie w którym jakiś chłop napisał, że kiedy poinformował swoją partnerkę o swoich problemach to ona przestała go pożądać i ostatecznie się rozstali. Część komentujących potwierdziła to swoimi doświadczeniami.

                                        Nie wiem czy jest to jakaś reguła, ale skoro same kobiety często mówią, że facet powinien dawać ,,poczucie bezpieczeństwa'' to lepiej nie kusić losu. wink
                                        • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:14
                                          baenzai napisał:
                                          > Był kiedyś wątek na reddicie w którym jakiś chłop napisał, że kiedy poinformował
                                          > swoją partnerkę o swoich problemach to ona przestała go pożądać i ostatecznie
                                          > się rozstali.

                                          Nie trzeba szukać na reddicie, byłem świadkiem takiej sytuacji u znajomych. Po tym gdy facet przyznał żone, że ma problemy i się leczy, straciła ona nim zainteresowanie, wyprowadziła się i to był koniec związku, mimo że facet został wkrótce przez lekarzy skutecznie "naprawiony" i wszystko wróciło do normy. Podejrzewam, że gdyby jej nic nie powiedział (nie były to poważne problemy rzucające się w oczy), to nadal byliby razem. Inna sprawa czy warto dzielić życie z osobą, która odwraca się na pięcie i odchodzi w przypadku jakichkolwiek problemów...
                                          • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:26
                                            Inna sprawa czy warto dzielić życie z osobą, która odwraca się na pięcie i odchodzi w przypadku jakichkolwiek problemów...

                                            Malo ze malo, ze nie warto, to jeszcze nie jest to dzielenie zycia. To jest dzielenie jedynie powierzchni zycia. To jest mniej niz koledzy z wojska.
                                            • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:26
                                              yppah napisała:
                                              > To jest mniej niz koledzy z wojska.

                                              W samo sedno...
                                        • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:53
                                          Nie wiem czy jest to jakaś reguła, ale skoro same kobiety często mówią, że facet powinien dawać ,,poczucie bezpieczeństwa'' to lepiej nie kusić losu. wink

                                          Serio chcialbys byc z taka kobieta? To sie chyba ze 100 lat za pozno urodziles… Zreszta nie wiem, moze i sa nadal takie kobiety. Zywie skamienialosci 😉
                                          • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 03:18
                                            yppah napisała:
                                            > [i]Nie wiem czy jest to jakaś reguła, ale skoro same kobiety często mówią, że f
                                            > acet powinien dawać ,,poczucie bezpieczeństwa'' to lepiej nie kusić losu. wink[
                                            > /i]
                                            >
                                            > Serio chcialbys byc z taka kobieta?

                                            Hmm... mogę być pesymistą, ale wydaje mi się że większość związków wśród młodych ludzi tak funkcjonuje. Dopiero w wieku średnim zaczynają się pojawiać solidne fundamenty.
                                        • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:23
                                          owszem ma dawac poczucie bezpieczenstwa, ale chyba kobieta takze ma być gwarantem bezpieczenstwa w zwiazku dla faceta, tak mi się wydawalo, ze to działa w dwie strony.
                                          i nie wydaje mi sie, zeby zagrozeniem bezoieczenstwa była choroba np. depresja. jezeli facet złamie noge, takze przez jakis czas nie daje mi tego poczucia bezpieczenstwa w najwezszym znaczeniu, bo nie rzuci sie z pala na zlodzieja itp., ale nadal bedzie moim oparciem, powiernikiem i przystania.
                                          w przypadku depresji faceta to moim zadaniem jest chyba bycie dla niego przystania, a nie spieprzanie, bo przecież inny da mi wiecej, bo nie ma tego problemu. jezeli na powaznie angazujesz sie w zwiazek, to przy pierwszych problemach nie uciekasz.
                                          nie uciekasz bo kochasz, bo to ma byc człowiek na reszte zycia, niekoniecznie tylko kolorowe jego chwile.

                                          i nie mysl, ze kobieta, która ty znajdziesz odejdzie od ciebie kiedy jej powiesz o depresji. jestem pewna, ze nie szukasz chwilowki, lecz kobiety na zycie, madrej, cieplej, pragnacej tego co ty - taka nie odejdzie, sadze ze bedzie walczyc z choroba razem z toba.
                                          • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:29
                                            owszem ma dawac poczucie bezpieczenstwa, ale chyba kobieta takze ma być gwarantem bezpieczenstwa w zwiazku dla faceta, tak mi się wydawalo, ze to działa w dwie strony.

                                            No tak mi sie tez zawsze wydawalo. I to jak mialam 16 lat tez mialam takie zdanie… Mysle, ze niektorzy moze i szukaja, ale nie przemysleli dokladnie kogo 🙂
                                            • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:43
                                              moze i przemysleli, ale maja inne wyobrazenie o kobietach, byc moze spowodowane zbyt długim przebywaniem na portalach randkowych, gdzie chyba sa inne reguly gry niz w prawdziwym zyciu. nie mysla o nas jak o czlowieku myslacym, czujacym i pragnacym, podobnie do nich. wydaje im sie, ze wszystkie kobiety są plytkie i nic nie warte.
                                              • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:51
                                                Widzialam raz w centrum handlowym straszna rzecz. Mysle, ze to byl jakis kurs za kase prowadzony przez cwaniaczka, ktory grupie mezczyzn, w tym niektorym bardzo mlodym, tlumaczyl “kobiety”, akurat w kontekscie podrywu, ale byla to ta sama opozycja oparta na - jak sie blizej przyjrzec - koncepcji walki o towar. Niektorzy robia wrazenie, jakby byli po takim kursie 😉
                                          • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:48
                                            permet napisała:
                                            > w przypadku depresji faceta to moim zadaniem jest chyba bycie dla niego przysta
                                            > nia, a nie spieprzanie, bo przecież inny da mi wiecej, bo nie ma tego problemu.
                                            > jezeli na powaznie angazujesz sie w zwiazek, to przy pierwszych problemach nie
                                            > uciekasz.
                                            > nie uciekasz bo kochasz, bo to ma byc człowiek na reszte zycia, niekoniecznie t
                                            > ylko kolorowe jego chwile.

                                            Wszystko ladnie na papierze, w zyciu bywa roznie.
                                            W sumie spojrzmy na forum. Co bylo gdy pisalem o swoich planach na "ostatnia dekade zycia"? Rozumiem, ze po latach moze nie zostalo w Tobie nawet tyle sympatii do mnie, zeby wymienic kilka maili, ale gdyby ktos, szczegolnie z Twoja historia i nazwijmy to "nasza historia" napisal, "ej, flirtek, dziwne rzeczy piszesz. wszystko u ciebie ok?", to nie bylaby to przesadna reakcja na wpisy o wyoutowaniu sie, nawet za kilka dekad, bo jednak takie tematy sa rzadko poruszane. Jednak Twoja reakcja bylo "WTF?"
                                            W zasadzie w tym samym czasie w odpowiedzi na swoje smutne posty o braku wielkiej milosci dostalas propozycje pomocy od Yppah. Dla mnie to dowod anegdotyczny (lubicie takie) ale niejako streszcza w pigulce na jaka reakcje moze liczyc kobieta a na jaka reakcje moze liczyc mezczyzna jesli sprawy obiora zly obrot. Trudno wiec sie dziwic, ze wolimy liczyc na siebie niz zyc zludzeniami.

                                            • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 10:10
                                              nie zareagowalam bo:
                                              1. czuje, ze olewasz mnie totalnie (nie mam ci tego za zle, szczegolnie patrzac na koniec "naszej historii"), a propozycja rozmowy czy wymiany maili padla bo nie wiem, czules, ze powinienes ja rzucic, ale tego nie potrzebujesz. tak czuje i dlatego się nie odzywam.
                                              2. w zwiazku z pkt 1 zdecydowalam sie na mocne zdystansowanie.
                                              3. w zwiazku z pkt 2, mimo ze odczuwalam potrzebe zapytania co sie dzieje, nie moglam zapytac.
                                              4. nie dotykasz w rozmowach ze mna powaznych tematow (z innymi juz tak, nieprawda jest, ze tylko smieszkujesz na forum) dlatego ja mimo, ze odczuwalam potrzebe postanowilam nie pytac.

                                              moze latwiej zapropnowac pomoc kobiecie, ktora pisze o iluzorycznych problemach z brakiem prawdziwej (nie wielkiej!) milosci, niz facetowi, ktory moze miec realne problemy.
                                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:32
                                                Ciekawilo mnie szczerze co u Ciebie slychac, jak zyjesz itp i myslalem, ze na mailu napiszesz troche wiecej niz publicznie. Zasluzylas tez lekutko na taryfe lekko ulgowa wink

                                                > moze latwiej zapropnowac pomoc kobiecie, ktora pisze o iluzorycznych problemach
                                                > z brakiem prawdziwej (nie wielkiej!) milosci, niz facetowi, ktory moze miec r
                                                > ealne problemy.

                                                A moze bardziej chodzi o to, ze dotknalem i wkurzylem?
                                                • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 12:31
                                                  zasluzylam na taryfe ulgowa? podejrzewam, ze juz kiedy odezwales sie do mnie na forum, wykorzystalam wszystkie przyznane mi punkty.

                                                  wiesz doskonale jak i czym mozna mnie wkurzyc. tak, dotnales i wkurzyles, przeciez wiesz.
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 16:29
                                                    permet napisała:
                                                    > wiesz doskonale jak i czym mozna mnie wkurzyc. tak, dotnales i wkurzyles, przec
                                                    > iez wiesz.

                                                    Nie pisalem wtedy chyba do Ciebie ani o Tobie konkretnie. Nie ma co uogolnionych twierdzen brac za bardzo do siebie. Tez czasem jezdzicie po facetach. Gdybysmy tak brali wszystko osobiscie, to juz by nas nie bylo smile
                                            • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 10:38
                                              Trudno wiec sie dziwic, ze wolimy liczyc na siebie niz zyc zludzeniami.

                                              Ja taka nie jestem. Wolalabym umrzec niz zawiesc mezczyzne, ktorego kocham. Raz juz w zyciu stanelam na wysokosci zadania, tak mi sie wydaje. A w kazdym razie inni tak mowia. A bylo to bardzo trudne i bardzo kosztowne emocjonalnie zadanie.

                                              Permet pewnie tez taka nie jest. Mysle, ze Ty tez taki nie jestes. Mysle, ze jakos sie mineliscie komunikacyjnie, a dlaczego, jak i po co, to ani diabli ani nikt nie wie. Tak po prostu czasem bywa i nie ma w tym niczyjej winy. Mnie sie tez to zdarza. Jednej takiej historii strasznie zaluje, ale coz.

                                              Ze mna nie masz “historii”, ale jesli masz ochote napisac do mnie, chociaz nie jestem Permet, to smialo. Bedzie mi bardzo milo. Z tym ze ostrzegam - ja jestem taka szeherezada, ze ze mna ludzie gadaja do sniadania 😉
                                              • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 11:36
                                                yppah napisała:
                                                > Ze mna nie masz “historii”, ale jesli masz ochote napisac do mnie, chociaz nie
                                                > jestem Permet, to smialo. Bedzie mi bardzo milo. Z tym ze ostrzegam - ja jestem
                                                > taka szeherezada, ze ze mna ludzie gadaja do sniadania 😉

                                                Dziekuje i doceniam. Nie mam jednak zadnych dramatycznych problemow, z ktorych musialbym sie wygadac. Naprawde pisalem "co by bylo gdyby".
                                                Faktycznie jestes wink W sumie wszystkie jestescie. Kazda na swoj sposob wink
                                              • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 12:45
                                                ja tez jednej "historii" strasznie zaluje, dzisiaj z perspektywy czasu. jednak wiem tez, ze wtedy nie bylo absolutnie zadnych szans na nic realnego, bo wszystko bym spieprzyla, tak bardzo jak tylko ja potrafie. jeszcze tylko wieksza krzywde wyrzadzilabym czlowiekowi, ktory na to nie zaslugiwal, a przy okazji dolozylabym i sobie.
                                                a dzis to juz nie ten czas, wiadomo.
                                                • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 13:47
                                                  No ja sie poslizgnelam u stop przepieknego, ale niezwykle stromego Everestu. W japonkach bylam niestety. Ani nie wiedzialam, ze jestem w japonkach, ani ze ten Everest jest az tak stromy. Ale licze na kolejna inkarnacje 😉
                                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 16:17
                                                    www.youtube.com/watch?v=XU14gfH0LEs smile
                                                  • yppah Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 17:56
                                                    www.youtube.com/watch?v=XU14gfH0LEs smile

                                                    😂

                                                    I poza tym tory byly niedobre!

                                  • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 00:46
                                    permet napisała:
                                    > podchodze do wielu rzeczy zadaniowo (moze zbyt, nie wiem) i to co ty nazywasz "
                                    > spedzaniem czasu wolnego" chyba nazwalabym czasem poswieconym hobby. i tu wycho
                                    > dze z zalozenia, ze nie musze lubic sie z ludzmi, ktorzy strzelaja ze mna z luk
                                    > u (byleby tylko nie zajsc komus zbyt za skore, bo wiadomo to jednak jakas tam b
                                    > ron 😉). nie potrzebuje tu chemii.

                                    A nie lepiej byloby ich lubic? I strzelac w bardziej serdecznej atmosferze a pozniej pojsc na kufel wina?

                                    > jak idziesz na ryby z panem Mieciem (lat prawie 80) to tez nie po to zeby o gwi
                                    > azdozbiorach czy literaturze iberoamerykanskiej rozmawiac, ale zeby w totalnej
                                    > ciszy patrzec na splawik i zeby sie nikt nie wpierdalal, ze siedzisz sam nad wo
                                    > da (nie sam, masz Miecia).

                                    Czyli uzywasz pana Miecia jako bodyguarda / straszaka?
                                    • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:31
                                      sa ludzie (tacy jak ja), ktorym ciezko przychodzi polubienie innych. za duzo pracy ich to kosztuje, a dokonujac dziesiatek analiz, stwierdzaja, ze ostatecznie nie jest im to potrzebne.
                                      musialby mnie w tej grupie ktos czyms zainteresowac, wowczas starania moglabym uznac za sensowne i oplacalne.
                                      ale zazwyczaj nie potrzebowałam znajomych tylko od piwa.

                                      sugerujesz, ze wykorzystuje Miecia? on lubi lowic, ja tez, milo spedzamy czas w ciszy. mnie nikt nie zaczęli jakims głupim tekstem, bo nie jestem tam sama, a jego zona jest spokojniejsza, ze jakby co to jest obok ktoś, kto udzieli mu pomocy.
                                  • kevinjohnmalcolm Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 02:03
                                    permet napisała:
                                    > nie musze lubic sie z ludzmi, ktorzy strzelaja ze mna z luku

                                    Tak się składa, że strzelam z łuku i nie mam w ogóle o czym z ludźmi z klubu porozmawiać, oni są zupełnie dla mnie niestrawni. Przychodzę wyłącznie doskonalić swoje umiejętności, więc nie jest to jakąś straszną przeszkodą, zdecydowanie jednak wolałbym spędzić czas razem z ludźmi z którymi mam jakąś nić porozumienia. Nie tylko przyjemniej spędzałoby się wtedy czas, ale miałoby się także większą motywację do ćwiczenia.

                                    Zupełnie inna sytuacja byłaby w górach, bo to nie jest krótki trening na zasadzie "przychodzę, robię swoje, wychodzę", tylko to jest podróż we dwoje, związanie się z kimś liną, powierzenie czyimś umiejętnościom swojego życia, spędzenie tygodni z dala od cywilizacji w towarzystwie tylko jednej osoby, doświadczanie i przeżywanie przyrody oraz przygody, rozmowy na różne tematy, czas na zastanowienie się nad swoim życiem . Wyjazd z niedopasowaną osobą to totalna katastrofa, już lepiej jechać samemu (co zresztą wiele razy robiłem).
                                    • permet Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 09:39
                                      no nie wiem, nie doda mi motywacji okolicznosc, ze strzelam majac obok ludzi, z ktorymi laczy mnie "iluzoryczna" nic porozumienia.
                                      gdyby znalazl się tam ktos, kto mnie czyms zachwyci, no i zalozmy, ze ja jego rowniez (a o to trudniej) tak bardzo, ze faktycznie mogloby się przerodzić w jakas blizsza i glebsza relacje (mam na mysli przyjazn) to tak, dla czegoś takiego warto, dla zwyklej znajomosci troche szkoda staran.

                                      wspinaczka to inna bajka, tu nie zaufam komus obcemu, przypadkowemu, tu zawsze byl moj bliski czlowiek. a jak nie ma czlowieka to i nie ma wspinaczek.
                        • yppah Re: Gen przegrywu? 30.04.24, 21:18
                          Tu nie chodzi o "wsparcie emocjonalne". Chodzi o taki rodzaj i bliskosc (intymnosc i intelektualna bliskosc) relacji, w ktorej masz poczucie, ze jestes czescia wiekszej calosci. Kolezanki na zumbe to sobie mozna nawet w necie skolowac.
    • searam Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 20:35
      - Aaleee..ootso...chodzi...
    • searam Re: Gen przegrywu? 01.05.24, 21:57
      Gen...? Gen czego..?! Przegrywu...?! Czemu nie wygrywu..?!
      • tapatik Re: Gen przegrywu? 02.05.24, 23:08
        Bo ktoś wymyślił takiego mema. I teraz pytanie, czy ten mem odpowiada prawdzie.
    • tomekzgor Re: Gen przegrywu? 18.05.24, 00:45
      Ciekawa dyskusja, ale chciałem zauważyć (zupełnie nie na temat), że zupełnie nie znacie cen samochodów.
      Za 130 tys. to sobie można kupić pół nowego (najtańszego) BMW, a stary porsche 911 (taki np. 25-letni) kosztuje 400-500 tys zł, więc za niego można sobie kupić ok. 10 zwykłych używanych samochodów
      • flirting.shadow Re: Gen przegrywu? 19.05.24, 15:01
        Nie wiem skad wziales te liczby, bo nawet handlarze sprzedajacy rzekome cukiereczki nawet w oczekiwaniach nie zblizaja sie do tych kwot: allegro.pl/kategoria/911-996-1997-2004-249768
      • baenzai Re: Gen przegrywu? 19.05.24, 20:31
        A ja w ramach ciekawostki napiszę, że Ferdinand Porsche miał bardzo ciekawych znajomych. wink
        • tapatik Re: Gen przegrywu? 20.05.24, 17:28
          W tamtych czasach wielu niemieckich przedsiębiorców miało podobnych znajomych.
          Reszta miała małe szanse na przeżycie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka