Dodaj do ulubionych

na bolace serce

11.01.25, 17:18
nie ze zaraz zlamane, bo niektorzy maja w chuj popekane, a nawet polamane, przez cale zycie i jakos zyja.

na bolace, jakis balsam moze?
nie alko, wiadomo. ksiazka, film, zupa, jakis inny balsam z miety, jakies spa, 20 km w sniegu i mrozie, czy cus.
co polecacie?

Obserwuj wątek
    • okruchlodu Re: na bolace serce 11.01.25, 17:31
      1. Lekki acz długotrwały wysiłek fizyczny (rower, chodzenie, joga). Najlepiej na łonie natury.

      2. Kontakty towarzyskie. Niekoniecznie romantyczne.

      3. Zadbanie o atrakcyjność. Nie tylko fizyczną.

      4. Wszystko inne co poprawia humor- słońce, spełnienie jakiegoś marzenia, dobra książka, dobre jedzonko.
      • permet Re: na bolace serce 11.01.25, 17:34
        "Zadbanie o atrakcyjność. Nie tylko fizyczną."

        czyli?
        • okruchlodu Re: na bolace serce 11.01.25, 18:22
          Zrobić coś, co zwiększy Twoja pewność siebie. Sprawi, że poczujesz się atrakcyjniejszą, lepszą wersją siebie. Moja koleżanka po tym jak odkryła, że ukochany mąż ma romans, poszła na studia, dzięki którym znalazła lepszą pracę i nowego męża.
          • permet Re: na bolace serce 11.01.25, 18:47
            nie pojde na kolejna magisterke, bo bedzie mi glupio tak z uczniakami, zadna podyplomowka z mojej bajki tez raczej nie dla mnie. nauki kolejnego jezyka nie doloze, bo mi sie pomysly skonczyly.
            moze kurs nurkowania, albo cos o czym wczesniej zupelnie nie myslalam, pozwoliloby oderwac sie od rzeczywistosci, ale raczej nie wplynie na to, bym poczula sie atrakcyjniejsza.
            • okruchlodu Re: na bolace serce 11.01.25, 18:58
              Ależ ja nie namawiam Cię na kolejne studia. Podaje przykład. Ta koleżanka miała wykształcenie średnie. Mąż czasami podśpiewywał się z faktu, że nie udało jej się skończyć studiów. Pracowała w przedszkolu jako sprzątaczka. W jej przypadku studia oznaczały istotną zmianę na plus w każdej dziedzinie, również w ocenie atrakcyjności.
              • obrotowy na obolale serce :) 11.01.25, 20:18
                jako jeden z wyjatkow - w PRL po skoczeniu studiow na UJ.

                zaczalem studiowac tez na Akademi Ekonomicznej.


                do tego potrzebowalem zgody Ministra.

                wyjasnij - o co ci Chodzi - bo dzisiejsza moda na drugie studia - to zwykla glupota.

                czemu ma to sluzyc ?

                samorealizacji - czy zwiekszeniu szans zawodowych ?
                • permet Re: na obolale serce :) 11.01.25, 20:39
                  jezeli moge sie wtracic.. to nie jest tylko dzisiejsza moda, studiowanie dwoch kierunkow. 20 lat temu na szczescie nie byla juz potrzebna zgoda ministra. za moich czasow na uj nie tylko wyjatki lecialy dwa kierunki (nawet takie z zupelnie roznych bajek). to zwieksza mozliwosci zawodowe w przyszlosci, raczej nie przysluzy sie samorealizacji, bo do tego to raczej uzyskiwanie kolejnych stopni naukowych, w konkretnej juz dziedzinie
                • baenzai Re: na obolale serce :) 11.01.25, 20:56
                  Ja poszedłem na drugi kierunek żeby poznać nowych znajomych. smile

                  W sumie to jakichś poznałem, ale znajomości nie wyszły poza uczelnię.
                  • okruchlodu Re: na obolale serce :) 11.01.25, 23:18
                    Jak rozumiem to dopiero początek. Masz jakieś fajne laski na roku?
                    • baenzai Re: na obolale serce :) 11.01.25, 23:28
                      To było dawno temu. W Rosji rządził wtedy Putin, a w Polsce Tusk, inna epoka. wink

                      To były studia dzienne, ale nie wytrwałem do licencjatu, bo mi się znudziły. Teraz to co najwyżej mógłbym pójść na studia zaoczne a tam praktycznie nie da się poznać nowych osób.
                      • okruchlodu Re: na obolale serce :) 11.01.25, 23:48
                        baenzai napisał:

                        > To było dawno temu. W Rosji rządził wtedy Putin, a w Polsce Tusk, inna epoka. ;
                        > )
                        >
                        > To były studia dzienne, ale nie wytrwałem do licencjatu, bo mi się znudziły. Te
                        > raz to co najwyżej mógłbym pójść na studia zaoczne a tam praktycznie nie da się
                        > poznać nowych osób.

                        Wszędzie sie da kogoś poznać.
                        • baenzai Re: na obolale serce :) 11.01.25, 23:56
                          okruchlodu napisała:

                          > Wszędzie sie da kogoś poznać.

                          Na zaocznych ludzie niespecjalnie się integrują.

                          Chyba, że komuś chodzi o takie ,,znajomości'' jakie zawiera tapatik. smile
                          • tapatik Re: na obolale serce :) 12.01.25, 22:27
                            baenzai napisał:

                            > okruchlodu napisała:
                            >
                            > > Wszędzie sie da kogoś poznać.
                            >
                            > Na zaocznych ludzie niespecjalnie się integrują.

                            Na podyplomówce więcej się wyszalałem niż na studiach dziennych.

                            > Chyba, że komuś chodzi o takie ,,znajomości'' jakie zawiera tapatik. smile

                            To znaczy jakie?
                            • obrotowy zostaw go. 12.01.25, 23:02
                              tapatik napisał:
                              > > Chyba, że komuś chodzi o takie ,,znajomości'' jakie zawiera tapatik. smile
                              >
                              > To znaczy jakie?


                              zostaw go - bo to zwykla maruda.

                              sprzataczki i sklepowej z Biedry nie tknie.
                              • baenzai Re: zostaw go. 13.01.25, 00:07
                                obrotowy napisał:

                                > zostaw go - bo to zwykla maruda.
                                >
                                > sprzataczki i sklepowej z Biedry nie tknie.

                                Dlaczego mam nie tknąć?

                                Takie jednak też mają dość duże wymagania. Każdy facet poniżej 8/10 ma dzisiaj trudno.
                            • baenzai Re: na obolale serce :) 12.01.25, 23:59
                              tapatik napisał:

                              > > Chyba, że komuś chodzi o takie ,,znajomości'' jakie zawiera tapatik. smile
                              >
                              > To znaczy jakie?
                              >

                              Te wszystkie powierzchowne znajomości, które tutaj opisujesz.

                              Osoby z siłowni, kursu językowego, osoby spotykane na górskich szlakach, sąsiedzi, osoby zaczepiane na mieście i tak dalej. Sam przyznawałeś, że te znajomości nigdy nie wyszły poza small talk. Z niewiadomych jednak względów cały czas podajesz te przykłady w wątkach o szukaniu znajomych. Nawet ostatnio wysyłałeś mnie i jeszcze jednego forumowicza na jakieś spacery noworoczne chociaż sam nikogo konkretnego na tego typu eventach nie poznałeś. smile
                              • tapatik Re: na obolale serce :) 13.01.25, 10:10
                                Ale ktoś konkretny to kto to według Ciebie jest? Osoba do związku?
                                • baenzai Re: na obolale serce :) 13.01.25, 11:49
                                  Ktoś konkretny czyli co najmniej bliższy znajomy.
                                  • wilczamia Re: na obolale serce :) 13.01.25, 12:30
                                    Tapatik ma z kim wyjechac, niedawno szukal przeciez rekomendacji na wyjazd, a wiec skads tych ludzi zna. Po prostu nie siedzi i nie rozkminia cringe czy nie cringe. Kiedy ostatnio dzwoniles do tej w laczkach? No wlasnie 🙂

                                    Twoj problem polega na tym, ze Ty nie czerpiesz przyjemnosci z interakcji. Dla Ciebie wszystko musi isc w stala relacje, a jak nie to wypierdalac. Ludzie, ktorzy maja znajomych, maja odwrotnie i dlatego ich maja. Jesli tego nie zrozumiesz na glebszym poziomie, do smierci bedziesz tu siedzial i jechal z narracja, ze to nie Twoja wina tylko okolicznosci. Rozumiem, ze sa osobowosci “niesprzyjajace”, introwersja i te sprawy, ale wysilek, ktory wkladasz w wytlumaczenie swiatu why not robi wrazenie…

                                    🙂
                                    • permet Re: na obolale serce :) 13.01.25, 13:31
                                      bo ludzie som brzydkie, bo baby som brzydkie. bo baby som niedobre, bo nie chcom przecietniakow.
                                      bo nigdzie nikogo nie mozna poznac.
                                      a kiedy dostaje tu przyklady od tapatika, to nie, bo costam. ok, tapatik moze nie ma zadnych blokad, jest dusza towarzystwa, w kazdym towarzystwie, zaczepia ludzi, nawet proszac o papier toaletowy z glowa w drzwiach publicznej toalety wink
                                      ale ja nie jestem ekstrawertykiem (pewnie po forum nie widac :d), jednak tez poznaje ludzi, chociazby przyklady wrzucone kiedys na forum. to sa rozne znajomosci, od babki z teatru, czy laski od luka, z ktorymi lacza zaintersowania i mozliwosc wspolnego wyjscia gdzies (i ewentualnego poznania kolejnych ciekawych ludzi), po goscia poznanego w gorach, z ktorym nadal sie przyjaznie (a przyjazn dla mnie to duze slowo, wiec nie jest to plytka i powierzchowna relacja).
                                      a ostatnio chociazby laska z psiej fundacji, ktora nie pozwolila mi psa adoptowac :d (serio), ale jakos tak fajnie sie gadalo, ze wyszlo, ze sporo niepsich tematow nas laczy i planuje wypad na zimowy spacer z psami nad morze, a przy okazji uszczuple moje domowe zapasy ksiazek, bo komus sie bardziej przydadza :d
                                      nawet ktos zyjacy z dala od ludzi, pozamykany i bardzo ostroznie dobierajacy elementy ludzkiego "tlumu" potrafi. tylko nie nalezy sie na nic konkretnego nastawiac. z checi adopcji psa wychodzi ciekawa znajomosc, z checi bzykniecia kogos wychodzi przyjazn, a moze komus z checi wspolnego ratowania koni wyjdzie milosc. to sa przypadki, rozne i dziwne, na ktore nie nalezy sie zamykac. moze ta gruba laska z lidla, ktora wraca do domu tym samym autobusem i czyta ksiazke, ktora ty czytales piec lat temu, chodzi na silke razem z panna, ktora bardzo chcialaby pracowac w twojej firmie, tylko nie ma jej kto polecic (dzialaja jeszcze w korpo te punkty za polecenie nowego pracownika?), a jest twoja 12/10 wink
                                      • wilczamia Re: na obolale serce :) 13.01.25, 14:20
                                        chodzi na silke razem z panna, ktora bardzo chcialaby

                                        Juz nie pamietam czy to wtedy napisalam, czy tylko chcialam, ale jak Baenzai w tamtym przedwakacyjnym watku tapatikowym spotkaniowym tak bezceremonialnie napisal poza jakimi widelkami wiekowymi sie nie spotka, mialam do powiedzenia: a skad wiesz, czy ktos spoza ram, jakie wyznaczasz, nie ma duzo mlodszej siostry…? Nie mowiac o tym, ze na zawsze pogrzebal swoja teoretyczna szanse dowiedzenia sie, kogo co poniektore forumowiczki uwazaja za wyjatkowo atrakcyjnych mezczyzn i dlaczego 😀

                                        Baenzai, zemrzesz teoretyzujac o zyciu, jesli sie nie opamietasz! Ale kazdemu jego porno 🙂

                                        • obrotowy mnie tyz... 13.01.25, 15:25
                                          wilczamia napisała:
                                          Ale kazdemu jego porno 🙂


                                          no takie lokale - to ja lubie...

                                          wchodze - a tam porno (od dymu) i gwarno...


                                      • obrotowy Permet, my Angel... 13.01.25, 15:31
                                        permet napisała:

                                        > ... bo baby som brzydkie. bo baby som niedobre, bo nie chcom przecietniakow.


                                        To vsio pravda, Permet,

                                        ale Ty jestes mi jedynym wyjatkiem i zaprzeczeniem tej tezy.

                                        przy Tobie - zapomnialbym o tym calym nieBożym swiecie...
                                        • permet Re: Permet, my Angel... 13.01.25, 15:36
                                          nie kpij sobie, to niegrzeczne :d
                                          • obrotowy Re: Permet, my Angel... 13.01.25, 16:21
                                            permet napisała:
                                            > nie kpij sobie, to niegrzeczne :d


                                            Nie doceniasz bezmiaru moich uczuc i atencji... do Ciebie jako kobiety...

                                            - no jak to kobieta wlasnie ...

                                            Slubna tego tez nie docenia...

                                            eehhh...
                                    • baenzai Re: na obolale serce :) 13.01.25, 19:52
                                      wilczamia napisała:

                                      > Tapatik ma z kim wyjechac, niedawno szukal przeciez rekomendacji na wyjazd, a w
                                      > iec skads tych ludzi zna. Po prostu nie siedzi i nie rozkminia cringe czy nie c
                                      > ringe.

                                      Ja piję do tych jego przykładów z wątków o szukaniu znajomych. smile

                                      Niby on twierdzi, że w wielu miejscach kogoś poznaje ale po chwili przyznaje, że to są przelotne lub powierzchowne znajomości. Po co zatem podaje takie przykłady?

                                      > Twoj problem polega na tym, ze Ty nie czerpiesz przyjemnosci z interakcji. Dla
                                      > Ciebie wszystko musi isc w stala relacje, a jak nie to wypierdalac. Ludzie, kto
                                      > rzy maja znajomych, maja odwrotnie i dlatego ich maja. Jesli tego nie zrozumies
                                      > z na glebszym poziomie, do smierci bedziesz tu siedzial i jechal z narracja, ze
                                      > to nie Twoja wina tylko okolicznosci. Rozumiem, ze sa osobowosci “niesprzyjaja
                                      > ce”, introwersja i te sprawy, ale wysilek, ktory wkladasz w wytlumaczenie swiat
                                      > u why not robi wrazenie…
                                      >

                                      Przede wszystkim nic na siłę. Po niektórych widać pewną desperację oraz nienaturalność i myślę, że to ludzi w jakiś tam sposób może odstraszać.
                                      • wilczamia Re: na obolale serce :) 13.01.25, 20:07
                                        Po co zatem podaje takie przykłady?

                                        Bo tak sie poznaje znajomych.

                                        Nie przejmuj sie nienaturalnoscia, fake it till you make it. Za bardzo sie przejmujesz tym, jak jestes odbierany. O wiele.
                                        • obrotowy Slubna mi odbiera co miesiac... 13.01.25, 20:19
                                          wilczamia napisała:
                                          > Nie przejmuj sie nienaturalnoscia,
                                          fake it till you make it.
                                          Za bardzo sie przejmujesz tym, jak jestes odbierany.
                                          O wiele.


                                          Slubna mi odbiera co miesiac... 80 % pensji

                                          ledwie mi zostaje na pivo i whisky

                                          uwazam to za daleko niesprawiedliwe.
                                        • baenzai Re: na obolale serce :) 13.01.25, 20:55
                                          wilczamia napisała:

                                          > Po co zatem podaje takie przykłady?
                                          >
                                          > Bo tak sie poznaje znajomych.
                                          >
                                          No właśnie chyba nie bardzo. smile Przecież tapatik sam przyznawał, że w wymienionych przez siebie miejscach nikogo tak na poważnie nie poznał.

                                          > Nie przejmuj sie nienaturalnoscia, fake it till you make it. Za bardzo sie prze
                                          > jmujesz tym, jak jestes odbierany. O wiele.

                                          Gdybyś przypadkiem trafiła na jakiś turniej golfowy w towarzystwie różnych Kulczyków to raczej ciężko by ci było czuć się swobodnie. Dla mnie analogiczną sytuację byłoby zagadywanie randomów np. w miejscach publicznych. Może gdybym wiedział, że taka metoda jest w miarę skuteczna to jakoś bym się przełamał. Jednak z tego co wiem jej skuteczność jest po prostu chujowa. smile
                                          • wilczamia Re: na obolale serce :) 13.01.25, 21:28
                                            Byc moze Tapatik akurat nie, choc nie kojarze takiej jego deklaracji, ale inni tak. Poza tym zdajesz sie nie rozumiec, ze cos, co nie idzie w relacje do grobu, nie jest ex definitione small talkiem. Znow krecisz sie w tym samym miejscu: ja Ci pisze, ze blad polega na nieczerpaniu przyjemnosci z interakcji, a Ty na to calkiem obok, ze i tak nie ida w dozgonna przyjazn. Nie slyszysz, co mowie. Nie ma znaczenia, w co to idzie. Musisz - jesli masz zamiar sie zmienic - nauczyc sie przyjemnosci komunikowania sie. Bez ukrytego celu. Wtedy ludzie beda lubili sie z Toba komunikowac, a niektorzy beda chcieli tego regularnie.

                                            Taka drobna rada: nie pisz randomowi w sieci, z kim by sie zle czul, jesli nie wiesz, z kim ma okazje sie czuc 🙂 Moge Ci jedynie powiedziec, ze Twoje zalozenia co do tego jacy/kim sa ludzie, z ktorymi sie komunikujesz, sa nietrafione. Juz raz twierdziles, ze nikt seksowny i przystojny nigdy nic tu nie napisal…. 😉
                                            • baenzai Re: na obolale serce :) 13.01.25, 22:24
                                              wilczamia napisała:

                                              > J
                                              > uz raz twierdziles, ze nikt seksowny i przystojny nigdy nic tu nie napisal…. 😉

                                              Jedynym mężczyzną na tym forum, który pisał, że ma jakieś tam powodzenie był tomekzgor. Ale on zniknął jakoś przed twoim pojawieniem się. smile Zatem skoro prawdopodobnie nie chodzi o niego to o kogo niby?
                                              • wilczamia Re: na obolale serce :) 13.01.25, 23:06
                                                To nie jest wazne kto, co Ci da ta wiedza? I tak nie jestes w stanie jej zweryfikowac. Nie mowiac juz o tym, ze chyba sobie nie wyobrazasz, ze zaczne naruszac ludzka prywatnosc w taki sposob. To, ze ktos pisze, ze ma powodzenie, nie znaczy koniecznie, ze ma i vice Wersal. To sa niezalezne rzeczy, a Ty z gory zakladasz, ze jak pisze, ze ma, to ma, a jak nie pisze, ze ma, to nie ma. Ja Ci mowie, jak jest w mojej ocenie, a jesli Ty uwasz, ze obrona Twoich zalozen nt wszechswiata jest wazniejsza - coz. Przywoluje tylko po to tamta dyskusje, ze jest to kolejny przyklad, ze czynisz a priori zalozenia, ktore sa totalnie bledne. Tu akurat nt tego “gdzie sie piznaje ludzi skutecznie”. Mozesz nie wierzyc, jesli tak wolisz, na to juz nic nie poradze.
                                              • tomekzgor Re: na obolale serce :) 16.01.25, 15:25
                                                baenzai napisał:


                                                > Jedynym mężczyzną na tym forum, który pisał, że ma jakieś tam powodzenie był to
                                                > mekzgor. Ale on zniknął jakoś przed twoim pojawieniem się. smile Zatem skoro prawd
                                                > opodobnie nie chodzi o niego to o kogo niby?

                                                Nie tyle zniknął co rzadko zagląda. A jeszcze rzadziej zabiera głos.

                                                Ale w kwestii nawiązywania znajomości. W dużym miastach jest mnóstwo kobiet samotnych, otwartych na poznanie kogoś. Szczególnie dotyczy to kobiet 40+. Część z nich nie ma większych wymagań i są "chętne" - w zasadzie bez żadnych warunków. Wystarczy zaprosić na kolację - po wypiciu kilku kieliszków wina "ulegają" propozycjom wypicia kolejnych kilku w domu. Ale to niczego nie rozwiązuje.

                                                Natomiast sensownej kobiecie z dużego miasta nie wystarczy że ktoś nosi spodnie i podejmie próbę rozmowy. Wbrew niektórym opiniom nie trzeba być wyjątkowym przystojniakiem. Trzeba mieć i w wyglądzie (tu także ubiór) i w sposobie bycia jakiś charakter, trochę pewności siebie, spójność. coś atrakcyjnego do zaproponowania.
                                                Mam sąsiadkę (dosyć ładna, samotna 45-latka), z którą czasem popijamy alko i gadamy o tzw. życiu. Ona (z racji wykonywanej pracy) ma kontakt z wieloma osobami i często jest obiektem prób tzw. podrywu. Jednak rzadko coś z tego wychodzi. Pytam dlaczego tak rzadko się umawia. Odpowiada że w 90% przypadków od razu widzi, że to nie ma sensu. Nie chce jej się iść na randkę np. z gościem który co prawda ma jakieś 50 lat ale albo wygląda jakby był swoim wujkiem myśliwym albo (dla odmiany) ma na sobie super drogie młodzieżowe ciuchy w których widać że się przebrał za kogoś kim w ogóle nie jest. Poza tym większość z nich na pierwszy rzut oka ma jakieś kompleksy, nie potrafi niczego zaproponować, niby coś mówi, niby czegoś chce ale bez przekonania i wiary. Po co mi facet po którym od razu wiedzę, że musiałabym się nim w jakimś sensie opiekować, który pewnie o wszystko pyta mamy albo musi mieć 2 dni żeby coś zdecydować, nie ma żadnych znajomych? - twierdzi. Ona świetnie sobie na co dzień radzi sama. Chciałaby się z kimś związać ale jednak nie aż tak bardzo żeby brać sobie na głowę problem.

                                                Być może faktycznie wymagania kobiet wobec mężczyzn są zbyt wysokie, ale w drugą stronę bywa podobnie. I to wszystko się jakoś rozjeżdża.




                                                • obrotowy nie bywa. 16.01.25, 16:20
                                                  tomekzgor napisał:
                                                  > Być może faktycznie wymagania kobiet wobec mężczyzn są zbyt wysokie,


                                                  istotnie - chcialyby miec jakis zysk z kontaktu - ale nie chca miec problemow - jakie ZAWSZE moze stworzyc taki kontakt z drugim czlowiekiem

                                                  ale w drugą stronę bywa podobnie.

                                                  - nie bywa podobnie. paru forumowych "samotnikow" to udowodnilo. oczekiwania mezczyzn sa umiarkowane.

                                                  I to wszystko się jakoś rozjeżdża.

                                                  - owszem.

                                                  PS. 66 % wnioskow rozwodowych skladaja kobiety.
                                                • wilczamia Re: na obolale serce :) 16.01.25, 19:38
                                                  Być może faktycznie wymagania kobiet wobec mężczyzn są zbyt wysokie, ale w drugą stronę bywa podobnie. I to wszystko się jakoś rozjeżdża.


                                                  Ostroznosc bym zalecala, jesli chodzi o flirt z takimi ideami. Mezczyzni dziela sie na dwie kategorie: tych, co sie potrafia przysnic kobietom, i tych, ktorzy maja im za zle, ze sie owym kobietom nie snia. Na drugich decyduja sie tylko te, ktore w zyciu kieruja sie strachem. A rzeczywistosc i tak bedzie im skrzeczec, bo jest to strategia przegrywajaca.

                                                  I vice Wersal.
                                                • baenzai Re: na obolale serce :) 16.01.25, 20:27
                                                  tomekzgor napisał:

                                                  > Ale w kwestii nawiązywania znajomości. W dużym miastach jest mnóstwo kobiet sam
                                                  > otnych, otwartych na poznanie kogoś. Szczególnie dotyczy to kobiet 40+. Część
                                                  > z nich nie ma większych wymagań i są "chętne" - w zasadzie bez żadnych warunków
                                                  > . Wystarczy zaprosić na kolację - po wypiciu kilku kieliszków wina "ulegają" p
                                                  > ropozycjom wypicia kolejnych kilku w domu. Ale to niczego nie rozwiązuje.

                                                  Ja spotkałem tylko jedną taką kobietę. smile

                                                  Ale tutaj chyba dość istotne były fakty, że mieszkałem jakieś 500 metrów od miejsca naszego spotkania a ona wiedziała, że ktoś będzie za ścianą. Poza tym dość długo pisaliśmy przed spotkaniem.

                                                  Generalnie jednak takiej ,,otwartości'' bym kobietom nie zalecał, bo mogą skończyć jak ta słynna Anastazja w Grecji. smile
                                                  • wilczamia Re: na obolale serce :) 17.01.25, 10:20
                                                    Generalnie jednak takiej ,,otwartości'' bym kobietom nie zalecał, bo mogą skończyć jak ta słynna Anastazja w Grecji.

                                                    Tip: don't mansplain big_grin

                                                    Czasem dochodzi do bledu w systemie, ale zwykle baby maja dobry radar, komu ufac, komu nie, i nie dotyczy to oczywiscie tylko tak trywialnych sytuacji jak picie alkoholu z nieznajomymi (czego ja bym w ogole nie zrobila, poniewaz co to za frajda z obcymi).

                                                    Mezczyznom po prostu jakos patrzy z oczu lub "z oczu", dobrze lub zle.
                                          • obrotowy k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 13.01.25, 21:36
                                            baenzai napisał:
                                            Może gdybym wiedział, że taka metoda jest w miarę skuteczna to jakoś bym się przełamał.
                                            Jednak z tego co wiem jej skuteczność jest po prostu chujowa. smile


                                            k.. mac - kobiet nie zagaduje sie na ulicy

                                            a tylko tam , gdzie czuja sie bezpieczne.

                                            w pracy, na osiedlu itd...

                                            tam gdzie Cie znaja z widzenia.

                                            ile razy bedziesz jeszcze tu plakal ?
                                            • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 13.01.25, 22:19
                                              obrotowy napisał:

                                              > k.. mac - kobiet nie zagaduje sie na ulicy
                                              >
                                              > a tylko tam , gdzie czuja sie bezpieczne.
                                              >
                                              > w pracy, na osiedlu itd...
                                              >
                                              > tam gdzie Cie znaja z widzenia.

                                              A to nie ty pisałeś o zagadywaniu na plażach oraz innych miejscach publicznych? smile

                                              > ile razy bedziesz jeszcze tu plakal ?

                                              Chciałem pocisnąć ci po matce ale już jej chyba nie masz. wink
                                              • obrotowy k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 13.01.25, 22:52
                                                baenzai napisał:

                                                > A to nie ty pisałeś o zagadywaniu na plażach oraz innych miejscach publicznych?
                                                > smile


                                                nie. to nie ja.

                                                to mozna robic na krotki podryw.

                                                jakies 10 % szans zawsze jest.
                                                • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 13.01.25, 23:17
                                                  obrotowy napisał:

                                                  > baenzai napisał:
                                                  >
                                                  > > A to nie ty pisałeś o zagadywaniu na plażach oraz innych miejscach public
                                                  > znych?
                                                  > > smile
                                                  >
                                                  >
                                                  > nie. to nie ja.
                                                  >

                                                  Jednak to byłeś ty, wyszukiwarka nie kłamie. smile

                                                  z zagadywaniem kobiet na plazy nie mialem ZADNYCH problemow.

                                                  gdy przypomne sobie moje zyciowe historie - to prob poznania obcych mi kobiet bylo moze ze 20 -25 ...

                                                  nie tylko na ulicy (przystanek autobusowy), ale na uczelni, na osiedlu mieszkaniowym, w akademiku, w sklepie itd...
                                                  • tapatik Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 00:01
                                                    Baenzai, to kiedy jedziesz na plażę na podryw?
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 00:06
                                                    Pisałem niedawno, że teraz żadne ,,podrywy'' mnie nie interesują.
                                                  • tapatik Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 12:00
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Pisałem niedawno, że teraz żadne ,,podrywy'' mnie nie interesują.

                                                    A jak Ciebie jakaś panna poderwie to co zrobisz?
                                                    Nie znasz dnia ni godziny.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 13:06
                                                    A jak wygląda rynek 50plus? Babki chyba trochę mniej wymagające niż te młodsze, jednak domyślam się, że lekko nie jest z szukaniem.
                                                  • obsydian_na Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 17:25
                                                    50 lat w dzisiejszych czasach to nie starość. Atrakcyjna , zadbana , miła 50 latka nie będzie mieć problemu ze znalezieniem faceta, przy czym może wybierać i starszych i młodszych wink
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 18:45
                                                    Bardziej mi chodziło o perspektywę mężczyzn w tym wieku.

                                                    Pod pewnymi względami mają łatwiej niż milenialsi (już nie wspominając o zetkach) ale chyba nie jest tak, że mogą wybierać i przebierać w fajnych MILFach. smile

                                                    Swoją drogą teraz leci program ,,Żona dla Polaka'' i jednym z uczestników jest gość w wieku 49 lat. Przystojny, zadbany, elokwentny, status też w miarę wysoki. Kandydatki jednak trafiły mu się takie sobie (na pewno poniżej jego poziomu). Ta która wydaje się najlepsza pod względem osobowości jest jego rówieśniczką. Z kolei ta najlepsza wizualnie i jednocześnie najmłodsza ma vibe karyny. Pozostałe to zwykłe przeciętniary 40+.
                                                  • obrotowy i to tfoja przyszlosc, baenzai. 14.01.25, 19:08
                                                    baenzai napisał:
                                                    Pozostałe to zwykłe przeciętniary 40+.


                                                    i to tfoja przyszlosc, baenzai.

                                                    chyba, ze wolisz klasztor.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 20:28
                                                    Bardziej mi chodziło o perspektywę mężczyzn w tym wieku.

                                                    Nic takiego nie istnieje. Sa tylko osobne perspektywy osobnych mezczyzn.

                                                    Nie wiem, jak te kobiety, na babach sie nie znam, ale poszlam zerknac na ta "atrakcje", ktora tak zachwalasz. Ze skutkiem latwym do przewidzenia big_grin Nie wiem, co z Toba jest, ze zawsze podobaja Ci sie strasznie gejowaci faceci. Nothing personal, lubie i znam gejow, ale to nie jest babski target.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:07
                                                    Gejowaty to jest tam inny uczestnik. smile

                                                    Chłop bardzo dobrze wygląda jak na 50-latka, ma fajną stylówę i dużo lepiej wypada przed kamerą niż pozostali uczestnicy.
                                                  • okruchlodu Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:13
                                                    Z tym, że te babeczki jak na partnerkę dla 49 latka to też dobrze wypadają. Której brakuje fajnej stylowki? Trudno go porównywać do innych, szczególnie 24-letniego strażaka słodziaka. Zastanawiam się kogo się spodziewales? Kto powinien być jego targetem?
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:33
                                                    Wyglada strasznie, nie wiem, jak Ci to wytlumaczyc, jesli tego nie czujesz, nie poczujesz. Po prostu emanuje nie-heterykiem, po pierwsze i najwazniejsze.

                                                    Gdyby zapial koszule, zmienil marynarke, obcial wlosy, nie farbowal ich, zeby ukryc siwizne, nie mial takiej miny i takiej okropnej modulacji glosu... ale nie wiem, czy to by cos zmienilo w mojej reakcji na niego.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:02
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Wyglada strasznie, nie wiem, jak Ci to wytlumaczyc, jesli tego nie czujesz, nie
                                                    > poczujesz. Po prostu emanuje nie-heterykiem, po pierwsze i najwazniejsze.
                                                    >
                                                    > Gdyby zapial koszule, zmienil marynarke, obcial wlosy, nie farbowal ich, zeby u
                                                    > kryc siwizne, nie mial takiej miny i takiej okropnej modulacji glosu... ale nie
                                                    > wiem, czy to by cos zmienilo w mojej reakcji na niego.

                                                    Dla ciebie 90% mężczyzn to oblechy. big_grin

                                                    Koleżka akurat był w paru związkach, nawet można było zobaczyć jego ex (całkiem dobry MILF).
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:17
                                                    Bycie w paru zwiazkach o niczym nie swiadczy, nawet Depp byl w paru zwiazkach, a mdli mnie na jego widok big_grin

                                                    Nie mdli mnie natomiast na widok kilku mezczyzn, ktorych spotkalam w zeszlym roku. Obawiam sie, ze ich zwiazkowy wykon jest znacznie skromniejszy (liczac na sztuki) niz tego geja. Dla mnie on jest 1/10, jesli pytasz o te swoje punktacje. 1 za odcien blekitu w tej okropnej marynarce, poniewaz lubie taka pollawende.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:36
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Bycie w paru zwiazkach o niczym nie swiadczy, nawet Depp byl w paru zwiazkach,
                                                    > a mdli mnie na jego widok big_grin
                                                    >
                                                    Czyli fakt, że ktoś był w paru związkach wcale nie świadczy o tym, że jest ,,babskim targetem''? To co niby o tym świadczy?

                                                    I co jest niby ohydnego w Deppie (tym z peaku)? Całkiem normalny chłop.

                                                    Niektórym z was już się we łbie mocno popierdoliło. Chłop może wyglądać jak Don Johnson czy Johnny Depp a i tak może usłyszeć, że jest nietrakcyjny, niemęski i niegodny księżniczki. big_grin Oczywiście jakbym tak wyglądał to miałbym w dupie takie opinie, bo i tak dostawałbym sporo atencji, ale sam fakt ich wypowiadania jest jednak dość wymowny.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:45
                                                    I co jest niby ohydnego w Deppie (tym z peaku)? Całkiem normalny chłop.

                                                    Cos zenskiego, co jest trudne do okreslenia, poza tym odnosilam sie do Deppa AD 2025, istniejacego, a nie tego, ktorego juz nie ma.

                                                    Nie napisalam, ze cos Ci sie popierdolilo, bo nie podoba Ci sie jakas kobieta. Zauwaz, ze nigdy Ci nie napisalam, choc pisaly Ci to inne kobiety, ze powinienes obnizyc swoje oczekiwania. Przeciwnie - uwazam, ze nie powinienes ich obnizac.

                                                    Mam byc rownie niemila i napisac, co mysle naprawde? Ze jestes ukrytym gejem, skoro zachwycasz sie gejowatymi facetami, a jeszcze nigdy nie napisales, jaka kobieta Ci sie podoba? wink

                                                    Nie uwazam sie za ksiezniczke, po prostu nie podobaja mi sie gejowaci faceci. Masz prawo do swojego gustu, a ja do swojego smile To nie jest moja wina, ze Depp Ci sie podoba i masz kompleksy na jego punkcie i w rezultacie moj brak zainteresowania nim w Twoim pojeciu Cie obraza wink
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 23:04
                                                    W sensie swój własny gust utożsamiasz z gustem ogółu i nie jesteś w stanie dostrzec w kimś obiektywnej atrakcyjności?

                                                    Kobiety w stylu Megan Fox nie są w moim typie, ale jakby mnie pytali w jakiejś ,,Familiadzie'' o atrakcyjne aktorki pewnie bym ją wymienił.

                                                    Poziom atrakcyjności jest w dużym stopniu mierzalny i obiektywny i dziwne, że tego nie dostrzegasz.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 23:14
                                                    W sensie swój własny gust utożsamiasz z gustem ogółu

                                                    Kompletny nonsens. Nie interesuje mnie, kto podoba sie innym kobietom, ni chuja.

                                                    Nie istnieje nic takiego jak obiektywna atrakcyjnosc. Istnieje tylko ludzka (Twoja, moja, kazdego) atrakcyjnosc w konkretnych ludzkich oczach i tylko to ma znaczenie. Facet musi byc kompletny, nie moge niczego w nim "tolerowac", nie moze byc w nim niczego, co musialabym ze soba akceptowac, zadnego brniecia przez bloto. Musza mnie krecic jego "wady". Nie moge chciec czegokolwiek w nim zmieniac.

                                                    Wiem, ze tego nie kumasz, a ja nie bede w stanie Ci tego niestety wyjasnic smile
                                                  • obrotowy bzdury... wilcza, 14.01.25, 23:19
                                                    wilczamia napisała:
                                                    Facet musi byc kompletny, nie moge niczego w nim "tolerowac", nie moze
                                                    > byc w nim niczego, co musialabym ze soba akceptowac, zadnego brniecia przez bl
                                                    > oto. Musza mnie krecic jego "wady". Nie moge chciec czegokolwiek w nim zmieniac

                                                    to ty (tak masz)
                                                    >
                                                    > Wiem, ze tego nie kumasz, a ja nie bede w stanie Ci tego niestety wyjasnic smile

                                                    ale ja bede w stanie ci to wyjasnic.:

                                                    - bo kumam.

                                                    wiekszosc kobiet kalkuluje i idzie na kompromisy.

                                                    wiem, bo znam to z paru dekad podrywow smile))


                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 23:40
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > W sensie swój własny gust utożsamiasz z gustem ogółu
                                                    >
                                                    > Kompletny nonsens. Nie interesuje mnie, kto podoba sie innym kobietom, ni chuja
                                                    > .
                                                    Ale taki jest właśnie wydźwięk twoich wypowiedzi. Brzmi tak jakby twój indywidualny gust miał być jakąś wyrocznią w kwestii oceny czyjejś atrakcyjności.

                                                    Nigdy nie napisałaś nic w stylu: ,,nie lubię długich włosów u facetów, ale znam laski, które na to lecą''.

                                                    Zawsze to było na zasadzie ,,Brad Pitt? Przecież on jest co najwyżej 3/10''. smile

                                                    > Nie istnieje nic takiego jak obiektywna atrakcyjnosc.

                                                    Czyli nie można powiedzieć, że np. róża jest ładnym kwiatem?
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 15.01.25, 00:02
                                                    Czyli nie można powiedzieć, że np. róża jest ładnym kwiatem?

                                                    A co to znaczy? Konkretna roza jest ladnym kwiatem w ocenie Twojej i/lub mojej i/lub okreslonego odsetka ludzi. To, czy i kto ja kupi w kwiaciarni, zalezy tylko od tego, czy spodoba sie konkretnemu nabywcy w konkretnych okolicznosciach, bardziej niz konkurentki. Jedni wezma najlepszy kwiat z dostepnych, w tym polszpetny, bo taka jest konwencja, bo "wypada" przyniesc kwiat na urodziny, bo zle sie czuja bez kwiata w ogole, inni nie kupia, jesli im sie prawdziwie nie spodoba. Bo sa silni, seksowni i zajebisci, ze polece wysoko wink

                                                    Nie jest prawda, ze w ogole nie lubie dlugich wlosow, Jim Morrison mi sie podobal. Te konkretne u tego goscia, farbowane, zeby ukryc siwizne, mocno mnie odpychaja na pozimie biologicznym. Ja mowie o sobie i za siebie, powtorze jeszcze raz: ni chuja mnie nie rusza, czy ten gosc (lub jego ewentualne dolary, wyimaginowane czy prawdziwe) podoba sie innym babom. A krzyz na droge, coz mnie to big_grin Ja wiem na pewno, ze kiedy podoba mi sie mezczyzna, podobaja mi sie tez jego wlosy, nie negocjuje ich ze soba. Jesli by mi sie nie podobaly, to nie bylby wlasciwy mezczyzna dla mnie.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 16.01.25, 19:32
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Czyli nie można powiedzieć, że np. róża jest ładnym kwiatem?
                                                    >
                                                    > A co to znaczy? Konkretna roza jest ladnym kwiatem w ocenie Twojej i/lub mojej
                                                    > i/lub okreslonego odsetka ludzi. To, czy i kto ja kupi w kwiaciarni, zalezy tyl
                                                    > ko od tego, czy spodoba sie konkretnemu nabywcy w konkretnych okolicznosciach,
                                                    > bardziej niz konkurentki. Jedni wezma najlepszy kwiat z dostepnych, w tym polsz
                                                    > petny, bo taka jest konwencja, bo "wypada" przyniesc kwiat na urodziny, bo zle
                                                    > sie czuja bez kwiata w ogole, inni nie kupia, jesli im sie prawdziwie nie spodo
                                                    > ba. Bo sa silni, seksowni i zajebisci, ze polece wysoko wink

                                                    Jeżeli wokół mężczyzny kręci się dużo kobiet to jak najbardziej można powiedzieć, że jest ,,obiektywnie atrakcyjny''.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 16.01.25, 19:39
                                                    Jeżeli wokół mężczyzny kręci się dużo kobiet to jak najbardziej można powiedzieć, że jest ,,obiektywnie atrakcyjny''.

                                                    Cos jak disco polo?
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 16.01.25, 20:18
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Jeżeli wokół mężczyzny kręci się dużo kobiet to jak najbardziej można powied
                                                    > zieć, że jest ,,obiektywnie atrakcyjny''.

                                                    >
                                                    > Cos jak disco polo?

                                                    Muzykę można wartościować jeżeli chodzi o warstwę artystyczną oraz jeżeli chodzi o warstwę rozrywkową. Popularność ma znaczenie wyłącznie wówczas gdy rozmawiamy o tej drugiej warstwie. Zatem jak najbardziej można powiedzieć, że disco polo jest obiektywnie dobrą muzyką rozrywkową (co nie neguje faktu, że pod względem artystycznym jest to shit).

                                                    Mężczyznę również można oceniać pod różnym kątem i na podstawie różnych kryteriów. Zdolności matematyczne jakiegoś typa można ocenić na podstawie jakiegoś testu a nie np. sympatii pań nauczycielek. W przypadku oceny atrakcyjności najlepszym kryterium jest opinia ogółu kobiet.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 16.01.25, 21:16
                                                    Baenzai napisal:

                                                    > Bla. bla. bla...

                                                    Mezczyzni sa muzyka. Jedni prymitywna rozrywka dla gawiedzi, inni dzielem sztuki. Wystarczy sluch, arkusz excela do przyznawania punktacji jest zbedny, jesli sie z takim sluchem rodzisz smile

                                                    Odwaga, wrazliwosc i rozum - zapamietaj te 3 slowa, to moze komus sie kiedys przysnisz smile Aczkolwiek na razie wyglada na to, ze preferowalbys tlum kobiet u swych stop. Z czego jasno wynika, ze bierzesz byle co, ja sie kurwa nigdy nie myle big_grin

                                                    Ale powodzenia, jak kiedys dorosniesz! wink
                                                  • obrotowy mylisz sie. 17.01.25, 01:34
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Odwaga, wrazliwosc i rozum - zapamietaj te 3 slowa, to moze komus sie kiedys pr
                                                    > zysnisz smile Aczkolwiek na razie wyglada na to, ze preferowalbys tlum kobiet u sw
                                                    > ych stop. Z czego jasno wynika, ze bierzesz byle co, ja sie kurwa nigdy nie myl
                                                    > e big_grin


                                                    mylisz sie.
                                                    atrakcyjnosc jest kryterium obiektywnym i tu baenzai ma racje.

                                                    sa chetne/chetni na twoje walory - to jestes atrakcyjny/atrakcyjna

                                                    i nie trzeba sie tu zbytnio przezac.


                                                    inna sprawa, ze baenzai atrakcyjny zapewne nie jest.

                                                    - ale analizy socjologiczne ma dobre.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:50
                                                    Czyli fakt, że ktoś był w paru związkach wcale nie świadczy o tym, że jest ,,babskim targetem''? To co niby o tym świadczy?

                                                    Ekscytacja, jaka budzi w atrakcyjnych kobietach plus fakt, ze nie wchodzi w nic, co go nie pociaga na 100%. Np., sorry za szczerosc, Ty jestes nieatrakcyjny, bo wszedlbys w byle co, jak deklarujesz, poniewaz wyzej stawiasz byle co niz nic. Bierzesz jencow if you know what I mean. Najatrakcyjniejsi ludzie nie biora, bo nic nie musza. Ten luz. postawa, ze przyjdzie lub nie i akceptujemy oba rozwiazania, jest silnym afrodyzjakiem.
                                                  • obrotowy nie obrazaj banzaia - bo piszesz nieprawde. 14.01.25, 23:15
                                                    wilczamia napisała:

                                                    Ty jestes nieatrakcyjny,
                                                    > bo wszedlbys w byle co, jak deklarujesz, poniewaz wyzej stawiasz byle co, niz nic.


                                                    nie obrazaj banzaia - bo zwyczajnie klamiesz.

                                                    ON pisal nie raz , ze ON nie bierze byle czego - i dlatego jest sam.

                                                    to ja zawsze bralem byle co - i dlatego nigdy nie narzekalem na brak kobiet (do lozka)
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:10
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Bardziej mi chodziło o perspektywę mężczyzn w tym wieku.
                                                    >
                                                    > Nic takiego nie istnieje. Sa tylko osobne perspektywy osobnych mezczyzn.
                                                    >

                                                    Mogą jednak mieć podobne doświadczenia i refleksje. Ja akurat nie znam wielu chłopów w tym wieku.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 22:21
                                                    Dlaczego mieliby miec podobne, skoro sa odrebnymi ludzmi? Znam wielu, pracuje z nimi, ale nie tylko. Maja odrebne doswiadczenia zwiazkowe i potrzeby, ciesza sie tez odrebnym, roznym zainteresowaniem kobiet. Czesto sporawym, bo sa juz kompletni, w przeciwienstwie do 20- czy 30-latkow maja nie tylko potencjal. Juz troche zyli i czegos swoim zyciem dowiedli, wiadomo, jacy sa. Juz nie sa tylko (czcza lub nie-czcza) obietnica. Cos juz wiadomo na pewno o nich.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 12:13
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Dlaczego mieliby miec podobne, skoro sa odrebnymi ludzmi? Znam wielu, pracuje z
                                                    > nimi, ale nie tylko. Maja odrebne doswiadczenia zwiazkowe i potrzeby, ciesza s
                                                    > ie tez odrebnym, roznym zainteresowaniem kobiet. Czesto sporawym, bo sa juz kom
                                                    > pletni, w przeciwienstwie do 20- czy 30-latkow maja nie tylko potencjal. Juz tr
                                                    > oche zyli i czegos swoim zyciem dowiedli, wiadomo, jacy sa. Juz nie sa tylko (c
                                                    > zcza lub nie-czcza) obietnica. Cos juz wiadomo na pewno o nich.

                                                    Ale dlaczego w przypadku zetek i milenialsów można pokusić się o pewną generalizację a w przypadku ludzi 50+ już nie?

                                                    Wiadomo, że nie ma sensu roztrząsać przypadków jakiegoś Marcina Dorocińskiego czy innego Elona Muska, ale suma doświadczeń przeciętnych osób 50plus coś nam jednak powie o stanie rynku matrymonialnego w tym przedziale wiekowym.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 12:34
                                                    Bo to jest bezsensowne, nie ma nic do rzeczy. Bo statystyka opisuje nie ludzi tylko spoleczenstwa, nic nie mowi o Tobie czy kimkolwiek. Bo, wreszcie, ludzie sie wybieraja takze poza wlasna kohorta, ktora jest nota bene sztuczna. Oraz bo statystyka zajmuja sie ludzie, ktorzy sie boja, zamiast, zeby miec usprawiedliwienie dla swojego strachu.

                                                    Wyjdz z chalupy, nie wybieraj netu, tyle Ci powiem na koniec najmadrzejszego, co wiem 🙂

                                                    Good luck!
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 13:09
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Bo to jest bezsensowne, nie ma nic do rzeczy. Bo statystyka opisuje nie ludzi t
                                                    > ylko spoleczenstwa, nic nie mowi o Tobie czy kimkolwiek. Bo, wreszcie, ludzie s
                                                    > ie wybieraja takze poza wlasna kohorta, ktora jest nota bene sztuczna. Oraz bo
                                                    > statystyka zajmuja sie ludzie, ktorzy sie boja, zamiast, zeby miec usprawiedliw
                                                    > ienie dla swojego strachu.

                                                    Czyli de facto kwestionujesz socjologię jako taką.

                                                    > Wyjdz z chalupy, nie wybieraj netu, tyle Ci powiem na koniec najmadrzejszego, c
                                                    > o wiem 🙂
                                                    >
                                                    > Good luck!

                                                    Łatwo powiedzieć. smile

                                                    To nie jest tak jak w amerykańskich filmach, że nowi sąsiedzi przychodzą zaprosić na zapoznawcze barbecue.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 14:20
                                                    Czyli de facto kwestionujesz socjologię jako taką.

                                                    Przeciez napsalam dokladnie odwrotnie: statystyka, a tym samym socjologia, zajmuje sie spoleczenstwem, nie nami. Statystycznie spoleczenstwo pod tytulem Ty i czlowiek bez nog macie po 3 nogi, tylko zaden z Was nie ma 3 nog.

                                                    Ty musisz byc tym sasiadem. W Ameryce jest rownowaga (jak na moje standardy), a w PL inaczej, bo lud znacznie mniej towarzyski: czesciej to Ty musisz byc sasiadem organizujacym grilla. Albo to qmasz i robisz, albo nie bedziesz mial.

                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 15:20
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Czyli de facto kwestionujesz socjologię jako taką.
                                                    >
                                                    > Przeciez napsalam dokladnie odwrotnie: statystyka, a tym samym socjologia, zajm
                                                    > uje sie spoleczenstwem, nie nami. Statystycznie spoleczenstwo pod tytulem Ty i
                                                    > czlowiek bez nog macie po 3 nogi, tylko zaden z Was nie ma 3 nog.
                                                    >
                                                    Oczywiście. Nie ma jednak nic złego w dyskutowaniu o pewnych społecznych trendach dotyczących jakichś grup społecznych.

                                                    Kevin opisywał rynek matrymonialny w Anglii z perspektywy polskiego imigranta, Sil pisał jak to wygląda w małych miejscowościach w Polsce B, a ktoś inny wspominał jak się w to bawi Warszafka. To wszystko dotyczyło jednak głównie generacji Y oraz młodszych Iksów.

                                                    Mężczyźni w wieku 50-60 lat są o tyle ciekawą grupą, że większość z nich znajdowała partnerkę we wczesnej młodości, ale to też od tej generacji zaczęły się masowe rozwody.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 19:13
                                                    W dyskutowaniu o trendach nie ma nic zlego, poza tym ze nic one nie mowia o Twojej indywidualnej sytuacji, tymczasem wydajesz sie byc przekonany, ze tak.

                                                    To sa - nie gniewaj sie - banaly, ze ludzie kiedys szybciej sie parowali i masowe rozwody zaczely sie dopiero, kiedy staly sie szeroko akceptowane jako opcja, przestaly byc postrzegane jako porazka, a ludzi zaczelo byc na nie stac, w tym emocjonalnie.

                                                    Te opisy kolegow to jest ich indywidualna perspektywa na dodatek, nie zadna analiza rynku. Facet inny niz Kevin mialby branie i jego “analiza rynku” bylaby inna.

                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 19:52
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > W dyskutowaniu o trendach nie ma nic zlego, poza tym ze nic one nie mowia o Two
                                                    > jej indywidualnej sytuacji
                                                    >

                                                    Tak samo byś pewnie powiedziała w 2003 roku do właściciela wypożyczalni kaset VHS albo kafejki internetowej. wink

                                                    > To sa - nie gniewaj sie - banaly, ze ludzie kiedys szybciej sie parowali i maso
                                                    > we rozwody zaczely sie dopiero, kiedy staly sie szeroko akceptowane jako opcja,
                                                    > przestaly byc postrzegane jako porazka, a ludzi zaczelo byc na nie stac, w tym
                                                    > emocjonalnie.

                                                    Ale jestem ciekaw jak duża jest różnica pomiędzy tym pokoleniem a pokoleniami młodszymi. Czy przeciętny chłop też musi pajacować i odstawiać fikołki żeby wyrwać przeciętną Grażynkę 50+ czy jednak jest to wszystko łatwiejsze i bardziej naturalne.

                                                    > Te opisy kolegow to jest ich indywidualna perspektywa na dodatek, nie zadna ana
                                                    > liza rynku. Facet inny niz Kevin mialby branie i jego “analiza rynku” bylaby in
                                                    > na.
                                                    >
                                                    Tu nie chodzi o to czy miał branie czy nie tylko o to, że przez tyle lat w UK trochę się napatrzył zarówno na związki Polaków jak i Angoli.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:15
                                                    Tak samo byś pewnie powiedziała w 2003 roku do właściciela wypożyczalni kaset VHS albo kafejki internetowej.

                                                    Slaba analogia i doskonale wiesz dlaczego. Kazdy owczesny wlasciciel wypozyczalni jest dzis w identycznej sytuacji, nie kazdy owczesny 30-latek jest dzis w identycznej sytuacji smile

                                                    Nie ma czegos takiego jak przecietny chlop. Po drugie kiedys, wszystko jedno ile dokladnie lat temu, kobiety byly niesamodzielne zyciowo (faceci tez), byla tez duza presja spoleczno-religijna na parowanie sie i juz same te dwa czynniki wystarczaja, zeby obecnie bylo wiecej singli niz kiedys. Ze swieca trzeba by bylo szukac kobiety, ktora by dzis powiedziala o facecie, ze jest dobrym mezem, bo nie pije, nie bije, kase przynosi etc. A byly czasy i srodowiska, w ktorych taka postawa nie bylaby odosobniona. Cos analogicznego na pewno mozna powiedziec w druga strone.
                                                  • kevinjohnmalcolm Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 19.01.25, 21:26
                                                    wilczamia napisała:
                                                    > Facet inny niz Kevin mialby branie i jego “analiza rynku” bylaby inna.

                                                    Hmm... Tak się składa że w UK polscy faceci jako ogół nie mają brania, wypadają blado w porównaniu z Anglikami, Afrykańczykami, facetami z Indii czy Bangladeszu, którzy dostają +50 punktów za sam kraj pochodzenia lub egzotyczne walory fizyczne. Mnóstwo Polaków którzy do UK przyjeżdżają z polskimi żonami w ciągu kilku lat jest wymienianych na nowsze obcojęzyczne modele. Jeżeli facet przyjechał sam, to szanse znalezienia jakiejkolwiek partnerki są dość niskie. Może ich problem nie jest tak gigantyczny jak mój (nie interesują mnie dzieci, co dyskwalifikuje prawie wszystkie kandydatki - czy to w Polsce czy w UK), ale jest jednak bardzo znaczący.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 16:47
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Ty musisz byc tym sasiadem. W Ameryce jest rownowaga (jak na moje standardy), a
                                                    > w PL inaczej, bo lud znacznie mniej towarzyski: czesciej to Ty musisz byc sasi
                                                    > adem organizujacym grilla. Albo to qmasz i robisz, albo nie bedziesz mial.
                                                    >

                                                    W poprzedniej pracy dwa z trzech wspólnych wyjść były z mojej inicjatywy. smile
                                                  • tapatik Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 14:24
                                                    baenzai napisał:

                                                    > wilczamia napisała:

                                                    [...]

                                                    > > Wyjdz z chalupy, nie wybieraj netu, tyle Ci powiem na koniec
                                                    > > najmadrzejszego, co wiem 🙂
                                                    > >
                                                    > > Good luck!
                                                    >
                                                    > Łatwo powiedzieć. smile
                                                    >
                                                    > To nie jest tak jak w amerykańskich filmach, że nowi sąsiedzi przychodzą
                                                    > zaprosić na zapoznawcze barbecue.

                                                    Ty ich zaproś smile
                                                    Chcesz zaproszenie na potańcówkę?
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 14:56
                                                    tapatik napisał:

                                                    > Chcesz zaproszenie na potańcówkę?
                                                    >

                                                    Nie. To zupełnie nie moje klimaty.
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 18:49
                                                    A jakie sa Twoje klimaty, nie liczac netu? 😉

                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 19:37
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > A jakie sa Twoje klimaty, nie liczac netu? 😉
                                                    >

                                                    Ale pytasz w kontekście poznawania nowych osób czy w jakim?
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 19:40
                                                    Napisales, ze tance Cie nie interesuja, woec pytanie brzmi: co tapatik powinien zaproponowac, zebys odpowiedzial "tak" zamiast "nie".
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:13
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Napisales, ze tance Cie nie interesuja, woec pytanie brzmi: co tapatik powinien
                                                    > zaproponowac, zebys odpowiedzial "tak" zamiast "nie".

                                                    Pewnie gdyby napisał, że organizuje np. amatorski turniej na Orliku albo jakieś zawody w paintballa to bym to rozważył. smile
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:16
                                                    I dlaczego nie zorganizujesz takiego turnieju albo chociaz jednego meczu?
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:17
                                                    Nota bene wymieniasz rzeczy, na ktore baby jak gdyby malo chadzaja big_grin
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:41
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Nota bene wymieniasz rzeczy, na ktore baby jak gdyby malo chadzaja big_grin

                                                    Mam jedno typowe babskie zainteresowanie - true crime.

                                                    Może ktoś zorganizuje np. spacer tropem zbrodni Skorpiona po Trójmieście i okolicach. big_grin
                                                  • wilczamia Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:50
                                                    Moze Ty zorganizuj? Idz na inne spacery, na tematy, ktore masz w dudzie, zakumpluj sie z kims, kto to robi, dowiedz sie, jak sie to organizuje, zeby sie podlaczyc pod jakas instytucje, zeby Twoj spacer mial promocje i zorganizuj spacer na temat, ktory Cie fascynuje. Zdaje sie, ze ten to akurat bylby chodliwy, obstawiam, ze ludzie by przyszli tlumnie przy dobrej promocji.

                                                    Postawa "zaproscie mnie a rozwaze wasza propozycje" nie jest strategia wygrywajaca, ale rob, jak uwazasz smile
                                                  • okruchlodu Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 21:13

                                                    > Mam jedno typowe babskie zainteresowanie - true crime.
                                                    >
                                                    > Może ktoś zorganizuje np. spacer tropem zbrodni Skorpiona po Trójmieście i okol
                                                    > icach. big_grin

                                                    Dobry pomysł na randkę.

                                                    Szkoda, że Cie nie zabrałam do Bergen. Zobaczyłbyś miejsce, gdzie znaleziono zwłoki kobiety z Isdal, kilka hoteli i miejscówek, w których przebywała, dalej istnieje. Byłam też na cmentarzu, na którym złożono jej ciało. Na miejscu za zaczepiła mnie pracownica i pokazała, gdzie dokładnie ja pochowano (wcale nie ma nagrobka, jak Wikipedia sugeruje). Z jej grobu (gdy nie ma mgly), widać wzgórze (i to miejsce), w którym znaleziono jej ciało. Ładny ma widok...

                                                    Opowiedziała mi też swoją teorię na temat jej śmierci. Jedną z ciekawszych...
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 22:16
                                                    okruchlodu napisała:

                                                    > Szkoda, że Cie nie zabrałam do Bergen. Zobaczyłbyś miejsce, gdzie znaleziono zw
                                                    > łoki kobiety z Isdal

                                                    Pod koniec sierpnia to ja już byłem po urlopie a tobie ten wyjazd wyszedł chyba spontanicznie.

                                                    > Opowiedziała mi też swoją teorię na temat jej śmierci. Jedną z ciekawszych...

                                                    A jest jakaś inna teoria poza tą o byciu szpiegiem?

                                                    Swoją drogą dopiero niedawno skojarzyłem, że w EC1 w Łodzi (to ten budynek przy samym dworcu którego nie wiedzieć czemu szukaliśmy przez 15 minut wink) kręcono teledysk do ,,I ciebie też bardzo''.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 20:38
                                                    Rozważam to.
                                                  • tapatik Re: Na razie masz tańce 18.01.25, 21:31
                                                    baenzai napisał:

                                                    > Rozważam to.

                                                    Na razie masz propozycję wyjścia na tańce, gdzie jest sporo kobiet.
                                                    O ile jesteś z Warszawy.

                                                    Kiedyś forumowicze z "Samotnych" zorganizowali się i pojechali do Torunia na łażenie.
                                                    Może by znowu coś podobnego zorganizować, jak się zrobi cieplej?
                                                  • wilczamia Re: Na razie masz tańce 19.01.25, 17:00
                                                    Może by znowu coś podobnego zorganizować, jak się zrobi cieplej?

                                                    Proponuje w wersji spaceru true crime! wink Mysle tez, ze trzeba zalozyc osobny watek na ten temat, zeby Baenzai mogl zaczac od tego, z kim sie nie spotka big_grin

                                                    A tak serio: trzymam szczerze kciuki, ale sadze, ze ta rzeka dawno odplynela. Zaczelo sie pod koniec pierwszej dekady tego wieku i naturalnie umarlo po paru latach. Natomiast te prawdziwe spotkania, one by one, przeciez jak najbardziej sa, czego raz bylismy nawet publicznie swiadkami smile Ale z nimi jest tak, ze jak naprawde, naprawde chcemy, zadna pogoda temu nie przeszkodzi. A jak nie chcemy - zadna pogoda temu nie pomoze.

                                                    Klaniam sie i dygam! smile
                                                    (powiedziala Rzewska i wrocila, skad przyszla)
                                                  • baenzai Re: Na razie masz tańce 19.01.25, 18:38
                                                    Tu jest przede wszystkim za mało osób na organizację takich spotkań.

                                                  • tapatik Re: Na razie masz tańce 19.01.25, 20:06
                                                    wilczamia napisała:

                                                    > Może by znowu coś podobnego zorganizować, jak się zrobi cieplej?
                                                    >
                                                    > Proponuje w wersji spaceru true crime! wink

                                                    Mogę znaleźć nocleg, zorganizować łażenie po okolicy, a wieczorem przy ognisku opowiedzieć historyjkę o mojej własnej ciotce, która została zamordowana.
                                                    Mogę też zorganizować wycieczkę przyrodniczą po ogrodach z przewodnikiem, który opowie o rosnących tam roślinkach, z możliwością zorganizowania ogniska na koniec.
                                                    Spaceru true crime nie zorganizuję, bo się na tym nie znam.

                                                    [...]

                                                    > A tak serio: trzymam szczerze kciuki, ale sadze, ze ta rzeka dawno odplynela.
                                                    > Zaczelo sie pod koniec pierwszej dekady tego wieku i naturalnie umarlo
                                                    > po paru latach.

                                                    Spotkania były na innych forach. Tutaj nie udawało się ich zorganizować.

                                                    > Natomiast te prawdziwe spotkania, one by one, przeciez jak najbardziej sa,
                                                    > czego raz bylismy nawet publicznie swiadkami smile Ale z nimi jest tak, ze jak
                                                    > naprawde, naprawde chcemy, zadna pogoda temu nie przeszkodzi. A jak nie chcemy
                                                    > - zadna pogoda temu nie pomoze.

                                                    Zgadzam się.
                                                  • tapatik Re: Na razie masz tańce 19.01.25, 21:39
                                                    To jednak true crime to nie moje klimaty.
                                                  • okruchlodu Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 20:36
                                                    Sorki ale to są dość atrakcyjne babeczki. Szczupłe, zadbane, na poziomie, niektóre 10,11 lat młodsze... Zastanawiam się, kogo Ty sobie wyobrażałeś?! Strasznie umniejszasz kobietom.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:14
                                                    okruchlodu napisała:

                                                    > Sorki ale to są dość atrakcyjne babeczki. Szczupłe, zadbane, na poziomie, niekt
                                                    > óre 10,11 lat młodsze... Zastanawiam się, kogo Ty sobie wyobrażałeś?! Strasznie
                                                    > umniejszasz kobietom.

                                                    Uważasz, że są atrakcyjniejsze od ciebie? wink

                                                    Ta czarna faktycznie pewnym typom mężczyzn może się podobać ale to jednak trzeba lubić takie karynki (może ten akurat chłop lubi, nie wiem tego).
                                                  • okruchlodu Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:20
                                                    baenzai napisał:

                                                    > okruchlodu napisała:
                                                    >
                                                    > > Sorki ale to są dość atrakcyjne babeczki. Szczupłe, zadbane, na poziomie,
                                                    > niekt
                                                    > > óre 10,11 lat młodsze... Zastanawiam się, kogo Ty sobie wyobrażałeś?! Str
                                                    > asznie
                                                    > > umniejszasz kobietom.
                                                    >
                                                    > Uważasz, że są atrakcyjniejsze od ciebie? wink

                                                    Nie porównuję się z innymi. To nieeleganckie.

                                                    > Ta czarna faktycznie pewnym typom mężczyzn może się podobać ale to jednak trzeb
                                                    > a lubić takie karynki (może ten akurat chłop lubi, nie wiem tego).

                                                    A pozostałe? Dziennikarka jest extra. 3/5 mają figury jak modelki. O żadnej nie pomyślała bym, że nieatrakcyjna.
                                                  • baenzai Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:30
                                                    Dziennikarka jest ok, ale ona jest najstarsza. Za 5 lat ten koleś będzie wyglądał jak Jacek Kawalec a ta babka jak żona Jacka Kawalca. smile
                                                  • okruchlodu Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 14.01.25, 21:40
                                                    A może ona sobie strzeli lifting i będzie wyglądać 10 lat młodziej a on będzie miał wylew i nie będzie mu się już chciało codziennie tupeciku przyodziewać.

                                                    Mam wrażenie, że ty mężczyznom dodajesz + 3 pkt za fakt posiadania penisa a kobietom, za jego brak, odejmujesz. Może jednak warto zmienić orientację? Ewentualnie poszukać kobiety z ptakiem, może to twoja nisza?
                                            • marcepanka313 Re: k. mac... - kobiet nie zagaduje sie na ulicy 18.01.25, 21:34
                                              obrotowy napisał:

                                              >
                                              >
                                              > k.. mac - kobiet nie zagaduje sie na ulicy
                                              >
                                              > a tylko tam , gdzie czuja sie bezpieczne


                                              No nie wiem. Dosłownie kilka minut temu....no dobra... kilkanaście,przechodząc byłam świadkiem,kiedy chłopak podbiegł do dziewczyny i zaczął rzucać teksty, że ma bardzo ładny uśmiech....Niewiele więcej tekstu słyszałam mijając ich,ale dziewczyna była uśmiechnięta,podała rękę na przywitanie .Także tego....No ok.Może to niezbyt oryginalne ale....W tym miesiącu nie była to sytuacja jedyna,której byłam świadkiem.
    • baenzai Re: na bolace serce 11.01.25, 17:45
      Masaż erotyczny.
      • permet Re: na bolace serce 11.01.25, 17:53
        byles czy proponujesz? :d
      • obrotowy baenzai, please, 11.01.25, 18:02
        baenzai napisał:
        > Masaż erotyczny.


        baenzai, please,

        tylko mezczyzn takie cus "zamiast" moze ucieszyc.

        kobiety, jak pewnie i permet, gdy nie jest to masaz czyniony przez "tego jedynego" - to tylko doluje...


        - czy tak, Droga Permet ?
        • permet Re: baenzai, please, 11.01.25, 18:54
          w dluzszej perspektywie pewnie tak, a czy pomoze choc na krotka chwile, na "dzis", nie wiem, nie probowalam. ale takie " macanki" poczynione przez goscia, ktory zajmuje sie tym zawodowo to w chuj slabe jest. chyba bym sie czula jakbym z meskiej dziwki skorzystala.
          • permet Re: baenzai, please, 11.01.25, 18:56
            nie ze jestem jakas maryjaswietadziewica, bo daleko mi do tego :d
    • stasi1 Re: na bolace serce 12.01.25, 09:57
      Ale ty przecież nia miałas czego łamać ostatnio
      • permet Re: na bolace serce 12.01.25, 10:10
        bo nie mam serca? bo mi tylko seks w glowie, nie zadne kochanie?
        • stasi1 Re: na bolace serce 14.01.25, 19:53
          Nawet tak przez myśl mi nie przeszło
    • tapatik Re: na bolace serce 12.01.25, 21:54
      Prośba - nie klnij.

      Na bolące serce kontakty z innymi ludźmi i czas. Niestety nie wiem jak skrócić czas.
      • stasi1 Re: na bolace serce 16.01.25, 13:59
        Wypełniając go czymś, więcej pracy, więcej seksu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka