Dodaj do ulubionych

Sylwester samotnie zakamuflowany 2

02.01.08, 20:18
Tego roku, bo chyba będzie stawało się to moją tradycją, byłem sam.
Po zeszłorocznych samochodowych doświadczeniach sylwestrowych w tym
roku doszedłem do wniosku, że mi się tak nie chce, aczkolwiek cały
czas był to plan alternatywny, jakby planowana pieczołowicie przeze
mnie impreza nie wypaliła. Oficjalną wersją była: jadę do starych
znajomych, jak w tamtym roku zresztą, fajni ci moi znajomi smile. W
rzeczywistości przyszło mi go spędzić samemu w czterech ścianach.
Wymyśliłem, że w tym roku jadę autobusem, bo to bezpieczniej i jak
to na sylwestra wypić sobie na luzie można. Tak na prawdę nie miałem
pomysłu gdzie ukryć samochód, aby w tą tak piękną sylwestrową noc
nikt się na niego nie natkną, demaskując tak misternie uknutą przeze
mnie intrygę. Pojechałem do marketu, zrobiłem zaopatrzenie czyli
przede wszystkim 40 %-owy trunek i zawiozłem po kryjomu tam gdzie
była planowana „impreza”. Wróciłem do domu zapakowałem w torbę
podróżną koszulę, marynarkę, spodnie, szampana - jak to w przypadku
imprez sylwestrowych bywa i dumnym krokiem wyruszyłem. Teraz tak,
musiałem niepostrzeżenie dostać się do pomieszczenia gdzie
zaplanowałem sylwestra, nie wnikając w szczegóły nie było to proste.
Następnie musiałem pokonać problem z podwójnymi drzwiami gdzie te
zewnętrzne można zamknąć tylko z zewnątrz właśnie. Jeśli nie były
zamknięte na klucz otwierały się samoistnie, zdradzając że ktoś jest
w środku, ot tak było to obmyślone. Przymocowałem więc linkę do tych
drzwi zewnętrznych, przeciągnąłem ją przez otwór który zrobiłem w
drugich drzwiach i w ten oto prosty sposób mogłem je przyciągnąć,
przymknąć i przymocować linkę tak aby się nie uchylały. Teraz na
pewno nikt nie mógł podejrzewać, że ktoś jest w środku. Następnie
przystąpiłem do zaciemniania okien przygotowanymi wcześniej kocami
tak aby nikt z zewnątrz nie widział świecącego się światła. Teraz
już byłem bezpieczny. Drzwi które zamykają się tylko z zewnątrz
zamknięte, okna zaciemnione, telewizor załączony, słuchawki na
uszach żeby nikt przypadkiem nie usłyszał że telewizor nadaje
(słuchawki miały długi siedmio metrowy kabel) flaszka na stół
(chociaż tak naprawdę nie jestem fanem alkoholu posiada on jeden
niesamowity atut: strasznie przytępia umysł i pozwala bezmyślnie
niepostrzeżenie sobie zasnąć, a tej nocy wyjątkowo tego
potrzebowałem.) Obejrzałem Dodę, zaczął grać Perfekt i … już dalej
nie pamiętam. Następnego dnia zapytany jak tam sylwester (bo w moim
kochanym miasteczku wszyscy o wszystkich chcą wiedzieć wszystko)
odpowiedziałem: normalnie, jak to sylwester.
Taki właśnie jestem, staram się robić dobrą minę do złej gry. I choć
jak w tych opowiastkach staram się wszystko obrócić w żart to nie
jest mi naprawdę do śmiechu. Ale komu jak komu, myślę że wam nie
trzeba tego tłumaczyć. Przepraszam że tyle naklikałem ale nie mam do
kogo otworzyć gęby, a tych historii jak do tej pory nikt jeszcze nie
poznał.
Wszystkiego co najlepsze w nowym roku, co dla Was najlepsze…
Obserwuj wątek
    • kwiaaatek1 Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 02.01.08, 21:19
      Ciekawe te historiesmile
    • mianda Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 03.01.08, 00:40
      Wiesz, żałuję, że nie zrobiłem tak jak Ty... Zamiast tego wróciłem do domu, żeby
      spędzić sylwestra w towarzystwie dziewczyny, która jest moim ideałem, a dla
      której ja jestem tylko przyjacielem i nigdy nie będę niczym więcej... Wiedziałem
      ,że skończy sie tak jak się skończył, czyli totalną porażką, ale pojechałem...
      Nawet totalne upicie sie mi nie pomogło, bo w środku nadal bylem trzeźwy...
      Chyba lepiej by było, jakbym zrobił jak Ty...
      • samotne_miau_miau Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 03.01.08, 09:17
        I co daje takie kamuflowanie się?Samotnie spędzony sylwester?Do
        czego to prowadzi? Do miliona smutków.Zamiast pójść do znajomych,
        pobawić się, pośmiać...lepiej było upić się w samotności?Do cholery!
        Przecież samotność zagląda często. I jeszcze oddać jej noc
        sylwestrową?
        Ja przetańczyłam całą noc. Zeszłam z parkietu o 6.15smile a przerwy w
        tańcu były na wc i jakiegoś szybkiego drinka/przekąskę.
        • przekombinowany Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 03.01.08, 23:27
          > Ja przetańczyłam całą noc. Zeszłam z parkietu o 6.15smile a przerwy w
          > tańcu były na wc i jakiegoś szybkiego drinka/przekąskę.

          Ja nie umiem tańczyć smile albo sad bo sam nie wiem
      • przekombinowany Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 03.01.08, 23:19
        Co ty Mianda, nie żartuj, gdybyś nie był na tej imprezie, żałowałbyś
        że nie spróbowałeś, nie dałeś sobie szansy. Stokroć lepiej spróbować
        i zostać odrzuconym niż nie spróbować i przez kawał życia to
        rozpamiętywać.
        Ja jakiś czas temu poznałem dziewczynę i zostałem zauroczony Nią po
        czubek głowy. Czułem się jak małolat z podstawówki któremu na widok
        wyśnionej dziewczyny nogi się rozpływały jak torty karmelowe a
        wymówienie najprostszego zdania porównywalne było ze zdobyciem
        szczytu K-2.
        Ale niestety nie wyszło. Później jeszcze długo nosiłem Jej zdjęcie
        przy sobie, potem miałem je w szufladzie i od czasu do czasu na nie
        spojrzałem, teraz nie wiem gdzie je znaleźć...
        Ale z perspektywy czasu nie żałuję tego bo takie historie też są
        piękne, chociaż nie niosą ze sobą szczęśliwego zakończenia. Myślę,
        że każda chwila która powoduje że chociaż mała cząstka naszego życia
        staje się bardziej kolorowa warta jest tego by zaistniała. A po to
        są pochmurne deszczowe dni by móc docenić radość słońca.
        • mianda Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 05.01.08, 20:18
          Wiem, że żałował bym. Pisałem będąc w dołku... Użalałem się nad sobą, ale już
          przestałem... Będę z nią, nie ważne ile będę musiał poczekać, poza tym spotkałem
          wreszcie prawdziwego przyjaciela, kogoś podobnego do mnie smile
          • kruz7 Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 06.01.08, 20:30
            Codziennie można spotkać kogoś, tylko trzeba mieć oczy otwarte na nowe
            znajmości. Nie wystarczy wychodzić z domu, trzeba pokazać innym, że poszukujemy
            kogoś. Można pisać np. w sieci. Przyjdzie taki dzień, że ktoś odezwie się do
            nas. Jakiś czas temu traciłem powoli nadzieję, zaczynałem przyzwyczajać się do
            braku bliskiej mi osoby, samotnych wieczorów. Przyszedł jednak ten szczęśliwy
            dzień i czuję się odmieniony. Byłem niedostępny dla innych kobiet podobno!
            Jednej udało się i cieszę się na razie z tego. Są jeszcze pewne bariery, które
            trzeba pokonać. Pomaga mi w tym moja ulubiona muzyka, napawa mnie optymizmem,
            dodaje mi animuszu. Można stworzyć wokół siebie pewien nastrój, który zniweczy
            nastrój samotności i tęsknoty. Najważniejsze, aby nie poddać się i nie załamać się.
            Sylwester jest dniem dla mnie żadnym wyjątkowym. Życie składa się z dalszej
            egzystencji a nie tylko jednego wieczoru. Nie ma sensu płakać nad samotnością w
            tą noc. Bardziej zastanowiłbym się gdzie mogę poznać kogoś. Robienie planów w
            przeddzień nie przyniesie na pewno porządanych efektów. Niektórzy poznali smak
            bycia samemu przez dłuższy okres czasu. Moja propozycja jest, aby wyciagnąć
            teraz wnioski z tego i zacząć robić plany na przyszłość. Powstaną w końcu
            marzenia, oczekiwania spędzenia wieczoru z kimś. Pobudzi to nas do działania i
            być może sprawi, że zapomnimy o naszej samotności.
            • boszka5 Re Sezamie otwórz się..... 07.01.08, 22:31
              przeczytałam słowo ostatnimi czasy często wymawiane "NADZIEJA"Cieszę się,że masz
              ją w sercu.Pozdrawiam Cię gorąco KRUZ7.Lubię czytac twoje posty,powiedzmy,że
              jesteś jednym z wielu moich ulubionych autorów.lubię czytac,dlatego wybieram to
              co lekko się czyta.KAWA.............
    • moniks_2 Re: Sylwester samotnie zakamuflowany 2 03.01.08, 15:42
      Cze wiem że samotność boli, ale są przecież inni ludzie. Wiem że nie
      należy zamykać sie przed innymi, mimo że czasem mamy wszystkiego
      dość.Ja myślałam że w tym roku spędzę sylwestra ze swoim chłopakiem,
      niestety na miesiąc przed rozstaliśmy się, dzisiaj myślę że tak
      miało być.Widocznie nie jestesmy dla siebie, napoczatku bolało i to
      bardzo, miałam w sylwestra siedzieć w domu i się u żaleć, o nie !
      byłam u rodziny i fajnie było.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka