Dodaj do ulubionych

Porzucony-proszę o odzew

25.03.08, 08:51
Poznaliśmy się ponad 6 lat temu, mamy teraz po 25 lat.
Ona, dziewczyna ze wsi, córka niepijacego alkoholika, który pił i bił
15 lat, czy 20 lat żone i potem tez czasem dzieci, upośledzony
umysłwo
brat. W domu sie nie przelewalo
Ja, chłopak z miasta, po lewostronnym paraliżu, obecnie kuleje lkko i
mam dłoń niesprawną, pomimo tego skonczylem Uniwerek, mam dobra
prace,
dobrze zarabiam. 5, 5 roku "chodziliśmy" ze sobą. bywało różnie, ale
w
sumie bylem bardzo szczesliwy, ona podobno tez, choc wielu rzeczy nie
dostrzegalem. Chocby tego ze ona nie ma zadnych zainteresowan poza
imprezami ktore lubila ale nie chodzila beze mnie. Myslalem ze
zalapalem Pana Boga za nogi, kobieta ktorej nie przeszkadza moja
niepelnosprawnmosc, akceptuje mnie kocha.
Wszystko robilismy razem. Przygotwalem ja do matury, pomoglem na
studiach, napisalem prace licencjcka i 3 z 4 pracy mgr. mogla liczyc
na mnie zawsze i ze wszystkim tak jak i ja na nia. Slub w sierpniu
200-
cudowne wesele. Potem 2 miesiace zycia w raju. Koniec pazdiernika
dostalem ataku epilepsji, zdiagnozowao mi te chorobe ale atakow nie
mam, normalnie zyje, pracuje. A w domu (mieszkanie w duzym domu z
tesciami, w trakcie wykanczanie jej czesci domu). Mniej wiecej od
tego
czasu coraz gorzej, oddalala sie ode mnie, bylem jak mebel. od
grudnia
sexu zero praktycznie-tak bywalo i przed slubem wiec to nie nowosc.
Ciagle pretensje ze zle sie odnosze do tesciow(bzdura) i inne
czepialskie wyssane z palca zarzuty. Ja jej oddalem calego siebie,
serce na dloni. A wczoraj (Wielka Niedziela) bylem u mamy, od niej
sms-"nie kocham Cie" strasznie sie pomylilam" itd. Wiec pojechalem
spakowac rzeczy, wchodze a one juz spakowane, po niej wdidzialem cos
w
rodzaju ulgi. Tak mi sie przynajmniej wydaje.
dzis rao dzwonie, ze zostawilem plaszcz, slysze-"oddam Ci go, pytam
czemu to zrobila-nie chce tk dluzej zyc jak niewolnica""nie psuj mi
telefonami ŚWiąt" I po tej rozmowie klapki mi z oczu spadly.
Co nie zmienia faktu ze tesknie za nia strasznie, wczoraj plakalem,
mysle o niej, ciezko mi okropnie. Jenoczesnie mam swiadomosc ze
okazala sie pusta jak balon. Tyle ze na skinienie jej palca bym
wrocil. Boje sie ze bede sam, ze moja niepelnosprawnosc, choroba,
bycie (chyba) rozwodnikiem przekresla moje szanse na ulozenie sobie
zycia, a ja nie potrafie byc sam, potrzebuje ciepla i chce je dawac.
Moze ktos z Was ma podejrzenia czemu to zrobila, ja naprawde nie
wiem,
chyba zetak bardzo brakuje jej imprez itd (z epilepsja nie moge na
nie
chodzic)?
Jak myslicie, wyciagnie jescze reke do zgody?
I jak sobie radzic z bolem rozstania?
Bede wdzieczny za pomoc
Piotr
Obserwuj wątek
    • sarri16 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 11:03
      Czytając co napisałeś zastanawiam się czy jesteś nadal zakochany
      bezgranicznie w swojej żonie,czy tylko boisz się zostać sam.
      Jeżeli sądzisz,że nadal kochasz żone to walcz o to uczucie o ile
      jest jeszcze o co walczyć.Proponuje nie robić niczego na siłe bo
      możesz się jeszcze bardziej rozczarować.Spróbuj umówić się na
      spotkanie i szczerą rozmowe,ale tylko we dwoje-bez osób
      postronnych.Może jak wyjaśnicie sobie pewne sprawy,to oboje
      zrozumiecie czego tak naprawde zabrakło w waszym związku.
      Wmawianie,że zostaniesz sam ze wzglęu na swoją niepełnosprawność
      jest błędne.Masz swoje wartości i nie daj sobie wmówić,że jesteś
      nikim.Pokaż innymna co stać takiego faceta jak Ty.Myśle,że masz
      wiele do zaoferowania tylko trzeba to z Ciebie wydobyć.
      Życze więcej optymizmu i wiary w siebie
    • szatynkaa20 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 11:16
      Miała ciężkie życie na wsi. Ojciec pijak, upośledzony brat. Ty
      dostałeś ataku epilepsji. Musi się o Ciebie martwić. Może to ją
      przytłacza. Moze potrzebuje się wyszaleć... Z drugiej strony gdyby
      Cię kochała to zniosłaby wszystko. Nie wiem czemu to zrobiła, ale
      jesli zrobiła to lepiej, że teraz niż później... A na ułożenie sobie
      życia oczywiście masz szanse. Nie zamykaj się na ludzi i nie myśl,
      że już nigdy szcżęśliwy nie będziesz...
      Będziesz smile))
      • rogal1601 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 12:25
        Dziękuje za odzew.
        Moim zdaniem martwi sie tylko o siebie. Gdyby ona zachorowala to bym
        stanal na glowie zeby bylo ok. Gdy chorowala na cokolwiek gdy ja cos
        bolalo, ja sie modlilem zeby to przeszlo na mnie. I po co to
        wszystko...
        • sarri16 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 13:08
          Zakochany człowiek zrobi dla ukochanej osoby wszystko i tak jest w
          Twoim przypadku.Oddałbyś życie nie zastanawiając się ani przez
          chwile.Tak poprostu powinna wyglądać miłość.Jeżeli Twoja żona nie
          potrafiła tego docenić,to niech żałuje bo nie wie na kogo może w
          życiu jeszcze natrafić.Kiedyś zrozumie co zrobiła,ale wtedy może
          będzie już za późno.
          Tłumacz sobie,że robiłeś wszystko,aby wasz związek przetrwał i był
          idealny.Ale do tanga potrzeba dwojga,a Ty zostałeś na parkiecie sam
          bo drugiej stronie poprostu nie zależało.Wydaje Mi się,że ta Twoja
          żona to troche egoistka zapatrzona w siebie.
          • rogal1601 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 17:00
            Mi się wydaje ze nie troche, tylko bardzo. Najgorsze jest to ze tak
            naprawde nie wiem dlaczego to zrobila. Moze ma kogos, bylby
            przynajmniej powód...
            • sarri16 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 17:38
              Zdrada-chyba najbardziej prawdopodobne w dzisiejszych czasach.Jednak
              nie będziesz tego wiedział na 100% dopóki nie porozmawiacie.Tylko
              czy będzie Ci wtedy łatwiej pogodzić się z obecną sytuacją.Myśle,że
              gdybyś się dowiedział o romansie żony to zadawałbyś sobie pytanie-
              co takiego zrobiłem lub nie zrobiłem,że musiałaś sobie poszukać
              kochanka?I znowu znajdujesz się w punkcie wyjścia.
            • flydot Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 18:52
              Znamy historię opisaną przez Ciebie, nie wiemy co o tej sytuacji
              powiedziałaby Twoja żona, dlatego żadne z nas nie powinno oceniać
              Twojego kłopotu i Ci doradzać, jest jednak coś co jest sądzę faktem
              i co pozwala mi wysnuć pewien obciążający Twoją żonę wniosek. Fakt,
              iż poinformowała Cię o braku uczucia do Ciebie i chęci rozejścia się
              smsem świadczy o Niej. Jest mała, jest tchórzem, ten jeden Jej
              uczynek wystarczy bym stwierdziła że nie jest wiele warta. Nawet
              jeśli faktycznie Jej uczucie do Ciebie wygaslo, czy cokolwiek się w
              Jej życiu wydarzyło, przez wzgląd na czas spędzony razem, fakt, że
              oddałeś Jej sześć lat swego życia należał się Tobie z Jej strony
              szacunek. Chodźby niewiem jak bardzo się bała absolutnie powinna Ci
              powiedzieć osobiście o swojej decyzji i absolutnie powinna
              powiedzieć cokolwiek o przyczynie. A Ona potraktowała Cię jakbyś był
              ledwie poznanym kolesiem, któremu nic się nie należy. Wiesz, ja
              doświadczyłam czegoś podobnego, mnie zostawił narzeczony po trzech
              latach dla dziewuchy którą poznał tydzień wcześniej, nie miał odwagi
              powiedzieć że między nami koniec, powtarzal tylko, że mu głupio, nie
              potrafił spojrzeć mi w oczy, to ja musiałam powiedzieć na głos co
              było nieuniknione, a On tylko kiwnął głową. To zdarzenie sprawiło,
              że przestałam o Nim myśleć jak o kimś wartościowym, ułatwiło mi
              zapomnienie, znalazłam sobie mnóstwo zajęć, po dwóch miesiącach
              czułam się już całkowicie wolna. Dodam, juz tylko dla uzupelnienia
              mojej opowieści, że zaraz później poznałam swojego obecnego mężasmile.
              Jest mi bardzo przykro na myśl o tym co Ci się przytrafiło, trzymam
              kciuki byś szybko odnalazł swoje szczęście.
              • rogal1601 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 21:14
                Zgadzam sie w zupelnosci co do Twych sadow o niej-dno i metr mułu i
                nie ma tu zaadnego wytlumaczeia. Ja naprawde nie wiem co zrobilem.
                Moze tylko to ze nie bylem falszywy i obludny co na wsi jest norma i
                nie usmiechalem sie dla swietego spokoju co jest tam wymagane. Z
                tego byl wobec mnie zarzut "nadymania sie"
                • aga76_only Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 22:22

                  Nie wierzę jakiś porzucony facet. Gościu ,dziękuj Bogu, że kopnęła Cię w tyłek
                  jak nie macie dzieci i obowiązków. Młody jesteś wyjdziesz z tewgo dasz sobie
                  radę, a jakbyś tak miał z nią dzieci? Chłopie! Katastrofa. Ja z "mężem" 3 lata
                  staraliśmy się o dzieci i mamy tylko ,że kiedy starsza miała 2 lata a młodsza
                  9m-cy poszedł sobie tatuś do innej, a teraz w mieszkaniu jego mamusi, gdzie
                  mieszkaliśmy mieszka z babeczką i jest tłumaczony przez rodziców i broniony
                  oczywiście a ja z dziemi sama staram się o dach nad głową i jedzenie itp. Uważam
                  ,że powinieneś się cieszyc bo wszystko przed Tobą. pozdr.
                  • rogal1601 Re: Porzucony-proszę o odzew 26.03.08, 09:40
                    Eh. Ludzie sa podli. Zawsze wyznawalem zasade ze mozna sie dogadac.
                    Jak widac mylilem sie. Ja bym dla niej wszystko zrobil. A ona to
                    wszystko zniszczyla smsem!!!
    • eva52-52 Re: Porzucony-proszę o odzew 25.03.08, 18:29
      jesteś na dwóch forach . Odpowiedziałam Ci proszę przeczytaj
      pozdrawiam Eva

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka