15.02.05, 23:12
Witam i dziękuję za zainteresowanie.
Pytań jest mnóstwo - co dziennie inne. Pierwsze podstawowe czy dobrze robie
decydując się na implant i jak zebrać tyle kasy?, ale odpowiedzi na nie muszę
szukać sama.
Bardzo interesuje mnie natomiast rechabilitacja już po zabiegu, czy naprawde
jest tak trudno? Ile lat miało Twoje dziecko w momencie zaimplantowania, bo
to jest chyba klucz do rodzaju ćwiczeń.
Ostatnio mam nieodparte wrażenie że Julek coś słyszy budzi się jak ktoś
zadzwoni do drzwi albo pies zaszczeka, ale jak próbuje to sprawdzić to nie
reaguje. Czy w twoim przypadku coś takiego miało miejsce?

Same pytania! Mam narzeję , że nie sprawią kłopotu!!!

Anka mama Julka 7 miesięcy (brak odpowiedzi ) i Michała 11 lat
Obserwuj wątek
    • aniabj1 Re: evian66 15.02.05, 23:16
      Przepraszam Ewo za pomyłkę w nagłówku!!!
    • evian66 Re: evan66 16.02.05, 18:17
      Cześć Aniu,

      Na to pierwsze pytanie oczywiście nie mogę Ci odpowiedzieć, bo ta decyzja
      należy do tych, które trzeba podjąć samemu smile
      Na pytanie o kasę też niestety nie - my dostaliśmy implant z kolejki, wtedy
      była chyba nieco mniejsza.
      Moja córka była implantowana w wieku lat 6, a więc w zupełnie innej sytuacji
      niż Julek teraz, ale zdiagnozowana została w wieku 6 m-cy, a zaaparatowana, gdy
      miała 7 m-cy. Głęboki niedosłuch wrodzony, 90-100 dB. Od początku była bardzo
      intensywnie rehabilitowana metodą audytywno-oralną. Pamiętam, że pierwsze
      słowa - odgłosy zwierząt - mówiła tuż po swoich pierwszych urodzinach. I powoli
      uczyła się mówić, choć kosztowało to baaardzo dużo pracy. Jeździliśmy do
      Instytutu, ale wówczas uważano, że za dużo słyszy na implant (bo miała resztki
      słuchowe, które w pełni wykorzystywała) i robi za dobre postępy w mowie. Ja
      byłam zresztą szczęśliwa, bo bałam się implantu jak diabli. Natalia robiła
      postępy, nasze logopedki były z niej bardzo zadowolone, inne mamy spotykane w
      Poradni mówiły "Ależ ona ładnie mówi...". TYlko im lepiej mała mówiła, tym
      bardziej było widać jak mało słyszy. W dużym stopniu opierała się na czytaniu z
      ust, mówiła nawet "nie widzę co powiedziałaś...". Mnóstwo rzeczy jej uciekało,
      ale ona chciała wszystko wiedzieć, więc nieustannie jej powtarzaliśmy co my
      powiedzieliśmy, co powiedziała babcia, ciocia, pan w telewizji itd.
      Jak tylko dowiedziałam się, że zmieniły się kryteria na implant, pojechaliśmy
      na kwalifikacje. W międzyczasie poznałam sporo dzieci z implantami i przestałam
      się ich bać. Natalia dostała implant w dość późnym wieku, ale ponieważ była
      dobrze wyrehabilitowana, bardzo szybko przestawiła się na nowe słyszenie. Po
      aktywacji codziennie odkrywała nowe dżwięki, których wcześniej nie znała.
      Słuchała tykania zegara, albo chodziła i wymyślała różne słowa z lierą "s",
      wsłuchując się w to nieszczęsne "s". Oczywiście cały czas kontynuowaliśmy
      rehabilitację, do tego doszła nam szkoła, w której mała dobrze sobie radzi.
      Chociaż upłynał już ponad rok cały czas widać, że jej możliwości słuchowe i
      umiejętność słuchania z implantem cały czas się rozwijają. Właściwie już
      przestała patrzyć na usta, nawet gdy czegoś nie zrozumie, to prosi o
      powtórzenie nie patrząc, tylko słuchając. Cały czas zdumiewa mnie, że rozumie
      rzeczy, które mówię gdzieś tak przelotem, np. przechodząc. Zawsze do niej dużo
      mówiłam, ale kiedyś reagowała na może 30%...
      Podsumowując - ja jestem szczęśliwa, że Natalia ma implant i może dzięki niemu
      słyszeć. Uważam, że słyszenie z aparatami a implantem to OGROMNA różnica na
      korzyść implantu, przy takim niedosłuchu jak ma moja córka. A mam porównanie,
      bo korzystaliśmy z aparatów przez 6 lat.
      Oczywiście, to jest nasza historia, a jak wiadomo, nie wszyscy odnoszą z
      implantu jednakowe korzyści, te możliwości mogą bardzo się różnić zależnie od
      różnych czynników. Dla tego musisz sama zdecydować...
      Jeśli chodzi o rehabilitację, to oczywiście ma ona ogromne znaczenie. Sam
      implant nic nie rozwiązuje, dziecko musi nauczyć się słuchać. Nie będę podawać
      szczegółów, bo Natalia startowała w innym wieku i z innego miejsca, mówiła już,
      więc to zupełnie inna sytuacja. Ale patrząc na tempo, w jakim Natalia rozwinęła
      się przez ostatni rok, i łatwość z jaką się uczy teraz nowych słów dźwięków
      itp., to powiem tylko, że gdybym mogła, zrobiłabym to samo, tylko wcześniej.
      Jeśli chcesz rehabilitować Julka oralnie, nauczyć go mówić, to będzie to
      znacznie łatwiejsze z implanem, niż bez, na pewno. Aczkolwiek i tak przygotuj
      się na dużo pracy smile
      To wszystko oczywiście dotyczy dzieci z głębokom niedosłuchem. Nie wiem
      oczywiście jak jest z Twoeim synkiem, ale ja na początku nie mogłam uwierzyć,
      że mała nie słyszy. Zawsze się odwracała, gdy ktoś wchodził do pokoju czy
      trzaskał dzwiami. Teraz wiem, że te dzieciaki są czułe na inne bodźce: lekkie
      wibracje podłogi, cień na ścianie itp. Są też świetnymi obserwatorami.
      O rany, znowu się rozpisałam!!!

      Pozdrawiam
      Ewa
      mama Natalii, 7 lat, implant + Widex Senso P38


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka