bea-sjf 26.01.06, 13:59 Proszę o opinię nt tej książki:) www.merlin.com.pl/frontend/towar/408908 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
abepe Re: Rysunki rysunkowate 26.01.06, 14:21 Oglądałam, kiedyś. Chyba pisałam o tym w związku z wątkiem "ilustracje dobre i złe".Podobało mi się ale nie pamiętam szczegółów. Znalazłam potem stronę autora: www.peterhreynolds.com/ Na pewno, dla któregoś z Twoich dzieci od Frycka wzwyż Odpowiedz Link
ingeborga Re: Rysunki rysunkowate 26.01.06, 14:58 Fajne rysunki, tlumaczenie Mikolajewskiego (wiec OK), mam tylko pewien problem: wieksza czesc narracji jest taka, ze moja 3-latka lyka ja bez problemu. A potem nagle, na ostatnich dwoch stronach jest filozoficzno-abstrakcyjna puenta - zupelnie nie wiem, na jaki wiek. Efekt jest taki, ze corka jej nie rozumie, wiec zawsze ma lekkie poczucie niedosytu, jakbym przeczytala jej ksiazeczke bez zakonczenia. Odpowiedz Link
ombretta Re: Rysunki rysunkowate 26.01.06, 15:04 Piszesz: "tlumaczenie Mikolajewskiego (wiec OK)", a potem "nagle, na ostatnich dwoch stronach jest filozoficzno-abstrakcyjna puenta - zupelnie nie wiem, na jaki wiek. Efekt jest taki, ze corka jej nie rozumie, wie zawsze ma lekkie poczucie niedosytu, jakbym przeczytala jej ksiazeczke bez zakonczenia." A moze to kwesta tlumaczenia. Moim zdaniem jego tlumaczenia z angielskiego nie sa wcale dobre. Lepiej robi to z wloskiego. Odpowiedz Link
malinela Re: Rysunki rysunkowate 27.01.06, 10:28 Dość dawno przeglądałam tę książkę, zrezygnowałam z zakupu, kiedy doszłam do momentu, w którym starszy brat śmieje się z rysunków Ramona. Mam zasadę, że nie kupuję książek, które mogłyby wykreować niepotrzebny lęk np. taki, że ktoś może śmiać się z cudzych rysunków. Odłożyłam, zapomniałam .. a wczoraj bea mi o niej przypomniała. Teraz, kiedy rysunek mojej córki wisi w bardzo-ważnym-miejscu w przedszkolu, zagrożenia nie ma, wiec książkę kupiłam... Opinia będzie moja, bo córka zgodzila się, zebyśmy przecztały tylko raz (i była bardzo obrażona, że w ogóle musi) i powróciły do bardzo ważnych zleceń agencji "Różowe okulary" ;o) Czytając ją miałam wrażenie, że jest to historia Olka, z ksiązki "Ola i Olek", kilka lat poźniej.. Romanowi, tak jak Olkowi, choć bardzo się stara, kreska się wije, rownież tu dziewczynka pomaga zmienić zdanie o sobie... Zakończenie to przejscie od obrazowania świata, przez jego opisywanie po kontemplację. Cała historia, to opowieść o tym, jak ważna w życiu każdego człowieka jest opinia,a przede wszystkim akceptacja, innych osob. Bea, jeśli czytałaś "Olę i Olka" to ta książka ma ten sam rytm. Identycznie się ją czyta.. Nie podoba mi się tylko powtórzony rym "on" do "Ramon". Ania, mama Malinki i Nelki Odpowiedz Link