verdana 07.05.04, 16:31 Chyba jednak nie... Byłam, to wiem. Człowiek ma współczucie dla innych ludzi, a po paru latach bycia nauczycielem to współczucie gdzieś znika. (Nie u wszystkich oczywiście!) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
na.elka Zdecydowanie tak! 18.05.04, 03:25 Czytam Twoje posty na tym forum i zastanawiam się skąd w Tobie takie nastawienie do nauczycieli? Otóż chciałam z całą pewnością stwierdzić, że nauczyciel jest człowiekiem. Nie jest absolutnie pozbawiony ludzkich uczuć. Nie rozumiem tylko dlaczego odwołujesz się właśnie do współczucia? Czy wg Ciebie właśnie ta cecha jest najważniejsza u nauczyciela? Komu ma współczuć nauczyciel: swoim wychowankom, rodzicom,ludziom (trochę zbyt ogólnie powiedziane)? Z jakiego powodu? Dużo tych znaków zapytania, ale jeśli zechcesz odpowiedzieć może coś rozjaśni się w moim nauczycielskim umyśle (a może jest to już tak skostniały umysł, że dalej pozostanie tylko niewrażliwą , ciemną masą?) Pozdrawiam - n. wielce zdziwiona? :) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Zdecydowanie tak! 18.05.04, 12:05 Moze dlatego, że nie tylko mam dzieci w szkole, ale i wiele lat w szkole uczyłam. Na radach pedagogicznych rozpatrywało się wyniki, w oderwaniu od "całosci" mlodego człowieka. Nikogo nie przekonywało, ze ma ciężki okres za zobą (np. zerwał z ukochaną dziewczyną, albo w domu stałe awantury). Nikogo nie przekoywało, że wybitny matematyk moze nie chciec uczyć się na pamięć wszystkich dat z historii. W miarę uływu lat myslałam sobie - jak człowiek pracuje i pracodawca nie jest całkiem bez serca, to często odpusci mu w dzień, kiedy ma np. migrenę czy dziecko chore. Sam nauczyciel też sobie wówczas odpuści - np. kazd młodziezy pracować samodzielnie. A dla uczniów nie ma zmiłuj - zdrowy, chory, przygnębiony, załamany - napisać klasówkę musi! Podobnie moich uczniów dziwiło, ze czasem rycząc ze smiechu nad wypracowaniami nigdy nie powiedziałam z kogo idlaczego się śmieję - mówili, że inni nauczyciele podawali nazwisko i jeszcze czytali co zabawniejsze kawałki! Oczywiście, nie jestem naiwna. Wiem, ze uczniowie oszukują. Ale dlaczego wszystkich traktuje się jak oszustów? Odpowiedz Link Zgłoś
asialub1 Re: Zdecydowanie tak! 18.05.04, 18:45 Trudno wymagac od nauczyciela by roztkliwiał sie nad każdym uczniem osobno. Przecietny nauczyciel musi znac i uczyc około 300 uczniów w szkole, czesto ma z dana klasą jedna godzine w tygodniu i musi poza problemami wychowawczymi, ktorych jest coraz wiecej zrealizowac materiał i przygotowac do egzaminów. Dyrektor potem rozlicza nauczyciela dlaczego danej klasie poszlo słabo lub źle, maja byc wyniki i koniec. Poza tym gdyby każdy uczeń chcial pisac jakąś klasówke w innym terminie bo zerwal z dziewczyna czy byl wczoraj chory i itd to nigdy by nie bylo mozna zrobic żadnej pracy pisemnej. Poza tym w szkole jest coraz wiecej pracy papierkowej, ktora pochłania mnóstwo czasu, ja sie czuje nieraz jak pani z biura a nie nayczycielka. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Zdecydowanie tak! 18.05.04, 19:06 No własnie! A uczeń potem przychodzi załamany do domu i mówi, że w szkole nikt nie traktuje go jak człowieka. I nie traktuje - bo jak widać nie ma mowy o zadnym indywidualnym traktowaniu. W klasie mojej córki jest b. ciężko chora dziewczyna, w każdej chwili grozi jej zawał. Bez przerwy chodzi do lekarzy, albo leży w szpitalu. Czego już się nie nasłuchała od nauczycieli, którzy mają 300 innych uczniów i nie mają czasu się roztkliwiać! Że bumeluje, że do lekarza ma chodzić po lekcjach, ze uczeń, który przychodzi do szkoły ma być przygotowany itd. Odpowiedz Link Zgłoś
rubi21 Re: Zdecydowanie tak! 18.05.04, 20:42 Uważam, że rozpatrujesz problem w oderwaniu od całości i wzorujesz sie na tym co sama przezyłaś będąc nauczycielem, a każda szkoła jest inna i nie brakuje wcale tych, w których dominuje indywidualizacja. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
na.elka Re: Zdecydowanie tak! 20.05.04, 01:17 Wydaje mi się , że patrzysz na szkołę tylko przez pryzmat swoich negatywnych doświadczeń. I stąd pewnie niezbyt dobre nastawienie do tej instytucji i jej pracowników. Ale nie można w ten sposób uogólniać, bo jest to krzywdzące dla wszystkich, którzy uczą znajdując w tym zawodzie sporą satysfakcję i wkładając w swoją pracę dużo zaangażowania. Nie wszyscy nauczyciele myślą tylko o tym, by dopiec uczniowi, czy ośmieszyć go na forum klasy.Pewnie tacy się zdarzają tak samo jak zdarzają się wredne koleżanki w biurze.Moim zdaniem podejście nauczyciela do ucznia zależy od tego jakim jest człowiekiem.Zresztą nauczyciel też może mieć gorszy dzień, może jest sfrustrowany, bo za marną pensję nie stać go na kupienie nowej lodówki, albo ma psm (dotyczy wyłącznie pań :) )Oczywiście tylko od jego profesjonalizmu zależy, czy niepowodzenia prywatne będą sie przekładały na pracę z dziećmi. I jeszcze, jak już ktoś napisał, często trudno o indywidualne podejście mając w klasie 30 uczniów i tylko 45 minut na poprowadzenie lekcji i to niestety też trzeba wziąć pod uwagę oceniając pracę N. Dużo łatwiej jest podchodzić do dziecka indywidualnie w klasach młodszych, gdzie jeden nauczyciel jest z klasą kilka godzin, uczy wszystkiego i zna dzieci bardzo dobrze,można rzec "na wylot". Trochę się rozpisałam, a i tak tylko dość powierzchownie. Pozdrawiam i mam nadzieję, że jednak większość z nas nauczycieli traktuje uczniów z szacunkiem i że wreszcie uda Ci się Verdano na takich trafić :))) Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Zdecydowanie tak! 25.05.04, 14:49 verdana napisała: > Na radach pedagogicznych rozpatrywało się wyniki, w oderwaniu > od "całosci" mlodego człowieka. Nikogo nie przekonywało, ze ma ciężki okres za > zobą (np. zerwał z ukochaną dziewczyną, albo w domu stałe awantury). Nikogo nie przekoywało, że wybitny matematyk moze nie chciec uczyć się na pamięć > wszystkich dat z historii. nie wiem, jaka jest polska szkoła w tej chwili (mam dopiero jedną córkę w trzeciej klasie), ale wiem, że oceny (te końcowe, które są na świadectwach) stanowią (powinny stanowić?) informację o tym, co dany człowiek w danej dziedzinie wie, umie, potrafi czyli: to, że ma np. czwórkę, oznacza, że na koniec konkretnego roku konkretny materiał opanował właśnie w stopniu "dobrym" (około 75%?) i nic te oceny nie mówią (nie powinny mówić?) o tym, czy jest to od niego i tak wspaniałym wysiłkiem, czy mógłby znacznie więcej, gdyby chciał itp. miękkie rzeczy ;o) a jak wybitny matematyk nie chce się uczyć historii, to trudno, dostanie ocenę taką, na ile się nauczył (z drugiej strony, uczyłam się w liceum właśnie z wybitnymi matematykami - ci z nich, którzy uczyli się także historii na piątkę, oraz ci, którzy świadomie utrzymywali się z historii na poziomie "przyzwoitej trójki-czwórki", daleko w życiu zaszli, a ci, którym "nie chciało się uczyć historii, bo przecież oni są geniuszami z matematyki", nawet studiów nie pokończyli...) jak człowiek > pracuje i pracodawca nie jest całkiem bez serca, to często odpusci mu w dzień, > kiedy ma np. migrenę czy dziecko chore. w jakim sensie odpuści? że mogę pójść na urlop czy na zwolnienie? w końcu uczeń też może... że mogę nie zrobić wszystkiego, co do mnie należy? czasami jest to możliwe, ale nawet wtedy trzeba swoje zrobić, najwyżej następnego dnia... Sam nauczyciel też sobie wówczas > odpuści - np. każe młodziezy pracować samodzielnie. jeśli robi to bez uszczerbku na procesie nauczania, to jego sprawa ale jeśli jest to "odpuszczanie sobie", to nie ma w tym nic dobrego... A dla uczniów nie ma > zmiłuj - zdrowy, chory, przygnębiony, załamany - napisać klasówkę musi! jak chory, po co siedzi w klasie, niech idzie do lekarza jak już siedzi, to nich pisze a jak się nie udało, to niech pracuje, żeby poprawić, w końcu to tylko jedna ocena (a jak cały rok się nie udawało, bo cały rok był chory czy przygnębiony, to nie opanował materiału, a ocena - patrz powyżej) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś
judytak Re: Chyba nie... 25.05.04, 14:19 verdana napisała: > Człowiek ma współczucie dla innych ludzi, > a po paru latach bycia nauczycielem to współczucie gdzieś znika. a ja wcale bym nie chciała, żeby jakiś nauczyciel współczuł mojemu dziecku chcę, żeby zaciekwił i wymagał, żeby miał jasne zasady i konsekwentnie się ich trzymał a współczuć będzie babcia, koledzy, i ewentualnie, w skrajnych wypadkach, ja, jako matka :o) pozdrawiam Judyta Odpowiedz Link Zgłoś