Dodaj do ulubionych

Tajemnica procesu

IP: *.tktelekom.pl 15.09.09, 18:51

Ostatecznym celem regulacji sądowniczych jest produkcja wyroku;
tyle, że celem wyroku nie jest ani kara ani pochwała, nie chodzi w
nim również o wymierzenie sprawiedliwości ani udowodnienie prawdy.
Wyrok jest celem samym w sobie, jest tajemnicą, tajemnicą procesu.


"Proces" Kafki miał już nieskończenie wiele interpretacji; jedne
podkreślały polityczne proroctwo dzieła (nowoczesna biurokracja jako
zło absolutne) inne wymiar teologiczny (sąd jako nieznany Bóg), czy
też znaczenie biograficzne (potępienie jako choroba, na którą
podobno Kafka cierpiał).

Dla mnie "Proces", jest głęboką analizą natury prawa. Kafka
przedstawia prawo wyłącznie jako proces sądowy. W przeciwieństwie do
powszechnego mniemania, prawo nie jest regułą czy też regulacją
tylko wyrokiem, sprowadza się więc do samej rozprawy sądowej. Skoro
jednak esencją prawa – każdego prawa - jest proces, jeśli całe prawo
(także moralność, która jest nim skażona) jest tylko prawem
trybunału, wówczas egzekucja i zbrodnia, niewinność i wina,
posłuszeństwo i nieposłuszeństwo, są nie do odróżnienia i tracą
znaczenie.

"Sąd niczego od ciebie nie chce. Wita cię, kiedy przychodzisz;
zwalnia cię, kiedy wychodzisz."


Obserwuj wątek
    • Gość: wacek Re: Tajemnica procesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 21:48
      człowieku znajdź se prace lub kobitke bo jak czytam te twoje wypociny to
      dochodzę do jednego wniosku.... pier.doli.isz bez sensu
      • Gość: maszyna krzywa Re: Tajemnica procesu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.09.09, 23:01
        No, cóż Wacku? Dla ciebie to wypociny, dla innych (np.dla mnie) ciekawy tekst.
        Widać nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, szkoda!
        • Gość: maszyna prosta Re: Do Wacka co nie lubi rozmawiać o Kafce IP: *.tktelekom.pl 16.09.09, 14:07
          Dzięki za rady o kobitce (bardzo dobra) i o pracy (bardzo zła).
          Mam natomiast do ciebie prośbę. Skoro nie lubisz rozmawiać Kafce to
          może coś o Nietzsche. Pomóż mi odpowiedzieć na nurtujące mnie
          pytania. Będę bardzo wdzięczny.

          Na przykład Nietzsche nie akceptował wielu odkryć Darwina, ale ze
          względu na język pierwszej części Zaratustry oczywiste wydaje się,
          że w znacznym stopniu opiera się na jego teorii. Zastanawiałeś się
          kiedyś Wacku, czym jego teoria nadczłowieka różni się od
          Darwinowskiej ewolucji i w czym jest do niej podobna? Co to znaczy,
          kiedy mówi, że nadczłowiek będzie "sensem ziemi?" Często mówimy o
          odkrywaniu sensu czegoś; dlaczego Nietzsche określa sens, jako coś,
          co ma być stworzone? Jakie skutki ma na ludzi to, kiedy wierzą, że
          prawda jest absolutna i musi być odkryta? A, jakie ma na nich to,
          kiedy odkrywają, że prawda jest względna i musi być przez każdego z
          osobna zdefiniowana? Z którym poglądem Ty się zgadzasz? Dlaczego?
          Jak kontrastuje Nietzsche tych, którzy są "wierni ziemi" z
          kaznodziejami "nadziei na inny świat"?
          Mając na uwadze to, co powiedział o śmierci Boga, jak należy
          rozumieć paragraf, który zaczyna się "Kiedyś grzech przeciwko Bogu
          był najcięższym grzechem...?" Jaką więc zaleca zmianę wartości? Jaki
          jest tradycyjny chrześcijański pogląd na temat ciała w zestawieniu z
          duszą? (Podpowiedź: u świętego Pawła można znaleźć dużo podobnych
          sformułowań. Patrz na przykład Rzymianie 8:1 - 13. Zauważ również,
          że takie postawy są dzisiaj bardzo niemodne, chociaż w przeszłości
          były silne i szeroko rozpowszechnione.) Jak Nietzsche reaguje na te
          dzisiejsze postawy? "Godzina wielkiej pogardy" jest dla niego
          sposobem opisania punktu, w którym zdajemy sobie sprawę, że nasze
          wcześniejsze idee były mało ważne i podłe i zaczynamy kierować się
          ku czemuś wyższemu. Jaki efekt ma jego ciągłe używanie zaimka
          dzierżawczego 'twój': "twoje szczęście", "twój rozum" i "twoja
          cnota"? Dlaczego krytykuje współczucie? W późniejszym okresie
          Nietzsche dokonuje rozróżnienia pomiędzy współczuciem, które uważa
          za słabe i destrukcyjne a "cnotą dawania daru"", która co prawda
          jest współ-odczuwająca, ale jest dumna i silna.

          Chętnie przeczytam, co masz na ten temat do powiedzenia. Jeśli nie
          czytałeś "Oto rzecze Zaratustra" to przeczytaj i wtedy coś mi
          napiszesz.
          • Gość: wacek Re: Do Wacka co nie lubi rozmawiać o Kafce IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.09, 20:15
            Generalnie nie porównywałbym teorii Darwina z bełkotem Nietzschego. Po pierwsze
            Darwin w sposób naukowy, bazując na materiale "dowodowym" w miarę prosty i
            zwięzły sposób stara się wyjaśnić różnorodność gatunków oraz ciągłe zmiany jakim
            one podlegają. Założenia teorii zostały oparte na wnikliwych obserwacjach i
            doświadczeniach przyrodnika. Mimo czasu jaki upłynął od jej ogłoszenia i
            wielkiego "krzyku" środowisk zachowawczych i głupich pomysłów typu "boski plan"
            itp., jako teoria naukowa ciągle trzyma się nieźle, rozwija się z znajduje
            potwierdzenie w nowych obserwacjach. Rozważania Nietzschego nijak mają się do
            teorii Darwina.
            Mimo wszytko poczytam coś sensownego np "chirurgia ..", książkę opartą na
            "silnych" dowodach doświadczalnych, mającą zastosowanie w praktyce, co więcej
            zawierającą wiedzę która naprawdę potrafi dać zdrowie i ulgę, a nie rozważania i
            dywagacje o nadczłowieku które na sprzyjającym gruncie wykiełkują tylko w nowy
            czas bólu i cierpienia i nie niosą ze sobą żadnej przydatnej wiedzy praktycznej.
            i na marginesie
            praca nie boli
            • Gość: Franek Re: Do Wacka co nie lubi rozmawiać o Kafce IP: *.ptvk.pl 16.09.09, 20:25
              Chłopaki nie wiem co wąchacie, ale lepiej odłóżcie to.
              • Gość: Dedal 1 Re: Do Wacka co nie lubi rozmawiać o Kafce IP: *.opera-mini.net 16.09.09, 22:59
                Lepiej niech nie odkładają niech się czują mądrzy, potrzebni (autoryteci), a - co najważniejsze - szczęśliwi. Amen.
                • Gość: maszyna prosta Re: Do Wacka IP: *.tktelekom.pl 17.09.09, 10:49
                  Pewnie masz trochę racji w tym co piszesz. Chociaż, praca może i nie
                  boli, ale zabiera dużo czasu. I tak:

                  'Oznaką, że cena życia kontemplacyjnego spadła, jest to, że uczeni
                  ubiegają się teraz w zawody z ludźmi czynnymi o pewnego rodzaju
                  pośpieszną rozkosz, tak jakby wyżej cenili ten rodzaj rozkoszowania
                  się od tego, który właściwie im przystoi, i który rzeczywiście o
                  wiele więcej jest rozkoszą. Uczeni wstydzą się otium. A jednak są to
                  rzeczy szlachetne: odpoczynek i bezczynność. Jeżeli bezczynność
                  rzeczywiście jest początkiem wszystkich występków, to znajduje się
                  przynajmniej w najbliższym sąsiedztwie wszystkich cnót; człowiek
                  bezczynny zawsze jest jeszcze lepszy od czynnego. - Lecz wy nie
                  sądzicie chyba, że mówiąc o odpoczynku i bezczynności, mam na myśli
                  was, leniwcy?' (F. Nietzsche, Ludzkie, arcyludzkie, paragraf 284)

                  Jeśli zaś chodzi o praktyczność:

                  'Jak w znanej baśni o Parmenisku, który w trofońskiej pieczarze
                  stracił zdolność do śmiechu, ale odzyskał ją znowu na wyspie Delos,
                  spojrzawszy na bezkształtny kloc, który mu przedstawiono jako
                  wyobrażenie bogini Latony - tak samo jest ze mną. Kiedy byłem młody,
                  zapomniałem się śmiać w trofońskiej pieczarze; ale kiedy podrosłem,
                  otworzyłem oczy i mogłem obserwować życie; zacząłem się śmiać i od
                  tego czasu śmiać się nie przestałem. Ujrzałem, że najważniejsze w
                  życiu to zarabiać na chleb i zostać radcą prawnym; że najwyższą
                  rozkoszą miłości jest ożenić się bogato; że błogosławieństwem
                  przyjaźni jest wzajemna pomoc w trudnościach pieniężnych; że jest
                  mądrością podzielać zdanie innych; że jest natchnieniem mieć mowę
                  przy stole; że jest odwagą narazić się na grzywnę 10 talarów; że
                  jest serdecznością powiedzieć po obiedzie "na zdrowie";
                  że jest bojaźnią bożą raz na rok przystąpić do komunii. Ujrzałem to
                  wszystko i zacząłem się śmiać.' (Kierkegaard, Albo, albo;
                  Diapsalmata)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka