Dodaj do ulubionych

Niech za nami płoną ognie...

27.04.10, 13:55
Kilka dni temu "przepadła" w archiwum jedna z ciekawszych dyskusji
na tym forum, zatytułowana: "Niech za nami płoną ognie...". Znowu
zwlekałem z nowym wpisem do ostatniej chwili, a potem zupełnie o tym
zapomniałem. Zresztą nie pierwszy raz, ale mam nadzieję, że ostatni.

Żeby jednak ocalić tych kilkadziesiąt interesujących wypowiedzi od
całkowitego zapomnienia, spróbuję teraz "reaktywować" ten temat.
Przypominam więc wpis przewodni i moje wątpliwości, co do słuszności
rozkazu UPA, dotyczącego palenia wysiedlonych poukraińskich
gospodarstw:


Z interesującą opinią Eugeniusza Misiły, posądzanego przez
niektórych o stronniczość, zetknąłem się kiedyś w czasie lektury
książki „Repatriacja czy deportacja. Przesiedlenie Ukraińców z
Polski do USRR 1944-1946. Tom I. Dokumenty”. We wstępie do książki
czytamy m.in.:

„W reakcji na rozpoczęcie przez wojsko przymusowych wysiedleń
dowódca Ukraińskiej Powstańczej Armii w Polsce, Mirosław
Onyszkiewicz „Orest", wydał 9 września 1945 r. rozkaz zaatakowania
komisji przesiedleńczych i współdziałających z nimi oddziałów WP
oraz spalenia wysiedlonych wsi. Podjęcie równie drastycznych działań
nakazał prowidnyk Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów w Polsce
Jarosław Staruch „Stiah", a wkrótce potem prowidnycy okręgów i
nadrejonów OUN. Rozkaz dowódcy UPA, kończący się zawołaniem: „Niech
za nami płoną ognie...", został wykonany. Decyzja palenia
opuszczonych wsi była jednym z najpoważniejszych błędów popełnionych
przez dowództwo UPA w Polsce. Całkowite spalenie jesienią 1945 r.
kilkudziesięciu miejscowości opuszczonych przez Ukraińców, w których
mieli zamieszkać Polacy przesiedleni z USRR, połączone z coraz
częstszymi, szczególnie w październiku i listopadzie 1945 r.,
akcjami odwetowymi na wsie polskie, przyniosło efekt odwrotny od
zamierzonego. Oprócz nieodwracalnych zniszczeń wsi, z których
większość nigdy nie podniosła się ze zgliszcz, wywołało to w
społeczeństwie polskim przede wszystkim poczucie realnego zagrożenia
ze strony Ukraińców. Władze komunistyczne zyskały dodatkowy argument
usprawiedliwiający użycie wojska do przymusowego wysiedlenia
Ukraińców, a wojsko – pretekst do zastosowania represji wobec
ludności cywilnej podejrzanej o sprzyjanie UPA.”

Ciekawi mnie Wasza opinia na ten temat. Czy UPA miała moralne prawo
do palenia wysiedlonych ukraińskich wiosek, do puszczania z dymem
dorobku wielu pokoleń swoich rodaków? Czy obawa przed zasiedleniem
opuszczonych wsi przez polskich repatriantów z USRR była
wystarczającym usprawiedliwieniem? I wreszcie czy ta kontrowersyjna
decyzja dowództwa UPA nie uniemożliwiła wielu ukraińskim rodzinom
powrotów w rodzinne strony na fali odwilży po 1956 r.?

***

A pod tym linkiem można poczytać sobie wszystkie wypowiedzi w
zarchiwizowanej dyskusji:

forum.gazeta.pl/forum/w,49301,75296229,,_Niech_za_nami_plona_ognie_.html?v=2



Oczywiście w "reaktywowanym" wątku można komentować także stare
wpisy.
Obserwuj wątek
    • piotrzr Re: Niech za nami płoną ognie... 27.04.10, 14:48
      ostatniej soboty przeszedłem po raz kolejny tereny dawnej wioski
      Wołtuszowa pod Rymanowem. łemkowie byli stamtąd wysiedleni do
      sovietów, zabudowania spalił (ponoć) jakiś pododdział UPA, cerkiew
      rozebrali Polacy na materiał do budowy czegoś tam (ponoć obory w
      Sieniawie). teraz ktoś, chyba lesnicy, ogradzają otwory po studniach
      i resztki fundamentow chat z jamami piwniczek.
      Nie wszystkie wioski były jednak palone przez UPA. Niedawno słuchałem
      relacji-wspomnień starych leśników o Bieszczadach. Wspominali, że we
      wsi Skorodne , po wysiedleniach, pozostała cała, ciasna zabudowa
      wioski , z hyżami, oborami, naczyniami na kuchniach, gdzieniegdzie
      jeszcze ktoś potajemnie pomieszkiwał. A wioskę spaliło KBW-u znacznie później, przy budowie dróg.
      Powtórzę jeszcze to co pisałem w tamtym wątku - trudno pochwalać
      palenie jakiegokolwiek mienia przez kogokolwiek
    • tawnyroberts Nie będzie wróg karmić się krwią naszych ojców... 28.04.10, 09:00
      Omelan Płeczeń wspomina w "9 lat w bunkrze", że spalenie
      opustoszałych ukraińskich domostw w Bachowie, Berezce i Iskani było
      oddolną inicjatywą strzelców UPA, pochodzących właśnie z tych
      miejscowości. Żal po wywiezionych w nieznane rodzinach i nienawiść,
      wyrażająca się słowami: "Nie będzie wróg karmić się krwią i potem
      naszych ojców", były wystarczającymi motywami do podjęcia tak
      drastycznych działań i ja to rozumiem. Mimo to, podpalenie własnego
      domu w Iskani było dla Płeczenia niewyobrażalnie trudnym zadaniem, a
      widok płonącego dorobku życia jego rodziny - prawdziwą duchową
      torturą.


      "25 września 1945 roku, o godzinie piątej rano, polskie wojsko,
      milicja i banda ORMO otoczyły Iskań. Mieszkańcom w ciągu godziny
      nakazano zebrać się na skraju wsi. Biegano wśród chat, poganiając
      ludzi. Tych, którzy dobrowolnie nie chcieli opuścić gospodarstw,
      bito i ciągnięto na siłę do punktu zbiórki. By zmusić ludzi do
      posłuszeństwa kilka osób zastrzelono. Nie można było zabrać ze sobą
      żadnych bagaży, a na zostawione w domach dobro czekali już
      polscy „sąsiędzi”. Wpadali do chat i chwytali wszystko co wpadło im
      w ręce, rozbierali nawet domy. Mieszkańców Iskani oraz niedobitków z
      Bachowa i Berezki pognano do Birczy. Za godzinę we wsi nie było już
      nikogo prócz kilku osób, którym udało się zbiec. Jeden z
      uciekinierów opowiadał mi później, jak Polak z Bachowa, Józek Król,
      rzucił się do mojej matki i z dziką pasją wrzeszczał:
      - Ty banderowska suko, teraz ja tu będę gospodarzyć!

      Ogarnęła nas rozpacz, czuliśmy jak narasta w nas nienawiść. Chłopcy
      z Bachowa, Berezki i Iskani poprosili sotennego ”Hromenkę”, by
      pozwolił pójść do wsi i spalić gospodarstwa. Nie będzie wróg karmić
      się krwią i potem naszych ojców. Sotenny dodał nam do pomocy jeszcze
      dwie czoty. W Berezce i Bachowie grabieżcy stawiali opór, rozbiliśmy
      ich i podpaliliśmy wszystkie domy. Potem ruszono do Iskani, tam
      kwaterowało już polskie wojsko. W porównaniu z nimi była nas
      garstka, ale nienawiść za doznane krzywdy dodała nam sił. Polacy
      zmuszeni byli wycofać się za San.

      Z pochodnią w ręku podszedłem do mojego domu, odbudowanego zaledwie
      dwa lata temu. W oczach miałem łzy. Przeżegnałem się i przytknąłem
      ogień do chaty. Nie chciała płonąć, jak gdyby prosiła: - Nie pal
      mnie! A ja całowałem ją ogniem pochodni i mówiłem: - Żegnaj.
      Niebawem w Iskani zrobiło się jasno jak w dzień... Na tym wielkim
      pogorzelisku nietknięta ogniem pozostała jedynie nasza ukraińska
      cerkiew!"

      Omelan Płeczeń, "9 lat w bunkrze", str. 72-73.
      • piotrzr okrutny akt rozpaczy ?? 28.04.10, 16:22
        Z tego opisu widać jasno, że palenie chat , w tym konkretnym
        przypadku było aktem skrajnej demokracji, kumulacji emocji, rozpaczy.
        Trudny w takim stanie psychicznym oczekiwać zachowań racjonalnych,
        równoważonych.
        Cytuję :
        na zostawione w domach dobro czekali już
        > polscy „sąsiędzi”. Wpadali do chat i chwytali wszystko co wpadło im
        > > w ręce, rozbierali nawet domy. Mieszkańców Iskani oraz
        niedobitków z > Bachowa i Berezki pognano do Birczy. Za godzinę we
        wsi nie było już > nikogo prócz kilku osób, którym udało się zbiec.
        Jeden z > uciekinierów opowiadał mi później, jak Polak z Bachowa,
        Józek Król, > rzucił się do mojej matki i z dziką pasją wrzeszczał:
        > - Ty banderowska suko, teraz ja tu będę gospodarzyć!

        Pomyśl - Tawny - czy Ty albo ja w tej sytuacji nie zachowalibyśmy się
        skrajnie, będąc w sytuacji owych Ukraińców ??. Czy tylko odwet,krwawa
        zemsta i podłożenie płomieni nie byłby naszym celem ?? I spalona
        ziemia za nami ???
        • tawnyroberts Humanitarny gest rozpaczy? 05.05.10, 11:40
          W sutuacji, w jakiej znalazł się Omelan Płeczeń i jego koledzy z
          Bachowa, Brzuski i Iskani, wybór spalenia opustoszałych
          poukraińskich zabudowań był moim zdaniem i tak złem najmniejszym z
          możliwych. Czy była to rzeczywiście oddolna inicjatywa strzelców UPA
          z wymienionych wiosek, czy może już efekt rozkazu "Oresta" sprzed
          kilku tygodni - trudno w tej chwili powiedzieć. Tak czy inaczej, co
          może zrobić człowiek, który w jednej chwili stracił swoją małą
          ojczyznę, rodzinę i dorobek całego życia, a w jego domu mają
          zamieszkać obcy polscy repatrianci ze Wschodu? Wydaje mi się, że w
          tych okolicznościach spalenie własnych zabudowań jest stosunkowo
          humanitarnym aktem. Rozpaczliwym, bezsilnym, tragicznym, ocierającym
          się przy tym o pewien swoisty romantyzm, ale jednak humanitarnym.
          Sam będąc na miejscu Płeczenia, pewnie zemściłbym się za swoje
          krzywdy w ten właśnie sposób. Ostatecznie przecież palili swoje...
          • piotrzr Re: Humanitarny gest rozpaczy? 05.05.10, 14:28
            No cóż - tak pewno było.

            Na marginesie i trochę off topic - ostatnio oglądnąłem film
            dokumentalny z terenu dawnej Jugosławii - konkretnie z Banja Luki
            - bośniackiego miasteczka z pogranicza z Chorwacją. Na tych
            terenach Serbowie mordowali tysiącami Bośniaków w prowizorycznych
            obozach zagłady, wyrzucali ich z domów. I oto przyjeżdża z Anglii
            - Bośniak-dawny uciekinier. Przywozi ekipę filmową i swoją
            nastoletnią, mocno "zanglicyzowaną" Córkę. Szukają mogił
            pomordowanych, pokazują miejsca po wysadzonych w powietrze
            meczetach, aż wreszcie docierają do dawnego domu rodzinnego.
            Ocalały Ojciec przybysza mieszka w komórce przy swoim domu, bo
            większość zajmuje rodzina serbska, która wtargnęła tam przed laty
            "prawem kaduka". Potem , po nastaniu pokoju pozwolono im tam
            zostać - w zamian za opiekę nad owym ojcem i pilnowanie
            posiadłości. I co oni robią ?/ rujnują dom i ogród, nie dbają o
            nic, nawet ścieżki przez ogród nie chce się im zamieść. Dlaczego ?
            ? Bo mówią, że to nie ich to po co będą to robić, a wynieść się
            nie chcą "bo gdzie pójdą" ??

            A jak się zachowywali Polacy na zajętych terenach niemieckich na
            Dolnym ślasku, Marchii (?? tak się chyba nazywają tereny
            nadodrzańskie ??) Wschodniej (okolice Gorzowa i szczecina) czy
            na terenach poukraińskich, na Nadsaniu, Beskidach itd
            Tak samo jak ci Serbowie. Ktoś powie - a Ukraińcy w tzw
            "małopolsce wschodniej" ?? być może podobnie - ale bardziej w
            odniesieniu do "pamiątek po Polakach".
            • venus99 Re: Humanitarny gest rozpaczy? 17.05.11, 20:45
              być może podobnie - ale bardziej w
              odniesieniu do "pamiątek po Polakach".

              gdybym był złosliwy to zamieściłbym współczesne zdjęcia z Ukrainy-mamy rok 2011,dróg,ulic,budynków,ruin kościołów,zabytków,cmentarzy.jest faktem,że na Ziemiach Zachodnich mamy wiele powodów do wstydu ale również faktem jest,że trudno porównywać mentalność ludzi z lata tuż powojennych,przeniesionych przymusowo na ziemie agresora z dzisiejszym postępowaniem ukraińskich nacjonalistów.w końcu nie da się ukryć,ze to upowcy mordowali bestialsko i palili a nie Polacy.

              pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_wo%C5%82y%C5%84ska
              pl.wikipedia.org/wiki/Czystka_etniczna_w_Ma%C5%82opolsce_Wschodniej
              tak było!
    • wolyniak2 Niech zapalą za nami ognie... 08.05.10, 21:56
      Tawny, à propos dyskusji, która podjąłeś! Szkoda, że moi rodacy na Wołyniu nie mieli szczęścia podpalać własnych chat. Nikt im takiego czasu nie dał! Tak, są sytuacje, w których podpalenie własnej chaty można poczytać za zaszczyt i przywilej!
      Pozdrawiam
      Wołyniak

      Nie ma jednej prawdy - bo co to jest prawda?
      • grzegorz_sowa Re: Niech zapalą za nami ognie... 08.05.10, 23:39
        Pitorz
        Czy naprawdę uważasz,że w sposobie, kulturze gospodarowania Ukraińcy wyróżniają
        się pozytywnie w porównaniu z Polakami?
        Wsie "za Sanem" to przed II wojną była kraina miodem i mlekiem płynąca? Bieda
        galicyjska była wszędzie taka sama.
        A ludność napływowa (w tym przesiedlona w akcji Wisła) na ziemie zachodnie
        traktowała pobyt tam tymczasowo, nie dbając o otrzymane mienie, niezależnie od
        tego czy byli to Ukraińcy czy Polacy. Tak było do lat 70-80.

        A co do palenia....
        Problem w tym, że większość chat paliła UPA, a nie właściciele.
        Myślę, ze wielu wysiedlanych pewnie miało jakąś nadzieję, że wrócą
        wiec nie wiem czy tak chętnie paliliby swój dobytek?
        Wysiedlanie było akcją zorganizowaną i kierowaną przez wojsko.
        Jak można sobie wyobrażać sobie palenie domów przez właścicieli?
        Wojsko w tym czasie grzecznie stało i przyglądało się?



        • piotrzr Re: Niech zapalą za nami ognie... 10.05.10, 07:40
          grzegorz_sowa napisał: A ludność napływowa (w tym przesiedlona w
          akcji Wisła) na ziemie zachodnie
          > traktowała pobyt tam tymczasowo, nie dbając o otrzymane mienie,
          niezależnie od
          > tego czy byli to Ukraińcy czy Polacy. Tak było do lat 70-80.

          no właśnie !!!
        • tawnyroberts Z nadziejami na powrót... 17.05.10, 09:54
          O tych nadziejach na powrót pisałem już w jednym z wpisów w
          zarchiwizowanym wątku.

          „Zgoda, że akcja palenia przez UPA opuszczonych ukraińskich
          wiosek "powstrzymała polskie osadnictwo na tym terenie na wiele
          lat". Powiem więcej, w wielu przypadkach powstrzymała je na zawsze.
          Ale sprawa ma także i drugie dno. Po pierwsze w wielu ukraińskich
          wioskach, szczególnie tych położonych w trudno dostępnym górskim
          obszarze, polscy repatrianci, pochodzący przeważnie z równinnych
          terenów, nigdy by się nie osiedlili, mając do wyboru alternatywę w
          postaci np. Ziem Odzyskanych. A jeśli nawet część polskich rodzin
          zdecydowałaby się tam pozostać, to przypuszczam, że nie byłoby to
          zjawisko na szeroką skalę. Zresztą takie utrzymanie wioski przy
          życiu przez garść polskich osadników byłoby nawet korzystne dla
          Ukraińców, którzy chcieliby powrócić na ojcowiznę. Dzięki temu wieś
          nie poszłaby np. pod zalesienie. Po drugie, o czym napisałem już
          wcześniej, wiele rodzin ukraińskich nie mogło powrócić w rodzinne
          strony po 1956 r., bo po prostu tam nie było już do czego wracać.

          Podsumowując, uważam, że rozkaz dowództwa UPA był błędny, bo
          ostatecznie obrócił się przeciwko Ukraińcom. Traktuję go raczej jako
          rozpaczliwą próbę zrobienia czegokolwiek w nierównej walce z
          komunistycznym aparatem, prowadzącym przymusowe wysiedlenia, niż
          jako rozsądną, przemyślaną i mającą przynieść wymierne korzyści
          akcję. Poza tym dla wielu upowców wykonanie rozkazu "Oresta" było
          prawdziwą torturą. Wystarczy sobie przypomnieć rozterki Omelana
          Płeczenia, podpalającego własny, z trudem odbudowany dom, podczas
          akcji palenia opustoszałej Iskani.”

          Polecam także z tego samego wątku interesującą wypowiedź pewnej
          sympatycznej dziewczyny, „ukrywającej się” pod
          nickiem „mniejszosci_karpackie”, a dotyczącą okolic Tyrawy
          Wołoskiej. Podaję więc jeszcze raz link do „starej” dyskusji „Niech
          za nami płoną ognie...”.

          forum.gazeta.pl/forum/w,49301,75296229,,_Niech_za_nami_plona_ognie_.html?v=2
    • kokode Re: Niech za nami płoną ognie... 17.05.11, 22:39
      U nas w wiosce nie spłonął ani jeden dom. Większość myślała, że tu wróci. Do wojny byli Rusinami, tuz po wojnie (i jeszcze przed akcją Wisła) zostali wywiezieni za wschodnią granicę, od tego czasu wszyscy mówią na nich "Ukraińcy". Nie wiem dokładnie, jak to wszystko wyglądało od strony formalnej, ale moi krewni mieli możliwość wyboru miejsca osiedlenia i wybrali (jak bardzo wielu) Borysław. Po 1956 mogli wrócić, ale do tego czasu ułożyli sobie tam życie, mieli lepszą pracę, powodziło im się znacznie lepiej niż tu przed wojną. Pracowali w przemyśle naftowym. Z opowiadań starszych ludzi wiem, że ich ostatnie tygodnie na ojcowiźnie nie były łatwe. Po wioskach grasowały uzbrojone bandy, które nagminnie plądrowały gospodarstwa. Ofiarami padali nie tylko Rusini, ale i Polacy, ale co do Rusinów, to owe bandy (czy też banda), urządzały sobie strzelanki nocą, strasząc tych ludzi i zmuszając ich tym samym do nocowania w wykopanych kryjówkach, czy w piwnicach. Mało kto z nich spał w domu w obawie o własne życie.

      Ta odpowiedź jest tak trochę na uboczu - dotyczy Zamieszańców z okolic Krosna. Grzebię sobie w starych materiałach i szukam jak najwięcej informacji o nich a w szczególności o okresie poprzedzającym ich deportacje. Gdzie są moi krewni to wiem, ale gdzie szukać pozostałych? Jak dotrzeć do list wywożonych, gdzie można się dowiedzieć dokąd ich kierowano?

      • darino "Przesiedlenie ludności ukraińskiej ..." 18.05.11, 07:26
        Najlepiej zacząć od książki Jana Pisulińskiego "Przesiedlenie ludności ukraińskiej z Polski do ZSRR w latach 1944-1947", Rzeszów 2009. Dużo literatury i dużo odnośników do źródeł w archiwach. To może ukierunkować dalsze poszukiwania.
      • dymek25 Re: Niech za nami płoną ognie... 18.05.11, 07:29
        Archiwum Akt Nowych w Warszawie, Archiwum Państwowe w Przemyślu mają listy wysiedleńców z Podkarpacia.
        • kokode Re: Niech za nami płoną ognie... 18.05.11, 13:54
          Dziękuję za podpowiedzi, będę szukać:) Marzy mi się taka "zamieszańska" stronka internetowa z dawnymi mapkami, starymi fotkami, itp. Często ludzie z Ukrainy tutaj szukają swoich korzeni, chętnie się wymieniamy informacjami, często mają ze sobą stare zdjęcia. Muszę się w skan zaopatrzyć, bo już nie raz przepadła okazja, żeby sobie te fotki w komputer wrzucić.
          Pozdrawiam:)
          • piotrzr Re: Niech za nami płoną ognie... 15.05.12, 19:36
            ten wątek - już raz odnawiany - też warty "wyciągu" :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka