Dodaj do ulubionych

Tańczący pod kulami

IP: *.toya.net.pl 10.02.18, 00:12
W debacie historycznej nie zapominajmy o Polakach, bohatersko ukrywających Polaków, którzy wcześniej bohatersko ukrywali Żydów:
www.portalprzemyski.pl/tanczacy-pod-kulami/
Naprawdę warto! Takiej literatury "faktu" to nawet w latach 1968-1970 nie produkowano...
Obserwuj wątek
    • Gość: Młody Wirtualne kule. IP: *.49.130.212.ipv4.supernova.orange.pl 10.02.18, 10:09
      Mój Dziadek opowiadał,ze w czasie okupacji Przemyśl był miastem spokojnym i bezpiecznym dla mieszkańców tak Polaków jak też Ukraińców oprócz Żydów.
      Życie toczyło się normalnie jak na warunki okupacyjne.
      Bardzo popularne było kino zawsze pełne do którego chodzili wszyscy łącznie z Niemcami a wyświetlano polskie filmy.Popularne też były sobotnie potańcówki,lokale gastronomiczne zawsze były pełne i nie było podziału.Owszem w drogich lokalach brylowali Niemcy ale to była kwestia pieniędzy.
      Z jedzeniem też nie było tragicznie.Okoliczne wioski pozwalały żyć.
      Ruch oporu to w zasadzie była fikcja.Młodzież owszem była patriotyczna co było widać na ulicach w ubiorze w stylu militarnym.Owszem była bandytka ale to dotyczyła okolicznych wsi które rabowano.Niemcy poruszali się tylko w śródmieścia na peryferyjnych dzielnicach nikt ich nie widział.Policja kryminalna miała pod kontrola praktycznie cały światek przestępczy,który mocno przetrzebiła.Od wywózki na roboty nawet niewielkim kosztem można było się wyłgać co tez masowo czyniono.A patriotów to mieliśmy później kiedy to wojna się kończyła i okupant zaczął opuszczać miasto.
      • lowest Re: Wirtualne kule. 10.02.18, 15:38
        Mój ojciec urodził się już po wojnie, wychowywał się w czasach komunistycznych. Wspomina, że kino, prasa i później telewizja - tak jak dzisiaj - kreowały obraz okupacji, który zupełnie odbiegał od tego, co znał z przekazów rodzinnych. W kinie czy telewizji wszędzie Niemcy, wszędzie zbrodnie, strach, krew i trupy. A tymczasem jego rodzice (moi dziadkowie), którzy urodzili się i mieszkali w czasie wojny na wsi (jak co najmniej trzy czwarte Polaków) opowiadali mu, że w jego wiosce i najbliższych okolicach ani partyzantki AK, ani Niemca, przez cały okres okupacji na oczy nie widzieli.

        Życie toczyło się jak przed wojną - jedyną różnicą było to, że istniały kontyngenty dla Niemców. Ale o tym, który z gospodarzy, ile da, decydował polski sołtys - ten sam, co przed wojną...


        Koniec końcow Niemca w jego rodzinnych wioskach pierwszy raz zobaczono latem 1944, gdy przesuwał się front niemiecko-sowiecki. Gdy już ten Niemiec uciekał... Znacznie lepiej pamiętano natomiast żołnierzy radzieckich. Ale nie dlatego, żeby kogoś krzywdzili czy coś, tylko dlatego, że to dzikusy były...

        Kwitł z nimi handel wymienny - jeden z nich coś tam oddał sąsiadom, a w zamian otrzymał od nich budzik (pierwszy raz widział na oczy taki zegar). Ale właśnie - był przekonany, że to zegar... Dlatego jak mu ten budzik, rankiem, gdy opuszczali wieś, nagle zaczął w plecaku dzwonić, to tak się przeraził, że rzucił plecak i puścił w jego kierunku serię strzałów :D

        Ale wracając do tematu Niemców - obraz okupacji ze wspomnień ludzi tak bardzo różnił się od obrazu kreowanego w mediach, że później - gdy pracował jako agent PZU i odwiedzał wioski i miasta na całym Podkarpaciu, pytał ludzi, jak u nich to wyglądało...

        No i to właśnie wyglądało tak, jak piszesz. A sporo wiosek położonych poza głównymi szlakami komunikacyjnymi, ze względu na fatalny stan, polne drogi, to ani we wrześniu 1939, ani latem 1941, ani nawet w 1944 - nie widziało ani Niemca, ani Ruska... Żyło dokładnie tak, jak przed wojną.

        Niedawno rozmawialiśmy o tym znowu, gdy wybuchł ten konflikt z Izraelem o historię. Mój ojciec zrozumiał, że ten kreowany w mediach, filmach, w kinie (tak dalece odbiegający od prawdziwych wspomnień) obraz życia za okupacji, to jest w istocie nasze WIELKIE FAŁSZYWE ALIBI...

        Otóż jeśli co dziesiąty Żyd (czyli ok. 250-300 tys. ludzi) ukrywał się po aryjskiej stronie, a mimo to czterech z pięciu z nich nie zdołaliśmy ukryć, to ten wszechobecny Niemiec jest naszym fałszywym alibi... Naszym sfałszowanym, napisanym nieudolnie, karykaturalnie wręcz dziecinnym usprawiedliwieniem.

        Dziadek opowiadał, że już przed wojną, zawsze jak była rodzina Żydów we wsi, cały czas byli oni szykanowani przez Polaków - np podtapiano żydowskie dzieci w beczce z ogórkami i to było powszechnie akceptowane i traktowania "jako zabawa dla dzieci". Gdy przyszła wojna, ochoczo braliśmy udział w innej zabawie - JUDENJAGD (polowanie po wioskach i lasach na Żyda).

        Dziś ten zły Niemiec ma wymazać po prostu trudny do zniesienia fakt, że nienawidziliśmy Żydów i że ok. 100-200 tys. z nich wydaliśmy Niemcom na śmierć lub sami zgładziliśmy.
        • Gość: lelek kozodoj Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 10.02.18, 17:44
          lowest skoro twierdzisz na podstawie opowiadań ojca że w Przemyśl i okolice to teren w czasie wojny prawie że sanatoryjny to zadam Ci pytanie gdzie urządzano takie tzw łapanki na Polaków do prac przymusowych w Niemczech

          20 milionów ludzi z niemal wszystkich krajów Europy pracowało przymusowo na rzecz nazistowskich Niemiec, zarówno na terenach okupowanych i kontrolowanych przez Niemców, jak i w samej Rzeszy.
          • Gość: Młody Re: Wirtualne kule. IP: *.49.130.150.ipv4.supernova.orange.pl 10.02.18, 18:26
            Dziadek opowiadał tez o robotach przymusowych.
            Najwięcej wywożono młodych chłopców i dziewczyn ze wsi ponieważ wykorzystywano ich przy pracach gospodarczych u bauera.Miastowi do tego się nie nadawali.
            Ale tych co wywożono zbytnio nie narzekali ponieważ niejednokrotnie u bauera mieli o wiele lepiej niż w domu prócz tęsknoty.Przynajmniej nie chodzili głodni.Większość młodzieży z naszego z okolicy wywożono do Austrii lub na tereny obecnego województwa opolskiego i wrocławskiego.Nie wszyscy wywiezieni na roboty wrócili a zdecydowana większość emigrowała po wojnie szczególnie do USA ponieważ takie stwarzano im warunki.
            • Gość: lelek kozodoj Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 10.02.18, 18:39
              W imieniu Lowesa odpowiedział Młody,
              wg Niego wojna i okupacja niemiecka na terenie Polski to same plusy ,
              gratulacje z wysokiego poziomu wiedzy historycznej, zbierajcie opowiastki od rodziny i wydajcie książkę może takie bajki będą teraz na topie
              pozdrawiam serdecznie
              • Gość: Młody Re: Wirtualne kule. IP: *.49.130.150.ipv4.supernova.orange.pl 10.02.18, 19:06
                Może gdzie indziej było inaczej.
                Ale Przemyśl w czasie wojny to było prawdziwe zadupie.
                A na zadupiu nic się nie dzieje.
                To było też dobre dla mieszkańców,ze wojna ich oszczędziła.
                • Gość: lelek kozodoj Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 10.02.18, 19:32
                  zadupie, mówisz młody
                  poczytaj sobie książeczki Jana Różańskiego którego bardzo dobrze znałem i przestań opowiadać bajki
                  coś mi tu pachnie prowokacją młody
                  pl.wikipedia.org/wiki/Getto_w_Przemy%C5%9Blu
                  Jan Różański – „Przemyśl w latach drugiej wojny światowej”,
                  • Gość: Młody Re: Wirtualne kule. IP: *.49.130.150.ipv4.supernova.orange.pl 10.02.18, 19:41
                    I co napisał Pan Różański?
                    A naród żydowski przechodził taka samą tragedie w gettach ale także poza gettami w całym okupowanym kraju.Od najmniejszej wsi do wielkiego miasta.
                    • Gość: lelek kozodoj Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 10.02.18, 20:08
                      wojnawp.republika.pl/start/start.html+
                      google

                      powiedziane jest szukajcie a znajdziecie

                      i to
                      było by na tyle
                      serdeczne pozdrowienia
                      • Gość: licealista Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 10.02.18, 23:09
                        Moi dziadkowie urodzili się w 1948, nie mogą pamiętać okupacji niemieckiej. Dobrze pamiętają za to czasy okupacji sowieckiej xD Gdy pytam ich o tamten okres, to zawsze odpowiadają, że może i biednie było, ale życie było spokojniejsze i mniej stresujące niż dziś, każdy miał pracę i wgl xD

                        A przecież komunizm jest gorszy od nazizmu (100 mln ofiar, głód i masa zbrodni). Najlepszy dowód - żołnierze wyklęci to więksi bohaterowie niż AK, było ich mniej niż żołnierzy AK bo prześladowania Polaków za okupacji sowieckiej były gorsze niż za okupacji niemieckiej.

                        Jaki z tego wnisek? Za okupacji niemieckiej musiało być jeszcze lepiej niż za okupacji sowieckiej, czyli w czasach tzw. PRL.
          • lowest Re: Wirtualne kule. 10.02.18, 21:23
            A propos robót przymusowych.

            Łapanki? Serio? To skąd taka opowieść (fragment reportażu z miesięcznika Znak):

            Pozostała jeszcze rodzina Semków. Byli spokrewnieni z rodziną Lejzorów. Mieszkali na Hyczuwkach, obok domu Marii i Mateusza Dałomisów, u których znajdowali wsparcie.

            Semkowie mieli dwu synów, których imion nie znam, i dwie córki. Jedna z nich, Gołda, była wyjątkowo piękna. Kochał się w niej niedaleki sąsiad, Jan Ryfa, starszy kawaler. Ukrył ją, nim ruszyło polowanie z nagonką w maju 1942 roku. Zgodziła się na to, bo traktował ją z szacunkiem. Semkowie zginęli najprawdopodobniej wszyscy, wraz z synami i drugą córką, podczas zagłady w domu Trinczerów.

            Gołda z niejasnych dla mnie powodów musiała w pewnym momencie zmienić kryjówkę. Może miejscowi podejrzewali Jana i grozili mu denuncjacją, jeśli nie wyda im miejsca ukrycia dziewczyny?

            Na szczęście wydarzyło się coś, co dało Gołdzie szansę na przeżycie. Córka jednego z niedalekich sąsiadów, Agnieszka Kozakówna, została wyznaczona przez sołtysa i zatwierdzona przez okupanta na wyjazd do przymusowej pracy do Niemiec. Rodzina usiłowała uchronić ją przed wywózką. Wtedy Jan Ryfa zaproponował im pewien układ: do Niemiec pojedzie Gołda, jeśli załatwią jej fałszywe dokumenty.

            Te mogła wyprodukować sekcja AK w gminie Tryńcza. Sołtys Trynieckiej i jego pomocnik zgodzili się pośredniczyć. Rodzice nie byli na tyle zasobni, aby zmotywować pośredników i sekcję w Tryńczy do udzielenia pomocy. Jednak, gdy zobaczono piękną Gołdę, wszystko udało się załatwić. Pod wiadomymi warunkami. Gołda i zakochany Jan nie mieli odwrotu.

            Gołda doczekała końca wojny w zachodniej strefie Niemiec. Wróciła na krótko, żeby sprzedać albo przekazać dom i jakiś tam skrawek roli Janowi. Wahała się, czy pozostać. Ale w powojennej Polsce nie było dobrego klimatu dla ocalonych z Zagłady Żydów. Strach ogarnął Gołdę - i wyjechała do dalekiej, półpustynnej ziemi Izraela, bez rodziny, bez pieniędzy i bez znajomości języka. Zdążyła jeszcze wysłać kilka paczek z owocami dla swego wybawcy. I umilkła. Nie wiem, co się z nią stało. Może zmagała z powracającymi, coraz cięższymi depresjami, prowadzącymi do choroby czy nawet samobójczej śmierci? A może zginęła w izraelskiej wojnie o niepodległość jako jedna z dwu tysięcy młodych ludzi, którzy ocaleli z Zagłady, a teraz dopełnili ofiary całopalnej - umarli za młody Izrael.

            Pozostało po Gołdzie kilka znaczków pocztowych z Izraela. Tak mało i tak dużo zarazem. No, pozostały po zamordowanych rodzinach żydowskie domy, teraz już zasiedlone przez sąsiadów, gdzie długo po tym opukiwano ściany i zrywano podłogi, gdzie rozpruwano pierzyny, poduszki i kołnierze ubrań w poszukiwaniu ukrytych pieniędzy, złotych pierścionków i łańcuszków na szyję. Pozostał jeszcze przyodziewek, buty, dziecięce buciki i zabawki, bo niechby i nasze dzieci coś na tym skorzystały - myśleli sąsiedzi...

            Niech więc rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera (...)
            Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
            W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
            Chmury rozprutych poduszek i pierzyn
            Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
            To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym...

            (Zuzanna Ginczanka, Non omnis moriar)
            • 99venus Re: Wirtualne kule. 11.02.18, 10:06
              Zuzanna Ginczanka-znana poetka.Zginęła w obozie zakapowana przez szmalcowniczkę.
              • lowest Re: Wirtualne kule. 11.02.18, 17:43
                Znana przed wojną i niezwykle utalentowana... A szmalcowniczce, właściwie rodzinie lwowskich szmalcowników, poświęciła wiersz, który jest chyba najbardziej wstrząsającym świadectwem tamtych czasów w polskiej literaturze. Polskiej - podkreślam, bo niewielu polskich poetów pisało tak piękną polszczyzną jak ona:

                *** (Non omnis moriar...)

                "Non omnis moriar – moje dumne włości,
                Łąki moich obrusów, twierdze szaf niezłomnych,
                Prześcieradła rozległe, drogocenna pościel
                I suknie, jasne suknie zostaną po mnie.
                Nie zostawiłam tutaj żadnego dziedzica,

                Niech wiec rzeczy żydowskie twoja dłoń wyszpera,
                Chominowo, lwowianko, dzielna żono szpicla,
                Donosicielko chyża, matko folksdojczera.

                Tobie, twoim niech służą, bo po cóż by obcym.

                Bliscy moi – nie lutnia to, nie puste imię.
                Pamiętam o was, wyście, kiedy szli szupowcy,
                Też pamiętali o mnie. Przypomnieli i mnie.

                Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
                I zapiją mój pogrzeb i własne bogactwo:
                Kilimy i makaty, półmiski, lichtarze –
                Niechaj piją noc całą, a o świcie brzasku
                Niech zaczną szukać cennych kamieni i złota
                W kanapach, materacach, kołdrach i dywanach.
                O, jak będzie się palić w ręku im robota,
                Kłęby włosia końskiego i morskiego siana,
                Chmury rozprutych poduszek i obłoki pierzyn
                Do rąk im przylgną, w skrzydła zmienią ręce obie;
                To krew moja pakuły z puchem zlepi świeżym
                • Gość: hanka Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 11.02.18, 19:28
                  kto to powiedział?

                  "brutalne rozprawianie się z Palestyńczykami, czy Hezbollahem to także forma odreagowywania. Powtarzanie samym sobie: już nigdy nie pójdziemy jak owce na rzeź. Holokaust poza wszystkim to również potworne upokorzenie - że nie walczyli, nie stawili oporu." Zybertowicz dodał też, ze Żydzi sami też nie rozliczyli się z pamięcią o własnych kolaborantach i szmalcownikach
                  • 99venus Re: Wirtualne kule. 11.02.18, 20:58
                    PiS ma olbrzymią,magnetyczną siłę przyciągania ludzi z deficytem intelektu,empatii i przyzwoitości.
                • 99venus Re: Wirtualne kule. 11.02.18, 20:58
                  Dzieki za przypomnienie.
                  • Gość: wenus 66 Re: Wirtualne kule. IP: *.toya.net.pl 11.02.18, 21:03
                    nareszcie "ktoś" powtórzył to o czym pisał Edelman...
          • darino łapanki na roboty do Niemiec 11.02.18, 08:38
            > lowest skoro twierdzisz na podstawie opowiadań ojca że w Przemyśl i okolice to
            > teren w czasie wojny prawie że sanatoryjny to zadam Ci pytanie gdzie urządzano
            > takie tzw łapanki na Polaków do prac przymusowych w Niemczech

            Pewnie w Warszawie. Po wsiach to lokalna administracja wyznaczała pracowników do wyjazdu, i ludzie jechali.
    • Gość: Gość Re: Tańczący pod kulami IP: *.146.97.36.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 11.02.18, 22:57
      Ta dyskusja potwierdza to, o czym dużo pisał Claude Levi-Strauss:

      Historia "prywatna", niekontrolowana i nieoswojona, znacznie trafniej wyjaśnia i opisuje przeszłość, znacznie lepiej oddaje tajemniczość i zagadkowość ludzkich dziejów.
      Polityka historyczna to kpina z historii - kreowanie i pisanie jej na nowo, pokazywanie przeszłości na nowo - nie takiej, jaka była, ale takiej jaka chcielibyśmy, by była...
      • Gość: wenus 66 Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 08:18
        isakowicz.pl/film-o-wyczynach-policji-zydowskiej-w-getcie-warszawskim/
        Wstrząsający film dokumentalny z życia codziennego Żydów zamkniętych w utworzonym przez Niemców getcie w okupowanej Warszawie. Bez pomocy policji żydowskiej eksterminacja Żydów nie byłaby możliwa.

        Koniecznie zobacz całość.
        • Gość: wenus 66 Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 08:57
          Jarosław Kaczyński
          prezes PiS


          W wywiadzie pojawił się też wątek opinii, iż "w tle całego sporu z Izraelem jest kwestia szykowanej ustawy reprywatyzacyjnej". Padło pytanie, czy zamieszanie z ustawą o IPN może mieć wpływ na przebieg prac nad tą ustawą. Jarosław Kaczyński przyznał, że PiS jest teraz bogatszy o to doświadczenie.

          Środowiska żydowskie bardzo się obrażają, kiedy te dwie sprawy się łączy, zarzucają nawet antysemityzm, a ja antysemitą nie jestem, wręcz przeciwnie: jestem jego zdecydowanym przeciwnikiem. Prace nad ustawą trwają, może przybiorą inny charakter, będziemy bogatsi o to doświadczenie,

          ale nie pozwolimy na to, by Polska płaciła podatek od zbrodni niemieckich. Na to zgody niebędzie.
          • Gość: wenus 66 Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 09:34
            citizengo.org/pl/signit/84089/view
            Petycja do Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej w Sprawie Wznowienia Ekshumacji w Jedwabnem

            Tymczasem Knesset, żydowski parlament w Izraelu – nieczuły na głoszone przez polskich polityków dyrdymały na temat zakazu ekshumacji żydowskich szczątków – debatuje właśnie nad ekshumacjami dzieci zmarłych w latach 1948-1970. 6 sierpnia 2017 roku w izraelskim Knessecie zakończyło się drugie posiedzenie Specjalnej Komisji do spraw ekshumacji zaginionych w latach 1948-1970 dzieci. Reprezentujący Ministerstwo Zdrowia Izraela adwokat Meir Broder zaznaczył, że obecnie zgoda na ekshumacje jest przyznawana tylko w przypadku spraw kryminalnych. Opublikowany dokument głosi, że celem Komisji jest umożliwienie rodzinom ekshumacji, która „pozwoli dojść do prawdy na temat śmierci i pochówku dzieci”. Przewodnicząca Komitetu MK Koren oświadczyła: „Komitet będzie głosował za ustawą podczas następnego posiedzenia. Nie poddamy się. Prawo będzie musiało być ustanowione. Groby będą otwarte. Jest już najwyższy czas aby dać rodzinom spokój ducha”. [Wszystkie dokumenty zostały opublikowane na stronie: www.Jedwabne-ekshumacja.org]

            Można pozazdrościć Żydom w Izraelu. Gdy potrzebne jest przeprowadzenie ekshumacji nie mieszczącej się w zakresie obowiązującego prawa karnego, w Izraelu powołuje się specjalną komisję i uchwala w parlamencie ustawę, a gdy ekshumacja wynika z prawa karnego i dotyczy spraw kryminalnych, zgodę na ekshumację wydaje zwykły sąd.

            W Izraelu nikt nie słyszał o obowiązującej w Polsce od 2001 roku szudrichizacji prawa, czyli podporządkowaniu porządku prawnego RP widzimisię jednego rezydującego w Warszawie amerykańskiego rabina Michaela Schudricha. W Polsce władza bezkarnie od 16 lat wstrzymuje ekshumację w Jedwabnem, czyli łamie Konstytucję i Kodeks Postępowania Karnego RP oraz kodeks karny Izraela i wmawia obywatelom, że szanuje jakieś wyimaginowane żydowskie prawo.
        • Gość: Gość Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 11:40
          Kardynał Adam Sapieha, metropolita krakowski, memoriał skierowany do gubernatora Hansa Franka 2 listopada 1942 r.:
          "Nad zjawiskiem tak przerażającego zwyrodnienia, jak używanie do likwidowania Żydów młodzieży «Baudienstu», specjalnie w tym celu napojonej wódką, nie chcę się dłużej zatrzymywać"

          Kim była młodzież Baudienstu. To była polska młodzież, tzw. junacy, bez których plan mordowania Żydów (likwidacji gett) nie miał szans powodzenia. Funkcjonariuszy niemieckich było bowiem zbyt mało, by otoczyć ogromne getto szczelnym kordonem i przeszukać gorliwie każdy zakątek, każdej kamienicy i piwnicy getta...

          Dlaczego krakowski purpurat ubolewał nad szkodliwym wpływem mordowania Żydów na morale polskiej młodzieży? Bo ta polska młodzież, napojona wódką, wykazywała wyjątkowe okrucieństwo wobec Żydów..

          Baudienst wzorowana była na niemieckiej organizacji Służba Pracy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst, RAD), a główną linią działania były prace przy budowie dróg, melioracji oraz przy regulacji rzek. Rekrutacja do Służby Budowlanej przebiegała tak samo jak w Rzeszy. Do służby w Baudient powoływano mężczyzn, którzy w danym roku kończyli 20 lat. W 1942 roku, doo poprzedzającej pobór do Baudienst rejestracji wzywano np. wszystkich "mężczyzn narodowości polskiej, ukraińskiej i góralskiej rocznika 1922". Stawiennictwo było obowiązkowe, a uchylającym się groziły poważne kary. Wcielenie odbywało się po badaniach lekarskich oraz w obecności przedstawiciela miasta lub gminy. Baudienst podzielono na trzy organizacje "narodowościowe". Polacy szli do Baudienst. Ukraińcy - do Ukraińskiej Służby Państwowej (Ukrainische Heimatdienst), a górale - do Góralskiej Służby Państwowej (Goralische Heimatdienst).

          Jednostki Baudienstu odegrały bardzo istotną rolę w realizacji planu tzw. Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej. Dostawały polecenie oddelegowania do lokalnych gett dużej liczby junaków, których zadaniem było wspieranie działań policji.

          Wybór junaków nie był przypadkowy, gdyż polska młodzież z Baudienstu, wychowywana w duchu zabaw typu "podtapianie Żyda", wykazywała się już wcześniej w akcjach antyżydowskich. Np. podczas jednej z akcji pacyfikacyjnych w getcie tarnowskim latem 1941 r. gorliwie spędziła na rynek 300 Żydów, kazała im klęczeć. Niewielka grupa SS-manów tylko wystrzelała klęczących, resztę roboty (np. załadowanie trupów na ciężarówki i ich zakopanie) znów wykonali Polacy z Baudienstu.

          W dniach likwidacji gett były one na czas akcji wysiedleńczej zostały zamknięte. Zakaz poruszania się po ulicach objął nie tylko Polaków, ale również Niemców, personel administracji, a nawet żołnierzy niezaangażowanych bezpośrednio w akcję. Do uczestników aktywnych należały SS, miejscowe gestapo, żandarmeria, polska policja granatowa i junacy z Baudienstu.
          • Gość: hanka Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 11:45
            To prawda!

            Bez polskich junaków Zagłada (likwidacja gett, gdzie spędzono 80-90% polskich Żydów) praktycznie nie byłaby możliwa. Oni byli najliczniejsi.

            Jest mnóstwo świadectw z tamtych czasów, które to potwierdzają (kolejny dowód na to, że polityka historyczna to jedno wielkie kłamstwo):

            "Niezwykłą aktywnością odznaczyli się polscy junacy podczas likwidacji getta w Działoszycach. Jeden z ocalonych Żydów napisał po wojnie: "Niemcy zjechali do miasteczka jak huragan, na motocyklach z przyczepami. Chaim-Lezer wszedł na strych zobaczyć, co się dzieje. Z tego to punktu obserwacyjnego ujrzał junaków, którzy otoczyli miasto. Junacy, uzbrojeni w łopaty, łomy i szpadle, ustawili się w kordon, stojąc w odstępach co 3-4 metry, tworząc w ten sposób istny mur. Nie zdziwiło nas to, że junacy ochoczo podjęli się wykonywać brudną robotę za Niemców. [...] Nieco później Żydów popędzono z Działoszyc w stronę Miechowa, gdzie kazano im się zatrzymać na podmokłej łące. Teren znów obstawili polscy junacy z Baudienst, uniemożliwiając Żydom ucieczkę". Taką samą aktywność wykazali junacy (wespół z policją granatową i Sonderdienst) w pobliskim Książu Wielkim. Chodziło im przede wszystkim o rabunek, ale przy okazji dopuścili się oni na miejscowych Żydach niesłychanych gwałtów.


            Albo inne wspomnienie, z Tarnowa:

            W Tarnowie podczas akcji wysiedleńczej (podobnie jak w setkach innych gett) część Żydów pochowała się w prowizorycznie przygotowanych bunkrach i schowkach. W wyszukiwaniu ofiar szczególnie odznaczyli się młodzi polscy junacy z Baudienst. Dziesięcioletnia Giza Beller w ten sposób wspominała zaraz po wojnie kolejną akcję wysiedleńczą z getta: "niby miało być barakowanie, ale moja mamusia nigdy w takie rzeczy nie wierzyła i zawsze się ze mną ukrywała. Nad ranem obudziły nas krzyki ordnungsdienstów, wszyscy szli na plac. Chciałyśmy się przedostać do bunkru w ghetcie «B», ale już się nie dało. Na placu klęczeli ludzie twarzą do ziemi. Schowałyśmy się w piwnicy i to była bardzo zła kryjówka, jakimś szczęściem nas nie znaleziono. Szukali polscy chłopcy z Baudienstu". Furman Izaak Izrael zapisał w swojej wstrząsającej relacji: "naprzeciw mieszkał krawiec Silberman, któremu rano wysiedlono żonę i 2-je dzieci. Był schowany za szafą. Wyciągnęli go i zaczęli go bić w głowę - a on zawołał - Wy katy! I na was przyjdzie czas. Za nim stał junak z toporem, tylko mignął nim i uciął Silbermanowi głowę". Nieco dalej ten sam świadek wspominał: "przyszedł SS ze strychu i baudienści powiedzieli, że nie ma nikogo. Baudienści dobiegli zaraz do szaf i chcieli rabować, a gestapowiec mówi: tu wszystko w porządku, nic nie wolno brać. Musiałem jechać z tym gestapowcem oraz OD Berkelhamerem i baudienstami do każdego domu przy ul. Widok. Baudienści wchodzili do każdego mieszkania żydowskiego i wyganiali wszystkich żydów na ulicę".
            • Gość: chris99 Re: Tańczący pod kulami IP: *.146.194.47.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 12.02.18, 11:57
              Z jednego wątku dowiedziałem sie więcej o II wojnie światowej niż przez cały okres nauki w podstawówce, gimnazjum i liceum. Niech mi teraz jakiś dureń z PiS-u teraz zaprzeczy współudziałowi Polaków w holokauście xD
              • Gość: gosc Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 12:08
                dureń to jestes ty
                • Gość: Gość Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 18:42
                  PiS to są durnie, czy ktoś zauważył, że temat odszkodowań wywołał sam PiS?
                  Przecież to rząd PiS-u sformułował postulat domagania się odszkodowań od Niemiec za straty materialne i śmierć 6 mln "polskich obywateli" (cytuję zespół posła Mularczyka). Polskich obywateli. Czyli chętnie przytulimy pieniążki za śmierć Żydów (tak jak przytuliliśmy już żydowskie domy, mebla, rodowe srebra, nawet pościele i poduszki). No ale jak Żydzi się upominają to - WON!

                  Typowa dla katotalibanu moralność Kalego.
                  • Gość: gosc Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 19:59
                    Gościu dureń jesteś
                    Odszkodowanie należy się za zniszczenia kraju, zaś kasę za śmierć żydzi już od niemca dostali
                    • Gość: Gość Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 12.02.18, 21:12
                      Przyjmując nawet Twoją interpretację - tak na zdrowy rozum - do kogo należały te zniszczone budynki, place itd.? Tylko do Polaków? Przecież 99% zniszczeń było w miastach, a w nich średnio 1/3 ludności stanowili Żydzi. Były oczywiście miasta jak Poznań (i inne na zachodniej ścianie II RP), gdzie Żydów było tylko kilka procent (no ale akurat tam zniszczeń wielkich nie było, bo Niemcy błyskawicznie je zajęli i w kilka dni włączyli je do Rzeszy). Były jednak miasta jak Lublin czy Białystok, gdzie Żydzi stanowili połowę obywateli, i co najmniej połowa zniszczonych nieruchomości należała do nich.

                      Skoro więc domagamy się pieniędzy za zniszczone, utracone mienie polskich obywateli - Polaków, ale w znacznej części (pewnie nawet więcej niż 1/3 należące do Żydów), to dlaczego odmawiamy Żydom prawa upominania się o tę swoją część (1/3)???

                      Jeśli uważamy, że Niemcy powinny nam oddać - jak wylicza na łamach tygodnika „wSieci” ekspert i publicysta Grzegorz Kostrzewa-Zorbas - 2,74 bln złotych, to chyba oczywiste jest, że Izrael ma takie same, moralne prawo domagać się od nas co najmniej 0,5 bln złotych (czyli 1/4 rocznego PKB Polski).

                      To jest właśnie moralność Kalego - pamiętamy, że straciliśmy sporą część majątku wskutek zniszczeń, ale zapominamy, że jeszcze większą część majątku zrabowaliśmy żydowskim obywatelom...

                      Co więcej jeśli tak każdy od każdego by zaczął żądać odszkodowań. Po przejściu frontu niemiecko-sowieckiego, wskutek tego, że na Ziemiach Odzyskanych nie chcieliśmy już widzieć Niemców, zginęło ok. 600 tys. cywilów - w polskich obozach koncentracyjnych po II wojnie światowej, w ucieczkach. Niemcy pozostawili tam, na Ziemiach Odzyskanych, wielki majątek...

                      Trzeba być PiSowskim durniem, by nie zauważyć, że jeśli już uruchomimy spiralę odszkodowań, to otworzymy puszkę pandory.
                      Z jednej strony państwo niemieckie uzna, że nam zapłaci za zniszczenia Warszawy, to wtedy obywatele niemieccy uznają, że mogą już starać się o odszkodowania za zrabowany majątek na Ziemiach Odzyskanych, Żydzi za zrabowany majątek przed wojną...
                      Polakom zaś pozostanie walka o odszkodowania za majątki na Ukrainie czy Białorusi. Tylko, że wtedy Ukraińcy i Białorusini wystawią rachunek za kilkaset lat kolonizacji, niewolnictwa i harowania na dobrobyt polskich panów. A nawet jeśli nie, to ile od tych biednych Ukraińców czy Białorusinów wydusimy? :D Więcej niż Niemcy i Żydzi od nas???

                      venus99 słusznie zauważył PiS ma olbrzymią, magnetyczną siłę przyciągania ludzi z deficytem intelektu, empatii i przyzwoitości :)
    • Gość: hanka Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 24.02.18, 12:37
      Dobry tekst na ten temat napisał Stanisław Janecki, współprowadzący w TVPN (z Ziemkiewiczem, Ogórek i Wolskim) program W Tylewizji (czy jakoś tak):

      www.wprost.pl/9554/Nasza-wina
      Przepraszamy Żydów i prosimy o wybaczenie. Polacy nie są współodpowiedzialni za Holocaust, ale są współodpowiedzialni za los polskich Żydów podczas Holocaustu. "Nie ma zbiorowej odpowiedzialności, jest odpowiedzialność za zbiorowość" - tak to określił Czesław Bielecki, szef sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. Dlatego przepraszamy Żydów - w imieniu państwa, społeczeństwa, każdego z nas.
      Przepraszamy dla własnego dobra, żeby się oczyścić, żeby w XXI wiek wejść z czystym sumieniem. Przepraszamy za "milczenie owiec", czyli bierność polskiej większości, za "biednych Polaków patrzących na getto", za patrzących na pociągi jadące do Treblinki. Za tych, którym nie przeszkadzają rysunki powieszonej gwiazdy Dawida. Za prokuratorów, którzy ordynarne antysemickie dowcipy i broszury propagujące kłamstwo oświęcimskie uznają za niegodne ich wysiłku. Przepraszamy za tych, dla których ujawnienie zbrodni w Jedwabnem stało się kolejną okazją do uzewnętrznienia antysemickich fobii i stereotypów, okazją do wyprania sumień, do przerzucenia polskich przewin wobec Żydów na samych Żydów, do negowania Holocaustu. Wreszcie przepraszamy za tych, którzy nie chcą za to wszystko przeprosić. Przepraszamy, mimo że nikomu nie przychodzi to łatwo, ani Francuzom, ani Węgrom, ani Słowakom, ani Rumunom.

      Grzech pierwszy: milczenie
      "Wobec zbrodni nie można być biernym. Kto milczy w obliczu mordu, staje się wspólnikiem mordercy. Kto nie potępia, ten przyzwala" - napisała w 1942 r. w ulotce sygnowanej przez Front Odrodzenia Polski Zofia Kossak-Szczucka, pisarka. "Zbrodnia włada nami dopóty, dopóki nie wyznamy win i nie przeżyjemy skruchy. Żeby przywrócić boski porządek i spokój sumienia, nie wolno się powoływać na żadne okoliczności łagodzące, nie wolno szukać usprawiedliwień" - napominał ks. prof. Józef Tischner. "Tu nic nie można ważyć - brzemienia grzechu nie sposób zrzucić, szukając różnych ale, powołując się na kontekst historyczny, psychologiczny, społeczny. Bo zamiast skruchy popadamy w pychę, zamiast pokuty mamy banalną konstatację obecności zła" - twierdził ks. Tischner.

      Grzech drugi: obojętność
      Przepraszamy Żydów za obojętność wobec Zagłady. Za to, że gdy płonęło warszawskie getto, po stronie aryjskiej kręciły się karuzele, a niektórzy śpiewali: "Hitler kochany, Hitler złoty nauczył Żydów roboty". Przepraszamy za to, że katolicka Caritas pomagała w getcie głównie tym Żydom, którzy się przechrzcili. Przyznajemy się do winy za to, co w "Kronice getta warszawskiego" opisywał Emanuel Ringelblum: "Współpraca niemieckich żołnierzy, gestapowców, volksdeutschów z polskimi antysemitami wydała obfity plon w postaci opustoszałych sklepów i magazynów żydowskich, które obrabowano i do cna oczyszczono". Weźmy odpowiedzialność za to, że pod koniec 1940 r. wielu Żydów ukrywających się po aryjskiej stronie wolało się schronić w getcie, niż cierpieć prześladowania od polskich sąsiadów. Przeprośmy za to, że nie wyjątkiem, lecz regułą były takie opinie, jak zamieszczona w sierpniu 1942 r. w piśmie "Naród", organie Stronnictwa Pracy: "Nie wysilajmy się na sztuczny żal za ginącym narodem, który przecież nie był bliskim sercom naszym". Za to, że wydawany przez Obóz Narodowo-Radykalny "Szaniec" odważył się podczas likwidacji warszawskiego getta napisać: "Oto Żydów likwidują Niemcy lepiej, niż zdołał to uczynić ktokolwiek inny, a zwłaszcza my".
      Pochylmy głowy nad losem tych, którzy ocaleli i musieli wysłuchiwać takich na przykład opinii: "Skoro przeżyli, to musieli współpracować z Niemcami". W takim klimacie do mordów na ocalonych z getta Żydach dochodziło nawet podczas powstania warszawskiego: około 30 osób zamordowano przy Długiej, piętnastu - przy Prostej. Tak Polacy odpowiadali na zaangażowanie w walkę 500 ocalałych Żydów.

      Grzech trzeci: chciwość
      Przepraszamy Żydów za chciwość polskich współobywateli. Za zajmowanie domów (w 1939 r. Żydzi byli właścicielami 40 proc. budynków w Warszawie), sklepów, warsztatów, za przejmowanie kontaktów handlowych, mebli, kosztowności. Nikt nie oszacował dotychczas skali materialnych korzyści, jakie odnieśli przeciętni Polacy, głównie mieszkańcy dawnych sztetłes, z zagłady żydowskich sąsiadów. W Jedwabnem przez 60 lat mówiono otwarcie, kto prowadzi interes po Żydach, zbudował dom na pożydowskim placu, kupił samochód "za żydowskie złoto". Takie rozmowy toczyły się w całym kraju. Jan Karski, który w 1942 r. przyjechał do kraju, wchodząc do warszawskiego getta, zanotował: "Stosunek Polaków do Żydów jest przeważnie bezwzględny, często bezlitosny. Korzystają z uprawnień, jakie nowa sytuacja im daje, wykorzystują je, często ich nawet nadużywają. Zbliża ich to w pewnym stopniu do Niemców". Zagłada Żydów jeszcze wzmogła nienawiść wielu Polaków do ofiar. Sporządzony pod koniec wojny raport Knolla, szefa Referatu ds. Narodowościowych Delegatury Rządu RP na Kraj, przestrzegał przed powrotem ocalałych Żydów, przeciw którym wzbogacona po ich wypędzeniu do gett "ludność polska wystąpi z całą gwałtownością".
      Ta atmosfera "przyzwolenia na obojętność, a nawet wrogość" panowała też w instytucjach podziemnego państwa. "[Rząd polski] nie uczynił nic takiego, co by odpowiadało ogromowi dramatu rozgrywającego się obecnie w Polsce" - napisał w pożegnalnym liście do prezydenta Raczkiewicza i premiera Sikorskiego Szmul Zygielbojm, członek Polskiej Rady Narodowej w Londynie, czyli emigracyjnego parlamentu. 12 maja 1943 r. na wieść o upadku powstania w getcie demonstracyjnie popełnił samobójstwo.

      Grzech czwarty: tchórzostwo
      Przepraszamy Żydów, że nie byliśmy dość zaangażowani, wystarczająco odważni. Skoro w niektórych klasztorach, kościołach, pałacach i dworach udało się przechować przez całą wojnę kilka tysięcy osób, najczęściej dzieci, dlaczego nie pomagaliśmy im na większą skalę? Przecież kara śmierci groziła nie tylko za ukrywanie Żydów, ale też na przykład za nielegalny ubój prosiaka, słuchanie radia, niezarejestrowanie krowy, a nawet pokątny wypiek bułek. Kara śmierci groziła każdemu zaangażowanemu w działalność podziemnego państwa, czyli kilku milionom ludzi. Czy walka o życie żydowskich współobywateli nie była równie ważna jak działalność dywersyjna czy wydawnicza Armii Krajowej?
      Gdyby Polacy pomagali Żydom tak powszechnie, jak konspirowali, związane z tym ryzyko znacznie by się zmniejszyło. Nie denuncjowano by się nawzajem, a gestapo byłoby bezradne. Przykładem niech będzie Holandia, gdzie niemal w każdym domu ukrywał się Żyd. Ale w Polsce konspirowanie było chwałą, ukrywanie Żydów - niekoniecznie. Nawet długo po wojnie. Wielu polskich sprawiedliwych z obawy przed reakcją otoczenia nie życzyło sobie publikacji ich nazwisk. Antonina Wyrzykowska, która ukryła siedmiu Żydów z Jedwabnego, zatajając to nawet przed mężem, musiała uciekać przed zemstą sąsiadów aż za ocean.

      • Gość: hanka Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 24.02.18, 12:39
        ciąg dalszy tekstu Janeckiego, publicysty jednoznacznie PiSowskiego, pamiętajmy:

        Grzech piąty: niewdzięczność
        Powinniśmy się wstydzić za wrogi stosunek do walki Żydów w getcie takich formacji, jak Organizacja Polski Walczącej czy Antyk i Agencja Antykomunistyczna. Powinniśmy się wstydzić dlatego, że ofiarnie bronili oni wspólnego państwa. We wrześniu 1939 r. w szeregach Wojska Polskiego znalazło się 100 tys. Żydów (łącznie ze zmobilizowanymi rezerwistami). Wedle szacunków historyka Filipa Friedmana, 32 tys. z nich zginęło, a ponad 60 tys. dostało się do niewoli. Większość potem zamordowano.
        Ponad 400 Żydów w polskich mundurach zginęło w Katyniu. Na cmentarzu w Monte Cassino znajdują się co najmniej 43 groby Żydów - żołnierzy II Korpusu. Umierali oni pod Tobrukiem i w walkach o Bolonię. Stanowili też trzecią część deportowanych w głąb ZSRR polskich obywateli (według danych Polskiego Czerwonego Krzyża w Teheranie). Sowieci poddawali ich surowszym represjom niż Polaków: wśród zesłanych było ich 30 proc., wśród ocalonych - zaledwie 6 proc. Kilkadziesiąt tysięcy zginęło w łagrach w Workucie, Uchcie, Peczorze, Archangielsku, Kotłasie. Setki przeszły przez więzienia na Łubiance i Brygidkach. W moskiewskim więzieniu KGB w jednej celi na jednej pryczy znaleźli się prof. Stanisław Głąbiński, działacz Stronnictwa Narodowego, i prof. Mojżesz Schorr, badacz kultury żydowskiej.

        Grzech szósty: odtrącenie
        Przepraszamy za polskie winy, bo ponad 3 mln Żydów żyjących w II RP nie było "obcym elementem" - co zarzucała im narodowa prawica. Nawet ortodoksi z partii Agudas Israel czy Poalej Syjon, popierający powstanie żydowskiego państwa w Palestynie, uważali Rzeczpospolitą za ojczyznę, nie chcieli z niej wyjeżdżać. Nic nie usprawiedliwia akcji ekonomicznego bojkotu Żydów, bo należące do nich firmy (na początku lat 30. stanowiły 27 proc. wszystkich polskich przedsiębiorstw) uczciwie płaciły podatki, tworzyły miejsca pracy dla Polaków, miały duży udział w eksporcie. Powinniśmy się więc wstydzić, że to gen. Felicjan Sławoj-Składkowski, premier RP, wypowiedział słynne zdanie: "Walka ekonomiczna, owszem, ale bez krzywdy żadnej". To "owszem" stało się zachętą dla organizatorów bojkotu żydowskich sklepów, bojówek niszczących witryny i nie wpuszczających klientów. Powinniśmy się wstydzić, że wicepremier Eugeniusz Kwiatkowski miał pretensje do USA, że nie przyjmują dostatecznie wielu polskich Żydów, bo "w Polsce jest ich przecież za dużo". Przepraszamy za tolerowanie przez władze antysemityzmu, który tylko w latach 1935-1937 doprowadził do 150 pogromów. Prosimy o wybaczenie rodziny zabitych w Przytyku, Grodnie, Myślenicach, Odrzywole, Częstochowie, Mińsku Mazowieckim.

        Grzech siódmy: urzędowy antysemityzm
        Przepraszamy Żydów za 700 lat wysiłków, także ustawodawczych, by uczynić ich obywatelami drugiej kategorii. Za antysemicką kampanię, którą w 1936 r. zainicjował prymas August Hlond, wydając list pasterski zalecający izolację społeczną wyznawców judaizmu. Przepraszamy za to, że antysemickie hasła głosili członkowie rządu Rzeczypospolitej, na przykład Roman Rybarski, wiceminister skarbu w latach 1920-1921 (zginął w Oświęcimiu w 1942 r.), który twierdził: "Rola Żydów w naszych dziejach gospodarczych była bezwzględnie ujemna". To oczywiste kłamstwo, jeśli wziąć pod uwagę, ile dla kraju zrobili podczas zaborów Kronenbergowie, Epsteinowie, Natansonowie, Blochowie, Poznańscy, Toeplitz-owie, Wawelbergowie, Rotwandowie czy Orgelbrandowie. Ile po odzyskaniu niepodległości zrobili Konowie, Eigerowie, Wolanowscy, Halperinowie, Ejtingonowie.

        Powinniśmy żydowskich współobywateli przeprosić za to, że tak niewielu studentów potrafiło się zachować jak córki marszałka Piłsudskiego, które zbojkotowały getto ławkowe, siadając po stronie przeznaczonej dla Żydów. Przeprośmy za antysemickie publikacje w "Małym Dzienniku" i "Rycerzu Niepokalanej", wydawanych przez Maksymiliana Kolbego w Niepokalanowie. Przeprośmy za niegodne chrześcijan artykuły pisma "Pro Christo" księży marianów. Za sygnowane przez Katolicką Agencję Prasową ulotki nawołujące do izolacji Żydów, wyrzucania ze szkół publicznych uczniów i nauczycieli. Przeprośmy za publicystykę ks. Stanisława Trzeciaka, późniejszego hitlerowskiego kolaboranta i jednego z kandydatów na polskiego Quislinga. Pod jego naciskiem Janusza Korczaka wyrzucono z publicznego radia i zakazano mu uczenia w szkole.

        Grzech ósmy: nieczyste sumienie
        Nikt nas nie wyręczy, nikt nie zwolni od rachunku sumienia i przeprosin. Ks. Stanisław Musiał mówi: "Bronimy się przed rozrachunkiem z przeszłością, jeśli idzie o stosunki polsko-żydowskie, gdyż nie mamy czystego sumienia. W przedwojennej Polsce większa część etnicznych Polaków marzyła tylko o jednym: jak pozbyć się Żydów z Polski. I rzeczywiście, stał się czarny cud. W ciągu niespełna pięciu lat 90 proc. Żydów, obywateli polskich, zapadło się pod ziemię. Żydzi wiedzą, że jesteśmy zadowoleni z tego, że problem żydowski został w Polsce raz na zawsze rozwiązany, choć nie wprost naszymi rękami. I to sprawia, że nie mogą nas lubić".

        Współczujemy Żydom, którzy odtrąceni przez ojczyznę macochę wpadli w objęcia komunizmu. Polski mit żydokomuny jest po prostu nieprawdziwy. Jak zauważyła prof. Krystyna Kersten, historyk, wśród komunistów przed wojną było niewątpliwie wielu Żydów, natomiast wśród Żydów było bardzo niewielu komunistów. Jaff Schatz obliczył, że mogli stanowić 0,16-0,29 proc. przedwojennej populacji obywateli polskich narodowości żydowskiej, czyli 6-10 tys. wśród 3,4 mln.

        Grzech dziewiąty: syjonistyczna obsesja
        Prosimy Żydów o wybaczenie, że powojenna Polska próbowała kilkakrotnie rozwiązywać "kwestię żydowską" rękami władz i obywateli. Dekretem z marca 1946 r. mienie pożydowskie zrównano z poniemieckim. Po przygrywkach w Rzeszowie, Krakowie i na Podkarpaciu nastąpił pogrom w Kielcach, po którym z kraju uciekło około 200 tys. osób. Potępienia tej zbrodni odmówili prymas Hlond oraz biskupi Kaczmarek i Wyszyński. Jedynym sprawiedliwym okazał się ordynariusz częstochowski Teodor Kubina, który jednym kazaniem zapobiegł powtórce Kielc w swoim mieście.
        Przepraszamy kilkadziesiąt tysięcy Żydów, którzy wyjechali z Polski w latach 1949-1957. Wyjechali dlatego, że z jednej strony eksponowano udział nielicznych osób żydowskiego pochodzenia w aparacie przemocy (Krystyna Kersten obliczyła, że w "zażydzonej" bezpiece na 28 tys. pracowników kadrowych było ich 438), z drugiej zaś likwidowano wszelkie formy rekonstruowanego po wojnie życia żydowskiego: partie, gminy wyznaniowe, filie organizacji Joint i Sochnut, stowarzyszenia kulturalne i samopomocowe, z których po 1950 r. zostało tylko jedno, poddane kontroli partii.

        Prosimy o wybaczenie za to, że w marcu ’68 w tropieniu i piętnowaniu "syjonistów" udział wzięły setki tysięcy ochotników, również z tzw. elit intelektualnych. To dzięki nim - jak z goryczą pisał Jerzy Zawieyski, zaszczuty potem z powodu protestu przeciw marcowej nagonce - "w wielu krajach mówi się o Polsce jako o kraju najbardziej wzmożonego i krwawego antysemityzmu". Wstydzimy się tego, że w czasach Gierka eliminowano z życia publicznego wszystko, co dotykało spraw żydowskich. Na szkoleniach partyjnych mówiono, że Kielecczyzna jest niedoinwestowana, bo syjoniści odmawiają jej kredytów zagranicznych w odwecie za rok 1946. Kiedy Jerzy Stępień, późniejszy senator OKP, zamówił w 1980 r. mszę w intencji ofiar pogromu, został uznany za Żyda. Przez dwanaście lat, aż do roku 1980, trwało tropienie Żydów w wojsku, zwieńczone degradacją 1348 osób, od generała do kaprala podchorążego. Ministrem obrony narodowej był wówczas Wojciech Jaruzelski.
        • Gość: hanka Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 24.02.18, 12:40
          I grzech dziesiąty, wg Janeckiego:

          Grzech dziesiąty: antysemityzm powszedni.
          Przepraszamy za to, że w niepodległej już Polsce, po roku 1989, podczas kampanii wyborczych próbowano zjednywać wyborców antysemicką retoryką. Robiło to pięciu z trzynastu kandydatów w ostatnich wyborach prezydenckich. Pod antysemickim listem posła Witolda Tomczaka w sprawie szefowej Zachęty podpisało się 91 posłów, prawie piąta część Sejmu. Trzeba się wstydzić, że w kioskach i księgarniach pełno jest antysemickiej i jawnie nazistowskiej literatury, dowcipów o Żydach tłumaczonych z hitlerowskiego "Stürmera", książek negujących Holocaust. Na zlotach neonazistów sławi się deportacje i ludobójstwo, jawnie działają ugrupowania odwołujące się do ideologii III Rzeszy, a świętom narodowym towarzyszą okrzyki "Heil Hitler!".

          Na pokutę i skruchę Polaków przyszedł czas także dlatego, że Żydzi już dawno rozliczyli się ze swej przygody z komunizmem. Synowie partyjnych aparatczyków i funkcjonariuszy zakładali KOR i "Solidarność". Siedzieli w więzieniach, głodowali, cierpieli poniżenia, by "Polska była Polską". Ich synowie, a wnuki tamtych, rok temu dokonali wymownego aktu ekspiacji, wydając specjalny numer czasopisma "Jidełe" pod tytułem "Żydzi i komunizm". Jego ważną część stanowi dyskusja "wnuków żydokomuny". Choć urodzeni dwadzieścia lat po Stalinie, nie wypierają się odpowiedzialności za zło, do którego przyczynili się ich przodkowie. "Jesteśmy nie tylko wnukami. Ja się nadal uważam za żydokomunę" - mówi jeden z nich, Piotr Paziński. Noszą brzemię przeszłości i za nie pokutują. Jak młodzi Niemcy z Akcji Znaków Pokuty, czujący odpowiedzialność za dziadków z Wehrmachtu i SS.

          Tylko my, Polacy, czujemy się wolni od win i grzechów przodków i sąsiadów. Na prośbę o wybaczenie czekają nie ci, którzy już nie żyją, lecz ich dzieci i wnuki. Nie załatwi tego jedno "przepraszam", nawet w wykonaniu głowy państwa. Powinniśmy przeprosić wszyscy i każdy z osobna.
          • Gość: Zbigniew Papkin Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 26.02.18, 11:12
            Zbigniew Papkin
            W ciągu trzech dni listopada 1943 roku kontrwywiad okręgu warszawskiego zlikwidował 14 żydowskich agentów Gestapo, w tym siedmiu w jednym tylko mieszkaniu na ulicy Solec 70. A w relacji jest o tym tylko jedno zdanie. Nie znamy dokładnej daty, nie wiemy kto pociągał za spust, nawet nie znamy ich pseudonimów, nie wiemy jak się to odbyło. Żołnierze AK wiedzieli o odprawie agentów - ktoś musiał zdradzić zdrajców - ktoś ich wpuścił do środka, a jak weszli., mieli pewnie rozkaz zabić wszystkich w środku, może poza podwójnym agentem. Jedna sucha informacja, jak z książki telefonicznej. A tyle treści jakby się nad tym zastanowić. Godna podziwu powściągliwość. Ale jak harcerz - żołnierz AK miał się chwalić likwidacją Żydów, nawet agentów Gestapo? Gdy w komunistycznej propagandzie nadal oskarżano AK o mordowanie (niewinnych) Żydów i współpracę z Gestapo. Siedem osób zabitych w mieszkaniu z broni maszynowej podczas "odprawy", to musiała być masakra a krew dosłownie bryzgała po ścianach i sufitach. Gorzej niż w amerykańskich filmie, bo na filmie widzimy farbę a to była najprawdziwsza krew. O akcji na Solcu nie znalazłem wzmianki w książce Tomasza Strzembosza pt. "Akcje zbrojne podziemnej Warszawy 1939-1944". A był to człowiek który strawił wiele lat życia na dokumentowanie akcji podziemia. Nawet on nie wiedział o wielu akcjach. Tomasz Strzembosz opisał w swej książce akcję likwidacyjną Leona (Lolka) Skosowskiego. Leon Skosowski został zabity 1 listopada 1943 roku przez żołnierzy kontrwywiadu Okręgu Warszawskiego AK. Tego dnia do Gospody Warszawskiej (przy Nowogrodzkiej 28) o godzinie 17-tej wkroczyło czterech żołnierzy AK uzbrojonych w pistolety i granaty. Zebranym kazano podnieść ręce do góry, a Lolka Skosowskiego zastrzelił pchor. "Janusz" [2] . Przypuszczalnie strzelał z bliska - AK chciało mieć pewność, że zlikwidowano groźnego agenta. Wcześniej, w lutym 1943, roku zamach na grupę żydowskich agentów wykonała grupa bojowników ŻOB-u w getcie. Leon Skosowski został tylko ranny i kontrwywiad AK wolał dmuchać na zimne.

            Na jesieni 1943 roku siatka Lolka Skosowskiego - autorów afery Hotelu Polskiego - złożona z żydowskich agentów rozpierzchła się. Czas żydowskich agentów na "aryjskiej" stronie się skończył. Cześć, drobną część, zlikwidowała AK, znacznie więcej zabili Niemcy. Dla gestapowców "spaleni" po aryjskiej stronie żydowscy agenci byli nie tylko bezużyteczni, ale wręcz niebezpieczni - zbyt wiele wiedzieli o sprawie hotelu Polskiego. Można śmiało założyć, że jesienią 1943 roku Gestapo zaczęło polować na swoich żydowskich współpracowników i że zlikwidowało ich znacznie więcej niż AK. Wystawili nawet listy gończe za swoimi byłymi konfidentami, dostarczając niechcący wspaniałego dowodu ich "niezłomnej" walki z faszyzmem! Wielu żydowskich agentów Gestapo szukało schronienia., no gdzie? A jakże! Zostali członkami PPR, wstępowali do GL i AL. Komunistyczne bojówki brały każdego, kto się zgłaszał.W komunistycznym podziemiu szukali schronienia i ocalenia przez Niemcami i AK. Po wojnie, żydowscy agenci Gestapo, którzy przeżyli, uciekli z Polski. Była to grupa która się ukrywała przez resztę wojny. I ci byli konfidenci rozpisywali się szeroko o polskim antysemityzmie. Drugą grupę byłych konfidentów Gestapo stanowili ci, którzy "załapali" się do komunistycznych organizacji (bojówek). Ci z kolei, jako "weterani walki z faszyzmem", objęli po "wyzwoleniu" często ważne funkcje w partii (PPR, PZPR) i w organach bezpieczeństwa (UB, MBP) bez oporów podejmując współpracę z sowieckim wywiadem cywilnym (NKWD) lub wojskowym (GRU). Na tej współpracy opierała się ich błyskotliwa kariera. Agent zostaje agentem, zmienia tylko mocodawców. NKWD służba Żydów w Gestapo nie przeszkadzała, bowiem dobrze wiedzieli, że przewerbowany agent jest lepszy niż świeży: ma wyszkolenie i doświadczenie, no i jest na niego hak, z którego się nie urwie. Nie jest rzeczą przypadku, że sam Leon Skosowski został członkiem (wywiadu) GL i PPR. Rozsądny postępek w jego sytuacji. Za szefem podążyli jego podwładni. Jako bojownicy Gwardii Ludowej, czy Armii Ludowej i działacze partii komunistycznej (PPR i PZPR) i jej zbrojnego organu - Urzędu Bezpieczeństwa - mogli wziąć odwet na żołnierzach AK, którzy polowali na agentów Gestapo na jesieni 1943 roku. I tak się złożyło, że zdrajcy, perfidni mordercy, agenci Gestapo, którzy setkami wydawali i Żydów i Polaków na śmierć, po wojnie torturowali, oskarżali i mordowali tych, którzy walczyli z Gestapo. Oskarżając ich o zdradę, o współpracę z Gestapo i - uwaga - o ANTYSMITYZM!!!! Tak to diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwonił. Życie jest pełne paradoksów, a dokładniej życie w Polsce jest pełne paradoksów.
            • Gość: hanka Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 26.02.18, 14:56
              > Tak się złożyło, że zdrajcy, perfidni mordercy, agenci Gestapo, którzy setkami wydawali
              > i Żydów i Polaków na śmierć, po wojnie torturowali, oskarżali i mordowali tych, którzy
              > walczyli z Gestapo

              Kto po wojnie torturował, oskarżał i mordował tych, którzy walczyli z Gestapo? Urząd Bezpieczeństwa. Ilu było Żydów w UB? S.Janecki, wspomniany tu PiSowski publicysta, powołując się na wybitną polską historyczkę Krystynę Kersten, podaje, że było ich mniej niż 2% - 438 na 28 tys. pracowników. Grubo ponad 90% zaś stanowili Polacy (resztę głównie Rosjanie).

              Dziękuję więc, że potwierdzasz, że grubo ponad 90% z tych, którzy byli zdrajcami, perfidnymi mordercami, agentami Gestapo i którzy setkami wydawali Żydów i Polaków na śmierć, to byli Polacy :)

              Masz bowiem 100% racji - nawet w Markowej obywatel Leś, który wydał Niemcom kryjówkę Żydów i sprowadził na Żydów i Polaków śmierć, był w końcu Polakiem... Nawet w plutonie egzekucyjnym, który zabijał tychże Żydów i Polaków, połowę stanowili Polacy.
            • Gość: lawyer Re: Tańczący pod kulami IP: *.toya.net.pl 26.02.18, 15:42
              > Zbigniew Papkin

              Niby prawicowe pogląde, a zero szacunku do prawa, konkretnie prawa autorskiego.
              Co za bezczelność, by wklejać żywcem fragment książki Tomasza Bodzionego "Kto może być zebrą i inne historie" i podpisywać swoim nazwiskiem.

              W tym przypadku fakt, że Tomasz Bodziony nie jest historykiem, lecz zwykłym prozaikiem (pisze historie nie mające żadnego oparcia w faktach, ma w dorobku dwie książki - ta druga to powieść miłosna) może oczywiście taką kradzież tłumaczyć. Ale przed sądem niewiele Ci to Zbigniewie Papkinie von Dupenstein pomoże :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka