darino
14.05.05, 02:07
"GW", ag, 13-05-2005
Choć od wieków mieszkają obok nas, niewiele o nich wiemy. Co to znaczy być
Łemkiem? Co to znaczy być Ukraińcem? Dlaczego tylko 6 tys. osób deklaruje się
jako Ukrainiec, a zaledwie 150 - Łemko?
Na te pytania starali się odpowiedzieć uczestnicy konferencji pt. "Ukraińcy i
Łemkowie - życie codzienne i dorobek kulturowy", która odbyła się na
Uniwersytecie Rzeszowskim. Spotkanie, zorganizowane przez Centrum Wspierania
Organizacji Pozarządowych oraz Instytut Socjologii było również okazją do
prezentacji dorobku kulturalnego Łemków i Ukraińców mieszkających na
Podkarpaciu.
Łemkiem jest się w sercu
Anna Gorczyca: Reprezentuje pani stowarzyszenie Terka, czy nazwa pochodzi od
wsi Terka w Bieszczadach?
Renata Gabło, sekretarz stowarzyszenia: Ależ nie! Terka to owoc tarniny,
często spotykanej w naszym regionie. To krzew, który kłuje, ale pięknie
kwitnie i ma owoce, które można wykorzystać.... Nasze stowarzyszenie skupia
mieszkańców okolic Dukli, Olchowców, Chyrowej, ale nie tylko. W
stowarzyszeniu są Łemkowie i Polacy. Określiłabym ich - pasjonaci.
Jaki jest cel stowarzyszenia?
- Założyliśmy je, bo bez osobowości prawnej trudno starać się o pieniądze.
Chcemy ratować dziedzictwo kulturowe Łemków. Jednym z naszych najważniejszych
celów jest organizowanie Kermeszu w Olchowcach. Będziemy zbierać pieniądze na
remont cerkwi, zachowanie cmentarzy, nagrobków, starych krzyży. To ostatnie
świadectwa przemijającej kultury i odchodzących ludzi.
Pani jest Łemkinią?
- Tak.
Miała Pani kłopoty z tego powodu?
- W szkole były różne problemy. Wszyscy wiedzieli, z jakiej miejscowości
pochodzimy. To wystarczyło, żebyśmy czuli się napiętnowani. To bolało, że
nasi koledzy traktowali nas jako gorszych. I czasem jeszcze boli. Sporo moich
rówieśników dla świętego spokoju nie przyznawało się później do tego, że jest
Łemkiem.
Kiedyś Łemkowie akcentowali swoją odrębność strojem, mową. Co to znaczy dziś
być Łemkiem?
- Tego nie widać na zewnątrz, to się ma w sercu. Dziś jedyną widoczną cechą,
która nas odróżnia, jest wyznanie.
A co z mową?
- Większość z nas jest dwujęzyczna. U mnie w domu mówiło się po łemkowsku.
Ale gdy w wieku pięciu lat poszłam do szkoły, nie miałam żadnym problemów z
językiem polskim. Kiedy się go nauczyłam - nie wiem.
W ostatnim spisie powszechnym bardzo niewiele osób powiedziało: jestem
Łemkiem.
- Tam, gdzie jest styk różnych mniejszości, proces asymilacji jest rzeczą
naturalną. Można się zastanawiać, czy jest to zjawisko negatywne. Myślę, że
należy do tego podchodzić spokojnie, ale równocześnie trzeba chronić to, co
jeszcze pozostało z naszej kultury.
Imprezy towarzyszące konferencji
sobota, godz. 20.30 - Kościół Matki Boskiej Saletyńskiej w Rzeszowie - występ
chórów muzyki cerkiewnej Namysto oraz Irmos
niedziela, ul. 3 Maja - występ zespołów Widymo z Sanoka, Nadia oraz Wesołe
Bandury z Przemyśla
14- 29 maja, Galeria pod Ratuszem - wystawa rzeźby Mikołaj Mazurka, grafiki
Arety Fedak oraz ikon Małgorzaty Dawiduk.