Gość: petro
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
21.04.08, 10:57
Ryba się psuje od głowy....Ciekawe dlaczego 21.04.2008 o godzinie
8,20 na ulicy Mickiewicza 18 widziałem prezesa Sądu idącego z
drugim sędzią w kierunku ul. Konarskiego tempem
spacerowym.Analizując że p. Prezes jak cały zresztą Sąd rozpoczyna
pracę o godzinie 8-mej , to rozumiem że pracownicy Sądu nie
są "nadpracownikami" i niczym moim zdaniem nie różnią sie od
pracowników innych instytucji, powinni przyjść do pracy o godzinie
7,45, przygotować się do pracy i o 8,00 rozpocząć pracę. Pan Prezes
powinien świecić przykłedem dla swoich podwładnych i wchodzić do
budynku Sądu o godzinie 7,45 , i o 8,00 rozpocząć pracę w swoim
gabinecie.Jednak z moich wyliczeń wynika zupełnie co innego.Że
p.Prezes spokojnie dojdzie do budynku Sądu o 8,30, a prawdziwą pracę
rozpocznie o 8,45.Pomijając że p. Prezes Sądu pobierze zapłatę za
pracę od godziny 8,00 a nie 8,45 bo nie wierzę aby fakt spóżnienia
do pracy p.Prezes zgłosił i rachuba płac odliczyła te 45 minut od
poborów p.Prezesa. Co gorsza , to myślę ze się wcale nie pomylę
twierdząc ze taki styl pracy w przemyskich Sądach jest nagminny.