Cerkiew w Baligrodzie

09.09.08, 09:30
Wspaniała wiadomość na wagę... życia baligrodzkiej cerkwi!
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego przekazało pół miliona
złotych na jej remont!


"Pół miliona zł na cerkiew w Baligrodzie"

Jest decyzja ministra kultury w sprawie dotacji na remont cerkwi w
Baligrodzie. Stowarzyszenie zajmujące się świątynią dostanie pół
miliona złotych.

Baligrodzka cerkiew to unikat. Od wojny opuszczona, niszczejąca,
teraz ma szansę na ocalenie. W 2005 roku świątynię przejęło od gminy
społeczne stowarzyszenie. Pieniądze na remont zbierano m.in. wśród
społeczności ukraińskiej wyznania greckokatolickiego. Wystarczyły
tylko na drobne prace.

*Las rusztowań*

Jesienią zeszłego roku dzięki dotacji z Ministerstwa Kultury
zabezpieczono pochyloną kopułę, poprawiono fundamenty i ostemplowano
wnętrze budowli.

- To był pierwszy, tak ważny etap robót - mówi Jarosław Tomaszewski,
prezes Stowarzyszenia na rzecz Ratowania Cerkwi w Baligrodzie. -
Zdążyliśmy dosłownie w ostatniej chwili. Przy silniejszym wietrze
bądź dużych opadach śniegu kopuła runęłaby na ziemię. Dzisiaj w
świątyni jest las rusztowań, bez których pewnie zawaliłby się sufit.

Murowana cerkiew greckokatolicka pw. Zaśnięcia Matki Bożej w
Baligrodzie została zbudowana w 1829 r. W 1946 r. zrobiono w niej
magazyn, wyposażenie rozkradziono. W 1990 roku starania o odbudowę
zabytku rozpoczęły władze samorządowe. Rychło jednak zarzuciły
pomysł, bo zabrakło funduszy.

*Mury, dach i kopuła*

Stowarzyszenie skupiające miłośników Bieszczadów z całej Polski oraz
z zagranicy napisało kolejny wniosek do resortu kultury o pieniądze
na ratowanie zabytku.

- Jest już pozytywna decyzja ministra Bogdana Zdrojewskiego, czekamy
tylko na podpis - informuje Tomaszewski. - Mamy dostać pół miliona.
Za te pieniądze będziemy chcieli rozebrać dach nad nawą, odbudować
mury, przykryć dach i osadzić kopułę. Jeśli wszystko potoczy się
zgodnie z oczekiwaniami, robotnicy wejdą na plac budowy jeszcze we
wrześniu.

*Radość wójta*

- Bardzo cieszy mnie ta decyzja - mówi Robert Stępień, wójt
Baligrodu. - Cerkiew może być w niedalekiej przyszłości jedną z
wizytówek naszej miejscowości, miejscem kultu religijnego i spotkań
ludzi, którym bliska jest kultura Karpat.

Krzysztof Potaczała


www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080904/BIESZCZADY/115575785
    • piotrzr Re: Cerkiew w Baligrodzie 09.09.08, 17:18
      można tylko przyklasnąc. Widac ze ksenofobiczne kresowiactwo nie ma nic do
      gadania w Baligrodzie.

      Odbudowa tej pięknej cerkiewki w centrum Baligrodu będzie wręcz symboliczne. Tak
      samo jak stosowne tablice pamiątkowe upamiętające ofiary polskie i ukraińskie,
      konfliktów sprzed wielu lat, tablice które powinny się też tam znaleźć .
      • dymek25 Re: Cerkiew w Baligrodzie 09.09.08, 18:32
        Chciałam Ci Piotrze przypomnieć, że min. Zdrojewski jest z Wrocławia,
        czyli...to jest jak z tą Miedzianką. Tam już dawno wszyscy pozbyli się ksenofobii, w każdym razie większość. Otwarte głowy, chętne do podtrzymania wszelakich tradycji..
        • piotrzr Re: Cerkiew w Baligrodzie 09.09.08, 20:22
          Szanowna Pani Dymek :) Nie wiem za bardzo co ma Miedzianka (Kupfeberg) do
          Baligrodu ale... Rzeczywiście i Wrocław i dajmy na to Olsztyn - w sprawach
          relacji polsko-ukraińskich (a Wrocław też niemieckich) prezentują się całkiem
          dobrze. Chociaż to we Wrocławiu działa mocno (na szczęście) zmarginalizowane i
          wymierające środowisko kresowiackie .
          Pozdrowienia :)
    • tawnyroberts Zgoda budowana w cerkwi 17.11.08, 08:35
      I kolejny tekst Krzysztofa Potaczały wydrukowany w
      weekendowych "Nowinach" (14-16 listopada 2008 r.), a dotyczący
      baligrodzkiej cerkwi. Tym razem jest to zapis spotkania z Mychajłem
      Szpakiem, dawnym mieszkańcem Baligrodu, a także relacja z wizyty w
      remontowanej świątyni.


      "Zgoda budowana w cerkwi"

      Pod zawieszoną na stemplach kopułą uwijają się robotnicy. Słychać
      stukot młotków, jęk motorowej piły. Przed budowniczymi zadanie nie
      byle jakie - muszą wiernie odtworzyć świątynię.

      Na zakurzonej posadzce, na którą przez zakryte folią okna pada blade
      światło jesiennego słońca, stoi mężczyzna. Jest wysoki i wąsaty.
      Rozpina czarną skórzaną kurtkę, rozgląda się po wnętrzu, dotyka
      kamiennej ściany...
      - Jestem Mychajło Szpak, rodzony w Stężnicy w 1934, chrzczony w tej
      baligrodzkiej cerkwi, wysiedlony na sowiecką Ukrainę w 1946 -
      wyrzuca jednym tchem.
      74-letni Ukrainiec przyjechał z Sambora. Zaplanował odwiedziny
      Baligrodu 5 listopada, nie wiedząc o tym, że akurat na ten dzień
      wyznaczono kolejne spotkanie Stowarzyszenia Ratowania Cerkwi w
      Baligrodzie. Na własne oczy mógł zobaczyć, jak postępują prace i z
      zakamarków pamięci wydobyć szczegóły, które mogą pomóc w wiernej
      renowacji świątyni.

      *Przelana krew*

      To już czwarty rok, jak Stowarzyszenie podnosi z ruin najcenniejszy
      w miasteczku zabytek. Pokonując bariery związane z ogromem zniszczeń
      i te tkwiące w ludzkich sercach. Bo historia zasiała niezgodę między
      sąsiadami, a ta doprowadziła do rozlewu krwi.
      Jarosław Tomaszewski, warszawski architekt, szef Stowarzyszenia,
      przestrzega, by pisząc o dawnych relacjach polsko-ukraińskich nie
      rozszarpywać trudno gojących się ran. Ale czy da się opowiedzieć o
      miejscowej cerkwi i dziele jej odbudowy bez przypomnienia
      niechlubnej przeszłości?
      6 sierpnia 1944 r. Ukraińska Powstańcza Armia zabiła w Baligrodzie
      42 Polaków. Sotnie UPA weszły do miasteczka rankiem i otoczyły
      kościół. Pierwsze strzały padły tuż po zakończeniu mszy. Przed
      świątynią, która dzisiaj służy za kaplicę pogrzebową, życie straciło
      kilkunastu mężczyzn. Resztę zastrzelono w domach albo na podwórzach.
      Zabijano, według wcześniej przygotowanej listy, Polaków
      podejrzewanych przez UPA m.in. o sprzyjanie bolszewikom i posiadanie
      broni. Oszczędzono kobiety i dzieci.
      Mimo że od pamiętnych wydarzeń minęły 64 lata, nie wszyscy gotowi są
      wybaczyć. Po ludzku to zrozumiałe. Ktoś stracił ojca, ktoś syna,
      ktoś męża. Niezrozumiałe, że winą obarcza się Ukraińców jako nację,
      stosując zbiorową odpowiedzialność. Niewielu pamięta, że wśród
      ukraińskich mieszkańców miasteczka znaleźli się wówczas tacy, którzy
      mieli odwagę ukryć polskich sąsiadów.
      - Zbrodnię inspirowali greckokatoliccy duchowni - dodają niektórzy,
      opierając się na badaniach Instytutu Pamięci Narodowej. Lecz są i
      tacy, którzy twierdzą, że to właśnie proboszcz z baligrodzkiej
      cerkwi stanął w obronie Polaków (zasłaniając własnym ciałem drzwi do
      kościoła) i wielu uchronił od pewnej śmierci.
      Mychajto Szpak - Stała się straszna tragedia, na Podkarpaciu UPA
      zgotowała takich więcej. Ale była też Terka, Pawłokoma i parę innych
      miejsc, gdzie polskie wojsko zabijało Ukraińców. I czy my dzisiaj
      mamy sobie te krzywdy wciąż wypominać, czy starać się pamiętać, lecz
      patrzeć w przód?

      *Sztuka przepraszania*

      Szpak nie wahał się pójść pod pomnik ofiar baligrodzkiej masakry i
      pochylić głowę, oddając cześć ofiarom. Skromny pomnik stoi
      kilkadziesiąt metrów od cerkwi. Wypisane są na nim imiona i nazwiska
      wszystkich zamordowanych 6 sierpnia 1944 r. W każdą rocznicę władze
      gminy składają tu kwiaty i palą znicze, ale dopiero obecny wójt
      Robert Stępień odważył się głośno powiedzieć, że czas zacząć
      zasypywać rowy nienawiści.
      Pierwszy ważny krok uczyniono 20 sierpnia 2006 r. To wtedy grupa
      przyjezdnych Ukraińców, prowadzona przez greckokatolickich księży,
      zatrzymała się przed kościołem w Baligrodzie, by złożyć hołd
      pomordowanym Polakom. Potem wszyscy stanęli jeszcze przy pomniku,
      gdzie zapalono znicz, a dopiero później odprawiono nabożeństwo w
      cerkwi. Wśród uczestników znaleźli się także nieliczni Polacy.
      - Ludzi było tyle, że obleciał mnie strach - kręci głową Mychajło
      Szpak. - Podstemplowany sufit mógł się przecież zawalić...
      Powiedziałem, że kto się boi, niech do środka nie wchodzi. A sam
      poszedłem pod ołtarz, jak za dziecinnych lat, gdy często się tu
      modliłem.
      Inicjatorem tego spotkania był ks. Myron Michaliszyn z Rzeszowa.
      Obok niego w procesji szedł ks. Stefan Batruch z Lublina, którego
      dziadkowie urodzili się w bieszczadzkim Cisowcu i którego ojciec był
      w Baligrodzie krawcem. Niektórzy Polacy pamiętają, że przed
      kościołem powiedział w imieniu Ukraińców „przepraszam", a potem
      powtórzył to słowo pod pomnikiem.

      *Nąjważniejsze jest sacrum*

      Dwa lata później, 5 listopada, ks. Batruch znów pojawił się w
      Baligrodzie, by razem z innymi członkami Stowarzyszenia debatować
      nad przyszłością remontowanej świątyni. On i kilka innych osób
      wspięło się po stromych schodach aż pod kopułę, by przekonać obecną
      na miejscu Grażynę Stojak, wojewódzkiego konserwatora zabytków, że
      rozpoczęte dzieło trzeba doprowadzić do końca.
      - Nam nie chodzi jedynie o zabezpieczenie świątyni przed zawaleniem,
      ale o stworzenie instytucji, która ją utrzyma i wypełni treścią -
      mówi Jarosław Tomaszewski.
      Wolą Stowarzyszenia jest, by w przyszłości mogły tu być odprawiane
      nabożeństwa. Sacrum jest najważniejsze. Lecz trzeba pamiętać, że w
      Baligrodzie i najbliższej okolicy grekokatolików można policzyć na
      palcach. Dlatego dla cerkwi trzeba poszukać szerszej formuły.
      Koncepcji jest kilka. - Na przykład forum kultury Karpat - proponuje
      Tomaszewski. - Wyremontowana cerkiew mogłaby się stać centrum
      dialogu chrześcijan różnych obrządków, ale i żywej pamięci o Żydach.
      Właśnie taki - wielokulturowy - był przedwojenny Baligród: Ukraińcy,
      Polacy, Żydzi. Każda nacja miała własną świątynię. Po Żydach został
      tylko kirkut, w miejscu synagogi stoi piekarnia. - Z racji tradycji
      historycznych Baligród ma szansę zaistnieć jako ośrodek scalający
      ludzi o różnych korzeniach - przekonuje ks. Batruch. - A cerkiew,
      która przez dziesięciolecia była symbolem konfliktu, może być
      symbolem pojednania.

      *Boska ręka i ludzki rozum*

      W Baligrodzie rzeczywiście coś się zmieniło. - Ludzie zaczynają
      rozumieć, że ta świątynia to wartość, która może zatrzymać w
      miasteczku turystów - twierdzi Jan Herbetko.
      Martyna Srocka: - Wyobrażam sobie w cerkwi galerię sztuki sakralnej,
      może cykliczne koncerty religijne.
      Z postępu prac cieszy się konserwator Grażyna Stojak. - To, co udało
      się w Baligrodzie, jest nie lada wyczynem - zaznacza. - W
      województwie podkarpackim dotąd tylko stowarzyszenie z Dubiecka może
      poszczycić się takim sukcesem. Uratowało świątynię, która dzisiaj
      jest znana w całej Europie.
      Słowa pani konserwator słyszał Mychajło Szpak, więc miał okazję
      przypomnieć, jak przez lata jeździł z Sambora do Baligrodu, patrzył
      na chylącą się ku ziemi cerkiew i nie tracił wiary, że jednak nie
      runie. Nawet wtedy, gdy podczas wichury kopuła przechyliła się o 120
      cm od poziomu.
      - Ręka boska ją uchroniła - nie ma wątpliwości Szpak. Lecz swoją
      mądrość pokazał tu przede wszystkim człowiek, konkretnie prof.
      Wiesław Słowik z Politechniki Warszawskiej. Jako jedyny spośród
      kilku specjalistów uznał, że kopuła jest do uratowania.
      Przy okazji remontu odkryto, iż przed wojną w świątyni wybuchł
      pożar. Świadczą o tym nadpalone drewniane elementy. Udało się też
      odsłonić zamurowane wejście na ambonę. - Dobrze pamiętam tę
      kazalnicę - wzrusza się Szpak, dotykając pokruszonych kamiennych
      schodków. - Jak ksiądz z niej zagrzmiał, to aż w uszach dźwięczało.
      • tawnyroberts Zgoda budowana w cerkwi - cz. II 17.11.08, 08:39
        *Najdroższa pamiątka*

        74-letni Ukrainiec patrzy na ogołocone z tynku i malowideł ściany,
        na resztki napisów cyrylicą. Jest jednak nadzieja, że przynajmniej
        część dawnego wystroju zostanie świątyni przywrócona.
        A ikonostas? A dzwony? Te ostatnie zagrabili w 1942 Niemcy. Ikony
        świętych też przepadły, podobnie jak większość innego wyposażenia
        cerkwi. Mychajło Szpak rozumie, że tragicznych wydarzeń sprzed lat
        nie da się odwrócić, ale jednego mu nad wyraz żal: miał zdjęcie
        baligrodzkiej cerkwi z czasów jej świetności. Zrobił je osobiście
        niedługo przed wysiedleniem na Wschód. I przepadło jak kamień w
        wodę. - Śni mi się po nocach. Moja najdroższa pamiątka.

        Krzysztof Potaczała

        *****

        Cerkiew greckokatolicka p.w. Zaśnięcia NMP w Baligrodzie wzniesiona
        w 1829 r. z Fundacji Onufrego Karsznickiego. Wymurowana z kamienia
        pobieranego z rzeki Hoczewki oraz z pobliskiego kamieniołomu.
        Kolejne warstwy łączone były zaprawą wapienną z domieszką odchodów
        bydlęcych i kurzych jaj. Po roku 1947 wyposażenie świątyni
        zniszczono bądź skradziono. Przez wiele lat byt w niej magazyn
        chemikaliów.

        *Możesz pomóc*

        Od 2005 r. na odrestaurowanie cerkwi przeznaczono ok. 900 tys. zł.
        Pieniądze pochodziły z Ministerstwa Kultury, darowizn oraz składek
        zbieranych podczas koncertów. Stowarzyszenie prosi o wsparcie.
        Pieniądze można wpłacać na konto: Podkarpacki Bank Spółdzielczy,
        oddział w Lesku, 58 8642 1012 2003 1203 5694 0001 z
        dopiskiem „Darowizna na ratowanie cerkwi w Baligrodzie".
    • tawnyroberts Cerkiew w Baligrodzie na "Twoje Bieszczady" 16.11.09, 22:02
      Na rzeszowskiej konferencji poświęconej ukraińskim cerkwiom,
      cmentarzom i miejscom pamięci na Podkarpaciu sporo mówiono na temat
      odbudowy świątyni w Baligrodzie. Wspaniała inicjatywa Stowarzyszenia
      na Rzecz Ratowania Cerkwi w Baligrodzie wymieniana była jako
      przykład tzw. dobrych praktyk. Rzeczywiście jest się czym pochwalić,
      ale odniosłem wrażenie, że na osiągnięciach księży Stefana Batrucha
      i Myrona Mychajłyszyna, a także pozostałych członków stowarzyszenia,
      zbyt wiele osób próbuje zbić jakiś kapitał, zupełnie w myśl
      zasady: "każdy sukces ma wielu ojców". Nie dajmy się jednak nabrać
      na takie sztuczki, bo za ocaleniem chramu stoi przede wszystkim
      Stowarzyszenie na Rzecz Ratowania Cerkwi w Baligrodzie. Wiedziała o
      tym doskonale autorka opracowania na temat tego bieszczadzkiego
      sacrum, zamieszczonego na portalu "Twoje Bieszczady".


      "Cerkiew greckokatolicka p.w. Zaśnięcia Najświętszej Marii Panny w
      Baligrodzie"

      Pierwsza wzmianka o cerkwi parafialnej p.w. Zaśnięcia Najświętszej
      Marii Panny w Baligrodzie pochodzi z 1761 r. Obecna, stojąca obok
      baligrodzkiego rynku, murowana cerkiew została wzniesiona w 1829 r.,
      a odnowiona i przebudowana w roku 1928. Prawdopodobnie podczas owego
      remontu została wzniesiona drewniana kopuła.

      Cerkiew należała do dekanatu baligrodzkiego, który pierwotnie
      obejmował 16 parafii, a od roku 1918 - 18, następnie przed rokiem
      1930 wydzielono z jego obszaru dekanat ciśniański, zlikwidowano
      olchowiecki i ostatecznie aż do okresu wysiedleń dekanat baligrodzki
      obejmował 11 parafii.

      Fundatorem cerkwi był Onufry Karsznicki, ikonostas malował w roku
      1908 ikonopiśca o nazwisku Męciński. Świątynia jest murowana z
      kamienia, potynkowana. Kamienie są zespolone piaskiem i, jak podają
      niektóre źródła, piasek ów był mieszany z krwią wołów i jajami
      kurzymi. Cerkiew jest orientowana (prezbiterium od wschodu),
      dwudzielna. Murowane cerkwie były wówczas cenione znacznie wyżej niż
      drewniane, głównie ze względów praktycznych - np. większa odporność
      w razie pożaru, jednak na tym terenie tylko najbogatsze społeczności
      stać było na murowany obiekt.

      Na majątek cerkiewny w roku 1882 składało się 130 morgów pola
      ornego, 20 morgów łąk i 12 pastwisk oraz lasów.

      Prezbiterium jest zamknięte półkoliście, z zakrystiami od północy i
      południa. Nawa szersza, na rzucie wydłużonego prostokąta, z
      przedsionkiem od zachodu. W nawie strop, w zakrystiach sklepienia
      kolebkowe z lunetami (luneta jest elementem sklepienia w postaci
      poprzecznej kolebki przenikającej się z kolebką sklepienia głównego,
      co umożliwia wykonanie okien lub drzwi w ścianie powyżej jego
      wezgłowia). Sklepienia w przedsionku żaglaste. Nad prezbiterium dach
      dwuspadowy, nad nawą ośmioboczna kopuła na tamburze, nad zakrystiami
      małe kopułki.

      Po roku 1947 cerkiew była używana jako magazyn. We wnętrzu brak
      dawnego wyposażenia, sprzęty liturgiczne i parlamenty wywieźli w
      roku 1947 żołnierze KBW. Jedna z ikon - ikona Matki Boskiej z
      Dzieciątkiem pochodząca z Baligrodu, znajduje się obecnie w Muzeum
      Budownictwa Ludowego w Sanoku. Obok cerkwi znajduje się murowana,
      parawanowa dzwonnica z trzema arkadami.

      Kolator:
      •1890 - brak
      •1918 - Hryhorij Zacerkownyj, Jewhenija Zacerkowna, Wasyl Mysyk
      •1938 - brak

      Paroch:
      •1890 - ks. Antonij Czajkowskij (ur. 1828)
      •1918 - ks. Onufrij Maleckyj (ur. 1881)
      •1938 - ks. Mychajło Haszczak

      Liczba wiernych:
      •1890 - 147
      •1918 - 268
      •1938 - 522

      Z roku na rok coraz bardziej cerkiew popadała w ruinę. W roku 1990
      podjęte zostały próby konserwacji, jednak skończyły się jeszcze
      szybciej niż zaczęły. W roku 2000 podczas silnych wiatrów kopuła
      cerkwi przechyliła się dość znacznie, grożąc zawaleniem. Było to
      odchylenie od pionu rzędu 120 cm. Zabezpieczono go od wewnątrz
      wykorzystując drewniane stemple, na więcej Gminie Baligród -
      ówczesnemu właścicielowi obiektu, nie wystarczyło pieniędzy. Cerkiew
      została zamknięta ze względów bezpieczeństwa. Gmina Baligród chciała
      przekazać świątynię jakiejś instytucji w zamian za obietnicę
      remontu. Zwróciła się w tej sprawie między innymi do Generalnego
      Konserwatora Zabytków, Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego,
      wojewody i marszałka Podkarpacia. Bezskutecznie. Odmówiła także
      kuria greckokatolicka, bo jej również nie stać było na remont cerkwi.
      • tawnyroberts Cerkiew w Baligrodzie na "Twoje Bieszczady" - II 16.11.09, 22:10
        W roku 2004 powstało Stowarzyszenie na Rzecz Ratowania Cerkwi w
        Baligrodzie, którego prezesem został ks. Miron Michaliszyn.
        Całkowity koszt remontu oszacowano wówczas na ok. 3 mln złotych,
        zbierane są cały czas środki na ten cel. Stowarzyszenie zebrało ok.
        200 tys. zł. Za te pieniądze udało się zabezpieczyć świątynię oraz
        zinwentaryzować znajdujące się wewnątrz malowidła, a także podjąć
        działania związane z wyprostowaniem kopuły.

        9 listopada 2007 r. kopuła została zabezpieczona. Operacja ta
        stanowiła fragment licznych, zaplanowanych na kilka etapów, prac
        remontowo - budowlanych, poprzedzonych wieloma pracami
        przygotowawczo-zabezpieczającymi. Aby móc dokonać zabiegu, w
        pierwszej kolejności odłączono kopułę od jej pierwotnego mocowania
        (została odcięta od zniszczonej części dachu i uniesiona przy pomocy
        podnośników hydraulicznych), co spowodowało zmniejszenie jej
        przechyłu do ok. 50 cm.

        Cały czas prowadzona jest zbiórka dalszych funduszy. Organizowane są
        imprezy, np. "Madonny Bieszczadzkie". Część środków przekazano w
        ramach programu operacyjnego Dziedzictwo Kulturowe
        priorytetu "Rewaloryzacja zabytków nieruchomych i ruchomych",
        otrzymanej od Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
        Kontakt ze Stowarzyszeniem Ratowania Cerkwi w Baligrodzie: ksiądz dr
        Miron Michaliszyn, tel. 0502 854 581.

        Remont cerkwi wzbudza również emocje, obiekt kojarzony jest przez
        część społeczeństwa z wydarzeniami roku 1944, kiedy to 6 sierpnia
        ukraińscy nacjonaliści inspirowani przez miejscowych księży
        greckokatolickich (wg IPN nawoływali oni do zabijania Polaków, Żydów
        i bolszewików) dokonali mordu na 42 Polakach. Sotnia "Burłaki"
        weszła do Baligrodu, upowcy rozbiegli się pomiędzy domami w
        poszukiwaniu Polaków. Tych, którym nie udało się uciec czy też
        schować zgromadzono na rynku. Następnie wyprowadzono ich poza
        zabudowania i wymordowano. Zginęło 42 osoby. Wśród napastników
        rozpoznano członków policji ukraińskiej z Baligrodu oraz Ukraińców -
        mieszkańców sąsiednich w stosunku do Baligrodu wiosek. Jeszcze długo
        po tym wydarzeniu część polskich mieszkańców ukrywała się w lasach z
        obawy przed kolejną pacyfikacją.

        Wcześniej, początkiem lata - przy cerkwi usypano tzw. mogiłę Polski.
        Obrzęd ten, zwany grzebaniem Polski, symbolizował akt przejęcia
        przez ukraińskich nacjonalistów ziem we władanie. Grzebanie Polski
        odbywało się na ogół z inspiracji duchownego, bądź za jego wiedzą, a
        często przy udziale władz niemieckich. Do symbolicznej mogiły
        wkładano trumnę z godłem i flagą Polski oraz kajdanami - symbolem
        ucisku. W baligrodzkiej mogile znalazła się flaga i godło,
        przewiązane drutem kolczastym. Na usypanym kopcu umieszczano krzyż.

        Zbrodnia w Baligrodzie była zaskoczeniem dla Polaków, gdyż przed
        napadem na plebani u księdza rzymskokatolickiego w Baligrodzie
        odbyło się spotkanie z delegacją ukraińską ze wsi Stężnica, której
        przewodził tamtejszy ksiądz greckokatolicki. W jego trakcie spisano
        protokół, z którego treści wynikało, iż ludność polska na tym
        terenie może się czuć bezpiecznie. Przedstawione wyżej okoliczności
        wskazują na to, iż strona ukraińska nie dotrzymała przyjętego
        zobowiązania.

        Baligrodzka cerkiew jest jednym z najcenniejszych zachowanych
        zabytków miejscowości, a także atrakcją dla turystów - zwłaszcza, że
        teren ten na nadmiar atrakcji narzekać nie może. W obopólnym
        interesie powinno być przywrócenie jej do stanu używalności oraz,
        oprócz przywrócenia jej pierwotnej roli, udostępnienie turystom do
        zwiedzania.

        Opracowanie: E. Milczanowska

        www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/cerkiew_baligrod.php
    • tawnyroberts Cerkiew w Baligrodzie - fotki 16.11.09, 22:32
      Przejeżdżając w sierpniu przez Baligród zrobiłem kilka zdjęć
      remontowanej cerkwi. Z opowiadań księdza Batrucha wynika jednak, że
      nie grzeszą one aktualnością, bo w chwili obecnej remont dachu
      został w zasadzie ukończony. No cóż, trzeba znowu wybrać się do
      Baligrodu...

      fotoforum.gazeta.pl/uk/Cerkiew%2520w%2520Baligrodzie,tawnyroberts.html
      • tawnyroberts Cerkiew w Baligrodzie ma nowy dach 02.01.10, 16:36
        Kilka dni temu ukazała się w "Nowinach" informacja o ukończeniu prac
        związanych z remontem dachu na cerkwi w Baligrodzie. Miło popatrzeć
        jak ta świątynia, co prawda dość mozolnie, podnosi się z upadku.
        Trzymam kciuki za dofinansowanie remontu na następne lata.


        "Zabytkowa cerkiew w Baligrodzie ma nowy dach"

        Jeszcze niedawno wróżono jej upadek, a dziś na nowo zaczyna świecić
        dawnym blaskiem. Cerkiew greckokatolicka w Baligrodzie ma nowy dach,
        zabezpieczono także część murów. Kolejne prace konserwatorskie – w
        przyszłym roku.

        - To, co zrobiliśmy do tej pory, było możliwe głównie dzięki dotacji
        z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego – mówi Piotr
        Ostrowski ze Stowarzyszenia na rzecz Ratowania Cerkwi w
        Baligrodzie. – W 2009 roku wyniosła ona 500 tysięcy złotych.
        Uratowaliśmy kopuły, naprawiliśmy dach i położyliśmy na nim nową
        blachę. Udało się ponadto wzmocnić część murów i stropy w dwóch
        zakrystiach. To również zasługa zwykłych ludzi, którzy przekazali
        swoje pieniądze na remont.

        Stowarzyszenie złożyło do MKiDN kolejny wniosek o dofinansowanie
        prac przy zabytkowej cerkwi. Jeśli zostanie zatwierdzony, roboty
        konserwatorskie ruszą pełną parą. Do zrobienia jest jeszcze ogrom.

        – Trzeba między innymi zabezpieczyć mury zewnętrzne i je otynkować,
        a także wstawić okna – wyjaśnia Ostrowski. – To warunek, byśmy mogli
        przystąpić do prac w środku świątyni.

        Przez dziesiątki lat opuszczona po wojnie cerkiew była regularnie
        dewastowana. Najsmutniejsze, że zniszczono cenne polichromie na
        ścianach. Ich odtworzenie będzie nie lada problemem. W ogóle nie ma
        pewności, czy którąkolwiek uda się zrekonstruować. Tak czy owak,
        baligrodzka cerkiew ma w przyszłości świecić pełnym blaskiem.

        – Nam nie chodzi o sam remont, ale o to, żeby świątynia spełniała
        funkcję użytkową – tłumaczy Jarosław Tomaszewski, prezes
        Stowarzyszenia na rzecz Ratowania Cerkwi w Baligrodzie. – Powinna
        powstać instytucja, która ten obiekt utrzyma i wypełni treścią.

        Pomysły są różne: muzeum, forum kultury Karpat, centrum dialogu
        chrześcijan różnych obrządków. – Cały czas dyskutujemy, jeszcze nie
        podjęliśmy ostatecznej decyzji – mówi Piotr Ostrowski.

        Zapewne w cerkwi mogłyby się odbywać nabożeństwa. Nie te codzienne,
        może nawet nie co niedzielę (z tej prostej przyczyny, że w okolicy
        mieszka garstka grekokatolików), ale raz na jakiś czas – na pewno.

        ***

        Cerkiew greckokatolicka p.w. Zaśnięcia NMP w Baligrodzie -
        wzniesiona w 1829 r. z Fundacji Onufrego Karsznickiego. Wymurowana z
        kamienia pobieranego z płynącej przez Baligród rzeki Hoczewki oraz z
        pobliskiego kamieniołomu. Kolejne warstwy łączone były zaprawą
        wapienną z domieszką odchodów bydlęcych i kurzych jaj. Po roku 1947
        wyposażenie świątyni zniszczono bądź skradziono. Przez wiele lat był
        w niej magazyn chemikaliów.

        Krzysztof Potaczała

        www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20091228/BIESZCZADY/444281047
        • tawnyroberts Cerkiew w Baligrodzie z nowym dachem - zdjęcia 03.01.11, 11:08
          Jako uzupełnienie do artykułu z "Nowin" dokładam kilka fotek cerkwi zrobionych podczas mojej ostatniej wizyty w Baligrodzie, w sierpniu 2010 r. Nowy, lśniący dach wygląda bardzo imponująco, ale to inwestycja jeszcze z 2009 r. Rok 2010, pomimo ambitnych planów członków Stowarzyszenia Ratowania Cerkwi w Baligrodzie, już nie był taki udany. Wygląd świątyni w zasadzie się nie zmienił. Może w tym roku cerkiew doczeka się kolejnych, upragnionych inwestycji...

          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2565538,4,1,85240,tawnyroberts,Baligrod.html
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2565539,4,2,85240,tawnyroberts,Baligrod.html
          fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/2565540,4,3,85240,tawnyroberts,Baligrod.html

          Wszystkie zdjęcia cerkwi (z 2009 i 2010 r.) można obejrzeć pod linkiem:

          fotoforum.gazeta.pl/5,6,85240,tawnyroberts.html
    • tawnyroberts Re: Cerkiew w Baligrodzie 03.01.12, 15:38
    • tawnyroberts Re: Cerkiew w Baligrodzie 02.01.13, 22:26
Pełna wersja