Dodaj do ulubionych

Pomnik UPA na Chryszczatej jednak do rozbiórki

07.01.09, 14:54
Jest długo oczekiwana decyzja w sprawie pomnika na cześć obrońców
polowego szpitala UPA na Chryszczatej. Postanowienie nadzoru
budowlanego w Sanoku jest jak dla mnie dość zaskakujące: do
rozbiórki kamienny obelisk i siedem krzyży (!). Wykonawcą wyroku
mają być... Lasy Państwowe - zarządca terenu na którym stoi
upamiętnienie. Leśnicy mają ciężki orzech do zgryzienia...


"Leśnicy będą musieli usunąć pomnik"

Nie wiadomo kto postawił pomnik na Chryszczatej, ale wiadomo kto
będzie musiał go usunąć. Z tym problemem będą się musieli uporać
leśnicy.

Pomnik, który stał się symbolem polsko-ukraińskiego sporu o
upamiętnienia, to kamienny obelisk z tryzubem i siedem krzyży.
Napisy na obelisku w języku polskim i ukraińskim przypominają, że w
styczniu 1947 roku oddziały Wojska Polskiego zlikwidowały polowy
szpital, który znajdował się w podziemnych bunkrach ukrytych w
zboczach góry. Pomnik jest hołdem złożonym obrońcom szpitala przez
towarzyszy broni. Nie wiadomo dokładnie kiedy upamiętnienie
powstało, ale jeśli wierzyć napisowi na obelisku - to w 2006 roku.
Bardziej prawdopodobne, że postawiono go w ubiegłym roku. Kto
postawił? Na pewno Ukraińcy i na pewno nielegalnie, bez wymaganych
pozwoleń. I dlatego usunięcie pomnika było przesądzone. Ale zanim
taka decyzja zapadła została przeprowadzona cała procedura
sprawdzająca, która trwała kilka miesięcy. Decyzja zapadła w
ostatnich dniach ubiegłego roku.
- Pomnik musi zostać rozebrany i to w całości. Musi zostać usunięty
i obelisk i krzyże. Nie mogliśmy podjąć innej decyzji. Sprawców tego
upamiętnienia szuka policja i prokuratura, ale czy uda się ich
ustalić nie wiadomo. A ponieważ nie ustalono inwestora, pomnik musi
usunąć zarządca terenu czyli Lasy Państwowe - wyjaśnia Stanisław
Tabisz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Sanoku.

Pomnik znajduje się na terenie nadleśnictwa Komańcza. Gospodarz tego
terenu, nadleśniczy Władysław Budzyn przyznaje, że jest trochę
bezradny.
- Decyzję powiatowego nadzoru budowlanego dopiero co dostałem.
Jeszcze nie wiem co z tym zrobię. Z taką sytuacją spotykam się
pierwszy raz w życiu - mówi Władysław Budzyn.

O pomniku na Chryszczatej zrobiło się głośno, gdy na polecenie
wojewody władze Przemyśla usunęły z pomnika ofiar UPA na przemyskim
cmentarzu rzeźbę przedstawiającą przywiązane do pnia drzewa małe
dzieci. Rzeźba stanęła niezgodnie z ustalonym i zatwierdzonym
wcześniej z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa projektem. Pomnik
na Chryszczatej został wskazany jako przykład nielegalnych
upamiętnień wykonanych przez Ukraińców.

miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34962,6128083,Lesnicy_beda_musieli_usunac_pomnik.html
Obserwuj wątek
    • piotrzr Re: Pomnik UPA na Chryszczatej jednak do rozbiórk 07.01.09, 18:02
      Z rozbiórką problem nie zniknie - miejsce polskij zbrodni popełnioniej na
      rannych żołnierzach Ukraińskij armii pozostanie takim miejscem jak zawadka
      morochowska, pawłokoma, Terka, Piskorowice, Wierzawice itd itd.
      Ta rozbiórka - czytaj zniszczenie krzyży nagrobnych - nie zostanie tak
      pozostawiona bez dalszych następstw. Tak powinno być - gwałt niech się gwałtem
      odciśnie...to z polskiej poezji narodowej ?? Prawda???

      A że samo usunięcie krzyży - to także walka z symbolami religijnymi wspólnymi
      dla Ukraińców i Polaków to POLSKA HAŃBA .
    • kozanosztra Re: Pomnik UPA na Chryszczatej jednak do rozbiórk 07.01.09, 20:45
      tawnyroberts napisał:

      > Jest długo oczekiwana decyzja

      To chyba raczej dobrze się stało, łamania prawa nikomu chwały nie przysporzy, a budowniczowie obelisku mieli raczej świadomość tego, że postępują niezgodnie z prawem.
    • tawnyroberts Przetarg na wyrywanie krzyży? 08.01.09, 10:07
      O kontrowersyjnej decyzji sanockiego nadzoru budowlanego w sprawie
      upamiętnienia żołnierzy UPA na Chryszczatej piszą także "Nowiny".
      Wygląda na to, że urzędnicy postawili Nadleśnictwo w Komańczy -
      zarządcę terenu, na którym stoją krzyże i pomnik - w bardzo
      niezręcznej sytuacji. I jak tu z tego wybrnąć? Ogłosić przetarg na
      wyrywanie krzyży?


      "Będzie przetarg na usuwanie krzyży?"

      Nadleśnictwo Komańcza ma rozebrać nielegalny monument ku czci
      żołnierzy UPA, który postawiono w okolicy Chryszczatej w Beskidzie
      Niskim.

      Obelisk i 7 krzyży cmentarnych postawiono nielegalnie bez wiedzy
      Rady Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa.

      Na monumencie widnieje tryzub i dwujęzyczny napis "Cześć pamięci
      żołnierzom UPA poległym 23.01.1947 w walce z żołnierzami WP w
      obronie podziemnego szpitala. Cześć ich pamięci. Towarzysze broni.”

      *Nie ma mowy o legalizacji*

      - Pomnik jest samowolą budowlaną. Nie może być mowy o jego
      legalizacji. W tej sytuacji decyzja mogła być tylko jedna. Rozebrać.
      Dotyczy to całego upamiętnienia - mówi Stanisław Tabisz, szef
      Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Sanoku.

      Decyzja nadzoru dotarła wczoraj do Nadleśnictwa Komańcza, które w
      imieniu Skarbu Państwa, jest zarządcą terenu, na którym stoi pomnik.
      Nie wiadomo, czy nadleśnictwo będzie się odwoływać od decyzji.

      - Muszę skonsultować to z radcą prawnym - mówi nadleśniczy Władysław
      Budzyń.

      *To byłoby świętokradztwo!*

      Nadleśniczy nie ukrywa, że decyzja nadzoru budowlanego jest dla
      niego kłopotliwa. Z kilku względów.

      - Nadleśnictwo nie ma możliwości technicznych, by ten monument
      rozebrać. Musimy wziąć rzeczoznawcę i sporządzić kosztorys.
      Następnie ogłosić przetarg i wyłonić wykonawcę. To potrwa do wiosny -
      mówi o technicznych kłopotach nadleśniczy.

      Dużo ważniejsze są dla nadleśniczego względy religijne i społeczne.
      Władysław Budzyń wzdraga się przed usunięciem krzyży.

      - Pomnik to pomnik, ale z wyrywaniem krzyży to nie taka łatwa
      sprawa. Samo zlecenie tego zadania budzi kontrowersje - frasuje się
      Budzyń.

      Dorota Mękarska

      www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090106/REGION00/945632311
      • mat120 Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 08.01.09, 20:04
        tawnyroberts napisał:
        "Będzie przetarg na usuwanie krzyży?"

        Nie sciemniaj Tawny. Po pierwsze w Polsce nie ma miejsca na upowskie
        pomniki, wszystko jedno legalne czy nie. I to chyba nie wymaga
        uzasadnienia.
        Po drugie dobrze wiesz, że nie o przetarg na wyrywanie krzyży tutaj
        chodzi. Nie bądź Piotrusiem z Rzeszowa. Nie sciemniaj,:(
        • piotrzr Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 08.01.09, 20:31
          Tu chodzi o niszczenie symboli religijnych - Krzyży postawionych na mogiłach
          ofiar . Nie dziwię sie konfuzji leśników.
          I dopowiem z nutką optymizmu - jedni zniszczą owe krzyże - następni postawią. A
          jak nie !! to niech sobie kresowiactwo marzy o jakimkolwiek upamiętnianiu mogił
          na Wołyniu. Wet za wet !!!! Niech nie myślą że takie łajdactwo (pod pozorem
          przestrzegania prawa) jak niszczenie ukraińskich krzyży pod Chryszczatą ujdzie
          im na sucho !!!
          Jak Pana Wojewodę Podkarpackiego pogonią na ukraińskiej granicy to mu "rura
          zmięknie" :))
          Dziś Ukraina słaba - wkrótce może być Mocna - to o Swoich się upomni !!!!!
          • mat120 Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 08.01.09, 20:42
            piotrzr napisał:
            A jak nie !! to niech sobie kresowiactwo marzy o jakimkolwiek
            upamiętnianiu mogił na Wołyniu

            Trzeba być upośledzonym zeby nie widzieć różnicy między stawianiem
            pomników ofiarom i ich katom!
            • lokis1271 Jeszcze nikt niczego nie wyrwał 08.01.09, 22:15
              Szanowni Państwo !
              Szereg aktów prawnych chroni obiekty kultu religijnego przed
              dewastacją. Ponieważ nadleśnictwo zasięgało opinii prawnej, na pewno
              już jest w posiadaniu wskazówek , aby usunąć sam pomnik z
              pozostawieniem krzyży (chyba, że radca jest takim uczonym w piśmie
              jak banderostwo).
              Dlatego proszę bez histerii i pogróżek, bo jak się Pan Wojewoda
              wkurzy, to Ukraińcy do Niemiec przez Kaliningrad albo Sofię będą
              jeździć.
              Pozdrawiam
              L. bodio
          • alexandra74 Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 09.01.09, 10:01
            Tu chodzi o niszczenie symboli religijnych - Krzyży postawionych na
            mogiłach
            ofiar . Nie dziwię sie konfuzji leśników.
            I dopowiem z nutką optymizmu - jedni zniszczą owe krzyże - następni
            postawią. A
            jak nie !! to niech sobie kresowiactwo marzy o jakimkolwiek
            upamiętnianiu mogił
            na Wołyniu. Wet za wet !!!! Niech nie myślą że takie łajdactwo (pod
            pozorem
            przestrzegania prawa) jak niszczenie ukraińskich krzyży pod
            Chryszczatą ujdzie
            im na sucho !!!
            Jak Pana Wojewodę Podkarpackiego pogonią na ukraińskiej granicy to
            mu "rura
            zmięknie" :))
            Dziś Ukraina słaba - wkrótce może być Mocna - to o Swoich się
            upomni !!!!!

            Zaiste - ty to masz kręcioła krzyżowo-symbolicznego. I tak do końca
            bedziesz w tej sprawie Greka udawał?
          • axenrolle Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 09.01.09, 19:35
            > Dziś Ukraina słaba - wkrótce może być Mocna - to o Swoich się
            upomni !!!!!
            Czasem piszesz rozsądnie a czasem wyłazi z ciebie jakiś szaleniec,
            nie wiem który rodzaj tego pisania trafniej oddaje twoją osobowość i
            prawdziwe poglądy i wiedzieć nie chcę. Być może jest bardzo podobna
            do tej jaką poznał w Ukraińcach mój dziadek w okolicach Komarna w
            1943. Po tym co się dzieje na Ukrainie to jeszcze długo , długo ten
            kraj nie będzie zaliczał się do kategorii "mocnych" i całe szczęście.

            Krym musi wrócić do Rosji!!!

        • tawnyroberts Nie ściemniam... 10.01.09, 13:50
          Dlaczego niby ściemniam? Artykuł nie jest mojego autorstwa, moje
          jest tylko krótkie wprowadzenie. Przetargu na usuwanie krzyży też
          sam nie wymyśliłem, a rozterki pracowników Nadleśnictwa są moim
          zdaniem w pełni uzasadnione.

          Co się tyczy zaś obelisku szumnie określanego "pomnikiem", to
          uważam, że powinien on pozostać w masywie Chryszczatej. Po pierwsze
          nie jest to de facto żaden "upowski pomnik", chociaż sam, za
          artykułami prasowymi, używałem tego określenia. Trudno też mówić w
          tym wypadku o jakiejkolwiek gloryfikacji UPA - napis na obelisku
          bezprzecznie zadaje kłam takim twierdzeniom. To raczej hołd dla
          żołnierzy UPA poległych w obronie polowego szpitala, złożony przez
          żyjących towarzyszy broni. Taki skromny dowód pamięci. Treść napisu
          dokładnie i na zimno oddaje tylko i wyłącznie prawdę historyczną,
          bez żadnego patriotycznego zadęcia. Obelisk ma jednak ten poważny
          mankament, że powstał bez zgody stosownych urzędów. Domyślam się, że
          inicjatorzy tego przedsięwzięcia zdecydowali się na samowolkę
          budowlaną, bo wiedzieli, że na zgodę Rady Ochrony Pamięci Walk i
          Męczeństwa (czytaj: Andrzeja Przewoźnika) nie ma najmniejszych
          szans. I gdyby nie sprawa rzeźby tzw. "wianuszka" na przemyskim
          cmentarzu obelisk stałby sobie spokojnie w lesie i byłby dla
          większości jedynie kolejną bieszczadzką ciekawostką i pamiątką po
          wydarzeniach z 1947 r. (w serwisie twojebieszczady.pl notka o
          pomniczku znajduje się w dziale "Cerkwie i cmentarze").

          Oczywiście na samą myśl o wyrywaniu krzyży, symbolizujących czyjąś
          mogiłę, robi mi się niedobrze. Czego jak czego, ale krzyża - symbolu
          religijnego, nie wolno nikomu odmawiać. I w tym wypadku nie może być
          mowy o jakichkolwiek odstępstwach, wykrętach itp. Ta kuriozalna
          decyzja nadzoru budowlanego może jedynie szokować i gorszyć. Za
          komuny bywało lepiej...
          • ciekawy344 Re: Nie ściemniam... 10.01.09, 14:24
            Oczywiście krzyże powinny zostać, a obelisk cóż aspirujemy do państwa
            demokratycznego i państwa prawa więc dura lex sed lex ma być zezwolenie i kropka.
            Nie może być jak na Ukrainie czy w innej Rosji, że Mer czy nawet Prezydent
            osobiście "ręcznie" steruje poczynaniami maluczkich miesza się do biznesu czy
            samorządów.
            Dlatego nadzór budowlany nie może postąpić inaczej bo niby jak ?

            Jak już koniecznie Ukraińcom zależy na urządzaniu hucpy z "bohaterami UPA " w
            tle niech sobie kupią kawałek ziemi wystarają o stosowne pozwolenie i nie u
            żadnego Przewoźnika a w samorządzie lokalnym wybudują zgodnie z planem monument.
            Będzie w zgodzie z prawem i demokracją i wara Lachom, Kresowiakom czy innym
            działaczom od tego.

            Natomiast na terenie Lasów Państwowych, czy ziemiach we władaniu samorządów z
            oczywistych względów nie powinno być pomników, pomniczków czy innych monumentów
            ku czci obcej, separatystycznej, faszyzujacej formacji ( niech Wam będzie że nie
            bandy ), bowiem walczyła ona przeciw naszej polskiej państwowości i póki co mamy
            tu Polskę a nie Ukrainę.
          • mat120 Re: Nie ściemniam... 10.01.09, 17:32
            tawnyroberts napisał:

            Dlaczego niby ściemniam?

            Przecież nieprzypadkowo zatytułowałeś swój post tytułem z artykułu.
            Poza tym niby dlaczego decyzja jest dla Ciebie kontrowersyjna?
            Z punktu widzenia formalnego jest zgodna z prawem a z punktu
            widzenia moralnego i historycznego kontekstu jak najbardziej
            uzasadniona.
            Ponadto powiedzmy sobie szczerze - tam nie było żadnego szpitala
            tylko skład amunicji, w którym wbrew zdrowemu rozsądkowi
            przechowywano paru rannych upowców. Nie ma tam też chyba żadnych
            upowskich mogił, ba nawet nie wiadomo czy zdarzenie to było właśnie
            w tym miejscu. Więc dlaczego decyzja jest kuriozalna? Jeśli już ktoś
            chciał postawić poległym krzyże to można to było zrobić na
            najbliższym cmentarzu np. Bo na obeliski czy też pomniki dla UPA
            w Polsce, co jest oczywiste, miejsca nie ma.
      • ciekawy344 Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 09.01.09, 07:29
        taaa wyobrażacie sobie pomnik bojowników Hamasu w Jerozolimie, ale
        bo pomnik ku czci wiernego Taliba w Nowym Jorku ? nie ? to
        przestańcie pieprzyć...
        • piotrzr Re: Przetarg na wyrywanie krzyży? 09.01.09, 20:52
          Jak to fanatyczne oazowcy z ruchu światło życie śpiewają??
          A przypomnę wam Lachy ;

          Nie zdejmę krzyża


          C e a
          1. Nie zdejmę Krzyża z mojej ściany
          F C G
          Za żadne skarby świata,
          C e a
          Bo na nim Jezus ukochany
          F f C C7
          Grzeszników z niebem brata.


          F G C C7
          Ref.: Nie zdejmę Krzyża z mego serca,
          F G C C7
          Choćby mi umrzeć trzeba,
          F G C a
          Choćby mi groził kat, morderca,
          F G C
          Bo Krzyż to klucz do nieba.


          2. Nie zdejmę Krzyża z mojej duszy,
          Nie wyrwę go z sumienia,
          Bo Krzyż szatana wniwecz kruszy,
          Bo Krzyż to znak zbawienia.


          Ref.: A gdy zobaczę w poniewierce
          Jezusa Krzyż i ranę,
          Która otwiera Jego Serce,
          W obronie Krzyża stanę.


          no możecie sobie nawet na gitarce zagrać - w trakcie wyrywania krzyży pod
          Chryszczatą
    • tawnyroberts Obelisk UPA pod Chryszczatą 10.01.09, 12:58
      Informacja o obelisku UPA pod Chryszczatą pojawiła się też na
      portalu twojebieszczady.pl. Szczególnie zachęcam do przeglądnięcia
      zdjęć, bo daje to dobre wyobrażenie o skali całego przedsięwzięcia.
      W świetle tych fotek szumne określenie "pomnik" wydaje mi się nieco
      na wyrost...


      "Obelisk UPA pod Chryszczatą"

      Akcentując przeróżne stare i współczesne pamiątki rozrzucone po
      całych Bieszczadach, wśród dawnych wsi, cmentarzy czy pamiątkowych
      obelisków, należy wymienić również obelisk, który pojawił się w roku
      2006 w okolicy Chryszczatej.

      Obelisk oraz symboliczny cmentarz, na który składają się: jeden duży
      krzyż oraz siedem mniejszych - prawdopodobnie każdy dla jednego z
      poległych banderowców, dotyczy wydarzeń z roku 1947, kiedy to
      oddział WP zlokalizował i zniszczył podziemny szpital UPA. Do dziś
      krążą legendy na temat jego wielkości i świetności, a lokalizacja
      jest kwestią sporów. Umieszcza się go m.in. w okolicy Woli Michowej
      (Krąglica), Smolnika (Maguryczne), a także nad Kołonicami. Nie
      wiadomo również do końca ile było tego typu szpitali - obelisk nie
      ujawnia, którego konkretnie podziemnego szpitala dotyczy, ani też
      czy ustawiono go w konkretnym miejscu. Wiadomo natomiast iż data na
      obelisku jest zbieżna ze zniszczeniem szpitala kurenia "Rena": 23
      styczeń 1947. Wówczas szpital wraz z załogą wyleciał w powietrze na
      skutek - prawdopodobnie przypadkowego - trafienia pociskiem
      sygnalizacyjnym w skład paliwa i amunicji.

      Napisy na obelisku w języku ukraińskim oraz polskim o treści:

      Cześć pamięci żołnierzom UPA
      poległym 23.01.1947 r.
      w walce z żołnierzami WP
      podczas obrony podziemnego szpitala

      Cześć ich pamięci

      Towarzysze broni

      Chryszczata 2006


      Obelisku należy szukać na południowy-zachód od szczytu Chryszczatej
      w pobliżu miejsca zwanego Strzelnicą, pomiędzy Suchym Czartiżem a
      Soloną Wodą. Przed wojną mniej więcej w tym miejscu stało schronisko.

      www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/obelisk_upa.php
      • piotrzr Re: Obelisk UPA pod Chryszczatą 10.01.09, 16:09
        moim skromny zdaniem ów obelisk - w gruncie rzeczy też krzyż - jest obiektem
        "nie związanym trwale z gruntem" więc nie jest budowlą z definicji - wymagającą
        jakiś tam zezwoleń.
        ale jak sanoczany uparli się demontować krzyże - symbole religijne - to niech
        sobie demontują!!
        Ale uważam że Ukraińcy na Ukrainie pod byle pretekstem powinny wziąść odwet
        • ciekawy344 Re: Obelisk UPA pod Chryszczatą 10.01.09, 18:14
          piotrzr napisał:

          > moim skromny zdaniem ów obelisk - w gruncie rzeczy też krzyż -
          jest obiektem
          > "nie związanym trwale z gruntem" więc nie jest budowlą z
          definicji - wymagającą
          > jakiś tam zezwoleń.

          Stój szalony wstrzymaj konie :)) bo z rozpędu zaczynasz rosporzadzać
          nie swoim :))
          zezwoleń nie wymagaja takie obiekty na Twoim prywatnym terenie,
          natomiast na postawienie krzyża czy zawieszenie reklamy, potrzebna
          jest zgoda własciciela lub zarzadcy danego terenu.
        • kozanosztra Re: Obelisk UPA pod Chryszczatą 10.01.09, 21:51
          piotrzr napisał:

          > moim skromny zdaniem ów obelisk - w gruncie rzeczy też krzyż - jest obiektem
          > "nie związanym trwale z gruntem" więc nie jest budowlą z definicji


          To bardzo nie dobrze, że nie jest trwale związany z gruntem, wystarczy choćby
          ulewa, albo lawina śnieżna i katastrofa gotowa.
          • kozanosztra Re: Obelisk UPA pod Chryszczatą 10.01.09, 21:54
            może już to leży pod śniegiem ?
          • mat120 Re: Obelisk UPA pod Chryszczatą 11.01.09, 00:07
            >kozanosztra napisał:
            To bardzo nie dobrze, że nie jest trwale związany z gruntem,

            A ja myślę, że to bardzo dobrze bo mniejsze będą koszty
            zaprowadzenia tam, ładu prawnego.

        • hansgrubber "Ukraincy powinni wziac odwet" 13.01.09, 21:50
          Jakis nowy Holokaust czy Wolyn?
        • venus99 Re: Obelisk UPA pod Chryszczatą 13.01.09, 21:56
          nie Ukraińcy ale bandyci UPA "odwet" juz brali w latach wojny
          mordując przeszło 100 tysięcy osób.bez żadnego pretekstu Ukraińcy
          zdewastowali cmentarz Orląt w Lwowie a dzisiaj stawiają pomniki
          ludobójcy Banderze.Marszałek Piłsudski powiedziałby:parszywi ludzie.
          • piotrzr to nie zbrodniarze.... 14.01.09, 12:22
            tam leżą. Tylko ofiary wojny domowej. I zasługują one na godziwy
            pochówek i upamietnienie.
            Dlatego po zniszczeniu przez arcykatolickich polaków -
            chrześcijańskich krzyży pod Chryszczatą - o to upamiętnienie powinna
            wystąpić strona ukraińska !!
            I jestem przekonany że to zrobi - a strona polska po drobnych
            targach na zwłokami - będzie musiała na to przystać !!!
            • axenrolle .....będzie musiała na to przystać !!! 14.01.09, 19:39
              A jak nie zechce? To co zrobi strona ukraińska? Odetnie nam gaz , w
              końcu lepsze to niż odcinanie głów. A może zagrozi że nie bedzie
              polskich "upamiętnień" na Ukrainie , których i bez tego nie
              ma.Bardziej niż reakcji tzw strony ukraińskiej obawiam sie reakcji
              tych Polaków którzy Ukrainie bez mydła... a szczególnie tych którzy
              obecnie rządzą
            • kozanosztra Re: to nie zbrodniarze.... 14.01.09, 22:23
              piotrzr napisał:
              > wystąpić strona ukraińska !!

              może być i tak, że występ ukraiński skończy się podobnie, jak ten 30 grudnia w
              Sanockim kinie nomem omen Pokój ;)
              • axenrolle Re: to nie zbrodniarze.... 15.01.09, 16:32
                pochodzę z Sanoka ale nic nie wiem. Czy możesz coś szerzej na ten
                temat.
                • kozanosztra Re: to nie zbrodniarze.... 15.01.09, 19:15
                  axenrolle napisał:

                  > pochodzę z Sanoka ale nic nie wiem.


                  bardzo niedobrze
            • karolina412 Re: to nie zbrodniarze.... 16.05.09, 17:33
              Jak Ci sie coś w Polsce nie podoba, to wynocha na swoją Ukraine. Tam
              będziesz mógł stawiać sobie pomniki zbrodniarzom z pod znaku OUN-UPA
          • tawnyroberts Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 14.01.09, 20:35
            Mam nadzieję, że już się "wystrzelałaś" z tymi "bandytami" i teraz
            zabierzesz się za rzeczową dyskusję. Masz prawo mieć własne zdanie,
            ale nie musisz tego w taki prymitywny sposób powtarzać w każdym
            Twoim wpisie w tym wątku. No chyba, że nie masz tutaj nic więcej do
            powiedzenia. W takim wypadku polecam Ci forum Polska-Ukraina. Tam
            takie obraźliwe wpisy są mile widziane, a im więcej ich tam
            zamieścisz, tym większe zdobędziesz uznanie w oczach administratorów
            forum. Póki co, pozostawiam Twój ostatni wpis, jako wykładnik Twoich
            zapatrywań w kwestii upamiętnienia pod Chryszczatą. W kilku
            pozostałych zwyczajnie się powtarzasz, więc je skasowałem.
            • rodot Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 15.01.09, 09:29
              Czytam i czytam wszystkie wpisy,jakie pokręcone i tragiczne losy
              miała moja rodzina,setki razy sie logowalem zeby napisać i doszedłem
              do wniosku ze cokolwiek by napisać to będzie zle dla kogoś.Moim
              zdaniem nie powinno się mścic na umarłych,a pomniki niech stawiają
              wszyscy i wszystkim bynajmniej dla potomnych będą tematem do
              przemyśleń.
              • hansgrubber Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 15.01.09, 11:35
                Krzyze jak najbardziej, ale bez logo UPA.
                • rodot Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 15.01.09, 12:32
                  Jakas wzmianka o poległych być powinna.Tryzub to godlo Ukrainy.logo
                  UPA to czqrno-czerwone sztandary.Czlonkowie Upa to w 50 % nabór
                  przymusowy,sami nie wiedzieli do końca kim są
                  ukraincami,łemkami,hucułami,rusinami itp.miejsca na ziemi jest tyle
                  ze wystarczy dla tych krzyzy,upamiętnijmy ich śmierć a osąd zostawmy
                  Panu Bogu na którego tak chętnie sie powołuja nami rządzący my
                  zreszta też.
                  • piotrzr Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 15.01.09, 12:56
                    rodot napisała ....a ja się taką wypowiedzią mogę tylko zgodzić :)
                    Krzyż - nawet z tryzubem (tak samo jak znane mi krzyże z
                    wkomponowanym orłem) nie powinny nikogo razić.
                    • hansgrubber Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 15.01.09, 19:58
                      O oto historyczny moment. Zgadzam sie z Piotrem.
                  • kozanosztra Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 15.01.09, 14:24
                    rodot napisała:

                    > przymusowy,sami nie wiedzieli do końca kim są

                    proszę, nie rób z ludzi inwalidów umysłowych
                    • darino "sami nie wiedzieli do końca kim są" 15.01.09, 15:12
                      Miejscowi zrozumieją, o co chodzi.
            • hansgrubber Tawny 15.01.09, 20:00
              nie jestem w stanie tego pojac. Co Ci przeszkadza ze ktos sie
              powtarza? Zaraz poszukam innych powtarzajacych sie wypowiedzi.
              Bedziesz je cial? Czy chodzi o to ze niewlasciwe tresci sie
              powtarzaja?
              • piotrzr upowskie logo ??? 16.01.09, 17:57
                Tylko skończony nieuk, indolent ... (i gość któremu można przypisać masę innych
                epitetów) może mówić że krzyż pod Chryszczatą ma formę "upowską" i jakieś tam
                "upowskie" .
                A oto dowód - artykuł ze zdjęciami ukraińskich krzyży cmentarnych i pomnika na
                cmentarzu w Lublinie

                www.radio.lublin.pl/artykuly.php?id=7320
                www.radio.lublin.pl/imgs_upload/grobyukrainskie.jpg
                www.radio.lublin.pl/imgs_upload/grobyukrainskie3.jpg

                Na jednym ze zdjęć uwagę zwraca warta honorowa polskich żołnierzy przy pięknym w
                formie pomniku.
                • hansgrubber Re: upowskie logo ??? 16.01.09, 19:03
                  1. Zamiast sie pieklic i rzucac epitetami wkleilbys wlasciwe
                  zdjecie. :)
                  2. Chodzilo mi o to by nie bylo slowa czy logo UPA
                  (pl.wikipedia.org/w/index.php?
                  title=Plik:Flag_of_UPA.svg&filetimestamp=20080331192355).
                • kozanosztra Re: upowskie logo ??? 17.01.09, 10:14
                  piotrzr napisał:

                  > Tylko skończony nieuk, indolent

                  Zdjęcia z Lublina odnoszą się do krzyży wojskowych, jakiś oddziałów ukraińskich.
                  Pod Chryszczatą symbolika jest podobna, dodatkowe napisy informują że chodzi tu
                  o UPA. Na mocy prawa obowiązującego w Polsce i wydawanych w roku 1947 wyroków
                  sądowych, UPA dążyła siłą do oderwania od Polski tej części jej terytorium.
                  Jeśli obecnie, ktoś jak w tym przypadku w tajemnicy, wbrew prawu, odwołuje się
                  do tradycji upowskich na tym terenie można z całą pewnością mniemać że dąży
                  świadomie do celów które przyświecały tym którzy ponoć leżą pod Chryszczatą. Tym
                  samym z definicji - jest wrogie - Polski i mieszkających tam Polaków.
                  • piotrzr krzyż św. Nino ?? 17.01.09, 17:05
                    www.gruzja.yoyo.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=69
                    no właśnie - ów krzyż gruzińskiej świętej jest podobny do owych nagrobnych
                    krzyży ukraińskich. I tu pytanie do "niedyletantów" - co możecie powiedzieć na
                    temat kształtu owych krzyży ??
                    • hansgrubber Re: krzyż św. Nino ?? 17.01.09, 19:19
                      Przeciez nie o kształt krzyza chodzi. Dosyc gadatliwy jestes nak na
                      zwolennika kneblowania. :)
                      • piotrzr Re: krzyż św. Nino ?? 17.01.09, 20:02
                        hansgrubber napisał:

                        > Przeciez nie o kształt krzyza chodzi. Dosyc gadatliwy jestes nak na
                        > zwolennika kneblowania. :)

                        Nie o kształt krzyża chodzi - to prawda. Tylko o fakt postawienia krzyży na
                        miejscu żbrodni wojennej popełnionych przez "polskich" sołdatów pod chryszczatą
                        - zbrodni polegającej na wymordowaniu załogi ukraińskiego szpitala wojskowego
                        wraz z rannymi!!
                        Oraz o zamiarze wyrywania i niszczenia tych krzyży przez współczesnych Polaków w
                        imię rzekomego naruszenia przepisów.
                        • mat120 Re: krzyż św. Nino ?? 17.01.09, 20:25
                          piotrzr napisał:
                          na miejscu żbrodni wojennej popełnionych przez "polskich" sołdatów pod
                          chryszczatą - zbrodni polegającej na wymordowaniu załogi ukraińskiego szpitala
                          wojskowego wraz z rannymi!!

                          Jakiej zbrodni pytam? Czy ktoś będący o zdrowych zmysłach umieszcza rannych w
                          składzie amunicji, na minach i pociskach - dla niepoznaki nazywając, je po
                          latach - "szpitalem"? Myśl chłopie a nie wal bezumnie w klawiaturę.:)) Przecież
                          cywilizowane wojsko wywiesza
                          w miejscach, gdzie są szpitale polowe flagi Czerwonego Krzyża. Tego miejsca tak
                          nie oznaczono. I trudno się dziwić skoro były to składy amunicji.
                          • tawnyroberts Szpital czy skład amunicji? 21.01.09, 14:42
                            Tematowi zniszczenia szpitala UPA w masywie Chryszczatej poświęcił
                            sporo miejsca Grzegorz Motyka w "Tak było w Bieszczadach" (str. 380-
                            381).

                            <<W styczniu 1947 r. grupa manewrowa WOP z Cisnej odkryła i
                            zniszczyła na stokach wzgórza Krąglica (masyw Chryszczatej) główny
                            szpital kurenia "Rena". Na temat jego zniszczenia istnieje kilka
                            wersji. Oficjalna mówi, że kiedy załoga na propozycję poddania się
                            odpowiedziała strzałami, próbowano "wykurzyć" ją rakietami, co
                            spowodowało wybuch zgromadzonych w bunkrze materiałów wybuchowych.
                            Jednak T.A. Olszański zauważył, iż "w notatce kpt. Turskiego
                            w «Polsce Zbrojnej» z 21 kwietnia 1947 r. mówi się o tym, że rakiety
                            te spowodowały pożar, który saperzy stłumili, wrzucając do środka
                            materiały wybuchowe".

                            Szerszy opis zniszczenia szpitala przytoczył w swej pracy,
                            poświęconej WOP, H. Dominiczak. Według jego opisu, grupa manewrowa
                            WOP, wzmocniona dodatkowo dwoma plutonami załóg strażnic, wyruszyła
                            22 stycznia o czwartej rano w celu zniszczenia szpitala. Polskim
                            oddziałem dowodził kpt. Antoszlak. Po dotarciu do celu szpital
                            okrążono ze wszystkich stron. Część sił wydzielono do ubezpieczenia
                            przed ewentualną odsieczą przebywających w pobliżu sotni.

                            W czasie okrążenia podziemnego szpitala w ręce żołnierzy wpadł
                            członek jego załogi J. Sobtys ps. "Peń". Za jego pośrednictwem
                            wezwano załogę do poddania. Ta w odpowiedzi otworzyła ogień z broni
                            maszynowej. Żołnierze w tej sytuacji rzucili do otworów bunkra kilka
                            granatów. Jednocześnie przez wszystkie otwory zaczęto wrzucać do
                            środka palącą się słomę i gałęzie. Rzucony do środka ogień dotarł do
                            stojącej w jednym z pomieszczeń bańki z naftą, powodując pożar
                            wnętrza. Dotarł on też do składu z amunicją. W wyniku wybuchu
                            zginęła cała 15-osobowa załoga oraz, o czym nie wspomniał
                            Dominiczak, dziesięciu leżących w szpitalu rannych.

                            Zniszczenie szpitala opisał również w swoich wspomnieniach R.
                            Sawicki. Opowiedział o oblężeniu bunkra, który określił
                            jako "magazyn". Miejsce, czas i wzmianka o obecnych w "magazynie"
                            rannych nie pozostawiają wątpliwości, że chodzi o szpital pod
                            Krąglicą. Według Sawickiego w okolicy szpitala schwytano małego
                            chłopca, po czym zmuszono go do wezwania załogi do kapitulacji
                            (strzały ochrony, będące odpowiedzią na tę propozycję, zraniły
                            go). "Magazyn" po oblężeniu przy trzeszczącym mrozie został obłożony
                            słomą przyniesioną aż z Rabego i spalony.

                            Wyjaśnienie niezgodności istniejących pomiędzy tymi wersjami wymaga
                            dalszych badań. Trzeba jednak powiedzieć, iż działanie ochrony
                            szpitala miało, jak sądzę, pewien sens. Mogła ona liczyć nie tylko
                            na pomoc okolicznych oddziałów UPA, lecz także na zmęczenie wojska,
                            pozostającego bez osłony na mrozie, dosyć daleko od swej bazy.
                            Niemniej, jej obrona doprowadziła (o ile rzeczywiście tak wyglądał
                            przebieg wypadków) do tragedii szpitala. Inna rzecz, że nie wiadomo,
                            co by się stało z wziętymi do niewoli.>>


                            Z przytoczonych opisów wcale nie wynika, że zniszczony bunkier był
                            składem materiałów wybuchowych, w którym dodatkowo przechowywano
                            rannych. Moim zdaniem był to jednak szpital, a wspomniana amunicja
                            mogła stanowić jedynie uzbrojenie ochrony placówki. Poza tym nie
                            wiadomo, czy materiałów wybuchowych nie wrzucili do bunkra w czasie
                            oblężenia sami żołnierze WOP.
                            • kozanosztra Re: Szpital czy skład amunicji? 21.01.09, 14:59
                              tawnyroberts napisał:

                              > Z przytoczonych opisów wcale nie wynika, że zniszczony bunkier był
                              > składem materiałów wybuchowych,

                              na pewno był to obiekt z przeznaczeniem do prowadzenia wojny partyzanckiej, ...
                              nie mogę zniszczyć go w inny sposób żołnierze wybrali sposób adekwatny do sytuacji
                            • piotrzr Re: Szpital czy skład amunicji? 21.01.09, 17:29
                              tawnyroberts napisał:

                              > Tematowi zniszczenia szpitala UPA w masywie Chryszczatej poświęcił
                              > sporo miejsca Grzegorz Motyka w "Tak było w Bieszczadach" (str. 380-
                              > 381).


                              pisałem już na ten temat - z przytoczeniem tego właśnie wycinka w dyskusji na
                              puku w ubiegłym ruku :)O

                              Nie ma żadnych dowodów na jakiś tam skład materiałów wybuchowych w szpitalu. A
                              sposób "zdobywania" szpitala przez "polskich" żołnierzy się powtarzał w kilku
                              przypadkach - o czy pisał tu już Mariusz.
                              A więc wstrzelenie racy zapalający a potem "gaszenie pożaru" wrzutą materiałów
                              wybuchowych przez Polaków !!!
                              Nasi oponenci coś za bardzo wstawiają się za polskimi sołdatami !!
                              czyżby się z nimi identyfikowali ???
                              • venus99 Re: Szpital czy skład amunicji? 24.01.09, 06:58
                                zawsze będę się identyfikował z polskim żołnierzem.natomiast odnoszę
                                wrażenie,że polski żołnierz to nie jest twój żołnierz.to co tu
                                robisz?nie poczuwasz się do polskości to wyjedź.w swojej prawdziwej
                                ojczyźnie będziesz miał lepiej i nikt nie zabroni ci stawiania
                                pomników bandytom i mordercom.
                            • mat120 Re: Szpital czy skład amunicji? 21.01.09, 19:55
                              Nie przesadzajmy z tym szpitalem. Co najwyżej był to jakiś lazaret "przyklejony"
                              do bunkra, który służył zupełnie innym celom. Nie wiadomo nawet czy tych paru
                              upowców było rannych czy też chorych np. na syfilis lub grypę.
                              Sugerując, że wspomniana amunicja mogła stanowić wyposażenie ochrony bunkra
                              trochę mnie rozbawiłeś. Skala zniszczeń jaką gdzieś tu opisano wskazuje, że w
                              takim przypadku obrońcy musieli być przygotowani na kilkusetletnią obronę.:)
                              • lokis1271 Sprytny sposób na martyrologię 21.01.09, 21:09
                                Panie Tawny i Panowie Banderowcy !
                                Przyznam, że na to nigdy bym nie wpadł - wystarczy położyć do składu broni i amunicji kilku rannych wraz z apteczkami polowymi i już z bunkra bojowego jest szpital !
                                Panie Tawny i Panowie banderowcy ! To jest naprawdę myśl !! Proponuję iść na całość - uznać za szpitale polowe WSZYSTKIE miejsca walk i pobytu band OUN-UPA, nawet te gdzie nie kładziono rannych , ale jak to w czasie walk, którykolwiek z nich został ranny !!!
                                I jeszcze Wam podpowiem, WSZYSTKIE miejsca mordów na Polakach (np. Hutę Pieniacką, Janową Dolinę czy kościół w Baligrodzie) uznajcie hurtem za składy amunicji.
                                Tak oczyścicie swoje brudne sumienia.
                                L. Bodio
                                • tawnyroberts Realia walki partyzanckiej 23.01.09, 07:42
                                  Z bunkra bojowego mógłby być szpital, gdyby go odpowiednio
                                  oznakować, co oczywiście w warunkach walki partyzanckiej jest
                                  nonsensem. Podobnie zresztą jak umieszczenie lecznicy w jakimś
                                  wygodnym i przestronnym budynku w centrum wsi, co niektórzy próbują
                                  tu sugerować. Realia tej wojny zmuszały partyzantów do budowy
                                  podziemnych, doskonale zamaskowanych szpitali, które na pierwszy
                                  rzut oka wyglądały podobnie jak inne kryjówki. W tym jednak wypadku
                                  polscy żołnierze z pewnością wiedzieli, że szturmują szpital, bo
                                  przecież wszystkie źródła podają wzmiankę o schwytaniu w jego
                                  pobliżu strzelca "Penia", który o tym fakcie musiał ich poinformować.

                                  Reszta twojego wpisu mało zabawna. Że też chce Ci się wymyślać takie
                                  bzdety i jeszcze ganiać z tym po różnych forach.
                                  • darino Re: Realia walki partyzanckiej 23.01.09, 08:26
                                    W UPA nie było czegoś takiego, jak bunkier bojowy. Były to schrony, przeznaczone
                                    do długotrwałego ukrywania się, a nie do walki, popularnie tylko zwane
                                    "bunkrami". Nie wiem, skąd wzięła się ta nazwa, chociaż przypuszczam, że od
                                    ukrywania się partyzantów w prawdziwych bunkrach linii Mołotowa na północ od
                                    Przemyśla.
                                  • ciekawy344 Re: Realia walki partyzanckiej 23.01.09, 08:59
                                    > polscy żołnierze z pewnością wiedzieli, że szturmują szpital, bo
                                    > przecież wszystkie źródła podają wzmiankę o schwytaniu w jego
                                    > pobliżu strzelca "Penia", który o tym fakcie musiał ich poinformować.

                                    no co z tej wiedzy wynikło ? nic wezwali załogę do poddania się, załoga
                                    odpowiedziała ogniem ( co zreszta wcale nie dziwne, bo doskonalae zdawała sobie
                                    sprawe ze w razie poddania skończy w katowniach UB )
                                    Nie znam się specjalnie na zdobywaniu bunkrów, ale jak ktoś strzela musi się
                                    liczyć z tym, że odpowiedza mu strzałami, granatami, armatami. Innego
                                    rozwiazania nie mogło być. Upowcy by się nie poddali bo po co ? dowódca
                                    żołnierzy by niepotrzebnie nie narazał bo czemu ?
                                    Krzyk podnosi Piotr, że to była zbrodnia, mord co jest oczywistym fałszem z
                                    mordem mamy do czynienia gdy zabija sie bezbronnych, uzbrojony przeciwnik który
                                    ginie to ofiara walki a nie mordu, wiec trzymajmy się realiów owych wydarzeń.
                                  • venus99 Re: Realia walki partyzanckiej 24.01.09, 07:01
                                    potestuję zdecydowanie przeciw nazywaniu bandytów z UPA partyzantami.
                              • kozanosztra Re: Szpital czy skład amunicji? 22.01.09, 07:25
                                mat120 napisał:

                                > Nie przesadzajmy z tym szpitalem.

                                Szpital umiejscowiony był w miejscu niedostępnym trudnym do odnalezienia, pod
                                ziemią, tak się chyba szpitali nie buduje. Zastanawia równiez dlaczego podczas
                                odbijania hitlerowców z Pikulic banderowcy uwolnili wlaśnie wojskowych lekarzy ?
                        • bastion44 Re: krzyż św. Nino ?? 17.01.09, 21:45
                          piotrzr napisał:
                          >
                          > Nie o kształt krzyża chodzi - to prawda. Tylko o fakt postawienia
                          krzyży na
                          > miejscu żbrodni wojennej popełnionych przez "polskich" sołdatów
                          pod chryszczatą
                          > - zbrodni polegającej na wymordowaniu załogi ukraińskiego szpitala
                          wojskowego
                          > wraz z rannymi!!
                          > Oraz o zamiarze wyrywania i niszczenia tych krzyży przez
                          współczesnych Polaków
                          > w
                          > imię rzekomego naruszenia przepisów.
                          Zbrodnie popełniali banderowcy od Zbrucza po San i od Wołynia po
                          Karpaty.Kto przy zdrowych zmysłach urządza szpital w składzie broni
                          i amunicji?.A swoją drogą po co urządzać przetarg na rozebranie tego
                          pseudo pomnika?.Czyż nie wystarczy kilka sztychówek i dobry
                          kilof?.Niech no tylko ziemia odmardznie.....
                          Taka to już jest przewrotność ukraińska:z bandytów robią bohaterów,a
                          z żołnierzy morderców.
                          • mat120 Re: krzyż św. Nino ?? 17.01.09, 22:46
                            bastion44 napisał:
                            swoją drogą po co urządzać przetarg na rozebranie tego
                            pseudo pomnika?.Czyż nie wystarczy kilka sztychówek i dobry
                            kilof?.Niech no tylko ziemia odmardznie.....

                            Oczywiście. Szkoda pieniędzy polskiego podatnika. Rzecz całą da się załatwić
                            czynem społecznym i jestem pewien, że chętnych nie zabraknie.
                    • kozanosztra Re: krzyż 19.01.09, 09:35
                      piotrzr napisał:

                      > no właśnie - ów krzyż


                      tnij.org/cp2s
                      jest symbolem ciepła i ogniska rodzinnego.
                  • darino "i mieszkających tam Polaków" ? 17.01.09, 20:45
                    Na Chryszczatej nikt nie mieszka. A przynajmniej nikt nie mieszkał w czasie prac
                    budowlanych.
                    • piotrzr błędy UPA ?? 17.01.09, 21:49
                      No tak - zrozumiałem pod wpływem mat-oła, że w przypadku szpitala pod
                      Chryszczatą UPA popełniła straszny błąd nie umieszczając wielkich flag z
                      czerwonym krzyżem na dachach baraków szpitalnych. Przecież "polscy rycerze" w
                      sovieckiej służbie zaopiekowali by się troskliwie rannymi !!! Bowiem znane są
                      fakty z tego okresu jak troskliwie zaopiekowali się kobietami i dziećmi w Terce
                      czy Zawadce Morochowskiej. Szkoda że wtedy nie było telefonów komórkowych - z
                      pewnością lekarze spod Chryszczatej odebrali by esemesy z Terki i Zawadki o
                      treści "Dobryje Lachy ydut- wyweszajte fłagy i witajty ich s kwitkamy".
                      A ze świadectw historycznych wiem , że w tej wojnie domowej "polacy" w
                      sovieckiej służbie jeńców nie brali a los rannych Ukraińców był im całkowicie
                      obojętny !!!
                      • mat120 Re: błędy UPA ?? 17.01.09, 22:20
                        piotrzr napisał:
                        No tak - zrozumiałem pod wpływem mat-oła, że w przypadku szpitala pod
                        Chryszczatą UPA popełniła straszny błąd nie umieszczając wielkich flag z
                        czerwonym krzyżem na dachach baraków szpitalnych.

                        No widzisz, nie jest z tobą jeszcze tak źle jakby z twoich wypowiedzi wynikało.

                        A mówiąc poważnie: UPA żadnego błędu nie popełniła bowiem dla oznaczania składów
                        amunicji flag Czerwonego Krzyża nie wywiesza się. Tak więc zachowanie komandyrów
                        było w tym względzie prawidłowe.
                        Jeśli już można mówić o błędzie - zwyczaje wojenne zakazują umieszczania rannych
                        na minach i narażania ich w ten sposób na ryzyko pewnej śmierci związanej z
                        przypadkową nawet detonacją.
                        To jest wręcz nieludzkie trzymać rannych ludzi na beczce prochu podczas walki.:(

                      • venus99 Re: błędy UPA ?? 24.01.09, 07:04
                        zakładając,że w Terce i Zawadce Morochowskiej tak było to może
                        zastanowimy się wspólnie nad datą tych wydarzeń i przyczynami.
                        • piotrzr Re: błędy UPA ?? 24.01.09, 07:07
                          venus99 napisał:

                          > zakładając,że w Terce i Zawadce Morochowskiej tak było to może
                          > zastanowimy się wspólnie nad datą tych wydarzeń i przyczynami.

                          w imię kręcioły wobec faktów oczywistych i według już chyba ocenionych moralnie ??
            • venus99 Re: Moja Venus, nie zamieniaj się w kamień... 19.01.09, 13:25
              nie mam najmniejszego zamiaru zmieniać swoich poglądów opartych na
              faktach.UPA to organizacja zbrodnicza a jej członkowie brali udział
              w ludobójstwie.i to są fakty a o faktach się podobno nie dyskutuje.
              obserwuję toczące się na różnych forach dyskusje ale także
              działalność niektórych Ukraińców.zgody na rozgrzeszenie UPA,Bandery
              i innych bohaterów nacjonalistów ukraińskich nie będzie
              nigdy.bezprawne,bezczelne i prowokacyjne działania też mam nadzieję
              będą ścigane przez prawo i władze.
              możesz kasować wszystkie wątki jakie chcesz.faktów nie zmienisz i
              prawdy nie wymażesz.dajesz tylko dowody,że prawdy się boisz.
              i tak długo jak się nie rozliczycie z własnej historii tak długo
              będzie wam wypominana.
      • tawnyroberts Obelisk UPA pod Chryszczatą - uzupełnienie 27.01.10, 20:32
        Jakiś czas temu zaktualizowano na portalu "Twoje Bieszczady" tekst
        dotyczący obelisku UPA pod Chryszczatą (uzupełnienie poniżej). Poza
        opisem znanym z mojego poprzedniego wpisu, najpierw pojawiło się
        kilka akapitów dotyczących rozterek kto ma usunąć nielegalny pomnik.
        Potem znalazło się tam zdanie informujące o fakcie zburzenia pomnika
        i "koślawe" tłumaczenie po co w ogóle informacja o obelisku ukazała
        się na serwisie "Twoje Bieszczady". A wszystko to wyraźnie pisane
        pod czyjeś dyktando. Czyżby administratorom portalu ktoś dobrał się
        do tyłka za traktowanie upamiętnień UPA jako swoistych atrakcji
        turystycznych, bez uwzględniania przy tym polskiego spojrzenia na
        działalność ukraińskiej partyzantki na Zakerzoniu? Na to wygląda...


        "Końcem roku 2008, wicewojewoda podkarpacki Małgorzata Chomycz,
        zwróciła się do samorządu Gminy Komańcza z prośbą o likwidację
        wspomnianego wyżej obelisku.

        Inwentaryzacji nielegalnych upamiętnień, jakim również jest w/w
        obelisk, dokonano po zawirowaniach wokół obelisku w Przemyślu, z
        którego usunięto kontrowersyjny element o czym szeroko rozpisywała
        się prasa. Wówczas to o obelisku pod Chryszczatą zrobiło się głośno,
        mimo że od dawna zarówno fakt jego postawienia, jak i lokalizacja są
        znane - część środowisk i instutucji woli jednak twierdzić, iż nic o
        tym nie wiedziała. Pozwolenia na jego postawienie nie wydał
        powiatowy bądź wojewódzki nadzór budowlany, o pomniku nie wiedziała
        również nic Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, co oznacza że
        jest to obiekt postawiony nielegalnie. Ustawienie pomnika nie było
        również konsultowane ze Związkiem Ukraińców w Polsce, o czym
        zapewnia jego prezes Piotr Tyma.

        Obecnie brak jest chętnych do podjęcia ostatecznej decyzji kto ma ów
        obelisk usunać i uprawiana jest tzw. spychologia. Należy również
        pamiętać, że oprócz samego obelisku znajduje się tam siedem krzyży,
        rysuje się zatem również możliwość zburzenia obelisku, a
        pozostawienia samych krzyży. Na rozbiórkę zostanie prawdopodobnie
        rozpisany przetarg.

        Aktualizacja, 04.2009: obelisk został zniszczony, powyrywano również
        krzyże. Nieudolność Wójta Gminy Komańcza, Nadleśnictwa Komańcza,
        Nadzoru Budowlanego oraz innych instytucji została wyręczona przez
        osoby trzecie - sprawcy nieznani.

        Powyższy opis nie stanowi opisu atrakcji turystycznej, toteż nie
        podano dokładnej lokalizacji. Serwis twojebieszczady.pl ma charakter
        turystyczno-historyczny i jego zadaniem jest również dokumentowanie
        rzeczywistości, a powyższy fakt miał i nadal ma miejsce. Udawanie,
        że niczego się nie widzi (uprawiane skutecznie przez blisko 2 lata
        przez instytucje, które problem ów powinny rozwiązać) prowadzi na
        ogół właśnie do takich jak wyżej rozwiązań."

        www.twojebieszczady.pl/st_cerkwie/obelisk_upa.php
    • mariusz9959 Szkoda czasu 17.01.09, 22:46
      Że też Wam się chce Panowie dyskutować z tym „fachowcem” :) od składów amunicji,
      min i pocisków.
      • lokis1271 Dlaczego ? 17.01.09, 23:57
        Witam Państwa !
        Dla odmiany chętnie posłuchamy bajań o bańkach pod Chryszczatą... i
        tak jest ciemno, skuczno i niet kamu w ..... dat'
        Skład amunicji nazwać szpitalem - tylko banderowcy mogli to
        wymyśleć :((
        L. Bodio
        • bastion44 Re: Dlaczego ? 18.01.09, 00:06
          lokis1271 napisał:

          > Witam Państwa !
          > Dla odmiany chętnie posłuchamy bajań o bańkach pod Chryszczatą...
          i
          > tak jest ciemno, skuczno i niet kamu w ..... dat'

          > L. Bodio
          Swego czasu mariusz9959 szukał baniek w okolicach Lubaczowa.To
          całkiem inna strona świata niż Chryszczata.Pod Lubaczowem to kruki i
          wrony zawracają.Ciekawe czy znalazł jakieś papiery potwierdzające
          jego bajery.
          • piotrzr polskie legendy i bajania 18.01.09, 08:46
            Oj ja moi rodacy-POlacy lubią bajki i legendy - a to usprawiedliwiające ich
            łajactwo - to legenda o rzekomym składzie amunicji w wywmordowanym przez
            "polskich" sołdatów szpitalu wojskowym, a to nazywanie pomnikiem - zwykłego
            krzyża nagrobnego (co powyżej udowodniłem) , a to bajki o rzekomym
            dobrodziejstwie Akcji wisła, że o usprawiedliwianiu łajdactw z polskiej historii
            na szerszą skalę nie wspomnę (jak na przykład sławna Samosierra - czyli udział
            Polaków w podboju chrześcijańskiej Hiszpani przez pogańskiego Napoleona)
            NO i bajki podkreślające ich martyrologię - wide Wołyń z falującą liczbą
            rzekomych ofiar, a to jakaś tam fotka która kilkunastu łajdackich kłamcom miała
            dawać podniętę do bajań o "ukraińskich metodach tortur", a to z palca wyssane
            opowieści o strasznych Ukraińcach co to toporem dawali po karkach dzielnym
            żołnierzykom od świeczewskiego :)
            bajki, bajania.... a może by tak normalnie...
            A Mariuszu - z tym gadami nie ma co rzeczywiście gadać !! Ja tylko podbijam
            Tawnemu liczbę postów aby miał z czego zbijać :))
            • hansgrubber Pogańskiego Napoleona? 18.01.09, 12:10
              :) Dobre co?
            • mariusz9959 Też postawiłbym te krzyże 18.01.09, 12:20
              Gdybym był członkiem oddziałów UPA i udało mi się przeżyć, też uważałbym za swój obowiązek upamiętnienie koleżanek i kolegów, którzy zginęli w tym bunkrze. Nie uzyskanie na to zgody nie powinno stanowić żadnej przeszkody czy wytłumaczenia. Należało to zrobić bez zgody.
              Lekarze i sanitariusze towarzyszący partyzantom są grupą, o której nie ma barwnych opisów, pomimo to, że wykonują ciężką a często i niebezpieczną pracę. Tym bardziej imponują mi Ci, którzy postawili ten pomnik.

              Dnia 22 stycznia 1947 roku Grupa Manewrowa nr 4 z 37 KO WOP wzmocniona plutonem (wg. innych źródeł dwoma plutonami 168 i 169) wyruszyła o 4 rano zlikwidować bunkier w okolicach wsi Kołonice. Ponieważ przebywający w bunkrze odmówili poddania się atakujący obrzucili otwory i okna bunkra granatami oraz starali się go podpalić. W wyniku rozprzestrzenienia się ognia doszło do zapalenia nafty i wybuchu w wyniku którego wszyscy zginęli. Po rozkopaniu bunkra znaleziono w nim: kilka pistoletów i karabinów, mąkę, masło, mięso, medykamenty, przyrządy chirurgiczne, naftę, spirytus, benzynę.

              W bunkrze zginęli:
              „Arpad”- naczelny lekarz szpitala; „Karłyk”- młodszy lekarz; „Rat”- rejonowy lekarz sotni „Chrina”;
              „Pszczółka”, „Dora”, „Kawka” – sanitariuszki; „Drużba” – ochrona szpitala; „Miernik” – krawiec;
              oraz „Magister”, „Hucuł”, „Mucha”, „Zariczny”, „Żuk”, „Śnieg”, „Smetana”.

              Czy otoczeni nie powinni się Polakom poddać?
              Bezpośrednio po otoczeniu szpitala wyszedł z niego strzelec „Peń” Jan Sołtys, który został przez wopistów złapany. Został następnie skazany na karę śmierci i 17.05.1947 rozstrzelany.

              PS.
              Podobny szpital tylko większy zniszczono 11.04.1947 r. w okolicy Aksmanic. Zginęło w nim 25 osób, stanowiących personel i pacjentów szpitala.
              Z meldunku sztabu 9DP:
              „W szpitalu był duży zapas lekarstw i żywności (według informacji agencyjnych – zapas 6-miesięczny), jak również duża ilość narzędzi chirurgicznych i sprzętu lekarskiego, wszystko to uległo jednak zupełnemu zniszczeniu. Cała akcja przeprowadzona została bez własnych strat”
              • hansgrubber Re: Też postawiłbym te krzyże 18.01.09, 12:35
                Ale powiedz mi dlaczego "nalezalo to zrobic bez zgody"? Tego nie
                rozumiem. Dlaczego nie sporobowac zrobic zrobic to legalnie?
                • rodot Re: Też postawiłbym te krzyże 18.01.09, 13:02
                  Powinno sie zostawic i dołączyc tablicę informującą o
                  okolicznościach zdarzenia.Prawo budowlane w Polsce jest tak
                  restrykcyjne ze garażu blaszanego bez pozwolenia nie wolno
                  postawić,pieprzona biurokracja.
                  • piotrzr Re: Też postawiłbym te krzyże 19.01.09, 19:14
                    rodot napisał:

                    > Powinno sie zostawic i dołączyc tablicę informującą o
                    > okolicznościach zdarzenia.Prawo budowlane w Polsce jest tak
                    > restrykcyjne ze garażu blaszanego bez pozwolenia nie wolno
                    > postawić,pieprzona biurokracja.

                    Miło się czyta takie mądre - wręcz racjonale posty!! Zapewniam, że leśnicy
                    doskonale potrafią opisywać miejsca na szlakach robionych przez nich ścieżek
                    ekologicznych - więc i tu - w miejscu postawienia owych krzyży potrafiliby
                    zrobić opis nie "raniący" nikogo - ani Polaków ani Ukraińców. Tylko - niestety
                    odwet za ściągnięcie "wianuszka" w Przemyslu jest ważniejszy dla niektórych...
                    • hansgrubber Re: Też postawiłbym te krzyże 19.01.09, 19:21
                      Nie chodzi o odwet a o przestrzeganie prawa.
                      • rodot Re: Też postawiłbym te krzyże 19.01.09, 19:44
                        a coż to za prawo gdy jest sie spętanym zakazami,drogą nie idzie
                        przejechać bo co kilkaset metrow stoją patrole SG lub Policji czy
                        Słuzby Celnej i cholera wie co jeszcze,jak znajdą paczke papierosow
                        to telewizja bębni jaki przemyt ujawnili,do lasu nie wejdziesz bo
                        szlabany z zakazami wszędzie nakazy i zakazy.wszystkie miejsca
                        wydarzeń niezaleznie kto w nich uczestniczył powinne być oznaczone
                        i opisane,miejsca gdzie stały kiedyś kościoły,cerkwie,boznice
                        powinne być oznaczone i opisane,upamietnia się w ten sposób historię
                        regionu która przyciaga turystów i jest informacją dla przyszłych
                        pokoleń.
                        • hansgrubber Re: Też postawiłbym te krzyże 19.01.09, 21:06
                          Dura lex sed lex. :)
              • traper01 Re: Też postawiłbym te krzyże 29.01.09, 12:54
                Nie do końca się zgodzę, że w szpitalu pod Aksmanicami wszystko uległo zupełnemu
                zniszczeniu skoro wojsko po akcji przywiozło zapasy żywności do m. Brylińce,
                gdzie stacjonowało. Ale to jest temat na osobny wątek.
    • piotrzr krzyże w lesie 22.01.09, 14:50
      nie mam najmniejszych wątpliwości, że te krzyże powinny tam
      pozostać. mało - przy wytyczonej trasie ścieżki krajoznawczej.
      A tablica kilkujęzyczna powinna opisywać co tam się stało (nawet z
      wariantem owym materiałow wybuchowych :)
      Inna sprawa to ekshumacja ewentualnych szczątkow które mogą pod
      darnią lezeć i godny ich pochówek - dlaczego ?? - Bo to szczątki
      ludzkie!!!.
      • kozanosztra Re: krzyże w lesie 22.01.09, 15:39
        piotrzr napisał:

        > nie mam najmniejszych wątpliwości,

        Ścieżka, a wlaściwie "szlak walterowski" byl przeprowadzony tędy już dość dawno.
        • piotrzr Re: krzyże w lesie 22.01.09, 17:09
          kozanosztra napisał:

          > piotrzr napisał:
          >
          > > nie mam najmniejszych wątpliwości,
          >
          > Ścieżka, a wlaściwie "szlak walterowski" byl przeprowadzony tędy już dość dawno
          > .

          taak!!! i jak sądzę niektórym uczestnikom tego i innego forum bardzo dalej by
          pasował :)
          • dymek25 Re: krzyże w lesie 23.01.09, 09:10
            taak!!!oczywiście pasuje, bo to też historia....
            • kozanosztra szlak wolnościowy 23.01.09, 11:04
              "Z Duszatyna 1,30 godz - 11 km * Chryszczata (997 m, z Duszatyna 3 godz, z
              Komańczy 4,30 godz.). Dawna baza band UPA. Dalej grzebietem wśród pieknych
              lasów. - 18 km Jaworne (10001 km). W lewo szlak wolnościowy (szlak V) zn.
              czerwono-biało-czerwone do pomnika gen. Świerczewskiego. - 21 km. Wołosań (1070
              m) Z Chryszczatej 4 godz."
              • piotrzr Re: szlak wolnościowy :) 23.01.09, 11:15
                kozanosztra napisał:

                > "Z Duszatyna 1,30 godz - 11 km * Chryszczata (997 m, z Duszatyna 3
                godz, z
                > Komańczy 4,30 godz.). Dawna baza band UPA. Dalej grzebietem wśród
                pieknych
                > lasów. - 18 km Jaworne (10001 km). W lewo szlak wolnościowy (szlak
                V) zn.
                > czerwono-biało-czerwone do pomnika gen. Świerczewskiego. - 21 km.
                Wołosań (1070
                > m) Z Chryszczatej 4 godz."

                Taki on był "wolnościowy" jak wolna była Polska czcząca
                Swierczewskiego, lenina, dzierżyńskiego, Bieruta ....:)))
                • kozanosztra Re: szlak wolnościowy :) 23.01.09, 14:07
                  piotrzr napisał:

                  > Taki on był "wolnościowy" jak wolna była Polska czcząca
                  > Swierczewskiego, lenina, dzierżyńskiego, Bieruta ....:)))

                  Z Banderą na czele tego pochodu.
                • venus99 Re: szlak wolnościowy :) 24.01.09, 07:12
                  masz żal,że na tej liście nie ma Bandery?gdyby nie Świerczewski,
                  Wojsko Polskie dalej byście mordowali.Stalin dał wam Lwów i Ukrainę
                  zachodnią,Chruszczow odpalił wam Krym,nigdy w historii (nawet
                  uwazględniając okres Petlury)nie byliście samodzielnym
                  państwem.nawet dzisiaj nie wykazujecie instynktu państwowego i
                  powoli pełzniecie do Rosji.czy stąd wasze kompleksy?
                  • piotrzr złote myśli wenusa 24.01.09, 10:26
                    venus99 napisał:

                    > masz żal,że na tej liście nie ma Bandery?gdyby nie Świerczewski,
                    > Wojsko Polskie dalej byście mordowali.Stalin dał wam Lwów i Ukrainę
                    > zachodnią,Chruszczow odpalił wam Krym,nigdy w historii (nawet
                    > uwazględniając okres Petlury)nie byliście samodzielnym
                    > państwem.nawet dzisiaj nie wykazujecie instynktu państwowego i
                    > powoli pełzniecie do Rosji.czy stąd wasze kompleksy?

                    Jezuu jak ja lubie takie szczere - czytaj idiotycznie głupie w swej ksenofobii
                    wypowiedzi :)
                    I kto tu mówi o kompleksach :)
                    A ja dzięki takim wypowiedziom wiem na czym polega praktyczne zastosowanie
                    "złotej myśli" cytowanej często przez jedną z internautek :
                    Nigdy nie polemizuj z idiotą. Najpierw ściągnie cię do swojego
                    poziomu, a potem pobije doświadczeniem.
            • piotrzr Re: krzyże w lesie 23.01.09, 15:15
              dymek25 napisała:

              > taak!!!oczywiście pasuje, bo to też historia....

              w odniesieniu do pomników z przeszłości jestem takiego samego
              zdania - dlatego też dziwne było dla mnie wywalanie z placow
              publicznych pomników np Lenina czy felka. To przecież historia -
              przez Polaków dla Polaków tworzona :)
              • kozanosztra Re: krzyże w lesie 23.01.09, 15:25
                piotrzr napisał:

                > dymek25 napisała:
                >
                > > taak!!!oczywiście pasuje, bo to też historia....

                > dlatego też dziwne było dla mnie wywalanie z placow
                > publicznych pomników np Lenina czy felka

                czy upowcy z Banderą nie są równie dziwni
              • dymek25 Re: krzyże w lesie 23.01.09, 15:56
                gen.Karol Świerczewski, co by o Nim nie mówić, oddał życie za swoje ideały, dlaczego zatem ma być gorzej oceniany od bohaterów, których tu lansujecie?
                A historii nie da się tworzyć "przez kogoś dla kogoś" bo prędzej czy później prawda wychodzi na jaw i nie da się jej zakłamać. Można jej tylko nie przyjmować do wiadomości.
                • piotrzr prośba o ideały 23.01.09, 16:55
                  dymek25 napisała:

                  > gen.Karol Świerczewski, co by o Nim nie mówić, oddał życie za swoje ideały,
                  dla czego zatem ma być gorzej oceniany od bohaterów, których tu lansujecie?

                  Bardzo jestem ciekaw za jakież to ideały oddał żYCIE świerczewski ??
                  I pytam całkiem sero!!! pewno żnane śą Pani owe ideały więc może tak konkretnie??
                  I ciekaw jestem jacyż to bohaterowie są tu lansowani , przez kogo i w jakiej
                  formie??
                  To też pytanie nie opatruję smilejem - bo traktuję je całkiem poważnie -
                  podobnie jak pewną Szacowną Damę - specjalistkę od genealogii ślachty
                  birczańskiej !!
                  Pozdrowienia
                  • dymek25 Re: prośba o ideały 23.01.09, 17:39
                    Świerczewskiego na razie pominę, ale sprostuję tę "ślachtę" birczańską. Nie znam takowej, moi byli mieszczanami, rzemieślnikami.
                    Specjalistką jestem od szlachty Jamnińskiej i okolicy Dragów Sasów.
                    • piotrzr Re: prośba o ideały 23.01.09, 19:11
                      dymek25 napisała:

                      > Świerczewskiego na razie pominę, ale sprostuję tę "ślachtę" birczańską. Nie zna
                      > m takowej, moi byli mieszczanami, rzemieślnikami.
                      > Specjalistką jestem od szlachty Jamnińskiej i okolicy Dragów Sasów.

                      Mea culpa. Mój błąd niedoczytaniem spowodowano. A na owe ideały kierujące
                      świerczewskim - to cierpliwie poczekam :)
                      Pozdrawiam
                      • kozanosztra Re: prośba o ideały 23.01.09, 19:41
                        piotrzr napisał:
                        > A na owe ideały kierujące
                        > świerczewskim - to cierpliwie poczekam :)

                        Czyżby poświąteczny deficyt ideałów, może Jordan dopomoże ?
                      • dymek25 Re: prośba o ideały 27.01.09, 13:17
                        szacowna dama, specjalistka od ślachty, sprowokowana, siegnęła do źródeł i przeczytała - ze zrozumieniem - tekst o stradnoj birczaninie- ksiądz Łebedowycz wspomina o zasługach biskupa Jona, który tytuł otrzymał "za walkę przeciw szlachcie polskiej mieszającej się w cerkiewne sprawy",
                        inne źródło AGZ t.XVII -opisuje napad w 1499 roku, urzędnika z Birczy
                        na Rybotycze, w wyniku którego poturbowano i okradziono 9 osób. W pozwie sądowym liczono napastników na TRZYDZIESTU SZLACHTY i sto "podlejszych". Zatem ta Bircza nie była tylko chłopsko-rusińska.
                        P.S. na Świerczewskiego trza poczekać.
                        • piotrzr Re: prośba o ideały 27.01.09, 14:16
                          SzaNowna Pani D. - proponuję, aby Pani nie nadwęrażała się zbytnio w
                          opis owych ideałów gen. S - bo po co??
                          Odpuszczam Pani ten temat :) Zgoda ??
                          A ślachta ?? a ślachta tameczna wielce bojową i zażartą była - czego
                          poświadcza wiekopomne dzieło imć łozińskiego - myslę rzecz
                          owczywista o "prawem i lewem" (co w przypadku gen S. bardziej lewem
                          by było)
                          Co kresląć pozostaję z szacunkiem.
                          Amen
                          Pozdrawiam
                          • dymek25 Re: prośba o ideały 27.01.09, 14:56
                            Dzieki za troskę, mimo szanowności nie tak łatwo sie nadwerężam,
                            i ja odpuszczam
                            Amen
                  • venus99 Re: prośba o ideały 24.01.09, 07:15
                    Świerczewski walczył w wojnie domowej w Hiszpanii po słusznej
                    sprawie,siedział w łagrze,bił się z Niemcami,zwalczał bandy
                    UPA.został przez was zamordowany.dla mnie to wystarczy.
                    • piotrzr Re: prośba o ideały 24.01.09, 10:22
                      venus99 napisał:

                      > Świerczewski walczył w wojnie domowej w Hiszpanii po słusznej
                      > sprawie,siedział w łagrze,bił się z Niemcami,zwalczał bandy
                      > UPA.został przez was zamordowany.dla mnie to wystarczy.

                      Przez was - to znaczy przez kogo??
                      A pochwała świerczewskiego mogłaby trochę zbulwersować np publicystów z tvp
                      historia czy ipenowców :)
                      Ale kto by tam zwracał uwagę na jakiegoś głupiego gówniarza z forum :) - prawda
                      wenusie :)
                      • venus99 Re: prośba o ideały 24.01.09, 13:00
                        prawda.dlatego cieszysz się zasłużoną opinią palanta.publicyści z
                        tvp są już w znacznej części na wylocie(i słusznie),ipn zaczyna
                        padać czyli jest sznsa na powrót do normalności.domniemywam na
                        podstawie zamieszczonych tekstów,że jesteś Ukraińcem albo ich
                        wielbicielem.nie znam żadnego powodu dla którego miałbym rozgrzeszać
                        UPA za ich zbrodnie.i to tyle.
                      • dymek25 Re: prośba o ideały 27.01.09, 15:01
                        Bulwersacją publicystów z tvp czy ipenowców nie bardzo się należy przejmowac, gdyż to Oni bardzo często bulwersuja nas, przynajmniej mnie. Oczywiscie nie wszyscy, tylko ci gorliwcy.
                      • axenrolle Re: prośba o ideały 29.01.09, 20:49
                        > A pochwała świerczewskiego mogłaby trochę zbulwersować np
                        publicystów z tvp historia czy ipenowców :)
                        No to jest argument , venus pewnie strasznie sie tym przejmie , ja
                        też i w związku z powyżyszym nic nie pisze na temat, uchowaj Boże bo
                        jeszcze zbulweruję jakiś patafianów z tvp histeria że o ipn nie
                        wspomnę. Ten faragment o "gówniarzu" też jest niezły i bardzo
                        zachcający do dyskusji, oczywiście merytorycznej. Gdyby w
                        przyszłosci ktoś w równie wyszukany sposób ciebie zachęcał to mam
                        nadzieje że nie bedziesz wyrażał przesadnego zdziwienia.
                        Bywaj
                        • piotrzr Re: prośba o ideały 30.01.09, 17:29
                          Widzę małe efekty czyszczenia i dobrze, A mówiąc o IPN i teleiwzji trwam -
                          myslałem raczej zarówno o ich antykomunizmie jak i antyukrainiźmie

                          Bywaj :)
                      • karolina412 Re: prośba o ideały 16.05.09, 17:39
                        Ukraiński palancie, von z naszego kraju!!
                        • piotrzr Re: prośba o ideały 16.05.09, 18:45
                          karolina412 napisała:

                          > Ukraiński palancie, von z naszego kraju!!

                          internauta *tka ?) bardzo nieładnie się wyraża, bardzo....:(
                          I to mnie smuci. Ale uważam że i na tym forum jak i u siebie, na Podkarpackiej
                          uKrainie będę mógł za jakiś czas ogłosić fakt upamiętnienie bohaterskich
                          żołnierzy Ukraińśkij Powstańczej Armijii , upamietnienia kolejnych miejsc ich
                          pochówku na obecnym terytorium państwa polskiego. i nie ma co śi pluć :0 takie
                          są (będą) fakty :)
                    • darino a w Przemyślu ... 27.01.09, 14:41
                      A w Przemyślu zamienili pomnik Waltera na pomnik Jana Pawła II.
                      • piotrzr Re: a w Przemyślu ... 27.01.09, 14:53
                        darino napisał:

                        > A w Przemyślu zamienili pomnik Waltera na pomnik Jana Pawła II.

                        czego przyczyną były zapewne owe ideały gen.S ...
                        A pomnik JPII w Przemyślu?? wygląda mi na swoistą zemstę tego miasta
                        na Papieżu Polaku. Pomnik robi na mnie wrażenie mocna pokracznej
                        rzeźby przedstawiającej siedzacą postać starca w rutualnym stroju.
                        Podczas gdy JPII u tamecznych grekokatolików w 1991 roku był
                        jeszcze w całkiem dobrej kondycji - co mogę poświadczyć z pamięci -
                        widząc Go na zywo w Rzeszowie !!!
              • hansgrubber Re: krzyże w lesie 04.02.09, 01:57
                Na Ukrainie Leniny stoja. Teraz sobue fundniecie brunatnego Bandere
                i bedzie komplecik. :)
                • alexandra74 Re: krzyże w lesie 04.02.09, 13:22
                  hansgrubber napisał:

                  > Na Ukrainie Leniny stoja. Teraz sobue fundniecie brunatnego
                  Bandere
                  > i bedzie komplecik. :)

                  i Szuchewycza dla towarzystwa

                  www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/we-lwowie-stanie-pomnik-dowodcy-upa
                  • piotrzr co się komu kojarzy 04.02.09, 17:19
                    No tak - i Olixandrze i Hansikogrubemu - wsio sie z Banderą i szuchwyczem
                    kojarzy - nawet mogilne krzyże postawione w leśnej głuszy. I do tego
                    hansikowi-kwaśniewskiemu wyszło kolejne łgarstwo - bo gdzieś ty synek pomnik
                    Lenina na obecnej Ukrainie widział??

                    A co do skojarzeń - był taki stary kawał o żołnierzu któremu się wszystko z dupą
                    kojarzyło :))))
                    • hansgrubber W kwestii klamstwa 05.02.09, 00:02
                      www.extrafotka.pl/zdjecia,album,101934
                      upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cd/Lenin_statue_cherkasy.jpg/250px-Lenin_statue_cherkasy.jpg

                      A to?
                      • kozanosztra Re: W kwestii klamstwa 05.02.09, 15:50
                        hansgrubber napisał:

                        > www.extrafotka.pl/zdjecia,album,101934
                        > upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/c/cd/Lenin_statue_cherkasy.jpg/250px-Lenin_statue_cherkasy.jpg
                        >
                        > A to?


                        eto "bandera" bolszewizmu :)
                      • piotrzr Re: W kwestii klamstwa 05.02.09, 16:49
                        hansgrubber napisał:

                        > A to?

                        sorki - mea culpa, mea culpa maxima :)
                        • hansgrubber Re: W kwestii klamstwa 05.02.09, 21:14
                          Ok. Nie ma sprawy. :)
                    • venus99 Re: co się komu kojarzy 13.02.09, 10:51
                      trudno żeby krzyże ustawione w miejscu poległych upowców NIE
                      KOJARZYŁY się z Banderą.
    • mariusz9959 Нелеґальні 27.01.09, 19:05
      Ciekawy artykuł w Naszym Słowie.
      Нелеґальні польські увічнення в Україні.

      Link:
      nslowo.pl/content/view/297/73/
      • venus99 Re: Нелеґа 27.01.09, 20:13
        jak mogą być legalne pomniki ku czci ofiar i wydarzeń których nie
        było.przecież wszyscy wiemy,że żadnej rzezi na Wołyniu i Podolu nie
        było.to była tylko akcja propagandowa mająca na celu wyjaśnienie
        Polakom konieczności zmiany miejsca zamieszkania.bardzo często była
        to zamiana cmentarz.
        • piotrzr Re: Нелеґа 27.01.09, 20:20
          kurcze - ale wątek chwycił żagle w wiatr czy odwrotnie :))
          A krzyże?? mogą być nielegalne w Polsce to czemu nie mogą być nielegalne na
          Ukrainie :) ???

          Pisałem już na ten temat - i uważam że jakaś równowaga czy przeciwwaga musi być
          :) !!!!
          Może następnym razem ktoś się w Polsce dwa razy zastanowi nim zacznie walkę z
          krzyżami - Panie Wojewodo Podkarpacki !!!
      • tawnyroberts Nielegalne polskie upamiętnienia na Ukrainie 16.02.09, 19:25
        Z uwagi na fakt, że artykuł o nielegalnych polskich upamiętnieniach
        na Ukrainie wzbudza wśród niektórych dyskutantów na forum spore
        kontrowersje, poniżej zamieszczam jego tłumaczenie. Co prawda nie
        popisałem się tutaj refleksem, bo tekst w tygodniku "Nasze Słowo"
        ukazał się już trzy tygodnie temu, ale jakoś ostatnio nie miałem
        zbyt wiele czasu na prowadzenie forum. Obiecuję, że kolejne
        tłumaczenia artykułów Bogdana Huka z tej serii pojawią się na forum
        nieco szybciej. Aby uniknąć nieporozumień przypominam jeszcze raz,
        że autorem tekstu jest przemyski korespondent "Naszego Słowa" Bogdan
        Huk. Ja odpowiadam tylko za tłumaczenie, co oczywiście wcale nie
        oznacza, że nie zgadzam się z poglądami redaktora Huka. Ale o tym
        już może w komentarzach do artykułu. Owocnej lektury!


        "Nielegalne polskie upamiętnienia na Ukrainie"

        Zgodnie z informacjami ukraińskich środków masowego przekazu i
        internetu, potwierdzonymi przez pracowników tarnopolskiej powiatowej
        państwowej administracji oraz wypowiedziami i listami wysokich
        państwowych urzędników Ukrainy, Rada Ochrony Pamięci Walk i
        Męczeństwa w latach 2007-2008 zbudowała pomniki i umieściła
        pamiątkowe tablice w kilku miejscowościach na Ukrainie z naruszeniem
        obowiązującego tam prawodawstwa i wbrew zaleceniom Państwowej
        Międzyresortowej Komisji w kwestii upamiętnienia ofiar wojny i
        politycznych represji albo poza tzw. protokołem 44 miejsc z 2005 r.
        Otóż innymi słowy, wszystkie te upamiętnienia są nielegalne.

        We wskazanym okresie w wioskach Ihrowica, Berezowica Mała, Płotycz i
        Szlachtycze w województwie tarnopolskim zostały wybudowane pomniki
        na miejscach pochówków Polaków zabitych w 1944 r. Fakt niezgodnych z
        ukraińskim prawodawstwem działań Andrzeja Przewoźnika, jako
        sekretarza ROPWiM, potwierdził Swiatosław Szeremeta – sekretarz
        Państwowej Międzyresortowej Komisji, odpowiedzialny za sprawy
        upamiętnienia ofiar wojny i politycznych represji przy Gabinecie
        Ministrów Ukrainy. Odpowiadając na moje pytania w szczególności
        stwierdził:
        - Upamiętnienia we wioskach Berezowica Mała, Płotycz, Ihrowica i
        Szlachtycze zostały wybudowane bez uzgodnień z organami miejscowego
        samorządu. Tymczasem zgodnie z ukraińskimi normami prawnymi
        wszystkie oznaczenia miejsc pochówków cudzoziemskich obywateli na
        terytorium Ukrainy powinny być uzgodnione z Państwową
        Międzyresortową Komisją, a roboty budowlane z organami miejscowego
        samorządu. Na budowę tych obiektów było wydane zezwolenie mojego
        poprzednika w Państwowej Międzyresortowej Komisji Witalija
        Kazakewycza, ale w uzgodnieniu mieściły się pewne uwagi, a
        mianowicie: pamiątkowe napisy na tych obiektach mają utrzymywać
        przyjętą formułę, dotyczącą poległych Polaków na Ukrainie i
        Ukraińców w Polsce – „tragicznie zaginionym”. To znaczy w
        ukraińskim tekście powinno być napisane „trahiczno zahybłym”, a w
        polskim „poległych śmiercią tragiczną” lub „tragicznie zginęli”.

        Niestety prawomocne zalecenia komisji nie zostały uwzględnione i na
        wszystkich czterech pamiątkowych budowlach pojawiły się
        polskojęzyczne teksty z formułą „zamordowanym”. Tak jak na moment
        zapoczątkowania budowy, tak i na chwilę odsłonięcia gotowych
        pomników w wyżej wymienionych wioskach na Ukrainie, polska Rada
        Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa nie miała koniecznych uzgodnień,
        które zadowalałyby wymogi ukraińskiego prawodawstwa. Uzgodnienia
        były tylko z Państwową Międzyresortową Komisją. Inne uzgodnienia
        pojawiły się później, czyli w rzeczywistości po fakcie. Praktycznie
        odbywało się to tak, że przedstawiciele przedsiębiorstwa
        wykonującego pomniki jeździli i zbierali potrzebne podpisy na
        dokumentach, już po odsłonięciu danych obiektów.

        Nielegalne budownictwo polskich pomników w czterech wioskach
        Tarnopolszczyzny to nie całe zło, które było udziałem Rady. W
        mieście Czortkowie tego samego województwa ROPWiM wybudowała w
        latach 2007-2008 i odsłoniła w 2008 r. wielki wojskowy monument na
        miejscu pochówku polskich żołnierzy – ofiar ukraińsko-polskiej wojny
        w latach 1918-1919 na terenie Zachodnioukraińskiej Narodowej
        Republiki. Budowa polskiego wojskowego cmentarza w Czortkowie była
        uzgodniona tylko z organami miejscowego samorządu, szczególnie z
        czortkowską Radą Miejską, ale absolutnie nie była uzgodniona z
        Państwową Międzyresortową Komisją, co było jawnym naruszeniem punktu
        9 uchwały Gabinetu Ministrów Ukrainy nr 1867 z 20 grudnia 2000 r.,
        którą podpisał ówczesny premier Ukrainy Wiktor Juszczenko.

        - Otóż kwalifikacja tych czynów Rady na dzisiaj jest taka: ROPWiM,
        jako oficjalny polski czynnik, upoważniona tylko do legalnego
        działania poza terytorium własnego państwa, postawiła Ukrainę przed
        dokonanym faktem zrealizowania nielegalnych prac budowlanych przy
        obiektach, które uwieczniają polską pamięć na terytorium Ukrainy.
        Ukraina, jako europejskie państwo, bardzo odpowiedzialnie i
        życzliwie odniosła się do sprawy upamiętnień i my absolutnie
        chcielibyśmy, aby takie same stanowisko miała Polska, zwłaszcza
        ROPWiM, co do działalności Państwowej Międzyresortowej Komisji na
        terytorium Polski – powiedział sekretarz Państwowej Międzyresortowej
        Komisji, odpowiedzialny za sprawy upamiętniania ofiar wojny i
        politycznych represji S. Szeremeta.

        W związku z powyższym na Ukrainie zaczęło się analizowanie problemu
        bezprawnej działalności ROPWiM (jako oficjalnego czynnika Polski) na
        terytorium Ukrainy. Bierze w nim udział zwłaszcza ukraiński Instytut
        Narodowej Pamięci oraz organy państwowej administracji. Po listach
        p.o. przewodniczącego INP I.R. Juchnowśkoho, wiejskiej
        przewodniczącej Ihrowicy O.M. Katerynczuk i przewodniczącego
        szlachtyckiej wiejskiej rady D.M. Fedorczuka, tarnopolska wojewódzka
        państwowa administracja, rozporządzeniem nr 190 z 28 sierpnia 2008
        r., powołała roboczą grupę w sprawie sprawdzenia legalności
        wybudowania na cmentarzach tarnopolskiego powiatu pamiątkowych
        obelisków poległym w 1944 r. obywatelom Polski. Przewodniczy jej
        deputowany wojewódzkiej rady W. Bojko.

        Na posiedzeniu grupy 5 grudnia 2008 r. przyjęto poprzedni projekt
        uchwały, w którym co do wydarzeń w Ihrowicy, Płotyczu i
        Szlachtyczach stwierdzono:
        „Ustanowienie pamiątkowych obelisków odbyło się z naruszeniem aktów
        normatywno-prawnych, które określają wymagane starania związane z
        upamiętnieniem poległych na terenie Ukrainy, w tym cudzoziemców oraz
        bez uzgodnienia z organami miejscowych samorządów, na terenie
        których takie obeliski ustanowiono. Również podczas wspomnieniowego
        nabożeństwa za zmarłych nad pamiątkowym obeliskiem, poświęconym
        poległym w 1944 r. obywatelom Polski, 5 lipca 2008 r. w wiosce
        Ihrowica w województwie tarnopolskim i powiecie tarnopolskim w
        trakcie wystąpień uczestników uroczystości dopuszczano się
        wypaczania historii Ukrainy i rozpowszechniano literaturę o
        antyukraińskim charakterze.”
        • tawnyroberts Nielegalne polskie upamiętnienia... - cz. II 16.02.09, 19:33
          Jednak nie ma pewności co do tego, czy państwowe organy Ukrainy
          przeprowadziły dokładną kontrolę legalności wszystkich już
          wybudowanych przez ROPWiM na terytorium Ukrainy miejsc pamięci i
          pomników. Wydaje się, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy w
          latach 2001-2008 nie zapewniło dostatecznego nadzoru nad
          przestrzeganiem międzynarodowych umów, nałożonego na niego
          ukraińskim prawem „O międzynarodowych umowach Ukrainy”, co odnosi
          się do współpracy Państwowej Międzyresortowej Komisji i ROPWiM.
          Takiej pewności nie ma szczególnie dlatego, że jeszcze wcześniej (w
          2001 i 2006 r.) Rada najprawdopodobniej przekroczyła granicę prawa i
          tolerancji obywateli Ukrainy w działaniach na terenie
          rezerwatu „Bykiwnianśki mohyły” pod Kijowem. Mimo to, wykorzystując
          ciągły nieporządek w systemie władzy Ukrainy i, wątpliwe czy
          legalne, poparcie ówczesnego sekretarza Państwowej Międzyresortowej
          Komisji W. Kazakewycza, A. Przewoźnikowi udało się uniknąć
          międzynarodowego skandalu.

          Działalność ROPWiM wyszła poza ramy przyjęte w międzynarodowych
          stosunkach. Za to zbliżyła się do norm, które kto wie czy nie można
          kwalifikować jako przestępstwo. Przyczyną takiego stanu jest to, że
          już od dawna sposób realizowania polityki pamięci przez A.
          Przewoźnika, jako sekretarza Rady, charakteryzuje: polski
          nacjonalizm, tendencyjność, pogardliwe stanowisko do ukraińskiego
          ruchu narodowego okresu II wojny światowej, zwłaszcza do UPA,
          strategia politycznego nacisku i tworzenie umów o niekorzystnym
          charakterze dla stron, które w mocy międzypaństwowych ustaleń
          miałyby być jego partnerem – państwa Ukraina, jej państwowych i
          samorządowych organów. I nie tylko do nich, a także do Ukraińców –
          obywateli Polski i ich historycznej pamięci.

          Ostatnie czyny A. Przewoźnika w negatywnym świetle pokazują przyjęte
          przez niego zasady rozstrzygania problemów związanych z
          upamiętnianiem ofiar polskich represji w stosunku do spokojnych
          Ukraińców w Polsce w latach 1944-1947 i do żołnierzy UPA. Zdumiewa
          tak zwana „podwójna moralność” sekretarza ROPWiM: na Ukrainie
          realizuje sam to, za co prześladuje w Polsce. W występach dla
          polskich mediów narzeka na swoje trudności na Ukrainie, a nie
          wspomina ani słowem o tym jak już wiele lat wstrzymuje budowanie
          ukraińskich pomników w Polsce. Zapoczątkowane przez niego w drugiej
          połowie 2008 r. starania zmierzające do likwidacji symboli
          ukraińskiego bólu – pamiątkowych krzyży na górze Chryszczata, w
          świetle opisanych wyżej zdarzeń stają się szczytem międzynarodowej
          obłudy w sferze polityki pamięci.

          Na Ukrainie w sferze polsko-ukraińskiej pamięci A. Przewoźnik,
          zawsze traktując wszystkich z góry, nie odczuwał i nie miał chęci
          odczuwać politycznych i narodowych historycznych niuansów. Jego
          ostatnie bezprawne działania na Tarnopolszczynie to kropka nad „i”.
          A. Przewoźnik skandalicznie skompromitował Polskę jako państwo.
          Trzeba się spodziewać, że sprawa z nielegalnymi uwiecznieniami
          polskiej pamięci na Ukrainie oznacza koniec jego działalności jako
          wysokiego polskiego państwowego urzędnika. Trudno wyobrazić sobie,
          żeby jego zwierzchnicy – przewodniczący Rady W. Bartoszewski i
          minister kultury, mogli puścić mimo uwagi taki błąd i nie powiadomić
          o tym premiera Polski, a szef polskiego rządu mógł przeznaczyć A.
          Przewoźnika na sekretarza ROPWiM na kolejną kadencję.

          Na fotografiach (zamieszczonych w artykule - przyp. tawny): dwa
          krzyże: w Pawłokomie (Polska) i Płotyczu (Ukraina) – dwa podejścia
          do historii.

          Bogdan Huk

          "Nasze Słowo", nr 4, 25 stycznia 2009 r.

          nslowo.pl/content/view/297/73/
          • venus99 Re: Nielegalne polskie upamiętnienia... - cz. II 16.02.09, 20:55
            myślę,że słowo polegli jest zbyt drastyczne w tym przypadku.wiadomo
            przecież powszechnie,że Polacy w latach 1943-1945 nie byli mordowani
            tylko masowo umierali z powodu przeziębienia.
            tak sobie myslę,że ani sumienia ani przyzwoitości nie macie.
            • tawnyroberts Venus, nie kpij sobie z polskich ofiar! 16.02.09, 22:40
              Znowu czegoś Venus nie doczytałeś. W tekście wyraźnie jest napisane,
              że Andrzej Przewoźnik złamał międzypaństwowe ustalenia dotyczące
              formuły napisów na pamiątkowych pomnikach i miejscach pochówków.
              Zrozum, że Polska i Ukraina umówiły się co do treści napisów i
              wspólnie przystały na formułę "tragicznie zaginionym" lub "poległych
              śmiercią tragiczną". Wszyscy wiemy w jaki przeważnie sposób ginęli
              Polacy na Tarnopolszczyźnie i Ukraińcy w Pawłokomie, Terce, czy
              Zawadce Morochowskiej. Ale to nie jest powód, żeby łamać
              międzynarodowe ustalenia, tym bardziej, że strona ukraińska
              wcześniej dotrzymymała warunków umowy, choćby przy realizacji
              upamiętnienia w Pawłokomie. I to właśnie chciał wykazać Bogdan Huk w
              swoim artykule i myślę, że mu się to udało. Nie wiem jednak dlaczego
              Ty tego nie łapiesz, a tylko jakieś kpinki z polskich ofiar sobie
              urządzasz...
          • krouk Re: Nielegalne polskie upamiętnienia... - cz. II 01.06.09, 15:04
            Świetny tekst - można się z niego np. dowiedzieć, że wykonane przez
            Polaków na Ukrainie częściowo niezgodnie z miejscowymi przepisami
            upamiętnienia pomordowanej ludności cywilnej to „zło”
            cyt: ".....Nielegalne budownictwo polskich pomników w czterech
            wioskach Tarnopolszczyzny to nie całe zło, które było udziałem
            Rady...." itd.

            Natomiast dla odróżnienia – wykonane przez Ukraińców w Polsce
            nielegalne upamiętnienie członków UPA to nic złego a tylko "symbol
            ukraińskiego bólu" cyt: "...starania zmierzające do likwidacji
            symboli ukraińskiego bólu – pamiątkowych krzyży na górze
            Chryszczata....." itd.

            Faktycznie – jak pisał tu kiedyś Ciekawy344 – "głodne kawałki" p.
            Huk wypisuje :)
    • mariusz9959 Нелеґальні 04.02.09, 22:04
      W ostatnim numerze Naszego Słowa jest dalszy ciąg artykułu:
      Нелеґальні польські увічнення в Україні.
      Niestety, nie ma go w internecie na stronie NS.
      • piotrzr Re: Нелеґа 04.02.09, 22:07
        mariusz9959 napisał:

        > W ostatnim numerze Naszego Słowa jest dalszy ciąg artykułu:
        > Niestety, nie ma go w internecie na stronie NS.


        szkoda - Mariuszu - to może małe streszczenie ??

        Pozdrawiam - na Puku sobie odpoczywam - a tu jewroazjaty atakują - znów tawny
        zasypia :))
        • mariusz9959 Re: Нелеґа 04.02.09, 22:31
          Przyznam, że jeszcze nie czytałem, bo dzisiaj dotarł do mnie egzemplarz i
          zaledwie go przejrzałem.
          Jutro wyjeżdżam na Podkarpacie, ale jak wrócę (chyba w sobotę) to obiecuje, że
          napiszę, co w nim jest.
          W kolejnym numerze NS będzie ostatnia część. Jeżeli nie będzie jej w internecie
          to również ją streszczę.
          • mariusz9959 Re: Нелеґа 07.02.09, 20:16
            Tematem artykułu jest to czy działania sekretarza Rada Ochrony Pamięci Walk i
            Męczeństwa Przewoźnika odpowiadają międzynarodowym standardom.
            Chodzi o przestrzeganie przez ROPWiM umów międzynarodowych. Oba kraje
            upamiętniając ofiary z wojny miały ze sobą współpracować opierając się na
            międzynarodowej umowie z 18.05.1992 r, „Umowie o ochronie miejsc pamięci i
            spoczynku ofiar wojny i politycznych represji” z 21.03.1994 r. i aktach
            wykonawczych podpisanych przez obie strony ( ze strony polskiej przez ROPWiM).
            Przykładem nieprzestrzegania tych uzgodnień przez A. Przewoźnika jest opisywane
            w poprzedniej części artykułu umieszczenie czterech tablic na Tarnopolszczyźnie.

            Zgodnie z umowami treść umieszczanych napisów w języku polskim i ukraińskim
            powinna być identyczna. Na każdej z czterech tablic umieszczonych na
            Tarnopolszczyźnie zamiast polskiego odpowiednika słów „tragićno zagiblim”
            napisano „zamordowanym”. Sekretarz A Przewoźnik świadomie przekręcił polski
            napis bo słowo „zamordowani” zgodnie z jego poglądami bardziej odpowiada
            historycznej prawdzie jednak o tak zwaną prawdę, podzieloną na dwie ukraińską i
            polską jeszcze długo się będą sprzeczali historycy. Pewne jest natomiast to że
            Przewoźnik świadomie nie dochował umowy jaką zawarł ze stroną ukraińską. Na
            projekcie przesłanym stronie ukraińskiej został przekreślony proponowany napis
            „żorstoko wbitih” (okrutnie zabitych, zamordowanych) i napisano „tragićno
            zagiblih” (w artykule jest zdjęcie tego pisma z naniesionymi zmianami).
            Przewoźnik wolał pokazać swoje nacjonalistyczne nastawienie zamiast wypełnić
            międzynarodowe umowy i uwzględnić rekomendację ( treści napisu) strony
            ukraińskiej, umieszczając ją w treści napisu tak w języku ukraińskim jak i
            polskim. Jest odpowiednik w języku polskim (zmarli śmiercią tragiczną) jakiego
            mógł użyć Przewoźnik gdyby szanował ukraińskiego partnera.

            Na posiedzeniu komisji sejmu RP A.Przewoźnik stwierdził że upamiętnieni na
            Tarnopolszczyźnie zostali zabici przez „nacjonalistów ukraińskich”. Jak na
            razie jednak historycy nie znają organizacji zbrojnej o nazwie „nacjonaliści
            ukraińscy”. Dlaczego nie powiedział UPA, OUN, SS Galicja. Dlatego że pod
            sformułowaniem „nacjonalistów ukraińskich” A.Przewoźnik rozumie każdego
            świadomego Ukraińca, patriotę, ludzi jakich musi posiadać każdy naród by móc
            istnieć.
            W przypadku upamiętnienia ukraińskich ofiar w Gorajcu, Zaleskiej Woli czy
            Sahrynia A.Przewoźnik twardo pragnie dochować ideologicznej i praktycznej
            „czystości” zabitych mieszkańców wsi i domaga się dokładnych zgodnych z
            archiwami spisów ukraińskich ofiar. Potem pilnie je przegląda porównuje z danymi
            IPN spodziewając się wykrycia wśród nich zabronionych przez niego ofiar,
            żołnierzy UPA. Czy jednocześnie na tablicach zabitych Polaków na
            Tarnopolszczyźnie są umieszczeni jedynie mieszkańcy wsi i nie ma członków
            sowieckiej partyzantki, istriebitielnych batalionów czy strona ukraińska również
            powinna ich nazwiska usuwać z polskich tablic. Przecież te militarne ugrupowania
            nie walczyły o wolną Ukrainę a łącznie z AK o dalsze trwanie Polski na
            zachodnich ziemiach Ukrainy lub jak sowieci o powstanie tam ZSRR.
            Pan Przewoźnik nie przegląda jednak archiwów sowieckich, w tworzeniu spisu
            nazwisk zabitych na Tarnopolszczyźnie wiarygodnymi są dane Stowarzyszenia
            Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z Wrocławia. Temu
            stowarzyszeniu jednak daleka do wiarygodności w jego pracy chodzi o ilość a nie
            jakość.
            ROPWiM nie uwiecznia pamięci zabitych Polaków – uwiecznia winę Ukraińców. Według
            niej ukraińscy patrioci to „nacjonaliści ukraińscy”. A. Przewoźnik buduje
            nienawiść do UPA i poniża narodową godność Ukraińców.
            • venus99 Re: Нелеґа 07.02.09, 21:53
              pozostaje faktem,że Polacy zostali zamordowani przez ukraińskich
              nacjonalistów co jest oczywistym dla wszystkich synonimem UPA i
              innych bandyckich organizacji.zamordowani,bardzo często w bestialski
              sposób,zamordowani a nie zabici.
              jak długo jeszcze będziecie zyli w kłamstwie?
            • mat120 Re: Нелеґа 07.02.09, 22:09
              mariusz9959 napisał:
              "Sekretarz A Przewoźnik świadomie przekręcił polski napis bo słowo „zamordowani”
              zgodnie z jego poglądami bardziej odpowiada
              historycznej prawdzie jednak o tak zwaną prawdę, podzieloną na dwie ukraińską i
              polską jeszcze długo się będą sprzeczali historycy."

              Gdyby w Izraelu ktoś napisał podobne brednie o napisach na tablicach
              upamiętniających holocaust Żydów oraz o dwóch prawdach - nazistowskiej i
              żydowskiej, naraziłby się w najlepszym razie na miażdżącą krytykę. W Polsce jest
              inaczej. Polski podatnik, nie bacząc na nauki płynące z historii, sam utrzymuje
              swoich wrogów. Jak długo jeszcze?
            • mariusz9959 Re: Нелеґа 07.02.09, 22:27
              Jak można było się spodziewać, „fachowcy” od stosunków polsko-ukraińskich, nie
              znający języka ukraińskiego nawet po przedstawieniu treści tego artykułu w
              języku polskim i tak nie zrozumieją o czym autor pisze. Dobitnie o tym świadczą
              wypowiedzi niejakich Venus i Mat.
              • piotrzr legalność ?? 08.02.09, 08:23
                mariusz9959 napisał:

                świadczą > wypowiedzi niejakich Venus i Mat.
                na temat tych i im podobnych internautów powiedziałem już wszystko :)

                A co do tematu ;
                są dwie grupy "klintów" którzy nadużywają gościnności na Ukrainie - a więc
                postkresowiacy - którzy w słusznym zapędzie upamiętniania swoich, działają na
                granicach legalności czy wręćz wchodzącyc w nielegalność. I tu jest też robota
                urzędników typu przewoźnik.
                I moim zdaniem muszą być oni brutalnie sprowadzeni na ziemię.
                Zwłaszcza że sami głoszą hasła koniecznej symetryczności upamiętnień i spraw
                majątkowych.
                Na razie korzystają z wielkiego kredytu życzliwości Ukraińców zapatrzonych w
                Polskę i Europę.

                A co do drugiej grupy - to księża rzymokatoliccy, ale ich pobyt na Ukrainie
                postrzegam raczej zyczliwie. Jeśli nawet robione przez nich robione na granicach
                prawa remonty kościołów, zasady pobytu i swoisty prozelityzm mogą budzić
                wątpliwości strony ukraińskiej.
                • venus99 Re: legalność ?? 08.02.09, 10:17
                  mieszkam w Polsce,jestem obywatelem Polski więc mówienie o
                  naduzywaniu "gościnności" ukraińskiej jest dowodem wyjatkowej
                  manipulacji i zakłamania.niektórzy Ukraińcy od lat maja tendencję do
                  sprowadzania inaczej myślących na ziemię a właściwie pod ziemię.lata
                  1943-45 i późniejsze pokazały to dobitnie.
                  żyjesz w Polsce i korzystasz ze wszystkich dobrodziejstw.nawet z
                  wielomilionowych dotacji na ukraińskie organizacje,wydawnictwa,
                  festiwale.masz mozliwość głoszenia swoich nacjonalistycznych
                  poglądów i wychwalania bezkarnie upowskich morderców i stawiania
                  pomników pod warunkiem,że są zgodne z prawdą historyczną.jak
                  rozumiem potwierdzisz,że to wszystko spotyka też Polaków na Ukrainie.
                  I nawet postrzegasz życzliwie,że ocaleni z rzezi remontują swoje
                  nieliczne kościoły zrujnowane przez was.najlepszym dowodem
                  zapatrzenia Ukraińców na Polskę i Europę jest historia cmentarza
                  Orląt w Lwowie.o stanie samego miasta,jego ulic,budynków już nie
                  wspomnę.
                  nigdy chyba nie będziecie w stanie dokonać tego co zrobili Niemcy
                  rozliczając się ze swoją historią.nie stać was ani na przyznanie
                  prawdy ani na żal za popełnione zbrodnie.
              • venus99 Re: Нелеґа 08.02.09, 10:04
                jak należy rozumieć tysiące Polaków zamieszkujących od wieków tereny
                Wołynia i Podola zmarło w latach 1943-1945 od grypy albo złych
                wiatrów.
                • seba-1 Re: Нелеґа 09.02.09, 14:01
                  Mariusz9959 raczył był napisać:
                  "Sekretarz A Przewoźnik świadomie przekręcił polski
                  napis bo słowo „zamordowani” zgodnie z jego poglądami bardziej
                  odpowiada
                  historycznej prawdzie jednak o tak zwaną prawdę, podzieloną na dwie
                  ukraińską i
                  polską jeszcze długo się będą sprzeczali historycy."

                  Dobre, naprawdę dobre! Złota czcionka dla tego pana!
                  Rozumiem że będziesz konsekwentny i nie będziesz nigdy twierdził, że
                  w takich Piskorowicach czy Pawłokomie ktoś kogokolwiek zamordował?
                  Tamci ludzie po prostu sobie tragicznie zginęli, nieprawdaż? Jak
                  symetria to symetria!
                  • mariusz9959 Re: Нелеґа 09.02.09, 20:24
                    Niejaki Seba napisał: „Mariusz9959 raczył był napisać”.
                    Ciekawe, czy nie czytał ostatnich 10 postów i dlatego pisze takie bzdury, czy je
                    czytał i pomimo to tak pisze.
                    Ja stawiam na to drugie.
                    • venus99 Re: Нелеґа 09.02.09, 21:22
                      no to może uzgodnimy zostali zamordowani czy nie?
                      • mariusz9959 Re: Нелеґа 09.02.09, 21:51
                        venus99 napisał:
                        > no to może uzgodnimy zostali zamordowani czy nie?

                        Nie za wysoko sięgasz.
                        Dyskusje musisz prowadzić z podobnymi Tobie.
                        Twój poziom to Liberum_Veto i Mat120
                        Póki co wyżej nie sięgaj.
                        • venus99 Re: Нелеґа 09.02.09, 22:56
                          czasami jestem skłonny zniżyć się do twojego poziomu.a co z tymi
                          morderstwami?boisz się prawdy?
                          • seba-1 Re: Нелеґа 10.02.09, 10:54
                            Venus, on się nie boi prawdy, on prawdę doskonale zna, tylko taką ma
                            misję dziejową - co by ta prawda dotarła do jak najmniejszej liczby
                            ludzi, a jeszcze lepiej żeby dotarła zafałszowana - że tamci Polacy
                            tylko "tragicznie zginęli" podczas chłopskiej wojny domowej, pośród
                            wielu wybitych w pień ukraińskich wiosek, a wszystkiemu jest winien
                            naród i państwo polskie bo od wieków uciskało Ukraińców. Howgh!
                            • piotrzr polska manipulacja tablicami 12.02.09, 18:30
                              Oto ze streszczenia artykułu dokonanego przez mariusza dowiaduję sie ze strona
                              polska dopuściła się przekrętu polegającego na innym zwrocie zastosowanym na
                              polskojęzycznej części tablicy pamiątkowej, a innym zastosowanym na części
                              ukraińskojęzycznej !!!
                              Czy to tak trudno zrozumieć?? że ten przekręt był zlamaniem uzgodnień dokonanych
                              w tracie negocjacji??
                              Oglądałem ostatni reportaż z miejscości Zadwórze (zadwórna_ zwanej "polskimi
                              termopilami", Tam w 1920 roku 300 polskich zołnierzy zatrzmało natarcie
                              Budionnego! Przed wojną był tam postawiony kopiec, cmentarz poległych i
                              pamiątkowa kapliczka. Sowieci po IIWW postawili tam pomnik swojemu bojcowi,
                              niszcząc polskie pamiątki. A co zrobili Ukraińcy po uzyskaniu niepodległości??
                              Obalili w trawę sowieckuju postuju, odnowili i kapliczke i tablice pamiatkowe i
                              kopiec i cmentarz. zapewne przy polski udziale - ale jednak !! Czyli można się z
                              nimi dogadać czy być przez Nich doceniony!! Ale tylko na uczciwych układach!!!
                              • mat120 jak zwykle pieprzysz n 12.02.09, 19:48
                                piotrzr napisał:
                                Oto ze streszczenia artykułu dokonanego przez mariusza dowiaduję sie ze strona
                                polska dopuściła się przekrętu polegającego na innym zwrocie zastosowanym na
                                polskojęzycznej części tablicy pamiątkowej, a innym zastosowanym na części
                                ukraińskojęzycznej !!!
                                > Czy to tak trudno zrozumieć?? że ten przekręt był zlamaniem uzgodnień
                                dokonanych w tracie negocjacji??

                                Przecież z cytatu wynika jak byk, że to jakiś "świadomy patriota" ukraiński
                                postanowił ukryć prawdę, skreślając z projektu przesłanego przez Przewoźnika
                                ukraińskie napisy odzwierciedlające historyczne fakty.

                                Na projekcie przesłanym stronie ukraińskiej został przekreślony proponowany
                                napis „żorstoko wbitih” (okrutnie zabitych, zamordowanych) i napisano „tragićno
                                zagiblih” (w artykule jest zdjęcie tego pisma z naniesionymi zmianami).

                                piotrzr napisał:
                                Czyli można się z nimi dogadać czy być przez Nich doceniony!!
                                Ale tylko na uczciwych układach!!!

                                "Uczciwy" układ to dla was zgoda na kłamstwo. Koń by się uśmiał. Jednym z takich
                                "uczciwych" układów to polska zgoda na 200 fałszywych ofiar w Pawłokomie i na
                                budowę w Polsce pomników upowskim barbarzyńcom. Niedoczekanie wasze.
                              • mariusz9959 Re: polska manipulacja tablicami 12.02.09, 20:42
                                Przewoźnik nie miał najmniejszego prawa tak postąpić. To co zaprezentował to
                                typowe judaszowskie
                                zachowanie.
                                Na tablicy w Pawłokomie upamiętniającej kilkuset Ukraińców zabitych w tej wsi
                                przez Polaków umieszczono napis po ukraińsku „tragićno zagiblih” a po polsku
                                „które tragicznie zginęły”.
                                Przewoźnik jednak tego na Ukrainie nie powtórzył. Dlaczego?
                                Odpowiedz jest prosta wystarczy poczytać tzw. prawdziwych kresowian.
                                Według nich, zamordowani w Pawłokomie Ukraińcy nie byli żadnymi ofiarami,
                                zasłużyli na śmierć, a Polacy zabili ich bardzo humanitarnie. Należało im się
                                to, to był odwet za Wołyń i 10 Polaków, których ktoś zabrał z Pawłokomy ( każdy
                                „prawdziwy kresowiak” wie, że zrobili to Ukraińcy) a wiec 20 , 30 Ukraińców za
                                jednego porwanego Polaka i pod mur ( no raczej nad dół).
                                Myślę, że jest bardzo prawdopodobnym, że Przewoźnik ocena Pawłokomę tak jak
                                „prawdziwi kresowiacy”.



                                Duże fragmenty ostatniej części artykułu Bogdana Huka „Historyczna polityka
                                ROPWiM” (Nasze Słowo nr 8 z 8.02.2009) poświęcone są wydarzeniom związanym z
                                miejscowością Ihrowica.
                                B. Huk nieźle rozprawia się z autorem książki „Krwawa Podolska Wigilia w
                                Ihrowicy w 1944 roku” – Janem Białowąsem.
                                Opisuje też jak podczas odsłonięcia tablicy w Ihrowicy po niezbyt wywarzonych
                                wypowiedziach gości z Polski zabrał głos deputowany Rady Obwodu Tarnopolskiego i
                                przypomniał im o mordowaniu Ukraińców w Pawłokomie, Terce i Zawadce Morochowskiej.

                                PS.
                                Wracając do Przewoźnika, gdyby to był gość z jajami (samo to, że jest
                                urzędnikiem państwowym tą możliwość wyklucza) to nie pytając nikogo o zgodę
                                postawiłby pomnik z tablicą o treści jaką uważa za właściwą.
                                Jest on jednak urzędnikiem a jako urzędnik swoim postępowaniem zasłużył na „szpica”.
                                • mat120 Re: polska manipulacja tablicami 12.02.09, 21:02
                                  mariusz9959 napisał:
                                  ...wywarzonych wypowiedziach...

                                  Przepraszam, nie rozumiem; czy wypowiedzi Polaków w Ihrownicy były wcześniej
                                  wywarzane w jakimś ukraińskim browarze?
                                  • mariusz9959 Re: polska manipulacja tablicami 13.02.09, 07:40
                                    mat120 napisał:

                                    > mariusz9959 napisał:
                                    > ...wywarzonych wypowiedziach...

                                    Mamy potwierdzenie starej prawdy, każdy w tekstach skupia się na tym, co go najbardziej interesuje. Mat120 w tekstach na temat stosunków polsko-ukraińskich najbardziej skupia się na ortografii i na ten temat się wypowiada. No cóż, to chyba dobrze, każdy pisze o tym na czym się zna. Tak trzymaj Macie a podniesie to poziom dyskusji historycznej.
                                    • venus99 Re: polska manipulacja tablicami 13.02.09, 10:57
                                      można oczywiście i w ten sposób.nieuk przyłapany na nieuctwie zawsze
                                      będzie opowiadał o czymś innym.
                                      a co do napisów.jak już chcemy być tacy precyzyjni to może
                                      przypomnimy sobie wszystkie skandale(wieloletnie)związane z napisem
                                      na grobie nieznanego żołnierza na cmentarzu Orląt.nie zmieniaj
                                      swojego imienia na imię Kalego.
                                      • seba-1 Re: polska manipulacja tablicami 13.02.09, 14:16
                                        Mariusz 9959 napisał:
                                        "B. Huk nieźle rozprawia się z autorem książki „Krwawa Podolska
                                        Wigilia w
                                        Ihrowicy w 1944 roku” – Janem Białowąsem."

                                        Możesz podać jakieś szczegóły tego "rozprawiania się"?
                                    • mat120 szowinistyczny manipulator 13.02.09, 21:13
                                      mariusz9959 jak na prawdziwego, "świadomego" ukraińskiego patriotę przystało nie
                                      ma zbyt wiele do powiedzenia w polsko-banderowskim temacie, poza wystawianiem
                                      negatywnych cenzurek oponentom i rzucaniem w nich inwektywami jak również
                                      powtarzaniem za NS różnych banderowskich bredni. Do jego błazeńskiego poziomu
                                      zdążyliśmy się już jednak przyzwyczaić i nie dziwi nas, że jest on zbliżony do
                                      stanu ogólnej edukacji tego osobnika, nie potrafiącego odróżnić znaczenia
                                      "ważenia wypowiedzi" od "warzenia piwa". Coż, w ukraińsko-nacjonalistycznej
                                      retoryce nie ma to chyba większego znaczenia.
                                      Wyrzucany z wszelkich możliwych gremiów dyskusyjnych, na co sam się kiedyś
                                      żalił, ma stałe miejsce na PUK i NSiW co specjalnie nie dziwi, biorąc pod uwagę,
                                      że można tam bez przeszkód, ba nawet z poklaskiem, głosić pochwałę zbrodniczych
                                      organizacji i ich "żołnierzy".
                                      • mariusz9959 Mat120 znowu się do mnie przyczepił 13.02.09, 22:25
                                        Mat120 znowu się do mnie przyczepił.

                                        Kolejny raz powtarza swoje fantazje i prymitywne odzywki. On i jego spółka z P-U są to jednak za mało intelektualnie rozwinięte osobniki by mogły wymyślić coś co mnie poruszy, obrazi. Ich poziom inteligencji pozwala jedynie na atakowanie mnie za pomocą obelg i opowiadania, co na mój temat im się ostatnio śniło a sny mają wybujałe. W opowiadaniu swoich snów (jak przystało na wodza) szczególnie gorliwy jest Mat120.

                                        Jest to grupa jakiś dziwaków, której wydaje się, że są Wybrańcami mającymi do spełnienia misję. Muszą Polaków obudzić, poinformować jakie UPA było złe, zmobilizować cały naród do codziennego żądania od Ukraińców przeprosin za przeszłość i samopotępienia za obecne postępowanie. Jak jeden z nich napisał, nasze wypowiedzi na forum upewniają ich tylko w słuszności obranej drogi (coś takiego, dokładnie nie pamiętam). Czy to nie są chorzy ludzie?

                                        Osobiście nie pisuję na ich forum, zdarzyło mi się to tylko parę razy na samym początku, po jego powstaniu a potem przestałem się odzywać. Nie są to ludzie z którymi ktoś mający inne poglądy może prowadzić dyskusje. Co więc zrobili, założyli (bodajże Mat120) wątek o mnie. Chodzą za mną i sprawdzają co piszę, analizują, dywagują nad tym kim ja jestem, wyszukują w internecie i ogłaszają kolejne nicki pod którymi niby pisuję itd., itd. Poniżają się jak cholera. Czy normalni goście tak się błaźnią.

                                        Mat120 w poszukiwaniu mnie lata po całym internecie a że już węch dawno stracił to jak tylko zobaczy, że ktoś się podpisze” Mariusz” zaraz informuje swoje stado, że mnie namierzył:) To wszystko jest zabawne, ale jak się człowiek chwilę nad tym zastanowi, nasuwa się pytanie, co to są za ludzie ten Mat120, Lokis, Bastion, Liberum_Veto i reszta, aż tak ograniczonych na co dzień się nie spotyka.
                                        Oczywiście, nie należy się zbytnio nad tym zastanawiać, wszak w każdym narodzie trafiają się dziwolągi.

                                        PS.
                                        Wolf_wwa napisał o nich:
                                        „Lubić, nie lubić, zawsze pośmiać się można :))”
                                        i to jest zapewne sedno tematu, za mądrzy to goście nie są ale na pewno bez nich nie byłoby tak wesoło:))
                                        • mat120 Re: Mat120 znowu się do mnie przyczepił 13.02.09, 22:48
                                          mariusz9959 napisał:
                                          Osobiście nie pisuję na ich forum,

                                          Tchórz Mykołę obleciał czy też nie pasuje mu hasło forum?

                                          mariusz9959 napisał:
                                          ...ktoś mający inne poglądy może prowadzić dyskusje.

                                          Wątpię, żeby Mykoła miał jakieś własne poglądy. Ktoś kto nie ma mózgu własnych
                                          poglądów mieć nie może.
                                • tawnyroberts Historyczna polityka ROPWiM - Ihrowica 30.03.09, 09:55
                                  Poniżej zamieszczam tłumaczenie trzeciego i ostatniego tekstu
                                  Bogdana Huka, z serii artykułów dotyczących nielegalnych upamiętnień
                                  ROPWiM na Tarnopolszczyźnie. Tym razem sprawa dotyczy wydarzeń
                                  związanych ze wsią Ihrowica. Sporo miejsca autor poświęcił rzetelnej
                                  krytyce książki Jana Białowąsa "Krwawa podolska wigilia w Ihrowicy
                                  1944 r.".


                                  "Historyczna polityka ROPWiM"

                                  Czy działania sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa A.
                                  Przewoźnika odpowiadają europejskim międzypaństwowym standardom?

                                  *Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę...*

                                  Reakcja na odsłonięcie czterech pamiątkowych tablic na
                                  Tarnopolszczyźnie nie ustaje, chociaż nie można powiedzieć, czy jest
                                  adekwatna. Jednak, jak się wydaje, zaczyna nabierać rozpędu i
                                  możliwe, że potoczy się w kierunku A. Przewoźnika.
                                  Podczas odsłonięcia pomnika w Ihrowicy zabrał głos
                                  deputowany Tarnopolskiej Wojewódzkiej Rady Tkaczuk i, wysłuchawszy
                                  nie całkiem wyważonych występów gości z Polski, przypomniał o
                                  masowych morderstwach na ludności ukraińskiej w Polsce: w
                                  Pawłokomie, Terce i Zawadce Morochowskiej. Przypomniał też o
                                  akcji „Wisła”. Za wyjątkiem listu D. Tuska podczas uroczystości nie
                                  przedstawiono pełnych tekstów żadnej przemowy. Działalność Rady na
                                  Ukrainie jest w istocie tajna. Wszystkimi informacjami włada tylko
                                  A. Przewoźnik. On zaprasza urzędowe osoby na gotowy spektakl, które
                                  wracają do Polski zadowolone i pełne sympatii dla wieloletnich
                                  starań sekretarza Rady.

                                  *Pomiędzy Istriebitielnymi Batalionami a UPA*

                                  W Polsce trwa bezceremonialne sprzyjanie robocie A.
                                  Przewoźnika. Artykuły, książki ze wspomnieniami, zbiory naukowych
                                  falsyfikatów. Na przykład książka urodzonego w Ihrowicy pułkownika
                                  lotnictwa Jana Białowąsa – spiritus movens upamiętnień na
                                  Tarnopolszczyźnie, „Krwawa podolska wigilia w Ihrowicy 1944 r.”
                                  Według innych danych był on w latach 1944-1945 członkiem jednej z
                                  najbardziej haniebnych radzieckich formacji niszczących pod egidą
                                  NKWS – Istriebitielnych Batalionów. Białowąs nie wstydzi się tego. I
                                  ja go rozumiem, bo możliwe, że tylko tam mógł uratować swoje życie.
                                  Ale proszę też starego żołnierza, aby zrozumiał, że po drugiej
                                  stronie niejeden Ukrainiec ratował swoje życie w UPA.
                                  „Mówienie nam – niedoszłym ofiarom czystek etnicznych na
                                  Kresach, że działalność UPA była przejawem <<niepodległych
                                  pragnień>>, to perfidna hipokryzja” – napisał Jan Białowąs. Ale czy
                                  on wie, że takie pojmowanie historii to prosta droga do innego
                                  rozumowania: wmawiać Ukraińcom – niedoszłym ofiarom czystek
                                  etnicznych na przecież swojej ukraińskiej ziemi, że działalność AK
                                  była przejawem „niepodległych pragnień Polaków” – to dopiero
                                  perfidia... W taki sposób nie powinniśmy rozmawiać o historii, bo to
                                  nie rozmowa, a dwa monologi.

                                  *Bóg – Polak czy stworzenie boże?*

                                  Oto fragment takiego monologu – przemyślenia jednego z
                                  największych polskich katolickich filozofów XX wieku, urodzonego w
                                  Berezowicy Małej Mieczysława A. Krąpca, w przedmowie do książki Jana
                                  Białowąsa „Krwawa podolska wigilia w Ihrowicy 1944 r.”:
                                  „Wystarczy jednak do końca pojąć motywy takich uporczywych starań
                                  niektórych kręgów, żeby Polacy zwrócili się do Ukraińców ze słowami
                                  <<przebaczamy i prosimy o przebaczenie>>. Czemu Polacy mają prosić
                                  Ukraińców o przebaczenie? Czyżby dlatego, że wyjawili część prawdy o
                                  czystkach etnicznych na Kresach? A może za to, że przed wojną na
                                  terytorium Polski nie było kolektywizacji i milionów Ukraińców,
                                  którzy zmarli z wycieńczenia i głodu? Przecież ukraińska ludność w
                                  przedwojennej Polsce żyła nie gorzej niż polska. Ukraińcy mieli
                                  ogromną autonomię, dostęp do polskich szkół i swoje ukraińskie
                                  szkoły oraz spółdzielnie, lepiej zorganizowane od naszych polskich.
                                  Otóż za co nam prosić o przebaczenie? Czyżby za to, że nieliczni
                                  Polacy, broniąc się, doprowadzili do strat wśród Ukraińców?
                                  Pierwsza sprawa to stwierdzenie faktów, a potem przebaczanie
                                  win. <<Odpuść nam, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom>> – to
                                  zasada obowiązująca wszystkich nas – katolików. Jednak przebaczanie
                                  nie może negować prawdziwych wydarzeń. Uchroń Boże przed
                                  zapomnieniem o setkach tysięcy polskich ofiar czystek etnicznych na
                                  Wschodzie. Prawdę należy wyjawić, tym bardziej, że ona jest bardzo
                                  tragiczna. Żeby się już nie powtórzyła. Jeśli przebaczenie miałoby
                                  być zapomnieniem, to będzie przyzwoleniem dla nowych zbrodni, do,
                                  jak mówią, powtórzenia historii.”
                                  Ja nie mogę uwierzyć, że to napisał Krąpiec. Jeśli ten tekst
                                  jest autentyczny, to w światopoglądzie tego księdza-filozofa i Bóg i
                                  Absolut ustępują miejsca „polskim” Kresom. Tymczasem w województwie
                                  tarnopolskim w 1931 r. mieszkało w przybliżeniu 872 tysiące
                                  Ukraińców, a „nielicznych” Polaków... blisko 586 tysięcy. Czy kiedy
                                  uwzględnić, że Polacy zabili tysiące Ukraińców – to, jak na
                                  ich „nieliczebność”, mało to czy dużo?
                                  A oto i druga postać z Lublina – rzymskokatolicki biskup
                                  Józef Życiński, obecny w Ihrowicy 24 czerwca 2003 r. na poświęceniu
                                  dzwonu. Podczas homilii głęboko oddany chrześcijaństwu biskup dobrze
                                  to ujął – on wspaniale rozumiał różnicę między ludzką ofiarą i
                                  ofiarą polską. Dla prawdziwego chrześcijanina ofiary nie mają
                                  narodowości. Mordercy stają przed Stwórcą właśnie jako ludzie, a nie
                                  ukraińscy czy polscy nacjonaliści.
                                  Po nabożeństwie za spokój dusz niewinnie zabitych ihrowiczan
                                  o. Anisewycz 5 lipca 2008 r. powiedział: „Spoczywające tutaj osoby
                                  za duchowy pokarm miały takie wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna”.
                                  On jeszcze nie zrozumiał, że ta formuła jest antychrześcijańska,
                                  ponieważ zaprzecza przykazaniu „Nie będziesz miał bogów cudzych
                                  przede mną...”. Jeśli o. Anisewycz jest księdzem, to nie powinien
                                  mieć innych bogów, oprócz Jedynego. Kiedy do Boga dodaje się „Honor”
                                  i „Ojczyznę”, rezultatem jest nienawiść, którą kładzie sobie pod
                                  nogi chrześcijaństwo. Po Kresach także Ukraińcy mieliby przestać
                                  śpiewać „Boże wielki jedyny, Ruś-Ukrainę ochroń...”.

                                  *Pamięć skrywana w kościołach*

                                  Obecnie porachunki z Ukraińcami za tragedię na Kresach ich
                                  dawni polscy mieszkańcy najczęściej prowadzą w rzymskokatolickich
                                  kościołach. Uważny badacz zebrałby pewnie kilkadziesiąt różnego typu
                                  pamiątkowych napisów w kościołach w całej Polsce: od Warszawy, przez
                                  Przemyśl, po Wrocław.
                                  Dawni mieszkańcy Ihrowicy także postarali się w kościele w
                                  Rakołupach na Chełmszczyźnie, gdzie część z nich trafiła w latach
                                  1944-1945, o ustanowienie pamiątkowej tablicy. Uczciwy tamtejszy
                                  duchowny o. Dwornyczek miał watpliwości, nawet zwrócił się z nimi do
                                  kurii metropolitalnej w Lublinie, gdzie prawdopodobnie u biskupa
                                  Życińskiego uzgodniono nieantagonistyczny wariant napisu. Jednak
                                  ihrowiczanie i ich potomkowie nalegali, i po ich protestach oraz
                                  naciskach ksiądz zgodził się. Jak zaznaczono w jednym artykule „Na
                                  tablicy znalazła się <<nasza>> treść”. Autor nie podał jej we
                                  wspomnianym tekście. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że nie
                                  chciał, aby napis, w którym wskazano UPA jako wykonawców mordu,
                                  trafił do internetu. Ale po co tak uwieczniać pamięć, żeby potem
                                  ukrywali ją ci, którzy sami ją napisali...
                                  • tawnyroberts Historyczna polityka ROPWiM - Ihrowica - cz. II 30.03.09, 09:59
                                    *Prawda może zadziwić...*

                                    W tym artykule kilka razy mówiłem o swoim braku akceptacji
                                    dla jednostronnego obrazu ukraińsko-polskich stosunków na Kresach.
                                    Wszyscy autorzy z „Na rubieży” są przekonani: w Ihrowicy mordowali
                                    ukraińscy nacjonaliści. A oto możliwość całkiem innego scenariusza -
                                    wspomnienie Dmytra Czernychiwśkoho, wydrukowane w gazecie „Swoboda”
                                    z 18 sierpnia 1998 r. On, były oficer KDB, na łożu śmierci
                                    zeznał: „... zdaje się, że to było w wiosce Ihrowica (...). Była
                                    polska wigilia. (...) My, przebrani za banderowców, obstawiliśmy
                                    wieś. I zaczęliśmy strzelać. (...) Akcja trwała prawie do północy.
                                    Rano nasz garnizon wszedł do wsi już w mundurach radzieckiej armii.
                                    Wszyscy Polacy nas witali i opowiadali o strasznych morderstwach
                                    popełnionych u nich przez banderowców.” I, o czym Czernychiwśkyj już
                                    nie wspomina, masowo zgłaszali się na wyjazd do Polski. Mieli
                                    wyjechać, bo była zawarta umowa pomiędzy USRR i Polską z 9 września
                                    1944 r. o wymianie ludności, a ihrowiczanie nie chcieli jej wykonać,
                                    bo jak wszyscy chłopi świata chcieli pozostać na swoim. Czy za nich
                                    nie podjęło decyzji NKWS?
                                    A. Przewoźnik powinien nauczyć się całej historii, a nie
                                    tylko polskiego jej fragmentu. Historia ma wiele znaczeń, co dla
                                    sekretarza Rady w międzynarodowych stosunkach powinno być
                                    aksjomatem! A. Przewoźnik odrobił lekcję z polskich ofiar na
                                    Kresach, ale dlaczego, wyciągnąwszy z niej wnioski, postanowił
                                    poniżać godność Ukraińców i historii Niepodległej Ukrainy?

                                    Bogdan Huk

                                    "Nasze Słowo", nr 6, 8 luty 2009 r.
                                  • piotrzr Re: Historyczna polityka ROPWiM - Ihrowica 30.03.09, 12:45
                                    czytam u Ciebie :

                                    Obecnie porachunki z Ukraińcami za tragedię na Kresach ich
                                    dawni polscy mieszkańcy najczęściej prowadzą w rzymskokatolickich
                                    kościołach. Uważny badacz zebrałby pewnie kilkadziesiąt różnego typu
                                    pamiątkowych napisów w kościołach w całej Polsce: od Warszawy, przez
                                    Przemyśl, po Wrocław.


                                    koniec cytatu. Jest tak ale nie do końca. Księżą raczej nie poruszają tematów
                                    historycznych. Chyba że na mszach zamawianych przez postkresowiaków. Są
                                    natomiast mniej lub bardziej agresywne tablice pamiątkowe. Także w Rzeszowie.
                                    Co do pozostałech tematów - o striebkach już było, o zbrodniczych akcjach
                                    "przebierańców" mających nakłaniać Ukraińców do "dobrowlonych" wyjazdów z
                                    rodzimej ziemi . Ale dobrze że przetłumaczyłeś ten artykuł.
                                  • tawnyroberts Historyczna polityka ROPWiM 07.09.09, 21:13
                                    Prezentowałem już na łamach forum tłumaczenie pierwszej i trzeciej
                                    części cyklu artykułów Bogdana Huka zamieszczonych w "Naszym
                                    Słowie", a dotyczących polskich upamiętnień w okolicach Tarnopola.
                                    Pozostała mi jeszcze druga odsłona, datowana na 1 lutego 2009 r.
                                    (brawo, co za refleks!), którą niniejszym zamieszczam. Do rozważenia
                                    i... do kolekcji.


                                    „Historyczna polityka ROPWiM”

                                    Czy działania A. Przewoźnika – sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk
                                    i Męczeństwa, odpowiadają europejskim międzypaństwowym standardom?

                                    *Polska – nie partner*

                                    Poprzez „łagodne miejsca” na historycznym ciele A. Przewoźnika,
                                    lipcowe odsłonięcia pomników w czterech wioskach na Ukrainie mogłyby
                                    stać się częścią uwiecznienia tragedii Polaków na ziemiach, które
                                    stanowiły wtedy część Europy okupowanej przez III Rzeszę, a później
                                    przez Związek Radziecki, jakby te działania ROPWiM były... legalne.
                                    Tymczasem wiadomo jedno: Polska, za pośrednictwem ROPWiM, wybudowała
                                    na Ukrainie conajmniej cztery nielegalne pomniki!

                                    Oba kraje miały wpółpracować przy podejmowaniu decyzji w kwestii
                                    uwiecznienia pamięci ofiar II wojny światowej, opierając się na
                                    międzypaństwowej umowie z 18 maja 1992 r. i „Umowie o ochronie
                                    miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i politycznych represji” z 21
                                    marca 1994 r. oraz protokołach wykonawczych do tej umowy,
                                    podpisanych przez Państwową Międzyresortową Komisję do spraw
                                    uwiecznienia ofiar wojny i politycznych represji przy Radzie
                                    Ministrów Ukrainy oraz przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
                                    przy Radzie Ministrów Polski. Każde miejsce pamięci na terytorium
                                    jednego z państw powinno odpowiadać wymogom jego prawodawstwa i
                                    uzgodnieniom umawiających się stron. I tak pomiędzy pamiątkowymi
                                    napisami na wspomnieniowych tablicach nie powinno być różnicy w
                                    treści – napisy powinny być identyczne. Natomiast na każdym z
                                    czterech pomników na Tarnopolszczyźnie zamiast polskiego
                                    odpowiednika formuły „trahiczno zahybłym” (tzn. „tragicznie
                                    zaginionym”), napisano „zamordowanym”. Otóż sekretarz Rady A.
                                    Przewoźnik świadomie przekręcił polski napis, bo słowo „zamordowany”
                                    jego zdaniem bardziej odpowiada historycznej prawdzie. O tzw.
                                    prawdę, podzieloną na dwie – ukraińską i polską, jeszcze długo będą
                                    się sprzeczać historycy, jednak niezaprzeczalne jest jedno:
                                    Przewoźnk celowo nie wypełnił postanowień umowy z Ukrainą o
                                    jednakowych formułach, dotyczących sposobu zagłady ofiar. Świadomie
                                    zignorował uwagi sekretarza Państwowej Międzyresortowej Komisji W.
                                    Kazakewycza, które ten napisał odręcznie 15 lutego 2006 r. na
                                    projekcie przedstawionym polskim „partnerom”! Kazakewycz przekreślił
                                    sformułowanie „okrutnie zabitych” i napisał swoją
                                    propozycję ”tragicznie zaginionych”. A jednak A. Przewoźnik wolał
                                    pokazać swój nacjonalizm, zawodową obłudę i nieodpowiadanie duchowi
                                    międzynarodowej współpracy, zamiast lojalnie zastosować rekomendację
                                    Kazakewycza, tak w ukraińskich jak i w polskich napisach.

                                    Język polski ma dobry odpowiednik formuły „trahiczno zahybli” –
                                    to „zmarli śmiercią tragiczną”. Sformułowania można byłoby użyć,
                                    gdyby A. Przewoźnik nie ogłupiał swojego ukraińskiego partnera i
                                    ukraińskiego państwa, w imię wyłącznie polskiego punktu widzenia
                                    konfliktu na Kresach w latach czterdziestych dwudziestego stulecia.
                                    Niestety ten punkt widzenia nie odpowiada międzynarodowej umowie
                                    pomiędzy Polską a Ukrainą z 1992 r. – napisano tam o zgodzie, a nie
                                    o historycznych oskarżeniach. Za każdym razem, kiedy sekretarz Rady
                                    A. Przewoźnik manipulował ukraińskim państwem, zrywał tę umowę i
                                    wystawiał na szkodę międzynarodowy interes Polski! Na dzień
                                    dzisiejszy A. Przewoźnik jest osobą, która ze wszystkich polskich
                                    państwowych urzędników, najbardziej szkodzi polsko-ukraińskiemu
                                    pojednaniu. Sekretarz ROPWiM A. Przewoźnik to świadomy wróg
                                    pojednania Polski i Ukrainy w sferze historycznej pamięci.

                                    ***

                                    Na posiedzeniu sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą 9
                                    kwietnia 2008 r. A. Przewoźnik zaznaczył, że odsłonięcie pomników na
                                    Tarnopolszczyźnie będzie miało miejsce we współpracy
                                    ze „środowiskami rodzin ofiar zbrodni”. Formułując to stwierdzenie,
                                    nie powiedział o rodzinach ofiar, tylko o „środowiskach rodzin”, co
                                    w praktyce oznacza zwłaszcza wrocławskie Stowarzyszenie
                                    Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.

                                    Na tym posiedzeniu Przewoźnik przypisał popełnienie
                                    zbrodni „ukraińskim nacjonalistom”. Na dzień dzisiejszy nauka
                                    historyczna nie zna ani jednej zbrojnej formacji pod
                                    nazwą „ukraińscy nacjonaliści”. Dlaczego nie powiedział UPA, OUN,
                                    SS „Hałyczyna”? Dlatego, że pod nazwą „ukraińscy nacjonaliści” A.
                                    Przewoźnik rozumie każdego świadomego Ukraińca, patriotę, czyli
                                    ludzi bez których naród nie może być narodem, nie może bronić
                                    swojego prawa bycia wolnym.

                                    *Następstwa*

                                    Skutek tych działań jest jeden: pełna i absolutna nieufność do A.
                                    Przewoźnika jako sekretarza ROPWiM. To polski państwowy urzędnik,
                                    który działa poza kontrolą ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego i
                                    prezesa Rady prof. Władysława Bartoszewskiego. Nie wiadomo co
                                    gorsze: jego samowola na międzynarodową skalę, czy samowola w
                                    dziedzinie uprawiania historii?

                                    Przykład. W Pawłokomie na pamiątkowym krzyżu Przewoźnik nazwał
                                    winnymi „ukraińskich nacjonalistów”, to znaczy nikogo konkretnego i
                                    jednocześnie wszystkich Ukraińców razem. A w spisie zabitych
                                    zamieścił osoby, które nie tylko nie zostały zamordowane przez
                                    jakichś nieokreślonych „ukraińskich nacjonalistów”, ale nawet przez
                                    UPA. Otóż, czy nie ma podstaw by sądzić, że to samo nie powtórzyło
                                    się w przypadku Berezowicy lub Ihrowicy? Przeciwnie, są przesłanki
                                    by uważać, że wśród osób, których nazwiska wyryto na pamiątkowych
                                    płytach, są nie tylko spokojni polscy chłopi, a i także Polacy –
                                    uzbrojeni członkowie oddziałów sowieckiej partyzantki albo Polacy –
                                    członkowie Istriebitielnych Batalionów. Czy państwowe organy Ukrainy
                                    miałyby traktować ich tak, jak ROPWiM traktuje członków UPA i usuwać
                                    ich nazwiska z istniejących inskrypcyjnych płyt? Przecież te
                                    militarne ugrupowania nie walczyły za niepodległą Ukrainę.
                                    Przeciwnie, nawet Armia Krajowa walczyła za odnowienie polskiej
                                    państwowości na zachodnioukraińskich ziemiach, a radzieccy
                                    partyzanci walczyli za ZSRR. Tymczasem w Polsce, co do imion i
                                    nazwisk na ukraińskich pomnikach w Gorajcu, Zaleskiej Woli czy
                                    Sahryniu, A. Przewoźnik twardo żąda dowodów ideologicznej i
                                    praktycznej „czystości” zabitych chłopów, wymaga dokładnych,
                                    sprawdzonych w archiwum, spisów ofiar – Ukraińców, potem ich pilnie
                                    przegląda i porównuje z danymi IPN, spodziewając się, że ujawni
                                    wśród zabitych zabronionych przez niego samego żołnierzy UPA. Czy
                                    nie wie, że tym samym otwiera wolną drogę nacjonalistycznej
                                    formule „zabici tylko dlatego, że byli Ukraińcami”?
                                    • tawnyroberts Historyczna polityka ROPWiM - cz. II 07.09.09, 21:18
                                      Wątpliwe czy A. Przewoźnik zwrócił się do ukraińskich archiwów z
                                      prośbą o udostępnienie materiałów sowieckiej bezpieki, która na
                                      pewno zarejestrowała zbrodnie w Ihrowicy czy Łozowej, ponieważ
                                      zostały one dokonane w grudniu 1944 r., czyli już na terytorium i w
                                      warunkach USRR. Dla niego wiarygodnymi są tylko dane Stowarzyszenia
                                      Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Jednak temu
                                      stowarzyszeniu daleko do wiarygodności – w jego pracach idzie o
                                      ilość, a nie o jakość. E. Siemaszko w lipcu 2008 r. w Warszawie
                                      przyznała, że potrafi „intuicyjnie” wyczuć, czy ilość polskich ofiar
                                      w poszczególnych powiatach jest wystarczająca, czy nie...

                                      Rada nie uwiecznia pamięci zabitych Polaków – uwiecznia winę
                                      Ukraińców. Rada nie uwiecznia historycznych faktów – uwiecznia
                                      niedobrą pamięć o nich. W jej rozumowaniu Ukraińscy patrioci
                                      to „ukraińscy nacjonaliści”. A. Przewoźnik buduje nienawiść do
                                      ukraińskiej partyzanckiej armii, poniża godność narodową Ukraińców.
                                      A potem w polskich mediach oświadcza, że ze względu na przeszkody ze
                                      strony Ukraińców, ukraińskiej władzy, jego starania o upamiętnienia
                                      trwają nawet po 10 lat. A czy przyznaje przy tym, że mogłyby trwać
                                      nie dłużej niż 1-2 lata, gdyby nauczył się szanować ukraińskie
                                      państwo i historię walki Ukraińców o wolność? Gdyby swoją
                                      nacjonalistyczną interpretacją polsko-ukraińskiego konfliktu z lat
                                      czterdziestych nie stwarzał napięcia, które pozwala mu budować w
                                      mediach swój obraz jako jedynego i ostatniego sprawiedliwego na
                                      Kresach? Taka metoda pracy to polityczny szantaż. Po co on Polsce?
                                      Po co on Ukrainie? Nam niepotrzebne takie uwiecznienie historycznej
                                      pamięci, bo ono wiedzie do niezgody. A. Przewoźnik nie wykorzystał
                                      działalności Rady dla dobra naszych narodów. On przemienił państwowy
                                      urząd w „atrapę pamięci”. Już czas nazwać ją po imieniu: Rada
                                      Uwieczniania Nienawiści Między Polakami i Ukraińcami im. A.
                                      Przewoźnika.

                                      *Pod okrągłą datą*

                                      Dla odsłonięcia pomników w Ihrowicy, Berezowicy Małej, Płotyczu i
                                      Szlachtyczach miesiąc lipiec był wybrany nieprzypadkowo – 65 lat
                                      temu, 11 lipca 1943 r. na Wołyniu, miał miejsce bardzo smutny dzień.
                                      Gazety wspominały potem o wyjątkowym pośpiechu w organizowaniu przez
                                      Radę wyjazdu na Tarnopolszczyznę. Czy Rada równie naprędce zwróciła
                                      się do premiera Polski z prośbą o odpowiedni list? Czy A. Przewoźnik
                                      na pewno zadbał jak należy o wszystko, czy tylko o datę? Nie zadbał.
                                      Nie chciał.

                                      Pośpiech Rady ma drugie dno i to o wiele poważniejsze niż te moje
                                      narzekania, w wypowiedziach i w artykule, na jednego z uczestników
                                      lipcowych uroczystości na Tarnopolszczyźnie. Otóż Rada śpieszy się,
                                      żeby ze swoim uwiecznieniem wygłaszać historyczne osądy, zanim
                                      zrobią to historycy. Póki co, historycy co do Ihrowicy, Berezowicy
                                      Małej, czy Łozowej nie wypowiedzieli się. Wygłosili swoją prawdę
                                      tylko historycy-ideolodzy, historycy-publicyści. I polscy, i
                                      ukraińscy. Niestety nie znam historycznego artykułu na temat mordów
                                      w Łozowej czy Płotyczu, napisanego bez nacjonalistycznej religii. I
                                      tutaj jest korzeń zła uczynionego przeciwko historii przez Radę
                                      Przewoźnika: jeśli nie ma spokojnej, naukowej refleksji, to co
                                      uwiecznia Rada na Ukrainie? Nienawiść, uprzedzenia, stereotypy i
                                      niedobrą pamięć. To droga A. Przewoźnika donikąd...

                                      „Nasze Słowo” nr 5, 1 luty 2009 r.
                                      • mat120 Re: Historyczna polityka ROPWiM - cz. II 07.09.09, 21:42
                                        Huka komentować nie ma potrzeby. Huk komentuje się sam.:)))
    • mariusz9959 Artykuł Bogdana Huka 03.03.09, 18:58
      W Naszym Słowie z 1 marca nr 9 jest kolejny artykuł Bogdana Huka na temat
      działalności ROPWiM pod tytułem :
      ЛЬВІВЩИНА не хоче злої пам’яті Анджея Пшевозника
      podtytuł :
      Чому діяльність секретаря Ради охорони пам’яті боротьби і мучеництва викликає в
      Україні рішучий спротив?

      Sprawdziłem na stronie NS jest tylko część ale 15 marca ma być całość.
      Link:
      nslowo.pl/content/view/346/73/
      • venus99 Re: Artykuł Bogdana Huka 03.03.09, 20:26
        czy to nie dziwne,że organ niektórych Ukraińców w Polsce opisuje
        dlaczego lwowscy nacjonaliści nie lubią Przewoźnika?bo to,że
        nacjonaliści ukraińscy nie lubią Przewoźnika mnie nie dziwi.wystawia
        to p.Andrzejowi Przewoźnikowi bardzo pochlebne świadectwo.
    • tawnyroberts Zniszczono pomnik UPA 08.05.09, 13:23
      Podczas mojej prawie dwutygodniowej "nieobecności" w internecie w
      masywie Chryszczatej doszło do bardzo przykrego incydentu. Oto grupa
      wandali zniszczyła obelisk upamiętniający żołnierzy UPA, poległych w
      obronie podziemnego szpitala. W następnych wpisach przedstawię, z
      racji kronikarskiego obowiązku, kilka relacji prasowych dotyczących
      tego smutnego wydarzenia. Na jakiś osobisty komentarz jest w tej
      chwili dla mnie zbyt wcześnie. Ciągle mam przed oczyma ten rozbity
      krzyż...


      "Zniszczono pomnik UPA"

      Pomnik gloryfikujący UPA, który tajemniczo pojawił się w
      Bieszczadach, równie tajemniczo zniknął.

      Kawałki betonu i wystające z nich pręty – tyle zostało z monumentu,
      który rok temu odkryto na Chryszczatej w Bieszczadach.

      "Rz" pisała wówczas o tej budowlanej samowolce. Policji nie udało
      się ustalić jej autorów. Pomnik najprawdopodobniej postawiła
      wycieczka Ukraińców z Kanady. Na umieszczonej na nim tablicy wyryto
      dwujęzyczny napis: "Cześć pamięci żołnierzom UPA poległym 23.01.1947
      w walce z żołnierzami WP w obronie podziemnego szpitala. Cześć ich
      pamięci. Towarzysze broni".

      Teraz ocalało jedynie siedem metalowych krzyży stojących wokół
      pomnika. Zniszczenie monumentu odkrył jeden z turystów.
      Prawdopodobnie wandale zniszczyli go tydzień temu, tuż po
      ukraińskich świętach Wielkanocy. W sobotę na forum
      rzeszowskich "Super Nowości" ktoś zamieścił wpis: "Z wielką ulgą
      zawiadamiam, że banderowski obelisk leży już w gruzach". Sprawę
      dewastacji sprawdza policja i wojewoda podkarpacki.

      – To niespotykane, że ktoś dopuścił się takiego wandalizmu – oburza
      się Piotr Tyma, szef Związku Ukraińców w Polsce. Przyznaje, że
      pomnik postawiono nielegalnie. Zaznacza jednak, że trwały rozmowy o
      jego legalizacji. – Postawiony został w miejscu historycznym, gdzie
      kiedyś mieścił się szpital UPA – dodaje Tyma. Od 15 lat Polskę i
      Ukrainę obowiązuje umowa, w myśl której postawienie pomnika, krzyża
      czy tablicy musi poprzedzić procedura uzgodnień.

      W przypadku tej samowoli uzgodnień nie było. Dlatego wicewojewoda
      podkarpacki Małgorzata Chomycz jeszcze w listopadzie zeszłego roku
      wystąpiła do gminy Komańcza, by rozebrała nielegalną budowlę. Ale
      wójt Stanisław Bielawka uważał, że powinien się tym zająć nadzór
      budowlany. O sprawie dyskutowali także radni powiatu sanockiego.
      Większość uznała, że pomnik należy rozebrać, a zostawić tylko
      krzyże, które zostały poświęcone. Przeciwko rozbiórce protestowała
      mniejszość ukraińska.

      Ostatecznie nadzór budowlany z Sanoka nakazał rozbiórkę nadleśnictwu
      w Komańczy. Nadleśnictwo odwołało się od tej decyzji. – Niech nadzór
      budowlany szuka tych, co ten pomnik postawili. My krzyży nie
      będziemy niszczyć – mówił nadleśniczy z Komańczy Piotr Łański.

      UPA, która walczyła o niepodległość Ukrainy, jest odpowiedzialna
      m.in. za eksterminację polskiej ludności na Wołyniu w latach 1943 –
      1944.

      www.rp.pl/artykul/2,297267_Zniszczono_pomnik_UPA_.html
      • alexandra74 Re: Zniszczono pomnik UPA 08.05.09, 13:57
        no rzeczywiścieś nie na czasie Tawny:)

        ale uwierz mi, że wielu Polaków odczuło - podobnie jak nowinowy
        forumowicz - wielką ulgę.

        Chyba zrozumiałe, że nikt nie ma ochoty gloryfikować ludzi
        należących do band morderców.

        Zaznaczam - pisałam juz o tym na P-uK i jestem "głucha" na
        jakiekolwiek argumenty dot. biednych, rannych podopiecznych szpitala.
        • tawnyroberts Do Olki i spółki 20.05.09, 23:32
          Smutną historię ukraińskich krzyży w masywie Chryszczatej
          opowiedziałem już wielu osobom i jakoś nikt nie pochwalił
          zniszczenia obelisku. Wręcz przeciwnie - wielu moich znajomych uważa
          ten akt za zwykłe draństwo, przejaw skrajnego szowinizmu i
          chorobliwej nienawiści do wszystkiego, co ukraińskie. I nie są to
          bynajmniej Ukraińcy, stąd zastanawiam się, o jakich to wielu
          Polakach, odczuwających ulgę po zniszczeniu krzyży, piszesz? No
          chyba, że masz na myśli tych kilku "asów" z forum "Polska-Ukraina".

          Ale zaraz, zaraz... Ty też przecież dołączyłaś do tego chóru,
          wychwalającego pod niebiosa "dzielnych" społeczników, porządkujących
          masyw Chryszczatej. A przypomnij sobie reakcje prasowe. Czy
          którykolwiek artykuł pochwalał zniszczenie, bądź co bądź,
          nielegalnie postawionych krzyży? Nie, i uwierz mi, że nie chodzi
          tutaj o jakąś wydumaną poprawność polityczną. Głupio było nawet
          samemu Przewoźnikowi, który do poprawnych politycznie raczej nie
          należy, i żeby załagodzić nieco sprawę, obiecał w Kijowie pomoc w
          legalizacji pomnika. Po prostu każdy trzeźwo myślący człowiek czuje,
          że tak się nie godzi. Każdy za wyjątkiem Was - pisaczy z
          pseudokresowiackiego forum. Dziś nie wiem tylko czy jesteście aż tak
          źli, czy tylko głupi. Na pewno obrzydliwi...

          Tymczasem życie dopisuje ciąg dalszy do tej historii. Takiego
          scenariusza to chyba jednak niedzielni "turyści" z młotami w
          plecakach nie przewidzieli. Bo nagle okazało się, że medialny szum,
          który miał uczynić z nich bohaterów - pogromców pamięci
          upowskich "bandziorów", tylko zaszkodził całej "sprawie", a
          legalizacja okaleczonego pomnika jest teraz na wyciągnięcie ręki,
          choć jeszcze do niedawna była jedynie pobożnym życzeniem. I co,
          głupio teraz? Taka harówa i wszystko psu na buty. I niech to będzie
          przestrogą przed kolejnymi niszczącymi zapędami w stosunku do innych
          upamiętnień. Nie Wyście to budowali i Wam burzyć niepodobna.
          Zostańcie z Bogiem!

          P.S. O biednych, rannych podopiecznych szpitala nie będę Ci już
          przynudzał. Przecież i tak jesteś głucha...
          • stefka_z_kuzminy Re: Do Olki i spółki 21.05.09, 07:05
            tawnyroberts napisał:
            > Ale zaraz, zaraz... Nie, i uwierz mi,

            Hansie Gruberze jak zawżdy dyrdymały prawisz. Azalisz powiadam ci
            jeśli świnia wejdzie w szkodę będziesz ją gonił tylko do własnego
            płota ?
            • stefka_z_kuzminy Re: Do Olki i spółki 21.05.09, 09:31
              stefka_z_kuzminy napisała:

              > tawnyroberts napisał:
              > > Ale zaraz, zaraz... Nie, i uwierz mi,
              >
              > Hansie Gruberze jak zawżdy dyrdymały prawisz. Azalisz powiadam ci
              > jeśli świnia wejdzie w szkodę będziesz ją gonił tylko do własnego
              > płota ?

              Ups pardon, to ty Tawny, zmylił mnie jakoś znajomy styl wywodów :)
          • mat120 Re: Do Olki i spółki 21.05.09, 10:24
            tawnyroberts napisał:
            Wręcz przeciwnie - wielu moich znajomych uważa ten akt za zwykłe draństwo,
            przejaw skrajnego szowinizmu i chorobliwej nienawiści do wszystkiego, co
            ukraińskie.

            Niepotrzebnie się wysilasz by prezentować zdanie Twoich polskich znajomych.
            Doskonale je znamy - cytaty prezentowane były na PU
            w wątku "poświęconym" polakowi "Mykole".
            Mam rozumieć, że Szymon Wiesenthal i jemu podobni, w świetle tego
            co napisałeś, byli czy też są żydowskimi szowinistami, którzy niesłusznie
            potępiali i ścigali nazistów, winnych zbrodni holocaustu, bo ci przecież w
            końcowym etapie wojny bronili niemieckiej ludności przed bolszewikami? Czy za
            ten końcowy etap wojny naród niemiecki ma prawo wynosić na pomniki Hitlera i
            spółkę? Taka Twoja logika, nieco bardziej zakamuflowanego szowinisty. Żeby pisać
            o szowiniźmie i chorobliwej nienawiści PU do wszystkiego co ukraińskie trzeba
            być naprawdę ślepym lub wykazywać złą wolę.
            Nam, a przynajmniej mnie, nie przeszkadzają Ukraińcy. Przeszkadzają nam
            natomiast ukraińscy szowiniści - często Twoi koledzy i ich kumple na Ukrainie.
            Do bólu antypolscy, zakłamani i prezentujący poglądy, które w cywilizowanych
            społeczeństwach są nie do przyjęcia.

      • tawnyroberts Ktoś rozwalił pomnik na Chryszczatej... 08.05.09, 15:47
        I kolejny artykuł. Tym razem z podkarpackich "Nowin".


        "Ktoś rozwalił pomnik na Chryszczatej poświęcony członkom UPA"

        Nielegalnie postawiony na Chryszczatej pomnik poświęcony członkom
        UPA został zdewastowany przez nieznanych sprawców. Powyrywano nawet
        krzyże.

        Obelisk i 7 krzyży poświęconych członkom UPA poległym w rejonie
        Chryszczatej postawiono w zeszłym roku. Upamiętnienie powstało bez
        zgody Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

        Nadzór budowlany w Sanoku wydał pod koniec roku decyzję nakazującą
        Nadleśnictwu Komańcza rozebrać pomnik. Po zaskarżeniu decyzja został
        uchylona w Rzeszowie. Zarządcy terenu dano szansę na legalizację
        obiektu.

        *W czasie świąt niszczono krzyże*

        17 kwietnia b.r. pomnik był jeszcze cały. Tak twierdzą leśnicy,
        którzy pracowali w rejonie Chryszczatej. 22 kwietnia, gdy wrócili do
        pracy po świętach Wielkiej Nocy, obchodzonych według kalendarza
        wschodniego, pomnik był już zniszczony.

        Monument, na którym widnieje tryzub i pamiątkowa tablica, został
        rozwalony, ale jego baza pozostała nietknięta. Metalowe krzyże
        oprócz jednego, na którym wisi figura Chrystusa, powyrywano.

        - Zgłosiliśmy już sprawę na policję - informuje Piotr Łański,
        nadleśniczy z Komańczy.

        *Podżeganie do niszczenia*

        Doniesienie do prokuratury ma zamiar złożyć również Związek
        Ukraińców w Polsce. I nie dotyczy ono tylko dewastacji.

        - Mieliśmy już spokój wokół upamiętnień, a w przypadku Chryszczatej
        pojawiły się w Internecie nawoływania do jego zniszczenia. Kto teraz
        zaręczy, że jutro nie zostanie oblany farbą jakiś legalny pomnik? -
        ubolewa Piotr Tyma prezes ZUwP.

        Środowisko ukraińskie jest zdania, że zasady, którymi kieruje się
        Rada Pamięci Ochrony Walk i Męczeństwa muszą się zmienić. Według
        nich, gdyby Ukraińcy legalnie wystąpili o wydanie zezwolenia na
        upamiętnienie na Chryszczatej, to by go nie otrzymali, gdyż nie
        figuruje ono w umowie dwustronnej między Polską a Ukrainą.

        - Wtedy są pokusy, czemu ja jestem absolutnie przeciwny, by pójść na
        skróty - tłumaczy Tyma. - Pomnika na Chryszczatej nie należy zaś
        rozumieć, jako upamiętnienie UPA, ale jako oddanie czci ludziom,
        którzy tam zginęli.

        Co dalej z postępowaniem administracyjnym w sprawie pomnika?

        - Pojedziemy sprawdzić, w jakim jest stanie - informuje Stanisław
        Tabisz, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego. - Jeśli część
        ocalała, to postępowanie będzie się toczyć dalej.

        Dorota Mękarska

        www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/artikkel?Dato=20090428&Kategori=BIESZCZADY&Lopenr=964068803&Ref=AR&Show=0
      • tawnyroberts Nowa odsłona sporu polsko-ukraińskiego 08.05.09, 16:42
        I jeszcze jeden tekst, tym razem pióra Anny Gorczycy z rzeszowskiego
        oddziału "Gazety Wyborczej".


        "Nowa odsłona sporu polsko-ukraińskiego"

        Nieznani sprawcy zniszczyli kamienny obelisk, usunęli krzyże, które
        pod Chryszczatą upamiętniały likwidację szpitala Ukraińskiej
        Powstańczej Armii. Choć ten pomnik był nielegalny, zniszczenie go
        zaostrzyło spór o polsko-ukraińskie upamiętnienia. Dla prezesa
        Związku Ukraińców Piotra Tymy to, co się stało z pomnikiem, jest
        bardzo złym sygnałem.

        - W latach 90. były przypadki niszczenia tablic upamiętniających
        akcję "Wisła". W latach późniejszych w spokoju zostawiono nawet
        nielegalne upamiętnienia. Teraz niepokojący jest nie tylko sam fakt
        zniszczenia pomnika, ale liczba wpisów na różnych forach
        nawołujących do zniszczenia. Są to wypowiedzi nawołujące do
        nienawiści. Wcześniej spotykaliśmy się z takimi wypowiedziami ze
        strony skrajnych prawicowych ugrupowań. Teraz wygląda to jak jakaś
        moda na nacjonalizm - mówi Tyma.

        Pomnik stał w lesie na terenie nadleśnictwa Komańcza. - Kilkanaście
        dni temu leśniczy zauważył, że został zniszczony. Prawdopodobnie
        stało się to w tygodniu po wschodnich świętach wielkanocnych. Ktoś
        rozbił tablicę z napisem, a z siedmiu krzyży został tylko jeden, z
        figurą Chrystusa. Zgłosiliśmy to na policję - mówi nadleśniczy Piotr
        Łański.

        Pomnik postawili Ukraińcy, ale nielegalnie, bez żadnych zezwoleń.
        Nie wiadomo, kiedy dokładnie na zboczu Chryszczatej stanął kamienny
        obelisk z tryzubem i siedem krzyży - prawdopodobnie w 2007 lub 2008
        roku. Miał przypominać, że w styczniu 1947 roku oddziały Wojska
        Polskiego zlikwidowały szpital polowy, który znajdował się w
        podziemnych bunkrach ukrytych w zboczach góry. Zginęło 25 osób -
        ranni i personel szpitala.

        Przez kilka miesięcy administracja próbowała ustalić, kto postawił
        pomnik. Sprawdzano, czy ktoś starał się o zgodę na jego budowę.
        Ponieważ nie znaleziono ani inwestora, ani zgody na budowę, pod
        koniec ubiegłego roku powiatowy inspektor nadzoru budowlanego wydał
        decyzję o rozbiórce pomnika. Decyzję tę uchylił wojewódzki inspektor
        nadzoru budowlanego.

        - Prawo budowlane daje możliwość legalizacji samowoli budowlanej. O
        legalizację mógłby wystąpić inwestor, który do 30 lipca musiałby
        przedstawić wymagane prawem zezwolenia i zapłacić 125 tys. zł opłaty
        legalizacyjnej. Nie wiem, czy w sytuacji, gdy wcześniej nie udało
        się znaleźć osób odpowiedzialnych za budowę, teraz taki inwestor by
        się znalazł, ale zgodnie z prawem trzeba było dać możliwość
        legalizacji inwestycji - wyjaśnia Krzysztof Piątek z biura
        wojewódzkiego inspektora nadzoru budowlanego w Rzeszowie.

        Tyma wyjaśnia, że jego organizacja nie starała się o budowę pomnika
        na Chryszczatej i nie będzie występować o jego legalizację. - Nie
        mieliśmy w planie takiego upamiętnienia. Nie mamy 125 tys. zł na
        zapłacenie kary. W tej chwili pomnik jest w takim stanie, że lepiej
        byłoby budować go od nowa - mówi.

        Jego zdaniem Chryszczata jest jednym z wielu przykładów
        nierozwiązanego problemu upamiętnień. - To jest pokłosie ostatnich
        lat i polityki Andrzeja Przewoźnika (sekretarz generalny Rady
        Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, wydający decyzje o budowie
        upamiętnień i pomników - przyp. red.), który problem budowy pomników
        przeniósł na poziom ustaleń międzyrządowych i na dodatek stosuje
        zasadę wzajemności. W wielu wypadkach są to sprawy drobne, które
        można by załatwić bez włączania w to rządów. Uzyskanie zgody na
        upamiętnienie jest praktycznie niemożliwe, dlatego powstają
        samowole. Podobne problemy mają także przedstawiciele mniejszości
        niemieckiej i litewskiej - stwierdza Tyma. - O tym problemie nie
        mówi się głośno albo się udaje, że go nie ma. Nie zostanie
        rozwiązany, jeśli nie zaczniemy o nim rozmawiać - dodaje.

        O pomniku na Chryszczatej zrobiło się głośno, gdy na polecenie
        wojewody władze Przemyśla usunęły z pomnika ofiar UPA na przemyskim
        cmentarzu rzeźbę przedstawiającą przywiązane do pnia drzewa małe
        dzieci. Rzeźba stanęła niezgodnie z ustalonym i zatwierdzonym
        wcześniej z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa projektem. Pomnik
        na Chryszczatej został wskazany jako przykład nielegalnych
        upamiętnień wykonanych przez Ukraińców.

        Anna Gorczyca

        Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów

        miasta.gazeta.pl/rzeszow/1,34975,6565623,Nowa_odslona_sporu_polsko_ukrainskiego.html
        • piotrzr dobre wieści z Kijowa 11.05.09, 14:03


          zik.com.ua/pl/news/2009/05/07/179984
          W Kijowie odbyło się spotkanie polsko-ukraińskiej grupy roboczej ds.
          uporządkowania miejsc pogrzebów na terenie obu państw

          Maj 14:35
          We wtorek, 5 maja, w Kijowie odbyły się ukraińsko-polskie konsultacje odnośnie
          uporządkowywania ukraińskich pochówków na terenie Polski i, odpowiednio,
          polskich – na terytorium Ukrainy. W spotkaniu ze strony ukraińskiej wziął udział
          sekretarz Państwowej Międzyresortowej Komisji ds. Upamiętnienia Ofiar Wojen i
          Politycznych Represji przy Radzie Ministrów Ukrainy Światosław Szeremeta,
          przedstawiciele MSZ Ukrainy, z polskiej strony – sekretarz generalny Rady
          Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Przewoźnik, pracownicy Ambasady RP na
          Ukrainie. O czym w komentarzu dla ZIK opowiedział Światosław Szeremeta.

          Podczas spotkania została podpisana projektowa dokumentacja na uporządkowanie
          miejsc pogrzebów, które zaplanowała przeprowadzić ukraińska strona. Między
          innymi, to groby Ukraińców we wsiach Kobylnica Ruska, Tarka i Gorajec na terenie
          Polski. Andrzej Przewoźnik

          podczas konsultacji zapewnił ukraińską stronę, że za dwa tygodnie polska strona
          udzieli oficjalną odpowiedź odnośnie tej kwestii.

          Ukraińskie i polskie strony przedstawiły dla następnego procesu uzgodnienia po
          19 miejsc pogrzebów. Dla kilku z nich uzgodniono projektową dokumentację, do
          kilku wypowiedziano uwagi. Główne, na czym akcentowała ukraińska strona, to
          przyśpieszanie procesu uzgodnienia.

          Światosław Szeremeta również zadał zapytanie odnośnie krzyża na miejscu
          wojskowego szpitala UPA na górze Chreszczatej w Bieszczadach, zniszczonego przez
          wandali, i otrzymał zapewnienie od Andrzeja Przewoźnika, że pomnik można
          legalizować i odbudować.

          Podczas konsultacji było umówiono o tym, że następne robocze polsko-ukraińskie
          spotkanie odbędzie się w czerwcu w Polsce. Podczas niego zaplanowano wyjechać na
          te miejsca, które ukraińska strona zamierza odnowić, aby spotkać się z miejscową
          władzą w celu przyśpieszenia proces uzgodnienia.
          • venus99 Re: dobre wieści z Kijowa 13.05.09, 13:46
            jeżeli będą to miejsca pamięci bandytów z UPA to są to bardzo złe
            wieści.
          • kwiatjabloni20 Re: dobre wieści z Kijowa 16.05.09, 19:47




























            >Światosław Szeremeta również zadał zapytanie odnośnie krzyża na miejscu
            wojskowego szpitala UPA na górze Chreszczatej w Bieszczadach, zniszczonego przez
            wandali, i otrzymał zapewnienie od Andrzeja Przewoźnika, że pomnik można
            legalizować i odbudować.
            Cała nadzieja w tym,że Pan Andrzej Przewożnik przejrzy na oczy po ostatnich
            wyczynach ukraińskich nacjonalistów we Lwowie/które przewidział niczym wróż z
            Rudawki -piotrzr,a może coś w tym jest,może to zaszyfrowane imię oznacza po
            prostu :piotr...z...rudawki






          • krouk Re: dobre wieści z Kijowa 01.06.09, 13:33
            piotrzr napisał:
            > > Światosław Szeremeta również zadał zapytanie odnośnie krzyża na
            miejscu
            > wojskowego szpitala UPA na górze Chreszczatej w Bieszczadach,
            zniszczonego prze
            > z
            > wandali, i otrzymał zapewnienie od Andrzeja Przewoźnika, że pomnik
            można
            > legalizować i odbudować.
            ---------------------------

            Uważam, iż strona polska powinna wyrazić zgodę na jakąś formę
            upamiętnienia tych poległych na Chryszczatej upowców a zniszczenie
            tego co tam postawiono (zwłaszcza krzyży) to nic dobrego.

            Niezależnie od powyższego twierdzę, że stawianie w Polsce
            nielegalnych upamiętnień dot. OUN-UPA to głupota a w niektórych
            przypadkach także bezczelność. Powtarzam: nie powinno być tak, że
            uznajemy za normalne to, iż Ukraińcy w Polsce stawiają pomniki swoim
            partyzantom gdzie chcą, kiedy chcą i w takiej formie w jakiej chcą
            nie ustalając niczego ze stroną polską. Tak nie postępują
            odpowiedzialni ludzie. A później jest „patriotyczny” płacz, że komuś
            się to nie podoba, bo „nikt nie lubi Ukraińców” itp. bzdety.
            Niektórzy w Polsce faktycznie tylko czekają na taki „prezent”, aby
            wykorzystać go przeciwko Ukraińcom. Dostali prezent to go
            wykorzystali. Ale są też w Polsce ludzie, którym takie nielegalne
            stawianie pomników dot. OUN-UPA nie podoba się, bo ma prawo się nie
            podobać – są ku temu wcale nie wydumane powody. Podobnie zresztą
            Ukraińcom mają prawo nie podobać się analogiczne działania Polaków
            na Ukrainie – o ile takie miały, mają lub miałyby mieć miejsce.

            Osobiście uważam, że w ogóle tak Polacy jak i Ukraińcy mogliby się
            obejść bez upamiętnień swoich partyzantów stawianych na terytorium
            sąsiada. Znacznie ważniejszą sprawą są upamiętnienia pomordowanej
            ludności cywilnej niestety jak widać nie dla wszystkich. Nawiasem
            mówiąc te różne stawiane w Polsce od lat nielegalne pomniczki
            związane z OUN-UPA chyba raczej nie tworzą dobrego klimatu dla
            załatwiania z Polakami kwestii tych w/w ważniejszych moim zdaniem
            upamiętnień itd.

            Ale o czym tu mówić, jeśli chyba żadna ze stron nie dorosła jeszcze
            nie tylko do tego, aby na takich upamiętnieniach pisać szczerze kto
            dokonał zbrodni ale nawet broni się przed użyciem w takich
            przypadkach określenia „zamordowani” – co wynika oczywiście z bardzo
            patriotycznej troski o dobre imię „Organizacji” ;))) Żenada.
      • venus99 Re: Zniszczono pomnik UPA 13.05.09, 13:43
        i bardzo dobrze!p.Tyma jakos nie ubolewał kiedy nielegalnie
        postawiono "pomnik" ku czci morderców z UPA.
        i kolejny raz postawię fundamentalne pytanie:czy walką o
        niepodległość Ukrainy można nazwać mordowanie tysięcy bezbronnych
        ludzi?sa granice hucpy.
      • tawnyroberts Pomnik na Chryszczatej zniszczony! 20.06.09, 09:12
        Pisząc o zniszczeniu krzyży na Chryszczatej, umknął mi artykuł
        z "Naszego Słowa" traktujący o tym smutnym wydarzeniu. Nadrabiam
        więc zaległości - oto tekst Bogdana Huka z 12 maja 2009 r.


        "Pomnik na Chryszczatej zniszczony!"

        Jak się wydaje, niszczyciele wiadomego pomnika, ustanowionego
        członkom ukraińskiego podziemia, zabitym w styczniu 1947 r. na górze
        Chryszczata przez Wojsko Polskie, wybrali dla swojej bezprawnej
        aktywności niezupełnie „boży czas” – łacińską Wielkanoc.
        Przynajmniej tak można podejrzewać na podstawie słów robotników
        leśnych, którzy w przededniu świąt odwiedzali pomnik i widzieli go w
        należytym stanie. Tymczasem później, przed wschodnią Wielkanocą,
        mieszkańcy Wetliny dowiedzieli się o jego zniszczeniu. Wykonawcy
        własnych wyroków pracowali ciężkimi przedmiotami, najprawdopodobniej
        młotami. Rozbili (rozbił) betonowy krzyż na cokole, zdruzgotali i
        rozrzucili, albo zabrali ze sobą kawałki pamiątkowej tablicy, w
        niewiadomym kierunku wywieźli drewniane krzyże.

        Na miejscu pozostał betonowy cokół i jeden żelazny krzyż. Na dzisiaj
        ten pomnik można uważać za zniszczony. Tymczasem kierownik
        Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego z Sanoka – S. Tabisz,
        poinformował, że 2 marca 2009 r. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru
        Budowlanego w Rzeszowie, odpowiadając na list Nadleśnictwa w
        Komańczy z początku stycznia 2009 r., powiadomił o możliwości
        legalizacji pamiątkowych obiektów (przypomnijmy: były one
        nielegalne). Może się to odbyć na prośbę właściciela terenu, czyli
        Nadleśnictwa w Komańczy (prawdziwy inwestor nieznany). Jednak jest
        jeden czynnik, który może powstrzymać nawet bardzo przychylnie
        nastawionych do tej sprawy ludzi: opłata 125 tysięcy złotych za
        legalizacyjną zgodę odpowiednich państwowych organów. Otóż trudno
        uwierzyć, żeby w przewidywanym terminie (do 31 lipca) Nadleśnictwo w
        Komańczy zechciało wejść w drogie legalizacyjne wrota.

        Prezes ZUwP P. Tyma poinformował, że o zniszczeniu pomnika będzie
        powiadomiona prokuratura. Wydarzenia na Chryszczatej rzuciły światło
        na kilka ważnych spraw, które wydawało się, że nie powrócą, a jednak
        powróciły. Po pierwsze, dlaczego pamiątkowe obiekty na Chryszczatej
        wzniesiono nielegalnie? Ich budowniczowie nie weszli na nielegalną
        ścieżkę dlatego, że sami tego chcieli, ale byli zmuszeni polityką,
        którą już od wielu lat realizował Andrzej Przewoźnik w stosunku do
        ukraińskich miejsc pamięci. Sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i
        Męczeństwa świadomie lub nieświadomie popycha ukraińskich autorów
        upamiętnień do wymuszonej nielegalności dlatego, że nie spodziewają
        się oni bezstronnego podejścia do swoich propozycji. Przewoźnik
        pewnie zechce wykorzystać wandalizm na Chryszczatej dla wzmocnienia
        swojej pozycji i stworzenia negatywnego obrazu ukraińskich zabiegów
        upamiętniających. Możliwe, że chodzi o to, żeby zapomnieć, że na
        Chryszczatej miała miejsce nie likwidacja
        niebezpiecznej „ukraińskiej bandy” i składu amunicji, a masakra
        przez Wojsko Polskie podziemnego szpitala z rannymi ludźmi i
        medycznym personelem – powiedział Piotr Tyma.

        ***
        Czy jest coś optymistycznego w tej sprawie? Tak. Zarówno Polacy, jak
        i Ukraińcy z Komańczy, Cisnej, Wetliny, czy Rzepedzi są za tym, aby
        pomnik stał. On im nie przeszkadzał. Przekonałem się o tym nie jeden
        raz podczas rozmów z tutejszymi mieszkańcami. Zachęcające było na
        przykład to, że miesiąc temu były policjant z Komańczy osobiście
        prosił mnie, żeby cokolwiek zrobić, aby „Przewoźnik się zatkał”.
        Przynajmniej w sprawie Chryszczatej się zgadzamy. Kim byli
        nieproszeni goście (czy aż z Wrocławia...?) – ustali prawdopodobnie
        młode pokolenie komańczańskiej i ciśniańskiej policji.

        Bogdan Huk

        „Nasze Słowo”, Nr 19, 12 maja 2009 r.

        nslowo.pl/content/view/444/93/
        • darino Pomnik na Chryszczatej 20.06.09, 09:43
          Sprawcy pewnie nie zostaną odnalezieni. Jednak sprawa na pewno będzie
          katalizatorem pozytywnych zmian po stronie polskiej w kwestii pomników.
          • mat120 Re: Pomnik na Chryszczatej 20.06.09, 10:13
            darino napisał:
            Jednak sprawa na pewno będzie katalizatorem pozytywnych zmian po stronie
            polskiej w kwestii pomników.

            Trudno się nie zgodzić. Uczyniono pierwszy krok we właściwym kierunku.
        • ciekawy344 Re: Pomnik na Chryszczatej zniszczony! 20.06.09, 10:43
          " Możliwe, że chodzi o to, żeby zapomnieć, że na
          Chryszczatej miała miejsce nie likwidacja
          niebezpiecznej „ukraińskiej bandy” i składu amunicji, a masakra
          przez Wojsko Polskie podziemnego szpitala z rannymi ludźmi i
          medycznym personelem – powiedział Piotr Tyma. "

          no, szpiale w wyniku ostrzału, wybuchają w powietrze, personel wezwany do
          poddania się odpowiada ogniem, cóż moża i tak tylko kto w to uwierzy ?
          • mat120 Re: Pomnik na Chryszczatej zniszczony! 20.06.09, 10:53
            ciekawy344 napisał:
            ...cóż można i tak tylko kto w to uwierzy ?

            To szkoła Josepha Goebbelsa - "brednie powtarzane ileś tam razy stają się faktem".
        • mat120 Prośba 20.06.09, 10:49
          Oczywiście, ocenianie "złotych" myśli ideowego spadkobiercy ukraińskich
          siekierników jest bez sensu. Z artykułu wynika jednak, że Boguś H. ma sporą
          wiedzę o przestępcach, którzy nielegalnie wznieśli upowski "pomnik" na
          Chryszczatej. Zna również ich motywy. Mam w związku z tym prośbę do Tawnyrobertsa.
          Czy mógłbyś zapytać swego przyjaciela czy podzielił się tą wiedzą
          z prokuratorem, który prowadził śledztwo w tej sprawie?
          Interesuje mnie poza tym jakie zmiany proponowałby pan B.H w polskim prawie aby
          przestępcy "nie musieli wchodzić na nielegalną ścieżkę"?


    • stefka_z_kuzminy dobry przykład ? 17.05.09, 20:16
      Można się zgodzić albo i nie. Jakąś próbą podpowiedzi co ma
      pozostać na pamiątkę tego miejsca może być inskrypcja na kamieniu
      podobna do tej jaka znajduje się przed rodzinnym domem Adolfa
      Hitlera. Chyba te słowa nikogo nie powinny obrażać -
      "Za pokój, wolność i demokrację. Nigdy więcej wojny i szowinizmu.
      Tysiace zmarłych przypominają nam."
      • bastion44 Re: dobry przykład ? 18.05.09, 12:08
        Nie ma co porównywać A.Hitlera do OUN i UPA,chociaż był ich idolem i ojcem chrzestnym.Hitler i NSDAP porywało swoją demagogią miliony Niemców.OUN miała poparcie minimalne nawet wśród Ukraińców zamieszkujących Polskę,nie mówiąc już o Ukrainie nadnieprzańskiej.Odszczepieńcy spod znaku OUN stanowili co najwyżej 1-2% społeczności ukraińskiej.Hitler głosił to,czego oczekiwał naród niemiecki.I co najważniejsze:słowa wprowadzał w czyn.Upa nie walczyła "Za pokój,wolnośc i demokrację".Istniała wyłącznie po to,aby tępić polskość i Polaków "od dziecka w kołysce do starca nad grobem".
        • piotrzr CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 18.05.09, 12:51
          Żołnierzom UPA - szczególnie tym z Bieszczad i Beskidów słusznie należy się
          cześć i chwała - nie tylko od zyjących obecnie Ukraińców !!

          Ze na Wołyniu i gdzieś tam ich towarzysze broni trochę dołożyli Polakom ? Bo
          odpłacali "pięknym za nadobne" - trochę na oślep, trochę nie tym co trzeba było
          dołozyć bezposrednio - ale takie były czasy gdy odpowiedzialność zbiorowa była
          REGUŁĄ !- a walka o samostijną prowadzona na swoim terytorium była uzasadniona i
          zgodna z zasadą "cel uświęca środki"
          • piotrzr Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 18.05.09, 13:07
            Współpraca z Niemcami ?? cóż - hitlerowska czarna ospa wydawała się na początku
            dobrą szczepionka przeciwko bolszewickiej cholerze i polskiemu syfowi. Los żydów
            i Polaków ?? - a kogo tak naprawdę obchodził ?? tak samo jak los Bosniaków
            mordowanych w latach 90tych przez Serbów w Srebrenicy !!
            Polacy nie troszczyli się przez wieki o Ukraińców - więc dlaczego Ukraińcy mieli
            sie troszczyć o Polaków. Byli wśród nich tacy co pomagali i zydom i Polakom - i
            chwała im za to - widać że mentalnie wyrastali ponad czasy w których przyszło im zyć
          • stefka_z_kuzminy Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 18.05.09, 14:30
            piotrzr napisał:
            > zgodna z zasadą "cel uświęca środki"

            No wreszcie możemy się na ten przykład raz zgodzić.
            fotoforum.gazeta.pl/3,0,1769483,2,18.html
          • alexandra74 Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 19.05.09, 12:06

            Za nienawiść do narodu tobie należałoby obywatelstwo polskie
            odebrać. Chociaż może nie byłoby to konieczne - może sam się go
            honorowo zrzekniesz i wyemigrujesz na wschód?
            • bastion44 Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 20.05.09, 10:14
              alexandra74 napisała:

              >
              > Za nienawiść do narodu tobie należałoby obywatelstwo polskie
              > odebrać. Chociaż może nie byłoby to konieczne - może sam się go
              > honorowo zrzekniesz i wyemigrujesz na wschód?
              >
              A gdzie mu będzie lepiej jak nie w Polsce!.Tawny nie baw się w kasownika!.
          • stefka_z_kuzminy Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 19.05.09, 17:11
            piotrzr napisał:

            > cześć i chwała - nie tylko od zyjących obecnie Ukraińców !!


            fotoforum.gazeta.pl/3,0,990418,3,3,27994.html
            Na tym pomniku jakoś nie widać nazwisk tych którzy nastawiali piersi
            za samostijną. Czyżby o nich też chciano zapomnieć ?
            • piotrzr Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 19.05.09, 20:32
              stefka_z_kuzminy napisała:

              > piotrzr napisał:
              >
              > > cześć i chwała - nie tylko od zyjących obecnie Ukraińców !!
              > fotoforum.gazeta.pl/3,0,990418,3,3,27994.html
              > Na tym pomniku jakoś nie widać nazwisk tych którzy nastawiali piersi
              > za samostijną. Czyżby o nich też chciano zapomnieć ?

              ten pomnik i fakt że tam stoi - świadczy o wielkiej tolerancji Ukraińców wobec
              kłamliwych insynuacji wynikających z napisów. Według mnie ten napis powinien być
              skuty - i mam nadzieję że tam się stanie !!!
              • stefka_z_kuzminy Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 19.05.09, 22:46
                piotrzr napisał:

                > stefka_z_kuzminy napisała:
                >
                > > piotrzr napisał:
                > >
                > > > cześć i chwała - nie tylko od zyjących obecnie Ukraińców !!
                > > fotoforum.gazeta.pl/3,0,990418,3,3,27994.html
                > > Na tym pomniku jakoś nie widać nazwisk tych którzy nastawiali
                piersi
                > > za samostijną. Czyżby o nich też chciano zapomnieć ?
                >
                > ten pomnik i fakt że tam stoi - świadczy o wielkiej tolerancji
                Ukraińców wobec
                > kłamliwych insynuacji wynikających z napisów. Według mnie ten
                napis powinien by
                > ć
                > skuty - i mam nadzieję że tam się stanie !!!

                co uważasz za kłamliwą insynuację ?
                • piotrzr Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 20.05.09, 11:32
                  stefka_z_kuzminy napisała:
                  > co uważasz za kłamliwą insynuację ?

                  Wykazaną na pomniku liczbę ofiar - która nie ma jednoznacznego potwierdzenia.
                  Skoro Ukraińców punktuje sie za ich pomniki i napisy - to i Polacy powinni być w
                  podobny sposob rozliczani :
                  Cytuje za netem (za GW)



                  Ofiar było między 700 a 1000.

                  - Podaje się różne liczby, od 600 do ponad tysiąca. Sądzę, że realna liczba
                  mieści się między 600 a 800. Była to jedna z największych tego typu pacyfikacji
                  dokonanych przez oddziały SS. (...)
                  • kwiatjabloni20 Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 20.05.09, 12:32
                    piotrzr zapomniał dopisać "przez oddziały SS....przez żołnierzy 4 Pułku
                    Policyjnego SS złożonego z ukraińskich ochotników do Dywizji SS "Galizien" ,
                    przy udziale okolicznego oddziału UPA i oddziału paramilitarnego ukraińskich
                    nacjonalistów pod dowództwem Włodzimierza Czerniawskiego. [1]
                    • bastion44 Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 20.05.09, 12:53
                      4 Pułk Policyjny złożony z ukraińskich ochotników do Dywizji SS"Galizien" pochodził z powiatu jarosławskiego i przemyskiego.Ochotnicy ci stanowili 80% rekrutów.
                      • stefka_z_kuzminy Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 20.05.09, 15:34
                        bastion44 napisał:

                        > 4 Pułk Policyjny złożony z ukraińskich ochotników do Dywizji SS"Galizien" pocho
                        > dził z powiatu jarosławskiego i przemyskiego.Ochotnicy ci stanowili 80% rekrutó
                        > w.



                        Zdecydowanie popieram postulat "piotrz", żeby to skuć i uzupełnić imię sprawcy
                        zbrodni.
                        • piotrzr Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 20.05.09, 16:01
                          udział UPA w pacyfikacji nie został potwierdzony i jest jedynie domniemaniem.
                          A tak poza tym bardzo wam dziękuję za tylekroć powtórzony tytuł :
                          CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA - bardzo ładnie wkomponował się on w ciąg postów
                          tego wątku. Jeśli nawet nie jest on zgodny z moimi przekonaniami - to wygląda
                          fajnie :)))
                          • venus99 Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 24.05.09, 09:12
                            akurat ten tytuł jest całkowicie zgodny z twoimi przekonaniami.nie
                            masz się czego wstydzić.takie są fakty.
          • venus99 Re: CZEŚĆ I chwała bohaterom UPA 24.05.09, 09:06
            trzeba być wyjatkowym bydlakiem,żeby o bestialskim wymrodowaniu stu
            tysięcy dzieci,kobiet i starców napisac "trochę dołozyli Polakom".
            ponieważ mamy do czynienia z wyznawcą zasady "cel uświęca środki"
            mam nadzieję,że bezczelność ukraińskich nacjonalistów spotka się ze
            zdecydowaną i skuteczną reakcje.
            • piotrzr polskie prawo :))) 05.06.09, 11:32
              Stalowowolski krzyż jednak legalny
              Małgorzata Bujara 2009-06-04, ostatnia aktualizacja 2009-06-04 18:58:54.0

              Na nic się zdało odwołanie prezydenta Stalowej Woli. Wojewódzki inspektorat
              nadzoru budowlanego uznał, że krzyż ustawiony na miejskiej działce bez zgody
              właściciela jest legalny. Bo? Bo działka porośnięta przez brzózki nie jest
              miejscem publicznym

              To już kolejne orzeczenie w tej głośnej od kilku miesięcy sprawie w Stalowej
              Woli. W lutym na działce miejskiej na osiedlu Młodynie stanął pięciometrowy,
              drewniany krzyż. Jako symbol tego, że ma tu w przyszłości być kościół.

              Sęk w tym, że miasto - właściciel tej 85-arowej działeczki - nie wydawało zgody
              ani na krzyż, ani na kościół. Sprawę legalności krzyża najpierw badał powiatowy
              inspektor nadzoru budowlanego. I umorzył ją, uznając, że krzyż nie jest małą
              architekturą, dlatego nie trzeba było zgłaszać jego budowy.

              Prezydent Andrzej Szlęzak odwołał się od tego orzeczenia do wojewódzkiego
              inspektoratu nadzoru budowlanego. - Podtrzymaliśmy decyzję powiatowego
              inspektoratu. To znaczy postępowanie zostało umorzone - komunikuje nam Krzysztof
              Piątek, rzecznik prasowy inspektoratu.

              Ale uzasadnienie nieco różni się od tego, które wydał inspektorat w Stalowej. -
              My stwierdziliśmy, że krzyż należy do małej architektury, bo według prawa
              budowlanego ta architektura to m.in. elementy kultu religijnego, takie jak
              kapliczka, krzyż przydrożny i figura. Ale prawo budowlane mówi też, że na
              postawienie małej architektury jest wymagane zgłoszenie w przypadku stawiania
              jej w miejscu publicznym. A działka, na której stanął sporny krzyż, takiego
              charakteru nie ma - przekazuje Piątek.

              Problem w tym, że polskie prawo nie precyzuje, co to jest miejsce publiczne. -
              Przyjmuje się, że takie miejsce to plac, który nosi nazwę, skwer, ulica, obszar
              kolejowy czy cmentarz. A ten plac w Stalowej nie ma takiego charakteru, nie ma
              nazwy - słyszymy od Piątka.

              - A to w rzeczywistości jest park przy ul. Okulickiego - złości się Andrzej
              Szlęzak, prezydent Stalowej Woli.

              - Argumentacja wojewódzkiego inspektoratu jest kompromitująca, śmieszna. Wyłazi
              z niej zapyziałe nasze Podkarpacie z przedziwnym, zabobonnym strachem przed
              duchowieństwem. Prawo moim zdaniem jest jasne: na małą architekturę potrzebne
              jest zgłoszenie i kropka. Szukanie tłumaczeń, że to nie jest miejsce publiczne,
              to - jak mawia się u nas w Stalowej Woli w robotniczych kręgach - próba
              wycierania dupy szkłem - porównuje prezydent Szlęzak.

              Krzyż, przypomnijmy, stanął pod koniec lutego br. Pojawił się tuż przed drogą
              krzyżową, którą prowadził biskup Edward Frankowski. Na krzyżu jest napis: "Plac
              poświęcony pod budowę kościoła pod wezwaniem Błogosławionego Księdza Jerzego
              Popiełuszki, Stalowa Wola, 27.02.2009".

              Kilka dni temu przy krzyżu stanęła też mała, drewniana kapliczka.

              Prezydent Szlęzak zamierza odwołać się od decyzji inspektoratu do wojewódzkiego
              sądu administracyjnego. - Prawdopodobnie wystąpię też do sądu cywilnego z
              wnioskiem o przywrócenie własności, to znaczy o usunięcie i krzyża, i kapliczki
              - zapowiada prezydent Szlęzak. - Ta cała sprawa jest trochę przygnębiająca także
              z tego powodu, że mamy w kraju z jednej strony krzyk, że urzędnicy są nadmiernie
              przywiązani do procedur, biurokracji, a tu robią w gacie na widok duchowieństwa
              i te przepisy tak dowolnie interpretują - komentuje prezydent.

              Małgorzata Bujara

              • ciekawy344 Re: polskie prawo :))) 05.06.09, 15:05
                całkiem jak na Chryszczatej tylko tam Ci to nie przeszkadzało.
                Wręcz przeciwnie pokrzykiwałeś na wszystkich forach, teraz możesz dokładnie tyle
                samo co wówczas jak Burek w kojcu poszczekać troszkę tylko kogo to obejdzie ?

                • piotrzr ja być nie rozumieć 05.06.09, 16:28
                  ciekawy344 napisał:

                  > całkiem jak na Chryszczatej tylko tam Ci to nie przeszkadzało.
                  > Wręcz przeciwnie pokrzykiwałeś na wszystkich forach, teraz możesz dokładnie
                  tyle samo co wówczas jak Burek w kojcu poszczekać troszkę tylko kogo to obejdzie ?

                  ja być nie rozumieć o co tobie być latać czy chodzić bo ty napisać tak że być
                  burek to zjeść to być by on zdechnąć mógł :)))
                  • ciekawy344 Re: ja być nie rozumieć 05.06.09, 17:21
                    Całkiem normalne jesteś doskonałym przeciwieństwem psa. Pies wszystko rozumie,
                    lecz niczego nie może napisać-powiedzieć.
                    • ciekawy344 Krzyż na cmentarzu - "to samowola budowlana" 18.08.09, 21:51
                      idotyzm naszych urzędników przechodzi wszelkie granice cytat :

                      "Krzyż został przez nią postawiony na przycerkiewnym cmentarzu, w miejscu
                      pochówku trzech ...."
                      W zasadzie na cmentarzach dominują samowowle budowlane bowiem na kazdym jest
                      "las krzyży "
                      Jest taka scena w "Nic śmiesznego z Pazurą" i ich oczom ukazał się
                      las............ krzyzy, scena z dedykacją dla inspektora :

                      www.youtube.com/watch?v=mwogGgHOzPI
                      Zresztą poczytajcie sami :

                      wiadomosci.onet.pl/2026494,11,item.html
                      aa i żeby nie było, ze to jakaś prowkacja wymierzona w kogokolwiek jest jeszcze
                      definicja :)))

                      ""to co wybudowała pani Zaremba nie jest ani krzyżem, ani nagrobkiem, ale
                      pomnikiem, który został postawiony bez zezwolenia. - Jeżeli figurują słowa "tu
                      spoczywają" to jest to nagrobek, a jeśli "Chwała" lub "Na pamiątkę", wtedy jest
                      to pomnik - wykłada urzędnik.

                      pytanie w takim razie czym jest ? niestety mimo szczerych chęci nigdzie
                      wizerunku owej "samowoli " nie znalazłem byśmy mogli ocenić czym jest "nie
                      krzyż, nie pomnik, nie nagrobek " a samowola.
                      • piotrzr "pytanie w takim razie czym jest ?" 08.09.09, 17:49
                        ciekawy344 napisał:


                        > niestety mimo szczerych chęci nigdzie
                        > wizerunku owej "samowoli " nie znalazłem byśmy mogli ocenić czym jest "nie
                        > krzyż, nie pomnik, nie nagrobek " a samowola.

                        i znów ja nic nie rozumieć być no bo byc napisane "pytanie w takim razie czym
                        jest ?" mnie się wydawać że pytanie to być zdanie zakończone pytajnikiem być !!
                        i nie znajduję być żadnego sensu w słowach luźnie ułożonych przez c344
                        • ciekawy344 Re: "pytanie w takim razie czym jest ?" 08.09.09, 18:27
                          Przykro mi ale co ja mogę ? - pisanie było adresowane do normalnych,
                          inteligentnych użytkowników internetu.
                          • piotrzr cytat z wikipedii 09.09.09, 19:04
                            cytuje za wikipedią

                            Nielegalny pomnik UPA [edytuj]

                            Komisja wojewody podkarpackiego uznała, że pomnik poświęcony członkom UPA
                            zbudowany na trudno dostępnych leśnych zboczach Chryszczatej jest samowolą
                            budowlaną, gdyż został wzniesiony bez konsultacji z Radą Ochrony Pamięci Walk i
                            Męczeństwa. Na umieszczonej na nim tablicy wyryto dwujęzyczny napis: "Cześć
                            pamięci żołnierzom UPA poległym 23.01.1947 w walce z żołnierzami WP w obronie
                            podziemnego szpitala. Cześć ich pamięci. Towarzysze broni". Z uwagi na fakt, iż
                            nie udało się ustalić inwestora (prawdopodobnie Ukraińcy z USA i Kanady), koszt
                            rozbiórki musi pokryć zarządca terenu[1]. W kwietniu 2009, nielegalnie stojący
                            pomnik został zniszczony przez nieznanych sprawców. Wywrócono również sześć z
                            siedmiu metalowych krzyży stojących wokół pomnika. Zniszczenie monumentu odkrył
                            jeden z turystów. Prawdopodobnie wandale zniszczyli go tydzień tuż po
                            ukraińskich świętach Wielkanocy. Lwowscy radni nazywają to zdarzenie "aktem
                            wandalizmu" i "próbą pogorszenia stosunków polsko-ukraińskich". Deputowani z
                            Lwowa oczekują od strony polskiej wyjaśnienia sprawy, a także pomocy w
                            odbudowaniu pomnika[2][3].

                            koniec cytatu. A podtrzymując ten wątek - nie chcę z nikim wdawać się w pyskówki
                            - zwłaszcza że nie ma z kim. Po prostu jest szansa aby zakończyć ten wątek
                            pozytywnym epilogiem (dla upamiętnienia ofiar spod Chryszczatej)
                            • wolyniak2 Re: cytat z piotra 10.09.09, 07:31
                              "Po prostu jest szansa aby zakończyć ten wątek pozytywnym epilogiem (dla
                              upamiętnienia ofiar spod Chryszczatej)". Chłopcze, to nie jest i nie będzie
                              pozytywny epilog. Nikt takiego pomnika na Chryszczatej nie chce. A jeżeli ktoś
                              bardzo pragnie upamiętnic przestępców i zbrodniarzy, może pomnik postawic sobie
                              w ogródku, albo "na zielonej Ukrainie", może w Tarnopolu, radni się ucieszą.
    • tawnyroberts Lwowszczyzna nie chce złej pamięci A. Przewoźnika 10.02.10, 08:48
      Kilka miesięcy temu za sprawą obrad drugiego "okrągłego stołu" we
      Lwowie, które miały miejsce 28 października ubiegłego roku, powrócił
      temat tragedii Huty Pieniackiej. Piszą na ten temat w jednym z
      ostatnich numerów "Naszego Słowa". Zanim jednak zamieszczę
      tłumaczenie tego artykułu, przypomnę jeszcze tekst Bogdana Huka,
      dotyczący pierwszego "okrągłego stołu" o Hucie Pieniackiej z 12
      lutego 2009 r. Artykuł należał do cyklu poświęconego nie do końca
      legalnym polskim upamiętnieniom na Ukrainie i był odpowiedzią na
      działania polskich władz zmierzające do usunięcia pomnika UPA na
      Chryszczatej, stąd zamieszczam go w tym wątku.


      „Lwowszczyzna nie chce złej pamięci Andrzeja Przewoźnika”

      Dlaczego działalność sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i
      Męczeństwa wywołuje na Ukrainie stanowczy sprzeciw?

      12 lutego 2009 roku we Lwowie z inicjatywy Urzędu Spraw Polityki
      Wewnętrznej w pomieszczeniu Lwowskiej Wojewódzkiej Państwowej
      Administracji odbyła się narada w sprawie problemów, jakie przed
      państwową administracją województwa lwowskiego, powiatu brodzkiego i
      społeczności Lwowszczyzny (całej Ukrainy?) stawia perspektywa
      uczczenia pamięci o tragedii wsi Huta Pieniacka przez polskie
      państwowe organy. Powiadomiła o tym strona internetowa LWPA i
      internetowe wydanie niezależnego serwisu informacyjno-analitycznego
      zahid.net.

      Przypomnijmy, że w tej polskiej wiosce nieopodal miasta Brody 28
      lutego 1944 r. niemieckie formacje policyjno-karne zabiły ponad 500
      ludzi, a zabudowę podpaliły, w następstwie czego wieś przestała
      istnieć. W przededniu 65 rocznicy tej tragicznej daty zebrali się
      przedstawiciele państwowej administracji i naukowcy Lwowszczyzny,
      żeby odpowiednimi działaniami przygotować się do negatywnego
      scenariusza, jaki już nie jeden raz, nie tylko w związku z Hutą
      Pieniacką, miał miejsce na Ukrainie. I który wywołuje zastrzeżenia,
      zarówno na Ukrainie jak i w Polsce, u każdego kto szanuje
      partnerskie stosunki między tymi państwami i trzyma się, jeśli nie
      historycznych faktów, to przynajmniej poprawności w międzynarodowych
      strategiach „polityki pamięci”.

      Co do Huty Pieniackiej, to już w latach 2002-2003 i w 2005 r.
      polskie państwowe organy, Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i
      Konsulat Generalny RP nie wykonali tej roboty, jaką mieli wykonać
      dla przymierza między ukraińskim i polskim narodem. Zwłaszcza że,
      jak powiadomił „Nasze Słowo” były przewodniczący Brodeckiej
      Powiatowej Administracji O. Pańkewycz, jeszcze w 2002 r. na terenie
      gdzie znajdowała się wieś, w nie do końca jasnych okolicznościach, z
      nakazu samego prezydenta Kuczmy i za pośrednictwem Państwowej
      Międzyresortowej Komisji w Sprawach Upamiętnienia Ofiar Wojny i
      Politycznych Represji, ukraińska firma wybudowała pomnik polskim
      ofiarom masowego mordu. Jednak pomnik, przygotowywany na 2003 r. pod
      60-tą rocznicę polskiej tragedii na Wołyniu, nie spełnił swego
      zadania i postał niedługo. W sierpniu 2005 r. sekretarz ROPWiM, w
      nie całkiem jasnych okolicznościach, usunął kuczmowski pomnik, a na
      jego miejscu postawił następny (!). W jednym z dokumentów wyjaśnił
      to w ten sposób: „Jak wiadomo, zrealizowano ukraiński pomysł
      uwiecznienia polskiej mogiły, który nie został uzgodniony z polską
      stroną.”

      Jednak 21 października 2005 r., kiedy miało miejsce odkrycie
      narodowo „prawidłowego” pomnika, polski konsul ze Lwowa W.
      Osuchowski przedstawił takie rozumienie tragedii Huty Pieniackiej,
      jakie Ukraińcom zapadło w pamięć i z jakim więcej nie chcą mieć do
      czynienia. Osuchowski powiedział, że Polaków w Hucie zabił nie kto
      inny, a żołnierze dywizji „Hałyczyna” i „ukraińscy nacjonaliści”.
      Właśnie to daje powód do tego, żeby dzisiaj w LWPA zastanawiano się
      co zrobić ze złą pamięcią w przededniu 28 lutego 2009 r., aby nie
      powtórzył się 21 października 2005 r.

      Przypomnijmy jednak jeszcze i to: członkowie Brodeckiej Powiatowej
      Rady i Administracji, po antagonizującym Ukraińców i Polaków
      odsłonięciu pomnika w 2005 r., zwrócili się z oficjalnymi pytaniami
      do LWPA i Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy. Była w nich
      prośba o wyjaśnienie, o co chodzi polskiemu konsulowi ze Lwowa W.
      Osuchowskiemu, kiedy przytacza niepotwierdzone historycznie fakty co
      do okoliczności mordu Polaków w Hucie Pieniackiej, którymi obraża
      godność Ukraińców i zaognia międzynarodowe stosunki. Ogólnie mówiąc:
      co ma oznaczać takie zachowanie polskiego konsula na terytorium
      sąsiedniego państwa – Ukrainy? Dlatego w Brodach i we Lwowie, nawet
      bez odpowiedzi MSZ, tę postawę uznano grubym naruszeniem norm
      międzynarodowego współżycia.
      • tawnyroberts Lwowszczyzna nie chce złej pamięci... - cz. II 10.02.10, 08:58
        *Ukraińska propozycja*

        Na posiedzeniu z 12 lutego wzięli udział m.in. naczelnik Urzędu
        Spraw Polityki Wewnętrznej LWPA I. Ożyjiwśkyj, przewodniczący
        Brodeckiej Powiatowej Rady I. Kłym, M. Łytwyn – kierownik oddziału
        Instytutu Ukrainoznawstwa im. I. Krypiakewycza Narodowej Akademii
        Nauk Ukrainy, historycy z tegoż instytutu A. Bolianowśkyj i M.
        Romaniuk, P. Zabiłyj – dyrektor Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego,
        R. Kurasz – naczelnik Oddziału do Spraw Religii i Narodowości LWPA.

        Za podsumowanie posiedzenia została przyjęta odezwa, jaką autor
        powiadomienia na stronie LWPA sformułował tak:
        „1. Inicjatywę polskiej strony co do uczczenia pamięci zaginionych
        spokojnych mieszkańców podtrzymać i wypracować wspólny z ukraińską
        stroną scenariusz uroczystości, jakie będą miały miejsce na
        Brodowszczyźnie (scenariusz będzie dopracowany na wspólnym ukraińsko-
        polskim spotkaniu).
        2. Potępić jakiekolwiek polityczne spekulacje (i uprzedzić możliwe
        zwłaszcza podczas uroczystości, i w przyszłości ogólnie), z czyjej
        by strony nie miały one miejsca, stosownie do uszanowania pamięci
        zaginionych ludzi. Niedopuszczalnym jest uznawanie za prawdę tych
        przypuszczeń, które nie mają potwierdzenia w historycznych źródłach.
        3. Oddać cześć wszystkim niewinnym ofiarom lokalnych konfliktów,
        które miały miejsce na Lwowszczyźnie w czasie II wojny światowej.
        4. W przyszłości polska strona, dla tolerancyjnego stosunku do
        wszystkich ofiar minionych wojen, powinna uzgadniać scenariusze
        jakichkolwiek działań, jakie będą odbywać się na terytorium
        Lwowszczyzny ze stroną ukraińską.”

        Uczestnicy posiedzenia wyrobili sobie pogląd na historyczne
        wydarzenia, jakie miały miejsce w Hucie Pieniackiej: „Na początku
        1944 roku w okolicach polskiego nasiedleńczego punktu Huta
        Pieniacka, która znajduje się na terytorium Ukrainy, działały
        radzieckie oddziały partyzanckie, którym udzielała poparcia
        miejscowa ludność, do jakiej zaliczano część miejscowych Polaków. 23
        lutego do walki przeciwko nim skierowano pododdział sformowany z
        galicyjskich Ukraińców, którym dowodzili Niemcy i który
        podporządkowany był niemieckim strukturom policyjnym. W rezultacie
        tego natarcia miało miejsce starcie bojowe, w jakim zginęło dwóch
        Ukraińców. W odpowiedzi na to, 28 lutego 1944 r. nazistowskie
        oddziały policyjne przeprowadziły karną ekspedycję, podczas której
        zabito kilkaset polskich mieszkańców Huty Pieniackiej. Jednak przez
        pewien czas po tych tragicznych wydarzeniach, w dokumentach
        polskiego podziemia, a później w radzieckiej publicystyce, była
        szerzona informacja o udziale w zniszczeniu polskiego punktu
        nasiedleńczego dywizji „Hałyczyna”, która działała w składzie
        niemieckich wojsk. Przyczyną tego było usiłowanie zdjęcia
        odpowiedzialności z sowieckich partyzantów, którzy sprowokowali
        wspomnianą karną ekspedycję i przerzucenie jej na ukraińskich
        nacjonalistów, którymi, oprócz członków OUN i żołnierzy UPA,
        ogłoszono także ukraińskich żołnierzy dywizji „Hałyczyna””.
        Tymczasem, jak jest powiedziane dalej: „Jakiegokolwiek przypisywania
        udziału w tej akcji pododdziałom dywizji ”Hałyczyna” nie
        udowodniono”. Uchwała narady, napisana bardzo poprawnym co do
        polskiej strony językiem, ma być przekazana polskiemu konsulatowi we
        Lwowie, jako oficjalne stanowisko LWPA. Konsulat ma być zaproszony
        do wspólnego omówienia, wraz z państwową administracją Lwowszczyzny
        i Brodowszczyzny, sytuacji w przededniu wydarzeń 28 lutego 2009 r.,
        czyli uroczystości 65 rocznicy mordu w Hucie Pieniackiej.
        • venus99 Re: Lwowszczyzna nie chce złej pamięci... - cz. I 10.02.10, 10:49
          dawno nie czytałem tak załganych kretactw.
          jak widać ludzi chorych na Ukrainie nie ubywa.
          • darino czytaj więcej ... 10.02.10, 12:40
            Już sam IPN przyznał, że to nie żołnierze 14 Dywizji pacyfikowali wieś, tylko 4
            pułk policji SS.
            A co do radzieckich partyzantów, to wiadomo nawet z pamiętników ich dowódców, że
            celowo prowokowali pacyfikacje, aby zmusić ludność cywilną do ucieczki do lasu i
            podporządkowania się radzieckim oddziałom partyzanckim.
            • venus99 Re: czytaj więcej ... 10.02.10, 13:15
              metoda zacierania przeszłości jest ciagle ta sama:
              1.to nie my,
              2.to Niemcy,
              3.to wskutek prowokacji radzieckich partyzantów,
              4.to radzieccy partyzanci przebrani za UPA.
              w tej samej polityce mieści się zacieranie literek SS przy nazwach
              niektórych formacji wojskowych kolaborujących z III Rzeszą.
              powiem wprost:to takie metody małych dzieci przyłapanych na
              kłamstwie.
              nacjonaliści ukraińscy przed wojną stosowali terror indywidualny,w
              czasie wojny i po wojnie doprowadzili do masowych mordów,których
              ofiarą padły tysiące kobiet,dzieci i starców.dzisiaj usiłują ukryć
              skalę ludobójstwa kwestionując liczby.tak jakby zamordowanie 99
              tysięcy a nie 99 999 cokolwiek by zmieniało.tak jakby w tamtym
              czasie istniała mozliwość udokumentowania każdej zbrodni,pochowania
              każdej ofiary i odnotowania tego wszystkiego w ewidencji ludności i
              aktach policji i prokuratury.
              gloryfikowanie Bandery,Szuchewycza,upowców to ten sam element
              zacierania przeszłości.wolno oczywiście Ukraińcom to robić,to ich
              sprawa i to sprawa ich sumienia i moralności.ale nam wolno o tej
              zbrodni pamiętać,o jej ofiarach i o jej autorach.
              relacje polsko-niemieckie również zawierają sprawy tragiczne i
              straszne ale Niemcy po wojnie postawili na budowę nowego
              społeczeństwa,które nie jest oparte na nienawiści,kłamstwie i braku
              moralności.im się udało.mam nadzieję,że z czasem nie tylko im.
              i to by było na tyle.
            • gate.of.delirium Napisz więcej ... 10.02.10, 13:37
              darino napisał:

              > Już sam IPN przyznał, że to nie żołnierze 14 Dywizji pacyfikowali
              wieś, tylko 4
              > pułk policji SS.
              > A co do radzieckich partyzantów
              ...chociaż oczywiście nie musisz - To ten 4 pułk SS składał się z
              Marsjan i organizacyjnie podlegał sovietskim partyzantom ???

              PS.
              Tawny, co to są:
              -"tolerancyjne stosunki do wszystkich ofiar minionych wojen",
              -"polski nasiedleńczy punkt Huta Pieniacka" ?

              • darino Re: Napisz więcej ... 10.02.10, 14:25
                Cieszy mnie twój głód wiedzy. Już odpowiadam:
                1. 4 pułk policji SS nie składał się z Marsjan.
                2. Nie podlegał organizacyjnie "sovietskim partyzantom", cokolwiek to znaczy.
      • tawnyroberts Lwowszczyzna nie chce złej pamięci... - cz. III 10.02.10, 13:55
        Takiego krytycznie negatywnego obrotu w sprawie polskich upamiętnień
        na Ukrainie mógł spodziewać się każdy, kto obserwuje sposób
        działalności na jej terytorium sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk
        i Męczeństwa A. Przewoźnika. Nie kto inny, jak właśnie on wciąga do
        takiej, a nie innej, współpracy zarówno polskie konsulaty we Lwowie
        i Łucku, ambasadę w Kijowie, jak i polską społeczność (np. w
        Czortkowie). Dookoła złych pomników, jakimi A. Przewoźnik zapełnia
        Lwowszczyznę, Tarnopolszczyznę i Wołyń, wyrasta zła pamięć, a nie
        polsko-ukraińskie pojednanie.

        Następstwem jest opisane posiedzenie w LWPA. Do nienormalnych należy
        taka sytuacja, kiedy państwowa administracja województwa lwowskiego
        zostaje postawiona na nogi dlatego, że oficjalna polska delegacja ma
        uczcić pamięć ofiar z Huty Pieniackiej. I kiedy zawczasu kieruje do
        polskiego konsulatu oficjalny list, w jakim przestrzega polską
        stronę przed kultywowaniem złej pamięci i informuje o własnym
        rozumieniu wydarzeń z 28 lutego 1944 r., z którym proponuje liczyć
        się polskiej delegacji podczas świętowania rocznicy. Zwłaszcza A.
        Przewoźnikowi, jeśli ma on w ogóle zamiar pojawić się w tym czasie w
        Hucie. Przecież to dzięki jego decyzjom wybudowano pomnik w Hucie,
        to on w swojej przemowie obarczył winą za zbrodnię „miejscowych
        Ukraińców”, to on pielęgnuje wśród Polaków w całej Polsce złą pamięć
        o Ukraińcach-zbrodniarzach w Hucie, a nie niemieckim karnym
        oddziale. I nie zrobił niczego, żeby wysłuchać stanowiska drugiej
        strony. Jakby zapomniał, że na Ukrainie nie jest sam, że jest także
        ukraińska pamięć, że są dwa narody i dwa państwa, a nie tylko jedno.
        Słowa A. Przewoźnika: „Jak wiadomo, zrealizowano ukraiński pomysł
        uwiecznienia polskiej mogiły, który nie został uzgodniony z polską
        stroną” świadczą tylko o jednym: dla sekretarza ROPWiM nie istnieją
        ludzkie, a tylko narodowe kryteria upamiętnienia ofiar! On
        praktycznie stosuje je na Ukrainie za nacjonalistyczną formułą: na
        polskiej mogile nie może stać ukraiński pomnik. To nie jest
        partnerstwo, to jest nacjonalistyczne nieprzejednanie
        przedstawiciela polskiego rządowego organu co do Ukrainy.

        Jest i druga strona sprawy – ukraińska, ale akurat
        nienacjonalistyczna. Zademonstrował ją ówczesny sekretarz Państwowej
        Międzyresortowej Komisji W. Kazakewycz, który zgodził się na
        propozycję A. Przewoźnika, żeby zdemontować pomnik postawiony przez
        ukraińskie państwowe organy na terytorium Ukrainy! Szokuje
        sformułowanie: „nie uzgodniony z polską stroną”. Czyżby dla
        upamiętnienia polskich ofiar na Ukrainie, organy państwa
        ukraińskiego mają zwracać się, nie do innej osoby, a właśnie do A.
        Przewoźnika, z prośbą o zgodę?

        28 lutego 2009 r. może być tak, że na 65 rocznicę tragedii Polaków
        do Huty Pieniackiej przyjadą prezydenci Polski i Ukrainy. Ich
        spotkanie prawdopodobnie planowano tutaj jeszcze w 2003 r., ale do
        jego realizacji nie doszło. I co można powiedzieć już dzisiaj w
        przededniu takiego czy innego scenariusza wydarzeń w Hucie 28 lutego
        2009 r.? Można powiedzieć tak: jeśli A. Przewoźnik chce od Ukrainy
        otrzymać, w formie zaprzeczenia narodowej i państwowej godności,
        zapłatę za to, że Polska jako pierwsza uznała niezależność Ukrainy i
        tym podobnie, to lepiej jakby Polska tej niezależności... nie
        uznawała. Tym bardziej, że praktycznie działalność A. Przewoźnika
        temu uznaniu zaprzecza: sekretarz ROPWiM wszystkimi siłami
        udowadnia, że wszędzie tam, gdzie on na Ukrainie „upamiętnia”,
        polskie uznanie niepodległej Ukrainy było nieszczere i niepotrzebne.

        Bogdan Huk

        „Nasze Słowo”, Nr 9, 1 marca 2009 r.

        nslowo.pl/content/view/346/73/
        • venus99 Re: Lwowszczyzna nie chce złej pamięci... - cz. I 10.02.10, 15:03
          Bogdan Huk-warto zapamietać to nazwisko.W końcu facet pisze za
          polskie pieniądze,korzysta z polskiego paszportu i tylko dziw,że
          jako gorący upowski patriota nie chce wrócić do swojej ukochanej
          ojczyzny.
          • darino Re: Lwowszczyzna nie chce złej pamięci... - cz. I 10.02.10, 15:19
            To proste - tu jest jego ojczyzna.
            • venus99 Re: Lwowszczyzna nie chce złej pamięci... - cz. I 10.02.10, 19:50
              być może miejsce urodzenia,miejsce pobytu.Ojczyzna nie.
      • tawnyroberts Okrągły stół o Hucie Pieniackiej 16.02.10, 13:05
        I obiecane tłumaczenie kolejnego tekstu Bogdana Huka o ukraińskiej
        debacie na temat wydarzeń w Hucie Pieniackiej. Piszę
        celowo "ukraińskiej", bo polska strona nie skorzystała z zaproszenia
        do wzięcia udziału w drugim "okrągłym stole", który odbył się 28
        października 2009 r. we Lwowie. No cóż, nieobecni nie mają racji...


        "Okrągły stół o Hucie Pieniackiej"

        Dawna polska wieś na wschodnich Kresach, która obecnie nie istnieje –
        Huta Pieniacka w województwie tarnopolskim – zdobywa coraz bardziej
        realną formę w dyskusji ukraińskich naukowców i społeczności na
        temat okoliczności śmierci prawie 1000 Polaków w tej wsi w 1944 r.
        Jednym z kroków w tym kierunku było przeprowadzenie we Lwowie 28
        października 2009 r. drugiego okrągłego stołu „Huta Pieniacka –
        prawda i wymysł” (pierwszy odbył się 12 lutego 2009 r.).

        Organizatorami byli Instytut Ukrainoznawstwa NAN Ukrainy we Lwowie,
        Wszechukraińska Organizacja „Swoboda” i Ukraiński Instytut
        Historyczny w USA. Nie przybył na posiedzenie żaden z zaproszonych
        uczonych i urzędników z Polski. Pracom zebrania przewodniczył
        lwowski historyk prof. Mykoła Łytwyn.

        Przyczyn dla przeprowadzenia okrągłego stołu w sprawie Huty
        Pieniackiej było dosyć. Pierwsze archeologiczne wiercenia na terenie
        dawnej wsi z września 2009 r. nie potwierdziły występowania
        szczątków ludzkich prawie 1000 polskich ofiar, jakie miały być
        zamordowane i spalone przez żołnierzy dywizji SS „Hałyczyna”, UPA i
        okolicznych Ukraińców. M. Drahan przedstawił następną informację: w
        polskim archiwum w Warszawie ujawniono telegram nadany przez polską
        podziemną służbę informacyjną 22 marca 1944 r. do polskiego rządu w
        Londynie. Zgodnie z tymi danymi, pododdziały dywizji „Hałyczyna” nie
        tylko nie dokonały rozprawy z mieszkańcami wsi, ale sprzyjały
        polskim formacjom partyzanckim w przeciwstawieniu się niemieckim
        siłom i starały się nie dopuścić do masowej zagłady Polaków (?!).
        Nie mniej sensacyjna jest dalsza treść dokumentu. Otóż do tej pory
        dominującym był pogląd, że w Hucie Pieniackiej zabito w przybliżeniu
        1000 osób. Według informacji dla Londynu, oddział złożony z Niemców
        zabił w tej wsi około 100 osób.

        Na jedną z przyczyn wielkich rozbieżności w treści sprawozdań do
        Londynu o wydarzeniach na Kresach wskazał historyk A. Bolianowśkyj.
        Różne służby polskiego podziemia w imię własnych politycznych
        interesów nieprawdziwie informowały rząd o wydarzeniach na terenie
        dawnej II Rzeczpospolitej. To często odnosiło się akurat do sposobu
        naświetlania w sprawozdaniach stosunków polsko-ukraińskich. W
        niektórych widać nie tyle dokładną, sprawdzoną informację, a raczej
        chęć formowania informacji nieprawdziwej, zawyżonej i
        antyukraińskiej.

        Inni uczestnicy okrągłego stołu – J. Atamaniuk i O. Didyk,
        przedstawili dane o tym, że prawdopodobnie w Hucie Pieniackiej
        polscy mieszkańcy podpalili w jednym z budynków 15 ciężko rannych
        członków oddziału partyzancki sowieckiej. Zrobiono to w celu
        oddalenia od siebie zemsty niemieckich karnych oddziałów za opiekę
        nad tymi, co przez dłuższy czas zajmowali się w Hucie i okolicy nie
        czym innym, jak tylko rozpalaniem wrogości pomiędzy Polakami i
        Ukraińcami. A jednak Niemcy zabili ok. 100 osób, a resztę Polaków
        mieli wywieźć na roboty do Niemiec. Deputowany Lwowskiej
        Wojewódzkiej Rady Ołeh Pańkewycz dopowiedział o nie całkiem
        przejrzystej i ogólnie nielegalnej budowie pomnika w Hucie
        Pieniackiej, a także innych wioskach Zachodniej Ukrainy.

        Inni uczestnicy wskazali na to, że A. Przewoźnik zrealizował budowlę
        na podstawie zupełnie nieprzekonujących historycznych danych, które
        niekiedy są po prostu śmieszne i nie pozwalają poważnie traktować
        jego starań w sferze zachowania pamięci o polskich ofiarach na
        Kresach. O. Sycz z Iwano-Frankowskiej Wojewódzkiej Rady wyciągnął
        wniosek, że w razie niedostatecznego potwierdzenia mordu (czy to w
        Hucie, czy innych wioskach) wybudowane tam pomniki trzeba będzie
        rozebrać. Dyrektor lwowskiego Muzeum Metropolity Szeptyckiego I.
        Fedyk zwrócił się z apelem o stworzenie sądowo-medycznej i
        archeologicznej polsko-ukraińskiej komisji, żeby ostatecznie poznać
        okoliczności i rezultaty wydarzeń w tej wsi, które miały miejsce w
        lutym 1944 r. Dyrektor muzeum w Kutach O. Nimeć powiedział, że
        polskie pomniki zbudowano bez archeologicznego i naukowego
        uzasadnienia. Padła także propozycja przeprowadzenia ekshumacji w
        Hucie Pieniackiej z udziałem fachowców z postronnych krajów.

        Okrągły stół „Huta Pieniacka: prawda i wymysł” wkrótce pociągnął za
        sobą pierwsze realne następstwa. I tak deputowany Lwowskiej
        Wojewódzkiej Państwowej Administracji (po ukraińsku w skrócie ŁODA –
        przyp. tawny) O. Pańkewycz zwrócił się do Państwowej
        Miedzyresortowej Komisji w Kwestii Upamiętnienia Ofiar Wojny i
        Politycznych Represji z prośbą o poparcie idei szczegółowego
        poznania wydarzeń w Hucie Pieniackiej.

        Bogdan Huk

        „Nasze Słowo”, Nr 3, 17 stycznia 2010 r.

        nslowo.pl/content/view/838/93/
        • krouk "Swobodny" stół o Hucie Pieniackiej :) 18.02.10, 09:47
          tawnyroberts napisał:

          > (...) polska strona nie skorzystała z zaproszenia
          > do wzięcia udziału w drugim "okrągłym stole", który odbył się 28
          > października 2009 r. we Lwowie. No cóż, nieobecni nie mają racji...
          >

          ----------------

          I bardzo dobrze, że z zaproszenia nie skorzystano.

          Raczej nie wydaje się, aby dobrym pomysłem był udział w „imprezie”
          tego typu organizowanej pod politycznym patronatem ukraińskich
          szowinistyczno – neofaszystowskich głupków, w dodatku sponsorowanych
          być może przez kremlowskie „specsłużby” :)



          Marcin Wojciechowski, „GW” 2009-08-20:


          „Swoboda przedstawia się jako alternatywa dla skompromitowanych elit
          z Kijowa. Proponuje rządy twardej ręki, wprowadzenie porządku, walkę
          z korupcją i przede wszystkim gra kartą niechęci wobec sąsiadów:
          Rosjan, Polaków, Węgrów. (…)


          Liderem Swobody jest Ołeh Tiahnybok, postać tak samo odrażająca co
          groteskowa, dziś deputowany do rady obwodowej Lwowszczyzny. Kilka
          lat temu Tiahnybok stał na czele Socjal-Narodowej Partii Ukrainy,
          która wprost odwoływała się do faszyzmu. Wtedy też grał kartą
          antypolską. Wycofał się, gdy znaleziono dowody, że jego partia była
          finansowana z Moskwy przez biznesmenów związanych z wykonującym
          polecenia Kremla merem Moskwy Jurijem Łużkowem.

          Po kilku latach działania na obrzeżach polityki Tiahnybok wrócił pod
          nową marką. - Wcale bym się nie zdziwił, gdyby wyszło na jaw, że
          Swoboda jest finansowana przez Rosjan, chociaż ich krytykuje - mówi
          Pawliw. - Tiahnybok to amoralny cynik zainteresowany wyłącznie
          władzą i pieniędzmi. Nagłaśnianie jego działalności to najlepszy
          sposób na kompromitację Ukrainy w świecie i skłócenie jej np. z
          Polską. (…)


          Najlepszym sposobem na Swobodę jest ignorowanie jej i śledzenie, czy
          jest finansowana przez Moskwę. "


          wyborcza.pl/1,75477,6943561,Ukrainska_Swoboda_jeszcze_napsuje_nam_krwi.html
    • tawnyroberts Zniknięcie tablicy na pomniku "Stiaha" 17.12.10, 23:25
      Tuż po niesławnym zniszczeniu pomnika na Chryszczatej, poświęconego zamordowanym obrońcom polowego szpitala UPA, w internecie pojawiły się głosy nawołujące do dewastacji kolejnych ukraińskich upamiętnień. Przodowało w tym zwłaszcza pewne pseudokresowiackie forum, którego nazwy nie będę tutaj wymieniał, chociaż pewnie i tak wszyscy domyślają się, co mam na myśli. Może się mylę, ale to chyba właśnie tam po raz pierwszy ktoś rzucił w sieć hasło: "teraz kolej na pomnik "Stiaha" w Werchracie". Minął rok i pogróżki "stały się ciałem". Latem zniknęła pamiątkowa tablica i tryzub z pomnika "Stiaha", upamiętniającego miejsce jego śmierci w przysiółku Werchraty - Monastyrze. Betonowy obelisk z krzyżem pozostał nienaruszony. Widać, że wandale wyciągnęli jakąś lekcję z akcji na Chryszczatej, po której zostali w mediach zmieszani z błotem za niszczenie symboli religijnych.


      "Zniknięcie tablicy na pomniku "Stiaha" w Monastyrze"

      Podczas odwiedzin tego miejsca 9 sierpnia, w pobliżu przysiółka Werchraty Monastyra, gdzie znajdowała się kryjówka prowidnyka Zakerzońskiego Kraju Jarosława Starucha "Stiaha" i gdzie poległ on 17 sierpnia 1947 r., odkryłem fakt zniknięcia pamiątkowej tablicy na tamtejszym pomniku. Upamiętnienie zostało wykonane przez nieznanych ludzi około 10 lat temu i przez cały czas, pomimo obecności w sferze społecznej, a zwłaszcza w internecie, informacji o jego istnieniu, nie wywoływało żadnych negatywnych reakcji. Otóż wydaje się, że reakcja co do tablicy i tryzuba na pomniku wynikła z tejże samej fali sprzeciwu, która doprowadziła nieznanych do dzisiaj sprawców do zupełnego zniszczenia pomnika na górze Chryszczata w kwietniu 2009 r. Pracownicy leśni, których rozpytywałem o to, kiedy ostatnio widzieli tablicę, mówili, że jesienią ubiegłego roku na pewno była jeszcze na swoim miejscu.

      Betonowy krzyż zachował się. Na bocznej ścianie ktoś wydrapał historyczny znak kotwicy, który podczas II wojny światowej symbolizował Polskę, która czyni sprzeciw. Na tylnej ścianie napisano w polskim języku "faszysta". Pozostałości tablicy w pobliżu miejsca przestępstwa nie odnalazłem. Otóż mogła ona zostać rozbita, albo sprawcy zdjęli ją i nieuszkodzoną ukryli w nieznanym miejscu.

      Bogdan Huk

      "Nasze Słowo", nr 45, 7 listopada 2010 r.
      • venus99 Re: Zniknięcie tablicy na pomniku "Stiaha" 21.12.11, 16:23
        tawnyroberts pisze:
        1.Tuż po niesławnym zniszczeniu pomnika na Chryszczatej, poświęconego zamordowany
        > m obrońcom polowego szpitala UPA
        niesławna to była UPA-bandycka organizacja wsławiona ludobójstwem.upowscy bandyci nie zostali zamordowani tylko zlikwidowani.i trudno się temu dziwić.
        2.Upamiętnienie zostało wykonane prz
        > ez nieznanych ludzi około 10 lat temu ....
        przez nieznanych jak nieznanych.pora przyjąć do wiadomości,że na terenie Polski nie będzie żadnych pomników stawianych bandytom z UPA.
        najwyższa pora żeby to zrozumieć i pogodzić się z faktami.
        • tawnyroberts Zamordowani = zlikwidowani 21.12.11, 22:34
          Z punktu widzenia Polaka - niech Ci będzie, że zlikwidowani. Z punktu widzenia Ukraińca - na pewno zamordowani. Z punktu widzenia każdej innej nacji - zamordowani, czy zlikwidowani? Jak zwał, tak zwał. Faktem jest, że Wojsko Polskie zaatakowało polowy szpital Ukraińskiej Powstańczej Armii i pozbawiło życia przebywających tam rannych żołnierzy i personel medyczny, a cywilizowane armie świata z reguły nie atakują placówek medycznych swoich wrogów. Faktem jest też, że obsługa szpitala nie zamierzała dobrowolnie poddać się i ryzykować dostania się do polskiej niewoli. Odpowiedziała ogniem, licząc po cichu na nadejście jakiejś odsieczy, ale i powoli przygotowując się do śmierci. Żołnierskiej, może nawet bohaterskiej... I znowu, z punktu widzenia Ukraińca - powstańcom należy się stosowne upamiętnienie. Z punktu widzenia Polaka - pogarda, zapomnienie, a może proste żołnierskie krzyże przypominające, że ta ziemia skrywa ludzkie szczątki. Polakom nawet krzyże przeszkadzały i to nie tylko tym, którzy je niszczyli. Smutne...
          • venus99 Re: Zamordowani = zlikwidowani 22.12.11, 10:25
            to nie jest problem punktu widzenia tylko faktów.bunkier został wykryty przez żołnierzy,na wezwanie do poddania się ukrywający w bunkrze odpowiedzieli ogniem.o tym,że tam był szpital dowiedziano się dopiero po zakończeniu akcji.cywilizowane armie nigdy nie atakują szpitali a cywilizowane szpitale są zawsze oznaczone i nie otwierają ognia.
            bandyci a UPA to bandycka organizacja więc opowiadanie o żołnierskiej a tym bardziej bohaterskiej smierci to jakieś majaczenia.
            tak długo jak nie pogodzicie się z faktem,że UPA dopuściła się masowych,bestialskich,
            wyjatkowo bestialskich mordów na bezbronnej ludnosci cywilnej i w sposób planowy doprowadziła do eksterminacji polskiej ludnosci i w związku z tym członkowie UPA traktowani są jak pospolici bandyci i nie przysługuja im żadne pomniki na polskiej ziemi tak długo będzie zyli w stanie frustracji.smutne,to bardzo smutne,że tak boicie się prawdy,żyjecie w zakłamaniu
            a mordercom stawiacie pomniki.na całe szczeście nacjonaliści to nie cały naród.
            jeżeli nie wiecie jak się takie sprawy załatwia to zapytacie waszych sojuszników Niemców,oni potrafili problem załatwić.
            • darino Re: Zamordowani = zlikwidowani 22.12.11, 20:30
              venus99 napisał:
              > a mordercom stawiacie pomniki.na całe szczeście nacjonaliści to nie cały naród.
              > jeżeli nie wiecie jak się takie sprawy załatwia to zapytacie waszych sojusznikó
              > w Niemców,oni potrafili problem załatwić.

              Przecież Niemcy to także wasi sojusznicy ?
              • venus99 Re: Zamordowani = zlikwidowani 23.12.11, 12:48
                drobna różnica polega na tym,że wy sojusznikami hitlerowców byliście,służąc im wiernie w szeregach SS a Niemcy są naszymi sojusznikami dzisiaj.
            • tawnyroberts Szpitale i pomniki 22.12.11, 21:38
              Oznaczanie polowych szpitali w warunkach wojny partyzanckiej raczej nie wchodzi w grę, bo taki szpital zostałby wykryty i najpewniej zniszczony przy pierwszej wizycie wroga w jego pobliżu. W przypadku Chryszczatej wopiści wiedzieli, że szturmują szpital, bo tuż przed atakiem schwytali strzelca "Penia", za którego pośrednictwem kontaktowali się z załogą placówki. Poddanie szpitala nie ocaliłoby przebywających w nim żołnierzy UPA. Skończyliby tak samo jak strzelec "Peń", który został skazany na karę śmierci i rozstrzelany. Heroiczną obroną i śmiercią oszczędzili sobie tylko cierpień w katowniach UB.

              Co do "wyjątkowo bestialskich mordów na bezbronnej ludności cywilnej" i "planowej eksterminacji ludności polskiej", do których dopuściła się Ukraińska Powstańcza Armia, to są to fakty powszechnie znane i nikt tutaj nie zamierza ich ukrywać i zakłamywać. Problem w tym, że dotyczą zupełnie innych terenów i przenoszenie ich żywcem na grunt Zakerzonnia, delikatnie mówiąc, mija się z prawdą historyczną. Inna sprawa, że relacje kresowych kronikarzy bywają często przesadzone (patrz historia z tzw. "wianuszkami").

              Jeśli chodzi o upowskie pomniki, to z utęsknieniem czekam na obelisk upamiętniający wspólny atak UPA i AK-WiN na opanowany przez bolszewickich sługusów Hrubieszów, a także na tablice przypominające polsko-ukraińskie porozumienia w Rudzie Różanieckiej i Siedliskach z 1945 r. Rozumiem, że z innymi upamiętnieniami może być spory problem. Nie powinno być natomiast żadnego problemu z postawieniem chrześcijańskiego znaku - krzyża w miejscu śmierci każdego człowieka, bez względu na narodowość i stronę barykady, po której przyszło mu walczyć. To normalna cywilizowana praktyka, dlatego wyrwanie krzyży spod Chryszczatej tak bardzo boli.

              Niemcy to zupełnie inna para kaloszy. Nazistom marzył się podbój całego świata, a ukraińscy nacjonaliści walczyli o wolną Ukrainę na własnej, ukraińskiej ziemi. To chyba jednak spora różnica...
              • venus99 Re: Szpitale i pomniki 23.12.11, 13:10
                tawnyroberts napisał:
                > Co do "wyjątkowo bestialskich mordów na bezbronnej ludności cywilnej" i "planow
                > ej eksterminacji ludności polskiej", do których dopuściła się Ukraińska Powstań
                > cza Armia, to są to fakty powszechnie znane i nikt tutaj nie zamierza ich ukryw
                > ać i zakłamywać.
                problem polega na tym,że niestety te powszechnie znane fakty są systematycznie kwestionowane,ukrywane i zakłamywane przez ukraińskich nacjonalistów,wielbicieli UPA i Bandery.

                Inna sprawa, że relacje kresowych kronikarzy bywają często przesadzone (
                > patrz historia z tzw. "wianuszkami").
                sprawa ta była wielokrotnie wyjaśniana,sam osobiście kilka razy apelowałem aby nie powoływać się na ten przedwojenny incydent bo to nas tylko kompromituje.

                > Jeśli chodzi o upowskie pomniki, to z utęsknieniem czekam na obelisk upamiętnia
                > jący wspólny atak UPA i AK-WiN
                ja nie czekam i nie chciałbym takich pomników.starając się zrozumieć uczestników tych wydarzeń nie akceptuję żadnej formy "współpracy" z UPA.nic nie jest w stanie zmienić faktu,
                że była to organizacja odpowiedzialna za tragiczną,męczeńską śmierć tysięcy polskich obywateli.tego się nie da zapomnieć.

                Niemcy to zupełnie inna para kaloszy. Nazistom marzył się podbój całego świata,
                > a ukraińscy nacjonaliści walczyli o wolną Ukrainę na własnej, ukraińskiej ziem
                > i. To chyba jednak spora różnica...
                dla mnie żadna.jedni i drudzy stosowali bestialskie metody ale UPA moim zdaniem bardziej bestialskie.nic nie usprawiedliwia zbrodni jednych i drugich.różnica polega na tym,że Niemcy się zmienili,uznali swoje zbrodnie i stawiają dzisiaj pomników Hitlerowi a nacjonaliści ukraińscy zbrodni się wypierają i pomniki zbrodniarzom stawiają.

                i na koniec co do szpitala-upowcy wezwani do poddania się odpowiedzieli ogniem.umówmy się,że szpitale to jednak nie jednostki bojowe,uzbrojone.wybór należał do upowców.trudno się dziwić,że ludzie odpowiedzialni za liczne morderstywa,terror w warunkach prowadzonych działań pacyfikacyjnych skazywani byli niejednokrotnie na karę śmierci.jak sam wiesz nie dotyczyło to wszystkich upowców.
                ze względu na charakter działań i stosowane metody odmawiam upowcom miana żołnierzy.
                - - -
                niezaleznie od powyższegostwierdzam,że nawet na takie tematy można rozmawiać w miarę spokojnie za co dziękuję.
                • venus99 korekta!!!! 23.12.11, 13:19
                  w akapicie o różnicach pomiędzy Niemcami a UPA winno być(co jest oczywiste):uznali swoje zbrodnie i NIE stawiają dzisiaj pomników Hitlerowi.
                  przepraszam,
                • tawnyroberts Jeszcze raz zdjęcie... 02.01.12, 15:06
                  Niezmiernie się cieszę, że przynajmniej Ty zdecydowanie odżegnujesz się od historii z tzw. "wianuszkami". To normalny odruch, bo dowody na to, że ze śmiercią tych nieszczęsnych cygańskich dzieci UPA nie miała nic wspólnego, są niepodważalne. Okazuje się jednak, że nie dla wszystkich, bo oto duchowy przywódca organizacji kresowiackich - ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nadal chętnie bierze udział w demonstracjach ze złowrogim zdjęciem w tle. Ostatnio choćby 10 marca 2011 r., przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie, gdzie grupka ukrainofobów protestowała przeciwko odsłonięciu pomnika poświeconemu Ukraińcom z Sahrynia, zamordowanym przez oddział AK por. Zenona Jachymka "Wiktora". Czyżby do księdza nie dotarła jeszcze informacja, że "wianuszki" w odniesieniu do UPA to fałszywka?

                  Co do porozumień upowsko-akowskich, to wydaje mi się, że doszło do nich w pewnej mierze dlatego, że w odniesieniu do "wrogiej" ludności cywilnej jedni i drudzy mieli sporo na sumieniu. Gdyby było inaczej, gdyby lokalnie wizerunek którejś formacji jakoś mocno ucierpiał na brataniu się z takim "sojusznikiem", do ugody i wspólnej walki z komunistami nigdy by nie doszło.

                  Możesz odmówić upowcom miana żołnierzy, ale nie możesz odmówić im krzyża w miejscu ich śmierci, a tego przecież dotyczy to całe zamieszanie z Chryszczatą. Dziwne, że takie rzeczy dzieją się w katolickim kraju...

                  Co do reszty (rzekome zakłamywanie zbrodni UPA i nonsensowne porównania ukraińskich nacjonalistów z hitlerowcami), to chyba pozostaniemy przy swoich zdaniach.
                  • venus99 Re: Jeszcze raz zdjęcie... 03.01.12, 16:13
                    tawnyroberts napisał:
                    1.gdzie grupka ukrainofobów protestowała
                    -nie utożsamiajmy upowskich bandytów z Ukrainą i Ukraińcami.to raczej rak toczący Ukrainę.
                    2.nonsensowne porównania ukraińskich nacjonalistów z hitlerowcami),
                    ja nigdy ich nie porównywałem,jeżeli już to utożsamiałem.
                    powtarzam jeszcze raz:UPA to nie to samo co Ukraina.jak kiedyś bardzo ładnie powiedział Szewach Weiss-"ale są w Polsce różne stodoły".ja się będę tego trzymał.
          • ciekawy344 Re: Zamordowani = zlikwidowani 23.12.11, 17:44
            Jaka tam znowu armia raczej terroryści-separatyści żadna armia takie ukraińskie Taliby... żadnego mandatu nie mieli na reprezentowanie społeczeństwa ukraińskiego. Po dziś dzień na takie "szpitale" jest jedno lekarstwo trochę ołowiu i trotylu.
    • storm222 Re: Pomnik UPA na Chryszczatej jednak do rozbiórk 03.01.13, 22:51
      od jakiegoś czasu śledzę to forum i ze zdumieniem zauważyłam że sprawy ,zdarzenia sprzed wielu wielu lat które bezpośrednio nie dotyczą naszego pokolenia mogą tak dzielić Polaków bo wszyscy nimi jesteśmy.Moim zdaniem należy uszanować każdy pomnik czy jest on polski
      ukraiński ,niemiecki itp.W tym roku pierwszy raz byłam w Bieszczadach i jestem wstrząśnięta tym .jak mogło zniknąć wszystko ,prawie każdy ślad po mieszkańcach tych terenów
    • tawnyroberts Dewastacja pomnika w Hruszowicach 04.01.13, 12:28
      Kolejna odsłona bezczeszczenia ukraińskich upamiętnień na terenie Polski to atak na pomnik poświęcony żołnierzom UPA w Hruszowicach. To nie pierwszy taki incydent dotyczący tego memoriału. Podobnie jak poprzednio, wandale poprzestali na namalowaniu sprayem obraźliwych napisów. Pewną nowinką jest wprowadzenie bazgrołów cyrylicą, ale na razie idzie to bardzo opornie, o czym świadczy jeden z napisów: "DУPA". W jakim języku by tego nie czytać, to i tak nie będzie to, co miał na myśli autor tych żałosnych wypocin. Oj, coś mi się wydaje, że "DUPA" to z tego niespełnionego "malarza-poligloty"...


      "Zdewastowany pomnik UPA"

      W Hruszowicach koło Przemyśla zdewastowano pomnik poświęcony żołnierzom Ukraińskiej Powstańczej Armii, wybudowany na miejscowym cmentarzu. Wandale namalowali farbą na monumencie obraźliwe napisy, a dodatkowo zniszczyli wieńce i znicze koło pomnika. Złoczyńców poszukuje policja, do której z odpowiednim doniesieniem o chuligańskim wybryku zwróciło się Stowarzyszenie Ukraińców Więźniów Politycznych i Represjonowanych.

      Nieznani sprawcy napisali na pomniku cyrylicą i łacińskimi literami: „СВОЛОЧИ”, „KATY”, „FASZYSTY” i „DУPA”. Na monumencie namalowano również swastykę. Błędy w słowach mogą wskazywać, że wandale niezbyt dobrze znali język polski, stąd dewastacja mogła być zewnętrzną prowokacją.

      Inaczej sprawę ocenia prezes stowarzyszenia Ukraiński Dom Narodowy Michał Pulkowski (Михайло Пульковський), który był na miejscu przestępstwa i sporządził dokumentację zniszczeń. Według niego dewastacja pomnika mogła raczej mieć miejsce około 11 listopada, gdy w Polsce świętują Dzień Niepodległości. M. Pulkowski podejrzewa, że aktu wandalizmu mogli dopuścić się przedstawiciele radykalnych prawicowych środowisk, dość aktywnie działających w tym regionie: „Gramatyczne pomyłki świadczą o tym, że robił to ktoś, kto absolutnie nie zna cyrylicy. Całkiem prawdopodobne, że zrobili to polscy pseudopatrioci” - ocenia M. Pulkowski. Jego zdaniem, dewastacja nie jest prowokacją z ukraińskiej strony.

      Przypominamy, że osłonięcie pomnika w Hruszowicach odbyło się w 1994 r. Propozycję jego budowy zgłosiło dwa lata wcześniej Stowarzyszenie Ukraińców Więźniów Politycznych i Represjonowanych. Na pomniku widnieje napis „Chwała bohaterom UPA - bojownikom za wolność Ukrainy”. Następnie wymienione są wojskowe kurenie UPA z Zakerzonnia, według pseudonimów ich dowódców: Konyka - Bajdy, Rena, Zalizniaka i Prirwy - Berkuta. Kiedy pomnik został już ustawiony, polska władza zwróciła uwagę na fakt, że zrobiono to bez odpowiednich zezwoleń, dlatego przez dłuższy czas domagała się jego likwidacji.

      W listopadzie, w przybliżeniu w tym czasie, gdy doszło do incydentu w Hruszowicach, w mieście Drohobycz w Ukrainie oszpecono znakiem swastyki drzwi do pomieszczenia jednego z polskich centrów młodzieżowych. Wtedy też w Litwie zbeszczeszczono memoriał z pochowanym sercem polskiego wodza - marszałka Józefa Piłsudskiego. Jeśli to nie jest zbieg okoliczności, to można wyciągnąć następujący wniosek: ktoś bardzo stara się, żeby między najbliższymi sąsiadami historia doprowadziła do zaostrzeń we wzajemnych relacjach.

      Grzegorz Spodarek (Григорій Сподарик)

      „Nasze Słowo” („Наше Слово”), Nr 52, 29/30 grudnia 2012 r.
      • 99venus Re: Dewastacja pomnika w Hruszowicach 08.01.13, 17:07
        dewastowanie pomników jest wysoce naganne ale jest również faktem,że stawianie pomników upowcom na polskiej ziemi jest skandalem i wyjatkową bezczelnością.nie waham się nazwać tego prowokacją mającą na celu wywołanie określonej reakcji.
        UPA była organizacją zbrodniczą.nie da się ukryć,że walka tych bohaterskich bojowników,
        wiernych sojuszników Hitlera-szczególnie w szeregach dywizji SS Hałyczyna sprowadzała się do bestialskiego mordowania bezbronnej ludnosci polskiej.
    • tawnyroberts Ważą się losy pomnika UPA w Hruszowicach 19.11.13, 19:44
      Ostatnimi czasy podkarpaccy działacze Prawa i Sprawiedliwości, wzorem swoich kolegów z centrali, dość intensywnie próbują "namieszać" pomiędzy Polakami i Ukraińcami. Na przykład poseł Mieczysław Golba mocno zaangażował się w powstanie tablicy upamiętniającej polskie ofiary UPA w Wiązownicy. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w treści memoriału nie wspomniano ani słowem o pomordowanych w okolicznych wsiach Ukraińcach - ofiarach terroru polskiego podziemia, milicji i pospolitych band rabunkowych. Zresztą owe mordy były przyczyną ukraińskiej akcji odwetowej w Wiązownicy, akcji nie do końca trafionej, choćby z uwagi na znaczną ilość zabitych wśród cywilnych Polaków. Tematowi upamiętnienia w Wiązownicy wkrótce poświęcę odrębny wątek.

      Z kolei europoseł tej samej partii Tomasz Poręba wziął na celownik wspominany już w tym wątku pomnik UPA w Hruszowicach, domagając się od wszelkich możliwych urzędów jego likwidacji. Problem jednak w tym, że jakoś nikt się specjalnie do tego nie garnie, a i mieszkańcom Hruszowic, w przeważającej części Polakom, memoriał na cześć "bojowników o wolną Ukrainę" jakoś specjalnie nie zawadza. Poniżej krótki artykuł z "Nowin" na ten temat z września bieżącego roku, czyli nie pierwszej już świeżości, ale zdaje się, że nic nowego w tym temacie się nie wydarzyło.


      "Ważą się losy nielegalnego pomnika UPA"

      Hruszowice, pow. przemyski

      O usunięcie kontrowersyjnego pomnika sławiącego Ukraińską Powstańczą Armię zaapelował w lipcu do wójta gminy Stubno europoseł PiS Tomasz Poręba. – Działalność tej nacjonalistycznej formacji, która wymordowała sto tysięcy ludzi tylko dlatego, że byli Polakami, nie powinna być w naszym kraju nigdzie upamiętniana – uzasadniał apel.

      Co na to wójt? – Nie mówię nie, ale nie wiem, czy rozebranie tego pomnika leży w moich kompetencjach – tłumaczy wójt Janusz Słubicki. - Zwróciłem się o wykładnię w tej sprawie do radcy prawnego. Czekam na odpowiedź. Mam ją otrzymać do końca września – dodaje.

      Wątpliwości co do rozbiórki mają za to sami mieszkańcy Hruszowic. – Pomnik ten stoi u nas już ze 20 lat i co, nagle zaczął przeszkadzać? – mówi nam starszy mężczyzna spotkany we wsi. – Mi tam on nie wadzi – dodaje. Podobnie myślą i inni mieszkańcy, z którymi rozmawialiśmy.

      Pomnik UPA na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach powstał w 1994 r. nielegalnie i takim pozostaje do dziś. Wprawdzie po jego postawieniu działacze przemyskiego Związku Ukraińców w Polsce zwrócili się do sądu o jego zatwierdzenie, ale zgody nie dostali.

      Na pomniku umieszczono tablicę z wypisanym cyrylicą napisem: „Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę”. Znajdują się tam również tabliczki w nazwami czterech batalionów.

      Agnieszka Smyk, "Nowiny"
      • 99venus Re: Ważą się losy pomnika UPA w Hruszowicach 20.11.13, 10:54
        wszystkie pomniki upamietniające zbrodniczą działalność UPA i jej członków muszą zniknąć z polskiej ziemi.w Polsce nie ma zwyczaju stawiania pomników zbrodniarzom.
        - -
        czyzby niewinne ukraińskie ofiary zginęły PRZED 11 lipca 1943 roku czy PO?
        • tawnyroberts Pomniki i ofiary 20.11.13, 20:48
          Czy aby na pewno w Polsce nie ma (nie było) zwyczaju stawiania pomników zbrodniarzom? A co powiesz na monument Feliksa Dzierżyńskiego na placu Bankowym w Warszawie? Poza tym, nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek oficjalnie uznano UPA za organizację zbrodniczą...

          Co do ukraińskich ofiar, to część zginęła przed 11 lipca 1943 r., ale większość po tej dacie. Najważniejsze jednak, że wszystkie przed 17 kwietnia 1945 r., czyli dniem odwetowej akcji UPA na Wiązownicę.
          • piotrzr Re: Pomniki i ofiary 22.11.13, 16:29
            Teraz - gdy Ukraina straci szansę na europejską integrację - zobaczycie jak będzie realizowane hasło "Ukraina dla Ukraińców" .....to może i w Polsce się opamiętają
            • perekinczyk Re: Pomniki i ofiary 26.11.13, 01:09
              piotrzr napisał:
              " Teraz - gdy Ukraina straci szansę na europejską integrację - zobaczycie jak będ
              > zie realizowane hasło "Ukraina dla Ukraińców" .....to może i w Polsce się opami
              > ętają"

              Grozisz??. Sprobuj na"dziele". Nie ma lepszego wyjscia dla Polski jak cala "ukraina" pod Wielka Rosja!!
              Tak, moze sie opamietacie!
              Slava Putinu.
              Perekinczyk
      • tawnyroberts Przeciwko kolejnej „wojnie na pomniki” 27.11.13, 21:42
        Krótki artykulik z "Nowin" oczywiście nie wyczerpuje tematu pomnika UPA w Hruszowicach, który tylko na pozór wydaje się bardzo prosty do załatwienia. Znacznie więcej do sprawy wnosi tekst Grzegorza Spodarka (Григорій Сподарик) pod tytułem „Przeciwko kolejnej „wojnie na pomniki””, zamieszczony w "Naszym Słowie" z 25 sierpnia bieżącego roku. Pojawiają się tam nowe okoliczności, o których nie wspominają ani europoseł Tomasz Poręba, ani dziennikarze innych gazet. Jak łatwo się domyślić, w przypadku T. Poręby chodzi zapewne o celowe przemilczenie...


        „Przeciwko kolejnej „wojnie na pomniki””

        Po niedawnym apelu polskiego europosła z Prawa i Sprawiedliwości Tomasza Poręby, dotyczącym konieczności likwidacji pomnika UPA w Hruszowicach, Związek Ukraińców w Polsce nawołuje o nierozpoczynanie kolejnej „wojny na pomniki”. W oświadczeniu z 14 sierpnia organizacja przypomina, że szereg ukraińskich pamiątek w Polsce i polskich w Ukrainie wykonano w latach 90-tych w czasie swoistej „próżni prawnej”, dlatego dzisiaj nie warto wątpliwymi apelami na nowo rozgrzewać emocji w obu państwach. ZUwP kładzie także nacisk na fakty, które zaprzeczają niektórym argumentom skłaniającym do konieczności usunięcia memoriału w Hruszowicach.

        *Symbolicznych nie legalizują*

        Europoseł Poręba w swoich pismach do samorządów województwa podkarpackiego i Andrzeja Kunerta, sekretarza Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM), zwrócił uwagę na to, że pomnik w Hruszowicach stoi nielegalnie od dwudziestu lat. Wybudowano go bez konsultacji z wojewódzkim konserwatorem zabytków i ROPWiM. Pomnik, w ocenie polskiego polityka, to przejaw relatywizmu w podejściu do historii, który polega na upamiętnianiu miejsc i osób związanych z mordami polskiej ludności: „To typowo symboliczne upamiętnienie, które nie stoi na miejscu faktycznego pochówku członków UPA, tak więc żadnym sposobem nie można mówić o legalizacji tego pomnika” – akcentuje T. Poręba. Niedawno na konferencji prasowej w Rzeszowie polityk zaznaczył, że takie stanowisko podtrzymuje także ROPWiM. Oprócz tego w przedstawionym dokumencie – odpowiedzi od sekretarza A. Kunerta, mówi się o tym, że ROPWiM ma zamiar użyć zdecydowanych środków do likwidacji tego i podobnych upamiętnień, które pojawiły się z naruszeniem polskiego prawa. Jednak okazuje się, że zarówno ROPWiM, jak i europoseł pomijają ważną okoliczność tej sprawy.

        *Poświadczone zeznania świadków*

        Tutaj trzeba powrócić do połowy lat 90-tych, gdy ROPWiM i ZUwP próbują zrobić coś z „próżnią prawną” w sprawie upamiętnień. 24 czerwca 1995 r. strony układają porozumienie o współpracy.

        Jeden z jego punktów dotyczył kwestii nielegalnych ukraińskich upamiętnień na terenie Polski. Wówczas strony umówiły się, że już powstałe pomniki będą podlegać ocenie i sprawdzeniu w celu przystosowania do prawnych wymogów. Oprócz tego strony postanowiły, że będą dotrzymywać w szczególności takich kryteriów jak: upamiętnienia będą pojawiać się na miejscach faktycznych pochówków, napisy będą dwujęzyczne, a pamiątka nie powinna ranić uczuć Polaków. Po roku, w kolejnym wspólnym dokumencie, strony umówiły się na podstawie jakich przepisów będą wykonywane pomniki na cześć Ukraińskich Strzelców Siczowych, członków Ukraińskiej Armii Halickiej, żołnierzy ukraińskich walczących podczas II wojny światowej w szeregach Wojska Polskiego i Armii Czerwonej, a także w niemieckich formacjach. Podpisano układ dotyczący upamiętnienia cywilnych ukraińskich ofiar wojny i represji. Jednak już wówczas strony nie były w stanie porozumieć się w sprawie uszanowania pamięci uczestników UPA. Jak zaznaczano, rozbieżności wypływały z braku rzetelnej historycznej oceny wydarzeń z lat 1939-1956 i wskutek tego, że nie było stosownej bazy prawnej itd. W kolejnym protokole uzgodnień z 1997 r. strony nadmieniają o potrzebie opracowania zasad działania w kwestiach dotyczących upamiętnienia uczestników UPA. W tym dokumencie wyraźnie powiedziano, że „każdy poległy w boju, albo w rezultacie innych zbrojnych działań, ma prawo do godziwego pochówku”. Trzeci punkt tego dokumentu brzmi: „Potwierdzeniem lokalizacji miejsca pochówku i osobistej informacji o pochowanych (zmarłych) ludziach, gdy nie ma archiwalnych i oficjalnych dokumentów, mogą być notarialnie poświadczone zeznania świadków”. Jeśli nawet wymienione porozumienia ROPWiM potem jednostronnie zerwała, to ten punkt ma szczególne znaczenie dzisiaj, kiedy i europoseł Poręba, i ROPWiM jednoznacznie stwierdzają, że mogiła w Hruszowicach jest jedynie symboliczna.

        *„Po sześciu w dwóch rzędach”*

        Okazuje się, że istnieje potwierdzone notariuszem świadectwo tego, że pomnik w Hruszowicach stoi na ziemi, która stała się mogiłą dla żołnierzy UPA. Takie zeznanie złożył jeszcze w 1995 r. urodzony w Hruszowicach Dmytro Kiwer (Дмитро Ківер), a poświadczył przemyski notariusz Stanisław Radyk. W dokumencie D. Kiwer mówi, że w 1946 r. był świadkiem pogrzebu 12 żołnierzy UPA w miejscu, gdzie obecnie stoi pomnik: „W mogile jest pochowanych 12 osób, po sześciu w dwóch rzędach. Znałem pseudonimy dwóch z nich. To byli „Marko” („Марко”) i „Honta” („Гонта”) z sotni "Kruka". Pochowali tam też oficera, którego personaliów ja nie znam. Na mogile był usypany metrowy kurhan. Krzyża nie wstawiono" – powiedział w 1995 r. naoczny świadek. Ale dzisiaj o tym fakcie albo zapomniano, albo świadomie jest on przemilczany. Inicjator "hruszowieckiej sprawy" europoseł Poręba publicznie oświadcza, że zajmuje się pomnikiem UPA w Hruszowicach na prośbę miejscowej ludności. Nie ma podstaw, żeby temu zaprzeczać, jednak faktem jest i to, że jakiś czas temu mieszkańcy tej wsi podpisali się pod oświadczeniem, żeby "pomnik zostawić w spokoju". Niedawno mówił o tym Janusz Słabicki – wójt gminy Stubno, na terenie której stoi memoriał, w rozmowie z rzeszowskim wydaniem "Gazety Wyborczej".
        • tawnyroberts Przeciwko kolejnej „wojnie na pomniki” - cz. II 27.11.13, 21:46
          *Czy porozumiewali się z Ukrainą?*

          W swoim sierpniowym oświadczeniu ZUwP przypomina, że w 1999 r. ROPWiM, zrywając porozumienie dotyczące ukraińskich upamiętnień w Polsce, stwierdziła, że te kwestie ma regulować wyłącznie polsko-ukraiński międzyrządowy dokument: „Umowa o ochronie miejsc pamięci i spoczynku ofiar wojny i represji politycznych”. W ocenie organizacji w protokołach wykonawczych tego dokumentu powinny być zapisane procedury związane z dalszym losem pomnika w Hruszowicach: „Tym sposobem zwracamy się do pana Andrzeja Kunerta z prośbą o odpowiedź na pytanie: czy sprawa likwidacji upamiętnienia w Hruszowicach była konsultowana z ukraińskim partnerem? Jeśli tak, to jakie postanowienia podjęły strony?” – stwierdzono w oświadczeniu, w którym ZUwP nawołuje do rozstrzygania kontrowersyjnych spraw „zgodnie z przyjętymi porozumieniami, a nie za dowolnymi wskazówkami”. Według przedstawicieli organizacji wystąpienia europosła Poręby i odpowiedź ROPWiM wywołają nową falę polsko-ukraińskiego sporu, nową „wojnę na pomniki”: „To ma szczególne znaczenie w przededniu podpisania „Umowy o współpracy pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą”. Umowy, której jednym z głównych popularyzatorów jest polskie państwo” – stwierdza się w dokumencie, który kończy się prośbą do resortów spraw zagranicznych Polski i Ukrainy o rozwiązanie problemu tak, żeby nie rujnować dotychczasowego pozytywnego dorobku na niwie stosunków polsko-ukraińskich.

          Na odpowiedź na inicjatywę polskiego europosła z ukraińskiej strony nie trzeba było długo czekać. Niedawno poseł ukraińskiej partii „Swoboda” Ołeh Pańkewycz (Олег Панькевич) w swoim piśmie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy zażądał oficjalnego potępienia zamiaru likwidacji pomnika w Hruszowicach: „Takie antychrześcijańskie i antyludzkie zamiary oceniamy jako wandalizm, przejaw braku szacunku do zmarłych. Uważamy za niedopuszczalne szydzenie z państwowego symbolu Ukrainy i z pamięci zmarłych” – napisał poseł „Swobody”, jednocześnie wymagając od ministra spraw zagranicznych Ukrainy Leonida Kożary (Леонід Кожара) zainicjowania przeprowadzenia spisu pomników ustanowionych przez polską stronę na terytorium Ukrainy. Niedawno publicysta „Gazety Wyborczej” i aktywny przedstawiciel naszej społeczności w dziedzinie polsko-ukraińskiego pojednania Mirosław Czech oświadczył, że w delikatnej sprawie trudnej polsko-ukraińskiej przeszłości „ostatnimi czasy namnożyło się takich, którzy z głupoty, albo dla prowokacji biegają z zapałkami dookoła beczki z prochem”. Dzisiaj do tych słów można jedynie dodać, że niestety lista nierozważnych biegaczy ciągle się powiększa...

          Grzegorz Spodarek

          „Nasze Słowo”, nr 34 (2924), 25 sierpnia 2013 r.
      • tawnyroberts I znowu te wybory, czyli Tomasz Poręba w akcji 14.02.14, 13:35
        Ruszyła kampania do Parlamentu Europejskiego i w związku z tym do jednego z wydań podkarpackich „Nowin” trafiła gazetka „Kurier Europa”, numer 1(4) 2014. „Dziwnym” zbiegiem okoliczności akurat ten numer broszurki został w całości poświęcony podsumowaniu dobiegającej właśnie końca kadencji europosła Tomasza Poręby z Prawa i Sprawiedliwości w tymże parlamencie. I nie byłoby może w tym nic dziwnego, bo do tego typu nachalnych autopromocji zdążyliśmy się już chyba wszyscy przyzwyczaić, gdyby nie jeden drobny szczegół. Otóż na pierwszej i drugiej stronie gazetki jest wywiad z Porębą, w którym chwali się on swoimi osiągnięciami dokonanymi na rzecz Podkarpacia w czasie prawie pięcioletniego zasiadania w ławach europarlamentu. Co ciekawe, autor wywiadu nie uznał za stosowne, żeby się ujawnić choćby z inicjałów, co nasuwa oczywiste przypuszczenie, że Tomasz Poręba przeprowadził ten wywiad sam ze sobą. Nie to jest jednak najważniejsze. Już w czwartym pytaniu, jeszcze na pierwszej stronie broszurki, „dziennikarz” porusza sprawę pomnika UPA w Hruszowicach. Wychodzi więc na to, że awantura o ten monument, wywołana zresztą przez Porębę z premedytacją dla zdobycia popularności w środowiskach kresowych, jest jednym z jego największych sukcesów pięciu lat posłowania w Brukseli! I nie inaczej, bo w tym samym tonie wypowiada się i rzekomy „dziennikarz” i sam Poręba:

        [...]
        Dziennikarz: - Mówiąc o Ukrainie nie sposób również zapomnieć o pomniku UPA w Hruszowicach. Dlaczego zainteresował się Pan tą sprawą?
        Tomasz Poręba: - Z trzech powodów. Po pierwsze jest to nielegalna budowla, która stanęła na początku lat 90. Nikt z władz polskich nie wydał zgody na budowę tego pomnika. Po drugie nie upamiętnia ofiar, nie ma tam żadnego miejsca spoczynku. No i po trzecie chodzi o napis: „Bohaterom UPA. Chwała bojownikom za wolną Ukrainę”. A jest oczywistym, że UPA była organizacją, która mordowała Polaków ze względu na to, że byli Polakami. Dopuściła się ludobójstwa. W odpowiedzi na mój apel w sprawie pomnika w Hruszowicach, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert zapowiedział podjęcie działań zmierzających do likwidacji tego obiektu.
        Dziennikarz: - To rzeczywiście duże osiągnięcie (...).
        [...]

        Jakby tego było mało, w tej samej gazetce Poręba jeszcze dwukrotnie odtrąbił swój sukces w nagonce na ukraińskie upamiętnienia na terenie Polski. Na stronie 9 pojawił się artykulik pod tytułem „Pomnik UPA w Hruszowicach ma zostać zlikwidowany” o następującej treści:

        «Europoseł PiS zaapelował do władz samorządowych oraz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa o usunięcie pomnika ku czci OUN/UPA w Hruszowicach. Nielegalny pomnik znajduje się od 1994 r. na cmentarzu komunalnym w Hruszowicach w pow. przemyskim. Obiekt w kształcie łuku chwały z godłem Ukrainy w centrum zawiera napis „Chwała bohaterom UPA, bojownikom o wolną Ukrainę”. Fragmenty kamienne i tablice z brązu zostały przywiezione ze Lwowa, a na zbudowanym przez siebie cokole umieścił je mieszkaniec Hruszowic. „UPA wymordowało ponad 100 tys. osób tylko dlatego, że byli Polakami. Była to zbrodnia ludobójstwa, dlatego działalność tej nacjonalistycznej formacji nie powinna być nigdzie w Polsce upamiętniana” - mówił Poręba. W odpowiedzi na apel Tomasza Poręby ws. pomnika UPA w Hruszowicach sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert zapowiedział podjęcie działań zmierzających do likwidacji tego obiektu.»

        I, już zupełnie na dobitkę, na ostatniej stronie broszurki w dziale zatytułowanym „Sukcesy - Region” (oczywiście chodzi o sukcesy Tomasza Poręby z mijającej kadencji europarlamentu) znowu pojawia się powtarzany jak mantra tytuł „Pomnik UPA w Hruszowicach zostanie zlikwidowany” oraz poniższe zdanie:

        „Dzięki interwencji Tomasza Poręby ws. pomnika UPA w Hruszowicach sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert zapowiedział podjęcie działań zmierzających do likwidacji obiektu, który czci zbrodniarzy UPA.”

        Co ciekawe, ten niewątpliwa „zasługa” europosła dla Podkarpacia jest wymieniana jednym tchem obok przykładowo „Modernizacji linii kolejowej Dębica - Mielec - Ocice”. Wszystkich takich sukcesów dla regionu Poręba zdołał wymienić zaledwie siedem. Wniosek z tego taki, że przez te pięć lat nie zrobił dla Podkarpacia prawie nic, a w kwestii walki z ukraińskimi pamiątkami okazał się godnym następcą swojego poprzednika w Parlamencie Europejskim, czyli Andrzeja Zapałowskiego. Na mój głos w nadchodzących wyborach Tomasz Poręba nie ma co liczyć...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka