Gość: alamakota
IP: *.mcon.pl
11.01.09, 12:51
wracam sobie wczoraj ze stacji zasańskiej, a tu.. wszyskie niemal
drzewa / na oko z 10 conajmniej/ przy nasypie wycięte w pień.
wszystkie zdrowiutkie, większość piekne, duże brzozy. i tak sie
zastanawiam, komu drzewa w mieście przeszkadzają... te drzewka ani
nie były chore, ani niehistoryczne / to tak w kwestii lip w
rynku :D/, zagrożenia nie stwarzały.. a tak, zamiast widoku drzew
mamy widok na blaszaną puszkę sklepu Nomi... fujjjj......
i się tak zastanawiam, co za kilka lat w naszym mieście się ostanie
z drzewostanu. przy bazarze tez wszystko wcycięto, odsłaniąjąc
piękny widok na blaszane szczęki handlowców. ja rozumiem, że topole
to nienajszczęśliwszy wybór, ale ani jednego innego drzewa tam
nasadzonego nie ma i pewnie nie będzie. na osiedlach tną, bo
sprzątaczkom wygodnie jesienią - liści nie trzeba sprzątać. słów
brak. Jagiellońska wycięta. Bakończycka tez, taki sam los czeka
drzewa na Słowackiego - pan Kośc juz zaciera ręce...
nie jestem zwariowaną i nawiedzoną ekolożką ale jak tak dalej
pójdzie, to nie będzie pół wysokiego drzewa w miescie, tylko jakieś
niskopienne krzaczki i cała masa smogu, bo samochodów coraz więcej,
a naturalnych filtrów powietrza cały czas się pozbywamy. jeśli juz
tak tną, to może by coś w centrum posadzić? po co nam drzewa na
obwodnicy - mówiąc nawiasem, jakiś dureń sadził te dęby jeden obok
drugiego :/