moje dziecko

22.11.04, 15:00
słodkie tłuste bobaski - urocze, kolorowe aniołki pełne wdzięku ...
poruszające rozkosznie skrzydełkami i trąbkami, które można znależć na
dziecięcych nagrobkach na każdym niemal cmentarzu
zawsze są z nami? strzegą nas? Pomagają? Siedzą na lewym ramieniu?
A ja wciąż widzę siną, zmasakrowaną, zakrwawioną i pełną bólu twarz
noworodka, który tak bardzo cierpiał zanim sie urodził. I właściwie powinnam
mu dużo wcześniej pozwolić odejść, przynajmniej nie cierpiałby tak bardzo.
Nie widziałam mojego synka, ale tak sobie go wyobrażam. Bo inaczej nie mógł
wyglądać, wyciągnięty ze mnie kleszczami za główke.
Nie urodzę już więcej żadnego dziecka
Nigdy nie będę juz w ciazy
Po co jestem kobietą?
Moje dziecko chyba nie jest aniołem.
Przeczytałam o Aniołach mądrą księge, specjalnie żeby się dowiedzieć, czy
znajde tam moje dziecko
Nie znalazłam
i nie bardzo rozumiem o co chodzi z tym lewym ramieniem
w zmasakrowanej twarzy mojego dziecka widzę tylko powracające demony
zero aniołów

pewnie taki post i tak zostanie skasowany, bo cierpienie także musi mieć
swoje granice, ale nie daje już rady.

    • alina30 Re: moje dziecko 22.11.04, 15:20
      Ja widziałam swojego synka, przez 3 latka żył z nami beztrosko. I wiesz co? Też
      nie widzę go wśród aniołów. Widzę go z zapuchniętymi oczami i głową w
      bandażach. I nienawdzię tego świata.
      Trzymaj sie!
      • anka1 Re: moje dziecko 22.11.04, 17:14
        swiatelka dla Waszych Dzieciatek
        (*)(*)(*)(*)(*)
        tylko tyle moge zrobic ...
        ze lzami w oczach
        • zorka7 Re: moje dziecko 22.11.04, 19:13
          Mój Anioł (jednak od czasu do czasu na lewym ramieniu) ma siny, spuchnięty
          brzuch, a pod cienką skórą zamartwicę jelit.

          Mój Anioł... wygląda najpiękniej z dala od swojego ciała.
          • odlipcadomarca Re: moje dziecko 23.11.04, 01:45
            Na Powazkach jest gdzies kupka prochu, ktora niech uzyznia trawe, krzaki,
            drzewa... To byla moja coreczka, nie jest zadnym aniolem, jest czescia
            tajemniczej Natury. Gdy o Niej mysle, patrze na drzewa, na platki sniegu, na
            fale jeziora i czasem na chwile trace z bolu oddech... Jej tez kiedys zabraklo
            tchu :(
            • anka1 Re: moje dziecko 24.11.04, 08:39
              nie wiem dlaczego ale cos mi mowi zeby przypomniec tu ta piosenke spiewana
              przez Ryszarda Rynkowskiego -
              Ci co odchodza
              wciaz z nami sa
              i zyja sobie
              obok nas
              patrza z miloscia
              na nasze dni
              czasem sie smieja
              przez lzy
              co tu jest jawa ?
              co snem ?
              kto tu istnieje ?
              kto nie ?
              a moze nas
              tu nie ma nas
              a Oni sa ?
              co tu jest prawda ?
              co nie ?
              po ktorej stronie
              jest sens ?
              bo jesli tam
              po co jest
              ten nasz swiat ?
              Ci co odchodza
              wciaz z nami sa
              czujesz ich pomoc
              gdy jest zle
              wiec gdy z ciemnoscia
              rozmawiasz swa
              Oni cie widza
              Oni sa ...
              co tu jest jawa ?
              co snem ?
              kto tu istnieje ?
              kto nie ?
              a moze nas
              tu nie ma nas
              a Oni sa ?
              co tu jest prawda ?
              co nie ?
              po ktorej stronie jest sens ?
              bo jesli tam
              po co jest ten nasz swiat ...





              co tu jest prawda ?
              co nie ?
              • m_nieczua Re: moje dziecko 24.11.04, 09:05
                a ja mam nadzieję, że mój synek, choć mial tylko 24 tygodnie spaceruje gdzieś
                za rękę z moim Tata, który zmarł niemal równo rok przed nim. Był świetnym
                dziadkiem dla mojego starszego synka, więc pewnie jest takim tak i dla
                młodszego.
                Magda
    • 1megan Re: moje dziecko 24.11.04, 09:13
      Bardzo mi przykro z powodu tego co się stało z twoim synkiem, ja jednak skłonna
      byłam tylko zaakceptować to że moja córeczka jest aniołkiem po tamtej stronie i
      że jest jej lepiej, lżej bez bólu, czuje się tam wolna, spokojna i śmieje się,
      bawi i nadal w ten sposób o niej myślę inne interpretacje mnie nie interesują,
      oddalam je od swoich myśli inaczej chyba bym zwariowała, za dużo widziałam jej
      cierpienia, nie mogłam nawet jej pomóc, przytulić, bo była popodłązcana do
      najróżniejszych bezdusznych urządzeń, kiedyś do niej przyjde i będę ją
      przytulać na wieki
      • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 09:29
        nie wierzę w Anioła. Szczególnie tego na lewym ramieniu. Czuje raczej
        powracające demony na lewym podramieniu.
        • ladyhawke12 Re: moje dziecko 24.11.04, 10:05
          choredziecko napisała:

          > nie wierzę w Anioła. Szczególnie tego na lewym ramieniu. Czuje raczej
          > powracające demony na lewym podramieniu.

          Anioły istnieja, moze Twoj Aniolek dobija sie wlasnie do Ciebie, a Ty zamknieta
          w bolu tego nie slyszysz. Twoje malenstwo bylo i jest piekne, jesli moge cos
          dla Ciebie zrobic aby odgonic demony to jestem, Bawi sie teraz z innymi
          dzieciaczkami jest pod opieka. Nie ma dowodow ze istnieja, a czy ktos kiedys
          widzial mysli, co nie znaczy ze ich nie ma. Czyje natomiast ze Aniolek Damiana
          czuwa nad nami, czasami mam takie straszne problemy i nagle sie rozwiazuja,
          mimo iz nie mialy wczesniej zadnych sznas. Moze kiedys kiedy popatrzysz na
          swiat innymi oczami zobaczysz wiele osob takich ja Ty, z Aniolami na ramieniu
          nie wazne na ktorym, ale Ty bedziesz je widziec, tak jak ja dzisiaj.
          • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 10:21
            > Anioły istnieja, moze Twoj Aniolek dobija sie wlasnie do Ciebie, a Ty
            zamknieta w bolu tego nie slyszysz.

            Słyszę jak dobija sie się wielki złowowrogi anioł z czarnymi skrzydłami. Moje
            dzieci są daleko, są szcześliwe, to nie ulega wątpliwości. Tylko co ze mną?
            Anioł z czarnymi skrzydłami, które oferuje Cudowne Lekarstwo na Wszystko. Znam
            go już od dawna.

            • ladyhawke12 Re: moje dziecko 24.11.04, 10:30
              choredziecko napisała:

              >> Słyszę jak dobija sie się wielki złowowrogi anioł z czarnymi skrzydłami.

              Zatkaj uszy, zamknij mu droge do serca, ja Pomoge je przytrzymac zeby wiecej
              nie wszedl

              Moje
              > dzieci są daleko, są szcześliwe, to nie ulega wątpliwości. Tylko co ze mną?

              Ty nie jestes juz sama.

              > Anioł z czarnymi skrzydłami, które oferuje Cudowne Lekarstwo na Wszystko.
              Znam
              > go już od dawna.

              Naprawde sie niepokoje o Ciebie, zaden nalog nie zagluszy bolu, niestety go
              tylko spoteguje. Napisz do mnie na gg to moj nr 6872893

              >
              • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 10:41
                nie martw się o mnie, ladyhawke. Nic mi nie będzie. Ale dziekuje. Gdyby nie ta
                nutka nadzieji ... nie było by mnie tu ... raczej płynęłabym po nieprawdziwyn
                niebie przytulona do cudownych, ale jakże złudnych skrzydeł Czarnego Anioła.

                „A Jezus zgromił go, mówiąc: Zamilknij i wyjdź z niego! A demon rzucił go na
                środek i wyszedł z niego, nie wyrządziwszy mu żadnej szkody. I zdumienie
                ogarnęło wszystkich, i mówili między sobą: Cóż to za mowa, że mając władzę i
                moc nakazuje duchom nieczystym, a wychodzą?”

                Gdzie można spotkać tego "Jezusa" o którym tu piszą?
                • ladyhawke12 Re: moje dziecko 24.11.04, 10:49
                  choredziecko napisała:

                  > nie martw się o mnie, ladyhawke.

                  Taka mam nature, moze to egoizm z mojej strony, bo mi sie wydaje ze jak innym
                  pomagam to moj bol jest mniejszy.

                  Nic mi nie będzie. Ale dziekuje. ]

                  Tego nie wiem bede miec oko na Ciebie, i nie dziekuj, przeciez nic nie zrobilam
                  takiego

                  Gdyby nie ta
                  > nutka nadzieji ... nie było by mnie tu ... raczej płynęłabym po nieprawdziwyn
                  > niebie przytulona do cudownych, ale jakże złudnych skrzydeł Czarnego Anioła.

                  Popatrz na niebo na, na chmury, czy slonce, tam nie ma Czarnych aniolow. Musisz
                  byc, i miec nadzieje...


                  >
                  > „A Jezus zgromił go, mówiąc: Zamilknij i wyjdź z niego! A demon rzucił go
                  > na
                  > środek i wyszedł z niego, nie wyrządziwszy mu żadnej szkody. I zdumienie
                  > ogarnęło wszystkich, i mówili między sobą: Cóż to za mowa, że mając władzę i
                  > moc nakazuje duchom nieczystym, a wychodzą?”
                  >
                  > Gdzie można spotkać tego "Jezusa" o którym tu piszą?


                  W Tobie, tylko zagrzebalas go w niepamieci.
                  • zorka7 Re: moje dziecko 24.11.04, 11:01
                    A mnie denerwuje mówienie o tym, ze mamy się "na oku"... itp, itd.
                    Na jakim oku? To jest sieć. Tylko.
                    :(

                    Dziś mam dziwny dzień. Przperaszam.
                    • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 11:11
                      "Na jakim oku?"
                      pewnie na lewym. Bo na prawym jest Twój Anioł Stróż.

                    • ladyhawke12 Re: moje dziecko 24.11.04, 11:30
                      zorka7 napisała:

                      > A mnie denerwuje mówienie o tym, ze mamy się "na oku"... itp, itd.
                      > Na jakim oku? To jest sieć. Tylko.
                      > :(
                      Wiem, ale mnie chodzilo ze bede cztac posty i reagowac, zeby nic zlego sie nie
                      stalo. Kiedys dawno temu nie zareagowalam i do dzis mam wyrzuty sumienia, bo
                      ona nie chiala juz zyc i odeszla. Sory jak kogos to urazilo.

                      >
                      > Dziś mam dziwny dzień. Przperaszam.

                      Kazdy moze taki miec, nie przepraszaj
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 11:43
                        Dziekuje ladyhawke.

                        Ja mam tylko trochę pytań. Może to nie miejsce na moje pytania. Wiem tylko jak
                        na takie pytania odpowiada mój Anioł z Czarnymi Skrzydłami.

                        „Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
                        wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
                        jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”

                        Bardzo się boje tego jeziora. Czy udało się komuś samemu z takiego jeziora
                        wydostać?

                        • ladyhawke12 Re: moje dziecko 24.11.04, 11:58
                          choredziecko napisała:

                          > Dziekuje ladyhawke.
                          >
                          Nie wiem za co, mialam wrazenie ze, nie jest to nikomu do niczego potrzebne

                          > Ja mam tylko trochę pytań. Może to nie miejsce na moje pytania. Wiem tylko
                          jak
                          > na takie pytania odpowiada mój Anioł z Czarnymi Skrzydłami.

                          moge tylko powiedziec ze niestety wiem co czarne anioly podpowiadaja, mialam do
                          niedawna swojego
                          >
                          > „Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i
                          > wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie
                          > jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga.”
                          >
                          > Bardzo się boje tego jeziora. Czy udało się komuś samemu z takiego jeziora
                          > wydostać?

                          Samemu nie, ale to mowie z wlasnego doswiadczenia, i nie chce zeby ktos sie na
                          mnie denerwowal, ze cos napisalam, bo to jest przykre.
                          >
                          • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 13:15
                            ladyhawhe, przepraszam jeśli sprawiłam ci przykrość. Nie chciałam.
                            • ladyhawke12 Re: moje dziecko 24.11.04, 13:23
                              Zdaje sobie sprawe ze czlowiek jest czasami tak zly ze pogryzlby swiat, ja sie
                              nie gniewam, poprostu nie jest mi obojetne co ludzie oczekuja odemnie jesli ich
                              irytuje to sie wycofam i koniec, a jezeli zlosc im przejdzie to moze spojza na
                              swiat innaczej, a ja bede sie cieszyc ze ciutek pomoglam, Przykro mi bylo po
                              tym co Zorka napisala ale trydno kazdy ma prawo miec zly dzien
                              • zorka7 Re: moje dziecko 24.11.04, 15:56
                                Lady... Uściskamy się w sobotę.
            • rzasia Re: moje dziecko 27.11.04, 23:53
              To bardzo smutne co tu pisze "choredziecko" i nie tylko.
              Mam pewną propozycję. Może po prostu tak mocno poprośmy Jej Aniołka o pomoc dla
              mamy. Przecież Jemu jest okropnie przykro i źe jak słyszy i widzi takie słowa i
              myśli swojej ukochanej mamusi. Jedynej ludziej istoty, z którą się zjednoczył i
              zżył. ON ma już swoją ROZINKĘ w Niebie, ale nigdy nie zapomni Tej, która
              wydała Go na świat. Szykuje tam dla Niej miejsce i pragnie na Nią cierpliwie
              poczekać. Prośmy Go i inne Duszyczki. Wiemy, że ONE mogą wszystko!!!
              Uratują Wszystkie każdego, komu na tym choć trochę zależy!!!!!
    • to-ja7 Re: moje dziecko 24.11.04, 14:52
      Pamiętaj że diabeł jest ojcem wszelkiego kłamstwa. Jego celem jest zniszczenie
      każdego z nas. Jedną z metod jaką stosuje jest strach. W Twoim przypadku stara
      się przestraszyć Cię jeziorem ognistym, wykorzystując do tego to że jesteś po
      przejściach oraz elementy teologi wyrwane z kontekstu. Co by było wredniej to
      buduje ten strach na Piśmie Świetym. Próbuje wręcz zasugerować że to Twoje
      dziecko chce Twojego zła. To nie prawda. To diabeł się podszywa.

      Jezioro ogniste jest dla tych wszystkich którzy nie poszli za Jezusem, a wybrali
      szeroką drogę za tym światem. Dlatego tak ważne jest podjęcie decyzji pójścia za
      Jezusem, co niektórzy nazywają oddaniem mu swojego życia. Spowodowanie aby Jezus
      był królem Twojego życia, czyli poprostu przyjęciem Dobrej Nowiny (ewangeli).
      Dla tych którzy uwierzyli Jezusowi, zaufali mu, idą jego drogą nie ma sądu, nie
      ma też drugiej śmierci w jeziorze ognistym ! To jest właśnie dobra nowina: Jezus
      pokonał śmierć zmartwychwstając. Uczynił to dla nas!
      • zorka7 Re: moje dziecko 24.11.04, 15:57
        To-ja7, bardzo dziękuję za tego posta. I czuję "siłę fachową". :)
        • choredziecko Re: moje dziecko 24.11.04, 23:43
          zorko, to tylko złudzenie.
        • choredziecko Re: moje dziecko 25.11.04, 00:55
          "Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami
          diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi
          władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi
          duchami w okręgach niebieskich"

          To samotna walka zorko, ciężka walka z siedmiogłowym smokiem. Ucinasz jedna z
          nich, a w jej miejsce rośnie siedem nowych. Jeżeli chcesz wygrać musisz obciąć
          wszystkie siedem w jednym momencie. Przy pomocy Siedmiu Aniołów na pewno Ci się
          to uda.
          • ladyhawke12 Re: moje dziecko 25.11.04, 07:16
            choredziecko napisała:

            > "Przywdziejcie całą zbroję Bożą, abyście mogli ostać się przed zasadzkami
            > diabelskimi. Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi
            > władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi
            > duchami w okręgach niebieskich"

            Boj toczymy ze soba przede wszystkim, ze swoim umyslem ktory, potrafi nam
            wyrwac sie z podkontroli. To sami sobie potrafimy stworzyc pieklo na ziemi.
            >
            > To samotna walka zorko, ciężka walka z siedmiogłowym smokiem. Ucinasz jedna z
            > nich, a w jej miejsce rośnie siedem nowych. Jeżeli chcesz wygrać musisz
            obciąć
            > wszystkie siedem w jednym momencie. Przy pomocy Siedmiu Aniołów na pewno Ci
            się
            >
            > to uda.

            Nie jestes sama pamietaj, a na tym forum jest tyle Aniolkow, ze tylko poprosic
            a one napewno pomoga. To nie jest juz samotna walka, a siedmioglowy smok
            ucieknie, po co mu scinac glowy.
      • choredziecko do to ja 7 25.11.04, 11:40
        to-ja7 napisała:

        > Pamiętaj że diabeł jest ojcem wszelkiego kłamstwa.
        Chyba wreszcie udało mi się zobaczyć jedno z jego wcieleń. Dzisiaj we śnie stał
        na środku ruchliwej ulicy, pełnej bezdomnych i narkomanów i nie pozwolił mi
        przejść. Miał twarz mojego zmasakrowanego syna, pół kościotrup, pół Nosferatu.
        Nie wystarczy jednak krzyknąć "Apage satanas" żeby nie wrócić w to miejsce
        znów. To bardzo realne, smutne wręcz porażające miejsce, chodzą tam tylko ci,
        którzy Muszą.

        >Jego celem jest zniszczenie każdego z nas. Jedną z metod jaką stosuje jest
        strach. W Twoim przypadku stara się przestraszyć Cię jeziorem ognistym,
        wykorzystując do tego to że jesteś po przejściach oraz elementy teologi wyrwane
        z kontekstu.

        Byłam niedawno w hali pełnej ludzi, na środku wisiał krzyż z jakimś człowiekiem
        rozpiętym na nim i ociekającym krwią. Podeszłam mężczyzny w czarnej sukience
        właśnie od niego dowiedziałam się o jeziorze ognistym. Czy to był diabeł?

        > Co by było wredniej to buduje ten strach na Piśmie Świetym. Próbuje wręcz
        zasugerować że to Twoje dziecko chce Twojego zła.

        Moje dziecko nie istnieje. Nikt go nie widział. Niewielu o nim słyszało.

        > To nie prawda. To diabeł się podszywa.

        To już wiemy. Tylko co dalej?

        • zorka7 Re: do to ja 7 25.11.04, 13:46
          Co dalej?
          Ośmieszyć. Przede wszystkim ośmieszyć. On boi się naszego śmiechu.
          • choredziecko Re: do to ja 7 25.11.04, 13:49
            obawiam się, że to on właśnie najgłośniej się śmieje.
            • ladyhawke12 Re: do to ja 7 25.11.04, 13:57
              Pojaw sie na spotakniu w Warszawie, naprawde jestem wystraszona tym co sie z
              Toba dzieje.Moze cos poradzimy. Nie bedziesz sama, i poczujesz to, bedziemy z
              Toba. I nieodamy zlemu.
            • zorka7 Re: do to ja 7 25.11.04, 16:17
              Póki się go boimy - na pewno się śmieje.
          • igga-81 Re: do to ja 7 25.11.04, 13:56
            naprawdę w to wierzycie???
    • mamatymka01 Re: moje dziecko 25.11.04, 14:30
      Mój synek tez był wyciagany kleszczami- ale wcale nie miał zmasakrowanej
      główki, tylko krwiaczek u góry. Czy może być tak, ze obrazy, które podsuwa Ci
      wyobraznia, nie są odbiciem rzeczywistości?
      • natkaszczerbatka Re: moje dziecko 25.11.04, 19:07
        ja myślę, że choremudziecku należy się porządny kubeł zimnej wody na głowę.
        • zorka7 Re: moje dziecko 25.11.04, 19:57
          Albo tabliczka czekolady. :)
          • ladyhawke12 Re: moje dziecko 26.11.04, 10:31
            Jestem za tabliczka czekolady, a poza tym mozno ja przytulam, jak to nie pomoze
            to faktycznie kubel zimnej wody.
            • manatka Re: moje dziecko 26.11.04, 13:56
              A ja myslę, że tu nie pomoże ani kubeł ani tabliczka...
              Powinnaś się udać po pomoc do fachowca. Obecna aura, zimno, deszcz i brak
              słonca jeszcze bardziej wpędzają w depresję :( Choredziecko - nie daj się!
              Walcz! Wydaje mi się jakbyś się zapadała w grząskim piasku, powoli, acz
              nieuchronnie. Jeszcze jest czas by się z niego wygrzebać, by stanąć na twardej
              ziemi. Może Twoim powołaniem jest pomóc innym? Co z nimi gdy Ciebie nie będzie?
              • choredziecko Re: moje dziecko 26.11.04, 23:57
                manatka napisała:

                Może Twoim powołaniem jest pomóc innym? Co z nimi gdy Ciebie nie będzie?

                Jak moge pomóc innym, skoro sama sobie nie potrafię?
                • fibo1 Re: moje dziecko 27.11.04, 03:11
                  Pomagasz choćby przez swoją obecność tutaj.
                  Miałem przez długi czas okropne obrazy mojej córci tuż po wypadku, nie będę
                  pisał o szczegółach, bo znowu mój post zostanie skasowany, ale było to natrętne
                  i doprowadzało mnie do szaleństwa. Nigdy o tym nikomu nie mówiłem, wydawało mi
                  się, że uciekam w chorobę psychiczną. Modlić się nie mogłem ( stosunki z Panem
                  B. mam od pewnego czasu paskudne ), prosiłem więc córeczkę o pomoc i jakoś z
                  tego wyleźliśmy po pewnym czasie.
                  Dzięki całej tej wymianie myśli którą wywołałaś, pomogłaś mi zauważyć brak mojej
                  wyjątkowości w przeżywaniu cierpienia. Jeśli czasami coś takiego zdarza się
                  niektórym ludziom w podobnej sytuacji, to znaczy, że po prostu trzeba to jakoś
                  przetrwać, ale nie jest to obsuwa w psychiatrię.
                  Czy Ona jest teraz aniołem? Czy siedzi mi na ramieniu? Ja akurat tak tego nie
                  czuję, ale to zawsze była wiercipięta i indywidualistka. Natomiast jestem
                  absolutnie pewien, że daje mi różne znaki, czasem jej duszek włazi w chmurkę,
                  czasem w ptaka, czasem w podmuchy wiatru...
                  Dziękuję Ci za ten wątek!
    • bei Piękno dzieci jest w naszej miłości 28.11.04, 00:25
      do nich...anioły....niby nie maja płci...dlaczego muszą mieć widoczne buzie..
      Moja mama odeszła już dawno....gdyby nie zdjęcia- nie pamietałabym nieraz
      twarzy istoty- tak anielskiej...ale pamietam dotyk jej dłoni...pamiętam jej
      miłość i wszystko- co się z tą miłoscią wiąże...
      Twoje dziecko...Twoja nadzieja...Twoja miłość do maluszka...- to jeszcze tak
      Cię boli...to zbyt wielka tragedia...zbyt traumatyczne przeżycie- byś już mogła
      namalować obraz Anioła... ale on jest w Tobie- może kiedyś go sobie
      pokażesz....może nigdy nie będziesz w stanie mu sie przyjrzeć....
      Twój Synuś moze kiedyś Ci powie w ciepłym i jasnym śnie, że czuł Twoja miłosc
      gdy nosiłaś go jak SKARB...że czuł Twój smutek...może powie Ci, że czuwa i
      opiekuje się Tobą.....Może przyjdzie we śnie....może nie... Ja nie rozumiem
      ||ZYCIA- dlaczego ludzie są tak tragicznie doświadczani...rozumiem Ciebie...
      jest mi niewymownie smutno- gdy myslę o Twoim cierpieniu...
      chicałabym Ci nieba przychylic- nie znam Cię- a zrobiłabym tak wiele dla
      Ciebie...tylko to nie jest Ci potrzebne...rozumiem, że nie chcesz nic od
      nikogo...bo juz nic nie zmieni wydarzeń....
      Chciałabym...by wszystkich Rodziców spotkały w przyszłości dni- o których
      mogliby powiedzieć- NAJSZCZĘŚLIWSZE DNI w Życiu...

      Z serdecznością...
      bea
      • ladyhawke12 Re: Piękno dzieci jest w naszej miłości 29.11.04, 07:30
        Przepraszam za moj post wczesniejszy, chcialam Toba potrzasnac, abys spojzala
        na chwilke na swiat, Jestem z Toba i choc uwazasz ze nikt nie moze Ci pomoc, to
        i tak wszyscy sa z Toba, beda trwac przy Tobie i nie pozwola, Ci spasc w
        przepasc. Teraz to wiem po spotkaniu w W -wie jestem pewna
    • visavis2 Re: moje dziecko 23.01.05, 13:24
      Choredziecko - mozna to widziec ckliwie (slodkie tluste bobaski z trabkami), mozna spojrzec glebiej.
      Do mnie przemawia to, co mowi ksiadz Benedykt Mika, kapelan Warszawskiego Hospicjum Dla Dzieci:
      "Twoje dziecko, ktore odeszlo, to malutki swiety". Taki byl sens przeslania dla rodzicow na 1. listopada
      2004 - glos ksiedza mial byc jednym z dopelnien reportazu "Aniol na lewym ramieniu", ale ostatecznie
      sie w DF nie zmiescil. Przeslalam go forumowym Mamom sadzac, ze zechca z niego zrobic watek.
      Poniewaz nie byl wykorzystany - wracam dzis do niego, bo moze pomoze Tobie? Ksiadz Benek mowi
      rodzicom: "Wasze dzieci są świętymi. Pomimo żalu, że chcielibyście je mieć przy sobie, a nie macie ?
      pomyślcie, że to święte dzieci. Są blisko Boga. Przeżyjcie ten fakt w duchu Boskiej Miłości: Wasze
      dziecko urodziło się z Waszej krwi i kości, ale już osiągnęło to, do czego wszyscy dążymy. Macie
      kogoś, o kim możecie powiedzieć: "Mój święty". Ono zaniesie Wasze prośby, przez własne dziecko
      zwracajcie się do Boga. Wasze Aniołki będą mu szeptać do ucha, a skoro powiedział ?Pozwólcie
      dzieciom przyjść do mnie?, to znaczy, że zawsze ich wysłucha. Niech Wasze łzy staną się znakiem
      miłości i radości. Pozwólcie je otrzeć tym dzieciaczkom - będzie Wam lżej". Ja mu wierze. Pozdrawiam,
      Aldona.


      • choredziecko Re: moje dziecko 23.01.05, 23:39
        Ale ja nie chce "małego świętego"! Chce dziecka które mogłabym kochać,
        pielęgnować, chce małego ciałka które moglabym przytulić. "Świętych" mamy już
        rożnych tyle, że kolejny chyba już nic nie wniesie do wieczności.
        Nie chce "ducha" czy "świetlistej zjawy", której nawet nie można zobaczyc! Chce
        widzieć pierwsze ząbki, pierwsze kroki, słuchać pierwszych słów, chce
        zaprowadzić moje dzieci do przedszkola, kupić im wyprawke szkolną ...
        Te nawiedzone słowa o "Aniołkach" mnie nie przekonują, bo ja nie chce
        kolejnego "Aniolka" co do którego nawet nie ma pewności że istnieje gdzieś tam.
        Chce ciała z krwi i kości! A tego nigdy nie będzie, została tylko garstka
        prochu, albo kawałki kości pochowane gdzieś w zbiorowym grobie na koszt Pańtwa
        z tabliczką "szczątki ludzkie"
        • anuszka_bishi_buluu Re: moje dziecko 24.01.05, 14:49
          Mój mały synek leżał w kostnicy w ubranku od babci i pan który go ubierał
          powiedział żebym nie podchodziła i nie przyglądał się za bardzo-podczas sekcji
          otwierano mu czaszkę i musiał załozyć dwie czapki. Wyobraziłam sobie jego
          śliczną główkę rozbebeszoną i byle jak pozaszywaną. Mój śliczny
          chłopczyk...Teraz jest kupką kości, na jego ciałku upasły się pokolenia robaków
          i glizd. Po ponad trzech latach w zimemi co zostaje z człowieka???? Ubranko od
          babci to już pewno w drobiazgi po paru mieisącach. I ciągle mam wrażenie że mu
          tam zimno...
          Nie jest moim świętym tylko moim Marcysiem i niech tak zostanie. Masz rację
          świętych mamy od pyty, a ja chcę mojego synka a nie świętego.
          Dorota mama Aniołka Marcinka
          • odlipcadomarca Re: moje dziecko 24.01.05, 15:32
            Sens smierci mojego dziecka musze znalezc sama na wlasna reke, bez dekoracji w
            aniolki czy nimby. Bardzo mi nie odpowiada sprowadzanie smierci mojego dziecka
            do wizji swiata, ktory gdzies istnieje poza naszym i zloszcza mnie okropnie te
            wszystkie posty, w ktorych pisze sie o bawiacych sie gdzies tych, czy innych
            aniolkach. Nikt sie z nikim nie bawi, oswajanie smierci w ten sposob budzi moj
            zdecydowany opor. Ale sensu, znaczenia, wartosci w smierci mojego dziecka i w
            moim wlasnym cierpieniu po tej smierci, szukalam i szukam nieustannie. Jesli
            cokolwiek zostalo po moim dziecku, to wlasnie to niekonczace sie poszukiwanie
            zrozumienia. Zostalo tez sporo zlosci na swiat i zazdrosci, ze inni nie musza
            szukac takich znaczen. Wychodzac z zalozenia, ze zlosc i zazdrosc to
            skondensowana energia, staram sie ja wykorzystywac pozytywnie z nadzieja, ze
            moze w tym tez jest jakis sens.
            od7do3
            • zorka7 Re: moje dziecko 24.01.05, 15:42
              od7do3... Zazdroszczę umiejętności takiego recyklingu. Mi ta "energia" rozsadza
              czaszkę - i nic innego zrobić z nią nie potrafię.
              Ewentualnie zawsze można liczyć na to, ze pomarudzę. ;)
              • odlipcadomarca Re: moje dziecko 24.01.05, 16:12
                :) Usmiech serdeczny do Zorki :)
                Ja juz chyba kiedys pisalam, ze patrze na mijanych ludzi z poczuciem, ze kazdy
                z nas niesie w sobie to swoje naczynie z bolem. Jedni z nas niosa dluzej, inni
                krocej ale doroslosc jest nierozerwalnie polaczona z tym dzwiganiem. Dlatego
                choc zazdroszcze innym, ze nie przeszli przez moje pieklo - wiem przeciez, ze
                przechodza przez swoje wlasne, o ktorym/ktorych ja nie mam pojecia. Wiec lapiac
                sie na zazdrosci lub zwyczajnym umartwianiu nad soba, odczuwam wstyd, ze nie
                umiem nic z tym zrobic konstruktywnego. Bo jesli smierc mojej dziewczynki
                miala/ma miec jakis sens dla mnie czy dla swiata to teraz juz tylko poprzez
                mnie, przez moje jakies tam dzialanie. Nie wiem, czy ja to jasno tlumacze ale
                chodzi mi o to, ze nie chce dopuscic aby moja zmarla coreczka byla tylko
                bolesnym wspomnieniem i zalem do swiata - Ona jest motorem wielu moich dzialan
                i przedsiewziec. Wielokrotnie nieswiadomie lub podswiadomie robie cos "w imie"
                albo "na przekor" tylko dlatego, ze Ona umarla. Poza tym ze smutkiem stwierdzam
                kazdego dnia, ze zapewne gdyby Ona nie umarla, suma nieszczesc musialaby sie
                wyrownac jakos inaczej wiec tak, czy inaczej MUSZE ... to lub tamto tu i
                teraz...
                Ja nie jestem za bardzo od usciskow czy innych cieplych przytulan ale usmiech
                zyczliwy przesylam, bo dobrej energii nigdy za duzo :)
                od7do3
Inne wątki na temat:
Pełna wersja