aniao3
25.11.04, 17:36
Kochani!
Byc moze niektorzy z was pamietaja: to moja trzecia ciaza, czwarte dziecko i
wyglada na to ze pierwsze, ktore z nami zostanie. W Lutym zmarla moja
coreczka Malgorzatka, miala wady wrodzone uniemozliwiajace jej przezycie.
Wtedy swiet mi sie zawalil, budowalam go dlugo i powoli.
Przyczyna smierci Malgosi byl zly gen, po kilku mies czekania na wyniki
zdecydowalam sie zajsc w ciaze, bo balam sie ze jesli lekarze dadza mi iles
tam procent prawdopodobnienstwa na zdrowe dziecko nigdy nie bede umiala sie
zdecydowac (J. - ty wiesz...) Do dzis nie wiadomo czy nie mam tego genu, byc
moze ujawni sie w nastepnej ciazy - a moze nie. Pisze ten post po to by dodac
otuchy tym z was, ktorzy wciaz czekaja na swoje kruszynki. Mi jak dotad moj
maly cud sie udal, choc wiem, ze nikt nigdy nie da mi gwarancji, ze bedzie
zdrowy - tego nikt przewidziec nie moze. Ale pozostaje nadzieja - i nia
wlasnie chcialam sie z wami podzielic :)))
Ostatnio pisze tu mniej, bo pracujemy nad strona poswiecona poronieniom.
Jesli te slowa czyta grafik ktory chcialby zaprojektwoac logo do takiej
strony - prosze o kontakt. W USA logo jest stopa dziecka odcisnieta na
piasku, my myslalysmy o peknietym sercu z malutki, peknietym serduszkiem w
srodku...
Sciskam was mocno
anka