rilian Re: trzymamy, trzymamy 29.10.04, 11:31 Na pewno będzie super, i chłopak napisze nam to dopiero jutro, gdy wstanie z bólem głowy... Odpowiedz Link
skrzydlaczek Re: a jutro wszyscy trzymaja kciuki za sundaya :) 29.10.04, 17:53 Pewnie teraz oblewaja... :) Dzis moj promotor przekonywal mnie, jaka to wielka radosc taka obrona i jak wszyscy sa szczesliwi i ze w ogole nie ma nic piekniejszego i wspanialszego na swiecie niz obrona pracy doktorskiej :))) Co i Wam polecam pod rozwage. Odpowiedz Link
rilian Re: a jutro wszyscy trzymaja kciuki za sundaya :) 29.10.04, 18:14 Przepraszam, ale gdy to mówił, nie wyczuwałaś od niego alkoholu? Bo stopień zakręcenia i entuzjazmu w jego wypowiedzi przez Ciebie przytoczonej... Odpowiedz Link
skrzydlaczek Re: a jutro wszyscy trzymaja kciuki za sundaya :) 29.10.04, 18:55 Daleko siedzial... Byl po wczorajszej obronie, wiec moze i cos tam bylo... wspominal jakiegos szampana.... :) Odpowiedz Link
sunday dzieki! :) 30.10.04, 10:29 :) Serdeczne dzieki za pamiec i trzymanie kciukow! Pomoglo - juz po, zaliczone! Uff! Choc nie bylo tak strasznie. Wybaczcie - wiecej napisze za pare dni. Na razie musze troche odpoczac, prezentacja sni mi sie po nocach... Cieplo wszystkich pozdrawiam i dzieki! Luki Odpowiedz Link
sunday PS 30.10.04, 10:47 Wczoraj nie odezwalem sie do Was, bo obrona byla dopiero o 16, daleko, dwie godziny drogi od domu. Wrocilismy o 21, wtedy myslalem juz tylko o lozku i snie, snie, snie... Nie, nie, picia nie bylo. No, kieliszek szampana. :) :) Luki Odpowiedz Link
rilian Re: PS 30.10.04, 11:40 Dobra, dobra, wczoraj nie było, niech będzie dziś. Połóż dzieci spać, wyciągnij miodzio z szafy, albo kratę fratra + popkorn i walnij za zdrowie promotora tudzież tych, którzy jeszcze przed i strachem i przerażeniem napełniają ich przebiegające szybko dni, odmierzające czas do terminu złożenia pracy... Odpowiedz Link
elektron1 Re: PS 30.10.04, 21:16 Gratulacje dla doktora sundaya! I pomyślności w realizacji Twoich dalszych planów. Podobno życie zaczyna się po obronie doktoratu ;-) Odpowiedz Link
sunday Moi Mili, 02.11.04, 13:35 wielkie dzięki jeszcze raz! :) Wasze kciuki pomogły. Ale potem potrzebowałem paru dni na dojście do siebie. No i dłuuuugich spacerów (akurat w deszczu). Wino i piwo (choć nie jednocześnie) też były. Tylko popkornu nie kupiłem. :) Obiecałem, że opiszę, jak było - prezentacja pół godziny, potem 45 minut pytania. Żadnej prezentacji wcześniej nie przygotowałem tak starannie, powiedziałem ją w domu chyba z 20-30 razy, obmyślałem każde zdanie. Pół godziny to w końcu nie tak dużo. W przeddzień śniła się w nocy. Pytanie po prezentacji było właściwie nie tyle egzminem, co dyskusją na temat praca+okolice. Nie udawałem szczególnie mądrego, parę razy nie wiedziałem - to powiedziałem wprost, że nie wiem. Ale starałem się odpowiadac długo i niekoniecznie dokładnie na temat, choć sensownie. :) Potem jeszcze kieliszek szampana, ciasteczka, kanapki i jakoś poszło. dzięki! :) Luki Odpowiedz Link
rilian Panie Doktorze!... 02.11.04, 18:59 Ot co! Gratulacje!!!!!!!!!!! Cieszymy się i dumni jesteśmy. Tylko teraz - nie opuszczaj nas przypadkiem! Podtrzymuj nas na duchu itd. Odpowiedz Link
miluszka Re: Panie Doktorze!... 02.11.04, 19:02 Gratulacje!! Ho ho i 45' dyskusji po - to znaczy,ze doktorat spotkał się z "zainteresowaniem społecznym", co jest istotne. Odpowiedz Link