Dodaj do ulubionych

Zaradność doktorantów

11.01.06, 20:07
Tak sobie myślę, że przecież każde z was powinno być bardzo dobre, a nawet
wybitne w jakiejś dziedzinie, skoro załapaliście się na studia
doktoranckie/staż asystencki na renomowanej uczelni. A jeżeli rzeczywiście
jesteście dobrymi fachowcami, to nie powinniście mieć problemu z łapaniem
lukratywnych fuch, takich, gdzie dostaje się po parę tysięcy od zlecenia. Nie
szkoda wam waszych talentów i nabytej wiedzy, nie uważacie, że się marnują,
jeśli ich w pełni nie wykorzystujecie w pracy zarobkowej (to do tych, których
jedyne/główne źródło dochodów stanowi stypendium/pensja uczelniana, a wiem,
że takich osób tu nie brakuje, że już nie wspomnę o doktorantkach będących na
utrzymaniu męża...)?
Dla mnie sytuacja, gdzie byle Mietek po zawodówce zarabia krocie na jakimś
handelku/knajpeczce, a pan(i) doktorant z wysokimi kwalifikacjami nie może
przekroczyć magicznego pułapu 1500 zł, zakrawa na paradoks. A jakie jest
wasze zdanie na ten temat?
Obserwuj wątek
    • dunia77 Re: Zaradność doktorantów 11.01.06, 20:23
      A mozesz tak w ramach uzupelnienia napisac, jakie "lukratywne fuchy" za pare
      tysiecy peelenow, gdzie mozna wykorzystac "nabyta wiedze", czekaja na filozofow,
      astrofizykow, archeologow czy antropologow ?



      • maciejmalinowski Re: Zaradność doktorantów 11.01.06, 20:39
        Witam kolegów bardzo serdecznie! Czytam was od dawna, ale dopiero dziś się
        włączę. Pozwólcie...

        Dziedziny, o których raczyła wspomnieć dunia nie są, niestety, lukratywne...

        Można np. być inżynierem maszyn i zajmować się klimatyzacją. I to dopiero są
        pieniądze!...
        • dunia77 Re: Zaradność doktorantów 11.01.06, 20:47
          Ba, jakbym napisala o prawnikach czy inzynierach to wszystko byloby jasne,
          prawda ? ;-)

          A tak z ciekawosci, po co temu od klimy doktorat ? Jakbym ja preferowala taki
          fach, to bym sobie glowy nie zawracala, tylko zarabiala $$$ :-)
        • autumna Re: Zaradność doktorantów 14.01.06, 10:51
          Witamy, witamy, do "spisu doktorantów" zapraszamy.
    • vovel123 Twoja monotematyczność ...... 11.01.06, 22:15
      ....jest już nawet nie tyle nudna do obrzydzenia ale wręcz przerażająca i
      swiadczy jedynie o pewnym ograniczeniu i dość wąskich horyzontach. Pytam więc:
      czy oprócz przeliczania kasy na koncie i kalkulowania ile to zarobiłeś w
      minionym tyg./miesiącu masz może jakieś zainteresowania?? Oprócz super-
      świetnych samochodów oczywiście? Przeczytałeś może jakąś ciekawą książkę
      ostatnio, może na jakiejś sztuce ciekawej byłes? Jakieś wystawy godne
      polecenia, wydarzenia kulturalne, konferencje....? Masz coś do powiedzenia w
      tej kwestii??

      Czekam z niecierpliwością.
      • pseudodoktorant.pl Re: Twoja monotematyczność ...... 12.01.06, 07:22
        vovel123 napisała:
        > czy oprócz przeliczania kasy na koncie i kalkulowania ile to zarobiłeś w
        > minionym tyg./miesiącu masz może jakieś zainteresowania?? Oprócz super-
        > świetnych samochodów oczywiście? Przeczytałeś może jakąś ciekawą książkę
        > ostatnio, może na jakiejś sztuce ciekawej byłes?

        Nie, bo ja cham i prostak jestem, zainteresowań żadnych nie mam, w teatrze 20
        lat nie byłem, a książek nie czytam, bo ja amerykańskie produkcje na HBO
        preferuję.
        A teraz całkiem poważnie, możecie wierzyć lub nie, ale właśnie prawie tauzenda
        na mieście puściłem, a teraz do wyra zalegam, coby siły witalne zregenerować.
    • autumna masz swój wątek, ciesz się 12.01.06, 22:13
      Chociaż w zasadzie powtarzasz w kółko to samo:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16566&w=33677441
      • flamengista protestuję! 12.01.06, 22:17
        Jak mam teraz sprzedać ten wibrator doobytniczy czy jak mu tam;)

        Mnie te posty pseudo bardziej bawią, niż przeszkadzają....
    • dunia77 Re: Zaradność doktorantów 12.01.06, 23:36
      To bo i pseudo jest tylko pseudo-dokuczliwy ;-)
    • aiczka Re: Zaradność doktorantów 17.01.06, 17:29
      Cóż, nie każdy robi doktorat w dziedzinie, w której łatwo znaleźć dobrze płatne
      zlecenie. To jest może proste w przypadku filologii (lekcje, tłumaczenia) ale
      trudniejsze w przypadku nauk w których prowadzi się badania zasadnicze.
      Poza tym osobiście mam wrażenie, że studia magisterskie dały mi wiedzę o wiele
      zbyt ubogą, bym się mogła nazywać specjalistką w swojej dziedzinie. Może jak
      będę kończyć doktorat poczuję, że dość dobrze zgłębiłam swoją wąską działkę.
      Tymczasem oczywiście, mogę szukać fuch, ale najwyżej tych dostępnych dla
      wszystkich ze znajomością obsługi komputera, matematyki i angielskiego. Niestety
      nie mam na to zbyt wiele czasu.
    • pseudodoktorant Re: Zaradność doktorantów 19.01.06, 18:10
      dunia77 napisała:
      > A mozesz tak w ramach uzupelnienia napisac, jakie "lukratywne fuchy" za pare
      > tysiecy peelenow, gdzie mozna wykorzystac "nabyta wiedze", czekaja na
      filozofow
      > astrofizykow, archeologow czy antropologow ?

      Nie wiem, nie jestem filozofem, astrofizykiem, archeologiem ani antropologiem,
      ale gdybym zajmował się którąś z tych dziedzin, zapewne znalazłbym sobie jakąś
      niszę.
      • flamengista gdyby babcia miała wąsy... 19.01.06, 18:23
        Przepraszam najmocniej, ale piszesz straszne głupoty teraz. Nie masz oczywiście
        pojęcia, jaką fuchę dodatkową mógłby znaleźć taki archeolog. No bo niby jaką?
        Korepetycje? Porady dla firm? Płatne wykłady?

        Może ewentualnie grzebać w śmieciach - ale wbrew pozorom konkurencja jest spora,
        a prestiż i płaca związana z tym zajęciem - marna.

        Astrofizycy i antropolodzy mają jeszcze gorsze perspektywy dorobienia.

        Oczywiście można się przekwalifikować, nuczyć się np. programowania,
        projektowania stron www. Ale my mówimy o dodatkowej robocie, którą można
        pogodzić z główną pracą. A nie o zmianie zawodu.
        • pseudodoktorant Re: gdyby babcia miała wąsy... 19.01.06, 18:26
          flamengista napisał:
          > Przepraszam najmocniej, ale piszesz straszne głupoty teraz. Nie masz
          oczywiście
          > pojęcia, jaką fuchę dodatkową mógłby znaleźć taki archeolog. No bo niby jaką?
          > Porady dla firm? Płatne wykłady?

          Chociażby właśnie to, o czym piszesz. I to za grubą kasę.
          • flamengista hehehe;) 19.01.06, 18:31
            Tak, już sobie wyobrażam cykl szkoleń archeologicznych, np. w firmie konsultingowej:
            "jak dokopać sie do zaginionych akt"

            Z kolei antropolog:
            "jak po kształcie czaszki poznać klienta" - dla firm marketingowych.

            A astrofizyk:
            "jak po bankiecie firmowym, widząc same gwiazdki, dostać się do taksówki".

            Nie normalnie mnie rozbroiłeś;) Pisz dalej, fajnie się czyta.
            • pseudodoktorant Re: hehehe;) 19.01.06, 18:52
              flamengista napisał:
              > Tak, już sobie wyobrażam cykl szkoleń archeologicznych, np. w firmie
              konsulting
              > owej:
              > "jak dokopać sie do zaginionych akt"
              > Z kolei antropolog:
              > "jak po kształcie czaszki poznać klienta" - dla firm marketingowych.
              > A astrofizyk:
              > "jak po bankiecie firmowym, widząc same gwiazdki, dostać się do taksówki".
              > Nie normalnie mnie rozbroiłeś;) Pisz dalej, fajnie się czyta.

              Kwestionujesz sensowność wielu dziedzin/zawodów, jesteś z tych bubków, co to
              myślą, że kasę da się zbić jedynie na ekonomii i pokrewnych naukach (tobie
              jednak, jak widać, nie wychodzi), ale zapewniam cię, że znam wiele osób po tzw.
              niepopularnych kierunkach, które świetnie sobie radzą.
              To, że dla ciebie jedyne źródło dochodu stanowi marne uposażenie asystenta, nie
              znaczy, że inni też muszą być niezaradni - nie mierz wszystkich swoją miarką,
              dobra rada na przyszłość.
              • flamengista coraz lepiej:) 19.01.06, 19:57
                Sam sobie przeczysz:
                "jesteś z tych bubków, co to myślą, że kasę da się zbić jedynie na ekonomii i
                pokrewnych naukach (...)" "nie mierz wszystkich swoją miarką, dobra rada na
                przyszłość".

                Po pierwsze - nic o mnie nie wiesz. Jestem zadowolony z moich zarobków, radzę
                sobie całkiem nieźle robiąc to co lubię. Dziękuję bardzo, nie musisz mnie
                uszczęśliwiać na siłę i wmawiać mi, że jestem nieudacznikiem. Nie mierz
                wszystkich swoją miarą:)

                Po drugie - sam nic nie wiesz o zawodzie archeologa, astrofizyka czy
                antropologa. Skad więc ta pewność, że można organizowac szkoelna z tych dziedzin
                i zarabiać na tym niezłe pieniądze?

                Po trzecie - nie kwestionuję sensowności tych dziedzin/zawodów. Coś Ci się pomyliło.

                Po czwarte - znam wiele osób po niepopularnych kierunkach, które sobie świetnie
                w życiu radzą. I zarabiają niezłe pieniądze. Ale nie pracują w swoim zawodzie.
                • pseudodoktorant Re: coraz lepiej:) 19.01.06, 20:13
                  flamengista napisał:
                  > Po pierwsze - nic o mnie nie wiesz. Jestem zadowolony z moich zarobków, radzę
                  > sobie całkiem nieźle robiąc to co lubię.

                  Ale czy twoja żona też jest z nich zadowolona?

                  > Po drugie - sam nic nie wiesz o zawodzie archeologa, astrofizyka czy
                  > antropologa. Skad więc ta pewność, że można organizowac szkoelna z tych
                  dziedzin i zarabiać na tym niezłe pieniądze?

                  Kurde, już nie mam siły... Nie jestem archeologiem czy astrofizykiem i prawdę
                  mówiąc g. mnie obchodzi, na czym trzaskają kasę przedstawiciele tych zawodów.
                  Bardziej interesuje mnie moja działka.

                  > Po trzecie - nie kwestionuję sensowności tych dziedzin/zawodów.

                  Teraz to ty sam sobie przeczysz. Wyżej podałeś w wątpliwość możliwość
                  zarabiania konkretnych pieniędzy w tych zawodów. A to by oznaczało
                  bezsensowność studiowania tychże kierunków.

                  > Po czwarte - znam wiele osób po niepopularnych kierunkach, które sobie
                  świetnie
                  > w życiu radzą. I zarabiają niezłe pieniądze. Ale nie pracują w swoim zawodzie.

                  I co w tym złego, jeżeli są szczęśliwi i wykonywana praca daje im satysfakcję?
                  • flamengista siły nie masz - czy raczej argumentów;) 19.01.06, 20:50
                    > > Po trzecie - nie kwestionuję sensowności tych dziedzin/zawodów.
                    >
                    > Teraz to ty sam sobie przeczysz. Wyżej podałeś w wątpliwość możliwość
                    > zarabiania konkretnych pieniędzy w tych zawodów. A to by oznaczało
                    > bezsensowność studiowania tychże kierunków.

                    To, że się zarabia niekoniecznie dużo, ale robi sie to co sie lubi - niektórym
                    wystarcza do szczęścia. Napradwę. Tak więc studiowanie archeologii dla
                    niektórych nie jest bezsensowne, nawet jeśli się spodziewają kiepskich zarobków
                    po studiach: "I co w tym złego, jeżeli są szczęśliwi i wykonywana praca daje im
                    satysfakcję?" - no właśnie, to Twoje słowa;)


                    > > Po czwarte - znam wiele osób po niepopularnych kierunkach, które sobie
                    > świetnie
                    > > w życiu radzą. I zarabiają niezłe pieniądze. Ale nie pracują w swoim zawo
                    > dzie.
                    > I co w tym złego, jeżeli są szczęśliwi i wykonywana praca daje im satysfakcję?

                    Ale nie rozumiemy się. Abstrachując od tego, czy są szczęśliwi i praca daje im
                    satysfackję (czy ja napisałem, ze tak jest? tak wcale być nie musi) - oni NIE
                    PRACUJĄ W SWOIM ZAWODZIE. A więc studia do nieczego im sie nie przydały, robią
                    coś zupełnie innego. Jak mój wujek, który sam stwierdził, ze studia nic mu nie
                    dały, z perspektywy czasu żałuje, że nie wybrał ekonomii.

                  • dunia77 Re: coraz lepiej:) 20.01.06, 00:10
                    To po co p*** jak potluczony o "talentach" i "nabytej wiedzy" ?

                    • pseudodoktorant Re: coraz lepiej:) 20.01.06, 01:59
                      dunia77 napisała:
                      > To po co p*** jak potluczony o "talentach" i "nabytej wiedzy" ?

                      Bo chyba szkoda byłoby je zmarnować, no nie?
          • autumna Re: gdyby babcia miała wąsy... 20.01.06, 08:47
            > > pojęcia, jaką fuchę dodatkową mógłby znaleźć taki archeolog. No bo niby j
            > aką?
            > > Porady dla firm? Płatne wykłady?
            > Chociażby właśnie to, o czym piszesz. I to za grubą kasę.

            Ale weź pod uwagę, że żeby ten zaradny doktorant/doktor sprzedał swoje usługi, musi mieć je kto kupować. A na to niestety wpływa kondycja finansowa społeczeństwa jako całokształt: skoro większość - z nas też - stać często na styk na jedzenie i opłaty za mieszkanie, to co można im zaoferować?
            Ostatnio zdębiałam czytając informację, że w Polsce ostatnio ZMNIEJSZYŁA sie liczba osób korzystających z internetu. No cóż, ci , co korzystali najintensywniej, są teraz a Anglii, Irlandii, USA....
    • bumcykcyk2 Re: Zaradność doktorantów 19.01.06, 23:37
      Mój drogi, prawdziwie inteligentny człek zawsze zarobi odpowiednią kasę na
      boku, niekoniecznie odcinając kupony od swojej specjalności naukowej. Wystarczy
      się rozejrzeć dookoła... i robić dziesiątki rzeczy, od gry na giełdzie po
      prowadzenie agentury towarzyskiej. Do wyboru, do koloru.
      • pseudodoktorant Re: Zaradność doktorantów 19.01.06, 23:59
        bumcykcyk2 napisał:
        > Mój drogi, prawdziwie inteligentny człek zawsze zarobi odpowiednią kasę na
        > boku, niekoniecznie odcinając kupony od swojej specjalności naukowej.
        Wystarczy
        > się rozejrzeć dookoła... i robić dziesiątki rzeczy, od gry na giełdzie po
        > prowadzenie agentury towarzyskiej. Do wyboru, do koloru.

        Dokładnie. A niepełnosprytny nieudacznik będzie zasłaniał się jakąś
        pseudoideologią;)
        • fena2 Re: Zaradność doktorantów 20.01.06, 22:41
          Jaka jest Twoja działka ? Czym sie zajmujesz Pseudodoktorancie ?
          • kolegazpoznania Marcinek W.;))) 20.01.06, 23:46
            Marcin jest na WNS - Uniwersytet A. Mickiewicza w Poznaniu.
            Dużo by o nim opowiadać;)))

            PS
            Taki z niego doktorant jak ze mnie hydraulik;)))
            • kolegakolegi1 Re: Marcinek W.;))) 21.01.06, 00:36
              kolegazpoznania napisał:

              > Marcin jest na WNS - Uniwersytet A. Mickiewicza w Poznaniu.
              > Dużo by o nim opowiadać;)))
              >
              > PS
              > Taki z niego doktorant jak ze mnie hydraulik;)))


              Co dokladnie robi ten osobnik?
            • pseudodoktorant Re: Marcinek W.;))) 21.01.06, 01:22
              Pamiętaj, harry, że ja też cię mogę namierzyć...
              • kolegakolegi1 Re: Marcinek W.;))) 21.01.06, 01:28
                Teraz to Ty zostałeś namierzony, pseudopolityku:)
                • pseudodoktorant Re: Marcinek W.;))) 21.01.06, 01:50
                  I tak mi możesz naskoczyć, lamusie.
            • flamengista chętnie poczytamy... 21.01.06, 09:14
              Bo kolega Pseudo nic o sobie nie pisze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka