Zrezygnowałam

21.06.06, 12:33
Już od samego początku miałam wątpliwości, czy to aby to... Potem nic nie
wychodziło, sprzęt zepsuty w rezultacie po blisko dwóch latach - nic nie
zrobione i perspektywy marne i wykańczało mnie to>> Zrezygnowałam... Nie mam
pracy, kurcze mam wrażenie jakbym zaczynała od zera..( mam wrażenie że moja
sytuacja jest gorsza niż świeżo upieczonych absolwentów- czy tak jest?) Czy
znacie ludzi, którzy zrezygnowali ze studiów doktoranckich i mimo to ułożyło
im się w życiu?
    • adela.w.akcji Re: Zrezygnowałam 21.06.06, 12:44
      Czy
      > znacie ludzi, którzy zrezygnowali ze studiów doktoranckich i mimo to ułożyło
      > im się w życiu?
      Znam wielu :)
      Staraj się nie mysleć o tym jak o porażce, tylko jak o zmianie planów.
      Pozdrawiam
      awa
    • rilian Re: Zrezygnowałam 21.06.06, 14:22
      trzymaj się dzielnie, nie myśl o tym jak o porażce, jak o zaczynaniu od zera.
      zaszczędziłaś sobie masę zmartwień, czasu - jesteś wolna, niezależna, nikomu nie
      musisz całować stóp, przed nikim się płaszczyć. całe życie przed Tobą!
      • miluszka Re: Zrezygnowałam 21.06.06, 14:29
        Ja też z pierwszego tematu zrezygnowałam. Wyniki badań miałam niezachecające i
        dużo przeszkód w zyciu prywatnym ( zdrowie bliskich itp). Po paru latach
        wróciłam do doktoratu, choć z innej dziedziny - i wszystko poszło OK.
      • agmar3 Re: Zrezygnowałam 13.07.06, 11:29
        Gratuluję, że umiesz być szczera w stosunku do siebie samej. Odwaga na pewno
        zaowocuje!!
        Powodzenia!
    • anna-joanna Re: Zrezygnowałam 21.06.06, 14:37
      Znam ludzi, którym ułożyło się w życiu po znacznie gorszych wydarzeniach (żeby
      nie powiedzieć tragediach) niż porzucony doktorat.
      • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 21.06.06, 14:54
        Dzięki Wam za te słowa...
        Wszystko się z czasem ułoży! Najważniejsze, że już mam za sobą tą decyzję..
        Teraz tylko dlej do przodu....
        • rilian Re: Zrezygnowałam 21.06.06, 15:30
          podziwiam Cię! i może zazdroszczę...
    • patefon Re: Zrezygnowałam 22.06.06, 18:10
      szczerze mowiac znam wielu co uciekło i zadnego co by tego załował
      trzymaj sie
      • niedzielna Re: Zrezygnowałam 01.07.06, 20:06
        A ja jednak cichutko żałuję. Też zrezygnowałam po dwóch latach. Nie ułożyło się
        źle, mam w zasadzie wymarzoną pracę, i pewnie łatwiej finansowo niż miałabym na
        uczelni, ale jednak... To chyba jest tak, że uczelnie są jednym z ostatnich
        miejsc (że tak powiem górnolotnie, ale najzupełniej poważnie), gdzie się
        jeszcze bezinteresownie myśli i robi coś z pasją (czasami przynajmniej), choć
        jak mówią mi koleżanki-doktorantki, z nieustannym poczuciem, że mozna by byc
        lepszym, takim stawaniem na palcach. Każda praca zawodowa to prędzej czy
        później rutyna, robienie czegoś wbrew sobie, już nie stawanie na palcach, ale
        częściej cofanie się w rozwoju. Ale za to nie trzeba się martwić, za co kupić
        książki i buty. Ha, coraz poważniej zastanawiam się, czy nie spróbować wrócić...
        N.
    • biomona Re: Zrezygnowałam 23.06.06, 08:18
      Na pewno sobie poradzisz. Tez znam kilka osób, które zrezygnowały i sobie to
      bardzo chwalą. Wszystko będzie dobrze, nie martw się. Powodzenia.
    • sioux.doux Re: Zrezygnowałam 27.06.06, 00:14
      Znam osoby, które rzuciły w cholerę doktorat i są naprawdę szczęśliwe. Nie ma
      się co zmuszać na siłę, tym bardziej że w naszym kraju robienie doktoratu jest
      mówiąc delikatnie mało atrakcyjne.
      • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 27.06.06, 14:46
        To już ostatnie dni w Instytucie... nawet się cieszę, że podjęłam w końcu tą
        decyzję.. tylko co będzie dalej? Szukam wszędzie.. Kiedy w końcu wszystko się
        ułoży..
        • luisapaserinni Re: Zrezygnowałam 27.06.06, 17:59
          moze i lepiej?
          trzymaj sie i powodzenia w poszukiwaniach pracy!
    • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 28.06.06, 10:47
      Jak narazie ani jedna osoba nie powiedziała mi, że źle zrobiłam.. To naprawdę
      podbudowujące....i dodaje nadzieji że wszystko będzie dobrze..
    • jakubsky Re: Zrezygnowałam 28.06.06, 15:20
      ja w polsce zmienialem temat trzy razy w ciagu roku, a przyczyna ciagle ta sama - brak kasy, kumpel sie zwinal do Niemiec, odwiedzilem i zlecilem mu wkrecenie mnie w strukture. Latwo nie bylo na poczatku (sama procedura - hehe, wyslalem papiery i bylo po jablkach), niemniej potem zrezygnowalem z opieki (hehe, dobre slowo) jednej pani doktor na rzecz jednego pana doktora, co sobie do dzis chwale. za miesiac obrona.
      • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 28.06.06, 16:15
        Właśnie sie ze wszyskimi pożegnałam... Mój promotor powiedział ze nie
        zatrzaskują przede mną drzwi i jak bym chciała wrócic to droga jest otwarta...
        Jestem jakaś zadowolona, przynajmiej narazie
    • agola2 Re: Zrezygnowałam 29.06.06, 15:49
      hej Madziu,
      Gatukuje dobrej decyzji, nie wiem z jakiego miasta jesteś, ale ja jestem bo
      obronie tego cholernego doktoratu i co... nic, nie dostałam żadnego awansu, a
      wręcz przeciwnie mój miły szefuncio (BABA) orzekł że wlasciwie to nie widzi dla
      mnie miejsca, nie podpisze mi zgody na awans... super, ekstra po latach
      poswięcenia, wyjexdzie na stypendium zagraniczne aby zrobic te cholerne
      badania, takie sa polskie klimaciki, jajko nie moze byc mądrzejsze od kury ,bo
      moj szefuncio to typ starego zakomplesionego ludzika, bez znajomości języka i
      zadnych kontaktów zagranicznych ani pozauczelnianych, tylko dobry ukladzik z
      pewnym Panem o duzych możliwościach....no i teraz odcina kupony. A moje
      stypendium zagraniczne tym gorzej dla mnie ze bylam i widzialam jak sie zyje i
      parcuje i co to znaczy klasa Profesora prawdziwa klasa, a nie taka sloma
      zbutów jak u niektorych, co to opowiadają swoich podwładnych jak wszedzei
      trzeba smialo iśc do przodu a sami jadą na przygraniczną konferencje i gubią
      identyfikator bo boją się zeby ktoś ich nie zaczepił, gdyz nie znają jezyka,to
      dopiero kwiat polskiej nauki, i to od nich mamy czerpać te wzorce, wstyd.
      Niczego nie żałuj bo tak naprawde to ten tytul tylko przeszkadza w znalezieniu
      innej pracy, nikogo to nie obchodzi, po co ma Ci zapłacić więcej za tytuł Dra
      Przynjamniej na mojej Uczelni doktoranci i asystenci to fizole do roboty za
      darmo, a Uczlenia ma profity z doktorantów, dostaje dotacje na każdego, ale
      stypendim oczywiście nie płaci, bo Ustawa mówi że doktorant może dostac, ale
      wcale nie musi...
      Jestem bardzo zdegustowana, jako radę powiem Ci,poszukaj tylko odpowiednich
      ukladzików do fajnej pracy, bo tylko układziki sie liczą w naszym kraju, bez
      nich możesz najwyżej zostać przedstawicielem handlowym, pozdrawiam, chociaż
      tyle
      • steppenwolff1 Re: Zrezygnowałam 29.06.06, 16:54
        > Jestem bardzo zdegustowana, jako radę powiem Ci,poszukaj tylko odpowiednich
        > ukladzików do fajnej pracy, bo tylko układziki sie liczą w naszym kraju, bez
        > nich możesz najwyżej zostać przedstawicielem handlowym

        tu jednak trochę zależy od branży - na uczelniach na pewno ważne są układziki,
        ale w moim drugim zawodzie np. (tłumacz) liczą się tylko i wyłącznie
        umiejętności - układziki weryfikuje szybko rynek. Zawsze polecam wszystkim
        specjalistom z dobrą znajomością języka tłumaczenia - są lepszymi tłumaczami od
        filologów, a freelancer to świetny układ dla kogoś, kto chce zajmować się
        nauką, bo i w domu i za granicą można pracować dla tych samych zleceniodawców.

        ...ciekawa jestem, jak będzie wyglądał świat nauki za dekadę, dwie? Jak teraz
        obserwuję, jak zamykane jest to środowisko na nowych ludzi, to robi mi się
        przykro. Niedługo wszystkich lepszych się odstraszy...

        pozdrawiam serdecznie
        Anka
        • jakubsky Re: Zrezygnowałam 29.06.06, 17:13
          zamykane w Polsce
          nie za granica
          niestety...
        • agola2 Re: Zrezygnowałam 29.06.06, 22:27
          z tą branża bywa różnie, też dorabiam tłumaczeniami no ale w pracy to jest to
          oczywiście za "friko" w ramach tzw. obowiązków służbowych no chyba że jest sie
          synem/córą lub krewnym Panów Profów aaa to wtedy można na tym zarobić
          A propos' moje doświadczenia z tłumaczeń artykułow fachowych do polskich i
          zagranicznych czasopism, najwięcej uwag do tłumaczeń na angielski mają
          oczywiście Polacy, chca,cha, grunt to dobre samopoczucie, dziwne, że robiąc
          tłumaczenia na miedzynarodowe konferencje czy do czasopism zagranicznych w tym
          również tzw. Listy Filadelfijskiej jakoś nie mieli uwag językowych ale Polaczek
          to jednak Polaczek, trzeba jakoś dowartościować swoje kompleksy...
          steppenwolff1 napisała:

          > > Jestem bardzo zdegustowana, jako radę powiem Ci,poszukaj tylko odpowiedni
          > ch
          > > ukladzików do fajnej pracy, bo tylko układziki sie liczą w naszym kraju,
          > bez
          > > nich możesz najwyżej zostać przedstawicielem handlowym
          >
          > tu jednak trochę zależy od branży - na uczelniach na pewno ważne są
          układziki,
          > ale w moim drugim zawodzie np. (tłumacz) liczą się tylko i wyłącznie
          > umiejętności - układziki weryfikuje szybko rynek. Zawsze polecam wszystkim
          > specjalistom z dobrą znajomością języka tłumaczenia - są lepszymi tłumaczami
          od
          >
          > filologów, a freelancer to świetny układ dla kogoś, kto chce zajmować się
          > nauką, bo i w domu i za granicą można pracować dla tych samych zleceniodawców.
          >
          > ...ciekawa jestem, jak będzie wyglądał świat nauki za dekadę, dwie? Jak teraz
          > obserwuję, jak zamykane jest to środowisko na nowych ludzi, to robi mi się
          > przykro. Niedługo wszystkich lepszych się odstraszy...
          >
          > pozdrawiam serdecznie
          > Anka
    • paladin79 Re: Zrezygnowałam 04.07.06, 17:37
      Witam. Chcialem tylko wyrazić pełne poparcie dla decyzji którą ja również
      podjąlem. Świat jest zbyt piekny zeby sie uganiac za profesurą w nadziei na
      jakiś kąsek który rzucą od czasu do czasu. Generalnie robienie doktoratu w tym
      kraju długo jeszcze bedzie przypominac rzemiosło - czyli uczen i mistrz i tą
      feudalną zalezność. Na zachodzie już dawno pisanie doktoratu wiaze sie z
      olbrzymią samodzielnością. Ponadto kiedy tylko masz czas (tak jest kiedy TY
      masz czas) to advisor stara się Ci pomóc, co niekiedy zaczyna irytować jak
      codziennie zadaje pytanie co ci pomoc. W ten sposob wbrew powszechnej opinii
      powstaja wlasnie porzadne doktoraty oparte na samodzielnych badaniach. W Polsce
      niestety sytuacja jest zgoła inna i twój wynik zalezy od układów jakie panują
      na uczelni..... może się myle ale w końcu nikt nie jest nieomylny, nawet
      profesura. Tak więc witaj wśród "wolnych" ludzi :):) ... Przez pierwsze
      tygodnie bedzie ciezko, ale potem jak sie zlapiesz jakiejs pracy bedzie
      super !!! Pozdrawiam ... i jesli jestes niedaleko Krakowa zapraszam na kawę !!!
      W koncu my ex-doktoranci musimy sie trzymac razem :):)
      • mikrometr Re: Zrezygnowałam 04.07.06, 17:48
        > feudalną zalezność. Na zachodzie już dawno pisanie doktoratu wiaze sie z
        > olbrzymią samodzielnością. Ponadto kiedy tylko masz czas (tak jest kiedy TY
        > masz czas) to advisor stara się Ci pomóc, co niekiedy zaczyna irytować jak
        > codziennie zadaje pytanie co ci pomoc. W ten sposob wbrew powszechnej opinii
        > powstaja wlasnie porzadne doktoraty oparte na samodzielnych badaniach. W >Polsce
        > niestety sytuacja jest zgoła inna i twój wynik zalezy od układów jakie panują
        > na uczelni..... może się myle ale w końcu nikt nie jest nieomylny, nawet


        Zbytnie uogólnienie. Mój promotor był i jest naprawdę niezwykle pomocny i
        życzliwie nastawiony. Jest przede wszystkim prawdziwym przyjacielem i
        przewodnikiem a nie szefem wszystkich swoich podopiecznych. To jest i u nas
        możliwe. :)
      • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 10:02
        Przyznam się szczerze, że mi to pomaga jak widzę jak wielu ludzi popiera moją
        decyzję a na dodatek mi gratuluje...
        Jestem z Warszawy.. Dziękuję za zaproszenie na kawę.. Jak będziesz w pobliżu to
        z miłą chęcią się spotkam.. moje gg 2325854
        • miss.laura Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 12:03
          Twoje zycie, twoj wybor....ja wychodze z zalozenia, ze jak juz sie cos zaczyna
          to trzeba skonczyc. Sama zmagam sie z doktoratem, ale wiem, ze go
          skoncze,predzej czy pozniej musze to zrobic.
          I postanowilam to zrobic nawet wbrew temu, ze nie mam stypendium, jak inni
          doktoranci.
        • dunia77 Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 13:17
          A jakby Ci odradzali to bys nie zrezygnowala ?!
          No offence, ale zawsze zadziwia mnie, jak mozna do tego stopnia kierowac sie
          opiniami anonimowych nickow...
          • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 14:53
            Bradzo zabawne.. Kto się kieruje wypowiedziami ludzi na forach? Decyzje o
            rezygnacji podjęłam zanim zaczęłam pisać.. Śmieszna jestes...
            Ludzie często trwają w czymś co im nie odpowiada bo poprostu boją się tego co
            będzie dalej.. Najłatwiej jest tkwić w tym co jest pewne..
            • rilian Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 18:05
              i to powinno dac duni do myślenia... ;)
            • dunia77 Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 18:09
              Ja tam nie wiem... ale regularnie wyrazasz tu swoja radosc z tego, ze fafnascie
              osob poparlo Twoja decyzje. A gdyby nie poparli ? To co wtedy ?
              • rilian Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 19:29
                ty nie jesteś kobietą, prawda? bo tylko my czasem zapominamy, że wy podejmujecie
                decyzje swoją drogą, a wszelkie prośby o porady mają tylko potwierdzić wasz
                wybór...
                • niebo.nad.berlinem Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 20:39
                  a cóż to za bzdury?
                  czyżby według pana doktora (!) wszystkie kobiety były "skonstruowane" według
                  jednego szablonu? ejże!



                  rilian napisał:

                  > ty nie jesteś kobietą, prawda? bo tylko my czasem zapominamy, że wy
                  podejmujeci
                  > e
                  > decyzje swoją drogą, a wszelkie prośby o porady mają tylko potwierdzić wasz
                  > wybór...
                  • rilian Re: Zrezygnowałam 05.07.06, 22:58
                    ależ skąd, ale ten właśnie szablon rozpoznaję u założycielki wątku.
                    • niebo.nad.berlinem Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 10:09
                      a jak tak, to w porządku:)
                • dunia77 Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 07:36
                  Na tescie na plec mozgu - o ile dobrze pamietam - wyszla mi wartosc gdzies po
                  srodku skali... ;-)
                  I nie - nie rozumiem, co mialo by mi dac "upewnianie sie"...
    • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 09:23
      Jacy to wszyscy mądrzy.. tylko ciekawe jakbyście się nagle znaleźli na
      bezrobociu ( nie ważne czy z własnego czy nie własnego wyboru) Jak wtedy byście
      się czuli.. i co wtedy by Wam do głowy przychodziło.. Troszkę więcej może
      rozeznania i tolerancji.. a nie tak od razu kogoś zjechać.. Gdzie kultura?
      Pewnie nie macie o tym pojęcia..
      • dunia77 Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 09:54
        ZJECHAC ? Ja tylko zadalam pytanie i to nawet kulturalnie ;-(
        Widocznie nie jestes az taka pewna swego, ze az tak sie zylujesz... trzeba bylo
        od razu pisac, ze interesuja Cie tylko glosy poparcia ;-)
      • niebo.nad.berlinem Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 10:19
        szczerze mówiąc miałam się nie wypowiadać w tym wątku. ale jednak się wypowiem:
        każdy dokonuje jakiś wyborów, każdy z nas ma różne ciężkie sytuacje życiowe.
        czasem trudno jest dokonać wyboru o rezygnacji, ale bywa, że trudniejsze jest
        doprowadzenie do końca to, czego się podjęliśmy. nie bardzo rozmumiem skąd
        Twoje zadowolenie, że ileś osób w wątku na forum gw pogratulowało Ci decyzji.
        nikogo z nas nie znasz, nie wiesz czym się zajmujemy, jakimi jesteśmy ludźmi.
        a gdyby wszyscy napisali tu, że Cię potępiają to co? wróciłabyś na uczelnię?
        zmieniłabyś życiowe plany?

        piszesz tak:
        > Jacy to wszyscy mądrzy.. tylko ciekawe jakbyście się nagle znaleźli na
        > bezrobociu ( nie ważne czy z własnego czy nie własnego wyboru) Jak wtedy
        byście
        >

        a skąd możesz wiedzieć czy nie jesteśmy w takiej sytuacji? albo nie byliśmy?
        zaznaczam, że nie chodzi mi o to, żeby Cię "zjechać". ja po prostu nie bardzo
        rozumiem skąd potrzeba pootwierdzenia słuszności Twojej decyzji na anonimowym
        forum.
        Decyzja jest właściwa, jeżeli Ty jesteś przekonana o jej słuszności. Jeżeli nie
        potrafisz zdecydować, czemu nie porozmawiasz z kimś, kto jest dla Ciebie
        autorytetem? z kimś kogo znasz i komu ufasz? Każdy wybór będzie dobry, jeżeli
        będzie Twój.
        • madzia.7 Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 11:00
          Ta dyskusja jest beznadziejna.. I już piszę ostatni raz i więcej nie będę sie
          wypowiadać..
          Żeby było jasne.. Decyzję o rezygnacji podjęłem zanim zaczęłam pisać na tym
          forum i podjęłam ją sama. Rozmawiałam z różnymi ludzi i wiele osób miało różne
          zdania. Nigdy nie kierowałam się w życiu wypowiedziami ludzi z forów których w
          ogóle nie znam..
          Poprostu napisalam że zrezygnowałam i czy zapytałam czy znacie ludzi którym się
          po takiej historii wszysko ułożyło.. To że większość osób poparła moją decyzję
          to już nie moja broszką.. To nic dziwnego, że jeśli człowiek podejmuję decyzję
          i cieszy się ona poparciem to ten człowiek upewnia się ze możliwe ze jednak
          dobrze zrobiło.. Naprawde nie rozumiem Waszej reakcji.. Ale jak widać nie
          wszyscy muszą się rozumieć..
          Pozdrawiam wszystkich i życzę dużo sukcesów naukowych.
          • rilian Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 11:49
            i w tym miejscu ucinam wielkimi nożycami. szlus.
          • niebo.nad.berlinem Re: Zrezygnowałam 06.07.06, 12:02
            w porządku, rozumiem.
            życzę Ci wszystkiego dobrego, mam nadzieję, że Twoje życie ułoży się tak,
            jakbyś sobie tego życzyła.
            Powodzenia:)
            • gklej Re: Zrezygnowałam 10.07.06, 19:41
              syn zrezygnował, nawet nie rozpocząl miał przyznane już stypedium, niestety nie
              ułożyło mu się, wyjechał wlasnie z Kraju, pracuje w restauracji.
    • sioux.doux Re: Zrezygnowałam 18.07.06, 23:57
      miss.laura napisała:
      > Twoje zycie, twoj wybor....ja wychodze z zalozenia, ze jak juz sie cos
      zaczyna
      > to trzeba skonczyc.

      Idąc Twoim tokiem rozumowania, należałoby uznać za słuszne tkwienie w nieudanym
      związku, jak się związało z osobą, która jednak po pewnym czasie okazała się
      niewłaściwa. Ja jednak jestem zdania, że lepiej się rozejść, niż się (i drugą
      osobę) męczyć.

      Tak samo z doktoratem: ciągnięcie go na siłę, wbrew własnemu przekonaniu, nie
      ma dla mnie większego sensu.
      • luisapaserinni Re: Zrezygnowałam 19.07.06, 13:45
        zgadzam sie (przynajmniej w teorii, bo z praktyka to roznie bywa) z sioux.doux.
        czasem o wiekszej madrosci, odwadze i zdrowym rozsadku swiadczy nieukonczenie
        czegos niz tkwienie po uszy w toksynach i zameczanie tym siebie i najblizszych,
        prowadzenie zycia zgorzknialego meczennika swoich wyborow sprzed kilku lat...
        A z drugiej strony mozna na wszystko popatrzec jak na ukonczenie pewnej sprawy -
        np. zakonczylam wspolprace z osoba ktora mnie wykorzystywala, zakonczylam
        tkwienie w sytuacji, w ktorej sie nie rozwijam, koniec z robieniem mnie w
        konia!:D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja