Dodaj do ulubionych

Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi maturzyś

17.10.06, 20:45
Jeżeli UW jest jedna z najlepszych uczelni w Polsce to znaczy iż nastąpił
koniec polskiej edukacji!!!! Jesteśmy w gronie krajów III świata.

UW przedłużyło rekrutację by „giertychowi maturzyści” się załapali.

TRAGEDIA. :(((((((((((((((((
www.rekrutacja.uw.edu.pl/?sLang=pl&p=p_65


Przeglądam stronę UW i rekrutacja trwa na całego (dzisiaj jest 17 paździenika)
,nawet rozmowy rekrutacyjne juz nie ma, biorą wszystkich jak leci.

Przecież dyplom UW stanie się jak jakis papier z PWSZ. :((((((

Ze stron UW:
"
Szanowni Państwo!

Informujemy, iż rozmowa kwalifikacyjna na studia niestacjonarne uzupełniające na
Wydział Pedagogiczny została odwołana...."




Na Wydziale Fizyki UW pozostały jeszcze wolne miejsca na I rok studiów w roku
akademickim 2006/2007:

Kierunek astronomia. Studia jednolite magisterskie
Kierunek fizyka, studia jednolite magisterskie
Kierunek fizyka, studia I stopnia
Kierunek fizyka, specjalność nauczycielska, studia I stopnia

O przyjęciu osób, które spełnią wymagane warunki rekrutacji decyduje kolejność
złożenia dokumentów.


KOLEJNOŚĆ ZGŁOSZEŃ!!!!!!!!!!!!!!!!!! To już nawet lepsze szkoły prywatne mają
egzaminy lub choćby rozmowę kwalifikacyjną !!!



Przypominam, jest 17 października:

"
Politologia - Polityka Społeczna, studia niestacjonarne - Rekrutacja trwa
Aktualności
Uprzejmie informujemy, że są jeszcze wolne miejsca na niestacjonarnych
(zaocznych) studiach magisterskich, licencjackich i uzupełniających na kierunku
politologia - polityka społeczna. Zapraszamy!"


Przepraszam ale to mnie powaliło:

Instytut Nauk Politycznych - dodatkowa rekrutacja na studia niestacjonarne w
zakresie nauk politycznych

Instytut Nauk Politycznych informuje, że zostanie otwarta III tura rekrutacji na
studia niestacjonarne w zakresie nauk politycznych:

•wieczorowe jednolite magisterskie,
•zaoczne jednolite magisterskie,
•zaoczne II stopnia,
•wieczorowe II stopnia w języku angielskim,
•podyplomowe.


III TURA REKRUTACJI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!


I co myślicie o polskiej edukacji?



Obserwuj wątek
    • studentk Re: Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi mat 17.10.06, 21:14
      Przepraszam iż tu się ten post pojawił, ale r.richelieu będąc adminem forum
      „studia” nie pozwala takich rzeczy mówić o szkołach państwowych i usuwa wszelkie
      posty krytyczne.
      • r.richelieu Re: Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi mat 18.10.06, 00:36
        "ale r.richelieu będąc adminem forum
        > „studia” nie pozwala takich rzeczy mówić o szkołach państwowych i u
        > suwa wszelkie
        > posty krytyczne."


        Nie wiem czy mam się cieszyć czy nie z powodu mojego domniemanego,
        podświadomego wpływu na foremki, które za jego sprawą widząc żabę krzyczą, że
        krokodyl.
    • aiczka Re: Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi mat 18.10.06, 10:26
      Hm, wydaej mi się, że matura MIALA właśnie zastępować egzaminy na studia.
      Uczelnie MIALY wyznaczać kryteria, jakie świadectwo ma spełniać, żeby uprawniać
      do dostania się na studia. Jeśli jakiś wydział życzy sobie np. określonej
      średniej z polskiego, angielskiego i historii a nie zgłosił wymagań co do
      pozostałych przedmiotów, to właściwie nie powinien wybrzydzać. Osoba, która nie
      była w stanie zaliczyć egzaminów normalnie i tak prawdopodobnie szybko wyleci ze
      studiów albo okaże się szczególnie uzdolniona wybranej dziedzinie i inne
      niedociągnięcia zostaną jej wybaczone. To tak z praktycznego punktu widzenia.

      Osobiście mam raczej negatywne nastawienie do zmian w edukacji na poziomie szkół
      ponadpodstawowych. Wydawałoby się, że im więcej wiemy jako ludzkość, tym
      "mądrzejszych" rzeczy powinny się uczyć dzieci. Jest odwrotnie, a przecież im
      człowiek starszy tym trudniej mu opanować rozmaite zagadnienia. A w każdym razie
      zacząć je opanowywać, gdy wcześniej się do tego nie przygotowywał.
    • yellow_tiger Re: Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi mat 19.10.06, 13:48
      Czesc,
      wypowiem sie tylko w kwestii wydzilu fizyki UW (bo tam wlasnie studiowalem). W
      czasie gdy ja zaczynalem tam swoja "kariere" (jakies 11 lat temu) tez nie bylo
      egzaminow wstepnych, zadnej rozmowy kwalifikacyjnej e.t.c. jedyne co trzeba bylo
      miec to co najmiej 4 z fizyki i matmy na swiadectwie maturalnym (jak sie okazalo
      we wrzesniu i to nie bylo koniczne). I co, ano nico. Na pierwszym roku bylo nas
      o ile mnie pamiec nie myli 680 osob, po pierwszym semestrze zostalo nas moze z
      250, po pierwszym roku moze z 100 a skonczylo z 40 osob. Po prostu wydzial ma
      taka filozofie, ze bierze wszystkich bo nie wiadomo czy np. koles nie jest
      geniuszem tylko mial kijowa szkole e.t.c. (malo tego teraz jest dla chetnych
      semestr wyrownawczy bo zdarzalo sie ze ludzie do maturze nie widzieli co to jest
      calka Riemann'a), a egzaminy po pierwszym semestrze to weryfikuja i tyle. Moim
      skromnym zdaniem jest to b. madre podejscie do rzeczy.
      ciao,
      yellow
    • krysiulka Re: Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi mat 20.10.06, 14:21
      > Jeżeli UW jest jedna z najlepszych uczelni w Polsce to znaczy iż nastąpił
      > koniec polskiej edukacji!!!! Jesteśmy w gronie krajów III świata.
      >
      > UW przedłużyło rekrutację by „giertychowi maturzyści” się załapali.

      hehehe.....ojej :))))))))
      Czyżby UW dołączyło do innych uczelni w Polsce i też zaczyna mieć problem z
      naborem, w związku z czym bierze na studia, kogo popadnie?
      A bardzo dobrze - niech też Koledzy się troche pomęczą. W razie czego -
      piechotką mają bliżej do Giertycha. I będą mieli nieco bardziej realny pogląd
      na stan polskiej edukacji na poziomie średnim :))))

      • turzyca Re: Najlepsza uczelnia w Polsce i giertychowi mat 20.10.06, 23:31
        4 lata temu na studia pchal sie wyz wyzow, czyli efekt wprowadzenia stanu
        wojennego jak wyz powojenny byl w okresie rozrodczym. Juz rok pozniej
        potencjalnych kandydatow bylo duzo mniej, w tej chwili zaczynamy wpadac w dolek
        demograficzny (jak ja zazdroscilam tym klasom! zawsze mieli ponizej 30 osob, a u
        nas bylo tyle ile rubryczek w dzienniku). Kazda uczelnia bedzie miala problemy z
        naborem.
        • flamengista nie każda 21.10.06, 13:03
          są takie, które świetnie sobie poradzą. Mało tego, nawet mogą być oblegane. I co
          śmieszniejsze - to wcale nie muszą być uczelnie publiczne, oferujące darmowe
          studia dzienne.

          Niżu muszą bać się jedynie słabi, pozorujący robienie nauki i oferujący słaby
          produkt edukacyjny.
          • steppenwolff1 Re: nie każda 21.10.06, 22:32
            Ty chyba nie wiesz, jak wygląda ten niż. Jeżeli w większych miastach w związku
            z nim zamknięto po kilka szkół podstawowych, to już o czymś świadczy. Być może
            dobre uczelnie nie będą miały problemu z naborem na popularne kierunki, ale
            fizyka, chemia, matematyka, filologia polska, historia etc. na pewno będą
            musiały urządzać po kilka rekrutacji. Dotknie to wszystkich uczelni w mniejszym
            lub większym stopniu, uwierz mi.

            pozdrawiam
            Anka
    • aga9001 Droga Autorze tego postu 20.10.06, 16:56
      Chciałam zapytać co mozesz wiedzieć na temat kształcenia w PWSZ. Bo moim
      skromnym zdaniem Twoje odniesienie było niezbyt miłe i uprzejme. Czy pracowałeś
      na takich Uczelniach? Czy moze powtarzasz opinie zasłyszane od innych. Jestem
      pracownikiem PWSZ i na kierunku na którym pracuje poziom jest wysoki. Fakt PWSZ
      nie jest Politechniką z długoletnim stazem kształcenia czy UW, ale moze lepiej
      nie uogolniać wszystkiego i wszytskich do zasłyszanych opinii
    • flamengista mnie to nie dziwi 21.10.06, 12:59
      Idzie niż i niektóre uczelnie juz sobie nie radzą. Najwyraźniej wśród nich są
      też niektóre wydziały tak szacownej uczelni, jak UW.

      Kres polskiej edukacji nie nastąpił, niemniej jest dosyć niski. Przy okazji -
      jest to w dużej mierze zasługą samyc studentów, którzy dokonują złych wyborów
      (stąd nadpodaż absolwentów pedagogiki, filozowii, polonistów, ekspertów od
      zarządzania etc., a niedobór informatyków i inżynierów wszelkich specjalności),
      za mało wymagają (a raczej - wymagają nie toego, co trzeba - zamiast jakości
      chcą łatwego dyplomu i stypendiów za nic).

      Nikt też nie powiedział, że UW przyjmnie giertychowych maturzystów - słyszałem
      jak m.in. rektor UW powiedział że dla nich będą osobne egzaminy wstępne.

      Wina jest też po stronie samego systemu edukacyjnego w szkolnictwie wyższym.
      Zostać wykładowcom czy starszym wykładowcom jest niezmiernie trudno. Dlatego
      ludzie będący pracownikami naukowo-dydaktycznymi są takimi tylko z nazwy.
      Większość wysiłku wkłądają na:
      - dorabianie gdzie indziej, bo pensje marne;
      - a ci z powołaniem naukowym - wyłącznie na naukę, odpuszczając sobie dydaktykę.
      Bo za dobrze przygotowane zajęcia nikt nie pochwali, nie doceni. Rozlicza się
      tylko z rozwoju naukowego - dobrych publikacji i robienia stopni w terminie.

      Ja więc mam na ten problem inne zdanie. Idący niż i wiążące się z tym problemy
      być może wymuszą pewne zmiany na uczelniach, również tych największych jak UW.
      Po prostu pracownicy zostaną zmuszeni do większego wysiłku i nie odstawiania
      kichy: pojawiania sie na konsultacjach, przygotowania ciekawych wykładów (może
      wreszcie oceny studentów będą się liczyć), przyjaznej postawy do studenta.

      Zaś studenci może wreszcie poczują swoją siłę i zaczną wymagać lepszego produktu
      edukacyjnego, a nie łątwych dyplomó które i tak na rynku pracy nic nie dają.
    • tigrissimo !!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.10.06, 00:22
      Kochani, zdejmijcie różowe okularki z nosków :-)
      Otóż oprócz szlachetnej nauki i wspaniałego młodzieży polskiej kształcenia
      istnieje też bardzo "przyziemna" sprawa jak demografia i wiążące się z nią
      finanse uczelni. Niestety w całej szlachetności uczelni, których celem jest
      kształcenie, jest też problem ze spadającą ilością studentów, która to wynika z
      nadciągającego niżu demograficznego, czasem także mody. Za każdym przyjętym
      studentem podąża niemała kasa dla uczelni, stąd też walka o przyjęcie
      odpowiedniej ilości osób.
      Jeśli program jest tak ułożony, by przyjąć 300 osób a tym samym dać pracę X
      pracownikom naukowym, to spadek tej liczby do 200 może mieć całkiem poważne
      konsekwencje. Bo nagle z 15 grup 20-osobowych zrobi się ich 10. Biorąc pod uwage
      jeszcze ewentualne migracje studentów (wywalenie ze studiów, przeniesienie na
      inny kierunek itp.) ilość studentów w kolejnych latach może ulec zmianie i to
      raczej na minus.
      Z tego co się orientuję mniej popularne kierunki mają dość spore kłopoty z
      niedoborem studentów :-(
      Dlatego też niektóre wydziały w AMNESTII ROMANA ;-) upatrują swej szansy na
      zwiększenie ilości dusz na ich kierunku :-)

      Może smutne, ale niestety każdy medal ma też drugą stronę. Gdybym w tej chwili
      była na miejscu dziekana wydziału, w którym przyjęto zbyt mało studentów, pewnie
      też ogłosiłabym III turę.
      Ktoś powie, że to żadne rozwiązanie zapychać dziury tymi, którzy nie są zbyt
      wysokich lotów. Racja. Ale niestety większość polskich uczelni zakłada, że co
      roku będzie przyjmować X studenów. Na tej podstwie jest wyliczona liczba etatów,
      zakładów, instytutów, katedr. Ci, którzy zauważyli, że nie zawsze da się uzyskać
      założoną ilość studentów, zaczęli rozwijać inne źródła finansowania wydziałów. I
      tak właśnie powstały studia zaoczne i wieczorowe, podyplomowe itp. To nie do
      końca jest prawdą, ze kierunki te powstają dlatego, bo takie jest
      zapotrzebowanie na rynku. Niestety rozczaruję może niektórych, ale te płatne
      kierunki są bardzo potrzebne uczelniom, by te mogły istnieć w obecnym kształcie.

      Może ten mój mały wywód wyjaśni troche problem przedstawiony przez STUDENTK.
      Szkolnictwo wyższe wymaga reformy, ale te niestety zwykle trwają latami. A ich
      efektów doczekają się pewnie dopiero nasze dzieci ;-) Reformy, które zaczynają
      się w Polsce, w zachodniej Europie miały pocztęk kilkadziesiąt lat temu. Bądźmy
      zatem cierpliwi i nie oceniajmy wszystkiego zbyt pochopnie.

      Pozdrawiam

      • tigrissimo :-) 22.10.06, 00:28
        Jak pisałam swój tekścik, pojawiły się wpisy wyrażające także mą opinię. To tak
        k'woli wyjaśnienia, że nie powtarzam wpisów powyżej mojego :-)
      • turzyca Re: !!!!!!!!!!!!!!!!!! 22.10.06, 00:41
        Pozwolę sobie na smaczek w drugą stronę. Mój rocznik czyli '83 i rocznik
        poprzedni '82 słyszeliśmy od profesury wprost, że jesteśmy naprawdę świetni.
        Padło wręcz zdanie, że "poprzedni rocznik był naprawdę dobry, ale Państwo są
        wręcz jeszcze lepsi." Szacunek dla profesorów powstrzymywał mnie od
        poinformowania, że zaledwie cztery lata wcześniej było mniej więcej dwa razy
        mnie maturzystów, a więc i (potencjalnych) kandydatów na studia, a my biedne
        ofiary stanu wojennego walczące o przetrwanie od najmłodszych lat musimy być
        świetni, bo inaczej nie ma nas w ogóle. ;)
        W tej chwili znów jest prawie dwa razy mniej maturzystów, a uczelnia z czegoś
        się utrzymywać musi, stąd przedłużane rekrutacje na studia płatne (wieczorowe i
        zaoczne) - tigrissimo przedstawił(a?) całą prawdę. Moim zdaniem w ciagu
        kolejnych lat sporo uczelni padnie, głownie tych które są tylko odrobinę czymś
        więcej niż przechowalnią od wojska.

        Co do wyboru kierunków studiów: ja, kończąc klasę ogólną, poznałam pochodne i
        podstawowe całki. Moja siostra, kończąc trzy lata później klasę
        matematyczno-fizyczną, nie wiedziała, jak wygląda pochodna, nie mówiąc już o
        tym, jak ją liczyć. Taki był poziom w zasadzie całej jej grupy na politechnice.
        Możecie sobie wyobrazić radość profesury, jeśli wcześniej wykłady na pierwsyzm
        roku zaczynano od "powtórzenia całek". Trudno wybierać kierunki ścisłe, jeśli
        przedmioty ścisłe w szkole leżą.
        • tigrissimo anex 22.10.06, 00:52
          dodam jeszcze, ze w czasie studiów czytałam fragmenty książki, będącej wywodem
          naukowców z dziedziny pedagogiki na temat poziomu wykształcenia, programów
          edukacji na początku XX wieku. Przeczytałam tam mniej więcej coś takiego:
          "współczesna młodzież jest źle wykształcona, nic nie wie, brakuje jej wiedzy
          ogólnej..." To był tekst, który charakteryzował tych, którzy obecnie są
          profesorami, lub już odchodzą z uczelni na zasłużone emerytury.
          Niestety to tylko pokazuje zasadność powiedzenia "zapomniał wół, jak cielęciem
          był" :-)
          My także nie oceniamy obiektywnie. W tym momencie nasza wiedza jest wyższa i
          wydaje nam się, że taka właśnie była w liceum.
          • turzyca Re: anex 22.10.06, 02:01
            Jeśli chodzi o moją wiedzę matematyczną to mogę ją oceniać całkiem obiektywnie.
            Po zdaniu matury na poziomie rozszerzonym (moja klasa od początku przygotowywała
            się do nowej matury i nie mieliśmy zamiaru zwracać uwagi na zmiany) zakończyłam
            moją edukację matematyczną. Praktycznie. Bo teoretycznie któreś zajęcia na
            studiach miały być jej kontynuacją, ale raczej im to nie wychodziło (jak uzyskać
            sumę wszystkich liczb od 1 do 100? Wykładowca bierze kalkulator i wbija:
            1+2+3+4...)
            Różnica poziomów dawała się zresztą zawuażyć juz wcześniej. W starym toku
            nauczania podstawowe funkcje trygonometryczne, jedynkę trygonometryczną i
            zadania z ich wykorzystaniem były nauczane w podstawówce. Wg nowego programu w
            gimnazjum ich nie ma.


            Swoją drogą ja sie czuje źle wykształcona. Mam całą listę rzeczy, które trzeba
            opanować na już, na przedwczoraj wręcz, a już z pewnością się nie przyznawać, że
            nie mam o nich pojęcia. Wiedzę, która dla pokolenia moich profesorów jest wiedzą
            wynoszoną ze szkoły, ja zdobywałam na studiach. Brakuje mi takich ogólnych
            podstaw wiedzy humanistycznej. Bo ogólne podstawy nauk ścisłych dzięki
            rodzicom-inżynierom mam. Pocieszam się że z jednej strony i tak jestem dużo
            powyżej obecnej średniej, z drugiej mam olbrzymią wiedzę której moi profesorowie
            w swoim czasie nie posiadali, bo danych zjawisk (chociażby internet) nie było.
            Ale jednak czuję się nieswojo gdy myślę ilu rzeczy mogłabym dokonać, gdybym od
            początku studiów wiedziała, że Galia składa się z trzech części. ;)
            • tigrissimo :-) 22.10.06, 02:08
              Podobno im więcej człek się uczy i świata poznaje, tym wiekszą ma świadomość
              tego jak mało jeszcze wie i mało widział :-)
    • niewyspany77 moje 3 grosze 22.10.06, 01:08
      Jak kalkulujecie demografie to kalkulujcie "niz minus emigracja". Emigracja nie
      pojdzie nawet na zaoczne. Nie zapominajcie. Takze nie zapominajcie o dziekance
      i zmywaku w tym czasie. I tak samo jak brak obowiazkowej matmy na maturze
      powoduje ze czesc potencjalnych scislowcow idzie na latwize (tzw "zarzadzanie i
      marketing" albo "ekonomia" na wyzszej szkole gdziestam) tak samo obowiazkowa
      matura z matmy uwali i wysle do roboty n potencjalnie perspektywicznych humanistow.
    • tigrissimo Do STUDENTK :-) 22.10.06, 02:10
      Odezwij się jeszcze :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka