Dodaj do ulubionych

co mi dał doktorat...

30.05.08, 20:22
Kiedyś, gdy nie byłam magistrem, to wydawało mi się, że doktor to ktoś szczególny, mądry, wykształcony itd.
A teraz, gdy mam doktorat, uważam, że to nic szczególnego. Jakoś mi to wykształcenie spowszedniało. Nawet dyplom odebrałam w sekretariacie.
I widzę teraz ile taki doktor nie wie.
Jedyne, co na pewno mi dał doktorat, to awans na adiunkta i lepszą pensję, niż asystencka (ale ciągle poniżej kierowniczki sklepu i pani w kadrach w trakcie magisterium, o zarobkach w budowlance nie wspomnę).
Przyznam, ze trochę mnie to martwi i liczę na przeciwne mojemu wpisy.
Obserwuj wątek
    • tocqueville Re: co mi dał doktorat... 30.05.08, 20:36
      oczywiście, że to nic szczególnego
      obecnie wcale nie jest tak trudno zrobić doktorat (dewaluacja dyplomu)
      zarobki nie za duże, a tym samym prestiż (w czasach, w których mierzy się sukces
      ilością kasy) niewielki
      ty pracujesz chociaż na uczelni, ale wielu z doktoratem nie

      przez zrobienie doktoratu nie stałem się mądrzejszy - to raczej efekt poboczny
      pędu do wiedzy

      kiedy byłem mały wydawało mi się, że pracownicy wyższych uczelni to taka
      arystokracja ducha, elita o szczególnych walorach etycznych - tymczasem z tym
      też różnie bywa
      • eu-iza Re: co mi dał doktorat... 30.05.08, 20:43
        Ale czy nie szkoda, że tak nie jest...z tą mądrością, elitą itd.
        Pracuje człowiek, pracuje, stara się, poświęca, coś osiąga a tu okazuje się, że
        to nic szczególnego.
        To chyba tak jak, z tym gonieniem króliczka :)
        Dobrze, że mam dwójkę dzieci :-) Jest to moje (i męża tez doktora) pewne i
        wymierne osiągnięcie :)))
      • barbarakaroluk Re: co mi dał doktorat... 31.05.08, 16:45

        dokladnie to samo myslalam kiedy bylam mlodzsza - doktorem jeszcze
        nie jestem ale juz wiem ze walory etyczne, polityka i nepotyzm sa
        bardzo czestym zjawiskiem w tym srodowisku.
    • dalatata Re: co mi dał doktorat... 04.06.08, 21:16
      a ja mysle ze dokotrat to jest osiagniecie.

      ale: ja jestem profesorem i mysle ze profesor to juz zupelnie niewiele mnie.
      martwilbym sie gdybys powiedziala odwrotnie. doktorat to takie wielkie
      osiagniecie ze juz nic nie trzeba robic.

      stare przyslowie mowi: im dalej w las tym wiecej drzew. a zatem powinieniem
      umrzec myslac ze wiem najmniejsza ociupinke na swiecie. i wtedy sie bedzie
      wszystko zgadzac. jednak to wcael nie znaczy ze nic nie osiagnalem.
    • marminia Re: co mi dał doktorat... 18.06.08, 21:39
      Doktorat dodał mi pewności siebie, bo udało mi się go zrobić przy
      dwójce dzieci i pełnoetatowej pracy zawodowej. Był dla mnie bodźcem
      do zmiany zawodu, teraz czuję, że się rozwijam. Zmobilizował mnie,
      praktyka, do pogłębiania interdyscyplinarnej wiedzy dotyczącej
      mojej dziedziny nauki.
      • doktorantkafr Re: co mi dał doktorat... 18.06.08, 21:52
        no, no jestem pełna podziwu!!!Pełny etat, 2 dzieci...Jak Ty to
        zrobiłaś? Naprawdę podziwiam takich ludzi:-)Brawo!!!
    • nie-poprawny Re: co mi dał doktorat... 20.06.08, 10:17
      Frusttracje...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=32&w=72016465
    • krzyspp1 Re: co mi dał doktorat... 26.06.08, 09:58
      nie do konca sie moge z wami zgodzic.
      podobno zapracowac na dr jest latwiej niz kiedys. ale to tylko
      podobno. gdyby bylo jak mowicie to wszedzie bylaby cala masa dr.
      mysle, ze tu chodzi o srodowisko w jakim funkcjonujemy. obracamy sie
      posrod dr, dr hab i prof. i wydaje sie nam, ze swiat jest ich pelen.
      podobnie bylo kiedys...tuz po mgr. wtedy mielismy wrazenie, ze kazdy
      jest mgr i zadawalismy sobie pytanie "kto bedzie doly kopal?". ale
      potem okazalo, ze wiekszosc nie ma mgr, ze sa ludzie, ktorzy kopia
      doly. spora czesc nie ma nawet matury. a gdzie dr! po prostu
      kosmos.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka