eu-iza
30.05.08, 20:22
Kiedyś, gdy nie byłam magistrem, to wydawało mi się, że doktor to ktoś szczególny, mądry, wykształcony itd.
A teraz, gdy mam doktorat, uważam, że to nic szczególnego. Jakoś mi to wykształcenie spowszedniało. Nawet dyplom odebrałam w sekretariacie.
I widzę teraz ile taki doktor nie wie.
Jedyne, co na pewno mi dał doktorat, to awans na adiunkta i lepszą pensję, niż asystencka (ale ciągle poniżej kierowniczki sklepu i pani w kadrach w trakcie magisterium, o zarobkach w budowlance nie wspomnę).
Przyznam, ze trochę mnie to martwi i liczę na przeciwne mojemu wpisy.