flamengista
30.09.08, 08:23
Mamy chyba powtórkę z 1929 roku. Dla ekonomisty-naukowca naprawdę ekscytujący
okres. Codziennie przeglądam doniesienia o spadkach w internecie i zastanawiam
się, kiedy się to skończy.
Jednak nasuwa się inna refleksja, związana m.in. z tym forum. Są jednak pewne
atuty w pracy naukowca.
Pomyślcie: pracujecie w banku/towarzystwie ubezpieczeniowym, zarabiacie 5-6
tys brutto, na karku kredyt hipoteczny - a tu coraz realniejsza perspektywa
utraty pracy. A nową w tym sektorze trudno będzie znaleźć...
Może i w polskiej nauce biednie, ale i bezpieczniej;)