stop.3
29.01.10, 10:49
Mój mąż jest od dziecka chory na padaczkę.
Mamy trzyletnią córkę. Przyzwyczaiłam się do jego ataków i dajemy
sobie radę z chorobą. problemy z zaczęły się gdy mój mąż uparł się na
prawo jazdy. Mówiłam , prosiłam i tłumaczyłam...i nic. Gdyby jego
ataki były sporadyczne to jeszcze rozumiem , ale ma te ataki srednio
raz na dwa miesiące i są długie i intensywne. Dotego jego ataki
prowokują sytuacje stresowe, miał już 4 egzaminy praktyczne i przed
trzema miał w nocy atak.(lekarka absolutnie nie zgodziła sie na kurs)
Myśl że uda mu się zdać w końcu mnie przeraża. a co jeśli będzie
jechał z dzieckiem...? Nie wiem po co to piszę i co chcę osiągnąc tym
postem ale ja mam już dość. Boję sie donieść na niego OSK bo nie ma
zbyt łagodnego charakteru. Moze niech sie wypowiedzą inni chorzy,
może tylko panikuję?... Nie umiem donieść na męża...