globulka
23.03.04, 10:28
hej!
muszę przyznać, że z zainteresowaniem czytałam ten wątek. Mój tata jest chory
na epilepsję, ale nigdy o tym chyba tak napprawdę nie porozmawiałam z nim.
Kocham go bardzo, jego choroba nie ma wpływu na moje uczucia do niego, a mimo
wszystko milczymy. A to chyba błąd. Poza tym, wydaje mi się, że choroba
spowodowała, że tata nie ma właściwego poczucia wartości własnej. Czasem,
sporadycznie, ujawnia się to w jakichś konfliktowych sytuacjach.
Mój tata ma ten rodzaj padaczki, że ataki dostawał tylkow nocy, podczas snu,
ale były one mocne, kończyły się utratą świadomości na dość długi czas.
Jakieś 3 lata temu Tata zmienił leki, i od tamtej pory nie miał żadnego
ataku. Ale za to wydaje mi się, że te leki działają na niego jakoś
depresyjnie, często się wyłącza i wydaje się być nieobecny. Muszę go nieraz
trochę na siłę angażować w pewne sprawy. Czy te leki mogą tak działać? Wiecie
coś o tym?
Mój Tata nie mówi o swojej chorobie, ale ja np nie robię z tego tajemnicy.
Uważam, że to choroba jak każda inna. Myślę tylko, że dla chorego świadomość
niemożności zapobiegnięcia atakom oraz brak kontroli nad własnym ciałem, musi
być deprymująca.
A mój Tata jest kochany, w moich oczach choroba nie wpłynęła jakoś znacząco
na jego życie. Nie mogę wypowiadać się na temat tego jak on to ocenia i czuje
of kors.
Ściskam mocno forumowiczów!