Forum Zdrowie DDA
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    sens bycia DDA

    09.09.08, 20:54
    no, może mi ktoś powie?zwłaszcza ktoś wierzący. jaki jest sens, jaki jest cel?
    bycia DDA? dlaczego mamy rodziców alkoholików, egoistów, sadystów, znęcających
    się nad nami, naszymi mamami, rodzeństwem?
    hinduiści powiedzieliby,że karma. a w pizdu.
    --
    Wyrzec słowo ,by stwierdzić ,że głos
    Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi
    Obserwuj wątek
          • megg2003 Re: sens bycia DDA 10.09.08, 14:32
            Bingo lady! :))
            Wracając do tematu. Myślę, że gdyby nie ten syf, w którym wyrosłam, byłabym
            mniej świadoma siebie, być może nie dostrzegałabym problemów innych osób, sama
            się nie zmieniała, być może byłabym innym, niekoniecznie lepszym człowiekiem.
            Nie wiem, bo czasu nie cofnę i nie wybiorę sobie innych rodziców. Muszę
            dostrzegać pozytywne strony bycia DDA bo inaczej już by mnie nie było. Już jako
            dziecko myślalłam o tym, by ze sobą skonczyć. Żyję, bo miałam nadzieję, wciąż ją
            mam. Jak mądrze powiedziała ladynemeyeth, chcę żyć z sensem. Myślę, że wiara w
            Boga i sens cierpienia nie jest tu bez znaczenia...
      • ladynemeyeth Re: sens bycia DDA 09.09.08, 22:16

        Nie wiem, według jakiego kryterium rozdawane są wszystkie syfy tego
        świata ... Nie zastanawiam się nad tym, bo pewnie bym się straszni
        wpieniła. Wychodzę z założenia, że bycie dda ma taki sens, jakija
        postanowię temu nadać:
        - mogę być albo ofiarą okoliczności i całe życie zrzędzić, marudzić,
        narzekać i obwiniać cały świat
        - druga opcja to że mogę z tego zwyczajne wyjść, zrobić wszystko, co
        w mojej mocy, żeby wyzdrowieć, jak najwięcej się nauczyć, wyciągnąć
        wnioski, służyć innym pomocą w miarę możliwości.
        Wybrałam drugą opcję - jest dużo bardziej rozwijająca, no i życie
        nie przecieka przez palce. Z całym tym syndromem dda jestem mimo
        wszystko szczęśliwa, dobrze sobie radzę i mam dużo szerszy wgląd niż
        ludzie, którzy nigdy nie zastanawiają się nad sobą, a to jest dla
        mnie akurat bardzo ważne, bo zależy mi bardzo na mojej sferze
        duchowej!
        Sens mojego życia mierzę tym, jakie owoce z niego zbieram. Sensem
        mojego życia jest życie z sensem.
        --
        "Pamiętajmy, że strach jest jedynie niewłaściwie ukierunkowaną
        wiarą. Wierzymy w rzeczy, których NIE chcemy, zamiast w rzeczy,
        których pragniemy".
      • magnetx Re: sens bycia DDA 10.09.08, 00:45
        Czasem mi sie wydaje, ze takie intensywne poszukiwanie sensu zycia (albo
        tlumaczenie jego bezsensow jak napisalas), ktore tez mam, moze byc elementem
        tego calego "syndromu DDA". Po co? Bo ja wiem, moze to kolejny sposob na
        auto-dolowanie sie, ze czegos ultra-mega waznego jeszcze nie mam i lojezu co to
        bedzie ;p Znam to az za dobrze jak widze "normalnych ludzi", ktorzy maja zony,
        dzieci, znajomych itd. - jakos ulozone zycie z ktorego maja satysfakcje. Ja nie
        mam satysfakcjonujacego zycia. Jedyne co mi przychodzi na mysl jak mysle o
        realnym sensie wlasnego (jeszcze) zycia, to (tyle na ile sie da) pozbycie
        negatywnych skutkow tego syfu z domu i zeby chociaz miec wiecej spokoju z
        psychika i nie rozgrzebywac tego g. codziennie i doczolgac sie do starosci, bo
        na wiecej chyba nie mam co liczyc.
      • log222 Re: sens bycia DDA 10.09.08, 11:11
        Chyba pytasz raczej o przyczynę? "Dlaczego"

        Nasi rodzice też byli kiedyś dziećmi i mieli rodziców...
        wpływ dzieciństwa /rodziców/ znasz przecież, a dotyczy on każdego, naszych
        rodziców też

        • log222 Bycie DDA 10.09.08, 11:31
          Jak dla mnie to nie ma sensu dopatrywać się w tym sensu, czy celu. Po prostu, jak wcześniej pisałam, wzorce, traumy, czego się ludzie nauczą w swojej rodzinie to przekazują swoim dzieciom, te potem swoim, itd. To nie jest nic umyślnego, zaplanowanego.

          Właśnie sprawdziłam "sens" w słowniku. Sens - znaczenie. Może takie, że rozumiemy innych, to chyba ważne - rozumieć
      • antykret_live Re: sens bycia DDA 10.09.08, 14:17
        lady_camelie napisała:
        > może mi ktoś powie? zwłaszcza ktoś wierzący. jaki jest sens, jaki
        jest cel bycia DDA? hinduiści powiedzieliby,że karma. a w pizdu.

        Hinduiści to przecież ludzie wierzący i bardzo religijni... I wg
        mnie teoria reinkarnacji i prawo karmy (wywowdzące się z hinduizmu)
        najlepiej pozwalają zrozumieć sens naszego zycia, i wszystkich
        traum, ciosów losu itp. Religia chrześcijańska każe wierzyć, ze
        każde cierpienie prowadzi do zbawienia DUSZY, która dąży do jak
        największej bliskości z Bogiem. Ale nie wyjaśnia procesów
        duchowych/energetycznych, które zachodzą podczas pokonywania naszej
        życiowej drogi.
        • lady_camelie Re: sens bycia DDA 10.09.08, 20:51
          Religia chrześcijańska każe wierzyć, ze
          > każde cierpienie prowadzi do zbawienia DUSZY, która dąży do jak
          > największej bliskości z Bogiem.

          mmm, sami święci z nas ;D


          --
          Wyrzec słowo ,by stwierdzić ,że głos
          Jest krzykiem i nikogo to nie obchodzi
          • antykret_live Re: sens bycia DDA 12.09.08, 11:23
            > mmm, sami święci z nas ;D

            Nikt z nas nie jest święty, ale poprzez systematyczne i świadome
            oczyszczanie podświadomości (w czym pomagają m.in. praktyki
            religijne) może się do stanu świętości zblizyć. I o to chodzi w
            całym procesie ŻYCIA. Mówią o tym wszystkie religie.
        • magnetx Re: sens bycia DDA 10.09.08, 23:21
          Moje cierpienie doprowadzilo mnie do skrajnej nienawisci do Boga i jego kosciola. Jezeli wierzyc teorii, ze uczucia sa naturalne i prawdziwe, to robiac to co naturalne i prawdziwe - nienawidzac Boga - znalazlem sie w sytuacji, w ktorej wg nauki tegoz kosciola zasluguje na pieklo, dlatego moim prywatnym zdaniem mozna taka religie sobie...
          • kata_da Re: sens bycia DDA 24.09.08, 23:47
            Wiesz, myślę sobie, że na Boga można się złościć, buntować się przeciwko Niemu,
            wykrzyczeć mu wszystko co boli. Może to ma być jakiś etap na Twojej drodze.
            Myślę, że Bóg jednak nie chce naszej krzywdy, choć ciężko nam zrozumieć dlaczego
            na to wszystko pozwala. Pewnie dlatego, że dał nam wolną wolę.. A że człowiek
            nie potrafi z niej właściwie korzystać to rani innych, tak jak np. rodzice
            ranili/ranią nas. Nie wydaje mi się jednak, że nie czujesz potrzeby bliskości
            Boga (choć mogę się mylić). Chyba każdy potrzebuje, choć mniej lub bardziej jest
            tego świadom. Ja byłam w swoim dotychczasowym życiu dosyć religijną osobą,
            myślę, że dzięki wierze w Boga, dzięki religii uadało mi się przeżyć ten
            koszmar. Po prostu nigdy nie straciłam całkiem nadziei. Teraz jednak, w trakcie
            terapii uświadamiam sobie, że moja wizja Boga, moja relacja z Nim została mocno
            ukształtowana przez moje trudne doświadczenia, podobnie jest ze stosunkiem do
            Kościoła. Jestem na etapie negowania pewnych elementów nauki Kościoła, z wieloma
            rzeczami się nie zgadzam, dużo rzeczy mi się przewartościowywuje. Do Boga też
            mam pewne "ale". Nie wiem jak sobie to wszystko poukładam, ale dałam sobie czas.
            I Ciebie też namawiam, żebyś dał sobie trochę czasu w relacji z Bogiem. A jeśli
            nie spisałeś całkowicie na straty Kościoła, a zależy Ci na swoim życiu
            wewnętrznym, namawiam Cię do rozmowy z księdzem czy ojcem zakonnym, ale przez
            pryzmat Twoich doświadczeń jako DDA. Coraz więcej osób duchownych jest świadome
            tego problemu i tego że nasze sumienie mogło nie zostać do końca dobrze
            ukształtowane. Nawiasem mówiąc na terapię przychodzą klerycy, siostry zakonne,
            to na prawdę powszechny problem. Myślę, że rozmowa nie zaszkodzi a wręcz może
            bardzo pomóc. Polecam o. Dominikanów lub Kapucynów w Krakowie. I nie pomyśl, że
            chcę Cię tu jakoś nawracać na siłę, mam dużo szacunku do Twoich doświadczeń i
            życiowych wyborów. Tak mi jeszcze przyszło do głowy, że Bóg pozwala na nasze
            cierpienie, ale też nie zostawia nas z tym wszystkim całkiem samych.. Warto
            korzystać z różnego rodzaju pomocy, terapia jest jedną z nich. Pozdrawiam!:)
            • magnetx Re: sens bycia DDA 15.10.08, 00:13
              Mysle ze wolna wola jest przeceniana. Mowi sie, ze czlowiek ma wolna wole, ze jezeli tylko chce, to moze sie zmienic itd. W jakims zakresie moze, jezeli faktycznie pracuje nad soba, ale jestesmy tez uksztaltowani przez rodzicow i otoczenie i czesto podejmujac decyzje takie a nie inne "nie podejmujemy ich tylko my", ale my + zasady i wzorce wpojone w dziecinstwie, z czego mozemy sobie nawet nie zdawac sprawy. Proba przeciwstawiania sie wdrukowanym zasadom moze powodowac duzy dyskomfort, ze sie "postepuje zle", nawet jezeli te zasady sa patologiczne i nawet jak "na logike" postepujemy dobrze, to uczucia/emocje robia swoje.

              Pozdrawiam
      • rew-er Re: sens bycia DDA 10.09.08, 21:53
        Ja nie widzę sensu w tym całym bezsensie:)
        Są takie dni że żałuje że się dowiedziałam,że jestem dda.Np dzisiaj.
        Może lepiej by było żyć sobie w tym swoim "matrixie".
        • megg2003 Re: sens bycia DDA 11.09.08, 07:38
          Ale życie to nie jest matrix. Nie wiem, czy to dobrze czy źle, ale mnie się to
          moje życie, które obecnie sobie układam, bardzo zaczyna podobać. Jestem w ciąży :)
          • rew-er Re: sens bycia DDA 11.09.08, 07:48
            No to gratulacje:)
            Nie zawsze tak myślę tylko czasami tak się zastanawiam czy nie lepiej by było
            żyć w tej nieświadomości.
            Dzisiaj już jest trochę lepiej:)
            • megg2003 Re: sens bycia DDA 11.09.08, 08:05
              Dziekuję :)
              A pewnie, że lepiej. Ale co by to dało?? Problemu nie rozwiązałoby wcale, bo nie
              wiedziałabyś, gdzie tego rozwiązania szukać. Skoro zgłosiłaś się na terapię,
              znaczy, że chcesz coś zmienić w swoim życiu. Teraz przynajmniej wiesz, jak to
              zrobić.
              Zanim dowiedziałam się, że jestem DDA, trafiałam do różnych psychologów. Żaden z
              nich nie potrafił mi pomóc, bo nie trafił w sedno moich problemów. Będąc na
              studiach pani na wykładzie uświadomiła mi, co to jest współuzależnienie, podała
              adres placówki terapeutycznej. Tam natomiast dowiedziałam się co to jest DDA i
              tak rozpoczęłam swoją mozolną pracę dochodzenia do wewnętrznej równowagi, bo
              rozpier...na byłam okropnie. Do tej pory mnie czasem bierze, ale teraz już mniej ;)
                • megg2003 Re: sens bycia DDA 11.09.08, 08:52
                  Powinnaś, powinnaś... Sama wiesz, czy sobie poradzisz bez terapii. Ja sobie nie
                  radziłam, czułam to bardzo mocno. Uwierz mi, pójście na terapię i praca
                  terapeutyczna mniej boli niż życie w tym okropnym napięciu, dołowaniu się,
                  pogrążaniu się w myślach o swojej śmierci... źle było bardzo, naprawde. Do tej
                  pory czuję, że jeszcze nie wszystko zrobiłam, dlatego od pażdziernika idę na
                  Al-Anon (grupa wsparca dla współuzależnionych).
        • 7monly Re: sens bycia DDA 30.09.08, 21:22
          Od kiedy uświadomiłam sobie ze jestem dda i wchodzę na forum czuje się jak bym
          przeżywała swoje koszmarne dzieciństwo na nowo i to mnie momentami okropnie
          dołuje ale potem przychodzą takie chwile że mam wrażenie że jakaś część tego
          życiowego balastu ulatuje ze mnie i jest ok.To też pewna forma terapi























      • aniasamosia Re: sens bycia DDA 11.09.08, 14:53
        Bardzo trafny wątek. Podobno cierpienie uszlachetnia... Nie mieliśmy
        wpływu na to, jacy będą nasi rodzice. Ale wiem, że dzięki terapii
        lepiej poznajesz siebie. Wnikasz wgłąb siebie. A to pomaga potem w
        życiu.
          • magnetx Re: sens bycia DDA 11.09.08, 22:33
            Lubie to powiedzenie (a tak na prawde to nie :P)
            Obciecie komus rak i nog, odpowiednio przeprowadzone, tez go nie zabije... ;p
            W pewnym sensie bycie DDA to tez jak zycie bez kilku waznych "czlonkow"/czesci psychiki (albo wypaczenie ich), ktore bardzo by mi sie przydaly sprawne i dzialajace, np. cieszenie sie zyciem chocby od czasu do czasu.
            Nie twierdze ze nie ma w tym prawdy. Nawet i jest, ale pod warunkiem ze to cierpienie "konstruktywne" (czyli majace jakis sens), niezbyt silne i niezbyt dlugotrwale a u DDA (np. u mnie) co jest? XX lat meczenia sie... Niszczy mnie to a nie wzmacnia juz od dawna BEZ ZADNEGO SENSU.
      • monia123-only Re: sens bycia DDA 24.09.08, 15:31
        Witaj, mysle ze wierzacy dda maja lepiej, bo wierzymy ze nasze
        cierpienie nie jest nadaremne. Przez to ile wycierpielismy,potrafimy
        lepiej zrozumiec innych, jestesmy wrazliwymi ludzmi, dostrzegamy
        potrzeby innych. Ja kiedys mocno wierzylam w slowa: "IM bardziej
        cierpisz, tym blizej jestes Boga".Ale On pragnie abysmy byli
        szczesliwi,kazdy dobry czlowiek na naszej drodze zycia, jest darem.
        A czemu akurat my? Tego nie wiem, chyba nie ma jednego wyjasnienia,
        tez mnie to czasem dobija:"CZemu Ja i za co?"Ale tego nie zmienie,
        moge jedynie zaakceptowac, albo nie i szarpac sie dalej. A
        akceptowac musze kazdego dnia wciaz od nowa.Pozdrawiam
        • magnetx Re: sens bycia DDA 05.10.08, 00:46
          Ja im bardziej cierpie tym dalej jestem od Boga, bo tym bardziej go nienawidze :p
          Acz kiedys myslalem podobnie, ze cierpienie to wrecz cnota, bo to przeciez takie
          biblijne cierpiec bez sensu, ale mi przeszlo na szczescie. I tak dlugo
          wytrzymalem w tym wg mnie klamstwie.
          To moja prywatna opinia, nie chcialem nikogo urazic, jak ktos wierzy w dobrego Boga.

          Pozdrawiam
      • rrosemary Re: sens bycia DDA 03.10.08, 01:11
        Ja nie wierzę w Boga ani nie wierzę w sens czegokolwiek, dla mnie wszystko jest
        przypadkiem (jak np życie na Ziemi), ale zostawmy to.
        Dlatego nigdy nie myślałam o tym, dlaczego ja i dlaczego oni. Tak samo jak nie
        myślałam o tym dlaczego to ja mam problem z nadwagą, czemu mam jasną skórę itd.
        Tak już jest, nie tłumaczę sobie tego ani złym światem ani próbą ani karą, w
        ogóle się nad tym nie zastanawiam.
        • asaofetida Re: sens bycia DDA 09.10.08, 10:10
          a mi sie wydaje, ze to cierpienie nasze jakis sens ma ale na pewno
          nie popieram chrzescijanskiego meczenstwa. Tylko czasem gdy
          obserwuje sobie ludzi to widze, ze ci co maja gladkie zycie czesto
          (nie zawsze ale czesto) sa zimni, egoistyczni i wredni. A ludzie,
          ktorzy cierpieli, ktorych zycie nie glaskalo (jak mnie) sa bardziej
          wrazliwi. Z tymze w naszym swiecie trudno jest byc wrazliwym bo inni
          twardzi moga tych wrazliwych zniszczyc. Do mnie najbardziej
          przemawia teoria karmy i reinkarnacji ale do konca nie wiemy jak
          jest. Ja na przyklad czesto obrazalam sie na Boga za ten paskudny
          swiat. Ze stworzyl ludzka nature zdolna do najohydniejszych czynow.
          Jak mawial Stanislaw Lem " Czlowiek to niechciane dziecko ewolucji".
          • log222 Re: sens bycia DDA 09.10.08, 13:42
            Po czym poznajesz, że ktoś ma gładkie życie?? :)))

            Że ktoś jest zimny, egoistyczny i wredny to też jest pewien objaw. Ludzie sobie różnie radzą z traumami/cierpieniem, nawet taki człowiek, który zachowuje się wrednie, może zachowywać się tak bo po prostu jest zbyt wrażliwy*, i w taki a nie inny sposób nauczył się radzić sobie z problemami. Łatwiej jednak ocenić okładkę



            *To w ogóle dziwne dzielić tak ludzi, dla mnie każdy jest wrażliwy, bo każdy był kiedyś dzieckiem i doznawał różnych przykrych rzeczy, tylko różnie sobie z tym "poradził"
            Każde dziecko jest bezbronne i wrażliwe na ciosy otoczenia
            • asaofetida Re: sens bycia DDA 09.10.08, 15:31
              niestety nie zgadzam sie z Toba. Z mojego doswiadczenia ludzie sa
              bardzo rozni i czesto juz dzieci sa wredne i zle. Mowie z mojego
              doswiadczenia. Ty mozesz miec swoje zdanie. Ja nie oceniam ale mowie
              o moich spostrzezeniach. Jasne, ze niektorzy chowaja swoja wrazliwa
              dusze pod skorupa ale to sie da wyczuc. Sa tacy ludzie, ktorzy sa
              szorsccy ale wsumie wie sie i czuje, ze oni sa dobrzy w srodku. Ale
              ja mowilam o tych naprawde zlych ludziach...ktorzy z premedytacja
              zadaja cierpienie innym. Chyba nie powiesz mi ze wszyscy ludzie sa
              dobrzy?
              • log222 Re: sens bycia DDA 09.10.08, 18:12
                Dzieci nie rodzą się wredne i złe.

                Po czym poznajesz i wyczuwasz, że pod skorupą chowa się ktoś dobry?


                > ja mowilam o tych naprawde zlych ludziach...ktorzy z premedytacja
                > zadaja cierpienie innym.

                Ja też mówiłam o takich ludziach.


                > Chyba nie powiesz mi ze wszyscy ludzie sa dobrzy?

                Na pewno nikt nie urodził się zły.
                  • log222 Re: sens bycia DDA 10.10.08, 19:48
                    Może przejdź jeszcze terapię

                    Potrafisz wyczuć dobro, ale w nie nie wierzysz. Ciekawe
                    Ponawiam pytania z poprzednich postów.



                    ps Byłaś złym dzieckiem?
                    • asaofetida Re: sens bycia DDA 10.10.08, 22:24
                      znalam dzieci, ktore znecaly sie nad kotami oraz nad mlodszymi
                      dziecmi...na de mna tez znecal sie taki jeden chlopak z
                      osiedla ...on tez byl tylko dzieckiem,. Jest wielu dda ale nie kazdy
                      stal sie alkoholikiem lub kryminalista. Jednym sie udalo nie stoczyc
                      sie a innym nie udalo sie.
                      Czy bylam zlym dzieckiem? moze nie zlym ale zarazonym zlem. Mnie
                      bito i ja tez bilam. Ale byla u mnie od poczatku chec zmiany.
                      Wiem co masz ny mysli mowiac, ze nie ma zlych ludzi...tylko sa zbyt
                      slabi i nie umia zapanowac nad zloscia i agresja. Albo zbyt chciwi
                      bo dla pieniedzy zrobia wszystko czy dla kariery....

    Popularne wątki

    Nie pamiętasz hasła

    lub ?

     

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

    Nakarm Pajacyka