Dodaj do ulubionych

Wirtualna przychodnia

20.02.07, 22:14
Na pomysł założenia na terenie szkoły zespołu opieki zdrowotnej, który zająłby
się wysokospecjalistyczną rehabilitacją wpadli młodzi nauczyciele z Zespołu
Szkół Integracyjnych. Szybko przygotowano potrzebne dokumenty, podpisano
kontrakt z NFZ-em, po czym... okazało się, że na powołanie centrum w szkole
nie zgadza się burmistrz.
W skład Zespołu Szkół Integracyjnych wchodzą Integracyjna Szkoła Podstawowa i
Gimnazjum nr 2. W gimnazjum uczy się 670 uczniów, w szkole podstawowej – 117.
Sporo jest osób niepełnosprawnych. Większość z nich korzysta z zabiegów
rehabilitacyjnych wykonywanych przez różne placówki. Część chorych dzieci
wymaga specjalistycznej rehabilitacji realizowanej dotąd m.in. w Koszalinie.
Ten problem był podstawą pomysłu, który zakiełkował w głowach młodych nauczycieli.
– Zarejestrowaliśmy Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej Centrum
Diagnostyczno-Rehabilitacyjne Dzieci i Młodzieży – mówi Piotr Łoziński, jeden
z pomysłodawców. Firma P. Łozińskiego zawarła umowę ze szkołą. W myśl umowy,
szkoła dzierżawi na potrzeby centrum odpowiednie pomieszczenia, a centrum
zapłaci za dzierżawę. W międzyczasie, na bazie tejże umowy najmu, NZOZ został
zarejestrowany w rejestrze wojewody, a Sanepid i inne organa wydały pozytywne
opinie na temat lokalizacji i warunków. Zgromadzono też niezbędny sprzęt do
rehabilitacji. Centrum zgłosiło swoją ofertę usług do NFZ i kontrakt na dwa
rodzaje świadczeń został podpisany. Tymczasem na jednej ze stron internetowych
pojawiła się informacja o istnieniu centrum na terenie szkoły. Poinformowano,
iż na terenie szkoły funkcjonują aż 24 poradnie specjalistyczne. Pod podanym w
Internecie nr. tel. zgłasza się sekretariat szkoły, a sekretarka informuje, że
na terenie szkoły żadne centrum nie funkcjonuje.
– Posiadam umowę, na jej podstawie mogę używać tego adresu – uważa Piotr
Łoziński. – Warunki określone w umowie spełniłem, teraz czekam na spełnienie
warunków przez szkołę. Niespełnienie tych warunków bez wypowiedzenia umowy (a
tego dotąd nie uczyniono) opóźnia realizację kontraktu.
Dyrektorka szkoły nie chce na ten temat się wypowiadać. Burmistrz Jerzy
Hardie-Douglas, któremu szkoła podlega nie wyraża zgody na funkcjonowanie
centrum na terenie szkoły.
– Dyrektorka nie ma prawa zawierania takich umów – twierdzi burmistrz. –
Pomieszczeniami szkolnymi dysponuje Zakład Budżetowy Szkół, a nikt z zakładu
takiej umowy nie podpisywał. Szkoła jest tylko użytkownikiem. Mam też
oświadczenie dyrektorki szkoły, w którym stwierdza, że żadnej umowy nie
podpisywała. O ulokowaniu centrum możemy porozmawiać w połowie przyszłego
roku, kiedy na terenie szkoły będzie zbudowana nowa hala sportowa z zapleczem
socjalnym. Zaplecze sportowe szkoły będzie można wykorzystać inaczej. Obecnie
nie ma takiej możliwości.
Burmistrz twierdzi, że w szkole jest zbyt ciasno i nie ma żadnych wolnych
pomieszczeń.
– Kontrakt podpisano, bo wnioskodawca spełniał wszystkie określone prawem
warunki – informuje rzecznik prasowy NFZ Małgorzata Koszur. – Na terenie
szkoły nasi pracownicy przeprowadzali kontrole wskazanych pomieszczeń, nikt
wówczas nie zgłaszał zastrzeżeń. Zakład jest wpisany do rejestru wojewody, są
wszystkie potrzebne opinie i sprzęt. Zapotrzebowanie na zakontraktowane przez
to centrum usługi rehabilitacyjne w Szczecinku jest duże, a żaden inny podmiot
o taką kategorię nie występował. NFZ uznał więc, że zasadnym jest
uwzględnienie wniosku, w którym jako miejsce świadczenia usług wskazano
szkołę, do której chodzi większość świadczeniobiorców. Poza tym, jest to chyba
jedyny przypadek w kraju, w którym szkoła chce w taki sposób pomagać swoim
uczniom.
Z argumentami NFZ trudno się nie zgodzić. Trudno też polemizować z
burmistrzem, bo w szkole jest ciasno. W umowie, na którą powołuje się Piotr
Łoziński, jest zapis mówiący o tym, że centrum w żaden sposób nie będzie
utrudniać funkcjonowania szkoły, nie sprawdzono tego jednak w praktyce, gdyż
umowa nie jest realizowana.
– To jest problem pana Łozińskiego i NFZ, który podpisał umowę z wirtualnym
centrum – mówi burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. – Rehabilitacja jest potrzebna,
ale nie kosztem innych. Nie mogę zgodzić się na realizację zadań przez jeden
podmiot kosztem dzieci. Jeżeli tak by się stało, zaraz zgłoszą się inni.
Tymczasem „wirtualne” centrum rozpoczęło działalność, tyle, że pod innym
adresem. Piotr Łoziński równolegle podjął działania zmierzające do wybudowania
na terenie Szczecinka Wielofunkcyjnego Ośrodka Rehabilitacyjnego. Rzecznik
prasowy NFZ Małgorzata Koszur zapowiada, że już wkrótce w centrum zostanie
przeprowadzona kontrola. Takie kontrole odbywają się zawsze na początku
realizacji kontraktów u wszystkich nowych świadczeniobiorców.
/kurier.sz/
Obserwuj wątek
    • madzialena121 Re: Wirtualna przychodnia 21.02.07, 10:12
      moje dziecko chodzi do w/w szkoły i byłabym bardzo zadowolona gdyby na miejscu
      miał dodatkowa rehabilitację i nie musiałbym go ciągac po innych miejscach,ale
      widac nie o dobro dzieci chodzi niektórym osobom:(
    • bobrzabudka sibeliuss biały bracie z innej matki 23.02.07, 19:14
      byłem zastępcą "golasa" jesteś? czy nim samym?
      a moze po prostu fan? :D
    • inka117 Re: Wirtualna przychodnia 01.03.07, 13:34
      Sibel...już na Forum w Stargardzie zwróciłam uwagę na przydługie artykuły,które
      niekoniecznie są Twojego autorstwa.Krótko i na temat.Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka