greeneyes27
22.09.04, 22:44
Cześć dziewczyny! Debiutuję dzisiaj na tym forum - wkrótce dołączę do Polonii
niemieckiej a później do amerykańskiej - a kiedy, to zależy od pracy
narzeczonego.
Przede mną ślub cywilny z amerykańskim narzeczonym w Polsce - pierwsze kroki
już poczynione, ale biurokracja jest przerażająca. O ile w USC poszło
sprawnie, aby dowiedzieć się o potrzebne dokumenty, to w sądzie - tragedia!
Nie ma żadnych konkretnych źródeł, z których można się dowiedzieć, co trzeba
przedstawić, dobrze, że jest to i inne forum, na których możemy dzielić się
doświadczeniami. Na serio myślę o tym, że gdy już uporamy się ze wszystkim,
to założę stronę internetową, gdzie opiszę wszystko z detalami, aby inne
dziewczyny miały łatwiej.
A teraz prośba do tych z Was, które mają to już za sobą:
1. Co konkretnie napisał Wasz narzeczony we wniosku do sądu w spr. zwolnienia
go z obowiązku przedstawienia zaświadczenia o zdolności do zawarcia związku
małżeńskiego?
W moim mieście nie można się konkretnie dowiedzieć, odbyłam rozmowę
telefoniczną z panią naczelnik wydziału rodzinnego i moja mama była też u
niej z dokumentami dwa razy. I cały czas coś jest nie tak, czegoś brakuje!!!
Brak kompetencji tej kobiety doprawadza mnie do szału.
a) stwierdziała, że podanie do sądu powinno być napisane po polsku, bo to
przecież polski sąd. Gdy mama powiedziała, że podanie jest przetłumaczone na
polski przez tłumacza przysięgłego, powiedziała, że ok.
W jakim języku miałyście napisane podanie????????????
b)przy kolejnej wizycie pani naczelni dopatrzyła się, że wniosek powinien być
zatytułowany "WNIOSEK" i trzeba to dopisać.
c)również zauważyła, że we wniosku nie ma napisanego wieku narzeczonego i
powinna być od niego informacja, że nie choruje psychicznie.
d) następnie powinien być podany adres korespondencyjny w Polsce, a nie
zagraniczny (narzeczony mieszka w Niemczech) - bo wg niej "jak jest adres
zagraniczny to będzie to trwało rok).
2. Stwierdziła, że narzeczony musi przedstawić zaświadczenie, że nie
pozostaje w związku małżeńskim... A przecież po to zwracamy się do sądu, żeby
go z obowiązku przedstawienia tego zaświadczenia zwolnić!!! Ponieważ USA nie
wydają takich zaświadczeń, pani zgodziła się, że może być takie oświadczenie
z pracy narzeczonego. Tylko, że jego szef wyjechał w delegację i nie ma kto
tego podpisać... Cierpliwie czekamy...
3. Pani obejrzała ksero paszportu i powiedziała, że ma być przetłumaczone! Na
to nie wpadłam wcześniej, dopiero dzisiaj wyczytałam na tym forum, że
rzeczywiście ma być przetłumaczone i potwierdzone przez notariusza a tego nie
mamy! : (
Zmartwiło mnie to i boję się, że przy następnej wizycie pani zwróci nam na to
uwagę...
4. Również stwierdziła, że narzeczony ma być osobiście i nie może
reprezentować go adwokat. A ja z innych postów wiem, że może!
5. Dwa tygodnie temu powiedziała, że tłumacza na rozprawę musimy znaleźć
sobie sami, bo sąd takowych nie ma. A w tym tygodniu dowiedziałam się od
kolegi, który jest tłumaczem przysięgłym, że jest na liście tłumaczy w sądzie!
Dzisiaj znowu była u niej moja mama, a pani naczelnik mówi: "narzeczony nie
mówi po polsku, to jest problem!" a mama na to: "to wynajmiemy tłumacza
przysięgłego", a ona: "acha, no, dobrzeee". Nieprzytomna!
Proszę Was bardzo, podzielcie się ze mną Waszymi doświadczeniami, proszę o
detale, bo każde przeoczenie powoduje przeciąganie się sprawy w
nieskończoność!