18 maja lecę do Polski, po raz pierwszy od czasu, gdy tu jestem, czyli od
ponad półtora roku! Jadę na miesiąc, pierwsze 2 tygodnie razem z Joshuą, potem
ja zostaję jeszcze przez 3 tygodnie, on musi wracać do pracy. Cieszę się jak
dziecko!
Pewnie ten temat był tu już wałkowany do bólu, ale i tak zapytam: Jak często
bywacie w Polsce? Czy bardzo Wam tego brakuje?
Mnie tak. Czasami tak z nienacka myślę o jakimś miejscu we Wrocławiu
(niekoniecznie mającym dla mnie jakieś głębsze znaczenie emocjonalne, to może
być np. przystanek, na ktorym czasem czekałam na autobus) i tak bardzo
chciałabym tam być, choć przez chwilkę. Ale najbardziej brakuje mi moich
polskich przyjaciół. Od czasu, gdy tu wyjechałam, moja siostra zaraziła się
żółtaczką typu C (moja siostra i jej życiowe wybory, a zwłaszca wybór
partnerów, to temat na parę książek), jedna z moich najbliższych przyjaciółek
urodziła córeczkę (która ma teraz ponad 2 miesiące), inna wyszła za mąż rok
temu, a jeszcze inna wychodzi za mąż 21 maja (to właśnie jej ślub był
bezpośrednim bodźcem do naszego przyjazdu!

) i za parę tygodni ma super
wieczór panieński, który mnie ominie. Czasami naprawdę bardzo żałuję, że nie
mogę być przy bliskich mi ludziach w tak ważnych dla nich (dobrych lub złych)
momentach, chociażby po to, żeby przytulić i pokazać, że JESTEM.
A jak to jest u Was, szanowne współemigrantki?